IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Posterunek Policji

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 10 ... 19  Next
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Przez posterunek przewija się masa typów spod ciemnej gwiazdy. Ale także i pechowi obywatele miasta. Do jednej z kilkunastu cel można trafić chociażby z powodu pijaństwa oraz robienia burd na ulicach. Liczący kilka pięter posterunek posiada cztery sale przesłuchań, sporej wielkości archiwum a także wiele pomniejszych gabinetów.
Od pewnego czasu miejsca w celach zagrzewają mieszkańcy Trzeciej Strefy, którzy zostali złapani przez policję lub wojsko po Ciszy Nocnej.

Pracownicy fabularni:
 

_________________________________________
Ślepy los dla Romka!
- 1,2 - prowadzisz normalną rozmowę z rodzicami. Nic się nie dzieje, sprawa zostaje wyjaśniona i jeszcze tego samego dnia zostajesz zwolniony do domu. Żołądek dał o sobie znać dopiero jak wróciłeś!
- 3,4 - prowadzisz normalną rozmowę z rodzicami, aż tu nagle...! Puściły Ci zwieracze. Szczęście, ze masz spodnie z grubego materiału, bo to co tam zrobiłeś jeszcze nie zaczęło wyciekać. SZYPKOSZYPKO! Cokolwiek by się nie stało, lekko cuchnący, z pływającym problemem w gaciach, wracasz do domu jeszcze tego samego dnia.
- 5,6 - och, nie wypuścili Cię od razu. Musiałeś spędzić w areszcie noc. Zesrałeś się jednak w drodze powrotnej do celi. Strażnik przytulił się do ściany naprzeciwko, ale zdołał wepchać Cię do środka. Twój "współlokator" zadowolony nie był.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Sro Paź 21, 2015 3:42 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
4 - prowadzisz normalną rozmowę z rodzicami, aż tu nagle...! Puściły Ci zwieracze. Szczęście, ze masz spodnie z grubego materiału, bo to co tam zrobiłeś jeszcze nie zaczęło wyciekać. SZYPKOSZYPKO! Cokolwiek by się nie stało, lekko cuchnący, z pływającym problemem w gaciach, wracasz do domu jeszcze tego samego dnia.

Romek postanowił popełnić samobójstwo, na szczęście przeszło mu gdy wrócił do domu.

zt
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Policjant nawet nie słuchał co tam Pike bredzi. Ściągnął jej kajdanki i wrzucił do celi.
-Poczekasz tu trochę. Za niedługo ktoś przyjdzie spisać zeznania.
I zostawił ją za kartkami.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 726
avatar
Clementina Pike
- No kurwa..!
Syknęła, gdy została wepchana do celi i drzwi się za nią zatrzasnęły. Jeśli oni myślą, że ona będzie tu cierpliwie siedzieć...!
Clem z fochem usiadła na pryczy i kolano jej zaczęło podskakiwać w odruchu złości i zniecierpliwienia. Długo jednak nie wytrzymała w tej pozycji i opadła plecami na stary koc, zaraz nogi pakując na ścianę. Przesunęła się tak, że te były oparte a głowa jej zwisała.
- Chcę zadzwooooonić! ZADZWONIĆ! HALO! MOJA CIOTKA WAS POZWIE!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 226
avatar
kpt. John Silver
/początek

