IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Posterunek Policji

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 15, 16, 17, 18, 19  Next
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
First topic message reminder :

Przez posterunek przewija się masa typów spod ciemnej gwiazdy. Ale także i pechowi obywatele miasta. Do jednej z kilkunastu cel można trafić chociażby z powodu pijaństwa oraz robienia burd na ulicach. Liczący kilka pięter posterunek posiada cztery sale przesłuchań, sporej wielkości archiwum a także wiele pomniejszych gabinetów.
Od pewnego czasu miejsca w celach zagrzewają mieszkańcy Trzeciej Strefy, którzy zostali złapani przez policję lub wojsko po Ciszy Nocnej.

Pracownicy fabularni:
 

_________________________________________
Ślepy los dla Romka!
- 1,2 - prowadzisz normalną rozmowę z rodzicami. Nic się nie dzieje, sprawa zostaje wyjaśniona i jeszcze tego samego dnia zostajesz zwolniony do domu. Żołądek dał o sobie znać dopiero jak wróciłeś!
- 3,4 - prowadzisz normalną rozmowę z rodzicami, aż tu nagle...! Puściły Ci zwieracze. Szczęście, ze masz spodnie z grubego materiału, bo to co tam zrobiłeś jeszcze nie zaczęło wyciekać. SZYPKOSZYPKO! Cokolwiek by się nie stało, lekko cuchnący, z pływającym problemem w gaciach, wracasz do domu jeszcze tego samego dnia.
- 5,6 - och, nie wypuścili Cię od razu. Musiałeś spędzić w areszcie noc. Zesrałeś się jednak w drodze powrotnej do celi. Strażnik przytulił się do ściany naprzeciwko, ale zdołał wepchać Cię do środka. Twój "współlokator" zadowolony nie był.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Sro Paź 21, 2015 3:42 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 265
avatar
Matylda Hornybottom
- Niech się Pani nie rusza! - fuknęła na Isabelę, jakże kobieco i delikatnie - Zemdlała Pani- poinformowała, jakby jeszcze pani Grant, nie zaczaiła sytuacji.
Pomacała ją ostrożnie po głowie. Ufff, krwi nie było, ale guz to będzie jak cholera !
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
/start

Victor musiał przejąć zmianę na pogotowiu za lekarza, którego w środku dnia dopadło zatrucie pokarmowe. Niby lubił tę robotę, ale tyrać swoją zmianę plus połowę cudzej... No, tak szczerze mówiąc, gdyby nie to, że z dziesięciu pacjentów, którzy mu się dzisiaj trafili całe dziesięć było symulującymi staruszkami. Ech, ech.
W każdym razie uciszył się na wezwanie na posterunek. Wszedł, przywitał się, zlustrował wzrokiem Matyldę, potem pacjentkę i podszedł zapewne w towarzystwie sanitariuszy do Isabeli.
- Co się stało? - zapytał, przykucając przy niej. Od razu sprawdził jej puls, dotknął czoła, zrobił co tam robią lekarze i polecił sanitariuszom przynieść glukozę, by podpiąć Isabeli kroplówkę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 265
avatar
Matylda Hornybottom
Długonoga Matylda Królowa Zigguratu, pomogła Isie usiąść.
-Zemdlała! - wysapała - Poleciała jak długa, głową doniczkę zrzuciła, myślałam, że głowę rozbiła ! - wytrzeszczyła oczy - Na Boga, dobrze, że nic jej nie jest! - pomachała dłonią.
Tak, była bardzo ekspresyjna.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Victor pokiwał głową, wysłuchawszy relacji ze zdarzenia. Kazał Isabeli pewnie podnieść nogi i ręce, zacisnąć palce na jego dłoniach, by upewnić się, czy nie ma do czynienia z przypadkiem epilepcji.
- Pani Grant, zabierzemy panią do szpitala, jeśli pani pozwoli - zwrócił się do Isabeli. A ta zgodziła sie no bo co miała zrobić? Jeszcze tak skołowana jak w tym momencie była to w ogóle nie miała nic do gadnia.
- A pani pojedzie z nami - spojrzał na Matyldę, obdarzając ją lekkim uśmiechem. - W roli wsparcia - dodał. Mogła się nie zgodzić, ale miejmy nadzieję, że się zgodziła, bo Victor jeszcze miał wobec niej pewne zamiary, hehe.
- Panowie, zabieramy ją - rzucił do sanitariuszy.
No i załóżmy, że wszyscy się zapakowali i pojechali, o!
[zt ---> szpital]
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 45
avatar
William Bell
/post dziewiczy

