IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Atelier i dom mody Pirce

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11, 12, 13  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


W centrum miasta mieści się Dom Mody Pirce. Dwupiętrowy, elegancki budynek z białą elewacją i wejściem na głównej ulicy, którego pilnują dwa kyarry, siedzące po obu stronach schodów.
Po wejściu do środka człowiek znajduje się w owalnym holu, w którym jest swego rodzaju recepcja. Jednak z wielu pracownik zaopiekuje się klientem i poprowadzi do wybranego miejsca. Na prawo, za przeszkloną szybą widać z holu atelier. Suknie, sukienki, garnitury, na wieszakach, czy manekinach.

Na lewo idzie się do sali pokazowej, z długim podestem i rzędem krzeseł po obu stronach, a także sporą ilością miejsca na zorganizowanie przyjęcia.
Na piętrze domu mody są pracownie krawieckie, gabinety Odette, jak również i jej matki, sala konferencyjna, księgowość itp.

Cennik dla pań:
- suknie balowe - 80 do 200 kredytów
- sukienki koktajlowe - 50 do 100 kredytów
- sukienki biznesowe - 20 do 60 kredytów
- suknie ślubne - 80 do 250 kredytów
- spódnice - 10 do 50 kredytów
- eleganckie koszule i bluzki - 10 do 60 kredytów

Cennik dla panów:
- garnitur wyjściowy - 70 do 200 kredytów
- garnitur biznesowy - 40 do 150 kredytów
- garnitur codzienny - 40 do 80 kredytów
- garnitur ślubny - 100 do 200 kredytów
- frak - 90 do 200 kredytów

Pracownicy fabularni:
 
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Nie będzie przecież nalegał. W pewnym momencie chyba zauważył, że żona się do kogoś od samego początku szczerzy. Nie zareagował, bo cóż – przecież nie będzie nikomu zabraniać uśmiechania. Sala zaczęła wypełniać się ludźmi, którzy zgodnie z poleceniem prowadzącej, jak zaklęci, ruszyli do tańca. Atmosfera, przyciemnione światło, skoczna muzyka płynąca ze skrzypiec utalentowanego Fabiana, dała im wszystkim możliwość do odrobiny zapomnienia.
Trudne było z Fanny bytowanie. Jeśli wspomniałby o tym, że jest bezcenna, wpadłby w pułapkę, którą na niego zastawiła. Pytając o dokładną cenę, dostałby najpewniej przez głowę albo wyprostowaną dłonią w policzek.
- Byłbym w stanie cię przekupić? – zapytał, myśląc że znalazł neutralną odpowiedź-pytanie. Mogło to być równie dobrze pytanie retoryczne. Przypomniał sobie, że naprawdę rzadko mieli okazję do podobnych tej chwili wydarzeń sam na sam.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Odsunął się nieco, jakby zdziwiony. Pomylił się? Na wszystkie maszyny, on się pomylił? Spojrzał się na nią nieco... może poirytowany? Jednak trwało to zaledwie chwilę, bo zaraz do spojrzenia wróciła stonowana serdeczność.
-Antonia. Oczywiście. Przepraszam, moja droga. - odpowiedział, uśmiechając się przepraszająco i obrócił tyłem do siebie. Przez kilka sekund, kiedy lekki swing zagościł na parkiecie, trzymał dziewczynę plecami do siebie, obejmując w talii. Potem jednak obrócił ją dwa razy i chwycił w ramiona.
-Palisz, czy jak przykładna, młoda panienka udajesz, że tego nie robisz? - uniósł lekko kącik ust. Czyżby niemoralna propozycja?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 110
avatar
Byron Schneider
Z nikim nie przyszedł, z nikim na dłużej nie zamienił słowa. Od niechcenia wdał się w jakąś rozmowę z córką znajomej matki. Nic zobowiązującego, dziewczyna była od niego parę lat starsza i mówiła ciągle o nadchodzącym ślubie. Potwierdzić to miała obecność narzeczonego, który co zdanie wtrącał swoje.
