IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Atelier i dom mody Pirce

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 11, 12, 13  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


W centrum miasta mieści się Dom Mody Pirce. Dwupiętrowy, elegancki budynek z białą elewacją i wejściem na głównej ulicy, którego pilnują dwa kyarry, siedzące po obu stronach schodów.
Po wejściu do środka człowiek znajduje się w owalnym holu, w którym jest swego rodzaju recepcja. Jednak z wielu pracownik zaopiekuje się klientem i poprowadzi do wybranego miejsca. Na prawo, za przeszkloną szybą widać z holu atelier. Suknie, sukienki, garnitury, na wieszakach, czy manekinach.

Na lewo idzie się do sali pokazowej, z długim podestem i rzędem krzeseł po obu stronach, a także sporą ilością miejsca na zorganizowanie przyjęcia.
Na piętrze domu mody są pracownie krawieckie, gabinety Odette, jak również i jej matki, sala konferencyjna, księgowość itp.

Cennik dla pań:
- suknie balowe - 80 do 200 kredytów
- sukienki koktajlowe - 50 do 100 kredytów
- sukienki biznesowe - 20 do 60 kredytów
- suknie ślubne - 80 do 250 kredytów
- spódnice - 10 do 50 kredytów
- eleganckie koszule i bluzki - 10 do 60 kredytów

Cennik dla panów:
- garnitur wyjściowy - 70 do 200 kredytów
- garnitur biznesowy - 40 do 150 kredytów
- garnitur codzienny - 40 do 80 kredytów
- garnitur ślubny - 100 do 200 kredytów
- frak - 90 do 200 kredytów

Pracownicy fabularni:
 
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Tonia zrobiła wielkie oczy na krótką, czarną sukienkę. Przepiękna, krótka! droga, krótka! Panienka Bertram wyciągnęła szyję jeszcze bardziej niż dotychczas. Tę sukienkę też musi mieć i nie miała zamiaru słuchać co rodzice sądzą na temat długości.
Uśmiechnęła się na te oczko puszczone w tłum, ale zaraz mina jej zrzedła, gdy okazało się, że to chyba do młodego Schneidera. Modelka nie miała zupełnie gustu.
Biała ślubna suknia również robiła wrażenie i Tonia mogłaby nawet dać się wydać za mąż, byle tylko taką suknię ubrać. Na głos jednak tego nie zamierzała powiedzieć!
- Mogłoby być więcej krótkich - stwierdziła w zamian.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 44
avatar
Theodore Schneider
Schneider wraz z synem również pokazali się na pokazie zorganizowanym przez Odette Pierce. Dyrektora teatru jednak nie interesowały prezentowane na nim ubrania a towarzystwo jakie zebrało się w jednym miejscu. Nie zwracał uwagi na kolejne sukienki zamieniając słowa to z jedną, to z drugą ważniejszą głową. Syn siedział gdzieś obok, może rozmawiał z jakąś młodą damą, która wpadła mu w oko.
Zawiesił spojrzenie na ostatniej kreacji. Przez myśl mu przyszło, że ta cała wielka kolia musi kosztować majątek.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
Wszyscy zachwyceni suknią ślubną, pewno zaraz rozległyby się oklaski, gdyby nie to, że sekundę po tym, gdy modelka w bieli zniknęła za kurtyną - zgasły światła. Muzyka weszła w crescendo i nagle dwa reflektory padły na modelkę, która stała nieruchomo, jedynie lekko się uśmiechając.

Suknia odbijała światło tysiącami diamentów. Modelka poruszyła się, a kolorowe promyki rozpraszały się po całej sali. Dziewczyna szła powoli, z gracją. Włosy miała spięte do góry, jedyną dodatkową ozdobą były ledwo widoczne malutkie kolczyki.

