IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Atelier i dom mody Pirce

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 11, 12, 13  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


W centrum miasta mieści się Dom Mody Pirce. Dwupiętrowy, elegancki budynek z białą elewacją i wejściem na głównej ulicy, którego pilnują dwa kyarry, siedzące po obu stronach schodów.
Po wejściu do środka człowiek znajduje się w owalnym holu, w którym jest swego rodzaju recepcja. Jednak z wielu pracownik zaopiekuje się klientem i poprowadzi do wybranego miejsca. Na prawo, za przeszkloną szybą widać z holu atelier. Suknie, sukienki, garnitury, na wieszakach, czy manekinach.

Na lewo idzie się do sali pokazowej, z długim podestem i rzędem krzeseł po obu stronach, a także sporą ilością miejsca na zorganizowanie przyjęcia.
Na piętrze domu mody są pracownie krawieckie, gabinety Odette, jak również i jej matki, sala konferencyjna, księgowość itp.

Cennik dla pań:
- suknie balowe - 80 do 200 kredytów
- sukienki koktajlowe - 50 do 100 kredytów
- sukienki biznesowe - 20 do 60 kredytów
- suknie ślubne - 80 do 250 kredytów
- spódnice - 10 do 50 kredytów
- eleganckie koszule i bluzki - 10 do 60 kredytów

Cennik dla panów:
- garnitur wyjściowy - 70 do 200 kredytów
- garnitur biznesowy - 40 do 150 kredytów
- garnitur codzienny - 40 do 80 kredytów
- garnitur ślubny - 100 do 200 kredytów
- frak - 90 do 200 kredytów

Pracownicy fabularni:
 
