IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Szpital i przychodnia lekarska

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 19 ... 35, 36, 37, 38  Next
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
First topic message reminder :

Składający się z wielu budynków kompleks szpitalny zajmuje niema cały kwartał ulic. Od południa jest podjazd dla karetek, wejście do przychodni znajduje się od wschodniej strony. Od północy, oddzielony od pozostałych, jest oddział psychiatryczny.
Szpital to jedyne miejsce w Centrum, w którym mogą przebywać po zmroku obywatele Trzeciej Strefy bez obaw o aresztowanie czy niewybredne docinki.


____________________

"Ale się nie udało", miała ochotę powiedziec.
- Ale zyję - wybrała mniej inwazyjną wersję.
- Chodź tu - wyciągnęła do niej rękę, chcąc Kendrę przytulić. Powinna czuć się źle po takiej reakcji? Pewnie tak. Poczucie winy, coś takiego. Zamiast tego.. nie czuła nic. Miała wrażenie, że zna schematy postępowania i je wykonuje, ale nic wiecej.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 265
avatar
Matylda Hornybottom
Uniosła brew w rozbawieniu. Że co ?
- Bo nie dam sobie rady sama? Proszę mi wierzyć, lepiej bym dziecko wychowywała tylko ja - no przejechała się na mężczyznach i to nie raz. Hayden, któy ją uwiódł i oszukał, Lamb który nie wiedział czego w życiu chce, Morningstar, gówniarz i damski bokser... Po co jej oni ? Da sobie radę sama
Przyjęła wizytówkę, pożegnała się i poszła

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 63
avatar
Luke C. Boltd
-Tego nie powiedziałem... -Mruknął puszczając jej oczko. Może i zawiodła się na kilku ale nie każdy facet jest taki sam- teoretycznie. Oczywiście, większość z nich myśli tylko o jednym ale niektórzy potrafią brać odpowiedzialność za coś co się dzieje i nie da się tego odkręcić. Matylda musiała po prostu lepiej szukać. Pokręcił głową, pożegnał się z nią i wrócił do dalszej pracy.

z/t
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 509
avatar
Idriya Callahan
/ z teatru

Trudno było jej ogarnąć, ile czasu minęło od utraty przytomności. Z pewnością jednak zdziwiła się, gdy obudziła się na szpitalnym łóżku, zamiast deskach teatru. Ba, zdziwiła się, że w ogóle straciła przytomność, a ból głowy, który nagle się pojawił, spowodował, że Idriya skrzywiła się wręcz groteskowo, nienaturalnie. Sądziła, że to nie jest nic takiego. Parę razy musiała kaszlnąć - od razu napiła się wody. Głowa bolała - to skronie rozmasowywała, ból przechodził. Nie głodowała, spała odpowiednio, więc nie rozumiała, co się dzieje...
...no dobra, może nie było tak sielankowo, bo czasem się zasiedziała, czasem potrafiła czegoś nie zjeść, bo nie miała czasu czy chęci, ale to dla sztuki.
To było p o ś w i ę c e n i e.
Dlatego tym bardziej nie rozumiała, jak ktoś może jej powiedzieć, że ma przystopować z ćwiczeniami, że na razie nie ma podejmować się żadnych prób; ma być obecna, ale ma być tłem. Nie ma się udzielać i skakać, bo nie wiadomo, co się stanie i nie chcą ryzykować tym, że Ida znowu zemdleje.
I Callahanka zamiast uśmiechnąć się pięknie, bo tak się troszczą, to się rozryczała, wrażliwa, z bólem głowy. No bo jak to jej zabierać teatr i możliwość zabawy? Jak ma być gwiazdą, jak ma być cicho? Jak ma działać? Co ma robić? Jak żyć?
O, taka niezadowolona była. Niczym dziecko, któremu coś zabrano. Ekspresyjność, pewna infantylność i wrażliwość u Idy to były chyba najbardziej rozpoznawalne cechy. Takie, którymi niemalże natychmiastowo można by było określić charakter "młodej" aktorki, wschodzącej gwiazdy, której nie pozwalają błysnąć. Cóż za niesprawiedliwość.
Ale jak pobeczała chwilę to skończyła. Nosem pociągnęła, oczy wytarła, dowiedziała się, że i tak to nic nie da, że ma odpocząć, odsapnąć. Ćwiczyć biernie, słuchać. To było przerażające, ale musiała się dostosować.
Choć bolało ją to, że chciała lada dzień porozmawiać z szefem o podwyżkę, a teraz co? Nic! Nic, żadnej podwyżki nie będzie!
Osowiała, zmęczona, w towarzystwie jednej aktorki opuściła szpital, męcząc się z bólem głowy i złamanym sercem. Przesadzała.
Ale to Ida.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
/start

