IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Szpital i przychodnia lekarska

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 22 ... 38  Next
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
First topic message reminder :

Składający się z wielu budynków kompleks szpitalny zajmuje niema cały kwartał ulic. Od południa jest podjazd dla karetek, wejście do przychodni znajduje się od wschodniej strony. Od północy, oddzielony od pozostałych, jest oddział psychiatryczny.
Szpital to jedyne miejsce w Centrum, w którym mogą przebywać po zmroku obywatele Trzeciej Strefy bez obaw o aresztowanie czy niewybredne docinki.


____________________

"Ale się nie udało", miała ochotę powiedziec.
- Ale zyję - wybrała mniej inwazyjną wersję.
- Chodź tu - wyciągnęła do niej rękę, chcąc Kendrę przytulić. Powinna czuć się źle po takiej reakcji? Pewnie tak. Poczucie winy, coś takiego. Zamiast tego.. nie czuła nic. Miała wrażenie, że zna schematy postępowania i je wykonuje, ale nic wiecej.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Pobyt Fabiana nieco się przedłużył, jednak gdy odwiedzał Emily, przebierał się w swoje ubrania by zataić fakt, że nadal jest trzymany na oddziale. W końcu dostał upragniony wypis i mógł wrócić do domu.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2573
avatar
Theresa Reebentoff
Uniosła się, podpierając dłońmi, by wygodniej oprzeć się na poduszce i przyjmując pozycję niemal siedzącą. Dłonie ułożyła na brzuchu. Zielone oczy spoczęły na Ravenie, błyszcząc ostatkiem sił, przywodząc na myśl spojrzenia z początku ich związku. Ostre. Zaczepne. Wyzywające do podjęcia gry. Oczywiscie o ile Raven cokolwiek pamiętałbyś z ich relacji. Ale nie pamiętał. Dlatego Reebentoff zamierzała być czujna. To nie był już człowiek, którego pokochała. To nie był człowiek, w stosunku do którego miała wyrzuty sumienia. Ale nadal...
Na chwilę zamknęła powieki. Kiedyś miała plan. Plan okrutny i bezduszny. Plan, w którym Raven był tylko pionkiem. A potem ten pionek zaczął zbyt wiele znaczyć, więc wszystko co planowała odsunęła na bok. Teraz rzeczywistość powywracała koziołki.
Theresa otworzyła oczy.
- Tak, widziałam córkę Wiktorii. - odpowiedziała. Nie wiedziała do czego zmierza. Był emocjonalnie upośledzony, ale w dziedzinie logiki i racjonalizmu nie można mu było niczego odmówić. A biorąc pod uwagę fakt, że teraz nienawidzi Theresy, podejrzewała, że może śmiało dodać do tych określeń przebiegłość. I zemstę. I coś, czego Reebentoff nigdy nie chciała dostrzec w Ravenie.
- Jestem ciekawa, kiedy sobie przypomnisz. - oczy byłej dziennikarki otworzyły się nieco szerzej. Czuła się jak w koszmarnych majakach. - A gdy już sobie przypomnisz, zamkniesz wszystkie drzwi. Będę miała już tylko jedną drogę. - zaśmiała się cicho. - I pomyśleć, że wszystko włożyłam ci w ręce, bo ci ufałam.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 806
avatar
Wodzirej
Szpitalne korytarze przemierzał dostawca. Bywał tutaj codziennie więc wiedział do której sali ma się kierować i już nie błądził po wszystkich zakamarkach szpitala.
Zapukał i wszedł do sali. Już nawet nie kazał Blackowej potwierdzać odbioru. Wczoraj były gardenie, przedwczoraj mieczyki a dzisiaj okazały kosz frezji. Jak tak dalej pójdzie to nadawcy braknie kwiatów w kwiaciarni. Na bileciku było napisane tylko jedno słowo - Oliver.
- Do jutra.- pożegnał się z kobietą przekonany, że znowu ją odwiedzi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
Spojrzenie zaiskrzyło. Raven aż uniósł podbródek i brew. Nie pamiętał początków ich znajomości. Senne migawki jednak bywały dowcipne. Nic konkretnego, ale nie był jedynym, któremu śniły się zielone oczy. Podjął grę? Chyba tak. Schylił się po rękawicę, którą mu rzuciła. Nie opuszczał swoich oczu, wytrzymywał to. Tak, jak wtedy.
- Prawdopodobnie nadal żyje. Beowulf lubi się popisywać. Gdyby się jej pozbył, już wszyscy byśmy o tym słyszeli - powiedział spokojnie. Nie czuł względem dziecka Wiktorii niczego. Nie pamiętał. Nie potrafił znaleźć odpowiednich emocji. Oczywiście, że było mu szkoda, że miał poczucie pewnego żalu i rozgoryczenia. Jak zawsze, kiedy w takich sprawach pojawiało się dziecko. - Emily Black chyba nie była zadowolona z poczynań swojego męża, hm?
Przekrzywił głowę w bok. Notes schował z powrotem. Nie zamierzał więcej zapisywać?
- Może pamiętam więcej, niż myślisz. Abigail - celowo użył imienia, które widniało na liście gończym. Wiedział, że takie zachowanie może implikować w niej pewne odczucia. - Wciąż masz klucze, prawda?
Przyglądał się jej z zainteresowaniem, próbując odpowiedzieć sobie w głowie jakie żywił do niej emocje. W głowie pojawiały mu się kolejne myśli. Jedna po drugiej, uporządkowane. Punkt A, punkt B, punkt C. To wszystko mogło nabrać sensu. Nie będzie łatwo. Ale przecież nigdy nie było, prawda?
Wstał z krzesła i zbliżył się do łóżka, w którym leżała. Położył dłonie na jej głowie, by odchylić ją nieco w tył. Była nieumalowana, rozczochrana, zmarnowana. Ale oczy wciąż iskrzyły, prosząc się o lanie. Pochylił się i pocałował Theresę. Nie od razu namiętnie, nie gorąco. Zależnie od tego, czy odpowiedziała. Odsunął się w końcu, gładząc palcem jej policzek.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
/początek

