IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pub "Kapitan Morgan"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Next
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
First topic message reminder :

Cennik:
- Szklanka rumu - 4 Ril; 1 K butelka
- Szklanka gorzały - 12 Ril; 60 Ril butelka
- Szklanka whiskey - 36 Ril; 1 K 40 Ril butelka
- Kufel Piwa - 18 Ril

GRA W KOSCI-ZASADY

awers/rewers- zasady gry:
 

__________________________________________________

Uśmiechnęła się słysząc śmiech swojego durnego brata.
-Pewnie mieli. Ja bym była najpierw w totalnym szoku.-parsknęła. Wstała i idąc do baru klepnęła Matta w ramię. Wróciła z drugim piwem.
-Dostanie to na co zasłużył.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 791
avatar
Mabel Grey
Mabel wzruszyła ramionami, rozkładając ręce jakby chciała powiedzieć, że i ona tego nie rozumie.
- W dzisiejszych czasach to już po prostu nikt nie ma dobrego gustu! - poskarżyła się i zerknęła w kierunku podestu kapeli. - Patrz jak mało ludzi przyszło na Stręczydruta! - no to akurat najbardziej ją złościło. - Może i pusto to tu nie jest ale gdzie na zębatki podziewają się wszyscy moi znajomi? Nikt nie chciał schlać się za pół darmo i posłuchać dobrej muzyki? - popatrzyła z wyrzutem najpierw na Gerta, a potem na swoje piwo i zdecydowała się, że w akcie złości go dopije, o!
- Pan dziennikarz? I co już ciekawego napisałeś? - zainteresowała się. Właściwie to nigdy nie czytała "Kroniki", ale słyszała, że ze wszystkich miastowych pisemek to było jeszcze w miarę czytelne i w miarę wiarygodne.
W ogóle to mało dziś jadła i odrobinę zaczęło jej już szumieć w głowie. A kelner przyniósł im zamówienie Gertruda.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 169
avatar
Gertrud Osel
- Tylko wybrani - dopił swoją drogą whisky do końca. Doprawdy, istna lura! Nic innego jednak nie dostanie w tym lokalu. - Tylko wybrani mają dobry gust! Może twoi znajomi nie mają tak dobrego jak ty?
Stręczydrut grał w najlepsze a przed sceną zebrał się spory tłumek słuchaczy. Wielu z nich zaczynało już podrygiwać rześko w rytm muzyki. Samemu Gertrudowi stopa zaczęła podrygiwać. To się nazywa muzyka!
- Tak się mówi w Kaan-an? Że schlać się? - może na tym jej kierunku uczyli slangu z odległego miasta? Szczególnie teraz, kiedy pojawili się rodowici mieszkańcy?
Barman podał Mabel szklankę z whisky, którą Osel dla niem zamówił. Jako, że sam już wychłeptał swoją, to zażyczył sobie kolejną dla siebie. O suchej gębie nie będzie tu siedzieć, tak samo jak żłopać tutejszego piwska. To nie było na jego królewski żołądek.
- Recenzuję niektóre spektakle głównego teatru - wyjaśnił pusząc się jak sikorka do słoniny.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 791
avatar
Mabel Grey
Pokiwała głową wyraźnie jego słowom przychylna. Może i był tylko głupim pierwszostrefowcem, ale w tym przypadku miał kurka rację!
- Eee no tak, schlać się - podchwyciła. - Wybacz, dla mnie to już chleb powszedni gadać jak rodowity Kaan-ańczyk - dodała z dumą, no bo w końcu rzadko ma się człowiek okazję pochwalić, że gada jak slams. Aż sobie golnęła głębiej z tej okazji. W ogóle to jakoś tak jej w głowie zaczynało szumieć.
- To bardzo ciekawe! - pokiwała głową, a że "Kronikę" tyle tylko, że na oczy widziała, to nie wiedziała co bardzo na to powiedzieć.
