IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 SS !- Sinclair & Silverton

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 11 ... 17  Next
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
First topic message reminder :

Średnie mieszkanie Fabiana "Bożyszcze"Sinclaira i Dave'a Silvertona
Mieszkanie ma trzy pokoje, dwa mniejsze i jeden większy. W kuchni jest wystarczająco dużo miejsca, by postawić stół i cztery krzesła. W łazience za niewielką ścianką jest mały kącik do prania, z pralką i kilkoma sznurkami podwieszonymi pod sufitem.
Sprzęty:
- duża kuchnia węglowa
- duży bojler
- żelazko
- chłodziarka z eterem
- pralka

Pokój Fabiana : z oknami na podwórze. Wyposażenie : Pojedyncze, wygodne łóżko, biurko, krzesełko, szafa, stojak na skrzypce, biblioteczka zawalona książkami i nutami.


Ostatnio zmieniony przez Fabian Sinclair dnia Pon Lut 29, 2016 1:09 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Składała brudne szklanki na jedną tackę, by wynieść do kuchni, więc gdy pojawił się Nate, złapała za rączki i uniosła, podając Rochefordowi.
- Będę musiała zaraz się pożegnać.
Odpowiedziała, zerkając w stronę Fabiana, który wynosił pijanego aktora do pokoju. Zaczynała czuć się nieswojo, sama na niewiele sobie pozwalając. Gdyby miała potem staruszkowi chuchnąć, to lepiej by się nie przewrócił!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Wyszedł z pokoju Dave'a i spojrzał na rozmawiajacych Tosie i Nejta. Can you feeeeeell the loooove toniiight? Miał nosa a jakże!
- Nate może odwieziesz Tosie? - wyszczerzył się wesoło.
Skoro Tosia mu wybaczyla, musiał też naprawić swój błąd i sprawić by jego przyjaciele zostali sam na sam i się w sobie zakochali tadaaaam! - Ja tu sobie dam radę a strach samą ją taksówką puszczać! - zebrał kilka pustych butelek i wrzucił do worka na śmieci. Z Natem i tak był umówiony na silowni to wtedy sobie pogadaja...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 369
avatar
dr Nathaniel Rocheford
Czy ten człowiek da mu coś powiedzieć?! Odwrócił się do Fabiana i rzucił mu spojrzenie "dam sobie, kurwa, rade". A potem wrócił z szerokim uśmiechem do Toni.
- No właśnie. Zamówię zaraz zamówię i odstąpię cie pod dom. Lepiej żebyś sama nie wracała! - stwierdził, znosząc tacę do kuchni.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Spojrzała w stronę Fabiana i już chciała reagować odmową, testami typu Ale przecież nie trzeba, gdy Nate podchywił temat i sam zaproponował swe towarzystwo.
Teraz nie mogła odmówić!
- To bardzo miłe, dziękuję.
Odpowiedziała z uśmiechem i gdy Nate znikał w kuchni, Tonia popatrzyła na Sinclaira z litością. Pokręciła głową, patrząc na niego znacząco i zrobiła dwa kroki do fotela, gdzie leżała jej torebka.
Jeszcze tego brakowało, żeby swatano ją po pocałunkach z przyjacielem, kiedy kochała innego. Aż jej się gorąco zrobiło.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Gdy Nate zniknął w kuchni, spojrzał na Tosie i przyłożył palec do ust. Fabcio wiedział co robi! No i nie wiedział o Alexandrze.. To by wiele zmieniło w jego myśleniu.
Póki co jednak nie widział absolutnie żadnych przeciwwskazań, by Nate odprowadzil Tosie!
- To co... Widzimy się u Granta? - podszedł usciskać Tosie na do widzenia, bo z Natem się zobaczy dnia następnego. - A my jutro po mojej uczelni ? — upewnil się u Rocheforda

Powrót do góry Go down
Liczba postów : 369
avatar
dr Nathaniel Rocheford
Jeżeli Tonia miała jakaś torebkę albo płaszczyk to podał jej, a potem uścisnął kumpli rękę.
- No, zadzwoniłem. Zaraz będę taksówka. - zarzucił na ramiona marynarkę.
- Panienka pozwoli. - wyszczerzył się podając ramię i jeżeli Tonia nie ma żadnych przeciwwskazań to...

