IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Salon Piękności "Morano"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
First topic message reminder :


Fryzury
- Strzyżenie - 1,5K
- Trwała ondulacja - 6K
- Fryzury na specjalne okazje -5K

Makijaż
- regulacja brwi- 50 Ril
- henna brwi  - 0,5K
- manicure księżycowy -1 K

Zabiegi
- pelling ciała- 5K
- zabieg oczyszczania cery dojrzałej-6K
- maseczka- 1K

Masaże
- Masaż twarzy/ szyi/ dekoltu- 3K
- Masaż całego ciała - 7K

Depilacja - w zależności od części ciała, cena do uzgodnienia.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Sro Paź 21, 2015 3:58 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
Kurwa.
- Oczywiście. - posłała mu cud, miód uśmiech, życząc mu przewlekłej grypy jelitowej
Nie cierpiała mieć z nim jakiegokolwiek kontaktu fizycznego, a ta czynność tego wymagała. Odmaczanie dłoni, cięcie, piłowanie...wtedy ich ręce spotykały się zbyt często, co ją przyprawiało o mdłości. No, ale miała większy wybór? Nie obsłuży go, to ten nie zawaha się kolejny raz zaszkodzić jej rodzinie.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
A trzeba było nie zwracać uwagi? Teraz będzie robił jej na złość. Obejrzał się jeszcze raz w lustrze, chociaż nie miał zamiaru chwalić Vivien na głos. Wstał z fotela, przechodząc na miejsce, gdzie kobieta zajmowała się dłońmi i paznokciami. 
-Oddać się w ręce profesjonalistki to sama przyjemność. - odparł. W jego głosie rozbrzmiała zaczepka, a na twarzy pojawił się uśmiech, który mógł znaczyć w zasadzie wszystko.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
Zamknij dziób, paszczaku - uśmiechnęła się do swoich myśli , co można było uznać za przejaw jej uprzejmości, bo uśmiech był dość beztroski.
Włożyła jego dlonie do miseczki, pomyślawszy, że pan Lamb miał je znacznie bardziej szorstkie. No, ale jak się pracuje a nie udaje, że pracuje a w rzeczywistości posuwa sekretarki, to tak jest!
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Po prostu Alexander pracował za biurkiem. Kto inny brudził sobie ręce. Dlatego miał takie delikatne! A może Vivien chciała by być jego sekretarką?
Milczał nie spuszczając wzroku z dziewczyny. Ciekawe kiedy będzie miała dość.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
Kiedy? KIEDY?! ONA JUŻ MIAŁA DOŚĆ. By się jednak nie zdradzić, nie utrzymywała z nim kontaktu wzrokowego. Palant.
W końcu jednak spojrzała na niego, bo przecież wypada. Zwizualizowała sobie, jak go uwodzi, rozpala do czerwoności, przywiązuje do krzesła, rozbiera, a potem rzuca na pożarcie wielkiemu murzynowi z ogromną pałą (tylko czemu miał twarz Lamba? brrrr)
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Dziwne fantazje miała Vivi, jeżeli jarali ją murzyni z wielką pałą to może powinna sama zabrać się za Lamba? Oczywiście o tym Alexander nie wiedział, więc jego myśli w zasadzie popłynęły w trochę innym kierunku niż salon Morano. Wyglądał na zamyślonego, dając jej dłonie do pielęgnacji.