Udało się. Ciężka praca opłaciła się i otrzymał właśnie awans. Został przeniesiony z Wydziału przestępstw do Wydziału Zabójstw. Już nie był podrzędnym krawężnikiem, który ganiał trzeciostrefowców po godzinie policyjnej, czy szukał sprawców napadu na piekarnię. Teraz miał się zajmować sprawami z PRAWDZIWEGO ZDARZENIA.
Will był z siebie dumny, bezapelacyjnie.
Odebrał nowy przydział, dostał polecenie skontaktowania się z Isabelą Grant, przywitał się z nowymi współpracownikami. Część dnia spędził w archiwum, czytając dotychczasowe postępy sprawy Millera. Potem ruszył na patrol

-> w świat !
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Mortimer Reeves
/początek


Praca jak praca, ale uwielbiał ją. Niektórzy mogliby go mieć za wariata, ale właśnie tutaj się spełniał! Siedział właśnie z kawą i przeglądał akta, ktore dostał.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 806
avatar
Wodzirej
Przeglądał akta, a mógłby kroić! W końcu to za krojenie mu płacili. Nie osądzajmy jednak pana Reevesa zbyt pochopnie. Akta dotyczyły denata, który właśnie leżał na stole obok - zimny, acz już nieco podśmierdziały. Mortimerowi jednak to nie przeszkadzało, bo z pewnością był przyzwyczajony. Dlatego też ze spokojem oglądał akta - opisy, raport lekarza, zdjęcia, takie tam.
A kawa stygła. Na domiar złego mężczyzna odczuł burczenie w brzuchu. Ocho! Pora obiadowa! Mortimer jak zwykle miał pochowane w lodówkach obok trupów kanapki. Troche okrojone z kunsztu przygotowania po tym, jak jego żona szlajała się niewiadomo gdzie... Miał teraz ochotę na kanapkę z bekonem i pomidorami, ale za cholerę nie mógł sobie przypomnieć, gdzie ją schował. Może gdzieś w wyższych szufladach?
Podszedł do jednej ze ścian z trupimi szufladami, by pociągnąć jedną z nich. Z mjestatycznym dźwiękiem metal przesunął się po szyn... A nie. Nie przesunęła się, bo coś się zacięło. Mortimer szarpnął raz, drugi. Głowa bladej kobiety odskakiwała z boku na bok. A wraz z nią kanapka, która leżała jej niemal tuż przy uchu. Koroner szarpnął raz jeszcze, coś się poruszyło, szuflada się odsunęła jeszcze bardziej, coś szczęknęło. Oj, powinien zwrócić uwagę na to szczeknięcie. Ale bardziej zainteresował go fakt, że kanapka upadła na podłogę. Nic dziwnego - głodny był. Pochylił się, zanurkował pod ciężką szufladą z trupem. I to był ten moment. Znalazł się w niedopowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie. Bowiem szyny szuflady trzasnęły raz jeszcze, wykoleiły się prze to szarpanie, jęknęły, a potem cała ciężka szuflada zleciała kantem na głowę mężczyzny. Być może w normalnych okolicznościach byłoby to niegroźne, ale głowa Mortimera niestety z metalu nie była. Kant szuflady zagłębił się w czaszkę niemal miękko, przyciskając głowę do podłogi i będac pod stromym kątem w stosunku do ściany. Fizyka zadziałala, ciało martwej kobiety zsunęło się na podłogę obok Mortimera, który martwymi już oczyma patrzył na kanapkę. Czyżby na ustach kobiety pojawił się grymas radości? Może. W końcu nawet trup by się ubawił, widząc tak absurdalną śmierć.

Mortimer [*]
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Theresa, prowadząca to zadanie, otrzymuje 1 pkt dowolnej umiejętności dla dowolnej swojej postaci.
Byłoby więcej, ale to była szybka śmierć!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 806
avatar
Wodzirej
<- Z Morgana

