IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dom pogrzebowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


Dom pogrzebowy "Eternity" od wielu pokoleń świadczy profesjonalne i kompleksowe usługi pogrzebowe. Kultywuje kulturę pogrzebu, opierając się na wiedzy czerpanej z wieloletniego doświadczenia. W dużym budynku znajduje się biuro dla klientów oraz pomieszczenie, gdzie można pożegnać się ze zmarłym. Budynek jest połączony z krematorium. Po ceremonii pogrzebowej urny są uroczyście wiezione na wyznaczone miejsce muru, gdzie prochy zostają rozsypane.

Motto: Człowiek dobrze wychowany chętnie żyje i chętnie umiera.

W ofercie:

  • Kompleksowe usługi pogrzebowe
  • Kremacja zmarłych
  • Przygotowanie osoby zmarłej do ostatniej podróży


Cennik wyjściowy/najtańsze opcje dla Trzeciej Strefy:
Wystawienie zwłok na katafalku w celu możliwości pożegnania - 7 K za usługę
Trumna, gdy nie chce się widzieć ciała - 15 K
Urna wypożyczona - tylko do przeniesienia prochów i wysypania - najtańszy model 3 K
Urna własna - 7 K
Procesja do murów, jeśli ktoś sobie życzy - 15 K

Ceny dla Drugiej Strefy - elegancki standard:
Trumna - 20 K
Urna własna- 15 K

Cena usług takich, jak ceremonia pożegnalna czy procesja ustalane indywidualnie.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
/początek - dzień kremacji

Nie można nazwać tego dniem pogrzebu, bo w Zigguracie nie grzebano zmarłych. Kremowano zwłoki, a potem wysypywano za mur.
Nie chciał żadnej ceremonii ani procesji, bo wiedział, że matka by tego nie chciała. Nigdy nie lubiła rozgłosu, zawsze pilnie chroniła prywatności jej rodziny. Ustalił z Myronem, że po kremacji, po prostu zabierze urnę i sam wysypie prochy. Tak jak zrobili to z matką cztery lata temu, gdy umarł ojciec.
Gdy rano ubierał czarną koszulę, miał wrażenie, że do niego to chyba wszystko nie dociera. Jakby to było wyjątkowo głupi żart, a Bonnie wyjdzie zaraz zza rogu, wyśmiewając go bezczelnie. Umarła tak niespodziewanie i nagle...Nie dała mu nawet czasu, by się na to przygotować.
Sinclair w towarzystwie rodziny Marchantów oraz Maude (ustalone z Derp, która się pilnie uczy!) przyszedł do domu pogrzebowego.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
/

Dowiedziawszy się o śmierci matki Fabiana, nie mogła zignorować rozpaczy, którą musiał w swym sercu nosić jej przyjaciel. Dlatego też pojawiła się w domu pogrzebowym, zupełnie nie przywykła do tego miejsca. Nie była tu chyba nigdy, mając pełną, szczęśliwą rodzinę tak niepodobną do tych, które zwykle tworzy autorka.
Tonia przywitała się z obecnym i przystanęła przed Fabianem, by go utulić.
- Tak mi przykro.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Przyszło wielu byłych uczniów pani Sinclair, jak i samych przyjaciół Fabiana, chcąc go wesprzeć. Nie inaczej było z Tosią.
Uśmiechnął się na jej widok i dał się utulić. Nie wyprawią wspólnie Bonnie przyjęcia niespodzianki.
- Cześć Tosiu. Dzięki, że przyszłaś - powiedział jej cicho do ucha, pogładziwszy ją po pleckach.
Był nienaturalnie spokojny i cichy, co było dość oczywiste, biorąc pod uwagę okoliczności
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
/

