IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Posterunek Policji

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 11 ... 19  Next
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
First topic message reminder :

Przez posterunek przewija się masa typów spod ciemnej gwiazdy. Ale także i pechowi obywatele miasta. Do jednej z kilkunastu cel można trafić chociażby z powodu pijaństwa oraz robienia burd na ulicach. Liczący kilka pięter posterunek posiada cztery sale przesłuchań, sporej wielkości archiwum a także wiele pomniejszych gabinetów.
Od pewnego czasu miejsca w celach zagrzewają mieszkańcy Trzeciej Strefy, którzy zostali złapani przez policję lub wojsko po Ciszy Nocnej.

Pracownicy fabularni:
 

_________________________________________
Ślepy los dla Romka!
- 1,2 - prowadzisz normalną rozmowę z rodzicami. Nic się nie dzieje, sprawa zostaje wyjaśniona i jeszcze tego samego dnia zostajesz zwolniony do domu. Żołądek dał o sobie znać dopiero jak wróciłeś!
- 3,4 - prowadzisz normalną rozmowę z rodzicami, aż tu nagle...! Puściły Ci zwieracze. Szczęście, ze masz spodnie z grubego materiału, bo to co tam zrobiłeś jeszcze nie zaczęło wyciekać. SZYPKOSZYPKO! Cokolwiek by się nie stało, lekko cuchnący, z pływającym problemem w gaciach, wracasz do domu jeszcze tego samego dnia.
- 5,6 - och, nie wypuścili Cię od razu. Musiałeś spędzić w areszcie noc. Zesrałeś się jednak w drodze powrotnej do celi. Strażnik przytulił się do ściany naprzeciwko, ale zdołał wepchać Cię do środka. Twój "współlokator" zadowolony nie był.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Sro Paź 21, 2015 3:42 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 764
avatar
Kendra Kenway
No i cześć. Pogadały sobie. A jeszcze niedawno były umówione na urodzinowe lody i zakupy. Pewnie spędzi je w więzieniu.
Wzruszyła na swoje myśli ramionami i siedziała cicho, bo nic nie miała do dodania.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
- Powiesz mi co się tam stało.- odezwała się w końcu kobieta bo przedłużająca się cisza była okropna. Miała ochotę przytulić Kendrę i powiedzieć, że wszystko będzie w porządku, ale nie chciała kłamać. Było fatalnie jak nie wiem co. Zamknie Kendrę w piwnicy słowo honoru a może wtedy dziewczynka zrozumie pewne rzeczy. Naina byłą dla niej zbyt łagodna i oto efekt.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 764
avatar
Kendra Kenway
Siedziała przez moment cicho, ale w końcu wzięła głęboki oddech. Beth naprawdę mogła mieć idiotyczne wrażenie, że to Silasa aka Chris, patrzy na nią.
- Lamb zabił wujka Tony'ego. - powiedziała cicho - Na środku ulicy, nikt mu nie chciał pomóc. - spuściła wzrok na swoje dłonie, na której wciąż były ślady krwi z koszuli Walkera.
- Strzelił do niego ot tak. Więc ja zrobiłam to samo, z broni wujka. - ciągnęła dalej obojętnie. Zacisnęła powieki. - Bolało go jak umierał. Bardzo.
Widziała grymas straszliwego bólu na twarzy Tony'ego, nim jego twarz wygładziła się i znieruchomiała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Beth podeszłą i usiadła obok dziewczynki.
- Kendra posłuchaj, nie mam pojęcia co zaszło pomiędzy Tonym a Nathanem. Twój wujek nigdy nie był święty.- dodała bo jakoś szczególnie za Walkerem nie przepadała i wiedziała, że ten ma swoje za skórą. A to, że na ulicy nikt nie pomógł? W obecnych czasach nikt z policją nie zadzierał.
- W każdym razie musisz słuchać pana Lamba i zrobić dokładnie to co ci każe to jedyna szansa byś się wywinęła z tej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 764
avatar
Kendra Kenway
Spojrzała na nią wyraźnie wściekła. Jak mogła mówić tak o wujku !
- Wujek nie zrobił nic złego. Nie zasługiwał na śmierć - wycedziła przez zaciśnięte zęby - Dbał o mnie. Jak możesz wierzyć Lambowi po tym co zrobił !
Wzięła głęboki oddech by się uspokoić.
- Nie sądzisz, że tu trochę za dużo przypadków? Tata oddał Lambowi te dokumenty i zabił go Crow. Teraz zginął wujek. Jak myślisz, będziesz z Lambem bezpieczna, skoro wiesz o Carswellach i że Mia nadal żyje?
Była wściekła. Dodatkowo hormonalna huśtawka nastrojów, wcale jej nie pomagała.
- Jak możesz mu ufać... - łzy znów popłynęły niekontrolowanie