KLIK

Muzyka zamilkła, a zza kurtyny wysunęła się Odette w towarzystwie reszty modelek. Tren fioletowej sukni ciągnął się za nią, kiedy szła przez sam środek, uśmiechając się szeroko.
-Szanowni państwo, przyjaciele, drodzy przedstawiciele mediów. - rozejrzała się po sali. Nie widać było już ani śladu stremowania. Odette była w swoim żywiole.
-Zawsze powtarzam, że kobieta powinna mieć dwie rzeczy: klasę i bajeczny urok. Wierzę, że po dzisiejszym pokazie również wspaniałą suknię.
Modelki zaczęły klaskać. Dobrze wiedziały kiedy to robić, przecież to było przećwiczone z dziesięć razy. Samo wyjście ostatniej modelki było ćwiczone dwa razy dziennie przez ostatni miesiąc.  
-Zapraszam na poczęstunek i mile spędzony czas. - skłoniła się elegancko, potem pozując jeszcze chwilę do zdjęć. Później zniknęła jeszcze na chwilę za kulisami.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
A jednak długie też mogły być, gdy wyglądały jak ta ostatnia. Tonia nawet nie zauważyła kiedy nieelegancko otworzyła usta, jak zaczarowana wpatrując się w ostatnią z sukienek.
Przysięgłaby, że słyszy jak ta woła do niej "Mamo!". Aż złapała ojca za ramię, tym samym poświadczając swój wybór tej jedynej, wymarzonej sukni... w tym miesiącu. Zaś gdy pojawiła się projektantka, Tonia na nią spojrzała z zachwytem. Wspaniała!
Dołączając do oklasków jeszcze raz przyjrzała się swym ulubionym kreacjom, uśmiechając z zadowolenia nad pokazem. Było warto przyjść, zdecydowanie.
- Tato!
Odezwała się do ojca, gdy Pirce i modelki zniknęła za kulisami. No i teraz rodzice dziewczyny mieli niezły orzech do zgryzienia!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 72
avatar
Ferdinand Bertram
Spojrzał z lekkim rozbawianiem na swoją córkę. Przy okazji zastanowił, co by się działo, gdyby była obecna na pokazie Natalie.
Pewnie w miejscu uścisku Tonii materiał rękawa będzie na wieki wieków pognieciony. Delikatnie poklepał ją po dłoni.
- Już nie błyszcząca i nie krótka czarna sukienka, ale to diamentowe cudo podbiło twoje serce?
Spojrzał na żonę, na której ostatnia kreacja zrobiła wrażenie.
- Spodziewam się, że nie tylko Antonii - westchnęła matka.
Ferdinand skinął głową. Może jego córka powinna się zastanowić nad stażem w Domu Mody Pirce.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Alexander lekko znudzony spoglądał na suknie. Kilka tysięcy kredytów przeszło im przed oczyma. Musiał jednak przyznać, że jeżeli któraś z jego kochanek założyłaby tę kolię na gołe ciało... Zerknął na stażystkę. Delikatnie musnął ją w okolicy ucha. Uśmiechnął się łobuzersko, trochę jak młodziak. Chyba właśnie tym przyciągał kobiety.
Kiedy zgasły światła odruchowo popatrzył się na wybieg. Musiał przyznać Odette Pirce, że potrafiła zrobić wrażenie. Ta gra światłem wyglądała naprawdę widowiskowa. Zaklaskał, kiedy rozległy się brawa. Potem rozsiadł się nieco nonszalancko, spoglądając na projektantkę. Młoda, zdolna, piękna. Miała zmysł do interesów. Zupełnie jak jej matka. Jednak dobre geny przekazywane są z pokolenia na pokolenie.