Musieli wszyscy zamilknąć kiedy pokaz w końcu się zaczął. Modelki, większość naprawdę ładnych - a przede wszystkim wyglądem podobnych do siebie, zaprezentowały kilka sukni. Kreacje mogły się podobać. Widać było od razu, że Odette czerpała z przeszłości, choć powoli starała się wychodzić naprzeciw modzie, wyprzedzać ją, bo przecież nic nie powinno trwać w stagnacji. Może tylko te obrazy, o których tak niewiele mogła mu powiedzieć Antonia.
O wilku mowa. Pokaz jeszcze się nie skończył kiedy zwróciła na siebie uwagę Byrona. Ponownie. Jakie to było okropne. Wzięła lub została poproszona, bądźmy uczciwi, do tańca przez jakiegoś mężczyznę wiekiem podobnego do jej ojca. Czy to było poważne? Ach, pan Willoughby. Minister. Do przewidzenia. Wszyscy wszystkim dupę liżą.
Z braku laku poszedł się przejść sygnalizując o tym swojemu ojcu skinięciem głowy. Obserwował chwilę Tonię, aż w końcu prawie na kogoś nie wpadł. Gospodyni wieczoru.
- Panno Pirce. - Skłonił się lekko. - Zechce pani ze mną zatańczyć? - Jak doskonale musieli wszyscy grać. Czy chciało mu się tańczyć z Pirceówną?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Zmarszczyła lekko czoło, zauważając te kilku sekundowe poirytowanie. Na szczęście rozmyło się ono szybko, pod wpływem uśmiechu, który wywoływał podobny na ustach dziewczyny.
- Nic nie szkodzi.
Odpowiedziała i zakołysała się w tańcu, kątem oka starając się dostrzec twarz Alexandra. Miała nadzieję, że nigdzie nie popełniła błędu w krokach i mężczyźnie sprawia przyjemność wspólny taniec. Zaśmiała się lekko, obrócona w tańcu i gdy stanęła z mężczyną twarzą w twarz, dmuchnęła w kosmyk włosów, który opadł jej na oczy.
- Udaję.
Odpowiedziała z rozbawieniem, podświadomie czując, że Alexander nie wyda ją przed rodzicami. Zbyt dobrze się bawiła, by teraz skłamać, że nie pali. Te wymykanie się za szkołę z Mary na coś teraz miało się przydać. Tonia lubiła tajemnice i dreszczyk emocji związany z przyłapaniem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
Odette nie zauważyła, kiedy kręcąc się, wpadła na Schneidera. Ten, który zawsze był takim okropnym mrukiem w towarzystwie. O święte koronki, jeszcze ją do tańca prosi? Miała nadzieję, że przetańczą jeden numer, bo na dłuższą metę ją wynudzi.
-Z przyjemnością, panie Schneider. - odparła kulturalnie, zgodnie z etykieta. To się skubanemu trafiło, pierwszy taniec z gospodynią. Mogę więc zapewne uznać, że Byron poprowadził Odette na parkiet.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Coś tak czuł, że Tonia nie jest grzecznym wydaniem nastolatki. Chociaż takie to teraz rzadkość. W końcu wszystkie chcą wyjść bogato za mąż i zrobią wszystko, żeby tego dokonać. A że kończy się to zazwyczaj numerkiem na jedną noc?
Zerknął w stronę państwa Bertramów, obracając Tonię po raz kolejny, znikając za kilkoma parami.
-To co, wymykamy się na chwilę? Chodź. - płynnie przeszedł z tańca do normalnego kroku, wyprowadzając dziewczynę z sali na hol. Owszem, istniało społeczne przyzwolenie na palenie w tamtych czasach dosłownie wszędzie, lecz Alexander był jedną z tych osób, które wolały robić to na świeżym powietrzu, aniżeli w zamkniętym pomieszczeniu. Także wyszli na schody. Mediów i gapiów już nie było, zostały rzędy zaparkowanych samochodów, ochroniarz oraz kilka osób również preferujących dymka na zewnątrz.
