IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Posterunek Policji

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 12 ... 19  Next
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
First topic message reminder :

Przez posterunek przewija się masa typów spod ciemnej gwiazdy. Ale także i pechowi obywatele miasta. Do jednej z kilkunastu cel można trafić chociażby z powodu pijaństwa oraz robienia burd na ulicach. Liczący kilka pięter posterunek posiada cztery sale przesłuchań, sporej wielkości archiwum a także wiele pomniejszych gabinetów.
Od pewnego czasu miejsca w celach zagrzewają mieszkańcy Trzeciej Strefy, którzy zostali złapani przez policję lub wojsko po Ciszy Nocnej.

Pracownicy fabularni:
 

_________________________________________
Ślepy los dla Romka!
- 1,2 - prowadzisz normalną rozmowę z rodzicami. Nic się nie dzieje, sprawa zostaje wyjaśniona i jeszcze tego samego dnia zostajesz zwolniony do domu. Żołądek dał o sobie znać dopiero jak wróciłeś!
- 3,4 - prowadzisz normalną rozmowę z rodzicami, aż tu nagle...! Puściły Ci zwieracze. Szczęście, ze masz spodnie z grubego materiału, bo to co tam zrobiłeś jeszcze nie zaczęło wyciekać. SZYPKOSZYPKO! Cokolwiek by się nie stało, lekko cuchnący, z pływającym problemem w gaciach, wracasz do domu jeszcze tego samego dnia.
- 5,6 - och, nie wypuścili Cię od razu. Musiałeś spędzić w areszcie noc. Zesrałeś się jednak w drodze powrotnej do celi. Strażnik przytulił się do ściany naprzeciwko, ale zdołał wepchać Cię do środka. Twój "współlokator" zadowolony nie był.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Sro Paź 21, 2015 3:42 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 728
avatar
Isabela Grant
Isabela obserwowała ją uważnie, czekając na odpowiedź. Zanotowała wzmiankę o domu dziecka i drgnęła nieznacznie słysząc podany przez Ellie adres. Nie spodziewała się takiego obrotu spraw. Nagle nadzieja, że śledztwo ruszy do przodu znowu zaczęła się w niej tlić.
Policjantka przekartkowała akta, które miała ze sobą i z wolna uniosła wzrok na Ellie.
- Zdaje sobie pani sprawę, że podany przez panią adres to miejsce zbrodni? - obserwowała dziewczynę przez jakiś czas. - Panno Hammerslay, czy domyśla się pani dlaczego morderstwa dokonano w dawnym miejscu pani zamieszkania?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 234
avatar
Ellie Hammerslay
Oczywiście, że zdaje sobie sprawę. - warknęła w duchu. Podczas, gdy ja rozmyślałam o przeszłości, moj ojciec wytaszczył z naszej piwnicy zmasakrowane ciało kobiety. Trudno nie zdawać sobie z tego sprawy!
- Nie wiem. - odparła krzywiąc się nieznacznie. Mysl, że w jej rodzinnym domu została dokonana taka zbrodnia, sprawiała, że chciało jej się wymiotować. - Ta dzielnica od dawna jest zrujnowana, a ja nigdy nie sprawdzałam, do których pokoi jest jeszcze dostęp... - głos miała rozdrażniony. Nie umiała się smucić, umiała się tylko złościć. - Nie wiem dlaczego ktoś obrał sobie za kryjówkę wlasnie moj dawny dom.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
- No... w... W porządku. - paplała jak nawiedzona. W innym świecie mogłaby mieć takie skille. Zagadanie na śmierć no Justu! Morda w kubeł no Justu! Pan policjant, Lucien, dotknął kołnierzyka koszuli, odchylił go, niby gorąco w biurze.
- W każdym razie... Zadam jeszcze parę kontrolnych pytań i jest pani wolna. - powiedział. - Za tydzień zapraszam na posterunek. Na testy fizyczne.