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Henry zapomniał jakie pytania zostały mu zadane. Nic dziwnego, ze nie potrafili się ze sobą dogadać.
- Ktoś coś mówił? - zapytała w powietrze Konstancja, po komentarzu Maude. - Nie, chyba mi się zdawało. - Konstancja Marchant, sprowokowana, nie miała zamiaru gryźć się w język. Wolała wgryźć się komuś w łydkę i oderwać kawał mięcha.
- Henry, jak mogłeś?
- Stwarzał niebezpieczeństwo dla domowników, a przede wszystkim mojego syna i żony, która tak chętnie przebywała w jego blaszanym towarzystwie. - odezwał się, pierwszy raz z dłuższym niż trzy słowa zdaniem.
- Kupiłem psa dla Fanny. Mogę kupić i kota, ale żywego, jeśli chce. - Nie zwracał się już do niej, właściwie do nikogo się nie zwracał. - Ale chyba niczego ode mnie ostatnio nie chce. - zagrał jej kartą.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
Marchant mógłby popracować nad pamięcią. Dla jego żony odpowiedzi tew były w końcu bardzo ważne.
I Konstancji Maude posłała zdegustowane spojrzenie. Nie zamierzała rozmawiać dłużej z tą wypaćkaną jak Violetta Villas karykaturą.
- Nigdy nie lubiłam psów. A teraz muszę lubić naszego Bubusia. Henry nawet dla niego nie ma czasu. Nie wspomnę już o sobie i Williamie. Ach, dawno go nie widziałyście - uśmiechnęła się Fanny. Nie zamierzała popuścić mężowi tego pyskowania.
- Mogę przyjść po pokazie - stwierdziła Maude. Co to dla niej te kilkanaście dodatkowych minut?
- Henry jest tak zapracowany, że przeniosłam się na jakiś czas do Diany - powiedziała w końcu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Zabrała mu psa bez słowa i jeszcze miała jakieś "ale"! Nie lubiła Bubusia? To zostanie zapamiętane. Jak można było nazwać psa Bubusiem, kiedy miał się wabić inaczej, jak go pan nazwał, a potem powiedzieć, że się nie lubi psów?
- Nie wytrzymam... - mruknął pod nosem. Trudno powiedzieć, czy Konstancja to słyszała (a była najbliżej), bo podniosła głos i pretensje w kierunku swojego syna.
- Tak nie może być! - mówiła. - Nie. Henry, zrób coś.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
Fanny lubiła koty. Być może miała z nimi coś wspólnego. Gdyby poszukać porównania można by powiedzieć, że Henry ustawiał sobie filiżankę z kawą na krawędzi stołu, a Fanny siedząc obok od tak tę filiżankę zrzucała na podłogę. Albo wbijała pazury w skórę w najmniej oczekiwanym momencie.
- Dlaczego przeniosłaś się do Diany - zawtórowała jej Maude. - Bił cię? Okazał się tyranem! Zdradzał z tą Reebentoff. Henry, jak ty się zachowujesz?! - podniosła na zięcia głos, ale wciąż był to jedynie szept.
Fanny milczała przez chwilę pozwalając sobie na moment satysfakcji. Wiedziała, że cokolwiek teraz powie, matka i teściowa będą po jej stronie. Policzyła w myślach do dziesięciu napawając się. Teraz jednak był moment na to, by okazać się dobrą, wyrozumiałą i cierpiącą żoną.
- Ma dużo pracy. Z Williamem bawimy się głośno. Nie chciałam mu przeszkadzać. Tak się przecież robi, jak się kogoś kocha - mówiąc ostatnie słowo spojrzała na męża.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Henry był bliski przewrócenia stołu i wyjścia w iście nowatorskim stylu. Zaczął się zastanawiać czy to wszystko jest prawdą. Wszystko co mówiła, jak się zachowywała, jak często zmieniała nastrój i jak potrafiła świetnie grać. Na jego psychice. Problem był jeden. Nie był łatwym graczem. Zasłaniając się tym co mówi, najprawdopodobniej go nienawidziła. Że też dał się nabrać. Moda na sukces, niekończąca się opowieść, wszystko szło do przodu!
Konstancja już nic nie mówiła. Wyczekiwała. Wolała na razie niczego głupiego nie wtrącać. Jak on mógł? Traktowała Fanny jak własną, rodzoną córkę.
- Przepraszam. - powiedział wypuszczając całe wstrzymywane przez siebie powietrze. Nawet nie zauważył, że to robił. - Czy możemy porozmawiać o tym gdzieś indziej? Po pokazie?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
- Sądzę, że czas już na mnie. Zaraz pokaz się zacznie - powiedziała Maude, obrzucając Henryka oburzonym spojrzeniem. Co za gnojek! Na pewno źle traktował jej córkę. Miała znajomości, o których niejeden mógł pomarzyć. A niech to xabaril kopnie, żeby ich przypadkiem nie użyła!
- To naprawdę nic wielkiego - Fanny uśmiechnęła się najpierw do matki, potem do Konstancji. Kiedy Maude wstawała od stołu wstała razem z nią, by znowu cmoknąć ją w policzek.
- Kocham cię, mamo - powiedziała podtykając do ust kieliszek z szampanem. Maude spojrzała tylko z wyrzutem na Konstancję. To ona rozpiła jej córkę!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Konstancja obserwowała to wszystko ze zdumieniem. Na twarzy miała wymalowane to co Henry: Muszę się napić. Jej syn dodatkowo miał ochotę wyjść, ale starał się również uspokoić. Obracał nerwowo zapalniczkę w dłoni.
- Mamo. - odezwał się kiedy Maude zniknęła z pola widzenia. Nawet się z nią nie pożegnał. - Wydaje mi się, że poradzimy sobie sami. - zwrócił się ku rodzicielce. Konstancja dotknęła dłoni swojej synowej, z nim jednak się nie pożegnała.
- Czekam... - zaczął. Papierosa już dawno wypalił, ale nie miał jeszcze zamiaru sięgać po kolejnego, choć przyglądał się popielniczce z tęsknotą.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
Uśmiechnęła się do Konstancji na odchodne.
- Myślę, że obie są po mojej stronie - powiedziała. Wyciągnęła z torebki kolejnego papierosa, którego umieściła w fifce. Zaciągnęła się, dym wypuściła gdzieś w bok. Tym razem nie na Marchanta.
- Na co? Ja również czekam. Potraktowałeś mnie jak byle kogo, Henry - spojrzała na niego.- Obnażyłam się przed tobą, a ty prychnąłeś mi w twarz.
Skończył się jej szampan. Gdzie był kelner, gdy był potrzebny?! Rozejrzała się.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
//

