IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Posterunek Policji

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 11 ... 19  Next
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
First topic message reminder :

Przez posterunek przewija się masa typów spod ciemnej gwiazdy. Ale także i pechowi obywatele miasta. Do jednej z kilkunastu cel można trafić chociażby z powodu pijaństwa oraz robienia burd na ulicach. Liczący kilka pięter posterunek posiada cztery sale przesłuchań, sporej wielkości archiwum a także wiele pomniejszych gabinetów.
Od pewnego czasu miejsca w celach zagrzewają mieszkańcy Trzeciej Strefy, którzy zostali złapani przez policję lub wojsko po Ciszy Nocnej.

Pracownicy fabularni:
 

_________________________________________
Ślepy los dla Romka!
- 1,2 - prowadzisz normalną rozmowę z rodzicami. Nic się nie dzieje, sprawa zostaje wyjaśniona i jeszcze tego samego dnia zostajesz zwolniony do domu. Żołądek dał o sobie znać dopiero jak wróciłeś!
- 3,4 - prowadzisz normalną rozmowę z rodzicami, aż tu nagle...! Puściły Ci zwieracze. Szczęście, ze masz spodnie z grubego materiału, bo to co tam zrobiłeś jeszcze nie zaczęło wyciekać. SZYPKOSZYPKO! Cokolwiek by się nie stało, lekko cuchnący, z pływającym problemem w gaciach, wracasz do domu jeszcze tego samego dnia.
- 5,6 - och, nie wypuścili Cię od razu. Musiałeś spędzić w areszcie noc. Zesrałeś się jednak w drodze powrotnej do celi. Strażnik przytulił się do ściany naprzeciwko, ale zdołał wepchać Cię do środka. Twój "współlokator" zadowolony nie był.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Sro Paź 21, 2015 3:42 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Czułą się nieswojo. Posterunek policji nie był miejscem, w którym czułaby się swobodnie. Tym bardziej, że była zdenerwowana abo tak naprawdę nie wiedziała o co chodzi.
- Ja w sprawie Kendry Kenway.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
/ początek

Maddie weszła na posterunek zamyślona, z rozczochranymi włosami, z papierosem zwisającym z ust - nigdy tak nie wyglądała. Nigdy też sobie na to nie pozwalała. Myśli jednak miała zajęta zupelnie czym innym. Od razu się zorientowała, że na posterunku jest jakieś zamieszanie. Mad zapytała jednego z kolegów w czym rzecz, a gdy usłyszała nazwisko Kenway, aż jej sie coś przewróciło w środku. Przecież miała tutaj nie przychodzić!
- Co się stało? - dopytywała. Starała się brzmieć chłodno, ale oczy miała powiększone bardziej niż zazwyczaj. Może już tak jej zostało po ruchaniu przez Silvera.
Posterunkowy machnął ręką z roztargnieniem.
- A jakiś gnój znowu. - skwitował. - Lamb kropnął jakiegoś slumsa, a ta mała znalazła się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie. - wzruszył ramionami. - Szczeniara chyba musiała być przywiązana do tego Walkera, bo chciała strzelać... Mówię ci, Mad, straszny gnój. Papierkowej roboty potąd! - zrobił ruch ręką nad głową. - I do tego Lamb w szpitalu bez ucha. Syf, kiła i mogiła. I to w piątek...
Madeleine słuchała, a każde wypowiedziane przez kolegę słowo sprawiało, że nogi uginały jej się, jakby były z waty. Kanwey, Walker, Lamb. Na maszyny!
- Gdzie jest dziewczynka? - zapytała chłodno. Z napięciem.
A gdy został jej wskazany kierunek do pokoju przesłuchań, od razu tam ruszyła. Po drodze usłyszała jak jakas kobieta pyta o Kendrę, cofnęła się o krok.
- Jest pani prawną opiekunką? - zapytała, ale nie oczekiwała odpowiedzi. To było niemalże oczywiste. - Proszę tu poczekać. Zaraz z panią porozmawiam.
Potem weszła do pokoju przesłuchań. Kendra była sama, a policjantka aż westchnęła gdy ją zobaczyła. Zamknęła za sobą drzwi.
- Kendra... - szepnęła. - Na maszynę... Coś ty narobiła?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 764
avatar
Kendra Kenway
Kendra siedziała praktycznie bezruchu, czekając co z nią dalej. Wciąż słyszała głosy policjantów, którzy mówili o opiece społecznej.
Nie przejmowała się tym. W obliczu pustki, która znów nią owładnęła, wszystko inne wydawało się mało istotne.
