IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie pana Macleana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
Liczba postów : 324
avatar
Hayden Maclean
First topic message reminder :

Małe mieszkanie// Hayden Maclean

Mieszkanie ma dwa pokoje, jeden większy, który może służyć za salon, i jeden mniejszy. Posiada również osobną kuchnię i łazienkę, z kanalizacją i ciepłą wodą z bojlera.

Sprzęty:
- mała kuchnia węglowa
- duży bojler
- żelazko
- chłodziarka z eterem

Łączne zużycie węgla to 9,89 jednostki.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 324
avatar
Hayden Maclean
<--- z ratusza

Wprowadził Megan do swojego mieszkania... Poprawka - do ich mieszkania. Panna Larsen była teraz oficjalnie panią Maclean. Hayden objął żonę ramieniem, wprowadzając ją do salonu. A potem jakby nigdy nic wywalił się na kanapę, założył ręce za głowę.
- No dobra. A teraz gotuj obiad.
Powiedział to poważnie. Zbyt poważnie by było to poważne. Megan pewnie zatkało, albo i może dostał jakimś ciężkim przedmiotem. Zerwał się z miejsca, doskoczyl do Megan i cmoknął ją w czubek główy.
- Żartuję. - zaśmiał się, dmuchając jej przy tym we włosy. - Kolacja jest gotowa. Tylko do piekarnika trzeba wrzucić. - poglądził żonę po policzku. - Nie gniewaj się. Chciałem rozluźnić sytuację. Zjemy na spokojnie, potem dopełnimy obowiązek nowożeńców, a jutro cię przeprowadzimy. Zgoda?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 560
avatar
Megan Mclean
Weszła z Haydenem do mieszkania. Była nieco stremowana bo choć już tutaj była to teraz jednak miała się przenieść i to w zupełnie innej roli. Uśmiechała się jednak i z ufnością spoglądała na swojego męża, który wprowadził ją do salonu.
Widząc co Hayden wyczynia w pierwszej chwili stanęła jak wryta. Oczy się jej zrobiły ogromne i naprawdę na chwilę zaniemówiła co w przypadku Megan niezbyt często się zdarzało. Trwało to może kilka sekund nim się zorientowała, że Hayden się wydurnia.
- No wiesz co?- z udawaną złością chwyciła się pod boki a potem pierwszą z brzegu poduchę i przyłożyła nią mężowi ze śmiechem. Je go wygłupy rozładowały atmosferę i dziewczyna odetchnęła swobodniej. Przytuliła się lekko do dłoni, która pogładziła ją po policzku.
- Wiesz, że nie potrafię się na ciebie gniewać.- wspięła się na palce i cmoknęła męża w policzek.- A teraz pokaż co tam masz bo ja i dziecko umieramy z głodu.- znacząco poklepała się po brzuszku, który prawie był niewidoczny.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 324
avatar
Hayden Maclean
Uderzenie poduszą przyjął po męsku i ze śmiechem. Ona też się zaśmiała? Misja wykonana. O wiele bardziej wolał ją w takim wydaniu. Oblicze nadal miała zmartwione i blade, ale teraz już wszystko będzie dobrze. Będzie, prawda? Musi być. Pies merdał ogonem, płacząc im się pod nogami. Hayden poklepał go po łbie i odepchnal delikatnie. Potem mógł spokojnie przejść z Megan do kuchni.
Kolacja nie była niczym wyjątkowym. Facet to facet. Poza tym Hayden nie był kucharzem. Mięso upiekla w piekarniku a do tego zrobił lekka sałatkę z warzywami - sałata, pomidory, ogórek. A do tego oliwki i mozarelle. Do całości po kieliszku wina. Megan na pewno mogła sobie na to pozwolić.
Pewnie razem rozłożyli na stole jedzenie i sztućce.
- Pewnie przez chwilę trudno będzie się przyzwyczaić. - powiedział z nerwowym śmiechem odsuwając krzesło dla Meg i czekając aż ta usiądzie. - Ale to tylko kwestia czasu. - pocałował ja znów w czubek główy i usiadł po przeciwnej stronie.