----> ulica czternasta
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
I tak nastała noc i poranek. Dzień drugi. A w zasadzie przedpołudnie.
Fabian wyglądając na całkiem rześkiego, wsadził łeb do pokoju Dave'a. Ożesz ty! Ale zajechało gorzelnią, ehehe ! Wlazł tam cicho i otworzył okno, by nieco odświeżyć powietrze i atmosferę.
Niestety nie mógł być  dla nowego kumpla litościwy. I tak zamiast ćwiczyć do egzaminów, wziął się za robienie pompek i inne ćwiczenia, które był względnie bezgłośne, by dać mu pospać. Potem wziął prysznic, zjadł śniadanie, uszykował kilka kanapek zdechlakowi (czytaj Silverton) i tak oto znajdujemy się tutaj,
- Sorry, stary - mruknął pod nosem
Nie mógł sobie pozwolić na żadną poprawkę. Zamknął się więc w pokoju i zaczął ćwiczyć .
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Alkoholowy sen skutkował niepamięcią o koszmarach. Nie ruszyło go gdy współlokator wszedł i otworzył okno, nie drgnął ani trochę gdy zza zamkniętych drzwi łazienki zaczęły dobiegać odgłosy prysznica. Jak go Fabian położył tak Dave w tej samej pozycji budził się następnego dnia z potwornym bólem głowy. Obudziło go dopiero Fabianowe pobrzękiwanie na skrzypcach. Zanim znalazł się w pozycji siedzącej zdążył pożałować, że w ogóle się obudził. Spał w ubraniach odświętnych więc tylko przebrał się w ciuchy bardziej podniszczone w międzyczasie podchodząc do okna by czerpać przyjemność z płynącego wprost na jego twarz orzeźwiającego chłodnego powietrza. O dziwo nie czuł mdłości.
Minęło jeszcze kilka minut zanim wyszedł z pokoju i przeszedł do łazienki. Przechodząc zerknął do pokoju Fabsa ale nie przeszkadzał mu w praktyce. Potem odnalazł się w kuchni, gdzie ze zdziwieniem zastał przygotowane kanapki. Były przeznaczone chyba dla niego tak więc złapał jedną i zjadł całą, nie poświęcając ani chwili na degustację smaku.
- Dzięki Fabian. - Mruknął, rozmasowując sobie głowę.
Pokręcił się chwilę po kuchni w trakcie wypijając ogromne ilości wody, po czym złapał kolejną kanapkę i przeszedł do pokoju w którym ćwiczył Fabs. Uchylił drzwi i przecisnął przez nie głowę. Uprzednio tłumione dźwięki teraz pełnią swojej mocy rozsadzały mu czaszkę.
- Cześć. Mam nadzieję że wczoraj było wszystko w porządku? Te kanapki to dla mnie?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Naprawdę ledwie, ledwie go usłyszał skupiony na grze. Dave miał szczęście, że akurat zagrał jeden z cichszych tonów.
- O! Ty żyjesz!- parsknął śmiechem, odkładając skrzypce na łóżko - Byłem pewien, że nawet moja gra cię nie obudzi. Sorka, muszę ćwiczyć, lada dzień są egzaminy. - wyjaśnił - I tak poczekałem z tym do południa! - no Dejvi znaj łaske Sinclaira, buahaha - I tak kanapki dla Ciebie. Nie byłem pewien czy wstaniesz, jak ja będę to uznałem, że z chęcią coś wrzucisz na ząb. Niedługo się zwijam na uczelnię, potem na siłownie, na której kumpel prawdopodobnie mnie udusi więc...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Skrzywił się na ten niski dźwięk. Niemal na wylot prześwidrował mu głowę. Sinclair dostał słowotoku tak więc Silverton tylko słuchał, wcale a wcale nie chcąc mu przerywać.
- Więc dzięki za kanapki, ćwiczenia od południa, za szklankę wody i miskę przy łóżku. - Dokończył jego niedokończone zdanie. - Na wielkie zwarcie, muszę się położyć. Nie daj się zamordować bo dobre kanapki robisz.
Zamknął za sobą drzwi i podreptał do swojego pokoju, gdzie padł na łóżko i nakrył sobie poduszką łeb gdy za ścianą zaczęła rozbrzmiewać muzyka.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Sinclair pokiwał głową i krzyknął jeszcze za nim, że tabletki na ból głowy są w łazience. Niezbędnik każdego imprezowicza.
Wrócił do ćwiczeń, skupiając na nich całą uwagę. Bał się spotkania z Nathanielem i chciał je póki co wypchnąć z głowy. Co prawda nie mógł nawet sam przed sobą stwierdzić, że nie podobały mu się pocałunki z Tosią, bo były naprawdę WOW...ale zdradził tym samym przyjaciela, co sprawiało, że czuł się jak struty. A jak to mawia pewna mądra księga "prawda was wyzwoli" i tak zamierzał uczynić. Zamierzał stanąć przed Rochefordem i przyznać się, że pocałował pannę, do której dentysta smalił cholewki.
A Rocheford go po tym zabije, ot co.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Nie leżał zbyt długo. Przez cały czas czuł irytację powodowaną brakiem kontaktu z Nickiem. Cały czas o nim myślał, nawet na kacu jego myśli uciekały do tego co robi, gdzie jest i z kim, czy też o nim myśli i czy za nim tęskni tak samo jak on za nim. I chociaż odpowiedź na ostatnie swoje zmartwienie doskonale znał, to nie potrafił sam przed sobą przyznać, że ta odpowiedź wcale nie była twierdząca. Nick za Blackową łaził z maślanymi oczami, on dla niego był... no właśnie, kim dla niego był? Sytuacja pomiędzy nimi dwoma była delikatnie mówiąc... skomplikowana.
Dlatego ze złością zrzucił z głowy poduszkę i usiadł przy biurku by napisać do niego krótki list. Miał zamiar poprosić Fabiana aby po drodze wysłał w jego imieniu ten i inne listy, które zaraz napisze. On sam nie nadawał się dzisiaj do wychodzenia z łóżka a co dopiero mówić o chodzeniu po ulicy.