Wyciągnął papierośnicę, podsuwając ją wpierw dziewczynie. Ale by mu się dostało, jakby kolega się o tym dowiedział. Poczekał aż ta wyjmie papierosa i wyciągnął drugiego, chowając później ozdobne pudełeczko do wewnętrznej kieszeni marynarki. Odpalił oczywiście wpierw jej, potem sobie.
- Tylko nie mów nic ojcu, bo potem mi się dostanie. A przecież to się nie godzi, że opieprzał ministra. - zaśmiał się krótko. Wolną ręką od niechcenia założył jej kosmyk włosów za ucho.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
Naiwnymi oczami wyobraźni, bo i takie Fanny nie raz miewała zobaczyła, jak Henry robi się zazdrosny o Aleksandra. Mógłby go wyzwać na pojedynek. Ale żadna z tych rzeczy nie miała miejsca. Wyszli na parkiet otoczeni innymi tanczacymi. Złość powoli jej przechodziła. Pewnie przez te jego tanie sposoby na udobruchanie jej.
- Och, oczywiście, że chcę tę ostatnią suknię- wypaliła szybko w końcu kładąc dłoń na ramieniu męża. - Ale takimi prezentami mnie nie przekupisz. Bo nie jestem przekupna!
Była. Ale rzeczywiście nie w takich sytuacjach. Tylko tak bardzo chciała tę suknię... Potem będzie jej wspominał drogie prezenty przy kłótniach i poważnych dyskusjach.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Tylko, że Tonia nie myślała na razie o bogatym wyjściu za mąż. Jak każda dziewczyna w jej wieku myślała jednak o wielkiej, romantycznej miłości, przy której można iść na koniec świata, jednakże coraz częściej wychodziła z założenia, że rówieśnicy są najzwyczajniej w świecie głupi.
Dziś więc mając za towarzystwo dorosłego, inteligentnego polityka, czuła się jak wybraniec.
Kiwnęła głową na propozycję, której nie trzeba było jej powtarzać. Przezorne spojrzenie tylko rzuciła za siebie, szukając rodziców i sprawdzając czy czasem nie spoglądają w jej stronę. Nie zauważając tego, uśmiechnęła się i przyspieszyła kroku, idąc za Alexandrem.
Na zewnątrz odetchnęła głęboko i uśmiechnęła się do mężczyzny. Bez wahania dłoń wyciągnęła po papierosa i zaciągnęła się, gdy płomień dotknął końcówki. Widać było, że nie pali pierwszy raz.
- Mogłabym na to popatrzeć - zaśmała się - ale myślę, że to ja dostałabym gorzej niż ty - Wzruszyła ramionami i uśmiechnęła się pod nosem, gdy męska dłoń zgarnęła jej kosmyk. Speszona? Troszkę na pewno, chociaż starała się to zawzięcie ukryć. Dlatego zeszła jeden schodek niżej i rozejrzała się po pustym, ciemnym placu.
- Zostawiłeś.. Nathalie samą - Przypomniała o stażystce, ciekawie spoglądając na Alexandra. Nie interesowało ją, że dziewczynie mogło być przykro. Była ciekawa czemu tak lekko polityk zrezygnował z jej towarzystwa.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Oczywiście, że zauważył jak dziewczę umiejętnie się zaciąga. Ciekawe czy potrafi tak tylko z papierosem...? Ekhm, nieprzyzwoita myśl. Skąd ona się pojawiła?
-Zapewne tak, także to musi być nasza mała tajemnica. - puścił jej oczko. Oparł się dolną partią pleców o jednego z tych potężnych, marmurowych kyarrów.
Kiedy przypomniała mu o Nathalie nawet powieka mu nie drgnęła. Uśmiechnął się za to nieco pobłażliwie.
-Widocznie uznałem, że twoje towarzystwo jest ciekawsze. Ile można słuchać takich stażystek, które myślą, że przez łóżko będą miały wszystko?
