IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Atelier i dom mody Pirce

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12, 13  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


W centrum miasta mieści się Dom Mody Pirce. Dwupiętrowy, elegancki budynek z białą elewacją i wejściem na głównej ulicy, którego pilnują dwa kyarry, siedzące po obu stronach schodów.
Po wejściu do środka człowiek znajduje się w owalnym holu, w którym jest swego rodzaju recepcja. Jednak z wielu pracownik zaopiekuje się klientem i poprowadzi do wybranego miejsca. Na prawo, za przeszkloną szybą widać z holu atelier. Suknie, sukienki, garnitury, na wieszakach, czy manekinach.

Na lewo idzie się do sali pokazowej, z długim podestem i rzędem krzeseł po obu stronach, a także sporą ilością miejsca na zorganizowanie przyjęcia.
Na piętrze domu mody są pracownie krawieckie, gabinety Odette, jak również i jej matki, sala konferencyjna, księgowość itp.

Cennik dla pań:
- suknie balowe - 80 do 200 kredytów
- sukienki koktajlowe - 50 do 100 kredytów
- sukienki biznesowe - 20 do 60 kredytów
- suknie ślubne - 80 do 250 kredytów
- spódnice - 10 do 50 kredytów
- eleganckie koszule i bluzki - 10 do 60 kredytów

Cennik dla panów:
- garnitur wyjściowy - 70 do 200 kredytów
- garnitur biznesowy - 40 do 150 kredytów
- garnitur codzienny - 40 do 80 kredytów
- garnitur ślubny - 100 do 200 kredytów
- frak - 90 do 200 kredytów

Pracownicy fabularni:
 
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Uśmiechnął się łobuzersko do Toni. Wiedział, że ta się nie oprze. Była to jak kolejna wspólna tajemnica. Wpierw tylko papieros, później nagły pocałunek. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jeżeli dobrze ją zmanipuluje to zrobi dla niego wszystko, byleby tylko być bliżej i bliżej.
-Tak, wiem gdzie. Dobrze, niech tak będzie.
Lekko przesunął kciukiem po wewnętrznej stronie jej dłoni.
-O której?
Niech ona się już nie martwi o to gdzie pójdą. Alexander miał plan. Zresztą... on zawsze miał plan.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 110
avatar
Byron Schneider
- Przepraszam. - poprawił się zaraz. Karciła go samą swoją postawą. Nie powinien dłużej przeszkadzać, bezimienna zdecydowania na kogoś czekała albo miała zamiar znaleźć tę nieznajomą dla Byrona osobę gdzieś pośród tłumu.
- Zdaje mi się, że właśnie w tę stronę idzie. - W tym samym momencie Schneider uznał, że powinien się ulotnić. - Miłego wieczoru.
I zniknął zanim Pirce pojawiła się przy młodej dziennikarce. Podszedł do jednego z wolnych stolików, obok którego akurat przechodził kelner. Nie miał zamiaru wracać do ojca, ocierając czoło i zapytując kelnera o alkohol, usadowił się gdzieś w rogu, patrząc na wszystkich innych, którzy bawią się na tym przyjęciu w najlepsze. Mimo niezbyt dobrego rozwinięcia. Może finał będzie interesujący?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Odpowiedziała uśmiechem, błyszczące mając oczka z podekscytowania i oczarowania mężczyzną, jego manierami, pomysłami i słowami. Tonia nawet nie wiedziała, że wpadła jak śliwka w kompot.
Ciągle miała w pamięci pocałunek i nie mogła się doczekać kolejnego. Po pytaniu Alexandra chciała się wyrwać z odpowiedzią, ale rozum jednak przyszedł do głowy i Tonia porzuciła pragnienie opuszczenia szkoły wcześniej niż powinna. Rodzice się dowiedzą.
- O piętnastej. Lekcje kończę chwilę przed.
Odpowiedziała, zastanawiając się jak ona wytrzyma tyle godzin czekania. Jeszcze wieczór się nie skończył a już chciała popołudnie nowego dnia, jednocześnie nie chcąc końca bankietu.