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Miała ochotę potrząsnąć Kendrą by ta w końcu się obudziła i spojrzała na rzeczywistość choć trochę inaczej niż jej to przekazał Chris, który sam okaleczony wykrzywiał rzeczywistość.
- Nikt nie zasługuje na śmierć.- ton głosu był dobitny i wyraźny.- Nie wiesz jednak co między nimi zaszło i nie idealizuj swojego wujka bo do twojego taty sporo mu brakowało.- westchnęła ciężko bo zaczynała podnosić głos a tego nie chciała. Tak samo jak nie chciała pokazać, że od momentu, kiedy policja pojawiła się na jej progu umiera z przerażenia.
- Nathan jest uczciwym człowiekiem.- spojrzała Kendrze prosto w oczy.- I ja ja mu wierzę.
Objęła dziewczynkę, kiedy z jej oczu puściły się łzy.
- Mogę bo jeżeli mu nie zaufam to wszystkie trzy zginiemy rozumiesz? Jeżeli z nim nie będziesz współpracować i ja i Naina możemy nie dożyć następnego tygodnia.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 764
avatar
Kendra Kenway
Wyrywała się dłuższą chwilę, gdy Beth ją przytulała, ale w końcu skapitulowała. Rozpłakała się cicho. Bała się i o Beth i o Naine.
- Czemu oni to robią...co my im zrobiliśmy?  - zaszlochała cicho, tak, że tylko Beth to słyszała.
Targała nią taka ilość emocji, że zwyczajnie sobie z tym nie radziła.
- Nie wierze mu. -pokręciła przecząco głową. - Nie uwierze po tym co widziałam. - pociągnęła nosem
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Samej Beth się w oczach świeczki zaświeciły, kiedy przytulała do siebie szczupłe ciałko dziewczynki. Pozwoliła się jej wypłakać. Kendra tak rzadko okazywała jakiekolwiek emocje.
- Nie wiem.- odpowiedziała, choć wiedziała, że przyczyną była zbytnia uczciwość Chrisa i włożenie nosa nie tam gdzie trzeba.
- Nie musisz jemu wierzyć. Uwierz mnie a ja cię proszę byś zrobiła to co on ci powie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 764
avatar
Kendra Kenway
Nihuhu. Nie będzie współpracować z mordercą. Była absolutnie pewna o niewinności ( w tym wypadku) swojego krewnego.
Pokręciła przecząco głowo, znów pociągając nosem. Wiedziała już i rozumiała do czego dążył ojciec. I ona pójdzie tą drogą, bo takie było jej przeznaczenie.
- Tobie wierzę. Jemu nie. - powiedziała wtulona buzią w jej ramię.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
- To zaufaj mi i zrób to co on ci każe. -Uspokajająco głodziła dziewczynkę po ramieniu. Jaka młoda nie zrozumie co ona usiłuje jej wyjaśnić to w najbliższym czasie Beth będzie tylko pyłem rozwianym nad pustynią. A jeżeli miała w dupie Beth bo najwidoczniej nie uświadamiała sobie co na nią ściągnęła to może by o Nainie pomyślała.
- Nie musisz mu wierzyć ani go lubić. Zrób tylko co ci każe.- w głosie Sandersowej odbijała się prośba a w oczach migotał strach o to co stanie się z dziewczynka.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 764
avatar
Kendra Kenway
Ostatnia łza popłyneła po jej policzku.
- Nie chcę by wam się coś stało. Tylko wy mi zostałyście. - bakneła cicho i wyglądało na to, że więcej już nic nie powie.
Teraz pozostało jej tylko czekać na wyrok.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
Madeleine stała na zewnątrz pokoju, opierając się o drzwi. Starała się na szybko coś wymyślić. Żałowała, że nie ma przy niej Nathana. Tak bardzo go teraz potrzebowała. Ostatecznie westchnęła i porozmawiała jeszcze z funkcjonariuszami, którzy przyprowadzili dzisiaj Kendrę i byli świadkami całego wydarzenia. Prokurator jeszcze nie zdążył wnieść oskarżenia. Pewnie wszystko zależało od raportu Lamba... To wszystko jednak oznaczało, że na chwilę obecną nie mogli wypuścić Kendry. Biurokracja stała, a tym samym i decyzje w sprawie dziewczynki.
Uporawszy się z uzyskiwaniem informacji, weszła do pokoju, w którym siedziały Beth i Kendra. Spojrzenie miała nieco strapione. Za dużo się ostatnio działo.
- Przykro mi. - powiedziała, siląc się na rzeczowy ton. - Nie mogę dać wam więcej czasu. Kendra niestety będzie musiała zostać na tę noc w areszcie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Beth z ciezkim sercem podniosla sie z miejsca usciskala Kendre i ucalowala ja w czolo.
-Pamietaj o tym o czym rozmawialysmy.- jeszcze raz ucalowala dziewczynke nim opuscila sale.
- Niech pani na nia uwaza, bardzo prosze.- zwrocila sie do Mad proszacym tonem.- I gdyby sie cos dzialo to prosze dac mi znac. Przyjde jutro.
Potem opuscila posterunek.