- A co z twoimi znajomymi? Też mają zły gust? - zmiana tematu! - O patrz, chyba zaraz wszyscy zaczną tańczyć - uśmiechnęła się radośnie.
Swoją drogą im więcej alkoholu piła tym bardziej jej się młody Osel zaczynał podobać. Jasne, że wolałaby tu mieć kogoś ze swoich, ale hej - facet miał dobry gust! I jeszcze alkohol jej stawiał.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 40
avatar
Quentin Kavinsky
Pojawił się w tym miejscu całkowicie przez przypadek. Po incydencie z Charlotte czuł się bardzo głupio i źle, próbował więc przewietrzyć głowę długim spacerem. Niemniej własne myśli płatały mu figle, a obraz opuchniętych stópek nie chciał ulecieć. Dlatego też wszedł do pubu z nietęgą miną, nieco zagubioną bo od czasu wypadku nie pojawiał się w takich miejscach. Nie wiadomo też czy był dobrze ubrany i czy w ogóle powinien się tu zjawiać. W oczy rzucił mu się słoiczek. Nakreślił na kartce cyferkę 6 i wrzucił do środka. Miał ochotę się napić czegoś dobrego.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 791
avatar
Mabel Grey
W trakcie rozmowy Mabel odwróciła na chwilę wzrok i zerknęła w kierunku baru. Zobaczyła człowieka w potrzebie i pomyślała sobie, że będzie dzisiaj taka dobra i ruszy na ratunek! Słowny.
- Hej ty tam! - zawołała na Quentina. - Coś ci się przyleiło do buta!

Co to było? Wyobraźcie sobie, że chciało mi się przelogować i kostki dał Wodzirej:
1, 4 - papier toaletowy
2, 5 - dziesięciokredytowy banknot
3, 6 - obsmarkana chusteczka
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 169
avatar
Gertrud Osel
- Ach taaak... - ciekawa sprawa, ten dialekt z Kaan-an. Pomyślał, że może powinien poszukać sobie takiego kursu. Tatko mu na pewno załatwi. A może najlepiej od razu, prywatne korepetycje od jednego z tych... rozbitków. Podobno jeden z nich wykładał na tutejszej uczelni.
- Wielu z nich ma dobry. Ale niektórzy nie. Co ja jednak zrobię, to tylko ludzie. Jestem wszechstronny, więc staram się ich zrozumieć! - szlachetny Gertrud. Już chciał Mabel prosić do tańca, kiedy ta zawołała do kogoś obcego. Wykorzystał okazję że nie patrzyła: poślinił palec wskazujący i kciuk i ułożył sobie brwi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 40
avatar
Quentin Kavinsky
Namysły na co wydać kredyty nie trwały zbyt długo, bo usłyszał kobiece wołanie. Rozejrzał się dookoła zaważając młodą dziewczynę, która pokazywała na jego buty. Spojrzał tam i głośno zaklął po kaan-nijsku zwracając tym samym na siebie uwagę najbliższego otoczenia. Przystanął drugim butem na skrawek papieru i no wiecie, odkleił go. Z miną wskazującą na obrzydzenie. Dwa kroki w bok.
- Dzięki - rzucił do nich po kaan-nijsku (?).
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 791
avatar
Mabel Grey
Jeśli szukał korepetycji to właśnie stał przed nim idealny materiał. Nie mówię oczywiście o Quentinie - to byłoby zbyt proste. Kto w tych czasach jeszcze angażował native speakerów do takich spraw, jak można było wziąć Mabel?
Parsknęła śmiechem na jego słowa, znowu przypominając sobie dlaczego tak bardzo nie lubiła elity. Ach, co za dobroć z niego płynęła, tyyyle zrozumienia.
- Gdyby tylko każdy był taki wyrozumiały jak ty - prychnęła, ale jednocześnie zachłysnęła się alkoholem, więc pewnie nie zabrzmiało to wcale wrogo. Zresztą jej w głowie szumiało na tyle, by szybko zapomnieć o sprawie.