- Długo to jeszcze pani zajmie? - zerknął na zegarek na nadgarstku. Może spieszył się na spotkanie? Albo miał po prostu swoje plany na wieczór.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
A idź mi w pizdu ! Jak najszybciej!
- Jeszcze chwilę, chyba, że mam nie wycinać skórek i ich nie piłować. - odpowiedziała, przerywając pelling, przez co jego dłonie spoczęły w jej, co normalnie by się nie wydarzyło.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
- Mhm, dobrze. - powiedział, zerkając na ich ręce. Miała strasznie drobne dłonie, chociaż w tym zawodzie to prawdopodobnie zaleta.
- Wydajesz się być zestresowana, panienko. Może masz ochotę wieczorem na rozrywkę w kasynie. - spytał, podnosząc wzrok i czekał na kolejną jej odmowę. Przecież nie raz próbował. I będzie próbował do czasu aż się ugnie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
Wróciła więc do czynności kosmetycznych. Kiedy ten jednak zadał pytanie, przeniosła znów wzrok na niego. Co jakiś czas próbował ją gdzieś zaprosić, ona zawsze mu chłodno odmawiała. Ale...
- Jest Pan niebywale uparty, panie ministrze. - powiedziała spokojnie.
W jej głowie kłębiło się coś, o czym wiedziała tylko ona.
- Niech będzie, nie mam i tak dziś nic ciekawego do roboty. Kończę o 19.00. - nie wyraziła jednak jakiejkolwiek euforii z tego zaproszenia. Ciężko było rozszyfrować, czy chce ona spędzić miło czas, czy niepostrzeżenie dźgnąć go pilniczkiem do paznokci.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
-Jak zwykle, panno Morano. - odpowiedział w między czasie, czekając za odpowiedzią. Kiedy ją udzieliła na twarzy mężczyzny przez krótką chwilę zagościło zdziwienie. A po chwili i pewny siebie uśmiech. Ciekawe kto kogo w tym momencie łapał na haczyk? Doskonale wiedział, że Vivien będzie prawdopodobnie próbowała zepsuć mu ten wieczór swoją obecnością.
- Dobrze, w takim razie może dwudziesta? Proszę pamiętać, że w kasynie obowiązują stroje wieczorowe. - powiedział, stwierdzając, że raczej kiecek wieczorowych Vivi w salonie nie trzyma i będzie musiała iść do domu się uszykować. - Gdzie podjechać?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
Poczuła satysfakcję widząc jego zdziwienie a po chwili uniosła brew ku górze. Serio? Myśli, że jej trzeba mówić o takich rzeczach
— Za kogo mnie Pan ma, Panie ministrze? - rzuciła chłodno, najwyraźniej urażona jego niestosowną uwaga - Proszę podjechać tutaj. - jejjej ojcu mógłby puścić nerwy na widok tej kanaliikanalii
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Wolał jej zwrócić uwagę. W końcu nie była elitą i mimo całej wyuczonej etykiety mogła mimo wszystko nie wiedzieć jak zachować się na salonach.
- Doskonale. 
Uznaję więc, że Vivien dokończyła robić mu paznokcie. Spojrzał się po nich zadowolony i wyciągnął portfel, dając o kilka kredytów za dużo.
- W takim razie do zobaczenia. - uśmiechnął się do niej, ten cholerny, stary cwaniak. 