W końcu, po kilku miesiącach nieobecności, mógł wrócić do pracy. Świadomość tego, że znów może rzucić się w wir obowiązków, dał mu zastrzyk nowej energii. Wyprowadził rano psa, zostawił mu karmę, wodę i od przypadku kuwetę, standardowo zadzwonił na posterunek, czy są jakieś postępy w śledztwie (już go tam znali) i ruszył ku nowej protetycznej przygodzie.
Uśmiechnięty przywitał się z tymi, których tak dawno nie widział, uciął sobie pogawędkę z Dorianem i Housem, podziękował im za opiekę podczas jego pobytu na OIOM-ie. Na na widok swojego gabinetu aż westchnął radośnie. Co prawda przez godzinę ustawiał znów wszystko po swojemu, ale ostatecznie uznał, że Esme się dobrze spisuje. Jej sposób dokumentacji był dla niego czytelny i z pewnością niedawno tu sprzątała, by nie dostał apopleksji po powrocie. Dlatego bez wahania zdecydował się jej przedłużyć umowę i dać podwyżkę przy najbliższej okazji.
W ciągu dnia przyjął kilkunastu pacjentów na konsultacje i przeprowadził dwa zabiegi. Dzień minął mu zadziwiająco szybko. W przerwie lunchowej przeszło mu przez myśl, by zadzwonić do Isabeli, ale ostatecznie zraniona duma mu na to nie pozwoliła.
Kiedy jego dyżur minął, nadal nie wracał do domu. Zrobił sobie mocnej kawy i po przygotowaniu kosztorysu dla Olivera, spakował torbę lekarską i pojechał w kierunku trzeciej strefy