Oh, Alexandrze, cóż za hipokryzja! Ty zakłamany egoisto.
Uśmiechnął się. Nathalie i tak wróci jak tylko zostanie poproszona. Przecież nie będzie chciała stracić pracy.
-A poza tym jesteś młodą kobietą wchodzącą w towarzystwo, już nie dzieckiem. Nie możesz wkraczać na salony u boku matki i ojca.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Uśmiechem i spojrzeniem poinformowała, że rzeczywiście te wymknięcie się na papierosa pozostanie tajemnicą tylko między nimi. Kto wie jakie jeszcze będą mieli na swym koncie, skoro oboje wykazywali chęci do naruszania sztywnych ram.
Tonia nie krępowała się przyglądać Alexandrowi, jakby chciała poznać każdy grymas, towarzyszący myślom i słowom.
Bezpośrednia odpowiedź zbiła nieco Tonię, która zamrugała kilkukrotnie, lecz nie odważyła się niczego skomentować. Mary miała rację, mówiąc o tym jak niektóre kobiety potrafią pchać się w ramiona mężczyzn, by osiągnąć lepszy status.
Tonia nie musiała. Była o tym przekonana.
- A przy czyim boku?
Zapytała z ciekawością. Nie sądziła, że to miała być jakaś propozycja. Nie mogłaby przecież pokazywać się w towarzystwie mężczyzny w wieku swego ojca. Prasa by ich zjadła, ojciec zabił, matka zapomniała.
- Nie potrzeba mi nikogo.
Odpowiedziała co jej ślina na język przyniosła. Trochę zadziornie, ale z dziwną pewnością w głosie.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Zaśmiał się szczerze słysząc jej pytanie. Ta Bertramówna była bezprecedensowa, Ferdinandowi udała się córeczka. To co zaraz potem dopowiedziała było jeszcze bardziej rozbrajające. Kobieta silna, niezależna. Oczywiście, teraz nie potrzebowała nikogo. Przez chwilę przypominała mu Fanny, gdy ta miała te około dwudziestu lat. A i tak skończyła w małżeństwie. I z całkiem niezłym nazwiskiem.
-Uwierz, że w pewnym wieku lepiej pokazywać się w towarzystwie jakiegoś adoratora. Nawet jeżeli to później nie wyjdzie.
Zaciągnął się mocno, wypuszczając dym powoli.
-Oczywiście nie mówię tu o sobie, chodź byłbym zaszczycony gdybyś została na resztę nocy moją najczęstszą partnerką w tańcu. - wypuścił resztę dymu, odchylając głowę w bok, po czym stanął nieco bliżej dziewczyny, która stała w końcu stopień niżej. Ujął jej dłoń i lekko okręcił. Przez tą chwilę, kiedy stała plecami do niego, odezwał się pół-szeptem.
-Co ty na to?
Słychać było w głosie, na samym końcu pytania, delikatny uśmiech.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
- Wiem, że nie jesteś przekupna. Mojej żony nie da się przekupić. – powiedział, całkiem poważnie. Z krótkiej analizy wyciągnął wnioski, które wskazywały na to, że jest lepiej, choć przy Fanny zawsze może być gorzej. – Ale kupię ci ostatnią sukienkę.
Tańczyli przez chwilę, może w pewien sposób się do siebie odzywali. Stary Marchant myślałby pewnie jak ulotnić się z tego miejsca. Jak umilić sobie nudny wieczór. Ten, który miał obrączkę na palcu, może robił się zdziadziały, ale przez myśl mu przeszło, że chciałby kiedyś kupować sukienki nie tylko dla żony, ale małej córeczki. I kapelusze, najmodniejsze torebki. Pewnie miałaby kręcone, ciemne włoski i może czekoladowe oczy po mamie.
