IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pub "Kapitan Morgan"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 9, 10, 11  Next
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
First topic message reminder :

Cennik:
- Szklanka rumu - 4 Ril; 1 K butelka
- Szklanka gorzały - 12 Ril; 60 Ril butelka
- Szklanka whiskey - 36 Ril; 1 K 40 Ril butelka
- Kufel Piwa - 18 Ril

GRA W KOSCI-ZASADY

awers/rewers- zasady gry:
 

__________________________________________________

Uśmiechnęła się słysząc śmiech swojego durnego brata.
-Pewnie mieli. Ja bym była najpierw w totalnym szoku.-parsknęła. Wstała i idąc do baru klepnęła Matta w ramię. Wróciła z drugim piwem.
-Dostanie to na co zasłużył.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 292
avatar
Drake Ballard Crow
- Większe zdarzą się od czasu do czasu. - odpowiedział. - Mniejsze to różnie. - przyznał i upił piwa. Miał przecież zamiar zorganizować coś samodzielnie. Na razie wyprawa Drake'a wisiała w powietrzu ze znakiem zapytania.
- A co robiłeś tam u siebie, w Kaan-anie?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 112
avatar
Michael Davies
- I wszyscy przeżywają? - spytał, bo jakoś widok tego zapieprzania po pustyni w nie wiadomo jakim celu (no bo nie można się spodziewać, że Mike weźmie pod uwagę szukanie surowców czy innych gówien) go nie zadowalał.
- Byłem gońcem - odparł, odstawiając z cichym hukiem kufel i wytarł pysk. - Mniejsze, większe paczki, dokumenty i inne koperty, nic szczególnego - dodał. Oczywiście, nie wspomniał o tym, że fajnie było niekiedy zajrzeć do środka.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 292
avatar
Drake Ballard Crow
- Nie zawsze. - Przypominał sobie owszem pierwszą wyprawę, w której zginął Kevin, kumpel Ravena. Zresztą, nie tylko on. - Czasem komuś ręka lub noga odejdzie. - wzruszył ramionami. Sam jeszcze nie doświadczył czegoś takiego.
- A jeździć umiesz automobilami? Może byś się nadał na takiego dostawcę w aptece, czy piekarni. - gadał, w sumie nie wiadomo na co.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 112
avatar
Michael Davies
- To chyba nic nowego - stwierdził. - Dużo osób tutaj jest z metalowymi kończynami - przyznał. Dziwne, że u siebie, jeśli tam tak było, nie zwracał na to wszystko takiej uwagi.
- Jeździć może i umiem, ale trzeba mieć na to kasę, by mieć czym jeździć - mruknął posępnie. To aż bolało, że człowieka nie było stać na dogodny i wygodny transport.
- Trzeba będzie sprawdzić w ratuszu i tyle - wzruszył ramionami, zerkając na Drake'a. - O ile się nie wystraszą, a po nich wszystkiego można się spodziewać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 292
avatar
Drake Ballard Crow
- Ale czasem taki sklep czy przedsiębiorstwo to auta zapewnia. - mówił. - Tyle, że różnie bywa. Racja.
Podrapał się po niezgolonej, rosnącej sobie w najlepsze, rudej brodzie. Trochę piwa mu się ulało, ale zaraz starł.
- Ano, pewnie coś będą mieli. W końcu sensacje robicie u nas. Co wam do głowy strzeliło, żeby tu lecieć? - zapytał przyglądając się twarzy Daviesa z miną specjalisty.
- Będzie się goić trochę, zostanie blizna, ale nie ma co narzekać. Mógł ci pół twarzy oderwać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 112
avatar
Michael Davies
- Ano, ano, zobaczymy zresztą, na razie nie mam co się martwić - przytaknął, opróżnił kufel i kiwnął po następny, żeby mu dolano.