- Mam nadzieję, że nie gniewasz się na mnie za tę błyskawiczną akcję. - podniosl na Megan spojrzenie.
Nie mógł nie wyobrazić sobie, że ta piękna kobieta za chwile będzie leżeć w jego łóżku. Przypomniał sobie ich wspólna noc. Rak. Zdecydowanie miał ochotę to powtórzyć.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 560
avatar
Megan Mclean
Uśmiechnęła się na widok Haydena poklepującego psa. Kudłacz jak to kudłacz chciał być w centrum uwagi a wiedział, że jest pupilkiem Meg to i pozwalał sobie. Wszyscy zebrani w tym pokoju doskonale wiedzieli, że pani Mclean zawsze mu ulegnie.
Przeszli do kuchni, gdzie Meg pozwoliła czyni honory pana domu Haydenowi. Pewnie jak obejmie kuchnię w swoje rządy to trochę pozmienia ale dzisiaj to on póki co grał jeszcze rolę gospodarza.
- Na pewno przez jakiś czas. W końcu to wszystko jest dla nas nowe, ale wyrwaliśmy się z domu, przeżyliśmy katastrofę samolotu więc teraz też sobie damy radę.- obserwowała go jak siada naprzeciw. Jej mąż. Dalej to do niej nie docierało.
- Nie oczywiście, że nie mam.- pokręciła głową. Prawdę mówiąc liczę, że jak wrócimy do Kaan-anu to powtórzymy to.- Meg jako wierząca bardzo chciała wziąć ślub w ich obrządku.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 324
avatar
Hayden Maclean
- Czasem mam wrażenie, że danie sobie rady podczas uszkodzenia samolotu wcale nie było takie trudne. - przyznał szczerze. - W końcu to była niemal chwila. Łatwo jest być heroicznym przez parę godzin. Czy kilkanaście. - wzruszył ramionami.
Może trochę sztuczny gest, zwłaszcza, że przypomniał sobie jak posłał na drugi świat tego chłopaka przyciśniętego skrzydłem. Ale przecież nie miał szans przeżycia. Nie miał, prawda? Hayden starał się unikać pytania czy to, co zeobił, zrobił dla tego młodzieńca, czy może dla nich, dla ocalałych - by ranny ich nie spowalniał. A co z Aidą? Tą szaloną zdzirą, którą musiał przemocą pacyfikować? Tak. Każdy miał swoje demony. Chwilowy heroizm był po prostu łatwy.
- My mamy przed sobą całe życie. - popatrzył z troską na żonę. Miał szczerą nadzieję, że nigdy jej nie skrzywdzi.
Na jej kolejne słowa uśmiechnął się tylko. Nie chciał nic mówić. Trochę przez to, że nie wierzył w powrót do domu, trochę przez to, że wracać nie chciał, a trochę dlatego, że po prostu nie był wierzący. Żadna z tych opcji nie spodobałaby się Megan.
- Cokolwiek, co cię uszczęśliwi. - powiedział zdawkowo, s potem przeżuł kolejny kęs mięsa. Dobrze, że my w gardle nie utknął.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 560
avatar
Megan Mclean
- No tak bo ty ratowałeś innych. Ja tam byłam tylko i wyłącznie ciężarem. Wystarczyła tylko jedna wasza decyzja i mogłam tam zostać na pastwę dzikich zwierząt. I nie mów mi, że tak opcja nie pojawiła się w niektórych głowach.- spojrzała na Haydena. Wtedy nie pozwolił jej skrzywdzić i miała nadzieję, że dalej tak będzie. Ona ze swojej strony miała zamiar postępować w taki sam sposób. Już pokazali, że stanowią zgrany zespół, teraz to tylko umocnili.
- Właśnie, mamy przed sobą całe życie.- uśmiechnęła się kiwając głową choć doskonale wiedziała, że to nie takie proste. W każdej chwili można było stracić kogoś bliskiego bez względu na to o czym się marzyło i co planowało. Tego się bała.
- Mąż ideał.- zażartowała sobie trochę z niego. Wiedziała, że wolałby tu zostać ale ona pragnęła wrócić. Miała nadzieję, że tak pokocha dziecko, że jednak zdecyduje się na powrót z nimi.