Gdy skończył pisać wszystkie listy i pakować je do zaadresowanych kopert wyszedł z pokoju i ponownie nawiedził Fabiana. Blady był jak ściana. W ręce trzymał trzy koperty. Jedna zaadresowana do Nicka, druga do Frasera i trzecia do właściciela teatru Theodora Shneidera.
- Mogę Cię prosić o przysługę? - Uniósł do góry koperty. - Jak będziesz szedł na siłownię, w ogóle jak wyjdziesz z domu to zajdziesz po drodze na pocztę i wyślesz za mnie te listy? Będę Ci naprawdę wdzięczny. Nie jestem w stanie samemu...
Skrzywił się na dźwięk własnego głosu. W bani mu huczało, skrzypiało i wrzeszczało. Miał nadzieję że Fabian zaraz skończy grać na tych cholernych skrzypcach bo mu łeb echo rozsadzało.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Miał szczęście bo pan Sinclair właśnie pakował skrzypce do futerału i zbierał się na uczelnię.
- Jacha i tak mam po drodze! - wziął od niego listy i rzucił na łóżko, by po chwili sięgnąć po swój plecak.
Dobra...książki są, nuty są, kanapki są, strój do ćwiczeń jest, list do Frasera, Schneidera i Fitzroya jest...
Eeeee...szto? Spojrzał na ostatnią kopertę i zamrugał. Fitzroy? Ten Fitzroy?
Eheeeeee...
- Spoko, wyślę. Aspirynę na ból czerepa masz w łazience, wrócę raczej późno, więc nie czekaj na mnie z kolacją skarbie - uśmiechnął się szeroko, zarzucił plecak na plecy i schylił się po futerał.
- Ciao -mrugnął do niego - A! Zapomniałbym! - i rzucił mu nowiutką parę kluczy. - Klucz do klatki schodowej, mieszkania i suszarni. Pa!
I poszedł

