IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Szpital i przychodnia lekarska

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 20 ... 38  Next
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
First topic message reminder :

Składający się z wielu budynków kompleks szpitalny zajmuje niema cały kwartał ulic. Od południa jest podjazd dla karetek, wejście do przychodni znajduje się od wschodniej strony. Od północy, oddzielony od pozostałych, jest oddział psychiatryczny.
Szpital to jedyne miejsce w Centrum, w którym mogą przebywać po zmroku obywatele Trzeciej Strefy bez obaw o aresztowanie czy niewybredne docinki.


____________________

"Ale się nie udało", miała ochotę powiedziec.
- Ale zyję - wybrała mniej inwazyjną wersję.
- Chodź tu - wyciągnęła do niej rękę, chcąc Kendrę przytulić. Powinna czuć się źle po takiej reakcji? Pewnie tak. Poczucie winy, coś takiego. Zamiast tego.. nie czuła nic. Miała wrażenie, że zna schematy postępowania i je wykonuje, ale nic wiecej.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Spojrzał na nią, milczac dłuższą chwilę. W końcu odpowiedział.
-Bo potrzebujemy siebie nawzajem. Ja ciebie i ty mnie - odłożył szklankę na bok
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
- Nie sądzę - odparła lakonicznie. Ręce bolały ją okropnie ale nie zglaszała tego. Muszą boleć w takim stanie..
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Och. Aha. Poczuł się jakby mu dała w twarz i z całej siły. Nie dał jednak tego po sobie poznać.
- A ja sądzę - odparł, maskując żal jaki go ogarnął.
Posiedział jeszcze, dokarmil ją, porozmawiał i poszedł.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Powstrzymywała łzy, niewiele już mówiła. Tak będzie lepiej, była tego pewna. Nie wiedziała tylko co zrobić z Kendra.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
Emily wyszła chwile po pokazaniu się.  Usiadła pod sala i czekała.
W domyśle przyszła do Theresy po wyjściu Crowa. Porozmawiały, nadrobiły co się działo, może bez zbędnych szczegółów.
zt - przeskok


Ostatnio zmieniony przez Emily Black dnia Nie Lis 01, 2015 9:34 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
/po przeskoku

Valmount przestała już trochę wyglądać jak zombie. Większość siniaków zlazła, twarz wyglądała nieco zdrowiej. Palcami mogła ruszać, chociaż całą rękę miała trzymać nadal w temblaku. W dodatku chyba szpitalne jedzenie jej szkodziło, bo ostatnio dwa dni rzygała. Ohyda. Masakra.
Teraz lazła w lnianych spodniach i koszuli, ze stołówki, żrąc jabłko. Na dniach miał jej dentysta wsadzić nowy ząb. Zabuli za zęba jak za nowe meble, ale chuj. Przynajmniej będzie jakoś wyglądać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 226
avatar
kpt. John Silver
/ po przeskoku - kwiecień 2866

