IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Salon Piękności "Morano"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry

Fryzury
- Strzyżenie - 1,5K
- Trwała ondulacja - 6K
- Fryzury na specjalne okazje -5K

Makijaż
- regulacja brwi- 50 Ril
- henna brwi  - 0,5K
- manicure księżycowy -1 K

Zabiegi
- pelling ciała- 5K
- zabieg oczyszczania cery dojrzałej-6K
- maseczka- 1K

Masaże
- Masaż twarzy/ szyi/ dekoltu- 3K
- Masaż całego ciała - 7K

Depilacja - w zależności od części ciała, cena do uzgodnienia.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Sro Paź 21, 2015 3:58 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
/ początek

Szedł zamyślony ulicą, za dużo się działo w jego głowie, zdecydowanie za dużo. Chciał odpocząć oderwać się od tego całego syfu. Może dlatego znowu zaczął myśleć o Faye. Niewymagająca myślenia dziewczyna, która nie zadaje zbędnych pytań, nie kombinuje, nie gra... A nie, gra na pianinie. Gdzieś tam w Lambowej podświadomości pojawiał się uśmiech. Nie oczekiwał niczego od spotkania, od po prostu. Gra na pianinie była czymś co lubił a jedyne pianino jakie miał do dyspozycji od wyprowadzenia się z domu to te u Faye.
Spojrzał na swoje dłonie, palce...
- A może by tak? - rzucił pod nosem.
I tak pewnie Faye nie zauważy. I tym sposobem znalazł się przed drzwiami salonu pani Morano. Lubił tą dziewczynę wpadał do niej od czasu do czasu. Dobrze było mieć w mieście takie punkty, gdzie można napić się darmowej kawy w miłym towarzystwie bez konieczności umawiania się i wychodzenia do restauracji.
A przy okazji sie zrelaksuje.
- Dzien dobry - rzucił z uśmiechem wchodząc do środka. Jak można było nie lubić takiego kundla z uroczym uśmiechem. Lamb nie rozumiał.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
Vivien właśnie była w trakcie czesania swoich złotych włosów, gdy pojawił się jeden z jej ulubionych policjantów ! Naprawdę przepadała za Lambem, za jego otwartością, jego świńskimi pół słówkami i perłowym uśmiechem.
- Panie Lamb ! - uśmiechnęła się rozkosznie, odłożyła szczotkę na bok i ruszyła ku niemu, kręcąc biodrami - Cóż Pana do mnie sprowadza? Pedicure, maseczka, a może kawka?
Ćwierk, ćwierk! Vivien nigdy nie była smutna !
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Wszedł do środka rozejrzał się po salonie.
- Oczywiście że tylko panna Vivien jest celem mojej wizyty - wyszczerzył zęby w szczerym uśmiechu. A co miał powiedzieć że przyszedł paluchy zrobić bo na pianinie będzie grał.
- Panienka dzisiaj jeszcze piękniejsza niż wczoraj, nie rozumiem tego myślałem że przed wczoraj to już był szczyt a tu proszę - usiadł na jednym z krzeseł. Chwile lustrował kobietę spojrzeniem. Ładna była, przyciągała wzrok co zrobić.
- Jak interes nikt nie dokucza? Mam nadzieję ze spokój w okolicy - zapytał chłodnym, służbowym, udawanym tonem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
- Panie Lamb, ależ z pana jest kokot ! - zachichotała wdzięcznie, widać było, że jest łasa na komplementy. Może rozumku jej brakowało, ale buzie miała za to ładną i kształty odpowiednie.
- Och, bez obaw. Interes jakoś idzie - machnęła łapką, z pięknie pomalowanymi paznokciami.
Co prawda ubożenie społeczeństwa jej nie sprzyjało, ale za to elita szumnie i tłumnie odwiedzała jej salon.
Machnęła na pracownice by przyniosła im kawy a sama usiadła naprzeciwko, podpierając się na łokciach, przez co dekolt tworzył zachęcający przedziałek.