Victor miał dzisiaj dyżur w przychodni. Była to czysta nudna biorąc pod uwagę, że więcej jego pacjentów przychodziła tu z katarem, albo starością. O przepraszam, bólami reumatycznymi. Więc on zapisywał tabletki przeciwbólowe jak leci, klepał babcie po plecach i uśmiechał się jak to miał w zwyczaju i... ludzie zdawali się czuć przez to lepiej. Czasem trafiła się jakaś karetka, ale co z tego? Niczego nowego się tu nie uczył. A czy nie na tym miał polegać jego staż w szpitalu?
- Będzie miał pan pacjentkę spoza kolejki - powiadomiła go pielęgniarka, gdy tylko poprzedni pacjent opuścił gabinet.
Victor spodziewał się, że karetka podrzuciła kolejną babcię zbyt zmęczoną, by złapać autobus. Czasami zapominał, że elita nigdy nie czekała w kolejkach. Przypomniał sobie dopiero, kiedy sięgnął po kartę pacjentki i zobaczył nazwisko, a drzwi do gabinetu już zaczęły się otwierać...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
Panna Osel dumnie przedefilowała przez poczekalnię stukając obcasikami nowiutkich pantofelków. Zapewne kosztowały tyle by wyżywić niejedną rodzinę w trzeciej strefie. Jak zawsze roztaczała w okół siebie dyskretny urok elegancji i lekko zadzierała zgrabny nosek w górę. Byle tylko nie spotkać się wzrokiem z innymi pacjentami.
Oczywistym było, że nie będzie czekać w kolejce jak reszta plebsu. Jak tylko się pojawiła w rejestracji to zaraz ją wprowadzono do gabinetu.
- Panie doktorze...-zaczęła od progu, prezentując swój uśmiech z dołeczkami w policzkach i dopiero wtedy dostrzegła któż siedział odziany w kitel. Na wszystkie maszyny i co teraz?
Widać było, że dziewczyna nieznacznie się zawahała ale przecież jakiś tam Victor jej nie odstraszy, ruszyła więc do przodu być może tylko z niebezpiecznym błyskiem w oku.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Dobrze, że Victor miał kilka milisekund więcej, by przetrawić w myślach tę sytuację. Choć nie zdążył oderwać wzroku od drzwi nim stanęła w nich Aurora. Nie umknęło jego uwadze, że i ona się zawachała. Choć ona też nie potrzebowała długo, by pozbyć się wahania.
Odchrząknął, czując, że zaschło mu w gardle.
- Panno Osel - odezwał się, ukyrwając nerwowość pod zasłoną uśmiechu. - Witam. Co mogę dla pani zrobić?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
- Panie Howrad. - nieznacznie kiwnęła mu głową. Ot tylko tyle by uczynić za dość dobremu wychowaniu i by nic nie można było zarzucić jej manierom. W końcu nazywała się Osel a to do czegoś zobowiązywało.
Zatrzymała się przy kozetce a następnie na niej z wdziękiem usiadła. Przechyliła lekko głowę i osunęła włosy, które do tej pory zakrywały opatrunek założony na szyi.
- Miałam się zgłosić do kontroli i na ewentualną zmianę opatrunku.- wyjaśniła nie tłumacząc skąd na jej szyi pojawiły się te okropne zadrapania.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Skinął głową podnosząc się z krzesła. Śledził wzrokiem każdy jej krok. Poruszała się z taką lekkością, z taką gracją. Jak gazela. A te włosy, ten kolor, zupełnie nie budziły niechęci. Wręcz przeciwnie! Jeszcze bardziej przykuwały uwagę. A te uda... A teraz Howard weź się do roboty, zanim odpłyniesz myślami za daleko.
Victor powinien wiedzieć co się stało. Takie rzeczy zwykle notowano w karcie. Ale, że autorka nie miała pojęcia to uznajmy, że ktoś zapomniał wypełnić dane.
- Zwykle powinienem móc wyczytać w pani karcie - zaczął podchodząc do niej. - Niestety jest pusta, więc będę musiał zapytać w jakich okolicznościach doznała pani obrażeń, panno Osel? - mówił tym swoim miękkim głosem, którego tak lubiły słuchać pacjentki, stare, młode. Jeszcze przed rokiem pewnie i Aurora czerpałaby radość, słuchając jego słów. Dzisiaj... może ewentualnie spodobają mu się jego perfumy. Stał na tyle blisko, by mogła je poczuć. Jej pachniały wspaniale.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