- Masz ukryte talent wiesz.- pochwaliła posiłek, który wsuwała bez marudzenia, choć  myśli jej błądziły przy pączkach i pomidorach.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 324
avatar
Hayden Maclean
- Oczywiście, że myśleli. - parsknął pogardliwie, mając na myśli Aidę. - Ale prędzej bym ich zastrzelił niż pozwolił na pozostawienie cię.
Powiedział to z pełnym przekonaniem. Megan nie mogła mieć wątpliwości, co do szczerości Haydena. I rzeczywiście - nie zostawiłby jej. Ale co gdyby to ona była przygnieciona skrzydłem? Gdyby nie miała szans? Pewnie poczęstowałby ją morfiną tak, jak tamtego chłopca. Nie był okrutny. Nie pozwalał ludziom cierpieć.
Uśmiechnął się dobrodusznie do żony. Nie chciał nic mówić. Nie chciał kłamać na głos. Nie chciał mówić, że wcale nie jest ideałem. Że walczy w nim chęć uszczęśliwienia Megan z chęcią uszczęśliwienia siebie. Był odpowiedzialny. Był dobry. Był honorowy. Ale poświęcanie siebie dla jakiegokolwiek celu nie było jego naturą.
- Staram się, jak mogę. - wsadził sobie kawałek mięsa do ust. Siri zamerdał nerwowo ogonem, jakby dawał wyraz tego, jak czuje się Maclean.
Kiedy zjedli, Hayden zaczął sprzątać naczynia. Dzisiaj mogl, dzisiaj był specjalny dzień dla Megan, pozniej bedzie mogła wrócić do obowiązków kobiety. W koncu rodzina była dla niej najważniejsza, Hayden nie chciał jej niczego odbierać - ani gotowania, ani prasowania czy sprzątania. Nie był okrutny.
Potem podszedł do kobiety, pochylił się i odgarnąłwszy jej włosy pocałował w kark. Noc poślubna należała się im obojgu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 560
avatar
Megan Mclean
Obdarzyła go ciepłym spojrzeniem słysząc te słowa. Choć to przyniosło refleksję na temat tego czy rzeczywiście byłby zdolny do tego by zabić. Sądziła, że raczej nie, po mimo plotek, które otaczały go w rodzinnym mieście. Mogła go o to zapytać, ale w Zigguracie nie miało to najmniejszego znaczenia.
Spokojnie dokończyli posiłek z psem kręcącym się przy stole. Meg ukradkiem, co jakiś czas podrzucała Siriemu jakiś kąsek, co zapewne było zakazane, ale dzisiaj był wyjątkowy dzień. Jemu też się należały względy.
- Dobrze ci idzie.- pochwaliła go z uśmiechem i chyba niejakim poczuciem ulgi bo naprawdę momentami bała się, że Hayden sie wycofa a ona zostanie z tym wszystkim sama. To było samolubne, że myślała bardziej o sobie, ale bez jego pomocy nie dałaby sobie tutaj rady.
- No do tego mogłabym się przyzwyczaić.- roześmiała się widząc jak Hayden sprząta ze stołu. Dobrze, że podział obowiązków kreował się już od początku ich związku.
Nie spodziewała sie tego gestu Haydena, więc w pierwszym momencie lekko drgnęła ale zaraz lekko odchyliła szyję czując jego usta na wrażliwej skórze. Lekko westchnęła zadowolona z poczynań męża.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 324
avatar
Hayden Maclean
Wachał się trochę ze swoimi poczynaniami. Bo przecież to, że mieli dziecko i to, że właśnie wzięli ślub nie musiało oznaczać wspólnych nocy. Dlatego z ulgą przyjął odchylenie głowy, śmielej całując szyję, a potem przenosząc się nieco na żuchwę. Miał zamkniete oczy, a gdy je otworzył... spojrzał w ślepia Siriego, który dziedził, merdał ogonem, przekrzywiał głowę i najzwyczajniej w świecie się na nich gapił.