/zt


Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2573
avatar
Theresa Reebentoff
Mówienie o małej Aundrey wywoływało w Theresie żal, jakiego nigdy by się po sobie nie spodziewała. Kiedyś, w czasach kiedy jeszcze mogła być sobą, była przekonana, że w przyszłości będzie miała przynajmniej dwa berbecie plątające jej się przy nogach. Potem Roderick zabrał jej jakąkolwiek przyszłość i teraz nie mogła pozwolić sobie na bycie matką.
- Mam nadzieję, że ją odnajdziecie całą i zdrową. - powiedziała cicho, nie chcąc dawać do zrozumienia, jak bardzo los córki Wiktorii leży jej na sercu. - Audrey powinna... - urwała i pokręciła głową.
Powinna być przy ojcu. Kiedyś, wyjawiłaby Ravenowi prawdę bez mrugnięcia okiem. Teraz nie miała już takiej pewności, a ostatnie czego by chciała, to narobienie Joshui problemów.
- Żadna żona nie byłaby zadowolona z poczynań takiego męża. - wzruszyła lekko ramionami, odpowiadając raczej zdawkowo. Przecież bardzo dobrze wiedziała, że już niedługo doleje oliwy do ognia. Ostatnie plotki mówiące o jej romansie z Marchantem rozbawiły ją niemal do łez. Przy plotkach dotyczących jej i Oliviera chyba śmiałaby się przez parę dni. Tylko na takie puste rozbawienie mogła liczyć teraz w swoim życiu. Żadnych szczerych uśmiechów. Nie było już niczego na tym świecie, co mogłoby uszczęśliwić Theresę Reebentoff.
Kącik ust zadrgał, gdy usłyszała swoje prawdziwe imię.
- Och... A więc znowu trzymasz szubienniczy sznur. - przekrzywiła głowę. - Jak się z tym czujesz? - i znowu ta zaczepka, znowu arogancja i iskry w zielonych oczach. Brwi uniosły się lekko, gdy Raven wspomniał o kluczach. Nie... Nie mógł wiedzieć. Pogrywał sobie z nią? Strzelał? - Oddałam ci wszystko. - odparła po prostu. Nie zdając sobie sprawy, że w obliczu ravenowej metafory jest to najszczersza - i bolesna - prawda.
Gdy wstał, gdy podszedł, gdy odchylił jej głowę... Myślała, że po prostu chce jej skręcić kark. Wymusić zeznania. Ale gdy się nachylił, wiedziała, że chce zrobić coś o wiele gorszego.
- Raven... - szepnęła ostrzegawczo, marszcząc brwi.
Usta, które nie całowały ją od miesięcy. Usta należące do człowieka, dla którego kiedyś mogła zrobić tak wiele. Nawet oddać w jego ręce całe swoje życie, co zresztą zrobiła. Uniosła rękę, by dłoń oprzeć na przedramieniu Crowa. Nie wiadomo w jakim geście właściwie. Nie oddała pocałunku, ale zacisnęła palce na męskiej marynarce.
- Nie powinieneś był tego robić. - powiedziała tak cicho, że niemal niedosłyszalnie, czując ciepłe palce Ravena na policzku. - Zarazisz się.
Jesteś naprawdę okrutny... - zielone oczy wydawały się zmieniać odcień z jednego w drugi i z powrotem. Wiedziała, że na to zasłużyła.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
/ z domu