Silver wpadł do szpitala na chwilę. Nic mu nie dolegało, ale odwiedzał starszego kolegę, który przeszedł już na emeryturę i był dla naszego kapitana wzorem, złotym człowiekiem, który nauczył Silvera tajników przesłuchiwania. Właśnie wychodził z sali (Kapitan John, nie jego emerytowany kolega), kiedy pod nogi napatoczyła mu się Sylvia Valmount nosząca jeszcze na sobie ślady lania, jakie dostała od kilku napastników. Zapomniałby o niej gdyby nie to, że była dla niego wielkim rozczarowaniem - zamiast dać się podtopić podczas przesłuchania, wyśpiewała wszystko zanim jeszcze zdążył cokolwiek zrobić. Chyba nawet nie zdołał dokończyć pytania, a ta już sypała wszystko i wszystkich.
- Vel...mount- zwrócił się do niej, patrząc z gry. Uniósł kpiarsko brew, ponieważ chyba nie potrafił inaczej patrzeć na ludzi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Valmount nie lazła jakoś szybko, żeby wpaść Johnowi w ramiona. Zresztą przed tym to wyhamowałaby idąc każdą prędkością, byle by go nie dotknąć.
-Valmount, kapitanie Silver. - odpowiedziała mu, starając się nie otwierać szeroko ust. Wlazło jej to chyba w nawyk przez ten miesiąc.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 226
avatar
kpt. John Silver
Ciekawe, co ta mała kurewka tutaj robiła? Wyglądało na to, że ktoś jej elegancko i umiejętnie obił pysk. Z zaskoczeniem poczuł pewne ukłucie żalu bynajmniej nie spowodowane stanem nieszczęsnej kobiety. Wewnątrz duszy, w głębi siebie pożałował, że nie mógł tego zobaczyć. Sam miał ochotę sprać tę cwaniarę by przestała myśleć, że jest cwana.
- Cokolwiek - wzruszył ramionami. - Komuś nie spodobało się co robisz?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Szczerze? Gdzieś tam podskórnie Valmount obawiała się trochę Silvera. Może dlatego trzymała się za plecami Lamba. Jednak stojąc z tym palantem oko w oko musiała grać cwaniarę. Zresztą... była taka przez całe życie. To, że trzech kutasów sprało ją na kwaśne jabłko, a jeden wlazł jej między nogi... Wmawiała sobie, że jej to w ogóle nie zmieniło.
-Najwidoczniej pomaganie policji nie jest mile widziane w niektórych częściach miasta.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 226
avatar
kpt. John Silver
- Zadziwiające - zmrużył oczy, w których pojawił się wesoły ognik. Widok pobitej kobiety sprawiał mu przyjemność? I to nie małą. Szczególniej takiej pyskatej. - Zapewne śledztwo wiele wykaże.
Zanotował w głowie by nie podłączyć się przypadkiem do tej sprawy. Obiło mu się o uszy, że ta kurewka dupczyła się z Lambem, którego w jakiś tam sposób szanował. Jednocześnie go nie lubił. Lamb był zbyt wielkim służbistą, zbyt wiele rzeczy musiało mu się zgadzać w papierach. Przeczytał sobie kiedyś jego teczkę.
- Głowa do góry! - zauważył brak zęba?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
-Mnie to aż dziwi, że bierzecie śledztwa niedotyczące elitki. Zadziwiające. - powtórzyła jego tonem, zwieszając rękę z nadgryzionym jabłkiem wzdłuż tułowia. Palant jebany. Odwiedzał kogoś w szpitalu z odruchu empatii? Ma coś takiego w sobie? Najchętniej to bym u pokazała środkowy palec, ale tylko popatrzyła się nieco pobłażliwe na to jego "głowa do góry". Miała ochotę powiedzieć "spierdalaj Kapitanie".
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 226
avatar
kpt. John Silver
- Widzę, że dużo wiesz na temat śledztw - "mała dziwko", pomyślał. - Myślę, że kogoś ta twoja wiedza zainteresuje - uśmiechnął się szeroko. Czyżby Lamb jej mówił o tym, co działo się od wewnątrz na policji, w wojsku? Trzeba to będzie zgłosić przełożonym, nie można tego tak zostawić!
Zabrałby jej to jabłko i wepchnął do ust, żeby je zatkać. Wyglądałaby jak prosiak w warzywach.
Splótł ramiona na piersi i oparł się o ścianę by okazać rozmówczyni kompletny brak szacunku.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
-Nie trzeba wiele wiedzieć, żeby widzieć, że macie w dupie biedniejsze strefy. - wzruszyła lekko ramieniem. Ino Lamb sprawiał wrażenie, że mógłby ustawić slumsy do pionu. I nie chodziło o wpakowanie każdego za kratki, tylko sprawienie by było tam bezpiecznie. Marzenia.
-A zresztą... po co ja z tobą gadam. - drugi raz wzruszyła zdrowym ramieniem, wymijając go. Za to ona pokazywała kompletny brak szacunku, waląc do niego na "ty". Co się będzie...
-Tylko, żebyś ty się o swoje cwaniactwo nie potknął. - odpowiedziała na odchodne, poirytowana tym kompletnym bucem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 226
avatar
kpt. John Silver
- Widać, że nie wiele wiesz, szmatko - stwierdził bez ogródek czy zbędnych uprzejmości. Silver zawsze był typem człowieka, którego można przyłożyć do gorejącej rany. Nie zamierzał z nią więcej dyskutować. Skoro polazła dalej, to niech lezie. Za zwrócenie się do niego na "ty", wtłucze jej innym razem.
- Pilnuj zębów, Valmount. Bo już jeden zgubiłaś - i on rzucił jej komplement na odchodne. Wsadził ręce w kieszenie odrywając się od ściany i ruszył w przeciwną stronę. Zainteresowała go tym, co mówiła. Warto mieć oko na Lamba.

zt.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Odwróciła się tylko kontrolnie, zerkając na Silvera kątem oka. Polazł. Dobrze, całe szczęście. A ona wróciła do sali, łudząc się, że może ktoś do niej dzisiaj przylezie.

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2573
avatar
Theresa Reebentoff
Leżała wygodnie, na plecach, zapadnięta w poduszkę, łatwiej jej było patrzeć w sufit niż na Ravena, ale teraz zerknęła na niego po tym, w jaki sposób odezwał się do Emily. Pomyślała, że wcześniej taki nie był. Że ten wypadek zabił w nim wszystko, co kochała, co ją pociągało. Może to i dobrze. Taki stan rzeczy ułatwiał sen.
- Sensacji? - zaśmiała się cicho, nawet ten dźwięk był przepełniony zmęczeniem. - Ja nie wywołuję sensacji, ja jestem sensacją. - wykonała niewielki ruch ręką, jakby chciała wszystko zbagatelizować. - Nie było tam nikogo, z kim chciałabym się spotkać prywatnie. Z Joshuą wole spokojne rozmowy w cztery oczy. A skoro nie jestem już dziennikarka, to i nie było konieczne bym była na przyjęciu w charakterze zawodowym.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
/dzień później