Kątem oka dostrzegła jak ruszył się od swojego biurka i krok za krokiem przybliżał do niej. Nie widziała go od bardzo dawna właściwie od czasu tego feralnego przyjęcia, o którym to przecież wcale nie pamiętała, ale odnosiła wrażanie, że nic się nie zmienił.
Wpatrywała się w przeciwległą ścianę, czekając aż ten zrobi swoje i starając się zignorować jego męskie ciało tuż obok niej. Niestety dyskretny zapach wody kolońskiej nie ułatwiał jej tego.
Po zadanym pytaniu musiała jednak w końcu przenieść na niego wzrok.
- Zostałam napadnięta w parku i tak się złożyło, że pomocy udzielił mi pan Rocheford.- odpowiedziała i to również wyjaśniało brak wpisu w karcie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Oczywiście był w pełni skoncentrowany na swojej pacjentce i na tym co miała mu do powiedzenia. Jednak jej obecność działała na niego, jakby to najlepiej określić? Pociągająco, o, więc jego uwaga zdawała się być nieco rozproszona do momentu, gdy Aurora wspomniała naszego znanego i lubianego stomatologa.
- Rocheford? - powtórzył i nie wiedział, czy bardziej go to złości, czy bawi. Ciekawe czym jej zszył tą ranę na szyi? Nicią dentystyczną?
- Ciekawe. To mój dobry znajomy, właściwie współlokator. Dziwi mnie, że nic mi o tym nie wspomniał - powiedział, hamując rozbawienie. Choć dla uważnego słuchacza pewnie dało wysłyszeć je w jego głosie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
- Tak właśnie on.- kiwnęła głową, jako że Victor nie zabrał się jeszcze do czynności lekarskich to mogła to spokojnie uczynić. I po jej twarzy przemknął lekki uśmieszek na wspomnienie galanterii i troski jaką otrzymała ze strony dentysty. Prawdziwy gentleman z niego.
- Najwidoczniej pan Roscheword cechuje się dyskrecją co jest godną podziwu cechą.- odparła Aurorka ze swym uroczym uśmiechem i akcje samego dentysty poleciały w górę o co najmniej dziesięć punktów. Zignorowała rozbawienie w głosie lekarza w przeciwnym wypadku musiałaby się zachować niezupełnie jak dama a nie oszukujmy się chciała mu pokazać co też stracił nawet jeśli głośno się do tego nie przyznawała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Na jej słowa Victor uśmiechnął się tylko szerzej.
- Proszę odchylić głowę, panno Osel - zwrócił się do niej, nachylając się równocześnie by obejrzeć opatrunek. - O samym zajściu mi opowiedział, nie wspomniał tylko, że to była pani, panno Osel. A teraz uwaga, to może odrobinę zaboleć - dodał, kładąc palce na skraju jej opatrunku po czym powoli i ostrożnie zaczął odciągać gazy od rany.
- Rana zabliźniła się ładnie - powiadomił ją. Nie było to duże skaleczenie. Obeszłoby się bez opatrunku i jakiemuś plebsowi z trzeciej strefy pewnie by go oszczędził. Ale Aurora była z elity. Poza tym - nie oszukujmy się. Victor chciał by tu jeszcze wróciła.
- Ale dla pewności założymy kolejny opatrunek.
Autorka zaczęła się w tym momencie zastanawiać, czy w tym gabinecie nie powinna tak czy siak być jeszcze jakaś pielęgniarka, gdy w międzyczasie Victor przystąpił do pracy. Uznajmy, że ta pielęgniarka wyszła na chwilę załatwić cośtam. A Victor opatrunek zakładał powoli i starannie, delektując się zapachem drogich perfum Aurory.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
No cóż Nathaniel nie wymienił jej z nazwiska więc i tak zachował dyskrecję co do jej osoby. Przy najbliższym spotkaniu będzie musiała mu za to koniecznie podziękować.
Zgodnie z zaleceniem Victora odchyliła nieco głowę i odsunęła włosy, które ostatnimi czasy chyba zrobiły się zbyt długie. Być może powinna je nieco skrócić. Aurora tymi rozmyślaniami próbowała odwrócić swoje myśli od bliskości mężczyzny.
Drgnęła lekko, kiedy chłodne palce dotknęły jej skóry, dlaczego lekarze zawsze mają zimne dłonie. Leciutko zagryzła dolną wargę, kiedy zrywał opatrunek bo to przecież bolało ale ona starała się być dzielna.