Pani Sinclair była dla Charlotte dawną nauczycielką a obecnie niemal rodziną, jako ciotka Fanny. Szansonistka nie mogła więc nie pojawić się na tej krótkiej ceremonii. Pojawiła się razem z mężem i przywitawszy się z bratem oraz resztą obecnych, podeszła do Fabiana, przy boku którego trwała Antonia.
Charlotte złożyła muzykowi wyrazy współczucia, wychwalając jego matkę i odeszła na bok, zastanawiając się czy byłaby teraz tym kim jest, gdyby nie wpływ Boonie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 40
avatar
Myron R. Canfield
Myron był znudzony. To już trzeci pogrzeb tego dnia. I trzeci mały, kameralny. Ach, kiedyś to były czasy. Ludzie potrafili się bawić na stypach, zawsze jakieś emocje, łzy, zawodzenia, czasem niesnaski rodzinne wychodziły na jaw, ktoś dostał po mordzie... A teraz. Cisza. Spokój. Ludzie nie dość, że niechętnie umierali, to jeszcze niezbyt chętnie płacili za pochówek. No co zrobisz. Nic nie zrobisz. Przecieź Myron nie umrze z tego powodu.
Przyczepił do twarzy współczujący półuśmiech i wszedł do sali. Przywitał się z synem zmarłej, złożył kondolencje, a potem stanął przed trumną przygotowaną do spalenia. Sięgnął do kieszeni, by wyciągnąć mowę pogrzebową i... nic tam nie znalazł. Musiał improwizować. Odchrząknął.
- Witam wszystkich zebranych na tej smutnej, pełnej bólu i cierpienia uroczystości. - popatrzył na zgromadzonych. -
Jeżeli powiem, że żegnamy Boonie Sinclair, może to zabrzmieć sztucznie, zbyt oficjalnie, obco. Powiem więc: zebraliśmy się, aby pożegnać i odprowadzić na miejsce
wiecznego spoczynku... - gorączkowo szukał jakiegoś zdrobnienia. - ...Boo. Tak ją będziemy wspominać, pamiętać. Boo. Uśmiechniętą, pełną życia, radości, ciepła i miłości. Od zawsze mieszkanka Zigguratu. W domu: cudowna żona, mama, gospodyni. Dla rodziny: kochająca siostra, ciocia, kuzynka. Wspaniała: szefowa, pracownica, koleżanka, przyjaciółka. Cudowna, przemiła, przesympatyczna... BOO. - powiedział z mocą. - Zawsze życzliwa, zawsze pogodna, zawsze potrafiąca się wsłuchać w cudze problemy. Wyciągająca swą pomocną dłoń do każdego, kto tylko pomocy potrzebował. Żyjąca dla innych, dla rodziny, dla licznych przyjaciół, często zapominająca o swoim zdrowiu. Śmierć dopadła Boo dość niespodziewanie... - odchrząknął. Co by tu jeszcze... -
Miarą wartości człowieka, jest rozmiar pustki, jaką po sobie zostawia. NIC jej nie zapełni. N I C . Może tylko wdzięczność, że Boo ...była, że... JEST i POZOSTANIE w naszych sercach i w naszej pamięci. TERAZ i ZAWSZE. Gdy umiera ktoś, kogo lubimy, kochamy i szanujemy, wtedy coś umiera w nas i... wtedy umiera cząstka nas samych i ulatując zadaje pytanie o... SENS NASZEJ WĘDRÓWKI PO ZIEMI. Boo nie ma wśród nas. Przeniosła się do lepszego wymiaru. Pamiętajmy o Boo, nie tylko TU i TERAZ. Pamiętajmy o tych, których kochała. Pamiętajmy... Nie zapomnimy o tobie kochana Boo. SPOCZYWAJ W POKOJU. - powiedział głośno na koniec, po czym z pokorą usunął się w kąt.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
/początek

Odette nie miała pojęcia jak się zachować. W ponurym nastroju przyszła na pogrzeb, chcąc podtrzymać Fabiana na duchu. Jakże miałaby tego nie zrobić?
Podeszła do niego i uśmiechnęła się słabo, tracąc język w gębie. Nie chciała mówić, że jej przykro, bo pewnie kilkadziesiąt razy już to usłyszał. Przytuliła go po prostu, po czym przywitała się skinieniem głowy z młodą Bertram i przystanęła gdzieś za Fabianem. Nie była rodziną przecież.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
/ mrchantowo zapewne