Projektantka zniknęła, można było rozpocząć bankiet. Rozległ się delikatny dźwięk skrzypiec, ludzie zaczęli krążyć po sali. Sam również wstał. Jego towarzyszka powiedziała, że na chwilę go przeprasza. Podobno modelka w czarnej sukience była jej koleżanką. No trudno, znajdzie sobie lepsze towarzystwo. Z braku laku udał się w kierunku Bertramów. Mijając stolik Marchantów uśmiechnął się do Fanny ponad ramieniem jej męża.
-Witaj Ferdinandzie, widzę, że panie wyciągnęły cię na pokaz. - zaśmiał się i tuż po uściskaniu ręki mężczyzny, zaczął całować dłonie jego towarzyszek. Zaczynając oczywiście od najstarszej.
-Pani Bertram. Panienko Bertram. - do najmłodszej uśmiechnął się łobuzersko. - Myślę, że ostatnia kreacja będzie numerem jeden w zamówieniach. Chodź wydaje mi się, że panna Pirce będzie miała ograniczoną ilość.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Tonia spojrzała na matkę, równie zakochanej w ostatniej sukience. No proszę, obie miały dobry gust i mimo różnic w zdaniach, zawsze w końcu potrafiły się w czymś zgodzić. Tylko, że córka wolałaby teraz mieć zupełnie inne, bo jak się podzielić jedną suknią?
Nie będzie chodzić w takiej samej!
Dylematy szybko zostały jednak przerwane przez nadejście pana Willoughby. Tonia zwróciła ku niemu twarz, ciesząc się brakiem stażystki. Uśmiechnęła się do mężczyzny uroczo, reagując na jego zaczepne spojrzenie.
- Taka suknia powinna być jedna jedyna. Kopie już nie będą tak olśniewać.
Wyraziła swe zdanie, czując, że przepłacze długie godziny jeśli ktoś inny ją kupi. Ale zawsze wolała wybrać coś innego niż paradować w tym samym, co już na innej osobie zachwycało.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 72
avatar
Ferdinand Bertram
Wygładził materiał, wstał, w zamierzeniu chciał podać ramię swej małżonce. Podszedł do nich minister sprawiedliwości. Skinął mu na powitanie, po czym wymienili się uściski dłoni.
- Jak widać. Nie było możliwości, żeby ominąć takiego wydarzenia - w głosie Bertrama przebrzmiewały pojedyncze kpiące tony.
- Tak, jest zjawiskowa - zgodziła się Bertramowa z Alexandrem i córką.
- Gdzie podziała się pana urocza towarzyszka? - dopytała się kobieta, dobrze było wiedzieć kogo tym razem wybrał sobie Alexander.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2573
avatar
Theresa Reebentoff
Cały ten splendor zaczynał ją nudzić. Nic się nie zmieniło, każde elitarne spotkanie było takie same. Fałszywe uśmiechy, gierki, interesy... Coś, co kiedyś bardzo jej odpowiadało, a teraz po prostu mierziło. Nie miała ni do stracenia. Nie miała nic do stracenia jeszcze bardziej niż przed tym jak... jej serce rozsypało się na kawałki. A mimo wszystko to, co prawdziwe zaczęło mieć znaczenie. Uśmiechnęła się pod nosem. Głupia dziewczyno... Dopaliła papierosa,  dopiła drinka, po czym bez słowa wyszła. Spojrzenie zielonych oczu spoczelo na Alphonsie. I wtedy Theresa uśmiechnęła się ładnie, ale za tym uśmiechem kryło się również krótkie "Przepraszam".
Potem po prostu wyszła. Wszystko co jej się spodobało zamierzała kupić listownie. Wysyłając przy tym słowa uznania dla projektantki.