I zadał parę pytań, wtrącił że Matylda ma czas na przygotowania do testów. Ciekawe czy tylko ją tak sprawdzał, będąc sceptycznym wobec obcokrajowców? Pożegnał Perłę NeoZigguratu i jeszcze oślepiony jej blaskiem wrócił do papierowej roboty. Nie potrafiąc o niej zapomnieć.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 728
avatar
Isabela Grant
Denerwowała się. Oczywiście, że się denerwowała. Trudno oczekiwać po człowieku spokoju, kiedy w jego dawnym mieszkaniu dokonano morderstwa. Ale czy to był jedyny powód, czy kryło się za tą nerwowością coś więcej? Tego musiała się dowiedzieć.
- Widziała pani sprawcę. Może nie był to zwykły przypadek, że się tam znalazł? Może on też mieszkał wtedy w okolicy? Może był to przyjaciel rodziny? Niech się pani zastanowi. Kojarzy go pani skądś?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 265
avatar
Matylda Hornybottom
No to co ? No to Matylda poszła i miała tydzień na przygotowanie się do testów, w które od początku wątpiła, amen. Niech Ra będzie z nią

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 234
avatar
Ellie Hammerslay
Widziała pani sprawcę? Jak na komendę wspomnienia wróciły przed oczy Ellie. Jak w jakimś upiornym obrazku - męska postać wynosząca zwłoki, próba ucieczki, konfrontacja z... Przekłknęła ślinę. Ojciec cały we krwi, brudny, wściekły jak zaszczute zwierzę. I jego oczy, gdy zorientował się, że Ellie jest jego córką.
- Nie. - odpowiedziała z wahaniem, zastanawiając się przy tym. - Ten mężczyzna był cały zakrwawiony, było ciemno... Nie potrafiłabym go zidentyfikować.
Czuła jak robi jej się sucho w ustach. Te wspomnienia. Ta świadomość.
- Przepraszam. - powiedziała, bo rzeczywiście czuła się winna. - Czy mogę prosić o szklankę wody?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 40
avatar
Myron R. Canfield
Myron w tym czasie obchodził stół dookoła. Przyglądając się zwłokom. A przyglądał się w zgoła inny sposób niż Mortimer. Bowiem nasz słodki Grabarz patrzył na ciało z perspektywy własnego zawodu: czy powinno być zakryte? Czy twarz da się uratować i wymalować? Może jakieś zdjęcie pośmiertne? Jak długo będzie palić się ciało? Cmoknął w zamyśleniu.
- Ogórek? - podniósł głowę w zamyśleniu, w pierwszej chwili nie wiedział o co chodzi. - Ach, ogórek. Ni tak. Wybacz. Nigdy nie pamiętam czy tak bardzo go lubisz, czy nie lubisz.
Wzruszył ramionami. Nie pamiętał. Przez kilka cholernych lat nie mógł tego zapamiętać.
- Kto to? - skinął podbródkiem na stol.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 728
avatar
Isabela Grant
Pokiwała głową i zanotowała to w swoich papierach. Cóż, zrozumiałe, że wspomnienie tamtej chwili nie było przyjemne. Choć Isabela właśnie nie sprawiała wrażenia wyrozumiałej.
- Oczywiście - odparła i podniosła się z krzesła. Na krótką chwilę zniknęła za drzwiami pokoju przesłuchań i wróciła ze szklanką wody, którą podała Ellie. Przyniosłaby w dzbanku, ale nie miała czasu go szukać.
- Ktoś zaraz przyniesie dzbanek z wodą - poinformowała dziewczynę uprzejmie i usiadła z powrotem na miejscu.
Zajrzała do swojego kubka, by łyknąć nieco kawy zanim zada kolejne pytanie, jednak zastała tam tylko pustkę. No cóż.
- A Liliane Fitzroy? Znała ją pani?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
Nie zwrócił większej uwagi na to, że się odsunęła. Może nawet nie do końca to zauważył, wgapiając się w papiery.
