IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Szpital i przychodnia lekarska

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 19 ... 34, 35, 36, 37, 38  Next
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
First topic message reminder :

Składający się z wielu budynków kompleks szpitalny zajmuje niema cały kwartał ulic. Od południa jest podjazd dla karetek, wejście do przychodni znajduje się od wschodniej strony. Od północy, oddzielony od pozostałych, jest oddział psychiatryczny.
Szpital to jedyne miejsce w Centrum, w którym mogą przebywać po zmroku obywatele Trzeciej Strefy bez obaw o aresztowanie czy niewybredne docinki.


____________________

"Ale się nie udało", miała ochotę powiedziec.
- Ale zyję - wybrała mniej inwazyjną wersję.
- Chodź tu - wyciągnęła do niej rękę, chcąc Kendrę przytulić. Powinna czuć się źle po takiej reakcji? Pewnie tak. Poczucie winy, coś takiego. Zamiast tego.. nie czuła nic. Miała wrażenie, że zna schematy postępowania i je wykonuje, ale nic wiecej.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 728
avatar
Isabela Grant
Jeszcze raz fuknęła na niego i mało brakowało, żeby go pazurami po facjacie nie smyrnęła. Ale oczywiście ten gest powstrzymała. Już i tak i tak wzięła sobie uszkodzony model za męża, bardziej go psuć nie musiała. Sam się zresztą psuł, bez niczyjej pomocy.
- A co ty tam wiesz - mruknęła, bo to w końcu ona była tutaj ekspertem od swojego stanu, nie on! No! I niech tylko spróbuje się z nią o to kłócić! Aż otarła powieki, czując, że ze złości jeszcze znowu jej gotowe łzy do oczu napłynąć.
- Mhm - mruknęła, a policyjny instynkt zaczął gryźć się z zazdrością. Które uczucie miało wziąć górę? Żadne, obydwa były zbyt intensywne. Zwłaszcza w jej obecnym stanie.
- Jacy ci? Kto to był? I czemu do cholery czujesz się odpowiedzialny za tą całą Nainę? Dziecko jej zrobiłeś, że tak się o jej dobrobyt troszczysz? - popatrzyła na niego obrażona. Ewidentnie przemawiała przez nią zazdrość, choć Isa w życiu się do tego nie przyzna. No, ale trzeba ją zrozumieć. Żadna kobieta nie lubiła, gdy jej mąż przyjaźnił się z byłą kobietą, prawie narzeczoną.
No, ale ten temat miał szybko pójść w zapomnienie, a przynajmniej na tę chwilę, bo jego słowa mało nie zmiotły jej z nóg. Gdyby nie siedzieła pewnie by z wrażenia usiadła. Przez długą chwilę wpatrywała się w niego intensywnie swoimi kocimi oczami, aż w końcu zerknęła na kroplówkę, do której był podłączony.
- Jesteś naćpany - stwierdziła w końcu. Czy spodziewał się, że Isa odpowie mu tym samym? Że znowu rozpłacze się i wyzna mu miłość? Pewnie nie, znał już ją w końcu trochę. Isabela nie okazywała uczuć. Zwykle. Dzisiaj i tak dała im upust bardziej niż by tego chciała. Może właśnie Josh w tym wybuchu złości potrafił dostrzeć co czuła? Ale nie umiała mu tego powiedzieć. I pewnie jeszcze długo nie będzie potrafiła.
- I nie jestem złośnicą - dodała na koniec, zakładając nogę na nogę, czując jednocześnie mocną potrzebę zapalenia papierosa.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Wiedziała, co brała, co zrobisz. On zresztą sam też wiedział, co go czeka, jak Isa zostanie jego z żoną. I prawda, że było zabawnie?
- Isa, gdybym wiedział, to już by byli aresztowani. Od Nainy nic nie wyciągniesz, jest w szoku, zero kontaktu.
Och... Fakt, że Isa była zazdrosna o Naine... To było irracjonalne, ale jakie pochlebiające!
- Spłacam swój dług, Isa. Była przy mnie, gdy byłem praktycznie na dnie, wtedy się nawet jeszcze nie znaliśmy - wyjaśnił - Sprawdzenie od czasu do czasu, nikogo nie zabije i nikomu krzywdy nie zrobi. Zresztą, gdyby nie ona, to dziś mogłoby się skończyć znacznie gorzej. - nie wdawał się już w szczegóły, po co Ise denerwować. Musiał dbać o zdrowie swojej żony i ich dziecka.
- Tak sądzisz? - spojrzał z uśmiechem na kroplowkę - To nie jest morfina, wiesz? - zauważył, choć w sumie narkotyk mógł jeszcze krążyć w jego żyłach - Jesteś, jesteś. Moją kochaną złośnicą, którą prosiłem o rękę, którą poślubiłem, z którą będę miał dziecko i z którą jestem nareszcie szczęśliwy. I spokojnie... - uśmiechnął się - Nie wymagam podobnych deklaracji.
A by Isy już nie dręczyć takimi wyznaniami, zmienił temat.
- Był u mnie jakiś wojskowy kilka minut temu. Pieprzył o jakimś krysztale, tajnej broni. Ten to dopiero musiał ćpać.
Bo przecież to technologicznie możliwe nie było.
- Może to jakaś sekta?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 728
avatar
Isabela Grant
Jak to mówią widziały gały co brały. Nie żeby była ze swojego wyboru niezadowolona. Ale nie do końca leżała jej tendencja jej męże do ładowania się w kłopoty.
- Ta? No ja właśnie widzę, że mogło to kogoś zabić. Ale jasne, nie stała ci się żadna krzywda. Tylko dla zabawy leżysz na OIOMie na morfinie - prychnęła. - Gdyby nie Naina w ogóle by do tego nie doszło.
Nie, nie zamierzała okazać zrozumienia tej przyjaźni.
- Nieważnie. Dowiem się kto za tym stoi.
Póki jeszcze mogła pracować miała jakieś możliwości. Jak ciąża bardziej się rozwinie będzie mogła o tym zapomnieć, dlatego już układała w głowie plan działania. Do kogo najlepiej się odezwać i w jakiej kolejności?
- Cóż - zerknęła na kroplówkę, nie bardzo wiedząc co powiedzieć. Uczucia nie były mocną stroną Isy, a już tym bardziej wyrażanie ich werbalnie.
- No, ty też jesteś miłym urozmaiceniem mojego życia - wydusiła po chwili. Doceńmy, że chociaż się starała! - W kazdym razie cieszę się, że dostrzegłeś jak dużo gorsze byłoby twoje życie beze mnie - dodała, bo przeciez bez takiego teksu Isa nie byłaby Isą.
Zmarszczyła brwi.
- Jak wyglądał?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Swoją drogą to nie byl OIOM a oddział ogólny,  ale może nie bedzie jej poprawiał,  jak była wściekła jak osa. Tak samo już nie drążył tematu Nainy.  I nie podjął już tematu nieoczekiwanego wyznania, nawet jeżeli dużo go ono kosztowało i długo się do niego zbierał.  No trudno! Wiedział na co się pisze,  grunt,  że go nie zdradziła i jej nikt nie pocwiartował!  Znając go,  nie odnajdując wzajemności,  drugi raz już  tego nie powtórzy.
- Isa,  teraz to nieistotne.  Ty musisz odpoczywać i dbać o siebie.  -  Nie chciał by Isa się plątała w jakiekolwiek niebezpieczeństwo.  W końcu nosiła pod sercem dziedzica!  Tudzież dziedziczke.  