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
Skinęła pani Sandrs głowa. Nawet nie musiała mowic, ze "do zobaczenia", bo to było bardziej niz pewne. Zwłaszcza, ze dziewczynka nigdzie się nie wybierała. Madeleine westchnęła i podeszła do Kendry.
- Przepraszam. Musisz to jakos wytrzymać.
Potem wyprowadziła dziewczynkę, by odprowadzić ja do celi. Pojedynczej. Dała jej koc, wodę, zapytała czy nie jest głodna, a jesli była, to cos jej zorganizowała. Obiecała sobie, ze nie zostawi tak tej dziewczynki. Potem pogłaskała ja protekcjonalnie po głowie i wyszła.
Zastanawiała sie, gdzie jest Lamb. Gdzie jest Raven. Gdzie jest Isa. Wszystkich nagle wcięło, gdy byli najbardziej potrzebni.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
/ początek

Co myślał po spotkaniu z Sylvią, wiele. W domu dopił rozpoczętą butelkę whiskey, poszedł spać, wstał wcześnie rano. Nie zamierzał siedzieć w domu jak zgniłe jajo, był czarnym policjantem, jednym z tutejszych gnoi. Zapewne mógł się w jednym szeregu ustawić z Silverem. W tych czasach każdy miał swoje metody, każdy uważał że są skuteczne. Szanował Silvera a z drugiej strony go nienawidził. Czy pociągnął by za spust? Być może, może na pewno. Ale czy to coś by zmieniło? Po tym strzale powinien strzelić sobie sam w głowę, tak żeby było sprawiedliwie.
Usiadł za biurkiem, przysunął do siebie czystą niczym śnieg kartkę papieru, sięgnął po jeden z ołówków stojących w metalowym kubku. Zaczął pisać...
Raport z zatrzymania: Anthony Walker... Pisał długo. Dokładnie jakby chciał sobie jeszcze raz przypomnieć sytuację, narysować ją w głowie.
Świadkowie: Kendra Kenway...
Oparł się o krzesło, spojrzał w okno jakby szukał myśli... Pisał dalej...
Przypadkowe postrzelenie oficera... nieumiejętność posługiwania się bronią...  nie powiązana z denatem... Zwolnić... odstawić do prawnego opiekuna Beth Randall/ Sanders.
Każda linijka była kłamstwem mimo że mogła go nie nienawidzić, nie szukał przez to usprawiedliwienia tego co się stało. Nie zmieni tego, kolejna śmierć w życiu młodej dziewczynki, która była bardziej dorosłą od innych.
Wstał od biurka i poszedł do dyżurnego.
- Kendra Kenway? - rzucił do niego pytająco.
- Dlaczego jeszcze tu jest? - na jego minie pojawił się wyraźnie gniew, złość, nie tylko na dyżurnego, ale i samego siebie.
- Przecież ona, pana no odstrzeliła panu ucho - rzucił lekko zdziwiony dyżurny.
- No i...? Skąd mogła wiedzieć że broń wypali, nawet nie celowała, gdyby tak było nie miał bym ucha ale i połowy czaszki, która cela - pokręcił w złości głową.
Nie potrzebował litości Kendry, nie szukał rozgrzeszenia, ani naprawiania błędów. Robił to dla Chrisa. Tyle teraz tylko mógł.
- Raport jest na biurku - mruknął, sięgnął po notes i ołówek i opuścił posterunek.