- Luzik! - odkrzyknęła do chłopaka z papierem toaletowym przy bucie, ale pewnie i jej nie umknęło jego przekleństwo. Już gdzieś to słyszała. Zigguratczycy tak nie mówili. Za to Michael... Chwilę zajęło jej zanim skojarzyła fakty, bo jej umysł zdawał się funkcjonować nieco ospale. Ale lepiej późno niż później, nie?
- Ej! Ty jesteś Kaan-ańczykiem! - zawołała uradowana. - Patrz, Gertrud, to nasz ziomek! - zachichotała, zwracając się znowu do swojego towarzysza.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
/z niebytu

Czy Nicolas kiedykolwiek odmówił czegoś Mabel? Oczywiście, że nie, więc zgoda na późniejsze wpadniecie do Morgana była naturalna. Po pracy ubrał się jedynie w coś nieuświnione smarem, zjadł z Dave'm obiad ( kupiony ma wynos w Filomenie, ale to zawsze coś) i pojechał do drugiej strefy taksówką. Wysiadł pod Morganem, a po wyjściu kupił sobie kufel piwa. Rozejrzał się za sukienką Mabel i... no jakże inaczej, jego mentalna siostrzyczka pewnie właśnie ładowała się w kłopoty. Chociaz kiedy zobaczył kim był figi fago stojący obok niej to trochę się uspokoił. Gertrud był na tyle głupi, że niegroźny.
- Cześć Mabel. - spojrzał się na chłopaka - Dzień dobry, paniczu Osel.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 791
avatar
Mabel Grey
Kompletnie niespodziewania na sali pojawił się i...
- Nick! - uradowana Mabel aż pisnęła z zachwytu i rzuciła się przyjacielowi na szyję. - A już myślałam, że nie przyjdziesz! Chodź, zamówimy ci coś do picia!
I już pchała go w stronę baru. Nie dlatego, że chciała uciec od Gertruda, ani nie po to by zbliżyć się do domniemanego Kaan-ańczyka przy barze. Można by pomyśleć, że była na tyle sprytna, by pod przykrywką drinka wtajemniczyć Nicka w swoją małą gierkę. Ale nie. Była pijana, więc nie spryt ją tu przywiódł.
- Widziałeś już kufel? A wrzuciłeś numerek? W ogóle to kocham Stręczydruta! No powiedz, czy oni nie są genialni! Wiesz, że Gertrud ich też lubi? Czemu przyszedłeś dopiero teraz? A wiesz, że okres godowy athwala wynosi trzy miesiące?! - i już poszedł pierwszy słowotok!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Objął ją jedną ręką w pasie. Po paru takich akcjach w laboratorium juz słyszał, że ma romans z asystentką. Nie żeby mu to przeszkadzało, w sumie to olewał.
Teraz zaśmiał się na tę reakcję.
- Ale, ja... - nim zdążył powiedzieć, że ma piwo to ta ciągnęła go do baru. Może i dobrze, bo nie miał ochoty na pogaduchy z Oselem.
- Mabel ja mam piwo! - przekrzyczał jej słowotok nim zdążyła zagadać do barmana. - I... co, tylko trzy miesiące? - ta to potrafiła zbić człowieka z tropu.
- Przyszedłem dopiero teraz, bo jadłem obiad.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 791
avatar
Mabel Grey
Domniemany romans z Mabel mógł być mu nawet na rękę. Dlaczego? Bo romans z asystentką odstraszał od niego inne kobiety, a Nick mógł w spokoju koncentrować się na pracy. I na Davie.
- No, tylko trzy! Resztę roku to totalna nuda! - wytłumaczyła mu.
No cóż, odkąd Mabel zaczęła chodzić do szkoły wyskakiwała co jakiś czas z ciekawostkami, które udało jej się gdzieś wyczytać. Bo teraz umiała już czytać, nie?
- Ale jak masz piwo no to chodź wrzucić numerek do kufla! A jak wygrasz i ci nie będzie potrzebne to co wygrasz to możesz mi dać - zachichotała, bo z jakiegoś powodu bardzo ją to bawiło.