Na Samaela nie czekano z chlebem i solą. Will i Matylda, nie musieli się nawet tłumaczyć, w końcu mogli wsadzić slumsa za krzywe spojrzenie, a co dopiero za uderzenie funkcjonariuszki.
Samael został pozbawiony wszystkich przedmiotów osobistych i pozostanie w areszcie przez czterdzieści osiem godzin. Jeżeli Matylda zdecyduje się wnieść oskarżenie, Samael stanie przed sądem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 110
avatar
Samael Morningstar
Musieli go ogłuszyć po drodze, inaczej nie dał by się zaciągnąć na posterunek. Wrzucili go do celi, w której ocknął się po pół godzinie.
-Pięknie... kurwa...
Warknął sam do siebie, rozejrzał się. Lać mu się chciało, jak nie ma kibla lub wiadra to zrobi coś co wkurwi cały posterunek jeszcze bardziej.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 265
avatar
Matylda Hornybottom
Oczywiście, że miał wiadro, jakies standardy higieny musiały być. A jak Samael w przepływie geniuszu nasra obok... Coś, będzie obok tego siedzieć dwa dni.
- I co, lepiej Ci? - usłyszał zza krat.
Matylda wciąż miała czerwoną pręge na policzku, od jego uderzenia. Bo umówmy się, jej plaśnięcie to on ledwo poczuł, ją wciąż to piekło
- Nakarmiłeś swoje wydumane ego? Poczułeś się... samczo? - zadrwiła chłodno, wędrując wzdłuż kraty
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 110
avatar
Samael Morningstar
Wiadro w rogu, pod ścianą, idealnie. Oparł łeb o ścianę, rozpiął rozporek i wśród ciszy rozległ się dźwięk... strumyka uderzającego o puste, blaszane dno wiaderka. Poznał głos policjantki ale nie zareagował, wpierw chciał się wysikać.
Skończył to i się odwrócił, po drodze chowając kuśkę w spodnie, podszedł do krat. Najwidoczniej przyglądał się temu co uczynił, nie czuł się z tym za dobrze.
-Aż takich chamem nie jestem by się z tym czuć dobrze. Ale wiesz... na każdej kurwie rany goją się jak na psie... Wiem bo widziałem.
Matka elegancko radziła sobie z fetyszami klienteli, dwa dni i po podbitym oku ani śladu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 265
avatar
Matylda Hornybottom
Chyba nie myślicie,  że gapiła mu się na dupe,  gdy ten się wypróżniał.  Z pewnym rozrzewnieniem pomyślała o Kaanańczykach,  którzy z pewnością byli dżentelmenami,  w porównaniu z tą chołotą.
Gdy podszedł do krat,  musiała unieść nieco głowe,  jako że do najwyższych nie należała.
- Jesteś przykrym,  żałosnym gówniarzem -  stwierdziła beznamiętnie  -  Myślisz,  że kupa mięśni i wyględna morda da ci wszystko czego chcesz.  - skrzyżowała ręce na piersiach -  Zmartwie cie.  Do końca życia będziesz nieszczęśliwy i jeszcze bardziej żałosny.  Kto nie okazuje drugiej osobie szacunku,  nigdy go nie otrzyma.  -  odeszła od krat i odwróciła się do niego plecami -  Przyprawiasz mnie o mdłości. I jest mi ciebie zwyczajnie żal.
Mówiła spokojnie,  ale pogardy jakiej żywiła do niego teraz,  nie dało się nie wyczuć
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 110
avatar
Samael Morningstar
Przewiesił ramiona na poziomej części krat, oparł się o nie twarzą i prychnął. Zdziwił się? Nope. Wszyscy tak właśnie traktowali ludzi ze slumsów, nie rozumiejąc co się tam dzieje. Nie miał jednak chęci żalić się i opowiadać historii swojego życia.
-Szacunek zdobywa się siłą... Ale ktoś taki jak Ty nigdy tego nie pojmie. Jesteś z wyższych sfer... Panienka z dobrego domu... A wszystkie i tak i tak krzyczycie tak samo gdy się was rżnie!
Warknął w złości, szarpnął za kraty, uderzył w nie.
-Za paczkę fajek dupę oddacie! Nigdy nigdy obdarzę szacunkiem kurwy!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 265
avatar
Matylda Hornybottom
Matylda...wybuchnęła śmiechem. Głośnym, szaleńczym, zupełnie nie pasującym do jej słodkiej buzi. I śmiała się, aż ją brzuch od tego rozbolał.
- O Raa, ty naprawdę masz penisa zamiast mózgu - zarechotała, ocierając łezkę z czerwonego policzka - Myślisz, że zrobisz na mnie wrażenie, że sprawisz, że poczuje żal? - parsknęła - Nie bądź śmieszny! - aż westchnęła, tak się ubawiła.
- Nie wiem, co za ćwierćinteligentki ci obciągały, za paczkę fajek, ale nie mierz Kaan-anek swoją miarą, dobrze ci radzę. - w sumie raczej było widać, że jest nietutejsza - Żałosne... Twoje wybranki były ślepe czy uposledzone? - zapytała rozbawiona - Posiedz tu sobie Słodki Nieznajomy. Może po dniu o brei, którą nazywają tu jedzeniem i wodzie, może trochę Ci emocje opadną
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 110
avatar
Samael Morningstar
Znów syknął, inteligencją nie grzeszył, wykształcenia nie miał, jedynie zawód.. Heh i ciało, i mordę... i penisa. Stwierdzenie rzucone zostało blisko prawdy.