Zt
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Wzruszył lekko ramionami, odpowiadając najmłodszej.
-Kto wie, może jest jedna jedyna.
A bo on tam się znał na kupowaniu sukienek? On wolał je ściągać. Odwrócił się do pani Bertram.
-Nathalie? Ponoć jedna z modelek jest jej koleżanką. - powiedział dość obojętnie. A to ważne czy wróci akurat z Nathalie do domu czy inną piękną, młodą kobietą?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Spojrzała na mamę, tłumiąc w sobie niezadowolenie z powodu jej pytania. Kogo interesowała jedno wieczorna towarzyszka pana Willoughby? Wcale nie mając na to ochoty, Tonia jednak w ciszy wysłuchała odpowiedzi mężczyzny, poszukując tematu, który mógłby zainteresować mężczyzn. Wiadomo, że nie o sukienkach trzeba z nimi rozmawiać.
A ponieważ nie miała czasu, zanim matka ją odciągnie, by panowie sobie porozmawiali, Bertramówna zadała pierwsze pytanie jakie się jej nasunęło.
- Jak się panu w ministerstwie powodzi?
Zapytała, dumnie się prostując i uśmiechając do Alexandra. Tatuś powinien być dumna, że jego pierworodnej nie tylko szmatki w głowie!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 72
avatar
Ferdinand Bertram
W końcu zeszli z tematu fatałaszków, z którego obchodziło głównie wysokość kwoty, którą musiał umieścić na czeku.
Zagadnienie, które wybrała Tonia mogło być dobrym trafieniem w przypadku człowieka, który wiele poza pracą nie miał. A może chybiła. Ferdinand nie zamierzał pomagać córce, skoro chciała prowadzić dorosłe rozmowy, niech się uczy. Jeśli się zbłaźni to też cenna lekcja.
Za to matka odetchnęła.
- Skarbie, pan minister nie zjawił się tutaj rozmawiać o pracy - zwróciła lekko uwagę córce.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Zerknął na chwilę w tłum, orientując się szybko gdzie i jakie grupki się potworzyły. Potem jednak skupił swój wzrok na rodzinie. O maszyno, nienawidził rozmawiać z całymi, szczęśliwymi rodzinkami. Jedno martwiło się co powie drugie, czy ich czasem nie skompromituje, dziecko zawsze chce być najlepsze, a rodzice później stoją zawstydzeni.
-Dziękuję, nie mogę narzekać na swoją pracę. Ale panienki matka ma rację. W takich przyjemnych okolicznościach, jak dzisiejszego wieczoru, nie warto rozmawiać o pracy.
Przecież nie będzie zanudzał nastolatki tym co się dzieje w ratuszu. Pewnie wystarczająco nasłucha się o problemach miasta, kiedy Ferdinand prowadził rozmowy w domu.
-Skoro zaczęły się tańce to może pozwolisz mi porwać swoją córkę do tańca? - odwrócił się do głowy rodziny.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 72
avatar
Ferdinand Bertram
Czy Alexander zanudziłby ich rozmową o pracy? Może nie, Ferdinand w domu zamykał się w gabinecie, tym samym chowając się przed codziennymi problemami życia rodzinnego.
- Nie mam obiekcji, jeśli Antonia wyrazi chęć - odpowiedział Bertram. Wyprzedził wszelkie obiekcje swojej małżonki.
Pewnie gdy Tonia oddaliła się z Willoughby, to pani Bertram nie omieszkała wyrazić zdania, że nie do końca jest zadowolona z tej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Myślała, że się zapadnie pod ziemię, gdy matka postanowiła jej zwrócić uwagę. Naprawdę? Przy panu Willoughby? Tonia aż wstrzymała powietrze, czując się tak bardzo niedoceniona i niekochana!
Rumieńce wykwitły jej na policzkach a ślina ledwo dała się przełknąć, gdy mimo podziękowań, także Alexander zwrócił jej uwagę. Na maszyny, zębatki i wszystkie części świata, dlaczego musiała zadać te pytanie?
Strofując się w myślach, prawie nie usłyszała propozycji tańca. Skruszona jednak a danej chwili, popatrzyła tylko na ojca pytająco, nie śmiąc już odezwać, by nie wyjść na większego dzieciucha.
Uśmiechnęła się tylko lekko, czekając na odpowiedź taty, jak na werdykt.