Zerknęła w stronę stołu gdzie zostawiła Osela i przypomniała sobie coś zabawnego. Właściwie to pomyślała, że gdyby udało jej się wkręcić Nicka to by dopiero było zabawne!
Oparła się o ladę baru i spojrzała na niego zamglonym wzrokiem, z trudem opanowując chichot, który cisnął jej się na usta.
- Wiesz, że myślałam nad podjęciem studiów muzycznych? - zwróciła się do niego z wyrazem twarzy niczym angielski dżentelmen.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Parsknął śmiechem. Czemu miałby nie oddać jej swojej nagrody, no czemu?
- Oczywiście Mabel! - naskrobał na kartce 5 i wrzucił do kufla konkursowego. No ciekawe co to za niespodzianka.
Popatrzył się na nią zaciekawiony, kiedy opowiedziała o swoich planach na przyszłość.
- Taaaaak? A może najpierw skończysz szkole powszechną? - Nick za bardzo ogarniał jej edukację żeby nie wiedzieć, że zanim pójdzie na studia to przed nią jeszcze parę lat nauki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 791
avatar
Mabel Grey
Może i znał jej edukację, ale ona i tak zamierzała ciągnąć dalej farsę. W głowie szumiało jej tak przyjemnie, że własnych myśli nie słyszała. A te pewnie mówiły jej właśnie, że nic z tego.
- No tak, ale jak skończę szkołę - podjęła więc, nie zaprzestając swej pozy. - To chciałabym uczyć się Kaan-ańskiej muzyki świątynnej. - I jeszcze to zabójczo poważne spojrzenie... które trwało zeldwie trzy sekundy, zanim jej wzrok popłynął gdzieś po sali w rytmie rauszu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 169
avatar
Gertrud Osel
Gertrud zostawiony sam sobie postanowił zasłuchać się w piękną muzykę, jaką grał Stręczydrut. Kto by pomyślał, że już teraz na miejskiej uczelni można uczyć się języka z Kaan-an. Nie, żeby języki w poszczególnych miastach nie różniły się między sobą specjalnie. Akcentem, czasem niektórymi słowami. W niewielkim stopniu.
Zdjął marynarkę i podwinął rękawy koszuli. Gdzieś mu mignął stolik, przy którym można było siłować się na rękę. Właśnie tam się skierował wierząc w swoje możliwości. Najpierw jednak dopił swój alkohol.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Uniósł wysoko brwi patrząc się na nią uważnie. Albo chciała go wkręcić, albo się schlała i święcie wierzyła w to co mówi. W przypadku Mabel to jedno i drugie wchodziło w grę.
- Mhmm... dobrze, poczekam aż zobaczę dyplom ukończenia to pogratuluję. - pokiwał głową i odwrócił ją w stronę zespołu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 791
avatar
Mabel Grey
Ha! A więc brzmiała na tyle przekonywująco, że byłby w stanie jej uwierzyć! A tak naprawdę po prostu nie zdawała sobie sprawy, że była na tyle pijana, by wziąć jej brednie "na poważnie".
- Dobra! - zgodziła się wielce ucieszona, ale nie minęła chwila jak wybuchła śmiechem. - Ha! Widzisz wkręciłam cię! Wcale nie chcę studiować Kaan-ańskiej muzyki świątynnej!
Właściwie to nawet nie wiedziała, czy ten kierunek studiów w ogóle istnieje, hehe.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
W trakcie rozmowy skończył kufel piwa, bo i gorąco było i spragniony chłop, więc zaraz drugie piwko wylądowało w jego ręce.
- No co ty?! O ja głupi, dalej się wkręcić! - złapał się za serce. - To jak oni mają? Tępedruty? - kiwnął w stronę zespołu. Chyba był za stary bo się nie znał.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 791
avatar
Mabel Grey
Mabel biedactwo, nawet nie ogarnęła, że Nick właśnie się z niej naśmiewał! Może i lepiej?