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
/później

Morano musiała się wrócić do domu, ale była gotowa na czas. Nie musiała wiele czasu poświęcać na makijaż i fryzurę, bo te były zawsze nienaganne. Ubrana w czerwoną, elegancką suknię usiadła sobie na zapleczu, czytając najnowszą podszewkę. Ciekawe, co nowego ? kto kogo zdradza, kto z kim ma romans, kto spłodził nieślubne dzieci ?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
/ kilka godzin później - tego samego dnia

Alexander przyjechał zamówioną taksówką, tą jedną z bardziej luksusowych, jakimi można było jeździć po centrum. Nigdy nie potrafił sobie odmówić takich drobnych przyjemności.
Wysiadł z niej pod salonem. Tym razem nie był już w dziennym garniturze, a eleganckim, wieczorowym, pod muchą. Ciekaw był tego wieczoru, czy Vivien planowała jakiś szatański plan. Sam też musiał takowy mieć, właśnie na taką opcję.
Zapukał i wszedł do środka, bo uznajmy, że Vivi raczej nie siedziała przy zamkniętych drzwiach, czekając na kogoś o umówionej godzinie.
Gdzie ta kobieta? 
- Dobry wieczór? - podniósł nieco głos.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
Słysząc pukanie, uśmiechnęła się do siebie. Nie wiadomo co się kłębiło w główce tej małej szatanicy. Wstał, poprawiła sukienkę, usta muśnięte czerwoną szminką i wyszła do Alexandra. A praktycznie wypłynęła, bo poruszała się z gracją Kaan-ańskiej boginii. Spojrzał na ministra, przechylając głowę na bok, przez co loki rozsypały jej się na ramieniu.
- Nie najgorzej - podsumowała jego outfit i podeszła powoli stukając obcasami.  -I pięć minut przed czasem, jestem pod wrażeniem
Tsss, akurat.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Uniósł nieco brew słysząc jej komentarz. Może spodziewał się lepszego, ale nie mając w sobie ani krzty skromności wiedział, że wygląda bardzo dobrze. Jak na bogatego gentelmana przystało.
- Starałem się.
O Alexandrze nigdy nie można było powiedzieć, że się spóźnił. Jedną z jego w zasadzie niewielu zalet była punktualność do bólu.
- Ładnie wyglądasz. Może z okazji wspólnego wieczoru przejdźmy na "ty". Alexander. - wyciągnął dłoń w jej kierunku, gestem jakby miał zamiar złapać jej rękę - jeżeli ją poda - i ucałować. I akurat w tym wypadku, kiedy był od niej sporo starszy, było to na miejscu, że on wysunął tę propozycję.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
Och, ktoś nie pieje i nie rozkłada nóg na jego widok. To musiało być dla niego zaskakujące doświadczenie. Postąpiła ku niemu i pozwoliła by musnął jej dłoń ustami
- Obawiam się, że nie będę miała śmiałości pani ministrze - odparła królowa lodu - Dzieli nas przepaść, zarówno pod względem statusu społecznego, jak i wieku. 19 lat, to całkiem sporo.
Stary pryk, stary pryk, stary pryk... Mógłby być jej ojcem jakby się postarał.
- Ale mogę spróbować. - wydawała się być niewzruszona jego nonszalancją. A może i była? Kto ją wie. - Idziemy ?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Vivien wiedziała jak połechtać jego ego, czy to świadomie i z premedytacją czy od niechcenia. Musnął ustami jej rękę i wskazał na drzwi.
- Idziemy, idziemy.
Poczekał aż ta zamknie salon i otworzył jej drzwi od taksówki, samemu potem wchodząc z drugiej strony.


------> kasyno
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
/początek

Vivien Morano, popijając popołudniową kawę i zajadając ciasteczko, nie spodziewała się, że dziś dokona cudu. Nie wiedziała, że w drzwiach jej salonu, stanie ktoś, kogo normalnie by ostentacyjnie omijała na ulicy.
Weszła ONA.
Te splątane kłaki, te zarośnięte brwi, ta zaniedbana cera i te poobgryzane paznokcie ! Czy ona kiedykolwiek była u kosmetyczki ?
Podjęła się jednak wyzwania. Uznała, że jak temu nie podoła, to nie jest godna prowadzić tego salonu. Zakasała rękawy i wzięła się do roboty.
Zaprzęgnęła do pracy fryzjerkę, by jej pomogła z tą sianowatą masą. Umyła włosy i nałożyła na nie odżywkę. Wyregulowała krzaczaste brwiochy. Zrobiła pelling twarzy, dłoni, stóp. Manicure, pedicure, depilację, maseczkę na twarz!
W końcu, po kilku godzinach katorżniczej pracy, coś, co nazywałaby małą poczwarką, przepoczwarzyło się w motyla. Jak z brzydkiego kaczątka, w ślicznego łabądka!
Vivien Morano dokonała niemożliwego!
- Jest doskonale- odpowiedziała kobieta, zapytana o rezultat - Dziękuję Pani bardzo. - wręczyła jej znacznie więcej niż powinna, co dało w sumie 25 K.
- Och, dziękuję - zaświergotała zadowolona Morano, chowając pieniążki  - Pani jest z Kaan-anu, prawda?  - zagadneła grzecznie
Odmieniona kobieta pokiwała głową.
- Tak. I bardzo się cieszę, że do Pani trafiłam.  - błysnęła białymi ząbkami  - Jak będzie kiedyś Pani potrzebowała pomocy w policji, niech Pani dzwoni - kobieta napisała na kartce swoje imię i nazwisko - Do widzenia
- Do widzenia! - krzyknęła za nią Morano, zerkając na kartkę. - Hor...ny...bo...ttom... - parsknęła cicho pod nosem.
Dziewczyna miała wiecznie pod górkę. Z takim nazwiskiem...