I nie pytała o docelowe miejsce, wierząc w mężczyznę i jego pomysły. Czując się adorowana, nie mogłaby zrezygnować z tego na rzecz nudy w domu.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Minister wierzył, że te godziny nie będą mu się dłużyć. Zresztą czekanie wzmaga apetyt. A już zwłaszcza na taki smakowity kąsek jak Tonia, która niczym Czerwony Kapturek wpadła w łapska okropnego, złego wilka.
-Oczywiście.
Zaraz piosenka się kończyła. Czyżby koniec rozmowy?
-Idź teraz porozmawiać kilka minut z matką. Później wyjdź do toalety. Kawałek za schodami skręć w lewo. - powiedział cicho, po czym okręcił ją ostatni raz i ucałował dłoń. Uśmiechnął się i zniknął w tłumie, łapiąc po drodze szklankę ze schłodzoną whisky.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Antonia niechętnie zwróciła uwagę na ostatnie nuty znanej melodii. Czemu co dobre zawsze tak szybko się kończyło? Nastolatka mogła zapytać samą siebie co z nią właśnie się dzieje, nie mając jednak na to tak naprawdę ochoty. Tym bardziej gdy usłyszała tak tajemniczą propozycją, jaką były ostatnie słowa Alexandra.
Spojrzała na niego z zaskoczeniem ale i radością, po czym nabierając oddechu odwróciła się, gdy ten zaczął odchodzić. Wmawiała sobie, że musi się opanować, bo zacznie pląsać po parkiecie w pojedynkę. Zaciskając też usta, by nie szczerzyć się jak wariatka, ruszyła do mamy i usiadła obok, słysząc jak rozmawia ona z koleżanką o młodzieńcu z którym Tonia wcześniej tańczyła.
- Bardzo miły chłopak.
Odpowiedziała na pytanie o wrażenia, oszukując rodzicielkę, która chciała by córka zainteresowała się JakimśTamSynemPrawnika. Pokiwała głową, niemal nie słuchając matki i odliczając minuty. Miała tylko nadzieję, że zaraz nikt nie pojawi się i nie będzie chciał ją prosić do tańca. Łapiąc za szklankę z wodą, odwróciła głowę od parkietu i znowu pokiwała matce, odpowiadając na jakieś pytanie.
Gdy szklanka zrobiła się w połowie pusta, nastolatka przeprosiła mamę, tłumacząc się wizytą w toalecie i ruszyła w umówione miejsce.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Za to Alexander wpierw udał się do toalety. Droga do niej wystarczyła, by opróżnił szklankę. Odłożył ją na krawędzi umywalki. Serwis sprzątający później ją stąd zabierze, nie było sensu zaprzątywać sobie tym głowy. Przemył twarz, przeczesał palcami włosy. Uśmiechnął się do swojego odbicia, będąc pewny siebie jak zwykle w kontaktach z kobietami. Nie wątpił w to, że Tonia przyjdzie, chociażby z ciekawości.
Kiedy ona zbliżyła się do jednego z nieoświetlonych korytarzy, pewnie prowadzących do jakiś pokoi, może do jakiejś niewielkiej kuchni, on już czekał. W cieniu stał oparty o ścianę, mogąc ją do woli obserwować. Przesunął spojrzeniem po jej sylwetce, po czym zrobił krok do przodu, łapiąc ją za rękę. Przyciągnął dziewczynę do ciebie, obejmując w talii. Druga dłoń powędrowała do jej karku, ujmując go delikatnie, jakby trzymał w rękach jakiś bardzo kruchy kwiat. Złożył pocałunek na jej ustach, o wiele dłuższy i głębszy od poprzedniego. Obejmował i całował, poza ciekawskimi spojrzeniami. Mistrz manipulacji i jego niewinna ofiara.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Tonia szła wpatrując się w miejsce, w którym można było skręcić za schody. Mijając toalety, spięła się nieco, nie chcąc by zaraz ktoś z nich wychodził, zauważając jej podążanie na tyły. Sama odwróciła na moment głowę, by zorientować się czy nikt nie nachodzi i ponownie spojrzała przed siebie, czując dreszcz niepewności.
Domyślała się co może ją spotkać i tym bardziej pchała się w stronę ciemnego kąta, nie wiedząc, że zostanie do niego tak nagle porwana. A to tylko pobudziło jej pragnienie na spotkanie z mężczyzną jutrzejszego dnia.