Maude milczała.  Wiedziała, ze umieranie to naturalna kolej rzeczy. Nie spodziewała się jednak, ze Bonnie odejdzie tak nagle i szybko.
Fanny z Henrym stali obok niej, wspierając. Raczej Fabiana niż Maude.
Fanny zmarszczyla lekko brwi. Ten niepozorny faceci od pogrzebów bredził jak połamany! Już nie wspominając o tym, ze zmienił imię sproszkowanej denatki. I za co oni płacili?  To dopiero można by bylo opisać w Podszewce. Widać było, ze i samej Maude to nie pasowało.
Dalej ceremonia przebiegała bez przeszkód. Chyba.

Po wszystkim pewnie wrócili do domu

zt.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 369
avatar
dr Nathaniel Rocheford
/howardoroche

Nathaniel wraz z rodzicami przybył nieco przed ceremonią. Uścisnął po męsku przyjaciela, rzucił kilka słów otuchy, a potem stanął z matką i ojcem w drugim rzędzie. Był otępiały podobnie do Fabiana. Bonnie była dla niego jak taka dobra ciocia, znał ją w sumie od dzieciaka. Uczyła go gry na fortepianie. Znała się zresztą z jego mamą, pewnie czasami się odwiedzały. A potem gdy zakumplował się z Fabianem, Bonnie widziała go w najróżniejszych stanach. Nawet jeżeli własnymi rzygami zapchał kibel i zasnął w gaciach na podłodze to rano był owinięty kocykiem i czekała na niego aspirynka, a na obiad rosołek. Chociaż czasami dostał po uszach, na spółę z Fabsem. Bonnie Sinclair była wspaniałą kobietą, nad którą Nathaniel po usłyszeniu wiadomości po jej odejściu uronił męską łzę. To było takie... nierzeczywiste! Przecież byli w trakcie planowania jej 55 urodzin, Fabian chciał zrobić jej niespodziankę, ostatnio nawet wspominał, że ma już dla niej prezent. A jej już z nimi nie ma...
Stał ze spuszczoną głową, kątem oka zerkając na osoby wchodzące do środka. Pewnie przywitał się skinieniem głowy z Tonią. Kiedy on ją ostatni raz widział? Chyba u Byrona, tak szybko uciekła. Potem zaczęła się przemowa, a brwi Nate'a powędrowały w górę. Nawet wymienił się spojrzeniami z matką, która pokręciła zniesmaczona głową. Co za idiotyzm!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Fabian uścisnął również Odette, przyjął kondolencję od Charlotte i wielu, wielu innych osób. Nieco otuchy dodała mu obecność najlepszego przyjaciela.
Potem już przemówił dyrektor zakładu, przyprawiając wielu przybyłych o lekki niesmak. Pewnie dlatego, że walnął co najmniej niestandardową przemowę, najpewniej się do niej nie przygotował. Fabian nie był zły, ani zniesmaczony, nawet jak typek pomylił imię matki.  Po prostu wydawało mu się, że...w zasadzie nie ujął tego co najważniejsze.
Z reguły najbliżsi przemawiali na takich uroczystościach, on do tej pory nie chciał. Zmienił jednak zdanie. Poczuł...że po prostu musi. Spojrzał na Myrona i dał mu znak, że by chciał coś dodać. Wyszedł na jego miejsce.
- Emmm...jestem pewien, że nie mam takiego daru przemawiania jak pan Canfield...ale...
Nie był przygotowany. Nie ułożył sobie nic w głowie. Tym bardziej nie miał przemowy na kartce. Cóż, pójdzie na żywioł.
- Niektórzy ze zgromadzonych tu Państwa są jej byłymi uczniami...niektórzy pewnie współpracownikami,inni znajomymi z którymi lubiła się spotykać...każdy ją pewnie zapamiętał nieco inaczej. I każdy pewnie mógłby coś ciekawego o niej powiedzieć. Jednak, ja chciałbym tylko krótko wspomnieć o tym jak ja ją zapamiętałem, jako jej syn...i uczeń rzecz jasna.
Odchrząknął cicho, patrząc nieco podkrążonymi oczyma na zgromadzonych.
- Jak każdy jej uczeń wie...była surową nauczycielką. Jak to belfer, nie tolerowała lenistwa.  Kiedy widziała w kimś potencjał, za wszelką cenę starała się, by ten nigdy nie odpuszczał. W każdym starała się zaszczepić wrażliwość na muzykę, pokazać że muzyka to nie jedynie dzwięki, a wszelkie jej barwy i odcienie... I choć nie z każdym jej się to udało...to chyba mogę pokusić się o stwierdzenie, że dzięki jej staraniom, mamy teraz, w Zigguracie, kilku wspaniałych, szalenie utalentowanych artystów.  - pewnie miał na myśli między innymi Charlotte.
- Myślę, że wobec mnie była równie surowa, co wobec innych uczniów...być może mi nawet bardziej przykręcała śrubę. W końcu mamy już takie są. Osoby, które ją znały bliżej...wiedziały jednak, że pod tą powłoczką belferskiej surowości, kryje się osoba bardzo ciepła, otwarta i wesoła...ale też bardzo silna.  Nawet po śmierci taty, nie pokazywała, że jest jej ciężko.
Zamilkł na chwilę
-Jako matka... - zaśmiał się do siebie  -...była po prostu jak matka.  Wydzierała się na mnie jak nabroiłem ja, albo ja i Nate (no to chyba najczęściej), albo ja i ktokolwiek inny...Beształa za marnowanie czasu na głupoty, karała szlabanem za wagary...Ale kiedy potrzebowałem oparcia zawsze trwała przy moim boku, gdy miałem gorączkę czuwała przy łóżku zmieniając okłady... Była...- przełknął ślinę - ...najwspanialszą mamą, jaką mogłem mieć. - pokiwał głową.
- Tak...myślę, że tak by chciała zostać zapamiętana. Jako świetna nauczycielka, dobra koleżanka i najlepsza matka. I jestem pewien, że gdyby zobaczyła, jak wielu was przybyło, by ją wspominać, byłaby bardzo szczęśliwa.
No. To tyle.
Ciało Bonnie spalono i pozostało mu poczekać aż Myron mu odda urnę. Można się rozejść !