- Grant powinno się czytać od tyłu "pech". Życie tego faceta to momentami pasmo porażek i wiecznej żenady - stwierdził przypominając sobie wszystko, co mówiono o Grancie. Odrzucony narzeczony (w wyjątkowo paskudny sposób), człowiek bez nogi, z depresją, po zawałach, rzucony przez pomywaczkę (jeszcze nie ogarnął, że chodzi o siostrę jego znajomych z wojska), uwikłany w związek z kobietą, którą przerżnęło pół miasta ( w tym on sam. Powinien iść na badania?), śmierć Beowulfowej, teraz ta głowa. A to i tak pewnie tylko ułamek nędznego życia protetyka. Przez chwilę Crowowi było Granta naprawdę szkoda.
- Jeśli to miał być pstryczek, to wyjątkowo... udany - spojrzał na Mad. - Odkąd prowadzę tę sprawę mam wrażenie, że Beowulf ma wyjątkowo osobliwe poczucie humoru. Chciał Grantowi przekazać, że...że co? Że będzie miał urwanie głowy?
Sam pokręcił głową prostując się.
- Przesłuchasz Marchantów, Oselów...- patrzył teraz na listę gości.- Fitzroya, Cassel... nie, ja ją wezmę. Ty za to Howarda. Przesłucham Moncreiffów, Black, Callahan... o. Isabela. i Black. Reebentoff też się zajmę. Była na liście gości, ale ominęła zabawę. Za to przyszła na czas, żeby znaleźć poćwiartowaną Wiktorię.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 234
avatar
Ellie Hammerslay
Zastawszy sama w pomieszczeniu odetchnęła głęboko, choć i tak niemal niezauważalnie. Przesunęła dłonią po czole. Tak bardzo nie chciała tutaj być. Nie na długo dane jej było napawać się ciszą i spokojem, bo po chwili Callahan wróciła ze szklanką. Ellie od razu się napiła.
- Dziękuję.
Została zapytana o Lilianne. Lilianne... Młoda dziennikarkę, młodą żonę, młodą kobietę. Która została sprowadzona li tylko do krwawej miazgi, którą Ellie miała wątpliwą przyjemność oglądać. Przełknęła ślinę.
- Nie znałam jej... - potrząsnęła głowę. - Znaczy nie osobiście. Jej męża też nie znałam. - dodała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
- Raczej to, że zrobił co tylko chciał z kobietą, która Grant podobno kochał przez pół życia. I to zrobił z nią co chciał nie tylko przed śmiercią, ale i po. - wzdrygnęła się lekko na swoje własne słowa. Pieprzony psychopata.
Brwi marszczyły się na zawsze pogodnej twarzy Madeleine wprost proporcjonalnie do rzucanych przez Ravena nazwisk. Chciał ją zawalić całą pracą, biorąc sobie tylko dwa nazwiska? Przy czym jedno... Westchnęła. No ale to była jego decyzja.
- Mam za długą listę. - zauważyła. - To będzie się ciągnąć w nieskończoność. Weź chociaż Moncreiffów i Callahanki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
Raven popatrzył na Mad jak na idiotkę. Nie wyspała się, czy co? Podzielił ich po równo. A nawet sześć do ośmiu.
- Przecież przed chwilą powiedziałem, że biorę Moncreiffów i Callahanki.
Pokręcił zrezygnowany głową.
- Madeleine Rowley, skup się, co?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
Potrząsnęła głową, jakby w roztargnieniu, marszcząc brwi. Cóż, ostatnimi czasy rzeczywiście była roztargniona. Miała zbyt wiele rzeczy do przemyślenia. Dziewięćdziesiąt procent tego nie było niczym przyjemnym.
- Och... - wyrwało jej się. - W porządku, przepraszam.
Myśli poszły w nieodpowiednià stronę, czyli do wspomnień związanych z tym, co robił jej Silver. Z roztargnienia przygryzła ołówek.