- Stręczydrut! - poprawiła go, zupełnie oburzona faktem, że jej przyjaciel nie był tak obeznany z popkulturą Zigguracką jak ona. Ale zanim zdążyła wymyślić na niego jakąś obelgę z tego tytułu, przypomniało jej się coś innego.
- Ej Nick, czy ze mną jest coś nie tak?
Czyżby piosenka o miłości w tle miała coś z tym pytaniem wspólnego? A może Mabel znała sobie sprawę, że jest pijana po spożyciu mniejszej ilości alkoholu niż przeciętny człowiek? Cholera ją wie o co pytała!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Mówiłam? Za stary był, dziad jeden. O tyle dobrze, że Mabel zadba, żeby sobie siary nie narobił!
- Ekhm. No, fajnie grają.
Gapił się chwilę na rzępolących na gitarach gości, kiedy Greyówna zarzuciła takim pytaniem kiedy człowiek nigdy nie wie co powiedzieć.
- Nie zauważyłem, ale czemu miałoby byc coś nie tak?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 791
avatar
Mabel Grey
Oczywiście, od tego ma się w końcu młodsze rodzeństwo, prawda? Ewentualnie młodszą asystentkę w laboratorium mechanicznym. Czyli w sumie wychodzi na to samo, prawda?
- No bo zobacz - wyciągnęła obydwie ręce przed siebie. - Ten palec mam krótszy od tego! - pomachała serdecznym palcem lewej ręki, który faktycznie był około centymetr krótszy, od tego przeciwnej dłoni. Nawet przyłożyła palce do siebie, żeby mógł je porównać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Brakowało jeszcze tego, żeby mieszkali razem i Mabel wykradałaby mu pieniądze ze skarbonki i rzucała płatkami śniadaniowymi podczas wojny jedzeniowej podczas śniadania. W sumie, to jakby nie patrzeć, to Mabel trochę zastępowała mu Ezekiela. Może nie dosłownie, bo to dwie różne osoby, ale coś w tym było.
- Co?
Ale wymyśliła! Dobrze, że już sie trochę napił, przynajmniej mógł chociaż trochę działać na podobnej, pijackiej logice.
Złapał jej paluchy i się przypatrzyl.
- Pijana jesteś, palce masz normalne!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 791
avatar
Mabel Grey
Gdyby mieszkali razem Mabel zdecydowanie wkradałaby mu się do sypialmi w czasie wizyt Dave'a tylko po to by krzyknąć "Mam was!" i wybiec stamtąd z chichotem. No, zakładając oczywiście, że wiedziałaby o tej relacji.
- Wcale nie, przyjrzyj się dokładniej! - chciałą zatrymać dłoń zanim dotarłaby do jego twarzy, ale niestety trochę motoryka jej dzisiaj wysiadała, więc pacnęła go w nos. - No przyjrzyj się - parsknęła śmiechem, teraz już umyślnie przyciskając mu rękę do twarzy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Dave nabawiłby się przez nią nerwicy. Albo jednemu i drugiemu ze stresu przestawałby stawać. Whatever. Nie ważne.
- Dzie... - i jebs w nos. I drugi. Patrzył się na nią spomiędzy jej własnych paluchów przyczepionych do jego twarzy. - Albo ci upierdolę paluchy albo obślinię łapę. - powiedział niewyraźnie, w sumie obśliniając jej rękę samym gadanie. A cierpliwość to miał anielską.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 791
avatar
Mabel Grey
Za to Mabel wcale to nie przeszkadzało. Oj, już gorsze rzeczy między palcami miała niż obca ślina.
- Luzik, wytrze się - zachichotała faktycznie rozcierając mu ręką ślinę po twarzy.
Właściwie to chyba wszyscy czekają na dzień aż Fitzroy straci cierpliwość.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Pub "Kapitan Morgan"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Pub "Kapitan Morgan"
» Kapitan Morgan - gra w kości

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-