IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Posterunek Policji

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 12 ... 19  Next
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
First topic message reminder :

Przez posterunek przewija się masa typów spod ciemnej gwiazdy. Ale także i pechowi obywatele miasta. Do jednej z kilkunastu cel można trafić chociażby z powodu pijaństwa oraz robienia burd na ulicach. Liczący kilka pięter posterunek posiada cztery sale przesłuchań, sporej wielkości archiwum a także wiele pomniejszych gabinetów.
Od pewnego czasu miejsca w celach zagrzewają mieszkańcy Trzeciej Strefy, którzy zostali złapani przez policję lub wojsko po Ciszy Nocnej.

Pracownicy fabularni:
 

_________________________________________
Ślepy los dla Romka!
- 1,2 - prowadzisz normalną rozmowę z rodzicami. Nic się nie dzieje, sprawa zostaje wyjaśniona i jeszcze tego samego dnia zostajesz zwolniony do domu. Żołądek dał o sobie znać dopiero jak wróciłeś!
- 3,4 - prowadzisz normalną rozmowę z rodzicami, aż tu nagle...! Puściły Ci zwieracze. Szczęście, ze masz spodnie z grubego materiału, bo to co tam zrobiłeś jeszcze nie zaczęło wyciekać. SZYPKOSZYPKO! Cokolwiek by się nie stało, lekko cuchnący, z pływającym problemem w gaciach, wracasz do domu jeszcze tego samego dnia.
- 5,6 - och, nie wypuścili Cię od razu. Musiałeś spędzić w areszcie noc. Zesrałeś się jednak w drodze powrotnej do celi. Strażnik przytulił się do ściany naprzeciwko, ale zdołał wepchać Cię do środka. Twój "współlokator" zadowolony nie był.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Sro Paź 21, 2015 3:42 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
- A co ci do tamtej Hammercoś? - uniósł brwi. Zapaliłby, ale nie chciał odstawiać kubka z kawą.- Beowulfa z nią nic nie łączy.
Powiódł spojrzeniem za Isabelą przypominając sobie znowu o liściku, który mu wysłała. Jakoś tak mimowolnie przeciął spojrzeniem jej tyłek kołyszący się w prawo i w lewo, zależnie od kroku. Oderwał od niej wzrok i spojrzał na Rowley.
- Walker, Walker... - wzruszył ramionami.- Sprawa zamknięta, smarkula w opiece społecznej. Co tu się zastanawiać? Lamb miał prawo do niego strzelić, rzucił się na niego.
Prawda była taka, że Crow nie miał najmniejszego pojęcia o powiązaniu Walkera z Carswellem. Tego pierwszego widział z resztą zaledwie kilka razy. Miał jedynie pojęcie o tym, że kolegował się z Sylvią.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
Musiał być tak bardzo obojętny na wszystko. Po prostu musiał. Gdyby wykazał się jakimkolwiek zaangażowaniem w pracy, to pewnie by mu się świat na głowę zawalił... Mad była rozdrażniona, a nie lubiła tego. By ułaskawić jakoś skołatane nerwy, pomyślała o początkach. Dopiero wtedy pomyślała o Ravenie z pewnego rodzaju wyrozumiałością. Spędził w policji trochę lat, rozwiązał wiele spraw, pewnie niejednego trupa widział. Zajmował się tylko tym, czym musiał. Madeleine zastanawiała się przez chwilę, czy ją również to czeka. O ile czeka ją jeszcze cokolwiek w policji. Siłą rzeczy myśli powędrowały do wszystkiego tego, co mówił Silver i co trawiła już milion razy we własnej głowie, starając się ułożyć na nowo rzeczywistość, w której żyła.
- Nic nie mam. - odparła cicho, trochę zrezygnowanym tonem głosu, tak bardzo nie podobnym do jej naturalnego. - Chciałam po prostu pomóc Callahan.