- Aaaaee... - podrapał się po głowie. - Nie wiem, ciekawość? U mnie na pewno. W końcu ja za darmo tutaj przybyłem, siedząc w ładowni - odparł. No bo co się będzie wstydzić? Nie dość, że darmochę przyleciał to przeżył.
- Chyba cztery blizny - parsknął, opierając się przedramionami o kant blatu. - Mógł, w sumie tego się spodziewałem. Na szczęście na oczy nie trafił - w końcu Mike nie był Daredevilem, żeby potem latać z pałkami w rękach. Pałkami, hehe.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 292
avatar
Drake Ballard Crow
- W sumie to ten... grabarz może by kogo szukał do wożenia trupów? - zaheheszkował podwójnym he-he.
- Prawdę powiedziawszy to jestem ciekaw jak tam u was jest, w Kaan-anie. I co to za maszyna was przywiozła.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 112
avatar
Michael Davies
- E, trochę sztywne towarzystwo, ale w sumie spokój masz, nie? - poszedł w podobne ślady żartu, ale zaraz się zachłysnął i musiał odkaszlnąć, uspakajając się od razu.
- Latająca - powiedział dowcipniś. - Samolot, a na taką podróż to jednak trzeba było sprawdzić, jak to wygląda, jakie są szanse - przyznał. - Może gdyby nie umiejętności pilotów i pogoda, to byśmy dotarli wszyscy w jednym kawałku - wyjaśnił.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 292
avatar
Drake Ballard Crow
- Te, opowiem ci kawał... - dopił akurat swoje piwo i podniósł rękę na barmana, który swoją drogą chyba go nie lubił (nie wiedzieć czemu). Zamówił kolejny kufel, ale zanim go otrzymał, zwrócił się do Michaela. Widać było po Drejku, że coś już wcześniej wypił.
- Przychodzi grabarz do lekarza... W czym mogę pomóc? A grabarz na to... Ja tylko chciałem powiedzieć, że baba już nie przyjdzie.
I wyszczerzył się jak głupi, zakrztusił śliną i zaczął kaszleć. Ku uciesze barmana.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 112
avatar
Michael Davies
Davies to przyjrzał mu się uważnie. W końcu trzeba było mieć jakieś znajomości w tym mieście, a i towarzystwo do picia piwa było całkiem zadowalające.
No ale słuchał tego kawału.
Po opowiedzianym kawale, Mike pokiwał głową. Wyglądał, jakby nie rozumiał, ale zaraz zaczął się śmiać, chowając twarz w dłoni do czasu, póki Drake nie zaczął się krztusić sucharem.
- Ale dobry kawał - przyznał i się zastanowił. - Czym ty się zajmujesz, Drake?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 292
avatar
Drake Ballard Crow
Kaszlnął jeszcze ze dwa razy, wziął porządny haust powietrza, aż mu się wszystkie pęcherzyki rozszerzyły. Kto wie czy mu się nie wezbrało również na siusiu. Tak czy siak popatrzył po barmanie, zerknął na piwo, na razie nie ruszając kufla i słuchał Daviesa dalej.
- Jestem lekarzem wojskowym. - odpowiedział jak gdyby nigdy nic. W sumie to było nic. Ludzie go często z felczerem mylili, ale między nazwami było kilka różnic. Zresztą, nigdy do tego specjalnie uwagi nie przykładał. Czasem też ktoś się pomylił i uznał, że nawet fleczer.
- Co do tego samolotu... my takich nie mamy. Mamy inne maszyny latające... Wyślą po was kogoś z waszego Kaan-anu?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 112
avatar
Michael Davies
- Uh-huh, lekarz wojskowy - przytaknął. Też pewnie pomyślał, że to fleczer. Napił się piwa. - I co, ciężko? - spytał, żeby czasem nie być idiotą, choć i tak na takiego wyglądał.
- Nie macie? - uniósł brwi. Michael nie robił rozeznania przed lotem. Uznał, że wszystkiego się dowie na miejscu i cóż - miał rację. Co prawda, nie zauważył żadnego lotniska czy hangaru. - Jakie? - podpytał, choć mógł się domyśleć i zaraz wzruszył ramionami.