- Zajmę się tym.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
- Jeśli cię to przerasta, poproszę kogoś innego - wsunął ręce do kieszeni zastanawiając się, czy zapalić teraz, czy może za chwilę. - Mogę też poprosić Silvera albo kogoś z jednostki żeby zajął się częścią osób.
Przeciągnął się, rozejrzał wokoło pomieszczenia. Każdy nad czymś pracował albo jadł pączki. Ravenowi aż się niedobrze zrobiło na myśl o tych wszystkich słodkich polewach i lukrze.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
Popatrzyła na niego krzywo. Może wcześniej, gdy podchodziła do życia bardziej radośnie, znosiła humory Ravena po prostu lepiej. Teraz czuła sie, jakby miał coś do niej personalnie.
- Dam radę. - powiedziała z lekkim ociąganiem, a gdy padło nazwisko jej... oprawcy, zareagowała żywiej. - Nie. Dam radę. Ze wszystkim.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Mortimer Reeves
- Napisać ci kartkę w twoim biurze? Pinezka przypnę ją gdzieś.. gdzieś.. Nie wiem - zrezygnował z podania miejsca, bo nie wpadł na żadne odpowiednie. Gdzies mu ją przypnie.
- A.. to? - zerknął na trupa znad kanapki i przyjrzał mu się przeżuwając. - Athwal go dopadł, jakiś niedoszły bohater - zmarszczył nos.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 728
avatar
Isabela Grant
- Hm - mruknęła policjantka pod nosem.
Obróciła długopis w palcach przyglądając się Ellie. Wyglądała na mocno wystraszoną dziewczynę, która nie odważyłaby się okłamywać funkcjonariusza policji. Ale co jeśli to tylko pozory. Zmrużyła odrobinę oczy, lecz po chwili znowu zerknęła w swoje notatki.
- Więc nie znała jej pani osobiście - powtórzyła. - Niemniej była to dość kojarzona persona. Słyszała pani, by Liliane Fitzroy miała jakiś wrogów? Może ktoś jej złorzeczył? - zapytała, choć nie spodziewała się usłyszeć twierdzącej odpowiedzi.
Właściwie nie miała już o co więcej pytać. Będzie musiała sprawdzić adres, dowiedzieć się więcej o Ellie, przesłuchać jeszcze kilka osób. A Hammerslay wezwie ponownie jeśli zajdzie taka potrzeba.
- Ostatnie pytanie. Czy pamięta pani z dnia zdarzenia coś co mogłoby pomóc nam w śledztwie? Choćby drobny szczegół? Fragment ubioru sprawcy? Blizna, która rzuciłaby się pani w oczy? Może coś konkretnego zapadło pani w pamięć? Proszę się zastanowić.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 234
avatar
Ellie Hammerslay
Ellie nie była tak do końca przestraszona. Była zła. Zła, że musi być na przesłuchaniu, na którym wcale być nie chce. Zła, że cała sprawa dotyczy jej niby ojca. Rozdrażnienie mogło być jednak łatwo odebrane jako stres i przerażenie. W gruncie rzeczy Ellie traciła oddech, gdy przed iczy powracały wspomnienia. Dlaczego nie powie wszystkiego? Przecież miała taki zamiar. Przecież życzyła ojcu, by gnił w wiezieniu. Wiec dlaczego teraz nie mowi wszystkiego ze szczegółami? Nie potrafiła sobie odpowiedzieć na to pytanie. Moze po prostu nie chciała zostac oficjalną "córką mordercy". A może... Aż potrząsnęła z roztargnieniem głowa.
- Nie, nie znałam jej osobiście i w zasadzie nic o niej nie wiem poza tym, że pisała do Podszewki. - westchnęła ze zmęczenia. - Nie Inetersuje mnie życie dziennikarek.
Zbierała przez chwilę myśli. Chciała odpowiedzieć na wszystkie pytania na tyle wyczerpująco, by już zwolniono ja do domu.