- Powinien Pan pozwolić mi zrobić okład z ogórków pod powieki, chyba Pan ostatnio nie sypia dobrze - rzekła z troską.
I wtedy różowy trybik zaskoczył w jej mózgu. Cóż było nie tak
- Co ma Pan z uchem, panie Lamb ?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Przytaknął na słowa o interesie. Och dyby była tak sama w salonie...
- Jak kawa z prądem... - szepnął nachylając się w jej kierunku - to z wielką chęcią się napije.
Szeroki uśmiech nie zchodził mu z twarzy, a wzrok wbił w oczy dziewczyny.
- Ach ucho to nic - machnął ręką, już zdążył przywyknąć do pytań "co się stało?", ale szybko zmienił temat, gdzieś jego wzrok powędrował do jego dłoni, oczywiście nie omieszkał zatrzymać go na jej dekolcie.
- Może coś z dłońmi, palcami... - rzucił trochę niepewnie, a wiadomo jak kobieta zareaguje, wyśmieje go jeszcze. Spojrzał kątem oka na miny pracownic salonu. Śmiejcie się to aresztuje za obrazę policjanta.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
- No wie Pan co? - uśmiechnęła się, przygryzając wargę figlarnie - Tak na służbie?...Ale niech będzie ! - zaśmiała się słodko, wstała i dolała do kawki nieco promila. - Tylko żeby Pan celności nie stracił - mrugnęła do niego, położyła kawkę obok niego i rozsiadła się jak u siebie, na jego kolanach. Nikogo to w salonie nie dziwiło. Vivien była dość....specyficzna. I nie miało to w jej wykonaniu podtekstu. A może i miało? Kto ją tam wie.
- Niech no ja spojrzę... - oblizała usteczka, zdjęła mu kapelusik z głowy i zaczęła się przyglądać protezie. - Och, niech braknie szamponu temu, kto to Panu zrobił - pomiziała go po metalowej małżowinie usznej. Nie był to model z modułem czucia, wiec Lamb mógł co najwyżej czuć na sobie jej tyłek, a nie dotyk palca na uchu.
Kąciki ust uciekły jej ku górze.
- Oczywiście. Zadbany meżczyzna powinien dbać o dłonie i paznokcie, to jego wizytówka. Jak Pan zechce... - ściszyła głos do szeptu - ...mogę to zrobić na zapleczu, jeżeli to Pana krępuje.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
- Moja droga pani - uśmiechnął się równie figlarnie co ona - powiedzmy że właśnie ją kończę, a pani nie?
Spojrzał na zegarek, a gdy ta wpakowała mu się na kolanach ponownie się uśmiechnął.
- Aaa panienka tak na służbie? - rzucił z uśmiechem, nie przeszkadzało mu to może być i na zapleczu, ale jak na razie wolał pozostać tutaj. Przyjemnie mu się gnieździła na tych kolanach, Lamb był mimo wszystko wytrzymały.
- nie wiem to taka sprawa - spojrzał ponownie na swoje dłonie po czym sięgnął po filiżankę.
- Oczywiście chciałby... ba nawet pragnął bym... - zawiesił głos na kilka sekund po czym ściszył nieco głos i szepnął tuż przy uchu - aby to panienka zajęła się moim problemem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
Znów zaczęła się śmiać. Jak zwykle tryskała pozytywną energią i optymizmem. Była za głupiutka, na martwienie się na zapas.
- Bez obaw panie Lamb - pokokosiła się chwilę na jego kolanach, by ułożyć dupcię wygodniej. - Pełna dyskrecja. - machnęła znów na swoją pracownicę - Przynieś na zaplecze rzeczy do manicure. - mrugnęła do niej, a sama wstała, nie testując więcej jego wytrzymałości.
- Zapraszam! - i ruszyła przodem kręcąc bioderkami.
Straszne było to, że nie miała przy tym złych intencji! Ot była pewna siebie.
Pracownica, nazwijmy ją roboczo Chloe, drobna brunetka, przyniosła miseczkę z ciepłą wodą i całe oprzyrządowanie.