- Nie wiem, nie interesowałem się. Chociaż... chyba jakaś informacja powinna przejść, ale przy takiej odległości? - podrapał się po głowie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 292
avatar
Drake Ballard Crow
Wzruszył ramionami. Trudno mówić o tej robocie w kategoriach - ciężka, lekka. Po prostu czasem komuś urywało nogę, rękę albo kula gdzieś świsnęła gdzie nie powinna.
- Różnie bywa. - odparł dopiero po chwili. Mógł zamoczyć usta w piwsku. - Zależy od sytuacji. Czasem trupa trzeba rozkroić, czasem kogoś zszyć. - potrząsnął ramionami raz jeszcze.
- Mamy sterowce. - Uniósł ręce i nakreślił ich kształt. Nie jakoś niedbale. Ale tłumaczyć tych spraw nie potrafił.
- Hm. Na pewno będą chcieli się skomunikować. Może wyślą drugi... samolot? Nie mieliście szczęścia z tą burzą. - I się napił.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 112
avatar
Michael Davies
Najwidoczniej Michael uznał, że takie kategoryzowanie każdego zawodu wydaje się nie tylko najodpowiedniejsze, ale też najwygodniejsze. Mu by to przyszło z łatwością, ale wypada zwrócić uwagę na to, że bycie gońcem, który przekazuje informacje i pakunki, jednak jakoś się różni od siedzenia w medycznym zawodzie.
- Z trupem gorzej, bo capić zaczyna - skrzywił się. - Pamiętam, jak raz musiałem siedzieć na policji, bo byłem pierwszą osobą, która zareagowała na smród w jednej z kamienic, w jakiej roznosiłem paczki. Ugh, nigdy więcej - niby nigdy nie mów nigdy, ale Mikey to raczej nie miał zamiaru bawić się w szukaniu trupów.
- Ach, dobra, rozumiem - kiwnął.
- No nie wiem czy wyślą. Lecieliśmy jednym z pierwszych, więc pewnie będą chcieli udoskonalić, żeby nie było takiego wypadku - zerknął niepewnie na mężczyznę. - Burza to jedno, ale umiejętności to drugie - tak, nadal będzie obwiniać pilotów.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 292
avatar
Drake Ballard Crow
- Gdyby nie burza, może dolecielibyście bezpiecznie tylko... tylko tu za bardzo nie ma gdzie lądować. - przerwał zawieszając się na literze "e". - Czekaj, jak to właściwie ląduje? Ten wasz samolot?
Podejrzewał, że te kółeczka mają coś wspólnego z lądowaniem, tyle że były schowane w środku, jak sprawdzali wrak na pustyni.
Przypomniał sobie momentalnie o Birdie, której adres miał zapamiętać, ale... zapomniał. Może sobie przypomni innym razem. Była jednym z pilotów. Może będzie wiedzieć coś więcej.
- Mówisz, w ładowni leciałeś? - uśmiechnął się, pokręcił głową. - Idę z grupką ludzi na mniejszą wyprawę niedługo... - A co mu tam, mógł powiedzieć. - Możemy w razie czego jeszcze kilka rzeczy z wraku sprowadzić.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 112
avatar
Michael Davies
Mike zmarszczył brwi, najwidoczniej zdziwiony tą informacją.
- To... nie wiem, ja nie pilotowałem, byłem nadprogramowym, ludzkim bagażem - parsknął i napił się piwa. Najwidoczniej zaczął się czuć nieco swobodniej, co zapewne było wpływem alkoholu. - E, no tak - wyciągnął dłoń, by stopniowo (i coraz dalej) obniżać. Ot, jak za pomocą tychże kółek (od autorki nie ma co oczekiwać mądrych rzeczy). Miejmy nadzieję, że takie zobrazowanie starczyło Drake'owi.