Tonia szła obok matki, z dumnie uniesionym podbródkiem. Udawała, że wcale nie zauważa fotoreporterów i błysków flesza, pilnując się jednak, by iść prosto i nie potknąć się po drodze.
Wchodząc do budynku, rozglądnęła dookoła siebie, uprzejmym uśmiechem witając panienki w podobnym wieku, w myślach krytykując ich kreacje. Oczywiście, że miała ładniejszą!
- Pięknie tu.
Dorzuciła do słów matki i pokiwała głową na jej zdanie. Starała się i chciała być jak ona, chociaż często było to trudniejsze niż mogłoby się wydawać. Może płynęła w niej inna krew?
Poprowadzeni, zajęli wyznaczone miejsca, a Tonia wlepiła oczy w kurtynę dzielącą ją od serca całego pokazu. Z przyjemnością zajrzałaby za kulisy, zastanawiając się czy czasem nie powinna zostać modelką!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 503
avatar
Emma Cassell
//

Emma czekała na Victora w towarzystwie znajomego reportera, którego zżerała zazdrość z powodu okazji jaka stała przed młodą dziennikarką. Ona o tym wiedziała, on starał się być uprzejmy, nie chcąc dać kobiecie satysfakcji.
I chociaż Emma mogła czuć się dumna, tak brak towarzystwa przyjaciela, przynosił negatywne odczucia. W końcu blondynka powiedziała sobie dość i pożegnała kolegę. Ukazując zaproszenie, wspomniała o oczekiwaniu na towarzysza i weszła do sali pełnej ludzi. Na początku nieco zagubiona, ruszyła wkrótce do wskazanego miejsca, zatrzymując się przy wyłowionym z tłumu Alphonsie.
- Dobry wieczór - uśmiechnęła się do kolegi, ciekawa co tu robi. Wyglądał jakby chciał uciec!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
< zapewne z apartamentu Oselów

Romek z rana wyciągnął swój najlepszy garnitur i pognał do matki, gdy okazało się, że gdzieś tam urwał się guzik. Mając dwie lewe ręce, wolał by zajął się tym ktoś naprawdę wykwalifikowany. Rodzice przejęci wielkim wyjściem syna chyba bardziej niż on sam, powkładali mu do głowy rady i pożegnali. Student najpierw pojechał po Aurorkę, gdzie na szczęście nie natknął się na Gertruda, po czym zamówił piękną taksówkę i przywiózł dziewczynę na pokaz.
Wysiadając z pojazdu aż oślepł od nadmiaru blasku, ale wziął się szybko w garść i pomógł Aurorze, podając jej dłoń i ofiarując ramię.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
/początek

Zaiste, to będzie doskonały pokaz. W końcu modelki miały zrobione paznokcie przez nią! - przez guru manicurzystek Vivien Morano! Oczywiście liczyła, że Odette o tym wspomni choć raz, reklama dzwignią handlu.
Oczywiście, że Vivien odziana w zwiewną białą suknie , przechadzała się z kieliszkiem szampana. Czekała na pokaz.