Hayden zaśmiał się, dmuchając Megan w skórę i wskazując na psa. Potem ujął dłoń kobiety, w celu zaprowadzenia jej do sypialni. Jeśli się się wahała, pociągnął ją lekko. Jeśli już teraz miałoby się zrobić niezręcznie w takich sytuacjach, co czekało ich w przyszłości? Nie chciał do tego dopuścić. Jeśli opór był znaczący, Hayden... przyciagnał do siebie Megan, by następnie pochylić się nieco i przerzucić ją sobie przez bark i zaniósł do sypialni, posadził na łóżku.
Potem zamknął drzwi i ponownie podszedł do Megan, ujął jej twarz w dłonie.
- Zawsze możesz powiedzieć nie. - powiedział, ale nie dał jej szansy na odpowiedź. Po prostu się pochylił i pocałował ją. Najpierw delikatnie, niemal muśnięciem, potem mocniej, bardziej namiętnie, łapiąc ją za kark.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 560
avatar
Megan Mclean
Nawet jeżeli jakiś protest przemknął jej przez głowę to bardzo szybko z niej wywietrzał pod wpływem kunsztu uwodzicielskiego Haydena. Pomijając już to, że obiecała mu być dobrą żoną, wiedziała, że jeżeli mąż nie znajdzie namiętności w własnym łóżku to poszuka jej gdzie indziej.
Zerkneła na Haydena a potem przeniosła spojrzenie Siriego by się roześmiać. To przypomniało jej ich rozmowę sprzed kilku miesięcy, kiedy pomyślała, że dobrym sposobem na zdobycie Siriego byłoby zaobrączkowanie jego pana. Jak widać długofalowe planowanie przyniosło odpowiednie efekty. Nie miała jednak zbyt wiele czasu na rozmyślanie o zaraz został uprowadzona do sypialni. Obecnie ich wspólnej sypialni.
Miła ochotę zażartować czy te zamknięte drzwi po to by nie uciekła ale oczywiście chodziło o to by Siri się na nich nie gapił. I w sumie to nie było jej dane powiedzieć czegokolwiek bo mąż skutecznie ją uciszył. Bardzo sprytnie z jego strony.
Meg jednak nie pozostała bierna i oddała mu pocałunek a nawet wyciągnęła dłonie by pozbyć się jego marynarki a potem dobrać do guzików koszuli.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 324
avatar
Hayden Maclean
Chyba spodziewał się, że Megan się odwróci, odsunie, że jednak nie będzie chciała podejmować wątku ich intymności. W koncu ich pierwszy raz doprowadził do bardzo zagmatwanych rzeczy. Cholera wie do czego doprowadzi drugi! Może do apokalipsy. Albo coś.
Niemniej jednak Hayden nie zamierzał się teraz nad tym zastanawiać. Miał przy sobie przepiękną kobietę, swoją żonę, grzechem byłoby jej tego nie wykorzystać. Niech oboje mają coś z tego związku.
Dlatego, gdy oddała pocałunek i w dodatku zaczela ściągać mu marynarkę, nie wahał się ani sekundy dłużej. Nie przerywając pocałunku pomógł sciągnąć własną marynarkę, by w końcu na przeć na Megan, opierając dłonie po jej bokach. Usta, linia żuchwy, szyja... I już skradał się do zagłębienia między drobnymi piersiami, które było skrywane przez dekolt sukienki. Naciągnął go niecierpliwie, dłonie jednak działały instynktownie. Jedna powędrowała do zamka, druga zaczęła podciągać materiał do góry.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 560
avatar
Megan Mclean
Dla Meg była to najprostsza część ich związku. Wiedziała, że są dopasowani pod tym względem. Skłamałby gdyby powiedziała, że ich ostatni raz nie był satysfakcjonujący. Co prawda po wymuszonych oświadczynach Haydena nie raz i nie dwa się zastanawiała czy będzie chciał kontynuować tę sferę ich życia czy też będzie czekał aż urodzi. Od jednej z zamężnych koleżanek słyszała, że mężczyzn może brzydzić ten stan u kobiety.
Jej mąż najwidoczniej nie miał z tym najmniejszego problemu. Ledwo się obejrzała a ten już zręcznie pozbawiał jej sukienki, w czym zresztą ona z ochotą mu pomagała. Zaraz też jej łapki dobrały się do koszuli mężczyzny a następnie do spodni.