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
- Dzięki.
Przekazał mu listy i wyszedł z pokoju. Zgodnie z wcześniejszą uwagą kolegi poszedł do łazienki i połknął dwie tabletki aspiryny. Miał nadzieję że mu to szybko pomoże wstać na nogi.
- Nie Skarbuj mi Młody. - Naburmuszył się chwilowo i odchrząknął dwa razy po czym mu przeszło. Nie miał siły na cokolwiek. Podreptał za nim do drzwi wyjściowych i nieomal na niego wpadł gdy ten odwrócił się nagle z tym swoim "ciao". Przewrócił oczami tak samo jak robił to Nick. Dobrze że refleks miał w miarę w porządku nawet na kacu, dzięki temu udało mu się złapać klucze. - Dzięki. Do zobaczenia wieczorem.
Zamknął za nim drzwi na klucz i głośno odsapnął. Błogosławiona cisza uśpiła Silvertona w pięć minut.

***

Kilka godzin później

O dziwo kac przeszedł w miarę szybko. Zbliżała się godzina 17 na którą umówił się z Jamesem i poza lekkim zmęczeniem czuł się naprawdę dobrze. Właśnie czytał list od Nicka i z końcowymi zdaniami twarz Silvertona czerwieniała trochę ze wstydu i zdenerwowania. Stał z tym listem w ręce kilka minut raz po razie czytając każde zdanie aż w końcu ostatecznie jednak trafił go szlag. Zmiął list w kulkę i ciepnął nią przez swój cały pokój. Pognieciony list wylądował za łóżkiem a sam Silverton poszedł do kuchni. Czekał na pojawienie się Jamesa z niecierpliwością i podekscytowaniem, skutecznie spychając złość na dalszy plan.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
/ początek