Ostatnio zmieniony przez Vivien Morano dnia Sob Lis 28, 2015 10:31 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
Aurora i Romek podjechali po dom mody. Wcześniej dziewczyna zlustrował Romka uważnym okiem, ale nie mogła nic zarzucić jego wyglądowi. Prezentował się doskonale.
Ona sam wybrała olśniewającą kreację i pół dnia spędziła w łazience nad odpowiednią fryzurą. W końcu nazwisko Osel zobowiązywało, nie mogła przynieść wstydu rodzinie.
Wspierając się na dłoni Romesaya wysiadła wdzięcznie z automobilu. Zaraz też ujęła go pod ramię i powoli ruszyli do wejście. Po drodze zatrzymali się jeszcze by reporterzy, którzy nie otrzymali wejściówek mogli zrobić im zdjęcia. Aurora na nich uśmiechała się słodko do swojego towarzysza.
W końcu znaleźli się w środku. Wśród wyselekcjonowanych elit. Czy będzie Henry?
- Napijemy się szampana?- zwróciła się do swojego towarzysza.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Romek dumny z towarzyszki, speszył się jednak pod ostrzałem fotografów i spojrzeń wszystkich, którzy ich otaczali. Uśmiechnął się jednak do Aurory, która tak słodko ku niemu spoglądała.
Szybko korzystając z okazji, poprowadził dziewczynę do środka i tam mógł nieco odetchnąć, chociaż tłum gości podpowiadał mu, że nadal musi się pilnować! Głos Aurorki ściągnął go na ziemię a student przytaknął i zatrzymał krążącego kelnera. Sięgnął po kieliszki i jeden podał rudzielcowi.
Chciał do domu, zdecydowanie.
- Mówiłem już, że pieknie wygladasz?
Mówił, ale w tym zdenerwowaniu wszystko mu się mieszało! Napił się szampana, by nawilżyć wysuszone gardło i ruszył z Aurorką ku krzesłom.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
/początek - druga połowa kwietnia

Nigdy nie interesowały go kobiece fatałaszki, chyba, że mógł je zdjąć ze swojej aktualnej damy serca, a te zmieniały się jak w kalejdoskopie. Nie chcąc wyglądać jak idiota na damskim pokazie poprosił o towarzystwo jedną ze swoich pracownic z ratusza. Stażystki zawsze są wręcz wzruszone takimi zaproszeniami i skaczą dookoła ciebie, żeby tylko zrobić ci dobrze. W taki, czy inny sposób. Urocza blondynka ujmowała go za łokieć, kiedy pokazywał zaproszenie. Uśmiechnął się do kilku dziennikarzy, zwłaszcza tych, którzy murem stali za demokratami, trzeba było tworzyć wokół siebie oczekiwaną przez społeczeństwo aurę.
Tym właśnie interesował się dzisiaj Alexander. Ludźmi. Tą całą masą osób, które się tutaj zgromadziły. Przywitał się lekkim uniesieniem ręki z Bertramem, który przyszedł z rodziną. Willoughby musiał przyznać, że starsza Bertamówna była naprawdę urocza.
Zauważył Fanny z daleka, ale jego stolik mieścił się po przeciwnej stronie sali pokazowej, gdzie usiadł wraz z towarzyszką.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
Aurorka ujęła podany jej kieliszek i wdzięcznie skinęła główką w geście podziękowania. Umoczyła swoje usteczka w musującym napoju. Temu i owemu skłaniając główką. Zastanawiała się czy rodzice będą. Mama pewnie chętnie by coś z nowej kolekcji kupiła.
Mówił, mówiła ale ile razy by jej to nie powtarzał to miło jej było tego słuchać no i mogła sobie wmawiać, że robi takie oszałamiające wrażenie.
- Ty również prezentujesz się doskonale.- uśmiechnęła się do mężczyzny.- Muszę uważać by nie zgubić cię w tłumie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
Odette czuła jak trzęsą jej się ręce. Naprawdę się denerwowała. Począwszy od tego czy żadna modelka się nie potknie, przez nastroje na bankiecie, aż do jutrzejszych artykułów.
Zerknęła na salę, nieco uchylając kurtynę. Marchantowie z matkami, Aurora Osel z jakimś młodzieńcem, Bertamowie i reszta śmietanki towarzyskiej. Widziała również prasę, która kręciła się w tyle sali. Nieliczni, tacy jak Emma, mieli zagwarantowane miejsce bliżej podestu pokazowego.
Odette kazała stanąć wszystkim swoim modelkom w rzędzie i się pokazać. Az złożyła ręce jak do modlitwy, dotykając do ust.
-Pięknie. Cudownie. - odwróciła się do swojej asystentki - Annabelle, to będzie strzał w dziesiątkę! Lolie, idziesz pierwsza, dasz radę. - mrugnęła do pierwszej modelki, która ustawiła się na początku podestu, jeszcze za zasuniętą kotarą.
Odette odwróciła się do muzyka. Odliczyła na palcach do trzech, w tym samym czasie Annabelle dała znać facetowi od światła i kurtyny.