-Kaanek? Co Ty kosmitka? Nie pierdol mi tu.
Czy było w tym coś dziwnego, że nie wiedział? Nic a nic. Jedyne miejsca jakie zwiedzał to te szemrane i drugą strefę, nie interesowało go coś co jest daleko stąd.
-Już się nie mogę doczekać, kolacja za darmo. Nie ma żarcia, które źle smakuje.
Znów uderzył o kraty, tym razem cofnął się na pryczę i położył. Dwa dni wolnego, srania do wiadra i jeszcze żarcie przynoszą. Dla niego to prawie jak wakacje w hotelu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 265
avatar
Matylda Hornybottom
Matylda uniosła brew i znów parsknęła śmiechem.  
- Nie wiesz,  gdzie leży Kaan-an?  Naprawdę jesteś głupi.  -  ruszyła w kierunku wyjścia -  Miłego pobytu w takim razie,  matołku!
I poszła,  spisać do końca raport,  nie zaprzątając sobie już głowy Samem
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 110
avatar
Samael Morningstar
Zignorował ją, choć miał chęć walnąć raz jeszcze. Przekręcił się na bok, włożył rękę pod głowę i spróbował zasnąć. Oby do rana, oby coś do żarcia mu przynieśli.
Z Panią protokolantką... jeszcze się policzy. Nie ma czegoś takiego jak kobieta, która nie jest kurwą.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 265
avatar
Matylda Hornybottom
Samael dostał cuchnącą breje na śniadanie i jeszcze bardziej cuchnącą na obiad. Normalnie all inclusive!
Matylda musiała dalej pracować. Wszyscy protokolanci byli zajęci, a ona musiała zebrać dane tego damskiego boksera.
- No dobrze... - westchnęła, mając tego dnia rozpuszczone włosy i znacznie niższy obcas, przez co wydawała się jeszcze mniejsza - Ufam, że emocje ci opadły, bo chcę to załatwić szybko i więcej cię nie oglądać. Imię i nazwisko - wyjęła długopis zza ucha
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 110
avatar
Samael Morningstar
Co z tego, że śmierdzi skoro darmowe. Sam nigdy nie pojmie wyższych sfer, to że brzydkie i cuchnie nie znaczy, że się człowiek nie naje. Śniadanie zjadł ze smakiem jak i obiad. Strażnicy chyba byli w lekkim szoku. Popołudniem na posterunku było już o nim słychać jako o "kolesiu, który zjadł to gówno i nawet się nie skrzywił", chyba rzeczywiście pochodził z samego dna.
-Samael Morningstar. Bez obaw, nigdzie mnie nie znajdziesz. Matce nie spieszyło się do rejestrowania dzieciaka... który mógł zdechnąć w każdej chwili.
Siedział na pryczy, nawet nie spojrzał na nią.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 265
avatar
Matylda Hornybottom
- Mor... Ning... Star... - wymamrotała.
Trzeba było temu kmiotowi wyrobić dokumenty. Nie mógł tak sobie latać jako XX Skaranie boskie.
- Data urodzenia. Albo orientacyjny wiek, jak nie wiesz - pisała coś w swoim notesie.
Ona również na niego nie patrzyła, bo po co? On od początku nią gardził, nic o niej nie wiedząc.
No patrzcie, jednak przez noc spokorniał!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 110
avatar
Samael Morningstar
-Nie wiem... - Tylko tyle odpowiedział. Skąd miał wiedzieć kiedy się urodził jak urodzin nie obchodził. Kompletna patologia. Nie wiedział nawet dokładnie ile miał lat, na pewno po dwudziestce, dokładnie nie odpowie, więc nie odpowiedział nic. Położył się znów na pryczy i czekał na dalsze pytania.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 265
avatar
Matylda Hornybottom
Mhm.. No to wesoło. Jak na jej oko to był mocno po dwudziestce. Napisała więc " 20-30 lat. "
- Adres zamieszkania - nie dopytywała szczegółów. Chciała mieć to z głowy i więcej go nie oglądać
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 110
avatar
Samael Morningstar
-Druga dzielnica slumsów, tam nie ma adresów...- I jakoś tak śmiać mu się zachciało. Nawet jak będą mieli jego dane, to jak go znajdą? Mieszkań mnóstwo, nawet tych na poddaszu.
-...mieszkanie na poddaszu... na granicy z trzecimi.
Tylko tyle. Dziś nie miał chęci się kłócić z tą lalą, nigdy i tak nie pojmie jego toku myślenia.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 265
avatar
Matylda Hornybottom
Notowała coś jeszcze dłuższą chwilę, aż w końcu kiwnęła straznikowi głową. Ten podszedł do kraty i otworzył drzwi.
- Jesteś wolny. Więcej mi się na oczy nie pokazuj.
Nie zamierzała składać oskarżenia . Pewnikiem by go po prostu rozstrzelali bez protestu. Jej sumienie nie mogło być obciążony osobą pokroju Morningstara.
Także Sam był wolny dzień wcześniej i niech spada!
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Posterunek Policji
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 16 z 19Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 15, 16, 17, 18, 19  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-