Sylvia leżała lekko otumaniona na szpitalnym łóżku. Przed chwilą była u niej lekarka. Nie wierzyła w jej słowa. Poskarżyła się tylko na bóle brzucha, a ta powiedziała, że... jest w ciąży. W dodatku zaczynał się drugi miesiąc. Zerkała na swój brzuch. Przecież to kurwa niemożliwe. Nie mogła być w ciąży.
-Kurwa... - mruknęła.
Nie wiedziała co zrobić. Najgorszą świadomością było to, że... to wcale nie musiało być dziecko Nathana.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
/ po miesięcznym przeskoku - kwiecień 2866

Przyszedł z samego rana, jeszcze przed wizytą na posterunku. Miał nadzieje że Sylvia wyjdzie ze szpitala już niedługo.
Nie był w najlepszym nastroju. Śledztwo i trop Sylvi wydawał się być martwym punktem,. Niewiele udało mu się dowiedzieć. Slumsy jakby zamknęły się przed Lambem. To go niepokoiło. Czy Sylvia mówiła mu tak na odczepnego, czy grała na dwa fronty, czy wcale nie była taka szczera w stosunku do niego jak miało by się wydawać. Musi prosić o pomoc Mad. Jej propozycja wydawała by się logiczna, jedynie co go powstrzymywało to narażenie dziewczyny na kłopoty.
Może po prostu warto o to zapytać.
- Cześć - rzucił cicho wchodząc do szpitalnego pokoju.
- Jak się czujesz? - zapytał pochodząc bliżej łóżka.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Sylvia pocierała jeszcze trochę zsiniałe, choć już wyleczone palce. Podniosła głowę, kiedy do środka wszedł Nathan. Spuściła nogi na podłogę. To się porobiło. Cholera jasna.
-Cześć. - uśmiechnęła się blado. -Doobrze...
Popatrzyła na swoje dłonie. Powiedzieć mu czy nie? Przecież to głupota? I co niby jej powie? Spoko, wychowamy je razem? Ja pierdoleee....
-Mogę dzisiaj wyjść.
Była nawet po wizycie u dentysty, chociaż Frania czeka ile jej za to zabulą.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
- Pomogę ci wrócić do domu - rzucił bez emocji. Widział jej bladą twarz, ale to zapewne od zmęczenia. Leżenie tutaj wydawało się bardziej wyczerpujące niż sama choroba.
- Czasami mam wrażenie ze szpital nie służy leczeniu a wykańczaniu ludzi - dodał. Stan Sylvi mimo ze lepszy wcale na lepszy nie wyglądał.
To twarda babka poradzi sobie. Mimo wszystko nie wyglądała najlepiej. Ciekawe co z jej psychiką. Na zewnątrz nie pokazuje a jak jest naprawdę.
- Może przeprowadzisz sie na kilka dni do mnie? - zaproponował, chociaż nie wiedział po co to robi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
-Nigdy nie lubiłam szpitala. - stwierdziła, uśmiechając się nieco. Wstała, wkładając buty.
-Mogę? - spytała się nieco zagubiona. Zadziorność w jej oczach gdzieś zniknęła. Od czasu wyjścia tej baby w białym kitlu była w kropce.
-Chodźmy stąd, proszę. Nie wytrzymam tu ani chwili dłużej. - skrzywiła się nieco.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
- Możesz - rzucił krótko, sam nie wiedział czy dobrze robi. Pomysł brania Sylvi pod swój dach wydawał mu się jednak jedynym dobrym rozwiązaniem w tym momencie. Jej mieszkanie zapewne nie wyglądało najlepiej, on sam tam nie sprzątał. Stan w jakim była Sylvia mógł jedynie się pogorszyć na widok mózgu na szybie.
Nic dobrego.
- Daj torbę - wziął torbę z rzeczami Sylvi i udali się do recepcji po wypis. Na szczęście wszystko poszło sprawnie i mogli opuścić szpital. Pod szpitalem złapali taksówkę. Lamb milczał niewiele mówił. Zatroskanie jednak wyraźnie było widoczne na twarzy. Złość i zatroskanie.

ZT x2 ---> Mieszkanie Lamba
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Fabian został wzięty na SOR, gdzie przebadał go lekarz pierwszego kontaktu. Nie stwierdził zagrożenia życia, jedynie osłabienie organizmu. Kazał położyć Fabiana pod kroplówką wzmacniającą. Za dwa dni Sinclair może wyjść do domu, z zaleceniem odpoczynku.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Fabcio westchnął ciężko, gdy mama zmuszona przez lekarzy opuściła jego pokój. Ciężko było mu patrzeć na szlochającą rodzicielkę. Przecież nic się nie stało, to był tylko zwykły atak padaczkowy. Nic nad czym powinna się rozczulać...
Nakrył się szczelniej kołdrą. Że też Emily musiała być tego świadkiem...spali się ze wstydu, jak ją kolejny raz zobaczy!
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Szpital i przychodnia lekarska
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 38Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 20 ... 38  Next
 Similar topics
-
» Szpital i przychodnia lekarska
» Opuszczony szpital psychiatryczny
» Podziemny szpital

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-