IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pub "Kapitan Morgan"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
First topic message reminder :

Cennik:
- Szklanka rumu - 4 Ril; 1 K butelka
- Szklanka gorzały - 12 Ril; 60 Ril butelka
- Szklanka whiskey - 36 Ril; 1 K 40 Ril butelka
- Kufel Piwa - 18 Ril

GRA W KOSCI-ZASADY

awers/rewers- zasady gry:
 

__________________________________________________

Uśmiechnęła się słysząc śmiech swojego durnego brata.
-Pewnie mieli. Ja bym była najpierw w totalnym szoku.-parsknęła. Wstała i idąc do baru klepnęła Matta w ramię. Wróciła z drugim piwem.
-Dostanie to na co zasłużył.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 806
avatar
Wodzirej
Był bez wątpienia przystojny. Zresztą gdyby jej się nie spodobał pewnie nie poświęciłaby mu swojej cenny uwagi, a jeśli nawet to tylko po to by zbyć go jakimś płytkim tekstem.
- Możesz zostać zanim zjawi się mój towarzysz - odparła, spoglądając na niego... wyzywająco? Tak, możesz przysiąc, że tak właśnie na ciebie patrzyła. Rzucała wyzwanie, czy to twój umysł płatał ci pod wpływem figle? Może nie było żadnego towarzysza? Może chciała ostudzić twój zapał? Albo wypróbować siłę woli? A może faktycznie na kogoś czekała?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
- Miłą chęcią. Pozwól, że coś zamówię. - odwrócił głowę do barmana. - Dla mnie piwo, a dla Pani? - popatrzył się na blondynkę. Jakby wiedział, że siedzi z Natashą z Avengersów to by poprosił o autograf.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 806
avatar
Wodzirej
Jej usta zadrżały, jakby zamierzała się uśmiechnąć. Ale opanowała się. Nie zamierzała pokazywać otwarcie, że osiągnęła to co zamierzała.
- Rum - odparła i obróciła cygaretkę w palcach. - Nie lubię nie wiedzieć z kim mam do czynienia - zaczęła. - Rebecca Phoenix - wyciągnęła dłoń w stronę mężczyzny zdecydowanie do całowania, nie potrząsania.
Znowu zaciągnęła się dymem i wydmuchała, być może próbując zasygnalizować Nickowi, że potrafiła dobrze dmuchać. Prawdopodobnie nie, ale to dobra teoria dla męskiego ucha!
- Rozumiem więc, że pan jest fanem? - zapytała, wskazując głową w kierunku kapeli.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Pewna siebie. Piękna. I miała na niego polecieć? Chociaż... jak będzie miał pecha to jeszcze będzie musiał się wykręcić z kolacji albo bzykanka . 
- Nicolas Fitzroy. - przedstawił się, jednocześnie pozwalając sobie ucałować jej dłoń. Dżentelmeni w Morganie. Kto to widział. 
- Nie, znajomy mnie wyciągnął. Lubie ich, ale nie nazwałbym siebie wielkim fanem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 806
avatar
Wodzirej
Pokiwała głową. Sama żywiła podobne uczucia wobec Stręczydruta. I można powiedzieć, że ją też wyciągnął tutaj ktoś bardzo znajomy.
- Widzi pan mężczyznę, który właśnie siada przy tym jak-mu-tam osiłku, z którym wszyscy siłują się dziś na rękę? - utkwiła wzrok w szykownym gentlemanie w nieubrudzonej jeszcze koszuli. Nie wyglądał na kogoś kto miałby pokonać Wielkiego Billy'ego.
- To mój brat - podjęła po krótkiej chwili milczenia. - Szef wytwórni, która wydała pierwszą płytę Stręczydruta.
Założyła nogę na nogę i przegładziła spodnicę, wracając zaraz wzrokiem do Fitzroya.
- Jest bardzo zaborczy w stosunku do mojej osoby, więc jeśli ma pan na tyle rozumu na ile pan wygląda, wycofa się pan stąd zanim brat wróci - powiedziała, zerkając na żyłę pulsującą na skroni jej krewniaka, podczas gdy szala wygranej przechylała się na stronę Billy'ego.