ZT
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Niestety. Dziecko, które nielegalną bronią postrzeliło policjanta na służbie to była sprawa, której nie można było zignorować. Pojawiła się masa pytań łącznie z tym, skąd się wzięła nielegalna broń i dlaczego dziecko w takim wieku nie wiedziało, że nie wolno jej ruszać. Raport, który napisał Lamb na wiele się nie zdał. Komendant odłożył go na bok czytając tylko fragmentarycznie. Wiadomo było, że broń należała do zastrzelonego Anthony'ego Walkera. Model nie był najnowszy. Właściwie, to wyprodukowany na krótko przed wojną. W jaki sposób trafił w ręce napastnika? Czy był odbezpieczony? Co Kendra Kenway robiła tak daleko od domu opiekunki sama?
Czas mijał, aż na posterunku pojawił się pracownik opieki społecznej, by zabrać dziewczynkę. Do prawnej opiekunki, Beth Randall zostało wysłane odpowiednie pismo.

Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
/ początek

Gdyby wiedziała, że Lamb jest właśnie w salonie piękności, to by go chyba siłą stamtąd wytargała. A tak to tylko rozejrzała się smętnym wzrokiem po komisariacie, zastanawiając się, gdzie do cholery wszyscy się podziali. Nerwowo zerknela na zegarek. Dzisiaj miała przyjść Ellie Hammerslay na przesłuchanie, którą Madeleine miała przesłuchać razem z Isą. Tyle tylko, że Isy nigdzie nie było...
- Hej, Maddie, gdzie masz pączki? - krzyknął Gruby Joe. Jak sama ksywka wskazuje bardzo się przyzwyczaił do tego, że Mad często przychodziła ze słodkościami.
W dupie. - pomyślała zjadliwie.
- Dbam o waszą linię. - odpowiedziała z nikłym uśmiechem.
Potem usiadła za swoim biurkiem. Zgarnęła akta ostatnich spraw, zeby sie im przyjrzeć.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 234
avatar
Ellie Hammerslay
/ początek

Ellie zdążyła zblednąć w drodze na posterunek. Nadal nie wiedziała co tak naprawdę chce powiedzieć i jakie zostaną jej zadane pytania. Starała się przez ostatnie dni nie myśleć o ojcu, a teraz nie mogła skierować myśli na nic innego. Obrazy i emocje wracały jak bumerang. Postanowiła cześć z nich ukryć. Przynajmniej na razie.
Weszła na komisariat, pokazała swoje dokumenty i powiedziała w jakiej sprawie przyszła, po czym skierowano ją do Madeleine, jako że to ona wysyłała wezwanie. Młoda policjantka wypełniła odpowiednie papierki, a następnie zaprowadziła Ellie do pokoju przesłuchań, gdzie miała czekać na Isę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
/ Dzień po Grantówce

Naprawdę smakowała mu ta papryka. Mógł zapytać Granta o catering, ale zapomniał, ponieważ musiał skupić się na głowie Wiktorii. Przypomniał sobie, jak jeszcze zaledwie kilka lat temu jedli razem kolację. Z Wiktorią i Kevinem. Teraz już obojga nie było. Potarł palcem podbródek przeszedł przez posterunek niosąc metalowy kubek z kawą. Czarną, jak Lamb. W drugiej ręce miał teczkę dotyczącą sprawy Beowulfa. Kilka dni temu wystawiono za nim list gończy.
W drodze do swojego biurka spojrzał na Mad. Jakoś niemrawo wyglądała. Uznał, że się po prostu nie wyspała. Sam nie lubił przychodzić do pracy na rano. Zawsze robił wszystko, żeby pozostać w łóżku jak najdłużej.
- Rowley - zaczepił ją. Nie miała pączków? Pewnie zapomniała. I dobrze, nie lubił ich. - Masz to przejrzeć, Pchełko - rzucił teczkę na jej biurko, w końcu miała mu z tym bagnem pomóc. - Wczoraj Grant dostał głowę.
Upił łyk kawy i podrapał się po brzuszku. Mieli z braciszkiem tyle wspólnego! Nawet rodziców mieli tych samych.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
Rzucona na biurko teczka, sprawiła, że Mad została wyrwana z rozmyślań nad inną sprawą. Policjantka drgnęła wyraźnie. Podniosła ozdobione zmarszczonymi brwiami spojrzenie na nieznośne niebieskie oczy Crowa.
- Nie zajmuję się tą sprawą. - odsunęła teczkę na skraj biurka, nawet jej nie otwierając.
Popatrzyła na Crowa podejrzliwie. Czyżby znowu chciał wymigać się od roboty?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 728
avatar
Isabela Grant
/start