Dotyk jego ust ugiął jej nogi i pewnie gdyby nie mocny uchwyt Alexandra, zsunęłaby się na posadzkę, prosto pod jego stopy. Dłońmi złapała się męskich ramion, z pełnym zaangażowaniem oddając pocałunki, niemal tracąc kontakt ze światem i możliwość oddechu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
< Mamusia

Ile go nie było? Wystarczająco długo, aby przepieprzyć sobie to co jeszcze kilkadziesiąt minut temu łaskawie wywalczył, uzyskał. Ulice były puste. Miasto, uśpione i lśniące tysiącami świateł, przydrożnych lampionów i ozdób na dachach, fasadach, w oknach palących się żyrandolach. Cisza jak makiem zasiał, czasem jakiś śmiech przemykający z jednej uliczki do drugiej, kiedy ktoś bez butów w pośpiechu wracał do domu lub przenosił się w inne miejsce. W nocy wszystko było bardziej intensywne. Nie musiał się nikt zastanawiać gdzie jest, czy ktoś na niego czeka. Nie musiał kłaść głowy na oparciu skórzanego fotela kolejnej taksówki, zamawianej jak zwykle w pośpiechu, rozluźniać szyi, która utrzymywała gorącą od wrażeń głowę.
- Może się pan zatrzymać w tym miejscu. Dziękuję. – Ponad fotelem przechylał się do przodu. Uścisnął dłoń kierowcy, który sam wyszedł naprzeciw z tym pożegnaniem i wyszedł, na próżno szukając większych kieszeni płaszcza. Zostawił go przy sali bankietowej.
Papierosy tez zostawił. Uświadomił to sobie po tym jak przeszukał wszystkie kieszenie marynarki, koszuli i spodni. Złota zapalniczka i papierośnica zostały tam, gdzie je położył, na stoliku przy nietkniętym drinku. Drażniąca potrzeba sięgnięcia po papierosa nie zniknęła nawet po krótkim spacerze.
Ochroniarze popatrzyli na niego przy wejściu nieprzychylnie, ale był tym kim był. Nie mieli prawa nawet pisnąć w jego kierunku słowem, bo równie szybko mogli stracić pracę. Może wyglądał w ten sposób jakby chciał im to niewerbalnie przekazać. Nie mógł znaleźć Annabelle, ale Fanny znalazł od razu. Kątem oka zauważył Odette, ale na tę chwilę miał ją gdzieś.
- A gdzie twój towarzysz? – zapytał przesuwając swoje krzesło. – Była już licytacja? – Miał nadzieję, że nie śmierdział Carrotem.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Westchnął jej w usta. Oparł ją o ścianę, dłoń z karku dziewczyny przenosząc za mur za nią. Antonia miała zniewalający zapach, był ciekaw jakich perfum używa. Z chęcią zobaczyłby jak opryskuje nimi nagie ciało, by potem z gracją kociaka wsunąć się do niego łóżka. Fantazje o córce kolegi były wręcz perwersyjne, ale to był Alexander. Człowiek, który uważał, że należy mu się wszystko. Nawet to niewinne dziewczę, które trzymał w swoim silnym objęciu. Dłonie w pewnej chwili dotknęły jej bioder, przyciągając usilnie ku sobie. Nie miał zamkniętych oczu, wpatrywał się w nią, a to spojrzenie było jednocześnie zimne, jak i parzyło całą swoją mocą, twarde, uparte i cholernie seksowne, jakby za ciemnymi tęczówkami kryły się wszystkie grzechy świata.
Odsunął się od niej. Nie mógł przesadzić. Nie teraz. Uśmiech gdzieś tam był widoczny w cieniu. Podniósł rękę i założył opadający kosmyk za jej ucho.
-Uciekaj. Zobaczymy się jutro.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
Odeszła od drzwi, pokręciła się trochę po sali. W końcu usiadła przy odpowiednim stoliku nie mając co robić. Zapaliła więc sobie.
- Mój towarzysz? - zapytał. Już miała to swoje rozbiegane, piane spojrzenie. - Nie wiem. Chyba interesuje się nieletnimi.