Gdy wydał zezwolenie, uśmiechnęła się śmielej i spojrzała na Alexandra, podając mu dłoń. Gdy ruszyli na parkiet, nie omieszkała posłać dumnego spojrzenia stojącym pod ścianą pannom.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Wzruszył ramionami. Zrobi jak uważa, nie miał zamiaru do niczego przymuszać żony. Trzeba być głupcem, żeby zmuszać do czegokolwiek Fanny Marchant. Trzeba było ją podejść i mieć nadzieję, że spryt wyrasta ponad jej podejrzliwość.
Kolejne panny pojawiały się na wybiegu. Kolejne fale gorącego zachwytu przechodziły przez całą Fanny. Każda kobieta miała słabość na punkcie nowych, pięknych rzeczy? Odette wiedziała co robi. Wiedziała również, że załatwi sobie kilku dodatkowych stałych klientów.
- Zamówić którąś? – zapytał. Podał Fanny dłoń zapraszając żonę do tańca.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Podziękował ojcu Toni skinieniem głowy za zgodę i ujął dłoń dziewczyny, prowadząc na część sali przeznaczoną na tańce. Jakiś młody skrzypek przygrywał dość spokojną, choć całkiem wesołą melodię, do której będzie im się przyjemnie tańczyło. Choć Alexander często spotykał się z młodymi dziewczynami, to dość rzadko bywał z nimi na tańcach i miał nieco obaw, że może nie zna jakiejś nowej mody tanecznej, która mogła teraz panować. Miał nadzieję, że się nie zbłaźni. Zresztą pewność siebie biła z dojrzałej twarzy mężczyzny.
-Mam nadzieję, że nie poczułaś się urażona moją uwagą?
Trudno było nie zauważyć tych rumieńców młodej Bertramówny podczas rozmowy dorosłych. Dziewczyna była już w tym wieku, kiedy chciała przestać być traktowana jak dziecko. Uśmiechnął się do młódki i okręcił zgrabnie, na powrót łapiąc ją zaraz w talii mocną dłonią.
-Sądzę, że wieczór można zaliczyć do udanych, nie mylę się Toniu? Pozwolisz, że będę mówić Ci po imieniu? - ponowił nieco łobuzerski uśmiech.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Tonia oczywiście słyszała różne plotki, dzięki towarzystwie Mary, której tu być nie mogło, a której będzie miała wiele do opowiadania. Na pewno wspomni o partnerce Alexandra i tańcu jaki jej zaofiarował, porzucając pannicę z którą przyszedł.
Zupełnie nie myśląc teraz, że ktoś taki jak Willoughby mógłby się zbłaźnić, Tonia poddała się jego prowadzeniu w tańcu, zgrabnie sobie na parkiecie radząc. Mamusia ją dobrze wyuczyła!
- Oczywiście, że nie.
Skłamała gładko, posyłając mężczyźnie uśmiech. Miałaby mu się przyznać, że z wstydu chciała opuścić towarzystwo? Nigdy w życiu! Obróciła się w tańcu i na nowo położyła dłoń na ramieniu polityka.
- Jeśli tylko ja też będę mogła zwracać się do pana po imieniu.
Odpowiedziała, pozwalając sobie na to, zachęcona kolejnym uśmiechem Alexandra. I chociaż rodzice zmyliby jej za to głowę, a rumieńce zdradzały niepewność, to Tonia chętnie podjęła wyzwanie.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Cóż znaczy chwila wstydu tylko w gronie rodziców, kiedy później wszystkie jej koleżanki będą plotkować, że tańczyła z jednym z najbardziej chodliwych towarów w elicie?
Zaśmiał się krótko, acz serdecznie. Mądra dziewczyna, nie pozostawała bierna w rozmowie.
-Zgadzam się, pod warunkiem, że nie będziesz próbowała skracać mojego imienia. - zmrużył lekko oczy, chociaż pewnie bardziej rozbawiony.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Rozluźniała się, dzięki uśmiechowi Alexandra, który do tej pory jawił się dla niej tylko jako znajomy rodziców i temat do plotek między przyjaciółkami. Chociaż czasem bawiły się w układanie swego top trzy, pięć albo dziesięć, a mężczyzna gdzieś trafiał, to jednak były to tylko zabawy. A dziś? Od dziś będzie się zwracać do niego po imieniu.
Mary zzielenieje z zazdrości!
- Takiego imienia nie powinno się skracać.
Odpowiedziała zgodnie i szczerze. Można było się zastanowić dlaczego Antoni imię jest skracane. Kiedyś pewnie zostanie to przerwane. Uśmiechnęła się, nie interpretując zmrużenia oczu inaczej niż rozbawienie.