- Cały lot. Wcisnąłem się ledwo przed opuszczeniem Kaan-an - przytaknął, a pierś mu się wzniosła. Dumny był z tegoż posunięcia, choć na dobrą sprawę cierpiał. Nie miał co jednak tego pokazywać. - Wyprawa? Po co? Chyba nie zwiedzać pustynię, nie? - zaśmiał się, przyglądając mężczyźnie i spoważniał. - No, z moich bagaży to tam nic nie zostało, ale może traficie na coś, Chyba musiałbyś pogadać z tymi pilotami, by się dowiedzieć.
Zastanawiał się czy coś tam się znajdywało, ale ciężko było sobie przypomnieć.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 292
avatar
Drake Ballard Crow
- Sprytne z tą ładownią. - uznał. - Ale pewnie niezbyt wygodnie. - Cóż to jednak wobec darmowego lotu? Chłopak był sprytny. A jeśli nie od tego zależało jego znalezienie się w Zigguracie, to chociaż trzeba mu było pogratulować za pomysłowość i zwinność, że go nie przyłapali. Dopiero po lądowaniu.
- A tak, myślałem żeby pogadać z pilotami. Muszę się zorientować gdzie oni teraz mieszkają. - Podrapał się po brodzie. Birdie była całkiem niebrzydka, jak tak sobie teraz w pijanym mózgu przypominał. Nie wiedział, że ma brata i jest nim Dżejson Stejtam. A z Dżejsonem się nie zadziera.
- Muszę sprawdzić parę rzeczy. Bardziej bym powiedział, że z ciekawości, ale nie mogę. A naukowiec ze mnie żaden. Także... Wyprawa.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 112
avatar
Michael Davies
- E tam, niewygodnie. Chuchro ze mnie, więc się zmieściłem, jakoś usadowiłem i przetrwałem. O tyle dobrze, że część bagaży była, między które się wcisnąłem. Pewnie dlatego nie skończyłem połamany w trzech miejscach - parsknął, choć był z siebie dumny. Był jednak pewien, że Birdie będzie chciała go zostawić na tym pustkowiu. W sumie - może i w ten sposób dałby radę?
- E, no to nie ma problemu, nie? Wychodzi na to, że jesteśmy sąsiadami i ogólnie chyba dostaliśmy przydział dość podobny, bo wszyscy obok siebie. Tak mi się wydaje - podrapał się po skroni; autorka zresztą również, bo nie wiedziała czy coś wspomniała, czy nie, a miała lenia, by to sprawdzić. - To jak coś to mogę im przekazać, w końcu taka moja praca - zaśmiał się.
- I długo taka wyprawa trwa? - spytał, bo był ciekawy. I miał już wypite, by rozwiązać język niczym dziewica rozkładająca nogi po wódki szklance.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 292
avatar
Drake Ballard Crow
O przygodzie w ładowni nic już nie wspomniał. Dziwił się, że nie sprawdzili wcześniej ładunku, skoro ktoś mógł się przedostać. Ale to na korzyść chłopaka, teraz siedzi w cudownym NeoZigguracie.
- A to kiedyś chyba do was nawet zajdę. - Podrapał się po głowie. Przejechał dłonią kilka razy po łepetynie, odgarnął włosy w różne strony i spojrzał gdzieś w bok.
- Zależy jak daleko człowiek chce się wybrać. - odparł. - Czasem parę dni, a nieraz paręnaście.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 112
avatar
Michael Davies
Czy taki cudowny - trudno powiedzieć. Jeszcze miasta na tyle nie poznał, żeby czuć się tu tak swobodnie, jak u siebie. Tam chociaż dorsze były!
- A , jasne, wpadaj - powiedział ochoczo, jakby pewien, że wszyscy będą zadowoleni z miejscowych gości. Jak inaczej poznać ludzi? No właśnie! - Jak wyjdziemy to ci pokażę bardziej dokładnie - dodał, niewyraźnie, bo już pysk w alkoholu zamaczał.