To mówiąc przysunęła się o krzesełko bliżej Marchanta. Nie wiem. Emma dostała padaczki. Ktoś zaśmiardł całą salę. Och, Henry, dlaczego się ze mną ne liczysz? - zapytała obejmując jego umięśnione ramię. - Zabierz mnie do domu?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Podniecenie przeszyło ciało nastolatki, która jeszcze zupełnie niewinna będąc, nie miała okazji doświadczyć tak namiętnych pocałunków z kimkolwiek, na kogo zwróciła uwagę. Alexander wiedział jak zawrócić jej w głowie, a Tonia ani przez chwilę nie pomyślała o wycofaniu.
Czy się bała? Może nawet lubiła buzującą w żyłach adrenalinę i dlatego tak lgnęła do zakazanego owocu, jakim była współpracownik jej własnego ojca. Jego dotyk, oddech i bliskość, zniewalały pannicę, która obejmując mężczyznę rękami za szyję, nie chciała odklejać swych ust od jego.
Gdy jednak ten się odsunął, Tonia nie potrafiła się poruszyć, łapiąc oddech i wracając na ziemię powoli. Drżała, nie wiedząc jak ma wrócić teraz spokojnie na salę. Uśmiechnęła się do Alexandra i wręcz zmuszając do ruchu, odstąpiła od ściany.
Oblizała wilgotne usta i dotknęła swych rozpalonych policzków, opuszczając spojrzenie na moment. Ale gdy zrobiła krok ku światłu, popatrzyła jeszcze raz na Alexandra. Chciała coś powiedzieć, ale tracąc zdrowy rozsądek, po prostu ruszyła przed siebie. Nie odwracając się i prostując jak przystało na panienkę z dobrego domu.
Znikając w łazience, by nie pokazać się matce w takim stanie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
Odette skupiła się na tym, żeby sprawdzić głosy. W sumie nie bardzo zdziwiło ją to kto wygrał. Gdyby on tak na nią tyle pieniędzy wydawał, eh...
Kiedy skończyła się aktualnie trwająca piosenka, Odette wkroczyła na podest. Głowy zebranych odwróciły się w jej stronę. Obok niej kroczyła modelka w tej obłędnej, diamentowej sukni. Kiedy stanęły, ta obróciła się wokół własnej osi. Projektantka uśmiechnęła się i przesunęła spojrzeniem po zebranych.
-Nie będę trzymać już państwa w niepewności. Licytację tej wspaniałej sukni wygrał pan Henry Marchant dla swojej uroczej małżonki. - wskazała na parę. O maszyno, jaki ten człowiek był przystojny!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
- Willoughby – wypluł jego nazwisko. Co z tego? I tak była pijana. Nie zostawiał jej przecież pijanej. Upił ją, łajdak. A potem sobie gdzieś poszedł. Po nowego drinka? Wystarczyło obejrzeć się po sali bankietowej, ale nigdzie nie było widać ani Alexandra, ani wspomnianej wcześniej nieletniej.
Odwrócił się znów do Fanny.
- Liczę się z tobą, liczę. – mówił zbierając jedną ręką papierośnicę i zapalniczkę, bo do drugiej uczepiona była pijana żona. Schylił się żeby przelotnie spojrzeć w jej zapijaczone oczy. – Do domu, czy do Diany?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Nic nie powiedział. Popatrzył się za nią i oparł plecami o ścianę. Nieco spuścił głowę, kącik ust podążył w górę w charakterystycznym uśmiechu. Przesunął palcami po swoich ustach i pokręcił głową. Poprawił krawat i ruszył do wyjścia. Tam zapalił, każąc zamówić sobie taksówkę. W pierwotnym planie miał wypić kieliszek szampana, a potem zawieść Nathalie do swojego apartamentu. Wypił jednak kilka kieliszków za dużo, by prowadzić. Jutro zrobi sobie spacer, w drodze do pracy. Wsiadł do taksówki, rozsiadając się wygodnie.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
Siedziała przy stoliku obrażona na cały świat. Aleksander zostawił ją dla jakiejś smarkatej panny. Została przy stoliku więc wypiła co miała pod ręką.
- Jesteś szalony? Zwariowałeś? - zapytała. kiedy podszedł. To była suknia, za którą wyżywiłoby się pół Trzeciej Strefy. To ją dogłębnie podszczypywał.