- Wkładamy palce do wody, musimy zmiękczyć skórki - chwyciła jego czarne jak smoła dłonie, w swoje drobne, zgrabne, białe paluszki i włożyła do miski.
- To co tam w policji słychać? Znaleźliście już zabójce pani Fitzroy? Była moją stałą klientką - westchnęła. Tyle kasy zostawiała ! Zawsze chciała być idealnie wymuskana !
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Jej dźwięczny śmiech był jak muzyka dla ucha mechanicznego a jeszcze lepiej dla prawdziwego. Skowronki śpiewały to i dzień piękny. Gdy wstała i ruszyła na zaplecze nie omieszkał zmierzyć jej tyłów, a było co mierzyć, falujące biodra i pośladki idealnie nadawały się na klepanie...
Posłusznie usiadł zanurzając dłonie w misce, nic nie mówił, przyglądał się zabiegowi. Nawet przestał myśleć o tym do czego ma to mu służyć. Obecność Vivien sprawiała że myśli podążały tylko w jednym kierunku.
Westchnął dy zapytała go o dziennikarkę.
- Mamy rysopis głównego podejrzanego... może coś wyjdzie z tego - prawda była taka że policja była w czarnej dupie ze wszystkim, nawet schwytanie Fechnera nie było tak naprawdę ich zasługą. W końcu sam się zgłosił. Spraw Carswella stała, śmierć Barnettowej i zniknięcie Neda bez zmian, ciągłe kradzieże w mieście, sprawa rewolucji, do tego przekręty w każdym miejscu...
- Mam nadzieję że panienki zabieg chociaż na chwilę pozwoli mi sie oderwać od tego całego miastowego syfu... - spojrzał ponownie w jej dekolt... mógłby... Nie, nie, nie szybko skarcił sie w myślach.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
Pokiwała głową, przygotowując pelling dla Lambowych dłoni.
- Szkoda jej strasznie. Ale jej mąż szybko się pocieszył - westchnęła znowu, nie rozumiejąc. Skoro się kogoś kocha, to jak można tak szybko go zastąpić !
Vivien nie znała pojęcia złośliwości i wyrafinowania, stąd ta sytuacja ją zwyczajnie zasmuciła. Na pięć sekund, nim odzyskała znów humor.
- Och, już ja o to zadbam, by Pan zapomniał, panie Lamb ! - powiedziała z tajemniczym uśmiechem.
Nic tak nie relaksuje jak pilling ! Zabrała jego namoczone, czarne paluszki i zaczęła nacierać przygotowaną papką.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
- Nie wiem, szkoda kobiety - rzucił, przypominając sobie jego spotkanie.
Coś mu w głowie zaświtało, skoro mąż szybko sobie znalazł kolejną damę, to może warto wiedzieć coś więcej o tym, może mieć to związek ze sprawą. Moze maczał w tym pale, a może... Nie to nie możliwe... ale nie omieszka się wybrać do niego.
Taki był Lamb pracował dwadzieścia cztery godziny osiem dni w tygodniu. Każdy fakt sprawdzał nawet jeśli był plotką, mógł okazać się cenną informacją. Na chwile zrobił nawet dość poważną minę. Wyraźnie było widać ze coś układa sobie w głowie.
Potem jednak ponownie się uśmiechnął. Był posłusznym klientem i oddał się zabiegom.
- Zapomnieć na pewno nie zapomnę zwłaszcza o tak miłym i delikatnym dotyku - uśmiechnął sie w kierunku kobiety - panienki dłonie i cała panienka jest stworzona do sprawiania by człowiek poczuł się przyjemnie rozluźniony, mógłbym tak godzinami.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
Bystre oczka Vivi, zauważyły proces myślowy Lamba. Zacmokała niecierpliwie.
- Pan to by tylko pracował i pracował... - nacierała jego dłonie intensywnie. - ...a gdzie relaks, przyjemności, gdzie radość życia, hmm? - gadała, pozbywając się martwego, czarnego naskórka.