Słysząc Mad, zesztywniała, na szczęście Rowley nie wpadła na to by ją przytulać.
- Strzeliłam do Lamba. - powiedziała chłodno. - Miał szczęście, że zdążył mi wykręcić rękę.
Mówiła to z tak porażającą obojętnością, wręcz zawodem w głosie. Wyglądało na to, że naprawdę chciała mu strzelić między oczy.
- Zabił wujka Tony'ego. Bez powodu. Ten nawet nie miał wyciągniętej broni, była wciąż w kaburze. -zacisneła palce na kolanach
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
Mad odetchnęła, starając się zebrać myśli. To, o usłyszała w przeciągu ostatnich dziesięciu minut na posterunku zakrawało na jakiś koszmar. Usiadła przy stole, złożyła ręce na blacie i przechyliła się nieco do przodu.
- Kendra... - szepnęła.
To dziecko chyba nic nie rozumiało. Obarczone takimi doświadczeniami w tak młodym wieku... Wszystko pewnie było wypaczone w tej niewinnie wyglądającej główce. Nie, nie niewinnie. Ta dziewczynka chciała zabić Nathana. A Walker... Maddie podniosła dłoń do ust, by stłumić szloch. Opanowała się jednak. Jej oczy i tak miały juz mało łez do wypłakania.
- Powiedz mi, jak to się stało. - poprosiła. - Wszystko.
W głowie jej się nie mieściło, że Lamb mógłby zabić kogoś bez powodu. Wszyscy. Ale nie Lamb. Czy aż tak słabo go znała? Jakaś mała cześć policjantki zastanawiała się dlaczego staje po stroni Walkera, dlaczego to do uczciwości Lamba zadaje sobie pytania. Sprawa Carswell. czy to mogło mieć z tym związek? Czy Lamb postanowił... po prostu wszystko posprzątać?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 764
avatar
Kendra Kenway
- Nie wszystko widziałam. - podjęła opowieść obojętnie. - Usłyszałam, że ktoś się bije, to poszłam zobaczyć. - ot zwykła małoletnia ciekawość. - A jak się przecisnęłam, to Lamb już przykładał broń do brzucha wujka i wystrzelił. Kilka razy - mogła się domyślić, że chodziło o automat, Kendra nie znała tego typu broni.
Ta na której się uczyła, wymagała każdorazowego naciśnięcia na spust.
- Jak podeszłam, już nie oddychał. - w końcu łzy potoczyły się jej po policzkach - a Lamb mówił, że i tak nie zrozumiem i, że mam spadać. - zaszlochała. - Więc... - wzięła spazmatyczny oddech - ...wyjęłam broń wujka, odbezpieczyłam i strzeliłam. Ale wykręcił mi rękę, więc tylko oderwało mu ucho.
Tylko. Żałowała, że bardziej się nie przykładała i nie oderwała mu głowy
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
Mad słuchała uważnie. Wszystko to, co mówiła Kendra było przerażające, ale młoda policjantka starła się podejść do tego na zimno i profesjonalnie. Co było cholernie trudne, biorąc pod uwagę, że w całej sprawie brały udział znane jej, a nawet bliskie osoby. Zacisnęła zęby.
- Co powiedział ci Lamb? - zapytała po prostu. Później porozmawia z Nathanem. Na razie to była najprostsza droga do weryfikacji zeznań Kendry. Nie, to nie było tak, że jej nie wierzyła. Po prostu uważała ją za dziecko, które wiele przeszło. Z takimi emocjami rzeczywistość dziewczynki może nieco odbiegać od prawdy.
- Kendra... - zaczęła wolno. Chyba trochę przerażała ją odpowiedź. - Czy ty chciałaś zabić Nathana?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 764
avatar
Kendra Kenway
- Nie mieszaj się jak chcesz żyć... a teraz spierdalaj nim ktoś cię zatrzyma za to samo za co padł Walker. - powiedział głosem pozbawionym emocji . I nawet nie drgnęła, gdy zaklęła. - Więcej nic nie powiedział. ie reagował na moje krzyki. Zabrano mnie tutaj.
Gdy zadała ostatnie pytanie, uśmiechnęła się lekko kącikiem ust.
- Chciałam. Tak jak on zabił wujka. Oko za oko. - ot prosta zasada tego świata. - Lamb dostał od taty dowody w sprawie, za którą nas wysadzili. Pewnie je zniszczył i pozbył się jedynej osoby, która mogła o tym wiedzieć.
No bo kto sie przejmie taką małą smarkulą? Nikt nie uwierzy jej słowom.