- Jesteś szalony?- wstała chwiejnie od stolika łapiąc go za ramię.- Czekam tu na ciebie- mówiła pijana. - Doytkał mnie a ciebie w ogóle nie było obok. A ja tak bardzo ciebie chcę - uwiesiła mu się na ramionach. - Tak bardzo.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
Odette nieco zdekoncentrowana patrzyła się na Marchantów. No nic, każdy się bawi jak umi! Klasnęła w dłonie.
-No... Kontynuujemy zabawę!
Orkiestra, z Fabianem na czele, zaczęła grać. Musiał jakoś zamaskować szybko to pijackie zachowanie swojej kuzynki! Raz raz!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Ponad jego głową, gdzieś ponad innymi głowami rozległ się głos Odette, która zapowiedziała wszem i wobec kto wygrał licytację. Wychowany w beznadziejnym luksusie, może nie rozumiał dlaczego właściwie ta, która powinna się cieszyć, była na niego w tej chwili zła. Ach, wiedział? Pijana.
- Fa... - Musiał szybko wstać. Utrzymywała się w miarę w pionie. Przypominała teraz Alfiego. Tyle, że nie śmierdziała slumsem, a gorzałą. - Kochana, nie pijemy już. - powiedział jej koło ucha, kiedy wszyscy się na nich patrzyli. Zanim padłyby teksty w stylu "jesteś szalona, mówię ci", ruszył po sukienkę. Zatrzymała go, już miał coś mówić, ale dokończyła zdanie.
- Willoughby, tak? - zapytał obejmując żonę w pasie. Trudno powiedzieć, czy twarz Marchanta wyrażała coś w stylu "zakurwię dziada", albo klasyczne "gdzie jest ten skurwiel?", ale nie podobało mu się to.
- Odbierzemy twoją sukienkę i wracamy do domu. - powiedział. I jak zarządził tak też zrobili. Obiecał Odette, że z nią jeszcze porozmawia, bo ma jej coś do wytłumaczenia, pożegnał się i wpakował z żonką do taksówki wracając do Marchantowa.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
(Uzgodnione z Franką) Zabawa trwała nadal, Fabian jako Naczelny Wodzirej porwał największych maruderów na parkiet, a gdy już nikt nie miał sił, grał spokojniejszy melodie, w sam raz do pijackiego przytulania się.
https://www.youtube.com/watch?v=JbqOplWlTcc
A w ogóle Fanny kocha Henry'ego aaaaaw! Tak się słodko do niego tuliła!
W końcu Odette dała znak, że koniec imprezy. Zagrali ostatni kawałek, zebrali owacje tych co zostali do końca i poszedł się przebrać. Z koszuli, którą miał na sobie można było wyciskać. Skrzywił się, przykładając dłoń do skroni. Znowu migrena.
Chyba się wszystkim podobało! No może prócz jakiś sztywnym drewniakom, którzy się nie ruszyli ani razu i przyszli tylko by pomarudzić, ehehehehe !
Ehehehe...
Eheh, zaraz puści pawia.
---

Obmył twarz zimną wodą i przepłukał usta martini. Jest dobrze. Świetnie wręcz ! Poklepał się po policzkach i uśmiechnął szeroko do swojego odbicia. No to zdejmujemy fatałaszki i do domu! Ciepłe wyro czeka! Zdjął koszulę i pochylił się do torby po t-shirt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
Odette była zmęczona, ale szczęśliwa. Żegnała co ważniejszych gości, a potem poszła przebrać buty na płaskie. Zakładając płacz, stwierdziła, że może Podszewka jej jutro nie zje. Może. Może skupią się na tym, że mają nieudolnych kolegów w konkurencji. Obiecała jednak Lucy rozmowę, więc krążyła jeszcze po sali, dopatrując tego by wszystko było ogarnięte.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Uwielbiał śmiech Aurorki i obiecał sobie dołożyć wszelkich starań, by słyszeć go jak najczęściej. Gdy ta zaproponowała udanie się do stolika, kiwnął głową i podsunął swe ramię, ruszając ku ich miejscu.
Mógł żałować, że nie był w stanie sprezentować towarzyszce licytowanej sukni, ale mając w myślach przyszłe sukcesy, był pewien, że kiedyś to jego nazwisko będzie na ustach wszystkich.
Para posiedziała jeszcze kilkanaście minut, póki nie zdecydowała opuścić kończącego się bankietu.