Chciałoby się powiedzieć, że Silver powoli zaczynał nienawidzić pracę na posterunku i to, że policja ma wiecznie jakiś problem, przez który musi wzywać do pomocy wojsko. No, dobrze. Nie policja, ale Rząd lubiący ułatwiać sobie życie.
Ale to nie była prawda! John Silver upodobał sobie te prowadzone przez siebie przesłuchania. Tak naprawdę nawet nie do końca zależało mu na wyciągnięciu z przesłuchiwanych prawdziwych informacji.
Pojawiwszy się w pracy skinął głową na powitanie paru policjantom. Rozejrzał się nawet, czy nieopodal nie kręci się gdzieś ta urocza dupeczka, z którą ostatnio rozmawiał. Niestety, pewnie szorowała gdzieś podłogę, albo gotowała obiad w kuchni. Podszedł do biurka, które tymczasowo zajmował i przejrzał papiery, które na nim leżały. Nic ciekawego, nic porywającego. Ktoś go zawołał, że potrzebny jest przy celach, przy aresztowanych. Westchnął sobie pod nosem i udał się tam. Może to będzie dobry dzień, skoro chcą by komuś tak na dzień dobry wpierdolił! Aż się uśmiechnął do siebie.
Zatrzymał się przy kratach i popatrzył na wydzierającą się jak stare galoty smarkulę.

Powrót do góry Go down
Liczba postów : 726
avatar
Clementina Pike
- Zadzwonic! Zadzwonic! Zadzwonic!
Wolala krecac glowa na boki i wystukujac rytm na uniesionych udach. Wygladalo na to, ze dobrze sie bawila. Gdy zauwazyla, ze ktos podchodzi, zrobila fikolka do tylu i stanela na rowne nogi.
- Co sie gapisz?
Zapytala, harda mine przybierajac i podpierajac sie pod boki. Autorka ma nadzieje, ze Silver dzieci nie bije.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 226
avatar
kpt. John Silver
Darła się si darła. Już na pierwszy rzut oka było widać,ze pochodzi ze slumsów. Na drugi i trzeci tez. Wciągnął nosem powietrze, co to tylko upewnilo w tym przekonaniu.
- Patrzę jaka jesteś brzydka - odpowiedział. Miała tak szeroko rozstawione ocZy jak jakaś jaszczurka. A fikolki robiła jak małpa. Ciekawe, czy za chwilę wciaz bedzie tak skakać?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 726
avatar
Clementina Pike
- Serio? Jaki Ty nudny jesteś! Nie wiesz, że te hasełko było modne dekadę temu?
Prychnęła i pokręciła głową, nie zmieniając swej bojowej pozycji.
- Chcę zadzwonić! Wiem dobrze, że to wasz zasrany obowiązek! Jeśli mi nie pozwolisz, moja ciotka się o tym dowie!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 226
avatar
kpt. John Silver
- Nie wiem co jest modne w rynsztoku - stwierdził przekrzywiając głowę. Nic dziwnego, że ją tu zamknięto. Była taka brzydka, że lepiej było trzymać ją za kratkami.- A ty potrafisz w ogóle obsługiwać telefon? - zapytał rozbawiony. Wyciągnął jednak rękę, by podała mu swoją. Skoro chciała zadzwonić, to ją zaprowadzi w odpowiednie miejsce, gdzie sobie będzie mogła potelefonować.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 726
avatar
Clementina Pike
- Nie, strugam głupa jak Ty.
Patrzyła na mężczyznę z niechęcią, ani przez chwilę nie zamierzając podawać mu żadnej ręki. Co on? Durny? Z ogona athwala się urwał? Pike skrzyżowała ramiona na piersi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 226
avatar
kpt. John Silver
- Dawaj łapy, bo stąd nie wyleziesz - szybko zaczął się irytować. A przynajmniej tak wyglądał. Bo czy człowiek, który uroki świata odkrywa w wyrywaniu muchom skrzydełek może dać się szybko wyprowadzić z równowagi przez takie coś?
- Cameron, daj kajdanki - rzucił do przechodzącego obok posterunkowego. Skoro miał ją zabrać do telefonu, to musiał ją najpierw skuć.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 726
avatar
Clementina Pike
- Słowo wolontariusza domu starców, że nie będę uciekać.
Tkwiła w miejscu, nie zamierzając wyciągać rączek. Nigdy nie wyciągała. Chyba, żeby kogoś podrapać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 226
avatar
kpt. John Silver
- No to sobie tu siedź - Silver wzruszył ramionami i poszedł po pączka.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 726
avatar
Clementina Pike
Usiadła!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 806
avatar
Wodzirej
<- warsztat stolarski