Światła przygasły, rozbrzmiała muzyka, a w momencie, kiedy kurtyna zaczęła rozsuwać się na boki, spośród jej materiału wyłoniła się pierwsza modelka, w uroczej sukience koktajlowej - KLIK - mogącej sprawiać wrażenie, że Odette tak w zasadzie nie wymyśliła nic nowego, prócz nieco bardziej nowoczesnej formy rozkloszowanej spódnicy. Nic bardziej mylnego, projektantka wiedziała jak podsycać ciekawość, po prostu. Dlatego też druga sukienka również nie była nic przebojowym, za to bardzo eleganckim - KLIK. Modelki minęły się tuż przy środku podestu, tuż obok kurtyny. Wychodząca pojawiła się po prawo, a schodząca znikała na lewo.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 503
avatar
Emma Cassell
Emma koledze poświęciła zaledwie minutę i jeden uśmiech. Nie mogła więcej, zauważając przygaszanie świateł, informujących o bliskim starcie pokazu. Przeprosiła więc stażystę i zostawiając obietnicę porwania go do rozmowy po pokazie, ruszyła na swe miejsce.
Nie chciała przegapić ani sekundy, by potem wiedzieć o co pytać i o czym pisać. Usiadła obok pustego krzesła, obiecując sobie zmyć głowę Victorowi, po czym skupiła już tylko na pokazie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Panna Bertram przez chwilę obserwowała przybywających gości, zauważając w którymś momencie powitanie pana Willoughby. Uśmiechnęła się do niego, gdy na nią spojrzał, by potem zerknąć z zainteresowaniem na jego towarzyszkę. Brzydka, pomyślała odwracając głowę.
I aż się wyprostowała, gdy muzyka zaczęła grać a kurtyna się rozsunęła. Dziewczyna liczyła na przedstawienie o którym długo nie zapomni. Jakie więc było jej rozczarowanie, gdy pierwsza modelka wyszła w zupełnie zwyczajnej sukience, podobnej do tych, które Bertramówna miała w swej szafie. Patrzyła więc krótko na nią, zaraz spojrzenie kierując na kolejną kreację.
Krój jeszcze dziewczynie mógłby się podobać, jednak nudny kolor sukienki zupełnie nie przypadł jej do gustu. Miała nadzieję, że panna Pirce dalej pokaże coś lepszego.
W końcu liczyła, że nie wyjdzie z pokazu z pustymi rękoma! A tatuś musiał być przygotowany i mieć wypchany na dziś portfel.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
A Fabian miał radochę, bo mógł obserwować wszystko od strony kulis, co mu się zdarzyło po raz pierwszy. Skrzypeczki miał nastrojone, także mógł siedzieć i lustrować panie wzrokiem. Nikt mu przecież nie zarzuci, że zachowuje się niewłaściwie, po to ten pokaz był !
Ach, Emily w każdej by wyglądała pięknie...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 72
avatar
Ferdinand Bertram
Patrząc na zgromadzone osoby, to panna Pirce zdołała przyciągnąć prawie każdego, który coś znaczył lub był popularny. Nie umknęło mu, że u Marchantów jakieś spotkanie rodzinne właśnie się odbyło. Bertram przywitał się na odległość z Alexandrem, który znowu pokazał się z inną dziewczyną, bo ta raczej jeszcze kobietą nie była. Czasem się zastanawiał czy tak by nie było mu lepiej?
Ferdinand wrócił do rzeczywistości, gdy przygasły światła. Popatrzył po żonie i córce.