Mógłby spędzić popołudnie na kilkadziesiąt różnych sposobów był jednak tutaj. Jak praktycznie codziennie. Często spotykał się ze swoimi teściami, którzy również odwiedzali niesforną córkę. Jego siostry i jej bracia też się pewnie pojawiali.
Dzisiaj jak wszedł to na sali na szczęście nie było nikogo. Czyżby kochanek zdążył już wyskoczyć przez okno.
- Cześć, jak się dziś czujesz? - położył jej pudło czekoladek na stoliku.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
Tak, teraz pewnie wisiał z drugiej strony okna, trzymając się zewnętrznego parapetu. Niech Olek zerknie, może mu podeptać palce i pomachać w drodze w dól.
- Dobrze, o ile można tak powiedzieć - chyba wyglądała tez już lepiej. Pierwszy tydzień minął. Nie, żeby ból się jakoś znacząco zmniejszyl.. ale wszystko szło w dobrym kierunku. Zerknęła na czekoladki. Musi sobie odopuścić, ze słodyczami bo jeszcze trochę to wyjedzie stąd na wózku nie dlatego, że nie ma nogi, a dlatego, że będzie tak okrągła, że nie będzie w stanie chodzic.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
Powinien raczek wziąć młotek i przywalić w te paluchy. Miejmy nadzieję, że pokój Em jest na jakimś wysokim piętrze co by kochanek miał długi lot.
- Wyglądasz nieco lepiej.- stwierdził i przyciągnął sobie stołek by usiąść obok łóżka. Usiadłby na jego krawędzi ale ryzykował zrzuceniem a nie chciał sobie potłuc swojego cennego tyłeczka.
- Słyszałem, że moje siostry wpadły. Mam nadzieję, że cię nie zamęczyły?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
Tak, Emily mogla dostać niekontrolowanych skurczy mięśni nóg i skopać przypadkiem Olka z łóżka. Trzeba było uważać. Chociaż pewnie był całkiem ładnie ubezpieczony, ten jego tyłeczek. Swoją drogą, Henryś nie lubi obitych tyłeczków?
- Nie, chociaż zarzuciły mnie masą plotek na wszystkie możliwe tematy. Ale to dobrze. Im mniej przesypiam, tym bardziej się nudzę - zamilkła na chwilę - Skończyłam książkę, którą mi przyniosłeś, powinna być druga część..
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
Henryś bez względu na wszystko lubił jego tyłeczek. Na pewno by mu go wymasował i pocałował by nie bolało. W sumie może powinien dać się zrzucić z tego łóżka by zaznać tej przyjemności.
- Przynajmniej miały tyle rozsądku by nie zabierać ze sobą dzieci.- pewnie gdyby jego siostry pozabierały swoje potomstwo to pielęgniarki pouciekałyby z krzykiem.
- Poszukam i ci przyniosę.- obiecał. Oczywiście szukać będzie służba.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
- Chyba wolały oszczędzić im tego widoku. Nadal nie jest najprzyjemniejszy - westchnęła nieznacznie i poprawiła się na poduszkach. Już mogła trochę bardziej się ruszać, ciągłe leżenie było bolesne. Chcąc nie chcąc, by nie nabawić się odleżyn musiała być codziennie masowana. Może i jej się to nie podobało, ale medycyna z odleżynami sobie jeszcze nie radziła.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
- Lepiej niż tydzień temu. Za kilka nie będzie pewnie znaku, chociaż nie wiem, kiedy Josh będzie mógł założyć protezy. Domyślam się, że już z nim rozmawiałaś na ten temat?- posłał jej pytające spojrzenie, chociaż właściwie miał co do tego pewność.
- W sumie pewnie znowu trzeba będzie zatrudnić pielęgniarkę być może szpital kogoś poleci.- Sybil niestety już nie mogli choć tak dobrze się spisywała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