Dziewczę przyszło, swoje odczekało i gdy wolny policjant wyraził swoją chęć, ale też i dezaprobatę widokiem kogoś z trzeciej strefy, podała torebkę. Zaczęła wyjaśniać, że ją znalazła w warsztacie, że zobaczyła nazwisko i postanowiła tutaj przynieść. I dodała od siebie, że tylko tyle wie.
Gdy zeznania zostały spisane, obca dziewczyna skierowała się do siebie jak najszybciej. Ciesząc się tym, że będzie ładnie pachnieć! Cóż za pocieszenie po tej burzy!

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
mieszkanie ---->

Nicolas chociaż zachmurzony to postanowił tu przyjść. Musiał. Musiał wiedzieć czy robią cokolwiek w związku ze sprawą Liliane.
Przedstawił się i powiedział o co chodzi. Jako mężowi powiedzieli, że odnaleziono torebkę. Pokazano notes i przyznał, że tak, to jej własność, jak i torebka. Powiedzieli mu, że zrobią wszystko by ja odnaleźć. Pokiwał tylko głową i wyszedł.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 728
avatar
Isabela Grant
//

Isabela usiadła za swoim biurkiem i pierwsze co zrobiła to sięgnęła po kubek z kawą. Cały ranek spędziła dziś na przesłuchiwaniu świadków wypadku. W burzy zginęło wiele kobiet, ale jedna mieszkanka slumsów rzekomo nie wypadła z okna za sprawą silnego wiatru. Podobno wypchnął ją z niego mąż, w okolicznościach wyjątkowo sprzyjających, by upozorować wypadek. No cóż, nawet jeśli tak było Isabela nie znalazła na to żadnych dowodów. Sądząc jednak po zeznaniach osób trzecich naprawdę miał powód, by jędzowatej żony się pozbyć. No cóż.
Jeszcze raz przeglądnęła swoje notatki i zaczęła wypełniać papiery, pić kawę, przepisywać akta, pić więcej kawy. Gdzieś między trzecim, a czwartym kubkiem życiodajnego płynu w ręce wpadły jej akta Liliane Fitzroy. Jej torebkę znaleziono w trzeciej strefie, ale kto wie, gdzie burza zawiodła biedną kobietę? Jeśli miała szczęście utknęła gdzieś, skąd nie potrafiła się sama wydostać. Jeśli nie już nie żyła. Na podstawie znalezionych dotychczas poszlak Isabela nie była jednak w stanie przychylić się do żadnej z koncepcji. Nie była jednak optymistką. Z doświadczenia wnioskowała, że dziennikarka gryzie piach, jednak dopóki nie znajdą ciała, lub nie upłynie wystarczająco dużo czasu od zaginięcia, nie zamierzała wydawać żadnych opinii. Ślęczała nad tym do późna, aż w końcu zmęczenie zaczęło dawać jej się we znaki. Odłożyła dokumenty, spakowała się i opuściła komendę.

[zt]
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 234
avatar
Ellie Hammerslay
/ kryjówka Millera