- Nie, przykro mi. - pokręciła głową. - Napastnik był zakrwawiony, na twarzy i na koszuli. Tak mi sie wydaje, że to była krew... - przełknęła ślinę. - Po wilgoci. Bo niewiele widziałam w nocy. Ja po prostu... - zmarszczyła brwi, znowu rozgniewana, ze cos takiego w ogole ją spotkało. - Atakował mnie, chciał mnie zgwałcić, zaatakował nożem. Ja po prostu chciałam tylko uciec. Naprawde nie skupiałam sie na żadnych szczegółach.
Wypuscila z płuc powietrze.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 728
avatar
Isabela Grant
Jakikolwiek nie byłby nastrój Ellie, Isabela odebrała to tak jak odebrała. Widziała jedynie to co na zewnątrz. Nie wiedziała co dzieje się w środku. Może to i lepiej? Gdyby wiedziała na pewno nie byłaby skłonna tak szybko wypuścić Ellie z komisariatu.
- Rozumiem. Naprawdę rozumiem - posłała Ellie krzepiący uśmiech.
Przez chwilę milczała notując coś w swoich papierach. Potem uznała, że wystarczająco męczyła dziś dziewczynę. Uniosła głowę, by oświadczyć Ellie radosną nowinę:
- Zatrzymujemy panią na komisariacie. Jest pani podejrzana o morderstwo Liliane Fitzroy.
Ale zanim staną wam serca - wszak jestem mistrzem budowania napięcia i brania czytelników z zaskoczenia, hehe - uspokoję was i powiem, że to tylko żart. Huhu, ależ ja jestem zabawna! Tak naprawdę powiedziała:
- To wszystko na dzisiaj, panno Hammerslay. Jeśli będziemy potrzebować więcej informacji wezwiemy panią ponownie. Tymczasem dziękuję pani za udzielone odpowiedzi. Oby to przeżycie nie odbiło się zbyt mocno na pani życiu.
Cóż tak naprawdę mało obchodziło ją życie Ellie. Była jednak uprzejma, bo... miała na to ochotę? Ot, tak ją naszło. Może sama cieszyła się, że skończyła przesłuchanie i może zająć się resztą papierkową roboty i sprawdzaniem informacji? Tak, na pewno. Niemniej odprawiła Ellie z komisariatu i podjęła pracę. A potem pewnie wyszła jak zwykle po skończonej zmianie.
[zt]
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 40
avatar
Myron R. Canfield
- Wyślij mi pocztówkę, powieszę na lodówce. - skwitował śmiertelnie poważnie.
Zaiste. Trup wyglądał jakby właśnie wrócił ze spotkania z athwalem. Pewnie wyniósł z tego bolesne wspomnienia. Haha. Myron zaśmiał się w myślach. To było zabawne, bo trup nie mógł niczego z nikąd wynieść.
- Nie musisz go składać. Zamknę go w trumnie i puszczę z dymem. - zaznaczył ponuro. - Pewnie i tak wszystko na koszt państwa. Szkoda twojego czasu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Mortimer Reeves
- Nigdy nie pamiętam czy to mieszkanie czwarte czy piąte, już dwa razy pukałem nie do tych drzwi - westchnął na to wspomnienie, bo tamta kobieta wydawała się uważać, że jest jakimś zboczeńcem tylko na nią czyhającym i dostał już po łbie.
- Raczej go rozkładam - stwierdził, przygryzając kanapkę. Bez ogórka była pyszna!
- Miał w ustach dziwne ślady, okazało się, że zeżarł jakąś żrącą roślinę.. Bohaterom potrzeba jakiś przewodników po faunie i florze pustyni, najwyraźniej. I tak, na koszt miasta. Zszyję go jakotako i sobie poradzisz. Może ci się trochę przewalać w trumnie, ale jakoś to zniesiesz.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
---> Mieszkanie Lamba

Wszedł szybko na posterunek, było późno, nie było wielu funkcjonariuszy. Rozejrzał się po pomieszczeniu. Podszedł szybko do biurka wyjął kartkę papieru.
Usiadł i zaczął pisać...