- Co teraz ze mną będzie? - zapytała w końcu - Oddadzą mnie do domu dziecka?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Beth spojrzała na młodą policjantkę i tylko kiwnęła głową. Jak jej kazali czekać to pewnie usiadła na jakimś niewygodnym krzesełku i czekała przy okazji zamartwiając się.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
Więc trzeba było spierdalać. Całość sytuacji już się nieco klarowała w głowie Mad, ale nie chciała na razie niczego mówić na głos. Ucieczka była jedyną ochroną dla Kendry i powinna była posłuchać Lamba, a teraz, gdy już jest na posterunku, trudno będzie cokolwiek odkręcić. Dodatkowo istniało nikłe prawdopodobieństwo, że ktoś zacznie wiązać wątki. A wtedy w niebezpieczeństwie będzie nie tylko dziewczynka, ale pewnie i Lamb. I ona sama, Mad. Jakby miała za mało zmartwień...
- Oko za oko. - pokręciła głową. - Tak nie powinien działać świat, Kendro. - powiedziała to jakby do siebie. Ale wiedziała też, że tak właśnie działa. Świat nie był sprawiedliwy. Nawet w miejscu prawa i moralności... Skrzywiła się na myśl o Silverze.
- Jeszcze nie wiem. - odpowiedziała wymijająco. - Jest tu twoja opiekunka. Porozmawiam z nią, a potem pozwolę jej przyjść do ciebie.
Może. Policjantka wstała, a potem wyszła, by po chwili stać już przed Beth. Wcześniej ktoś wymienił jej nazwisko opiekunki Kendry.
- Pani Sanders. - skłoniła się lekko, a potem przedstawiła. - Madeleine Rowley. Proszę ze mną.
Poprowadziła Beth do jednego z wolnych pokoi. Położyła przed kobietą kubek z wodą, gdy już usiadły. Mad miała strapione spojrzenie, szczęki zaciskały się nerwowo.
- Przede wszystkim, mam nadzieję, że zdaje sobie pani sprawę z powagi sytuacji. - westchnęła. - Jak to się stało, że została pani opiekunką Kendry?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Nie miała pojęcia jak długo czekała na posterunkową a może na panią sierżant. Nie znała się zupełnie na stopniach policyjnych. Żołądek miała zaciśnięty i skurczony. Przez umysł przemknęło jej mnóstwo czarnych scenariuszy a nie miała pojęcia co i komu powiedziała Kendra, gdyby był tutaj Lamb to wszystko byłoby łatwiejsze.
Grzecznie poszła za policjantką i usiadła przy stole.
- Oczywiście.- nawet gdyby nie brała pod uwagę specyficznej sytuacji, to lądowanie na posterunku policji zawsze było poważną sprawą.
- Znałam jej rodziców.- odpowiedziała i w razie dodatkowych pytań miała kontynuować wymyśloną historyjkę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
Mad przyjrzała się pani Sanders uważniej, gdy padła odpowiedź. Nie wyglądała na taką, która kłamie. Ale to nie oznaczało, że tego nie robiła. Znała rodziców Kendry? Cóż. Wybrała najgorsze z możliwych kłamstw.
- Od jak dawna? Była pani przyjaciółką rodziny? Od razu starała się pani o opiekę nad Kendrą?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Ciemne oczy spoglądały na policjantkę. Beth była beznadziejnym kłamczuchem. Praktycznie nigdy tego nie robiła, jeżeli nie musiała. Ta sytuacja determinowała ją d tego. Postanowiła się trzymać prawdy jak najbardziej to możliwe modyfikując tylko nieco fakty. Pytanie jak bardzo grzebać będzie policjantka. Miała sympatyczny wyraz twarzy oby to świadczyło o jej charakterze.
- Jakiś czas. Potem straciliśmy kontakt, kiedy zginęli okazało się, że jestem opiekunem prawnym Kendry. Mogę ją zabrać?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
Zbyt ogólnie. Beth Sanders sprawiała wrażenie, jakby coś ukrywała. I... Zbyt szybko starała się zabrać Kendrę z posterunku, nie pytając nawet czym mała zawiniła.
- Nie. - powiedziała zgodnie z prawdą. - Pani podopieczna wpakowała się w poważne tarapaty.
Madeleine zastukala palcami w blat stołu. Ale nie było w tym zadnej niecierpliwości, po prostu sprawiała wrażenie, jakby sie nad czyms zastanawiała.