Sięgnęła po teczkę, którą wcześniej rzucił jej Raven. Wyłapała spojrzenie policjanta rzucone wprost w dupę Isabeli. Nawet nie chciała tego komentować w myślach. Wszyscy mężczyźni byli tacy sami. Ciekawe jak wiele różniło Lamba czy Crowa od takiego Silvera? Pewnie obaj w ostatecznym rozrachunku też uważali, że miejsce Mad jest w kuchni, a nie na posterunku. Rozłożyła teczkę przed sobą. Przesunęła zdawkowo wzrokiem po raportach.
- Będziemy musieli przesłuchać Granta, pewnie Reebentoff, tego asystenta Beowulfowej... No i musimy ustalić możliwe miejsca pobytu samego Beowulfa. - podniosła na Ravena wzrok. - Czeka nas sporo pracy, detektywie Crow. Jest pan na to gotowy?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
Znieczulica już dawno go dopadła. Już podczas wojny naoglądał się za dużo. Praca w policji była tylko przyklepaniem tego wszystkiego. Crow cały czas starał się nie myśleć o tym, że ofiarą jest Wiktoria. Oddalić to, że ją znał i lubił. Tak mu było łatwiej. Stała się "zamordowaną", "denatką". W pewnym sensie odczłowieczył ją, choć nie powinien. To i pamięć o tym, że kiedyś była żywą osobą mieszały się ze sobą.
Dopił kawę i odstawił kubek na stole obok. Przetarł dłonią twarz, oparł się rękami o blat jej biurka. Był więc nad Mad nieco pochylony.
- Wszystkich gości na przyjęciu. Ktoś mógł zobaczyć coś więcej. Sprawdzić towarzystwo, w którym kręcił się Beowulf. Skoro Wiktoria wysłała przed śmiercią listy, może być ich więcej. Trzeba zgromadzić wszystkie. Miała romans z Blackiem...
Ale to wszystko pojebane, pomyślał.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
Nie podobało jej się to pochylenie. Aż odchyliła się nieco do tyłu. Dobrze, że miała teczkę przed sobą. Na karku młodej policjantki pojawiła się gęsia skórka. Chyba nie wierzyła już żadnemu koledze z pracy. I po co musiał się tak nachylać? Żeby pokazać swoją wyższość? Dominację? Nie miała gdzie uciekać, bo opierała się tyłkiem o blat, ale gdyby mogła, to by się odsunęła.
- Zrobię listę świadków do przesłuchania. A potem sukcesywnie ich odwiedzimy albo wezwiemy na posterunek, w porządku? - podpytała. W końcu to Raven był tutaj bardziej doświadczony. - Spróbuję się dowiedzieć, kto otrzymał listy albo mógłby je otrzymać. Jeśli coś znajdę, dołączę do dowodów.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 728
avatar
Isabela Grant
Isabela notowała bezustannie, popijając w międzyczasie kawę. Nawet nie spoglądała na Ellie, która zaczęła odpowiadać na jej pytania. Wydawało się jakby podchodziła do sprawy wręcz ze znudzeniem. Z rutyną wypisaną na twarzy. Ale czy rzeczywiście tak było, czy tylko starała się uśpić czujność dziewczyny? Trudno powiedzieć.
- Rozumiem. Więc Hammerslay to nie jest pani rodowe nazwisko - długopis zawisł na chwilę nad papierem, a Isabela uniosła wzrok na Ellie. - Jak się pani wcześniej nazywała?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 40
avatar
Myron R. Canfield
/ z morowych pól

Myron wsunął się dyskretnie na posterunek i kroki swe od razu skierował do prosektorium. Nie czuł się najlepiej wśród policjantów. Dziwnie na niego patrzyli, jakby młody Canfield naprawdę zwiastował jakąś śmierć. A on po prostu czasem tu sprzątał. Jak po trupa nikt się nie zgłaszał. Czy coś.