James podjechał motocyklem pod adres wskazany w liście. Zaparkował nacisnął domofon i odpalając papierosa oparł się o maszynę. Dochodziła siedemnasta więc Silverton powinien się niedługo pojawić.
Oczekiwanie zabijał obserwowaniem otoczenia i rejestrowaniem rożnych szczegółów, które na pozór mogły się wydawać nieistotne ale kto wie czy kiedyś nie przyniosą mu pożytku.
Zaciągnął się papierosem i zerknął na zegarek.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Usłyszał przez uchylone okno warkot silnika zdecydowanie należący do motocyklu. Wyjrzał też przez nie zaraz gdy warkot ustał, uśmiechnął się do siebie i po złości nie pozostało ani śladu. Była już tylko krótkim i nic nie znaczącym wspomnieniem. Na potwierdzenie przybycia Jamesa w mieszkaniu rozległ się dzwonek. W ciągu dwóch minut pozamykał okna i założył buty. Nie myślał o tym aby wziąć ze sobą kurtkę, podejrzewał że ćwiczenia na strzelnicy nie potrwają do godzin nocnych więc chłód mu nie groził. Kolejną minutę zajęło mu wyjście z mieszkania i wyjście przed kamienicę.
- Cześć James.
Rzucił, przytrzymując drzwi staruszce wchodzącej akurat do środka.
- Jesteś już po służbie czy masz wolne?
Dopiero teraz przyjrzał się temu obrazkowi lepiej. Oparty o wypasiony motocykl wyglądał tak zajebiście, że nic tylko zrobić mu zdjęcie i powiesić je sobie nad łóżkiem w złotych ramkach. Na chwilę zaparło mu dech w piersiach.
- Na wielkie zwarcie co za maszyna!
Staruszka już weszła do kamienicy tak więc puścił za nią drzwi i podszedł do Frasera w jego kierunku wyciągając dłoń na powitanie. Choć wygląd Jamesa potrafił ściąć z nóg to jednak jego zainteresowanie teraz skupiało się głównie na motocyklu - widok maszyny nie był aż tak hipnotyzujący jak jego właściciela. Całe szczęście że po wczorajszym przechlaniu był blady (dołożył wszelkich starań żeby nie śmierdzieć gorzałą!) i na jego policzki nie mogły wejść rumieńce.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
Wypalił może połowę papierosa, kiedy w drzwiach pojawił się Dave. Bystre spojrzenie szybko zlustrowało mężczyznę. Rzeczywiście nie kłamał i doprowadził się do porządku. W każdym razie nie wyglądał jak ta zjawa, którą poznał w parku. Właściwie wyglądał całkiem nieźle. Fraser był ciekaw co za oblicze skrywała broda.
- Cześć.- na usta Jamesa wypłynął lekki uśmiech. Zanotował też w myślach dobre maniery. Z nieco gorzkim rozbawieniem pomyślał, że jego matka ceniła dobra maniery.
- Wolne. Nie mogę spędzać całego czasu w jednostce choć to momentami mocno kusząca. - dopalił papierosa i zadeptał niedopałek ciężkim butem. Spod rozchylającej się kurtki można było dostrzec kaburę z bronią.
Uśmiechnął się zadowolony z komplementacji motocykla. W pewnym sensie to było jego dziecko, wychuchane i wycackane. Bonus bycia wojskowym.
- Mam nadzieję, że lubisz jazdę na motocyklu?- pytająco uniósł brwi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
James pracoholikiem? Wyglądał trochę na takiego ale to może dlatego, że Dave nie zdążył jeszcze przyzwyczaić się do Frasera ubranego w coś innego niż mundur, który taką właśnie w jego oczach przyszywał mu łatkę. Ukosem zerknął za kurtkę i dostrzegł kaburę z bronią ale póki co nie wyciągał tego tematu. Wszystko w swoim czasie, teraz uwaga Dave'a była zwrócona w głównej mierze na motocykl.
- Przekładnie, amortyzatory, skrzynia biegów, - zaglądał ze wszystkich stron w każde dziury w jakie tylko dało się zajrzeć - zbiornik na węgiel, pedał gazu... jasny gwint jaki wydech! Ile to pali?
Podniecał się Dave jak dzieciak, niemal tańczył wokół tej maszyny tak co chwilę gdzieś zaglądając, gdzieniegdzie pchając palce pomimo tego że nie powinien traktować tej rzeczy jak swojej.
- Jasne że tak. - Pomimo tego że w życiu na motocyklu nie jechał to wiedział, że pokocha jazdę na takim od pierwszego razu. To było pewne jak to że Avalon ma swoje granice. - Jako pasażer swoje stopy powinienem chyba trzymać tutaj, nie?
Nie mógł się powstrzymać przed tym żeby nie musnąć palcami metalu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
Entuzjazm Silvertona sprawił, że James uśmiechnął się od ucha to ucha. W sumie to nieczęsty widok na jego twarzy. Och uśmiechał się ale raczej półgębkiem jak powiedziałby narratorka.
Pozwolił Koledze powkładać paluchy tam gdzie chciał i pomacać wszystkich elementów. W końcu Dave wyglądał jakby dostał. Podał mu informacje o które pytał i to z niemałą dumą. Troszkę próżności nikomu nie zaszkodziło a w końcu rozmawiali o jego "maleństwie".
- To dobrze.- Fraser pochylił się i wyjął z bocznej sakwy dodatkowy kask. Podał go Silvertonowi.
- Dokładnie tutaj. trzymaj się mocno i nie wykonuj gwałtownych ruchów.- sam zapiął swoje nakrycie głowy i usadowił tyłek na motocyklu.
- Wskakuj.- wskazał Daveowi miejsce za sobą.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Odebrał kask i założył go na głowę. Od razu zapiął też pasek żeby ten nie spadł w trakcie jazdy. Poczekał aż James wsiądzie na motocykl, a zachęcony zaproszeniem zareagował od razu i sam nań wskoczył.
- Dobra, możemy jechać.
Złapał się mocno i ruszyli. Warkot silnika i moc jaką czuł pod sobą były tylko początkiem przyjemnych doznań. Pęd wiatru tylko dodawał atrakcji całej jeździe. Silverton był szczęśliwy jak małe dziecko i uśmiech przez cały czas miał tak szeroki jakby wygrał właśnie na loterii. Po stosunkowo niedługim czasie dotarli na strzelnicę.