- Jak zginęli jej rodzice? - dopytywała. - Od dawna opiekuje się pani Kendrą? - kolejne poruszenie palcami. - Dziewczynka miała tylko rodziców? Nikogo innego z rodziny?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
- Powie mi pani w co się wpakowała? Usłyszałam, że napaść na funkcjonariusza. Jeżeli kogoś zwyzywała czy usiłowała kopnąć w kostkę to zapłacimy karę. Ja wiem, że ona jest niesforna, postaram się jej przemówić do rozumu.- siedziała grzecznie na stołku i liczyła, że w końcu wypuszczą Kendrę do domu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
- Pani Sanders. - Mad mówiła łagodnie i spokojnie. - Proszę odpowiedzieć na pytania. Od tego wiele zależy.
Przekrzywiła glowe, starła sie uśmiechnąć. Ale marnie jej to szło. Wyglądało na to, że Silver większość uśmiechów Maddie wyjebal w kosmos. Dosłownie. W dodatku czuła wewnętrzny niepokój, bo ta sprawa naprawde okropnie śmierdziała. Musiała sie dowiedzieć tego, co wie Sandersowa i po czyjej jest stronie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Czuła jak coś w klatce piersiowej się jej zaciska i powoduje dyskomfort oddechu. Z doświadczenia wiedziała, że kiedy napięcie z niej opadnie to bolesny ucisk zniknie.
-W wybuchu.Od jakiegoś czasu. Chyba nie, skoro mnie przyznano opiekę.- odpowiedziała na pytania Mad.- Nie wiem jednak co te informacje mają wspólnego z obecną sytuacją. Powie mi pani co ona w końcu zrobiła?- we wzroku Beth malowała się prośba by kobieta nie trzymała jej dłużej w niepewności.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
Nie było sensu trzymać pani Sanders w niepewności. Ale Mad i tak zastukala palcami. Chciałaby, aby był z nią teraz Lamb. Zagraliby złego policjanta i dobrą policjantkę. Poza tym Nathan z pewnością wiedziałby, co teraz zrobic. A tymczasem był w szpitalu. Mad pomyslala przelotnie z nadzieja, ze nic mu nie jest.
- Dzisiaj w godzinach popołudniowych został zaatakowany funkcjonariusz Nathan Lamb. - wypowiedziała to nazwisko z pełna świadomością. Skoro Lamb dbał o Kendrę, to prawdopodobnie znał lub kontaktował sie chociaz z jej opiekunka. - Napastnik zginał, a Kendra... - westchnęła. Musiała uświadomić Sandersowej, że jest złe, wiec pociągnęła za odpowiedni sznurek. - ...pani podopieczna zabrała mu broń i strzeliła do Lamba.
Madeleine bacznie obserwowała reakcje Beth.
- Zna pani Anthony'ego Walkera? Wie pani dlaczego jego smierć miałaby tak bardzo wpłynąć na emocje Kendry?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
- Kendra strzeliła do pana Lamba?- na twarzy Beth odmalował się szok i niedowierzania. Biedna pokręciła głową jakby nie mogła uwierzyć, że jej małą słodka Kendra, której czytała bajki, była do tego zdolna. Tym bardziej, że przecież wiedziała, że Lamb przyjaźnił się z jej ojcem i służył mu pomocą. Potarła skronie. Było fatalnie a jeżeli nie weźmie się w garść to będzie jeszcze gorzej.
- Znam to za dużo powiedziane, klika razy był u mnie w sklepie zrobić przegląd protezy więc wiem kto to ale nie mam pojęcia dlaczego Kendra tak zareagowała na jego śmierć. Przecież ona nie wie jak obsłużyć broń.- dodała jakby sama do siebie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
Mad westchnęła. Nie mogła uwierzyć, że Beth nic nie wie, że jest aż tak bardzo naiwna albo że Lambowi udało się przed nią wszystko ukryć. Zwłaszcza, że już mówiła o znajomosci rodziców Kendry - fikcyjnych czy nie.
- Rozumiem, że wie pani o znajomosci Lamba z Kendrą. - powiedziała w końcu. Zastanawiała się chwilę. - Ja w kazdym razie wiem. I nie potrafię znaleźć powodu, dla ktorego smierć Walkera miałaby wywołać w niej tak skrajne emocje, by strzeliła do Lamba. Zna pani te dziewczynkę. Proszę mi pomoc odpowiedzieć na te zagadkę.
Mas krążyła naokoło. Jak otaczający ofiarę wilk. Albo zaczną nadawać na tych samych falach, albo Mad nic nie bedzie mogła zrobic.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
- Tak zna pana Lamba. - zgodziła się.- Spotkaliśmy się kilka razy.- lekko wzruszyła ramionami jakby randki z policjantami były u niej na porządku dziennym a Kendrą w taki sposób poznała Nathana.