Wtedy też przyszedł lekarz,  który oznajmił,  że Grant miał tyle szczęścia,  że nie doszło do pęknięcia kości,  z sercem też wszystko w porządku i jeżeli chce,  będzie mógł wyjść do domu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 728
avatar
Isabela Grant
I dobrze zrobił. Sprzeczanie się z Isą w takiej chwili nie skończyłoby się dobrze, niezależnie od tego kto miał rację. Choć oczywiście Isabela była nieomylna w swoich stwierdzeniach i osądach.
- Terefere, nie masz monopolu na ładowanie się w niebezpieczne sytuacje w tym małżeństwie - odparła, zakładając ręce na piersi i odchyliła się do tyłu, póki nie uderzyła plecami o oparcie. Podciągnęła jeszcze raz nosem, choć łzy już dawno przestały spływać jej po policzkach.
Isabela podziękowała lekarzowi i posłała mężowi jeszcze jedno groźne spojrzenie.
- Masz szczęście, że nic ci się nie stało! - rzuciła, ale nie powiedziała jaki los zgotowałaby mu gdyby było inaczej.
Zebrali się więc pewnie i poszli do domku.
[zt]
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Naina przeleżała w szpitalu ile mogła. Nie czuła się najlepiej, to wiadome, ale bała się wrócić do domu. Nie dziwne, w końcu.
Jednak nadszedł taki dzień, że panna Webb dostała wypis. I nie wiedziała co ze sobą zrobić. Dokąd iść?
Skierowała się do wyjścia ze szpitala i nie wiedziała gdzie iśc dalej...