Isabela pojawiła się na posterunku, nieco spóźniona tego dnia, bo Ida cały ranek zajmowała łazienkę. Albo Isleen. W każdym razie wina na pewno nie leżała po stronie najstarszej Callahanki. Zerknęła na zegarek i pospieszyła kroku.
- Przestań napastować młodą, Crow. Dzisiaj pracuje ze mną - rzuciła, przechodząc obok biurka Mad. - Chodź Rowley, robota czeka - machnęła na nią ręką. - Hammerslay już się stawiła?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
Popatrzył na Mad i uniósł zmarszczone brwi naśladując jej wyraz twarzy.
- Zajmujesz - powiedział i znów napił się kawy. - Jesteś przypisana do tej sprawy.
Zaraz pojawiła się Callahan, która chyba też zapomniała kto zajmował się czym.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
Miała lekkiego kaca, a w dodatku cała ta sprawa z Silverem odbierała jej radość życia. Kręciła się na razie w swoim emocjonalnym bagienku i nijak mogła się pozbierać. A do tego praca, która... Sapnęła, wplotła ręce we włosy, łapiąc się na sekundę za glowe i wstała z westchnieniem rozdrażnienia.
- Jak pan sobie życzy, detektywie Crow. - powiedziała do policjanta. - Przejrzę akta sprawy Beowulfowej. Tylko przesłucham z Callahan tę całą Hammerslay, w porządku?
To było niecodziennie. Posterunek ostatnio świecił pustkami, a teraz policjanci zleźli się, jak mrówki do słodkiego. Jeszcze brakowało Lamba i Miny do tej wesołej gromadki. Lamb...
- Kto zajmuje się sprawą Walkera? Lamb już złożył raport? Pozamiatane? - zapytała ich obojga, a potem spojrzała na Isę. - Tak, czeka w pokoju przesłuchań.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 728
avatar
Isabela Grant
Isabela skinęła głową i skierowała się do pokoju przesłuchań. Zanim jednak tam dotarła zrobiła sobie kawę. Czystą, czarną bez dodatków. Jak jej związek z Joshem. Chociaż biorąc pod uwagę ostatnie zdarzenie nie był to chyba najlepszy przykład. Nieważne.
Znalazłszy się w pokoju przesłuchań Isabela przedstawiła się jak należało i usiadła naprzeciwko świadka. Przesłuchanie czas zacząć!
- Panna Ellie Hammerslay, zgadza się? - założyła nogę na nogę i przyciągnęła plik kartek bliżej siebie.
Były tam notatki dotyczące sprawy, czego Ellie mogła się domyślać, ale nie zobaczyć.
- Proszę mi powiedzieć co pani robiła dnia xyz? Jak to się stało, że znalazła się pani na miejscu zbrodni?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 234
avatar
Ellie Hammerslay
Madeleine:
- Zaraz do ciebie dojdę. - rzuciła w stronę Isy.
Chciała jeszcze porozmawiać chwilę z Ravenem. O Walkerze. O Lambie. Chociaż doskonale zdawała sobie sprawę, że zaczyna stąpać po bardzo cienkim lodzie i grać w grę, której zasad nie zna, bo jeśli rzeczywiście Crow był kapusiem, jak to podejrzewał Lamb, to... Stłumiła w sobie złe myśli. I tak miała ich ostatnio za dużo.
Oparła się tyłkiem o blat biurka i wpatrzyła w Ravena.

Ellie:
Czekała w sali przesłuchań pozostawiona sama sobie. Z nudów rysowała palcem kółka na stole i je liczyła. To jakaś nowa policyjna metoda? - sarkała w myślach. - Zanudzić świadka na śmierć? Ileż można tu siedzieć, przesłuchajcie mnie, leniwe psiaki, chcę iść do domu... Wewnętrznie była podenerwowana, ale na zewnątrz pokazywała spokój. Dlatego gdy do pokoju weszła policjantka, chyba policjantka... Ellie tylko podniosła na nią spojrzenie wyłupiastych oczu.
Nie od razu odpowiedziała na pytania. Dała sobie kilka cennych sekund, by przemyśleć odpowiedź. Za nic w świecie nie chciała, by policja łączyła ją z mordercą... Z Joelem Millerem. Ale z drugiej strony, jak mieli do tego dojść? Nie mieli nawet poszlak.
- Mieszkałam kiedyś w Trzeciej Strefie. - powiedziała ogólnikowo. - Pod koniec wojny straciłam rodzinę, adoptowano mnie. Czasem przychodzę w okolice ruin starego domu. - zamilkła na chwilę. - Sentymenty.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Posterunek Policji
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 19Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 11 ... 19  Next
 Similar topics
-
» posterunek policji

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-