Teraz schodził na dół do swojego wieloletniego znajomego Mortimera, z którym niejedną kanapkę nad zwłokami dzielił. Dobrze się chłopaki dogadywali, bo i jednemu i drugiemu martwe ciała nie były straszne, a ponadto były częścią zawodu, czyli 1/3 każdego dnia w życiu. Wszystko wskazywało na to, że do usranej śmierci. Jakkolwiek jednak to wyrażenie nie brzmiałoby źle, to Myron podchodził do tematu pogodnie.
Wszedł do niewielkiej sali, gdzie Reeves własnie składał jakieś zwłoki. Fuj. Nieapetycznie. Ten człowiek, co właśnie rozkładał się na stole, na pewno nie był dobrze wychowany. Nie wyglądał, jakby umierał z chęcią. Fuj, fuj.
- Dzień dobry. - rzucił pogodnie i podniósł do góry niewielkie zawiniątko. - Przyniosłem coś na ząb.
Nim Mortimer zdążył zareagować, Myron już otwierał jedną z szuflad, gdzie leżały zmrożone zwłoki. Położył zawiniątko obok głowy trupa i zamknął lodówkę.
- Żeby było świeże. - wyjaśnił.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
A pochylał się tak, gdyż był już nieco starszy wiekiem i niedowidział liter. A chciał mniej więcej widzieć co czytała w tych aktach.
- Dobrze. Ja porozmawiam jeszcze raz z Grantem. Coś za dużo dostał tych części. Jak tak dalej pójdzie, będzie mógł sobie pozszywać całą kukłę. Już ma prawie pacynkę.
Podrapał się po czole. Ale się trafiło. Jakby nie miało na kogo. Cholerny Beowulf. Cholerny Grant, cholerna głowa. Nie miał dzisiaj głowy do takich rzeczy, a jednak musiał się skupić. Wróci do domu, oddzieli pracę od normalnego życia. Może wpadnie na halę sportową z Drake'm, obije mu gębę i poczuje się lepiej (on, nie Drake).
- Mam nadzieję, że ktoś zgłosi, że widział tego pojeba - powiedział, mając na myśli oczywiście Beowulfa.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 234
avatar
Ellie Hammerslay
Ellie chciała się bronić przed swoją przeszłością, a policjantka od razu do niej siegnela, do przeszłości znaczy sie. Dziewczyna na chwilę zacięła usta w wąską linię, choć oczywiście to tylko metafora, bo trudno by było takie usta ustrzymać w ryzach.
- Miller. - odpowiedziała jednym słowem.
Przesłuchanie jeszcze dobrze się nie zaczęło, a ona już chciała kończyć. I co? Teraz zaczniesz wygrzebywać wszystko spod gruzów przeszłości? Wiedziała, że policjantka nie ma - chyba - żadnej złej woli, po prostu wykonuje swoją pracę, ale... Dla Ellie cała ta sprawa była trudniejsza, niż Isabeli mogło się wydawać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 728
avatar
Isabela Grant
- Miller? - powtórzyła Isabela i odnotowała to w swoich dokumentach.
Choć Joel Miller był znaną policji personą, Callahan na razie nie skojarzyła go z Ellie. Dezerter, nigdy nie pochwycony kryminalista, odszedł w zapomnienie dawno temu.
- Pani biologiczni rodzice zginęli w czasie wojny? - dopytała, choć nie spodziewała się przeczącej odpowiedzi. Wiele ludzi straciło wtedy krewnych. Ona też.
- Gdzie dokładnie pani mieszkała? Pamięta pani adres?
Sentymenty sentymentami, ale Isabela nie zamierzała wierzyć Ellie na słowo. Była policjantką i choć przesłuchiwała świadka, wolała upewnić się, że informacje, które otrzymywała odpowiadały rzeczywistości. Jeśli okazałoby się, że Ellie nie wychowała się na obrzeżach stanęłaby na najprostszej drodze ze świadka do podejrzanej. Policjantka zanotowała sobie, by sprawdzić to jeszcze raz dokładnie. Musiała drążyć, szukać poszlak wszędzie gdzie tylko mogła. Bo jak na razie wskazówek było niewiele, a policja stała ze śledztwem w miejscu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 265
avatar
Matylda Hornybottom
/początek

Matylda postawiła wszytko na jedną kartę. Miała już nóż na gardle. Napisała wiec piękne CV, ubrała się w to co kupiła w tym oblednie drogim butiku (przez tego głupiego bufona pod krawatem), podkrecila grzyweczke i stawila się... Na posterunku.