- No, chyba, że ma pan jaja, to może pan zostać - dodała, wzruszając ramionami.
Ach, próba charakteru!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Nicolas chcąc nie chcąc poszukał wzrokiem tego faceta. Fakt, koleś bez problemu przestawić mu drugi raz nos. Ale Nicolas mu też , wiec szanse były wyrównane.
- Nie jestem tchórzem. Poza tym sądzę, że nasze kolana są na tyle daleko od siebie, bym nie musiał dostać w twarz. - zaśmiał się.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 806
avatar
Wodzirej
Jeśli tylko spojrzeć z łatwością można było dostrzec błysk w oczach Rebecci.
- Jesteś pewien? - rozchyliła lekko nogi, tak, że jej kolano dotknęło jego.
Trwało to zaledwie sekundę, zanim kobieta znów cofnęła nogę, a cwaniacki uśmiech zniknął z jej twarzy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 791
avatar
Mabel Grey
Mabel tymczasem cały czas przyglądała się jak idą Nickowi postępy i coraz bardziej się irytowała. Nie dlatego, że mu nie wychodziło, a dlatego, że naprawdę nie pomyślałaby, że mu wyjdzie! No i co ona ma teraz zrobić? Siedzieć tutaj sama? Getrud gdzieś jej ze stołu zniknął, a lokal był już pełny. No i chuj! Nie będzie randek.
Zrobiła kilka zamaszystych kroków i zaraz znalazła się przy Nicku i Rebece.
- Nick, możemy już iść do domu? - zapytała, przystając obok niego i patrząc swoimi wielkimi oczami. Tylko na moment odwróciła wzrok, żeby posłać blondynce wrogie spojrzenie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Uśmiechnął się i pokręcił głową. Ciekawa kobieta. I w sumie prowadziłby tę gierkę dalej , gdyby nie naburmuszona Mabel.
- Wybaczysz na chwile? Porozmawiam z siostrą. - powiedział do blondynki i wstał z krzesła. Położył rękę na ramieniu brunetki i przeszli kilka metrów. 
- Znaczy wygrywam zakład? -  uśmiechnął się szeroko. W sumie to nie było żadnego konkretnego zakładu, na którym by coś zyskał ale kto by o tym pamiętał.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 791
avatar
Mabel Grey
Nazwał ją siostrą? Pff! Znaczy aww. Znaczy cholera! No chciała być zła na niego, że mu tak dobrze randkowanie idzie!
- No... nie - uparła się, bo... bo tak. - No bo się z nią nie umówiłeś! Macanie po kolanie to nie jest szukanie żony - stwierdziła Mabel Wszechwiedząca i zadarła brodę do góry. Chociaż była niższa spoglądała na niego z wyższością. Owszem, nudziło jej się tu bez niego, ale nie będzie przecież z tego powodu zakładów przegrywała!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Ona po prostu była zazdrosna! Jakby Nicolas wiedział to by umarł ze śmiechu. 
- No wiesz co, no przecież nie poproszę jej po jednym drinku o rękę. Zresztą nie było mowy o wtrącaniu się. Ale może jak juz sie wtrąciłaś i jesteś w takiej ślicznej sukience to pójdziemy do kasyna wydać moje pieniądze. - wyszczerzył się.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 169
avatar
Gertrud Osel
Quentin Kavinsky napisał:
Przyjemnie było patrzeć jak inni się siłują wyciskając siódme poty. Quentin potrafił się co nieco bić, który chłopiec z biedoty nie potrafił... Niemniej mistrzem nie był, wolał rozwiązywać problemy słownie. Spijał ostatnie krople swojego trunku kiedy odezwał się Gertrud.
- Słucham? - pomyślał, że to przypadek i nie mówi się do niego, ale wszystko wskazywało, że tak. - No... Czemu nie?
Też go sobie teraz oblukał i stwierdził, że nawet ma szanse. Kiedy zwolniło się miejsce, usiedli naprzeciw siebie.