Par na parkiecie przybywało, chociaż zaintrygowana Alexandrem Tonia, nie zwracała uwagi na ludzi obok.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
Odwzajemniła uśmiech ponad ramieniem męża. Ach, ten Alexander. Wciąż się nie ustatkował. Kiedyś lubiła myśleć że to przez to, że za nią tęskni, i że żadna nie jest jak ona. A teraz? Teraz sama była już ustatkowana. Nawet, jeśli obrażona.
- Słucham?- spojrzała na Henryka. Dopiero po chwili zrozumiała co mówił. Chwyciła obrażona jego dłoń i wstała od stolika. Jakby nie było dawno nie miała okazji się z nim nigdzie pokazać. Co dopiero mówić o tańcu. - Chcesz mnie przekupic? Nie wiem, czy cię stać, mój drogi.
No i jak miała powiedzieć, że wcale nie chce tej kolii na ciało, skoro strącanie chciała ją mieć? Albo tę ostatnią suknię? Albo tę trzecią? Albo... Zacisnela zezloszczona usta. Nie była przekupna, ale w tej chwili...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
Ponieważ Romesay jej przytakiwał w odpowiednich momentach to była pewna, że słucha jej z uwagą i jest zainteresowany pokazem w takim samym stopniu co ona. Skinęła Byronowi głową. Jakoś dawno go nie widziała.
Pokaz się skończył wiec głowę dziewczę miało nabita świetlistymi kreacjami. Rozentuzjazmowana z rumieńcem na licu. Chwyciła Romesaya pod ramię i lekko nakierowała w stronę stołu z przekąskami.
- Jak myślisz, którą powinnam kupić?- nawet jej przez myśl nie przemknęło, że jedna taka suknia to ze dwa Romkowe stypendia.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Ponoć nie powinno się ufać mężczyznom, którzy umieją tańczyć, ponieważ spędzając zbyt dużo czasu w towarzystwie kobiet. A okazało się, że Alexander jest niezłym tancerzem, swobodnie obracając swoją partnerkę, a także sprawiając by ich ciała płynęły w rytm muzyki.
- Cieszę się, że mamy podobne zdanie. A ty, jak wolisz? Antonino, czy Toniu?
Zerknął w stronę jej rodziców, którzy pewnie również zaczęli tańczyć. Jeszcze Ferdinand zacząłby mu głowę suszyć, że spoufala się z jego córką. Zwłaszcza teraz, kiedy nieco pochylił się nad jej uchem.
-Myślę, że do tak pięknej, dojrzałej, młodej kobiety pasuje pełne imię, Antonino.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Alexander chyba nie zdawał sobie sprawy, że swym zainteresowaniem nieco czaruje młode dziewcze, które do tej pory nie tańczyło z nikim innym jak swym ojcem, albo rówieśnikami, podsyłanymi przez ich rodziców.
Tym bardziej gdy tak się nachylał nad jej uchem, wypowiadając słowa, które łechtały ego Betramówny. Do czasu. Póki nie zorientowała się, że jej imię jest źle wypowiadane.
- Antonia. Mam na imię Antonia, Alexandrze.
Odezwała się, pozwalając sobie na zerknięcie z bliska w oczy mężczyzny. I może powinna się gniewać, może i się gniewała, była zła z powodu złego zapamiętania jej imienia, ale nie wyglądała na taką.
Nie myślała też o tym czy ojciec może komuś suszyć głowę. Przecież tylko tańczyli, tak? A ona skupiła się na tym, że według partnera jest piękna.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
Odette w końcu pojawiła się na sali, od razu dostając w dłoń kieliszek ze swoim ulubionym martini. Puściła oko do Fabiana, który zaczął przygrywać na skrzypcach, przy akompaniamencie pianina, saksofonu i innych instrumentów, choć wcześniej zaznaczyła orkiestrze, że to Fabian ma grać pierwsze... no tak, skrzypce. Może chciała mu się zrewanżować, że nie przyszła kilka tygodni temu na spotkanie?
Zaczęła krążyć wśród gości, starając się wymienić z każdym gości chociaż kilka słów.

Jednocześnie informowała o licytacji na diamentową sukienkę. Modelki chodziły po sali i zbierały proponowane ceny od gości, a pod koniec zabawy ogłoszony zostanie zwycięzca. Cena wyjściowa - 200 kredytów! Kto da więcej?!
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Atelier i dom mody Pirce
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 11, 12, 13  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-