zt x2
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 369
avatar
dr Nathaniel Rocheford
kasyno --->>

Skuli się. Ale Sinclair zaraz zaliczy zgona, Nate to już czuł od kilku minut. Jak wyleźli na zewnątrz to chyba mu się jeszcze gorzej zrobiło.
- No już, sieroto, zaraz będziemy w łóżku. - maszyno, jakby sąsiedzi to usłyszeli... Jeszcze Nejcioch zaczął obmacywać Fabsa, co by klucze znaleźć.
- Mam! - otworzył drzwi i wniósł go do środka.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Fabian po drodze wyznał Nate'owi, że kocha się w Emily. Cztery razy. I że przeprasza za Tonie . Też cztery razy. I kompletnie nie czaił, że przecież Nate to wie i już się kolejny raz powtarza.
- Heeeeej , jestem w domku! - uśmiechnął się maslanie - Ale faaaaaajnie !
Nate scholował go do jego łóżka i tam Sincalir zalegl w swoim garniturze .
- Kręci sięęęę heheheheh
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 369
avatar
dr Nathaniel Rocheford
Nate czuł się konkretnie przeproszony. Winy wybaczone!
- Też cię kocham. A teraz idź lulu.
Nejcioch położył Fabianka spać do łożkeczka, postawił sporą szklankę wody przy łóżku i sam chwiejnym krokiem udał się do domu.

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
---> Ukryta strzelnica

Podróż nie trwała długo i choć Dave nie czuł się nią nasycony to przejażdżka zdecydowanie poprawiła mu humor. James z wojskową precyzją zatrzymał się dokładnie w tym samym miejscu z którego go wcześniej zabrał. Zsiadł z motocykla i oddał kask swojemu koledze. Podał mu rękę na pożegnanie ale nie był to krótki uścisk, specjalnie przytrzymał jego dłoń dłużej.
- Dzięki James za lekcję. Jestem Ci wdzięczny za to że dałeś mi tak duży kredyt zaufania tuż po tym jak się poznaliśmy.
Puścił. Z uśmiechem na ustach.
- Spadam, trzymaj się i do zobaczenia!
Po czym odwrócił się i wszedł do kamienicy.

zt dla Dave'a
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
- Jak będziesz znowu miał ochotę to daj znać.- uśmiechnął się do Dava i schował jego kask do sakwy. Kto wie czy jeszcze kiedyś się nie przyda.
Spojrzał za odchodzącym mężczyzną a potem tylko westchnął ciężko. W życiu nic nie było tak prostym jakby człowiek chciał.
Po chwili po ulicy uniósł się ryk motocykla a Fraser odjechał w stronę zachodzącego słońca.

zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
SS !- Sinclair & Silverton
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 17Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 11 ... 17  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa :: Dzielnica 1-