Zasiadł przy stole i ustawił rękę do siłowania się. Nie ważne czy wygra, czy nie. To była męska rozrywka! Pot i łzy (bo może krew sobie darujmy). Wokół nich zebrali się kolejni gapie ciekawi wyniku walki chucher. Osiłek, który przed chwilą wygrywał przycupnął sobie teraz w kącie nieopodal z kuflem pełnym piwa.

Gertrud i Quentin rzucają kostką 2K6, a wynik dodają do posiadanych punktów kondycji. Ten, który będzie miał więcej- wygrywa.

Powrót do góry Go down
Liczba postów : 791
avatar
Mabel Grey
- Nie prosić o rękę, ale o numer! - żachnęła się, bo Nick zachowywał się jakby kompletnie nic nie rozumiał.
Zresztą teraz kiedy uświadomiła sobie, że była zazdrosna nie mogła się przecież przyznać, że była. A wręcz musiała udowodnić, że tak nie jest! Biorąc pod uwagę, że po alkoholu człowiek ma jeszcze mniej zahamowiań niż Mabel na trzeźwo...
- Jasne! Zawsze chętnie - wyszczerzyła się szeroko. - Jeszcze tylko moment - dodała i już jej nie było.
Nick mógł zaobserwować jak Mabel podchodzi do blondyny, uśmiechając się szeroko. A to nie mogło wróżyć niczego dobrego.
- Umówi się pani z moim bratem na obiad? - zapytała, zezując na Nicka.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 806
avatar
Wodzirej
Gdy zjawiła się Mabel blondynka kiwnęła głową i odprowadziła ich wzrokiem dopóki nie zatrzymali się kilka kroków zalej. Uznała, że jak na rodzeństwo Fitzroy i jego siostra mało byli do siebie podobni. Uznała, że pewnie byli tylko połowicznie spokrewnieni i wróciła do swojej cygaretki mało przejmując się przerwą w rozmowie. Zastanawiała się, czy teraz gdy pojawiła się okazja Nick jednak nie stchórzy.
Popatrzyła na Mabel gdy ta znowu pojawiła się obok niej i uniosła brew.
- A dlaczego twój brat sam mnie nie zapyta? Czyżby stchórzył? - ona również zerknęła w kierunku Nicka.
Można by pomyśleć, że los zdawał się pchać go w ramiona Rebeci.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Nicolas myślał, że Mabel chce jeszcze skoczyć do kibelka, bądź pożegnać się z kimś znajomym. Zdziwił się, kiedy ten mały chochlik znalazł się przy Rebece. Tak się chyba przejął tym zakładem, że zapomniał, że ma chłopaka. 
- Moja siostra za dużo wypiła. - wepchnął się przed Mabel, jednocześnie ją spychając do tyłu. Scena jak z kiepskiej komedii romantycznej.
- Ale może zgodzisz się podać swój numer i spotkamy się na drinka bez rodzeństwa? - uśmiechnął się szeroko, szczerząc zęby.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 806
avatar
Wodzirej
Rebecca uniosła brew na jego słowa.
- A masz w zwyczaju zabierać siostrę na randki?
Założyła nogę na nogę i rozejrzała się po najbliższej okolicy. Sięgnęła po podkładkę na piwo. Z rzeczy które nadawały się do pisania, miała w torebce tylko kredkę do oczu. Choć trochę ją to brzydziło nabazgrała nią swój numer na podkładce. Będzie musiała ją wyrzucić. I tak była już na wykończeniu.
- Liczę, że jeszcze o sobie usłyszymy - powiedziała, podając mu podkładkę. - Panie Fiztroy - wyciągnęła dłoń w jego stronę.
I znowu nie sprawiała wrażenia, jakby chciała, by uścisnął jej dłoń.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
- A ty brata? - odpowiedział blondynce pytaniem na pytanie. Uśmiechnął się i schował podkładkę w kieszeń marynarki. To nic, że trochę wystawała.
- Dziękuję. - ucałował kobietę w rękę i zawadiacko puścił oczko. 
Odwrócił się i razem z Mabel wyszli z baru.

Zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Pub "Kapitan Morgan"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
 Similar topics
-
» Pub "Kapitan Morgan"
» Kapitan Morgan - gra w kości

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-