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 72
avatar
Ferdinand Bertram
Bertramowie odbyli jeszcze kilka rozmów, nawet zatańczyli z trzy razy. A niedługo po ogłoszeniu wyników aukcji, nie żeby Ferdinandowi kamień z serca spadł, że nie on musi wyrzucać niebotyczną kwotę kredytów na bądź, co bądź świecidełko. Duże i zjawiskowe, ale jednak. Tonia tym, że nie dostanie zjawiskowej sukni specjalnie się nie przejęła. Coś innego zaprzątało jej uwagę. A może przeholowała szampanem? Bertramówne może czekać jutro ciężki, oby do popołudnia jej się poprawiło.
W końcu wraz z żoną pogratulował Odette udanego pokazu i pożegnawszy się z nią, wrócili wraz z córką do apartamentu.
/zt dla Tonii i Ferdinanda
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 313
avatar
Lucy Brightlight
Wyprostowała się nienagannie, wygładziła sukienkę. Musiała minąć kilka osób, które brylowały jeszcze na parkiecie.
- Panno Pirce - podeszła w końcu do niej. - Piękna sukienka.
Rozmowę postanowiła zacząć od komplementu. Ot, żeby zyskać sobie przychylność projektantki. Kto wie, może będzieskłonna powiedzieć nieco za dużo?
- Kolekcja również. W prasie zapewne pojawią się same przychylne opinie. Nie tylko w "Kronice". Lucy Brightlight - przedstawiła się. - Przepraszam za moich... poprzedników - miała na myśli Emmę i Alphonse'a. W zasadzie to głównie Alphonse'a. Emma nie zrobiła przecież niczego specjalnie. Obwinianie jej o cokolwiek byłoby niegrzeczne. - Dziękuję, że zechciała pani poświęcić mi kilka minut.
Stawiała na profesjonalizm. Trzeba było jakoś wyprostować tę wpadkę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
Odette uśmiechnęła się rozpromieniona. Oczywiście, że miała cudowną sukienkę, przecież jej projektu!
-Oh, mam nadzieję, że panna Cassell wydobrzeje. - odpowiedziała. Wskazała na wolny stolik, z pytającym spojrzeniem i kobiety zapewne usiadły.
-Nie ma za co dziękować. Zawsze miałam dobre kontakty z prasą, rozmowa z panią to przyjemność, pani Brightlight. - uśmiechnęła się.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 313
avatar
Lucy Brightlight
- Dobre kontakty z prasą to jeden z kluczy do sukcesu - skinęła głową, po czym rozpoczęła rozmowę, którą skrzętnie zapisywała. Przez chwilę żałowała, że nie pracuje dla radia. Chodziło oczywiście tylko o kwestie techniczne. Mogłaby Odette na przykład zaprosić na wywiad do studia. Jednak pan Henry "jestem taki gorący" Marchant nie pracował w rozgłośni radiowej!
Rozmowa zabrała im kilkanaście minut. Lucy miała nadzieję, że uda jej się z tego stworzyć ciekawy tekst, którym będzie mogła pochwalić się w portfolio.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
Odette przyjemnie prowadziło się z Lucy rozmowę. Była ciekawa jakie doświadczenie ma młoda dziewczyna. A może wrodzony talent? Kto wie. To nie było najważniejsze. Panna Pirce opowiedziała o procesie tworzenia kolekcji, o współpracy z salonem Morano, bo obiecała Vivi, coś tam o Fabsie wspomniała, żeby mu kariera się nieco rozwinęła. Chociaż bardziej skupiła się na sobie i na tym jaka jest wszystkim wdzięczna, zwłaszcza matce, że nakierowała ją na takie, a nie inne tory.
Po rozmowie zadowolona Odette podziękowała Lucy, a obie panie uścisnęły sobie z uśmiechem dłonie. Profesjonalistki. Lśniąca na medialnym nieboskłonie, gwiazda ówczesnej mody, kręciła się po domu mody, załatwiając jeszcze kilka spraw. Wlazła akurat za kulisy, kiedy Fabian się przebierał i aż ją wmurowało. Jak dawno ona takiej klaty nie widziała! Chyba zaniemówiła.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Atelier i dom mody Pirce
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12, 13  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-