Ach ten Lamb ! Tak jej słodził, tak jej kadził ! Miód na duszyczkę panny Morano.
- Za to ja mogłabym Pana słuchać godzinami - zapewniła - Wie Pan, co mówić i kiedy, by rozkochać w sobie kobiety - włożyła jego dłonie z powrotem do miski, by spłukać z nich resztki pellingu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
- Ach no widzi panienka i ciągle narzekania i narzekania że policja zła... - westchnął głęboko.
- Ja się cieszę z życia naprawdę, moja praca, bycie policjantem to coś co uwielbiam - rzucił a potem roześmiał się głośno. Mało miski z wodą nie wylał.
- Proszę nie przesadzać... ja po prostu doceniam piękno jakie mnie otacza... zwłaszcza tutaj - uniósł brwi żeby dać jej do zrozumienia, że to ona jest tu jedynym pięknem którym chce się otaczać w tej chwili.
Lamb spojrzał na swoje dłonie, jej dotyk sprawiał mu przyjemność, ciekawe czy rzeczywiście będą gładsze... Hm może wypróbować na jej skórze? Ponownie przeniósł wzrok na jej śliczną buźkę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
Ach ten Lamb ! Same nad nim ochy i achy. Pewnie jakby dorwał pannę Murano, też były achała i ochała. Ciekawe było to, że wcale nie była puszczalska, wbrew pozorom. W końcu czekała na tego jedynego, prawda?
- Panie Lamb...- zaśmiała się kokieteryjnie - Pan to jest ! - machnęła, zachichotała znowu i wzięła się za jego paznokcie. Na szczeście Nathan brudasem nie był, więc nie wymagały skrócenia. Wzięła się więc za jego skórki.
- Dobrze jest robić, to co się lubi. Ja też lubie swoją pracę - bezstresowa, pogada sobie, poplotkuje, o urode zadba a finansami i tak się mamusia zajmuje.
- Jak będzie Pan miał dłuższą chwilę to zapraszam na masaż. Pewnie Pan jest cały spięty, jak taki zarobiony !
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Patrzył bez słowa na nią. Uśmiechał się lekko. Gdy wspomniała o masażu spoważniał.
- Więc po co czekać... - rzucił tajemniczo, uniósł jedną brew do góry, potem przeniósł wzrok na drzwi od zaplecza.
Mogła by pościć swoją pracownice do domu. Miał ochotę zapytać "pieprzymy się czy gadamy?"
Ale ugryzł się w język.
- Mów mi po prostu Nathan.... - rzucił tylko.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
Uśmiechnęła się tajemniczo i wysuszyła jego dłonie mięciutkiem ręcznikiem
- Bardzo chętnie panie Lamb...- powiedziała równie miękko - ...Ale mam poumawiane klientki, na cały dzień, więc sala do masażu jest zajęta.
No przecież go tu na biurku nie wyłoży.
Och, tak nieoficjalnie? Jak to tak! Co mamusia powie! Na tatuś powie ! Vivi aż poczuła się zawstydzona.
- No...no nie wiem, panie Lamb - uśmiechnęła się przepraszająco. W końcu była między nimi różnica...16 lat ! - Pan jest sporo starszy...a jeszcze ktoś usłyszy i źle o mnie pomyśli.
Bo Vivi nie dawała dupy, co to, to nie !
Myślała i myślała, nakładając krem na gładkie dłonie i zaczynając wmasowywać je w czarne łapki Lamba.
-...No...no dobrze. Ale tylko jak nikt nie usłyszy - mrugnęła mu - Więc proszę mówić do mnie Vivien.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Uśmiechnął się słuchał jej z uwagą, uśmiechał się i słuchał. Czyżby zmiękłą jej rura, na te gierki, a może ona tak z natury miała, nie była świadoma tego.
Zamyślił się.
- A czy wiek ma znaczenie? - zamyślił się ponownie, coś nie dawało mu spokoju. wbił ponownie wzrok w swoje dłonie.