Jej usta oddawały jego pocałunki a dłonie badały zakamarki ciała jakby chciała się go nauczyć na pamięć. Poznać, co sprawia mu przyjemność a potem to wykorzystać. Cokolwiek by nie rzec to między ta dwójką pełno było namiętności.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 324
avatar
Hayden Maclean
Hayden całował żonę czule, dobierał się z szacunkiem, choć teraz jego gesty były bardziej śmiałe, bardziej zachłanne. Wyraźnie oddawał się swoim pragnieniom. Szczerze mówiąc - tego jeszcze nie przeżył. Pierwszy raz uprawiał seks z kimś, kogo nie do końca kocha, nie pożąda też jak pierwszą lepszą przygodę, a raczej szanuje i darzy przyjaźnią. Dziwaczne doświadczenie. Zupełnie niepodobne do niczego. Hayden czerpał jednak z tego przyjemność. Ciepła skora Megan. Jej przyspieszony oddech. Pocałunki. Objęcia.
Kiedy skończyli, przygarnął kobietę do siebie. Bez słowa, bez uniesień, ale z czułością. Przez chwilę chłonął zapach żony. Może nie była to taka miłość, jakiej oboje by chcieli, ale był w tym szacunek i oddanie. To bardzo niedaleko od milosci.
Niezależnie od tego czy Megan spała czy nie, wstał delikatnie i nic nie mówiąc wyszedł nago z sypialni, uśmiechając sie przy tym tajemniczo przez ramie. Po parunastu minutach wrocil z czerwonym winem, zestawem serów pleśniowych, orzeszkami i suszonymi pomidorami. Wpakował się z tacą do łóżka.
- Żono. - zaśmiał się. - Musisz mi dzisiaj wybaczyć jedzenie w lozku.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 560
avatar
Megan Mclean
Położyła głowę na klatce piersiowej Haydena usiłując odzyskać oddech. Cieszyło ją, że pociągała męża i miała nadzieję, iż to się nie zmieni nawet jeśli będzie wyglądać jak wieloryb i nie widzieć swoich własnych stóp.
Spojrzała z wychodzącym Haydenem i zastanawiała się cóż też mógł znaczyć jego tajemniczy uśmieszek. Nie mogła się domyślić. Do jej uszu dobiegało tylko jakieś tukanie inne odgłosy. Po chwili jednak tajemnica się wyjaśniła.
Meg podciągnęła się wyżej na łóżku i okryła piersi prześcieradłem.
- Myślę, że tym razem ci wybaczę.- uśmiechnęła się i zamrugała powiekami by odgonić łzy bo jakoś ją ta jego troska wzruszała.

Powrót do góry Go down
Liczba postów : 324
avatar
Hayden Maclean
Zauważył te napływające do oczu łzy. Oczywiście nie mógł nie zareagować. Przesunął tacę na bok, kieliszki i wino odstawił na nocną szafkę, po czym przysiadł tuż przy Megan. Położył dłoń na kobiecym policzku, kciukiem pogładził okolice pod okiem.
- Hey... - szepnął ze śmiechem. - Co się dzieje?
Czy to już hormony rozwalały emocjonalne stany świeżo upieczonej pani Maclean? Hayden miał nadzieję, że nie. Bo podobne wachania nastrojów czekałyby go przez kolejne miesiące. Ała.
- Zobaczysz, to będzie jedna wielka zabawa. Żadnych trosk. Poradzimy sobie. Nie martw się.
Chyba trochę źle odczytywał jej emocje. Ale - hej! - to tylko facet.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 560
avatar
Megan Mclean
Megan ponownie zamrugała powiekami by łzy nie popłynęły szerokim strumieniem. Haydenowi pewnie nie pozostałoby wtedy nic innego jak tylko podawać jej chusteczkę za chusteczką. Na jego szczęście to nie był aż tak zaawansowany atak histerii.
Megan uśmiechnęła się w końcu do niego kręcąc głową.