Kiedy skończyli tańczyć, Henry uśmiechnął się do jednej z modelek, które przeprowadzały aukcję ostatniej sukienki. Odette na pewno przekaże część pieniędzy w jakimś szczytnym celu! Przecież nie jest aż tak pazerna, prawda? Marchant wyciągnął pióro zza marynarki i zapisał sumę, za którą miał nadzieję zakupić kreację.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Słyszała kiedyś podobne słowa z usta mamy. Pani Bertram jednak miała to nieszczęście, że córeczka jej była nieźle wybredna. Tonia stwierdzała, że nie poznała jeszcze żadnego interesującego młodzieńca. Nie chciała się bawić w sztuczne pokazywanie w towarzystwie. Może dlatego, że doskonale zauważała to u rodziców?
Słuchała Alexandra z ciekawością, może poniekąd licząc, że coś subtelnie zaproponuje? Albo bezpośrednio, jeśli wolał. Zaciągnęła się, chociaż o wiele lżej niż mężczyzna i dym wydmuchała będąc już tyłem do rozmówcy. Słysząc pytanie, uśmiechnęła się i odwracając twarzą ku Alexandrowi, kiwnęła głową.
- Bardzo chętnie.
Powiedziała, nieco otumaniona aurą, jaką roztaczał ciepły wieczór, zapach tytoniu, głos pana Willoughby. W ciszy patrzyła na mężczyznę, uśmiechając się. Teraz bardzo pragnęła, żeby noc trwała jak najdłużej a rodzice nie pomyśleli o prędkim powrocie do domu.
Chwilę nie puszczała dłoni Alexandra, zaciskając na niej palce, póki nie usłyszała czyichś kroków. Cofnęła rękę i odwróciła się tyłem do wchodzącego po schodach, podchodząc bliżej balustrady i opierając się o nią, by podsunąć papierosa do ust.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Uśmiechnął się sam do siebie, bardzo zadowolony. Przecież zawsze dostawał to czego chciał. Dlatego też odwzajemnij lekki uścisk dłoni młodej kobiety. Ależ ona była nieśmiała, chociaż próbowała udawać przebojową. A i również płochliwa, jak okazało się sekundę później, kiedy ktoś wychodził. Ludzie się kręcili. Akurat wychodziło jakieś starsze państwo, z którym Alexander kurtuazyjnie się przywitał. Rozmowa jednak się nie nawiązała, ponieważ od razu podstawiono im taksówkę. Polityk życzył im miłego wieczoru, obserwując później jak jeden z pracowników oddala się kawałek, przechadzając się wzdłuż rzędu automobili, oczywiście ich pilnując, by właściciele nie mogli mieć żadnego "ale", że samochód został uszkodzony. Auto Willoughby'ego również tu stało, kawałek dalej, metalicznie czarne.
Odwrócił się ku dziewczynie, obserwując jej plecy. Bez skrępowania przesunął opuszkami palców po karku Bertramówny.
-Powinnaś często nosić upięte włosy, masz ładny kark, aż ma się go ochotę pocałować. - uniósł kącik ust do góry. Dłoń położył na balustradzie, dając jej z jednej strony możliwość ucieczki. Był ciekaw na ile może sobie z nią pozwolić.
-Czy może wolałabyś, żebym się odczepił? - musnął lekko palcami jej dłoń.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 110
avatar
Byron Schneider
Nie zawsze był mrukiem! Przepraszam bardzo, na podstawie jednej gry sobie tego nie uogólniać! A zresztą! Mógł uchodzić za wycofaną osobę, ale odzywał się jeśli było potrzeba. W różnym towarzystwie, zachowywał się tak jak to od niego oczekiwano. Teraz, trochę się wpakował. W tańcu był sztywny jak kij w tyłku zheteryzowanego Nicolasa.
- Tylko jeden taniec, ma pani na pewno sporo na głowie. – powiedział, jakby jej w myślach czytał, że nie chce z nim przebywać. Większość ludzi tak właśnie się zachowywała. Może nauczył się z obserwacji, jak ludzie się do niego odnoszą. Co niekoniecznie dobrze świadczy o jego otoczeniu. Czemu się jednak dziwić?