I naprawdę chciałaby móc odpowiedzieć co się stało na tej ulicy, ale nie miała pojęcia. Nie miała okazji porozmawiać z Kendrą ani tym bardziej z Nathanem więc naprawdę nie wiedziała o co w tym wszystkim chodzi.
Podniosła szczere spojrzenie na policjantkę.
- Niech mi pani uwierzy. Sama bym chciała wiedzieć o co w tym wszystkim chodzi. - złożyła dłonie na podołku. Naprawdę chciała wiedzieć co się tam wydarzyło. Dlaczego Walker zginął i jak powiązany jest z tym Nathan.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
Madeleine patrzyła na Beth i zastanawiała się na ile ta kobieta jest szczera i niewinna, a na ile tak wyrachowana. Nie miała jednak czasu się zastanawiać, gdzieś tam w sali obok siedziała trzynastoletnia Kendra, która pewnie trafi do sadu dla nieletnich, bo nikt jeszcze żadnemu slumsówi nie podarował ataku na funkcjonariusza czy kogoś z wyższych sfer. Chociaz wszystko zależało teraz od tego, jaki raport przygotuje Nathan. I na ile bedzie mogl sobie pozwolic. Westchnęła. Postanowiła grać w otwarte karty. Jesli miała sie sama sypnąć, to niech tak bedzie. Prawda była najważniejsza.
- Pani Sanders. - zaczela, pochylając sie do przodu lekko. - Powiem wprost. Wiem, kim jest Kendra. Wiem dlaczego i jak zginęli jej rodzice. I wiem, że nie powinno jej tu być, do cholery. Więc proszę mi powiedzieć całą prawdę, jesli zalezy pani na dobru dziewczynki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
W pomieszczeniu zapadła chwilowa cisza. Beth przyglądała się policjantce i jednocześnie gorączkowo zastanawiała się co ma zrobić. Chris zawsze powtarzał, że nie można nikomu ufać w policji a jednak zaufał Lambowi. Jakim cudem panna Rowley miałaby poznać prawdę pozostawała dla niej sekretem. Ile by teraz dała by Nathan był tutaj, przynajmniej wiedziałaby co ma zrobić.
- Jeżeli pani wie, to proszę mi pomóc ją stąd wyciągnąć.- zaryzykowała w tej chwili i swoim życiem i kilku innych osób.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
- To nie będzie takie proste.
Madeleine odchyliła się, aż plecy dotarły do oparcia krzesła. Minę miała zatroskaną, ale poważną i pełną determinacji. Próbowała znaleźć rozwiązanie, ale... Kendra strzeliła do policjanta. Przy świadkach. Młoda policjantka obawiała się, że już wszystko zostało przesądzone. Zwłaszcza, że ostatnio miała wielokrotnie okazję przekonać się, jak działa prawo i moralność w służbach mundurowych. Aż coś ją ścisnęło w żołądku.
- Zobaczymy. - rzuciła wymijająco i wstała. - Proszę ze mną. Zaprowadzę panią do Kenry. Na chwilę.
Po tych słowach poprowadziła Beth do pokoju, gdzie siedziała dziewczynka. Zamknęła za nimi drzwi i oparła się o nie. Beth mogła usiąść przed Kendrą.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 764
avatar
Kendra Kenway
Kendra siedziała spokojnie, wręcz w jakimś otępieniu, czekając na jakiekolwiek informacje. Kiedy weszła Beth, dziewczynka podniosła głowę.
Oczy jej ojca, puste, pełne nienawiści do tych, którzy sprawili, że jej życie tak wyglądało, patrzyły na Sanders. Jakby cała determinacja i cel Christopera, został przelany w jego córkę. Tony ucząc małą samoobrony, z pewnością nie myślał, że pierwszy strzał, jaki odda w kierunku drugiego człowieka, będzie w odwecie za jego śmierć.
Spuściła głowę, zaciskając palce na kolanach.
- Cześć ciociu - powiedziała cicho
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Beth weszła do pomieszczenia i nie usiadała. Spojrzała na Kendrę i zastanowiła się gdzie podziała się ta dziewczynka, której kołysanki do snu śpiewała? Na pewno nie widziała jej w tym pustym spojrzeniu. W tej chwili chyba by udusiła Chrisa gołymi rękami. Wszystko mogło wyglądać inaczej a życie Kendry być o wiele lepsze.
- Cześć.- odezwała się w końcu Sandersowa.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Posterunek Policji
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 19Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 11 ... 19  Next
 Similar topics
-
» posterunek policji

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-