- Nie, nie wszystko w porządku tylko to takie urocze. Jesteś kochany.- uniosła się by skraść mu buziaka. To chyba zwiastowało co czeka biednego doktora w najbliższych miesiącach.
- Nie martwię się. Wiem, że będzie dobrze w końcu nie pozwolisz by było inaczej.- nie ma to jak przerzucić część odpowiedzialności na kogoś innego.
Wzięła kawałek sera z deski i wsunęła mu do ust, w sumie to mogła teraz powiedzieć, że jadł jej z ręki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 324
avatar
Hayden Maclean
- Staram się.
Odwzajemnił uśmiech, ale tak naprawdę nie było mu do śmiechu. Niezależnie od tego, jak mocnym uczuciem darzył Megan, to gdzieś z tylu głowy zawsze będzie istniała myśl, że w ich relacjach był jakiś przymus, konieczność, coś na co oboje nie mieli wpływu. Musieli liczyć się z konsekwencjami. Niemniej jednak robił dobrą minę do złej gry. Megan tego potrzebowała. Oboje musieli być teraz w miarę stabilni, skupić się na jej zdrowiu, potem na dziecku. Miał nadzieję, że ich przyjaźń wytrzyma tę próbę.
Chciał jeszcze coś powiedzieć, choć nie bardzo wiedział co, więc wsunięty w usta ser był doskonałym rozwiązaniem sytuacji. Hayden najpierw zrobił zaskoczoną minę, a potem przeżuł kęs. Potem nalał im wina - Megan tylko odrobinę, zaledwie symbolicznie. Sobie nie żałował. Pewnie to zauważyła... Liczył na to, że również mu to wybaczy.
Po śniadaniu rozwalił się na łóźku, ręce zaplotł pod głową.
- Przenieśmy dzisiaj twoje rzeczy. - zasugerował. - Musimy też potem powiadomić pewnie jakiegoś urzędnika, musimy oddać klucze, żeby wszelkim papierkowym sprawom stała się zadość. - popatrzył na żonę. - Pani Maclean.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 560
avatar
Megan Mclean
Dzisiejszego dnia mogła mu wybaczyć naprawdę wiele. pewnie z upływem czasu będzie marudzić, że za dużo pije, że rozrzuca skarpetki po mieszkaniu i będzie go szturchać łokciem jak będzie chrapał. Do tej idylli małżeńskiej jednak jeszcze trochę brakowało świeżo upieczona pani Mclean oparła się więc wygodnie i właściwie opróżniła kieliszek jednym łykiem bo tyle tego trunku było.
- Dobrze. Wszystko załatwimy. W sumie nie mam jakoś szczególnie dużo rzeczy. Najbardziej zależy mia n tych kilku roślinkach, które rosną na parapetach. Taka namiastka domu.- uśmiechnęła się nieco zażenowana swoim sentymentalizmem. Sama zauważała, że emocje coraz bardziej rządziły jej reakcjami.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 324
avatar
Hayden Maclean
Tak naprawdę trudno było powiedzieć, co ich w przyszłości czeka. Żadne z nich tego nie wiedziało, ani nie mogło przewidzieć swoich zachowań. Najlepszym rozwiązaniem było chyba po prostu nie myśleć, pozwolić życiu płynąć własnym torem. Darzyli się przyjaźnią, w tym momencie to najbardziej cementowało ich... Chyba jednak nie związek. Raczej relacje.
- Co tylko chcesz. - odparł, ale to brzmiało bardzo zdawkowo. Jakby nie chciał wnikać w temat. Bo może nie chciał. Jedyne na czym mu zależał to doprowadzenie tematu do końca. Małymi kroczkami powoli będą mieli to wszystko za sobą. A potem kto wie, może po prostu się przyzwyczają.
Tego dnia wszystko załatwili, przynajmniej jeśli chodzi o przeprowadzkę. Następnego załatwili sprawy urzędowe, oboje, nie zwalając tego problemu na jedno z nich. Byli przecież małżeństwem.
Pod koniec tygodnia oboje pracowali już regularnie. Pan i Pani Maclean.