/zt kto tam chce
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 369
avatar
dr Nathaniel Rocheford
Nate stał ze spuszczoną głową, słuchając przyjaciela. Poczuł łzy pod powiekami, które starł szybkim ruchem dłoni.
Zapewne po jego przemowie jeszcze klepnął go po pleckach. Wiedział jednak, że Fabian sam chce rozsypać prochy Bonnie, co uszanował i wrócił z rodzicami do domu, by z nimi porozmawiać o świętej pamięci nauczycielce.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Fabian widząc łzy w oczach przyjaciela, uśmiechnął się i poklepał go po ramieniu.
- Nie becz, nie bądź baba. Mama by się z Ciebie śmiała - szepnął pociesznie.
Odebrał prochy i wyszedł na zewnątrz, gdzie czekał już kolega ze studiów z motocyklem. Poklepał Sinclaira na pocieszenie, skrzypek założył kask i odjechał na maszynie przyjaciela w kierunku murów.

-> Brama Południowa
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 806
avatar
Wodzirej
Jeszcze dzień na dobre nie wstał, gdy przez miasto przemknęła drobna postać. A może niejedna? Dwie? Trzy? Trudno było stwierdzić, skoro żadna nie została złapana za rękę. A mogła nie tylko przez wzgląd na porę. Co robiła tak wcześnie?
O tym mogli się przekonać wszyscy, z rana wychodzący do pracy.
Ulotki rozsiane na szybach sklepowych witryn, ławkach, za wycieraczkami samochodów. Wszędzie tam, gdzie mogło spotkać się ze wzrokiem przechodniów.
Czarno białe ulotki, niosące jedno posłanie, chociaż pod różnymi hasłami.
WŁADZA DLA LUDU! JEDNOŚĆ PRAW I OBOWIĄZKÓW! NIE - DLA WYZYSKU!
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Dom pogrzebowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Dom pogrzebowy "Nowe Życie"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-