- Dzień dobry. Przychodzę w sprawie pracy - i do tego uśmiech świstak nr 5
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 234
avatar
Ellie Hammerslay
Ellie przesunęła się nieco na krzesle, niechcący demonstrując swoje wycofanie. Temat był dla niej trudny podwójnie. Nie chciała o nim mówić, a musiała. Sytuacja podbramkowa.
- Miller. - przytaknęła. Nie podobało jej się to, że policjantka zwróciła uwagę na to nazwisko. - Moi biologiczni rodzice zginęli podczas wojny. Potem trafiłam do domu dziecka.
Bez większego wahania podała swój stary adres zamieszkania, który aktualnie mieścił się na obrzeżach i gdzie Joel Miller dokonywał swoich zbrodni. Ellie uznała, że nie ma sensu tego ukrywać. To były informacje, które można było w każdej chwili odnaleźć. Gdyby skłamała, od razu wyszłoby to na jaw.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
Popatrzyła na Ravena niemal z troską. Znał przecież Wiktorię, bądź co bądź była żoną jego - podobno - najlepszego przyjaciela. A teraz mówił o niej jak o worku mięsa. Praca w policji aż tak dała mu popalić.
- Grant był zaręczony z Beowulfową, zanim ta zdecydowała się jednak na ślub z chirurgiem, tak przynajmniej mówiono. - powiedziała, zmieniając całkowicie pozycje i stając po drugiej stronie biurka. - Może to był po prostu bardzo nieprzyjemny pstryczek w nos od męża dla niedoszłego męża. - wzruszyła lekko ramionami.
Teczkę miała wciaz przyciśnięta do siebie, teraz złożyła ja na biurku. Oparła sie rękoma o blat, wzrok podniosła na Ravena.
- Działamy razem czy się rozdzielamy?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
MATYLDA
Kto by się spodziewał, że dziewczę takie jak Matylda trafi na posterunek. Funkcjonariusz, niekoniecznie policjant na służbie, kiwając się na krześle prawie z niego spadł kiedy ktoś się do niego odezwał.
- Dzień dobry. - poprawił nażelowane włosy. - Pierwszy gabinet w prawo. - nawet dłonią pokazał odpowiedni kierunek. Hornybottom musiała minąć ciekawskie spojrzenia grupki policjantów w prowizorycznej poczekalni. Za którymiś drzwiami rozmawiali Raven i Madeleine, gdzieś dalej świadka przesłuchiwała Isabela.
Matylda mogła zwyczajnie zapukać do odpowiednich drzwi. Gabinet był za drzwiami z przydymioną szybą. Żadnej etykiety czy nazwiska na szkle. W środku siedział ubrany elegancko, tradycyjnie, mężczyzna z siwymi włosami zebranymi z tyłu w lekkiego koka.
- Słucham? - Nie podnosił głowy znad notesu, w którym namiętnie coś bazgrał.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 265
avatar
Matylda Hornybottom
Hornybottom ochoczo powędrowała we wskazanym kierunku. Nie miała pojęcia, co by tu miała robić, ale miała też jakiś pomysł.
Weszła więc Naczelna Piękność Kaan-anu, zachęcona przez Koka (tak go sobie w głowie nazwała, co za durna fryzura!)
- Dzień dobry. Jestem Matylda Horynbottom, pochodzę z Kaan-an. Przychodzę w sprawie pracy. - wszak w Kaan-anie, zawsze trzeba było się przedstawić i powiedzieć w jakiej sprawie sie przychodzi, by nie zajmować niezainteresowanemu niepotrzebnie czasu!