2xzt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
< Centrum Handlowe

Megan do znudzenia musiała powtarzać, że nic jej nie jest i na pewno nie pojedzie z Grantem kontrolnie do szpitala. W końcu kierowca zatrzymał się przed kamienicą państwa Maclean, protetyk wziął zakupy Meg, z zamiarem zaniesienia ich na piętro.
- Jesteś pewna? W ciąży to nie ma żartów, to kręgi mogą uciskać na kręgosłup, nie chce myśleć co by było, gdybym nie zdążył cię złapać. - aż się wzdrygnął, idąc za nią po schodach.
A całą siłę woli skoncentrował na tym, by patrzeć na tył jej głowy, a nie na jej...tył.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 560
avatar
Megan Mclean
Meg całą drogę cierpliwie tłumaczyła Grantowie, że nic jej nie jest. Przyjaciel przejął się bardziej niż ona sama ale było to niezwykle miłe, to poczucie troski, które od niego płynęło.
W końcu otworzyła drzwi i przepuściła przed sobą Granta by wszedł do mieszkania. Zapewne nie odmówił, kiedy dowiedział się, że Hayden dopiero wróci z uczelni, a nóż by znowu koziołka fiknęła.
Po chwili na stole stała herbata i talerz z ciasteczkami a oni grzecznie siedzieli.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Ledwie Megan postawiła filiżankę na stoliczku, Grant zerwał się z kanapy, strącając przypadkiem naczynie z herbatką. Szkło rozbiło się z hukiem na drobne kawałeczki.
- Meg, wybacz mi, nie wytrzymam tego ani chwili dłużej - wydusił i w dwóch krokach znalazł się przy pani Maclean. Przyciągnął ją do siebie i nim ta zdążyła zaprotestować, wpił jej się w usta z namiętnością, jakiej nigdy u niego nie doświadczyła. Wplótł dłoń w jej włosy, drugą przyciskając Meg do siebie ściśle.

A tak serio siedli grzecznie, jak przystało na dwójkę dobrych przyjaciół i sączyli herbatkę.
- No i z tego wszystkiego nie odpowiedziałaś mi na pytanie...- zaśmiał się- Hayden jest chemikiem medycznym, zgadza się?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 560
avatar
Megan Mclean
Pani Maclean nie opierała się doktorowi Grantowi, tak że salonik po chwili wyglądał jak po przejściu tornada a oni w końcu spróbowali zakazanego owocu, który smakował rozkosznie.

Meg usiadła na kanapie bo jej tak było wygodniej. Tym bardziej, że na nogach pojawiała się opuchlizna jak dużo chodziła. Nie było w pobliżu męża, który by jej te stópki rozmasował.
- Tak, dokładnie.- potwierdziła Meg a potem lekko przechyliła główkę i spojrzała na Granta z zainteresowaniem.- A dlaczego pytasz?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Grant nie widziałby problemu, by wymasować jej stopy... No ale pierwsze nie było to stosowne, nawet jak byli bliskimi przyjaciółmi... Drugie... Cóż bał się, że to była prosta droga do stracenia nad sobą kontroli. A nigdy, przenigdy nie zdradzi Isy. Nie po tym jak zdradziła go Wiktoria. To palące poczucie wściekłości, żalu i wstydu pamiętał do tego pory.
- Mam dla niego pewną propozycję. Sądzę, że tak jak ja, lubi wyzwania. - stwierdził enigmatycznie
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 560
avatar
Megan Mclean
No cóż na zsunięcie pantofli ze stóp sobie pozwoliła i poruszała nimi troszkę. Za jakiś czas pewnie będzie musiała zrezygnować zupełnie z obcasów. Pewnie będzie sięgać mężowi do ramienia co najwyżej.
- Hayden? Oczywiście, że lubi. Do tego jest ambitny.- i nie chwaliła go dlatego, że był jej mężem nawet gdyby nim nie był to miałaby takie samo zdanie.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie pana Macleana
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie Travisa
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Mieszkanie Adavieny, gdzie wtarabanił się Kaukaz
» Wciśnięte w kąt mieszkanie na poddaszu L. Davis
» Apartament nr 78 [Kira i Ryouma]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa :: Dzielnica 1-