Kiwnął, jakby czekał na rozwinięcie.
- Ludzi zbieracie?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 292
avatar
Drake Ballard Crow
Kiwnął głową ochoczo. Coraz lepiej mu się zaczynało gadać, bo i typ go jakoś nie irytował. Co dziwne. Prawdopodobnie za sprawą alkoholu i miejsca w jakim się znajdowali, zebrało mu się do gwarnego opowiastkowania.
- Przy większych wyprawach idzie specjalne pismo. Ludzie się zapisują w ratuszu czy... gdzie... - podrapał się po brodzie. - A jeśli o moją wyprawę chodzi to co chętny. - Powinien mu zaproponować udział?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 112
avatar
Michael Davies
Zazwyczaj to Michael robił dobre te pierwsze wrażenie. Niektórzy mogli powiedzieć, że nie, inni nie mieliby zdania. Ostatecznie opinia kreuje się przecież przy dalszym zachowaniu - czy ktoś na tym zyskuje, czy traci.
- Ach, taka swawola, bez informacji w urzędzie, by zdobyć wspomnienia i doświadczenia - dopowiedział sobie. A czy dobrze to zrobił, czy nie - kto by się przejmował. Pili. Davies być może zapomni, jak wróci do siebie i wytrzeźwieje. Być może.
- Tu w ogóle gdzieś poćwiczyć można? - palnął nagle.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 292
avatar
Drake Ballard Crow
- Taki mamy klimat. - wzruszył ramionami. Jemu też się te przyzwolenia nie podobały, ale miał nadzieję, że można to załatwić inaczej. Zresztą, on jako wojskowy miał przepustki prawie wszędzie. Jim był licencjonowanym myśliwym, a Hannon to naukowiec. W końcu by się go jakoś przemyciło.
- Jest hala sportowa. - pokiwał głową. Skoro teraz trochę piwny brzuch sobie zrobił, powinien się Drejk przejsć. - Chyba, że o strzelanie ci chodzi?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 112
avatar
Michael Davies
Rozłożył dłonie. Nie mógł mu pomóc, był obcym w tym mieście, który nie wiadomo czego się bodaj spodziewał, lecąc, a potem drałując do Zigguratu.
- Daleko? - spytał, od razu się zainteresował. Chociaż i wspomnienie o broni go zainteresowało. - Gdybym miał, to może i z tego bym korzystał, tak to co, z palców mam strzelać? Czy procy? - zaśmiał się i dopił piwa.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 292
avatar
Drake Ballard Crow
- W tej strefie. Trzeba trochę przejść. - Bo o strefy małe nie były. Pierwsza była piękna, potężna, jak jakaś mocną bryła o nieregularnych kształtach. Z ciemnego kamienia, który w nocy mieni się tysiącem odbić. Druga, strefa zwykłych obywateli - jak podrzędne miasto. Ogrodzenie dla elit, które nie chciały mieć bezpośredniego kontaktu z najbiedniejszymi. A trzecia? Kto wie czy nie największa? Z pewnością najwięcej w niej mieszkało ludzi. W ciasnych klitkach, dwa na dwa. Stając jedni na drugich, pod siebie. Z tego wszystkiego unosił się odór biedy wiszący nad miastem jak stary pies.
- I tak trzeba mieć pozwolenie. - A oni go nie dostaną. Jako obcy na tej ziemi.
Drake spojrzał na swój pusty praktycznie kufel. W uchylił go raz jeszcze, gardło zakołysało jabłkiem Adama kiedy wlewał w siebie ten nektar bogów.
- Jeszcze raz... Gdzie mieszkas? - zapytał zagajając do wyjścia z baru. I tak też pewnie zrobili! Prowadź Michael!

ZT
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Pub "Kapitan Morgan"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Pub "Kapitan Morgan"
» Kapitan Morgan - gra w kości

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-