Ellie po ucieczce z ruin, jak najszybciej złapała dorożkę i kazała się zawieźć na posterunek, mimo że dorożkarz nalegał na szpital. Nerwowe odpowiedzi dziewczyny sprawiły, że obrał taki kurs, jak chciała. Hammerslay zrobiła wszystko, by nie poplamić krwią wnętrza wehikułu - to dziwne jak bardzo zwracamy uwagę na szczegóły, gdy nie są one ważne.
Wyskoczyła z dorożki i pędem wpadła na posterunek, trzymając chusteczkę przy krwawiącej ranie. Od razu dopadł do niej najbliższy funkcjonariusz i dopiero wtedy Ellie niemal osunęła się na ziemię. Nie padła na podłogę tylko dlatego, że została podtrzymana za ramiona.
- Na obrzeżach miasta, w ruinach... - rzuciła szybko i cicho, jakby naprawdę miała nadzieję, że policja zdąży na miejsce zbrodni. Tu podała adres swojego starego domu, czyli też domu Millera. - Jakiś mężczyzna przenosił kobiece zwłoki. - blada i przerażona, z myślami krążącymi wokół słów "ojca". Na maszynę... ! Ojca! - Zaatakował mnie, uciekłam... - głos miała coraz słabszy. Utrata krwi robiła swoje. - Musicie to sprawdzić! TERAZ!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 728
avatar
Isabela Grant
//

Isabela od kilku chwil kręciła się po posterunku, szukając papierów, które zniknęły z jej biurka. Ktoś ewidentnie podpierdzielił jej robotę. Zła jak osa próbowała dowiedzieć się, który chojrak dobrał się do jej dokumentów, kiedy na posterunek wpadła dziewczyna, blada jak ściana. Część ubrania musiała mieć ubrudzoną krwią, skoro ta równomiernie zlewała się z jej ramienia.
Obserwowała jak jeden z kolegów łapie kobietę, zanim zdążyła upaść, a potem słuchała w napięciu. Wymieniła spojrzenia z funkcjonariuszem, który wciąż Ellie podtrzymywał. Aż ją świerzbiało, by wskoczyć do automobilu i pojechać na miejsce zdarzenia.
- Dzwoń po karetkę! - rzuciła jednemu ze swoich podkomendnych i wraz z grupą innych policjantów ruszyła w pośpiechu pod wskazany przez Ellie adres.

--> kryjówka Joela
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Ellie została udzielona najpotrzebniejsza pomoc. Szybko przetransportowano ją do szpitala.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
// początek

Jakkolwiek Madeleine by się nie czuła musiała chodzić do pracy. Dwa dni zwolnienia to i tak było coś, na co nie chciała sobie pozwolić. Nie była jednak w stanie spojrzeć ludziom z pracy w oczy. Nie ufała już nikomu. Silver rzucił cień (srebrny) na wszystko w co Mad chciała wierzyć. Jasne, doskonale zdawała sobie sprawę z korupcji w policji i z tego, że nie wszystko działało tak, jak działać powinno. Ale była przekonana, że będzie w stanie stawić temu czoła i być pozytywnym elementem w tym wszystkim. Niestety została spacyfikowana w dość brutalny sposób.
Weszła na posterunek trochę przygaszona, rozglądając się i mając nadzieję, że Silvera nie ma w pobliżu. Nie, nie bała się, że nie będzie mu mogła spojrzeć w oczy. Bała się, że wyciągnie broń i do niego strzeli.
Usiadła przy biurku i zabrała się za papierkową robotę. Trzeba było zrobić raport z akcji ratunkowej, uporządkować inne raporty i przejrzeć akta ostatnich sprawa. Kobieta robiła to sumiennie i z zaangażowaniem - praca oddalała nieprzyjemne myśli. Jednak w trakcie przeglądania akt spraw, Maddie przypomniała sobie o tym, co mówił Walker. I to, co mówił Nathan. A gdzieś w tle czaiła się nieprzyjemna informacja, że Crow może być kablem. Westchnęła. Nie, nie zamierzała zostawić sprawy Carnswella ot tak po prostu.
Wstała, by udać się do niewielkiego archiwum. Chciała przejrzeć oficjalną wersję wydarzeń. Gdy już była w pomieszczeniu, za zamkniętymi drzwiami, zaczęła szukać odpowiednich akt.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
/ kilka dni po spotkaniu z Crowem