- Fakt, jest coraz lepiej. Nawet udało mi się wymusić lustro na pielęgniarce - pokiwała głową. Co lgiczne, Em się teraz nie malowała. Wykorzystywała za to pielęgniarkę do robienia jej maseczek i pomocy w dbaniu o skórę. Tego nie chcialą zaniedbać. A że personel zajmujący się nią był dobrze opłacony, to nie było z tym problemu.
- Nie. Niczego nie ustalaliśmy. Potrzebne będą najprawdopodobniej dwie operacje, trzeba poczekać aż wszystko dostatecznie się zagoi.. W końcu mam o nerkę mniej. Jeśli wszystko będzie się dobrze goić to pewnie wypiszą mnie szybciej, ale ile minie od tego czasu do montażu protez, nie mam pojęcia. Potem jeszcze rehabilitacja - skrzwiła się, uświadamiajac sobie ile czasu na to wszystko potrzeba.
- Tak, myślę, że ktoś do opieki się przyda, jednak - zmarszczyła nos, nie kryjąc niezadowolenia ze swojego kalectwa.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
- Nie mogłaś się powstrzymać co. Musiałaś zobaczyć jak wygląda twarz?- kącik ust uniósł mu się w lekkim uśmieszku. Prawie niezauważalnym. W sumie mogła sobie darować i poczekać jak będzie w lepszym stanie ale wiedział, że jeżeli się na to uparła to pielęgniarki nie miały najmniejszych szans. Chyba to było coś co ich łączyło. Jeżeli zachodziła potrzeba to bez skrupułów wykorzystywali swoją pozycję.
Tylko jedna nerka mniej a mogły być dwie nerki mniej albo bez głowy zamiast bez zęba. Żyła więc w ostatecznym rozrachunku nie miała na co narzekać. No i dzięki swojej pozycji będzie mogła zminimalizować szkody.
- W sumie może to nawet potrwać kilka miesięcy.- wzruszył ramionami.- Ominie cię pokaz u tej , no jakżeż jej jest, wiesz o kogo mi chodzi? - Był pewien, że żona będzie kojarzyć nazwisko i w sumie coś jeszcze przyszło mu na myśl co należałoby poruszyć.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
- Ty byś mógł? - pewnie też chciałby się chociaż zobaczyć w lustrze. Wiedzieć, a widzieć to co innego. Co prawda w pierwszych dniach to, co odbijało się w oczach jej najbliższych po zobaczeniu jej stanu dawalo jej wystarczająco wskazówek to i tak.. Nie umiała sobie odpuscić. I obejrzała się cała dokładnie. Ślady po protezach, szwy po operacji, twarz i wszystkie inne ranki i sińce.
Tak, jeśli zachodziła taka potrzeba, obydwoje okazywali się skurwysynami. Tylko, zwykle mieli trochę inne priorytety w swoich działaniach.
Tak, ona nie miała na co narzekać, a on pewnie marudził po nocach nad szklaneczką whiskey, że czemu ząb a nie głowa. Los bywa okrutny.
- Pirce - podsunęła mu.
- Zobaczymy co powiedzą lekarze. Zawsze mogę pokazać się tam jeszcze bez protez - choć jednak tego wolałaby uniknąć. Ale nie mogła też całkiem zniknąć ze świata..
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
Na te słowa wzruszył ramionami. Pewnie jeszcze szybciej niż ona kazałby sobie przynieść to lustro, chociaż jeżeli chodzi o mężczyzn to przystojna twarz nie była tak ważna jak zasobny portfel. Pewnie mógłby straszyć wyglądem a kobiety i tak by się łasiły.
- A właśnie tak. Co prawda ja się nie wybierałem ale ty pewnie tak. Teraz chyba jednak nie będziesz dała rady? Chyb że chcesz się tam na wózku pokazywać?- dopytał bo nie był pewien czy będzie chciała. W razie czego jej to zorganizuje. On pewnie nie chciałby na jej miejscu znosić szeptów współczucia ale kto wiedział co siedziało w głowie Em.
- I skoro mówimy o przyszłości.- spojrzał Em prosto w oczy.- Nie życzę sobie by Fitzroy zbliżał się do naszego apartamentu. - nie obchodziło go jak sobie zorganizują dalszy romans, ten mechanik miał nie pojawiać się w okolicy jego mieszkania.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
ze swojej pieczary/dzień po morderstwie