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 369
avatar
dr Nathaniel Rocheford
/początek

Dzień jak co dzień. Chociaż dzisiaj po południu chciał odwiedzić Tosie i zabrać ją na jakieś lody, albo ciastko. I pogadać z jej babcią. 
Zajął się umówionymi pacjentami i ruszył w swoją stronę. 

Zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
/17 lipca

Dr Grant, z uwagi na brak przeciwwskazań, wrócił szybko do pracy. Ucieszył go fakt, że nie musi znów zalegać w domu, bo o ile zajęcie zawsze by sobie znalazł, tak najbardziej lubił pracę w szpitalu, z pacjentami.
i to też dziś czynił. Rozmawiał z pacjentami, udzielał konsultacji, reperował protezy, czyli to wszystko, co tygryski lubią najbardziej.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 678
avatar
Esme Grant
/ 18 lipca, początek

Nieobecność Esme była usprawiedliwiona i nie była też tak rozciągnięta, jak kobieta wcześniej zakładała. W każdym razie, Grantówna pojawiła się w szpitalu i orientując się w jego rejestracji od razu popędziła do odpowiedniego gabinetu, żeby tam móc nadrobić zaległości, którymi przez parę dni musiał zająć się Joshua.
No, tak przynajmniej myślała kobieta, która usiadłszy przy biurku wzięła się za przejrzenie zebranej dokumentacji, wiadomości i informacji. Notatek, które miała zapamiętać lub przyczepić do odpowiednich teczek czy kart zdrowia pacjentów, jakimi stale zajmował się kuzyn.
Zapisywała także na osobnej kartce to, co uważała za ważne dla niej do zapamiętania i to, czym powinna zająć się w najbliższym czasie. Wolała już to wszystko ogarnąć na samym początku niż potem cierpieć, że wszystko robi na ostatnią chwilę. Wystarczy, że tak ma autorka postaci.
Nie zmieniało to faktu, że w końcu Esme udało się opuścić szpital ze sporządzonymi notatkami, zostawiając na biurku stos dokumentów nie tylko ułożonych alfabetycznie, ale także według daty ostatnio wprowadzonych informacji.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 369
avatar
dr Nathaniel Rocheford
/

Rocheford dostał nagłe wezwanie do pacjentki. Dziewczynka przyszła z mocnym bólem, a do drugiego dentysty była spora kolejka, więc Nate zgodził się ją przyjąć. W końcu chłopak ma dobre serduszko. I jeszcze tyle kobiet na tym świecie chciałby uszczęśliwić. Złoty chłopak!
Wprowadził dziewczynkę z mamą do gabinetu i poprosił by młoda usiadła na fotelu. Okazało się, że przez próchnicę w ząbku zrobiła się minimalna dziurka. Kilka długich minut minęło nim lekarz ją wypełnił.
Wypełnił receptę.
- Jeżeli będzie bardzo bardzo bolało to można dziecku kupić te tabletki. - podał dokumencik matce - Powoli wdaje się w ząbki próchnica, więc musimy z nią powalczyć. Proszę ograniczyć słodkości i zakupić w zielarskim olejek goździkowy i dodać jego odrobinę do pasty. - dał kobiecie wytyczne, po czym pożegnał się z paniami i zamknął gabinet.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 63
avatar
Luke C. Boltd
/początek po przeskoku