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
/początek

Odette chodziła od jakiegoś czasu szczęśliwa niczym skowronek. Ciekawe czemu, hmmm? Jeszcze nie wiedziała, że będzie musiała swojego rycerza na ryczącej maszynie i skrzypcami w dłoniach wyławiać z rozpaczy. A przynajmniej przyjąć roli osoby, która podtrzyma na duchu i doda otuchy.
Przyszła do Vivien, na jakieś swoje standardowe zabiegi pielęgnacyjne.
- Dzień dobry. - uśmiechnęła się szeroko, wchodząc do środka.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
/początek

Z Vivien zeszło napięcie. Pomyślała całkiem słusznie, że Wilolilo, po alkoholu miał po prostu niewyparzoną gębę. Przestała się więc przejmować i wróciła do swojego całkiem beztroskiego życia. Zwłaszcza, że mimo niefortunnego zakończenia tańca z Alexandrem, spędziłą miło wieczór ze znajomymi, bawiąc się do białego rana.
Zaczytywała się właśnie w najnowszą Kronikę, gdy do salonu weszła Odette. Oczywiście Vivien nie umknęły ploteczki na temat romansu projektantki ze skrzypkiem, fiu fiu!
- Odette! - zaćwierkała na jej widok, rada z tego, że jest z panną Pirce na "ty" - Tak, tak pamiętam ! Dziś maseczka, pelling i paznokcie !-odłożyła gazetę i wstała dziarsko, by ją przywitać -Kawkę, herbatkę, coś mocniejszego ?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
Odette ściągnęła apaszkę eleganckim ruchem, pokazując zapewne drogi naszyjnik. Z gracją podeszła do Vivien, z którą pewnie cmoknęły się w poliki. Takie spoufalanie się z elitą to tylko same profity!
- Tak, tak, nie mogłam się doczekać. I jeszcze... ostatnio coś mi się niszczą końcówki. - nawinęła kosmyk włosów na palec, zerkając na niego - A twoja odżywka sprawia cuda.
Uśmiechnęła się. Dzisiaj Odette olała sobie nawet pracę. Lubiła sobie od czasu do czasu zrobić dzień tylko dla siebie.
- Hmm... a masz jeszcze ten likier czekoladowy? Kieliszkiem bym nie pogardziła, był przepyszny.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
Ohoh cały pakiet! No to Odette ma masaż gratis! Niech Vivi straci to 15 minut, ważne że klientka zadowolona.
- Jeszcze mam - mrugnęła do niej łobuzersko i zniknęła na zapleczu, by niebawem wrócić z dwoma kieliszkami. Oczywiście Morano pozwoli sobie na alkohol dopiero po zabiegach!
- To wpierw maseczka - zaczęła przygotowywać składniki.
Ciekawe, co ona taka zadowolona? W końcu jej kochanek, raczej teraz zadowolony nie był
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
W końcu Odette zostawia tutaj niemałe pieniądze to musi być traktowana jak księżniczka. W dodatku raczej była sympatyczna, opryskliwa dość rzadko, sooł.
Poczekała chwilkę i złapała kieliszek, dziękując. Patrzyła się jak Vivien przygotowuje maseczkę.
- Jak tam po święcie ognia? Opowiadaj! Ja miałam bajeczne, ale najpierw ty!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
Vivien zaśmiała się rozbawiona. Randka z Wilolilo w Black Paradise! To było straszne! I była tak schlana, że cmoknela go w nos! Aż ją zemdlilo na same wspomnienie.
- Och, miałam mnóstwo pracy. Tylko zajrzałam na festyn. - powiedziała, nieco mijając się z prawdą. Zwyczajnie wstydzila się przyznać, że nie było się czym chwalić.
- Ale widzę, że u Ciebie było znacznie ciekawiej! Opowiadaj! —zachecila
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Salon Piękności "Morano"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» "Wrota Hadesu" - salon gier.
» Duży salon
» Dom - salon

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-