Isaak zwlekał z przyjściem do szpitala. Dlaczego? Nie lubił wychodzić do ludzi, zwłaszcza w miejsca, gdzie była ich cała masa. Mimo tego, że od niedawna częściej bywał na zewnątrz, to raczej spacerując ulicą, bądź robiąc drobne zakupy w drugiej strefie. Nienawidził centrum. Obłuda i zepsucie. Ci ludzie go brzydzili.
Poddał się ten całej rejestracji, zapisał się do lekarza. Rzygał tym, że będzie musiał spędzić długie minuty sam na sam z Grantem. Myślał o nim dokładnie to co jego przyjaciel, który zdychał gdzieś na obrzeżach. Siedział na korytarzu, ubrany w jakiś stary garnitur, czekając aż ten żart boga maszyny go przyjmie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
/początek

Kolejny dzień pracy mijał spokojnie. Nie miał już na dziś planowanych operacji, zostały mu same konsultacje. Gdy wyszedł starszy pan z mechaniczną nogą ( nie chcecie wiedzieć, co Grant znalazł w środku mechanizmu, ale z pewnością było nieżywe od miesiąca.) Grant jeszcze kilka dobre minut szorował ręce. Nadal się głowił co to do cholery było?
W końcu mógł usiąść za biurkiem i poprosić kolejną osobę. Załóżmy że Isaak wszedł szurając nogami.
Josh zerknął w kartę przyniesioną wcześniej przez Esme.
- Pan...Burton - przeczytał nazwisko dziwadła - W czym mogę pomóc?
Bo mogło chodzić o dłoń, albo o brak ucha, który się dość rzucał w oczy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Może szurając nogami nie, ale na pewno uderzając ciężkimi butami o posadzkę. Popatrzył się na protetyka. I Wiktoria z nim była? Zaćmy wtedy dostała?
Kiedy spytał się o co chodzi, Isaak odgarnął włosy z prawej strony.
-Konsultacje odnośnie protezy ucha.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Prosto, krótko i na temat. Czuł, że z tym pacjentem pójdzie szybko.Poprawił okulary na nosie i podjechał do niego na swoim krześle obrotowym
- Dobrze, pozwolę sobie zajrzeć - chwycił odpowiedni sprzęt, bo być może ostało się nieco z wnętrza ucha, ale była to nadzieja płonna. Rana dobitnie wskazywała na utratę ucha z powodu silnego wybuchu. Z czym on kuźwa czekał, przecież to było już zasklepione !
- Pomijając czas, w którym zabliźniała się rana...odczuwa Pan jakieś dolegliwości ? Szumy, stuki, piski, słyszy Pan jakiekolwiek dźwięki ? - był i takie przypadki, że wystarczyła proteza ucha zewnętrznego. Z wewnętrznym będzie trudniej.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
- Nie wiem. Będę musiała porozmawiać z lekarzem na ten temat - przyznała. Wolałaby sama zadecydować czy idzie czy nie idzie, ale jednak trzeba było pytać kogoś kto mógł ocenić jej stan zdrowia. Pewnie po wyjściu stąd Olka Emily dostanie pocztę z zaproszeniem na pokaz, który jednak odbedzie się chyba za szybko, by była w stanie w nim uczestniczyć.
- Nicolas to przede wszystkim mój przyjaciel, nie muszę się z nim spotykać w apartamencie - nie speszyła się jego spojrzeniem. Byla kawiarnia, park i tysiąc innych miejsc gdzie mogli się spotkać i porozmawiać. A jeśli chcieliby trochę prywatnośći, to mieli do dyspozycji dwa apartamenty. Wszystko da się zorganizować i wcale nie potrzebowała do tego apartamentu Olivera. Bo tak zaczęła o nim myśleć.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Isaak odchyli głowę nieco w prawo.
-Proszę bardzo.
Pozwolił Grantowi zajrzeć sobie w ucho, a raczej w nieco nieregularną zabliźnioną ranę. Zwlekał też dlatego, że nie uważał by było mu to potrzebne. Jednak na dłuższą metę okazało się uciążliwe.
-Trochę, raczej szmery. - patrzył się przed siebie, a kiedy Grant odszedł popatrzył się na mężczyznę dość przenikliwie. Josh w zasadzie mógł poczuć, że od nieznajomego bije szczera niechęć do niego osoby.
 -Chciałbym najlepszą protezę, jaką może mi pan zaproponować.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Nawet jak czuł, że Ajzak go szczerze nienawidzi, to Grant i tak miał to w dupie. Żaden się nie urodził, co by każdemu dogodził, nie? Zresztą i tak nie znał typa, to mógł sobie o nim myśleć, co chciał. Wolny kraj.
- Czyli nie jest tragicznie - stwierdził spokojnie. Coś tam być może mu z ucha w środku zostało, ale to się okaże już podczas operacji. - Najlepsze mechaniczne uszy jakie wyprodukowano, kosztują około 60 kredytów. Dość drogie, ale są niezawodne. Wręcz poprawiają jakość słuchu. - zaczął zbierać wymiary i zapisywać je w notesie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
-Mogą być. - odparł. Był oszczędny w słowach. Z chęcią rzuciłby jakąś zjadliwą uwagą, ale postanowił być cicho. Dał się przebadać.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Szpital i przychodnia lekarska
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 38Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 22 ... 38  Next
 Similar topics
-
» Szpital i przychodnia lekarska
» Opuszczony szpital psychiatryczny
» Podziemny szpital

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-