Podanie
... Proszę o wydanie pozwolenia na przeszukanie domu publicznego Różowej Koronki... Podejrzewanie zatrudniania nieletnich..." i tak dalej.
Podpisano Nathan Lamb.
Nie było komendanta, jakoś się wytłumaczy, najwyżej beknie, ale jeśli ta suka zatrudnia Kendrę pójdzie do pierdla. Potrzebna była szybka akcja.
Położył podanie na biurku komendanta. Zgarną jeszcze trzech mundurowych i wesołą paczką pojechali to Koronki.

---> ZT Różowa Koronka
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 40
avatar
Myron R. Canfield
- Do cholery, Mort, mógłbyś w końcu po tylu latach zapamiętać, że mieszkam nad swoim domem pogrzebowym. - rzucił obojętnie, tylko nieznacznie było słychać w głosie jakiś przytyk. Myron pokręcił głową. - Pewnie tylko jacyś starożytni bogowie wiedzą do kogo się dobijałeś.
Mężczyzna powiódł wzrokiem po pomieszczeniu. Gdyby jego stołek, na ktorym przysiadł, mogl się kręcić, to Grabarz pokręciłby się na nim tak, jak kręcił się na fotelu w biurze. Nie mogl sobie jednak zrobić tutaj tej przyjemności.
- Niech się przewala. - wzruszył ramionami. - I tak w ostatecznym rozrachunku stanie się pyłem. Jak my wszyscy. - zamyślił się. - Nie wiem po co niektórzy wydają tyle pieniędzy na to, by zwłoki przes spaleniem wyglądały bardziej zjawiskowo niz za życia. Kredyty wyrzucone w błoto.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 234
avatar
Ellie Hammerslay
Odetchnęła z ulgą. Tym razem niemal niezauważalnie i pewnie to westchnienie mogłoby być odebrane w różnoraki sposób. W każdym razie Ellie cieszyła się, że może już wrócić do domu, że ten temat już się skończył. Nie miała ochoty na to, by wyszło, kim jest morderca dziennikarki. Gdzieś w głębi duszy, w tych zakamarkach, do których nie chciała się przyznać i w które nigdy się nie zapuszczała, w najciemniejszych zakątkach swojej osobowości, Ellie uważała, że Joel Miller co prawda powinien zostać ukarany - powinien zostać ukarany w tak okrutny sposob, w jaki traktował swoje ofiary - ale jednocześnie... był jej ojcem. I chciałaby mieć jeszcze możliwość porozmawiania z nim. Nie przyznawała się nawet przed sama sobą, że ma takie pragnienia. Za kazdym razem, gdy o tym myslala robiło jej się niedobrze na mysl o samej sobie, więc odsuwała to wszystko w głąb serca.
- Dziękuję. - odpowiedziała cicho.
Chciała jeszcze dodac "do widzenia", ale przeciez juz nigdy nie chciała widzieć tej policjantki. Ani tej, ani zadnego innego funkcjonariusza, ktory bedzie chciał ją przesłuchiwać. Wyszła szybko z posterunku, nie oglądając się za siebie.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
- Dasz, nie dasz... pewnie i tak podrzucą nam z góry kogoś z wojska. Świadków jest sporo, a nas czas nagli - wzruszył ramionami. Mad rozpowiadała o gwałcie każdemu, kogo spotkała na drodze, ale akurat nie Ravenowi. Toteż nawet nie udawał, że stara się cokolwiek zrobić.
- Nikt nie da sobie rady ze wszystkim.
Potarł dłonią nos. Miał na głowie jeszcze jedną sprawę. Zamierzał zapytać o coś przyjezdnych z Kaan-an. Nie miał pojęcia, czy sprawa może czekać. Musiał się jednak dowiedzieć.
- No, to wszystko jasne? Za Beowulfem już rozwieszono listy gończe. Skurwysyn, musiał się dobrze ukryć, skoro do tej pory nikt go nie widział.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Posterunek Policji
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 19Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 12 ... 19  Next
 Similar topics
-
» posterunek policji

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-