- Czyżby kreacje nie zrobiły na tobie oczekiwanego wrażenia? - pochylił się w stronę Tonii, której chyba entuzjazm opadł. On nie miał zdania, w końcu w sukienkach nie chodził. Za to żona pokiwała z aprobatą na drugi, elegancki strój.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
- Trzymaj się mocno.
Odpowiedział z uśmiechem, bardziej wystraszony zgubieniem Aurorki, niż ona utratą studenta. Gdy znaleźli się przy krzesłach, przywitał się z najbliższymi osobami i poczekał aż jego partnerka zajmie miejsce. Usiadł chwilę po niej, powstrzymując się przed szarpaniem za kołnierzyk i krawat, duszący go pod szyją.
Z przyjemnością przyjął przygaszenie świateł i zupełnie nieobeznany w sukienkach, przyjrzał się pierwszej.
Za jakie grzechy?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
- Myślę, że masz w tej kwestii rację. - odpowiedział od razu. Rozejrzał się po sali, odprowadzając matkę wzrokiem. Zakręciła się koło jednej ze swoich koleżanek, które na pewno nie były jej stałymi przyjaciółkami. Udawane, wymyślone znajomości.
- Już cię za to przeprosiłem. - No tak, pewnie o tym zapomniała, albo gdzieś jej się to po drodze zgubiło, bo myślała wyłącznie o sobie! - Prosiłbym cię teraz, żebyś razem z Williamem, wróciła do domu. - mówił odwracając się w jej stronę, choć zajęta była szukaniem kelnera niż zwróceniem uwagi na swojego męża.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
- Ale czy szczerze? - w końcu zwróciła na siebie uwagę kelnera, który przyniósłjej kolejny kieliszek. - Miałeś to sobie wszystko przemyśleć. Jakieś wnioski?
Napiła się. W tej samej chwili rozpoczął się pokaz. Pierwsza sukienka nie byłą niczym niezwykłym. Druga zdawała się być wykonana z przyjemnego materiału. Och, gdyby znalazło się coś świecącego.
- Dlaczego mnie potrzebujesz, Henry?
Wzrokiem natrafiła na stolik Alexandra. Uśmiechnęła się do niego, jeśli ich spojrzenia się skrzyżowały. Spojrzała potem na męża, odgarniając kosmyk włosów na bok.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Alexander kiwnął na kelnera, żeby przyniósł mu tego szampana. Z chęcią wypiłby coś mocniejszego, ale na takie alkohole przyjdzie czas, kiedy męska część zgromadzenia zorganizuje sobie rozrywkę we własnym towarzystwie, byleby nie słuchać o tych wszystkich szmatkach.
Kiedy zaczął się pokaz, rozsądną ilość spojrzenia poświęcił sukienkom, żeby nikt nie poczuł się urażony. Zerknął na towarzyszkę, zauważył, że spodobała jej się pierwsza sukienka. Może jak będzie grzeczna to jej kupi? Nachylił się do niej nieco, coś szepcząc, a ta się zaśmiała po cichu.
Zerknął na stół Marchantów i spotkał się spojrzeniem z Fanny. Uśmiechnął się do niej. Pięknie wyglądała w tych rozpuszczonych włosach. Zresztą każdej kobiecie najlepiej w puszczonych na ramiona lokach. Nie wiedział skąd wzięła się ta moda, że spora większość kobiet ostatnio ścinała włosy na krótko.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Atelier i dom mody Pirce
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 11, 12, 13  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-