- Jestem pewna, że brakuje Państwu protokolantów, albo zwyczajnie pracowników biurowych. A ja się na tym bardzo dobrze znam. - nie ma to jak pierwsze dobre wrażenie...z wyłączeniem niewyjściowej gęby. Przestępcy sami będą sypać zeznaniami, gdy się im zagrozi, że Matylda ich pocałuje.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
MATYLDA
- Dzień dobry. - Może by wstał, nawet się chyba podniósł z zamiarem podania ręki, ale w porę zrezygnował. Nie był to typowo gruby pracownik, który nie wychodzi na patrole, zapuszczając odpowiednio wielki brzuszek.
- Lucien Lonbottom. - Coś mieli wspólnego. Bottomy. Facet nie zwrócił na to uwagi. - Proszę usiąść.
Pozwolił Matyldzie mówić, choć trudno było temu zapobiec. Zaciamkał parę razy ustami, wziął od kobiety papiery i przypatrzył się temu co ma do zaoferowania. Z Kaan-anu. Ciekawe. Powinni kogoś takiego przyjmować? Z jednej strony nowość, może ludzie lepiej na policję spojrzą, z drugiej, cholera. Na co to się będzie wtrącać w nie swoje sprawy?
- Pracowała pani kiedyś w podobnym zawodzie? - zapytał. - Proszę opowiedzieć o swoim poprzednim zatrudnieniu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 265
avatar
Matylda Hornybottom
Matylda zauważyła ten drobny niuans, ale siedziała cicho. Coś w jej głowie mówiło, że to głupi pomysł, mówić o tym na głos.
- Pracowałam na uniwersytecie w Kaan-an. Skończyłam na nim wcześniej studia humanistyczne, potem pracowałam jako główna bibliotekarka. Katalogowanie, protokoły, ściganie zapominalskich - zarechotała, przez co jej się chrząknęło uroczo (chyba).
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Mortimer Reeves
- Dzień dobry - odezwał się, odwracając od ciała na moment. Nie aż tak pogodnie jak Myron, co prawda, ale też się uśmiechnął.
- Mogłeś zostawic, zrobię sobie przerwę - rzucił do niego i wstał z wysokiego stołka, ściągając usyfione rękawiczki. Umył dokładnie dłonie i wrócił do lodówki po kanapki. Zajrzał w nie.
- Ogórek? Przecież wiesz, że nie lubię - jak stare małżeństwo.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
MATYLDA
Nad czymś się pan policjant zastanawiał. Nie zawiesił oka na niczym konkretnym, obserwując tym samym Matyldę swoim czujnym wzrokiem. Przekręcił ołówek w ręce i zastukał rysikiem w drewno.
- Największy problem leży w tym, że instytucja, do jakiej chce się pani zapisać skupiała do tej pory ludzi urodzonych w Zigguracie. Nie jest to jednak regułą zastosowaną. Do tej pory nikt oprócz pani, jako przyjezdny, nie pytał o pracę w policji. - przerwał i zastukał końcówką ołówka raz jeszcze. Przysunął sobie papiery do siebie.
- Myślę jednak, że należy dać pani szansę. Co pani myśli o okresie próbnym? Mogłaby pani zostać protokolantką zgodnie z sugestią. - Jacy ci funkcjonariusze władzy uprzejmi. - Choć wolałbym osadzić panią na stanowisku funkcjonariuszki cywilnej.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 265
avatar
Matylda Hornybottom
Już myślała, że będzie  musiała urządzić mu wywiad o dyskryminacji, ale Kok wpierw się zgodził....a potem...zaproponował coś, przez co zrobiła wyraz twarzy mówiący "HE?..."
- Funkcjonariusz cywilny? - strzeliła karpika, obnażając lśniące, białe, świstacze ząbki.
Brzmiało tak...cywilnie. - A na czym by to polegało ?