Kolejny dzień w pracy. Przyszedł jak zawsze-rankiem, przebrał się w biały kitel i udał do swojego gabinetu, wraz z kartami pacjentek. Początek nie zapowiadał się cudownie, pierwsze wizyty- starsze panie na kontrolę, później robiło się nieco lepiej. W końcu popołudniu zaczęły przychodzić młodsze damy. Oczywistym było, że takie lepiej się bada, przyjemniej. Luke od ponad miesiąca nie miał kontaktu z Evą, więc uznał się za wolnego mężczyznę.
Złapał za kolejną kartę- Matylda Hornybottom. Wystarczyło poczekać. Wizyta na godzinę, więc zaraz powinna przyjść.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 265
avatar
Matylda Hornybottom
/po przeskoku

Perła Kaan-anu i przyszła królowa Zigguratu, pełna obaw i mieszanych uczuć, przybyła na wizytę. Podejrzewała co mogło jej dolegać, ale ostatecznie zostawiła diagnozę specjaliście.
- Dzień dobry - Kaan-anka weszla do gabinetu i usiadła na krzesełku, przed biurkiem Luka, na którym robił z pacjentkami brzydkie rzeczy
- Ostatnio bardzo źle się czuję. - zaczęła spokojnie - Do tego zatrzymała mi się miesiączka.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 63
avatar
Luke C. Boltd
Luke zdecydowanie wolał gdy do gabinetu wchodziła tak piękna kobieta. Zdecydowanie. Wtedy te brzydkie rzeczy były bardzo przyjemne. Wstał z krzesełka i usiadł dopiero gdy i ona usiadła.- Pani Hornybottom. Witam, Luke. -Skinął głową, nie wypadało wyciągać dłoni. To kobieta decyduje czy chce kogoś poznać, czy też nie.- Yhm... Rozumiem. Ma Pani jeszcze jakieś inne objawy? Mdłości? Rozumiem, że miesiączkę miewała Pani do tej pory regularnie?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 265
avatar
Matylda Hornybottom
Puściła mimo uszu, to nagłe przejście na "ty". Doprawdy Zigguraczycy mieli czasem dziwne pomysły.
- Mdłości tylko rano...ale do przeżycia. Wystarczy, że coś zjem i mi przechodzą. - położyła chude dłonie na swoich kolanach. - Tak, do tej pory się nie spóźniała. - wzięła głęboki oddech - Doktorze, podejrzewam co może mi dolegać, przyszłam tylko zweryfikować swoje przypuszczenia - głos do bólu zasadniczy , jak to u Matyldy
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 63
avatar
Luke C. Boltd
Zanotował. Dziewczyna bardzo ogarnięta, wiedziała co jej jest. Najciekawsze było to, że wiedziała kiedy ma mieć miesiączkę. Większość Pań, które badał nie kontrolowały tego, później wychodziły niechciane ciąże.-Rozumiem... Jak Pani myśli, kiedy mogło dojść do zapłodnienia? Chciałbym wiedzieć od ilu dni ma Pani objawy. Określimy wtedy który to tydzień.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 265
avatar
Matylda Hornybottom
Myślała dłuższą chwilę. Kiedy to mogło się stać ? Naprawdę nie miała pojęcia, za każdym razem Lamb się zabezpieczał. Przygryzła wargę.
- Nie wiem...gdzieś na początku sierpnia? Może połowa. Naprawdę nie wiem
Nie żeby się gździli po kątach jak króliki, ale ze dwa, trzy razy zdarzyło im się zostać razem po godzinach.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 63
avatar
Luke C. Boltd
Uśmiechnął się lekko rozbawiony. Normalne. Nie potępiał jej, facet który będzie miał z nią dziecko to szczęściarz. Luke sam w myślach przyznał, że chętnie z Panią Hornybottom, umówiłby się.
-Więc prawie miesiąc... Bolą Panią piersi? Może jakieś zmiany apetytu? Czasami niektóre zapachy mogą drażnić... Coś z tego?...Hmm?...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 265
avatar
Matylda Hornybottom
O tak, piersi ją bolały. No, ale Kaan-anki nie zwykłe był mówić i takich rzeczach, och! Pokiwała jedynie głową, czując, że uszy jej czerwienieją. I zjadłaby w sumie batona. ŁOLUDZIE jakby zjadła batona czekoladowego.
- Czyli naprawdę jestem w ciąży - powiedziała w końcu, czując jak uchodzi z niej powietrze. Westchnęła ciężko i na moment schowała twarz w dłoniach.
Jak ona powie o tym Nathanowi, przecież on ma jakąś pannę, tą całą Sylvię.