Tego dnia Lamb wszedł na posterunku w dobrym nastroju. Spojrzał na biurko Mad, znowu puste, był słabym przyjacielem, powinien się zainteresować co się dzieje z koleżanką, dobrą koleżanką którą trzymał za cycki.
Rzucił pustą teczkę na swoje biurko i poszedł do socjalnego. Tutaj też jej nie było. Mina mu trochę zrzedła, westchnął, wrócił do biurka usiadł chwilę się przyglądał na pustą teczkę w końcu westchną jeszcze raz i udał się do archiwum.
Zbieg okoliczności? Nie wywąchał ją. Stała tyłem do wejścia. Lamb uśmiechnął się cwaniacko i po cichutku jak czarna pantera podszedł do kobiety na wyciągnięcie ręki. Jego dłoń zsunęła się lekko na jej biodro.
- Tęskniłem - szepnął, nie przestając się uśmiechać w Lambowym stylu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
Nie słyszała. Taka była zajęta własnymi myślami i przeszukiwaniem archiwum. Właśnie sięgała po jakąś teczkę z góry, stanęła na palcach, wyprężyła się, a tu nagle... dłoń, dotyk, na biodrze. Zachodzenie jej od tyłu to nie był dobry pomysł. Przede wszystkim dlatego, że wywołało nieprzyjemną falę wspomnień i poczucie zagrożenia. Maddie nabrała w płuca powietrze, odwróciła się i strzeliła po pysku napastnika, który... Nie był napastnikiem. Ale już nie mogła zatrzymać dłoni i Lamb dostał z plaskacza. Dziewczyna najpierw otworzyła usta z zaskoczenia, a potem w jej oczach stanęły łzy, zmarszczyła brwi i jeszcze raz, tym razem ze złością pchnęła Nathana.
- Co ty, do cholery, wyprawiasz?! - uniosła się.
Reakcja trochę nienaturalna, jak na Mad. Zwłaszcza, że Lamb dotarł już trochę dalej, niż tylko dotknięcie biodra. Dziewczyna cofnęła się o krok, nerwowo poprawiła koszulę.
- Nie rób tak, proszę. - powiedziała już spokojnie. Wzrokiem rzuciła gdzieś w bok, westchnęła. - Nie zachodź mnie tak.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
- Kurwa - tyle zdążył powiedzieć, no najzwyczajniej w świecie się nie spodziewał, nie od niej, nie od pączusia.
- Pojebało cię? - sykną trzymając się za policzek, dobrze że nie miał kapelusza bo by mu spadł. W normalnych okolicznościach by oddał, ale stała przed nim Mad.
- Całujemy sie na biurku, upijamy razem do nieprzytomności, śpisz na mojej kanapie i lejesz mnie po mordzie bo... - urwał swój wywód złości, gdy bystre oko dostrzegło łzy. Chwilę milczał
- Czemu beczysz, aż tak nie bolało - zamyślił się - szef cię zjebał?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
Zmarszczyła brwi, jak wylewał tę swoją złość. Że niby co? Jak daje sie dotykać i całować, to jest dobrze, a w przeciwnym wypadku już nie? Aż nią zatelepało. Wyglądalo na to, że wszyscy mężczyźni byli tacy sami. Tylko przykro strasznie, że Nathan wydawał się być w tym gronie. Była rozżalona tym, jak jest traktowana w ostatnim czasie, więc prawdopodobnie była po prostu zła i emocjonalna. Ile będzie musiało minąć czasu, zanim znowu zacznie być sobą?
- Więc trzeba było wtedy korzystać. - fuknęła. Wsadziła rękę do kieszeni w poszukiwaniu papierosów. Nie znalazła. - Wszyscy jesteście tacy sami. - rzuciła bardzo cicho, jakby do siebie i patrząc w bok. Na kolejne pytanie podniosła wzrok i skrzywiła się w parodii smutnego uśmiechu.
- Można tak powiedzieć. Tylko, że nie szef.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Posterunek Policji
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 19Idź do strony : 1, 2, 3 ... 10 ... 19  Next
 Similar topics
-
» posterunek policji

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-