Być może w Kaan-an coś takiego nie funkcjonowało, kto wie? A może ona nigdy się tym tematem nie interesowała.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
- Oh... Phmmm... Coz... - Czyzby Kok się wahał? Albo nie wiedział do końca o co w tym wszystkim chodzi? Może powinien zaproponować Matyldzie pracę w służbach specjalnych? Albo w ochronie burmistrza?
- Zajmowałaby się pani papierkową robotą, mówiąc potocznie. - odparł. - Ale tak czy siak, musimy przeprowadzić na pani testy. Teoretyczny, sprawnościowy i psychologiczny. - oznajmił. - Najpierw kilka pytań. Czy była łani wcześniej karana?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 265
avatar
Matylda Hornybottom
Słuchała go uważnie, z pełną powagą wymalowaną na urodziwej twarzy, gdy doszło do słowa "sprawnościowy" Parsknęła śmiechem, chrząkają chwilę nerwowo.
- Przepraszam, ale to wybitnie zły pomysł. Bez okularów  jestem ślepa jak talpa i dostałam zadyszki wchodząc po tych schodach - wskazała podbródkiem w kierunku wejścia do budynku. - I nie, nie byłam karana.  Znaczy dostałam raz mandat. To u was kara?  - uśmiechnęła się jak ten jurny świstaczek
Była do bólu nudna, ot co. Za to była cholernie nieprzewidywalna.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
- Takie są procedury, pani... Hornybottom. - zetknął na nią znad papierkow, kto wie czy nie szukając jakiejś podobizny między sobą. Longbottom i Hornybottom.
- Mandat, tak. Kara. Za co ten mandat? - zaciekawił się. Kobieta, która nie może wejść po schodach bez zadyszki dostała mandat. Zaraz się okaże, że odcięła komuś głowę i wsadziła ją w formalinę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 265
avatar
Matylda Hornybottom
Hornybottom, Longbottom. Węszę gorący romans biurowy.
- Za zakłócanie porządku - powiedziała wyraźnie zirytowanym tonem - Jakiś ważniak w garniturze mnie potrącił ramieniem, prawie poleciałam na witrynę sklepową! A on nic! Ani przepraszam, ani pocałuj mnie w nos! To ja mu głośno zwróciłam uwagę, a on mnie potraktował jak...jakbym jakiś żebrak była, kazał mi usunąć się z tej strefy, bo każe mnie aresztować ! No to jak nie tupnę, jak mu do słuchu nie nagadałam! No i weszłam do butiku na zakupy, a jak wyszłam to z polecenia tego buca dostałam mandat ! Myślałby kto! - fuknęła krzyżując dłonie na piersiach. - Karę to on powinien dostać za takie traktowanie przybyszów i kogokolwiek zresztą.
Kaan-an był taki przyjazny! Nie to co tutaj jakieś młoty, buce i konusy!
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Fiu, fiu! Nadałaby się do bojówek, pomyślał Longbottom. Pokręcił się na krześle, złapał za podłokietnik kiedy Matylda tak żywo opowiadała o swoim nieszczęściu.
- Nie jest to duże wykroczenie co prawda... ale zawsze jakieś. - Testy na poczytalność wyjdą jej negatywnie to dopiero się Lucien za głowę złapie! Ale wiedział, że w pierwszej strefie tacy właśnie są ludzie. - Dobrze więc, kontynuujmy. Jest pani zwolenniczką jakiegoś wyznania?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 265
avatar
Matylda Hornybottom
Wykroczenie ! Też mi coś ! Zaburczała coś pod nosem i mogli przejść do dalszej części tej, pożal się Ra, rozmowy kwalifikacyjnej.
- W Kaan-nie kultywujemy naszego Boga Słońca - Ra. Ochrania on nas i wskazuje drogę. O wschodzie i zachodzie słońca wznosimy do niego modły dziękczynne - powiedziała z pełną powagą.
Coś czujemy, że skończy się na protokolantce !
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Posterunek Policji
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 19Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 12 ... 19  Next
 Similar topics
-
» posterunek policji

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-