Nie oceniała jego działań, ona się nie pisała na żadne związki. Oczywiście wiedziała, że czeka ją bycie samotną matką...dobrze, że jej mamusia tego nie widziała, spaliłaby się ze wstydu. Ten Ziggurat źle na nią wpłynął.
Na szczęście byli coraz bliżej naprawienia samolotu, którym będzie mogła wrócić do domu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 63
avatar
Luke C. Boltd
Wstydliwa, to zauważył. Odwrócił na chwilę spojrzenie, stukając piórem o blat biurka i zamknął jej kartę, w której notował objawy oraz zanotował przybliżony czas zapłodnienia i objawy po miesiącu.-Zdecydowanie...- Jej reakcja nie wróżyła szczęścia, to też dostrzegł.-...Widzę, że nie jest to dla Pani szczęśliwa wiadomość... Wpadka?
Znalazło by się kilku facetów, który nie swoje dziecko chętnie by wychowali, to na pewno. Istniało też jeszcze jedno rozwiązanie... o którym Luke nie wspomniał. Nie miał rodziny, żony, dzieci, ale skrobanka nie jest czymś co powinno się robić.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 265
avatar
Matylda Hornybottom
Westchnęła cicho i zdjęła dłonie z twarzy. No nie była zachwycona. Bo Lamb z pewnością sprawę oleje. Powinna była pomyśleć nim dała mu się uwieść. No, ale trudno.
- Powiedzmy...- stwierdziła, przecierając twarz dłonią - No, ale zostawię wszystko w rękach Raa - Zigguraczycy wiedzieli, że Kaan-anie wyznają kult boga słońca, więc zapewne o to protokolantce chodziło
- No dobrze...to co teraz? Co mi wolno, czego nie?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 63
avatar
Luke C. Boltd
-Jestem mało wierzący, wolę trzymać wszystko w swoich rękach... Uśmiechnął się elegancko, westchnął i oparł lekko o blat, łokciami. TRochę tego będzie, tak mocno.- Na pewno nie może Pani pić alkoholu, ponad to wszelki większy stres jest zabroniony, jak i noszenie ciężkich rzeczy. Należy też uważać na ciało. Gdyby w trakcie wypadku dostała Pani czymś mocniej w okolice brzucha, mogłoby dojść do poronienia. Za to wolno Pani zdrowo się odżywiać i spędzać dużo czasu na świeżym powietrzu.
Czyli sporo, a stres w jej pracy pewnie jest codziennością.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 265
avatar
Matylda Hornybottom
Pokiwała głową. Proste zalecenia i dość wykonalne. Poprosi , z uwagi na stan w jakim była, by nie wysyłano ją w niebezpieczne tereny. I jakoś da radę.
- Rozumiem. Myślę, że wiem wszystko co powinnam - wstała, choć nieco niepewnie, bo z tych wiadomości, trochę jej kolana drżały.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 63
avatar
Luke C. Boltd
Również wstał i tym razem na pożegnanie wyciągnął dłoń w jej kierunku. Miał dość otwartą postawę, nie bał się kontaktu z ludźmi, Matylda natomiast... Cóż, zdecydowanie wycofana.-Proszę na siebie uważać... I nie ma się co smucić. Na miejscu Pani faceta skakałbym z radości. Mieć dziecko z tak piękną kobietą to zaszczyt...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 265
avatar
Matylda Hornybottom
Uśmiechnęła się w sposób, który raczej nie zwiastował radości przyszłego ojca.
- Nie sądzę, nie zostawi dla mnie swej słodkiej kobietki. Ale jest Pan bardzo miły, dziękuję. - podeszła, by uścisnąć jego dłoń.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 63
avatar
Luke C. Boltd
-Na pewno znajdzie Pani kogoś, kto pomoże wychować dziecko. Powinno mieć ojca, proszę mieć to na względach... -Uścisnął jej dłoń, tak by nie ścisnąć jej za mocno, a uśmiech nie schodził mu z twarzy.- Gdyby coś się działo proszę się zgłosić. Tutaj ma Pani mój adres...- Podał jej wizytówkę.-...Dobro dziecka jest najważniejsze, więc... Zapraszam nawet po godzinach.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Szpital i przychodnia lekarska
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 35 z 38Idź do strony : Previous  1 ... 19 ... 34, 35, 36, 37, 38  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-