Zerkał co chwila na Antonię, która bawiła się w najlepsze ze starym Willoughbym. Miał może tyle samo co jej ojciec. Na pewno przekraczał czterdziestkę. Cholerny elegancik. Byron sam nie wiedział skąd tyle agresywnych słów pojawiło się w jego głowie w kierunku Alexandra. Bertramówna była w końcu „dorosła”. Nie przyjaźnili się, a wręcz przeciwnie, nie potrzebowała żeby ktoś się o nią martwił. A jednak.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Czekała aż ludzie sobie przejdą, nie chcąc by ją rozpoznali, potem rodzicom donosząc o jej spotaniach ze starszymi mężczyznami poza spojrzeniem innych. Ostatnie co chciała to przynieść rozczarowanie ojcu i matce, dostając od nich naganę. Nie mogła jednak zrezygnować z towarzystwa Alexandra, czując jak coś ją ku niemu przyciąga.
Może przez te opowiastki jakimi raczyła ją Mary? Plotki, plotkami, ale może tkwiła w nich zazdrość i pragnienie przeżycia tego samego o czym rozmawiały z wypiekami na twarzy?
Dotyk ministra aż ciarki wywołał, niemal papierosa z dłoni wytrącając, a Tonia zerknęła na Alexandra zaskoczona i speszona, chociaż nie zamierzając się odsuwać. Musiała odetchnąć, by móc odpowiedzieć mężczyźnie. Wyprostowała się i odwróciła ku niemu, by pokręcić głową.
- Nie widzę powodów, byś odchodził.
Odpowiedziała z nieco ściśniętym gardłem i uniosła rękę, jakby chcąc zaciągnąć się papierosem, chociaż szybko rezygnując. Wcisnęła go w balustradę i zrzuciła na dół.
- Nie dobry - Powiedziała z lekkim uśmiechem, przyzwyczajona do innego typu papierosów. Te zbyt mocne, już zakręciły dziewczynie w głowie. Chyba, że to był Alexander! Odetchnęła głeboko po raz drugi i przesunęła dłonią w miejscu, które dotykał mężczyzna.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
- Ja... dziękuję - powiedziała. Z pewną niezreczna nutą w głosie. Zrobił to specjalnie, żeby było jej glupio. Na pewno! Przez chwilę chciała musnąć ustami jego, ale się rozmyśliła. To by oznaczało, że jednak jest przekupna! I że można ją kupić za wyszywaną drogimi kamieniami suknię.
Wrócili zapewne do stolika, Henry udał się złożyć ofertę kupna. Nie widziała ceny i wolała jej nie znać. Jeszcze by zrezygnowała targana wyrzutami sumienia, że wybiera tak drogie rzeczy, kiedy niektórzy ludzie nie mają co do garnka włożyć. Z resztą i tak to sobie wspominała wspominając dawne czasy. Jej matka pewnie jej to wypomni, gdy zobaczy suknię u córki. O il Henrykowi uda się zakup.
Gdyby wiedziała co ten niepoprawny Willoughby właśnie wyprawiał z młodziutką Tonią! Niczego jednak z tej deprawacji nie widziała. Myślała o tym, że za kilka chwil będzie musiała się znowu spiskować i wrócić do domu.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Oho, czyli nadal udaje odważną. To mu się zaczynało podobać. Niby niedostępna, niby stawia mu wyzwanie, ale coś ją w jego kierunku ciągnęło. Kto by się w sumie dziwił? Męski magnetyzm, to ciemne spojrzenie, erotyczny zapach wody kolońskiej, ten cały blichtr wokół jego osoby.
-Nie? To mnie bardzo cieszy.
Stali tu już chwilę za długo. Powinien wysłać już Tonię z powrotem do środka, żeby pokręciła się trochę obok rodziców. A mimo to patrzył się w jej oczy, z tą tajemniczą zadziornością dojrzałego mężczyzny, który doskonale wie co robi. Nie było w nim udawanego flirtu młodziaka z uczelni. Patrzył się tak, jakby Antonia stała się jedyną gwiazdą w kalejdoskopie dzisiejszego spotkania towarzyskiego. Pozbył się papierosa, też rzucając go gdzieś za balustradę. Do rana będzie to już dawno posprzątane.