- Koniec? - zapytał patrząc wciąż na dłonie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
- Ma oznajmiła z uśmiechem. Nie wyjaśniła mu jednak dlaczego. Wmasowała mu resztki remu w dłonie, które teraz były gładkie, zadbane, nawilżone i mógł na nie rwać Faye. Wątpliwe jednak by na to zwracała uwagę Salmons. Raczej na rozmiar jego fujarki. Biedna Morano, jakby Lamb ją dorwał, to by ją przebił na wylot.
- Koniec - potwierdziła i uśmiechnęła się, wycierając swoje dłonie z nadmiaru kremu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Uśmiechnął się tylko, podniósł dłonie i przybliżył je do swojej twarzy, jakby chciał jeszcze dokładniej, jeszcze bardziej się im przyjrzeć.
Były naprawdę jakby ładniejsze. Gładziutkie paluszki będą klikać w pianino Faye.
- Dziękuję - uśmiechnął się - to ile cię należy za takie cudo Vivien - zmrużył oko wyczekując ceny za tak fachową robotę. W tak miłym towarzystwie żyć nie umierać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
Och, Lamb nie mógł się spodziewać darmowych paluszków. W końcu kremy nie były za darmo.
- Och po znajomości...niech będzie 5 kredytów. - puściła mu oczko
I może być całusek w rączke, hehehehe.
- I proszę o siebie dbać. Bo żal takiego mężczyzny na zmarnowanie - zaśmiała się.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Nawet nie liczył na darmochę, w końcu przyszedł tutaj w określonym celu. Czy dużo nawet o tym nie myślał po prostu zapłacił.
- Takie rączki to skarb - oczywiście ucałował jedną z nich.
- Dbam ile mogę - uśmiechnął się wstając z krzesła.
- Wiesz takiej cholery jak ja nikt nie będzie żałował - uroczo się uśmiechała, uroczo zajęła się czarnymi łapami Lamba.
- To jesteśmy umówieni na masaż?! - uśmiechnął się unosząc lekko brwi do góry. Ciekawe czy jest profesjonalistą pomyślał zakładając kapelusz. Jeszcze raz zlustrował śliczną Vivien.
- To co do zobaczenia - kiwnął głową po czym wyszedł z zaplecza a zaraz potem opuścił salon.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 764
avatar
Kendra Kenway
->Krawiec->Fryzjer

Po wizycie u fryzjera, włosy Mayi odzyskały blask i się od razu jakieś bardziej sprężyste wydały. Pytanie tylko po co Laura zaciągneła młodą do salonu kosmetycznego ?
- Chłopaka? Fuj. Nie lubię chłopaków, są głupi i niedojrzali - obruszyła się
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
Coraz ładniejsza ta Maya, coraz bardziej podobała się Laurze. Oby się tylko nie spłoszyła. Laura bywała tutaj, znała właścicielkę, nie zadawała głupich pytań i była znacznie milsza niż ekspedientka w sklepie.
- No masz racje... młoda, piękna i w dodatku mądra - pokręciła w zachwycie głową. Maya była naprawdę warta wydatków dzisiejszych, nawet jeśli Laurze sie nie powiedzie.
Gdy Maya usiadła na krześle Laura zrównała się z nią twarzą.
- Wiesz mogły byśmy zrobić sobie dzisiaj taki babski wieczór... właściwie gdybyś chciała zawsze możesz u mnie nocować... - spojrzała na pracownice salonu.
- Może jej pani zrobić taki delikatny makijaż, usta, trochę oczy...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
- Pani Leviani! - zaćwierkała Vivien wdzięcznie. - Jak miło Panią widzieć...ach a ta młoda dama to pewnie rodzina? - Maya w tym momencie nie wyglądała jak dziecko ze slumsów, zdecydowanie - nowe ubrania, włosy spod rąk fryzjera.
- Naturalnie, coś delikatnego, by nie zamaskować naturalnej urody... - zaczęła mamrotać do siebie i wzieła się za malowanie Kenway
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Salon Piękności "Morano"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 7Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» "Wrota Hadesu" - salon gier.
» Duży salon
» Dom - salon

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-