-Za mocne? - uśmiechnął się nieco. Spuścił wzrok na jej usta. Podniósł rękę i przelotnie dotknął jej warg. W pewnym momencie skierował głowę ku wejściu, jakby ktoś miał właśnie wychodzić. Byla to zmyła, ponieważ kiedy Tonia zrobiła to samo, on powrócił do poprzedniej pozycji i niespodziewanie ją pocałował.
-Wracaj na salę, kociaku.
Powiedział odsuwając się od niej. Postanowił zapalić jeszcze jednego. Stanął stopień niżej, odwracając się do niej bokiem i odpalając kolejnego papierosa. Jakby nigdy nic.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Tonia zaś nie potrafiła oderwać spojrzenia od oczu mężczyzny, czując jak narasta podekscytowanie, dreszcz przebiega po plecach i dech jej zapiera w piersiach.
Wiedziała, że powinna wracać do środka, bo nie przystoi panience z dobrego domu przebywać w ciemnościach z mężczyzną, który.. który co? Rumieniec znowu oblał jej policzki, bo nigdy w życiu nikt tak na dziewczynę nie patrzył. Dotyk szorstkiej dłoni rozchylił usta Toni, nie śmiącej nawet westchnąć, by nie przerwać tej chwili.
I nawet jeśli czegoś oczekiwała, to manewr Alexandra ją zmylił. Spojrzała w ślad za nim ku drzwiom i już zamykała usta, gdy Willoughby się nachylił i ją pocałował. Aż nogi pod Tonią się ugięły, a serce zabiło mocniej. Oddała pocałunek chyba o sekundę za późno, bo skończył się on tak samo szybko jak zaczął. Mając nadzieję na więcej, tkwiła w miejscu, jednak głos męzczyzny ją obudził.
Wracać na salę? Tonia zamrugała z niedowierzaniem i rozczarowaniem. Ale jak to? Przegania ją? Nastolatka poczuła się jakby dostała czymś przez łeb i weszła o jeden stopień do góry, na kilka sekund jeszcze zatrzymując i zerkając ku Alexandrowi. Jego postawa jednak mówiła jasno. Zbłaźniła się po raz kolejny? Aż zacisnęła usta, czując żal i ruszyła szybko, prawie wbiegając na schody. Szybkim krokiem przekroczyła próg i dotarła do sali, na krańcu której się zatrzymała by ochłonąć.
Co to miało być? Złapała za szampana i napiła się, ruszając gdzieś w kąt, by nie spotkać rodziców. Domyśleliby się, że coś się wydarzyło. Jeszcze miała czerwone policzki.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Alexander za to skończył palić spokojnie papierosa. Zaszedł też od razu do łazienki i dopiero wtedy wrócił na salę. Poprosił kelnera o whisky z lodem i zatopił się w rozmowie z mężczyznami, którzy odłączyli się od swoich żon, czy wybranek, żeby porozmawiać o czymś konkretnym, a nie o fatałaszkach.
Willougby za to znalazł szybko wzrokiem Antonie, zawieszając na niej spojrzenie dłużej niż to było właściwe, a co na pewno odczuła, czy może nawet dojrzała. Później jednak wtrącił swoje trzy grosze o rozmowie na temat przyszłości militarnej zigurackiego wojska. W końcu miał w tym największe pojęcie. A ci tutaj? To marne pionki w grze.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 135
avatar
Alphonse Carrot
Jego wspaniała, niepowtarzalna i ponadczasowo wyjątkowa mentorka opuściła jednak salę. Było to dla niego jak wyssanie powietrza z tego pomieszczenia. Zabrakło mu całkowicie weny i wigoru aby sprostać swojej beznadziejnej egzystencji w tym miejscu, jeszcze tej jej wzrok rzucony mu gdy wychodziła. Bardzo chciał pójść za nią, popierdolić cały ten pokaz. Tu chodziło o coś więcej niż tylko potrzebę zanurzenia męskich narządów płciowych w żeńskich.
Chciał jej coś powiedzieć, już dawno temu. Była jedyną osobą która mogłaby mu doradzić jak z gówna wyjść na wyżynę i choć prawie jej nie znał, to czuł pod skórą, że jeśli ktokolwiek miał tą wiedzę to właśnie ona.
Cycki i usta swoją drogą, prawda?
Dupsko również.
Nie wspominając oczywiście o innych, heterycko prawidłowych opcjach.
Ta kobieta miała wszystko czego potrzebował młody i niedoświadczony Alphonse.

I mimo wszystko nadal śmierdział i nie dziwił się że kilka osób w ciągu kilkunastu minut zmieniło swoje położenie względem niego. Dopiero po jej wyjściu zaczął wszystko skrupulatnie spisywać i zauważać. Im dłużej trwał na obrzeżach tłumu tym lepiej dla niego!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Romek był naprawdę szczęśliwy, że pokaz się już skończył. Kolejny raz blask oślepił go na minutę albo dwie i musiał się mocno skupić, by podnieść tyłek i nadstawić ramię dla Aurorki.
Uśmiechnął się do niej, nawet nie musząc być kierowany. Zgłodniał już i sam miał ochotę na drobne przekąski.
- Nie wiem... a która ci się najbardziej podobała?
Odpowiedział jak przystało na prawdziwego mężczyznę, na pytanie o swój gust mając też piękną odpowiedź "Nie wiem". Sięgnął po talerzyk i podał go rudzielcowi, by ten mógł nabrać smakołyki.
Oho Hannon przekona się czy ma do czynienia z głodomorem!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
- Och właśnie nie wiem .- wydęła lekko usteczka w zamyśleniu i wdzięcznie przechyliła główkę. Biedna niezdecydowana kobietka. Tyle świecidełek, tyle blasku i jak się tutaj zdecydować.
-A w której nalepiaj bym wyglądała?- drążyła temat ponownie pytając swojego towarzysza o zdanie.
W tym samym czasie podeszli do bufetu i Aurorka otrzymała od Romka talerzyk. Nałożyła sobie kilka niewielkich porcji i nie wynikało to z braku apetytu ale przecież nie mogła nawalić góry jedzenia na talerz to nei wypadało młodej damnie.
- Spróbuj tego.- wskazała na jedną z potraw.- To przekąski z wątróbki athawala.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
A Fabian? Był w swoim zywiole. Grał z zespołem, z którym fantastycznie mu się współpracowało. On sam był muzyką!
Grał praktycznie bez przerwy, co jakiś czas puszczał przechodzących oczko czy uśmiech. Wyszczerzył się wesoło do swojej kuzynki Fanny i jej męża.
Bawimy się!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
To tylko pierwsze wrażenie z reguły decydowało o dalszej relacji. A Odette miała to do siebie, że była typową panną z elity. Do bólu wyuczona etykiety, oceniała książkę po okładce, pławiła się z przyjemnością w tym załamanym świecie.
- Owszem, chciałabym porozmawiać z wieloma osobami. - odpowiedziała, uśmiechając się serdecznie, jak to ona. Kiedy szli na parkiet rozejrzała się krótko po gościach. Tam stworzyła się grupka modowych (blogerek) entuzjastek, a kawałek dalej ich mężowie w swoim gronie. Ciekawe czy jest tu gdzieś pan Thorsten. Nie widziała go. Za to widziała Marchanta z żoną. Jak on dzisiaj zabójczo wygląda!
- Domyślam się, że trochę się pan wynudził. - zagaiła luźno. Przecież to normalne, że facetom się prawie na pewno się nudziło.
- Ale mam nadzieję, że bankiet spełni więcej pańskich oczekiwań.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Atelier i dom mody Pirce
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11, 12, 13  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-