- Kolejny opatrunek?- w jej głosie zabrzmiało zaniepokojenie.- Ale nie zostanie blizna.- to ją najbardziej martwiło. Miała tak delikatną skórę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
O tak. Wspaniały był z niego kumpel, który podwalał się do dziewczyny, do której wcześniej podwalał się Victor. No kurna najlepszy współlokator. Victor też mu dziś za to gorąco podziękuje.
Chłodne palce. Pewnie dlatego, że zanim zabrał się do jej rany, przemył dłonie środkiem dezynfekującym. Ale on odebrał to drgnięcie inaczej. Wierzył, że to fakt iż on ją dotknął, doprowadził do tej reakcji, nie chłod jego dłoni.
- Może przez bardzo krótki czas, ale powinna szybko zniknąć - odparł łagodnie. Mógł wykorzystać szansę i wmówić jej maszyna wie co. Że jeśli wda się zakażenie to z pewnością... a wtedy już szrama na szyi zostanie na zawsze. Ale nie zrobił tego.
- Proszę się zgłosić za tydzień. Wtedy zdejmiemy opatrunek. Chyba, że... mogę coś jeszcze dla pani zrobić, panno Osel?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
Spojrzała mu prosto w oczy usiłując dociec czy przypadkiem jej nie okłamywał by pocieszyć. W końcu ta okropna dziewucha taką krzywdę jej zrobiła. I to w biały dzień w parku. Skandal do czego to dochodziło. Aurora nadal nie mogła pozbyć się oburzenia z powodu tej sytuacji, bo to był skandal.
- Na pewno?- Aurora musiała się wbrew sobie upewnić w końcu jej wygląd był ważnym atutem.
- Dobrze.- kiwnęła głową notując w pamięci termin kolejnej wizyty.
- To wszystko panie Howard. Dziękuję.- skinęła mu iście po królewsku głową.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Pokiwał głową, spoglądając na nią ze szczerym wyrazem w oczach.
- W takim razie nie pozostaje mi nic innego jak... - odetchnął głęboko i padł na kolana, tuż przed Aurorą.
- Prosić cię z całego serca o wybaczenie. To jak się wtedy zachowałem... tamtego wieczoru. Nie wiem co we mnie wstąpiło. Gdy cię wtedy ujrzałem... Nie miałem śmiałości do ciebie podejść. A potem nie chciałem się przyznać do tej słabości i zamiast do ciebie napisać, to... zachowałem się jak dupek. Przpraszam... - i gdyby to wszystko powiedział to spuściłby teraz głowę jak zbity pies i czekał na rozgrzeszenie, ale... nie powiedział! Zamiast tego podjął jak gdyby był tylko zwykłym lekarzem, a ona zwykłą pacjentką.
- Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć pani dobrego powrotu do zdrowia, panno Osel.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
Sięgnęła po swoją torebkę i ...
już miała wstawać z kozetki, kiedy Victor padł przed nią na kolana. Aurorka zrobiła wielkie oczy i spoglądała na niego zaskoczona słuchając kwiecistej przemowy. W pierwszym odruchu chciał go zignorować ale Victor jako znawca niewieścich serc wiedział gdzie uderzyć by dziewczyna zmiękła.
- Och....wybaczam ci.- odparła wspaniałomyślnie. Jednak ponieważ to się nie wydarzyło...
I podniosła się z gracją, ponownie zasłaniając włosami opatrunek na szyi by nikt go nie dostrzegł.
- Dziękuję panie Howard. Do widzenia.- pożegnała się z lekarzem i opuściła gabinet.

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
/początek

- Greta, daj mi proszę klucze do archiwum.
Protetyk uśmiechnął się do rejestratorki. Nie musiał się tłumaczyć z tej wizyty. Wszyscy w szpitalu wiedzieli, że Grant to pracoholik i lata od oddziału to oddziału jak kot z pęcherzem.
- Oczywiście. Napiję się potem doktor kawy? Miranda przyniosła ciasto. - uśmiechnęła się do lekarza miło.
Jak nadal będzie się tak piął po szczeblach kariery, może i niebawem zostanie ordynatorem to od przypadku lepiej  być miłą! Tak właśnie myślała Greta, dając mu klucze.
- Dziękuję, chętnie. Wpadnę do was za jakiś kwadrans.
---
W czeluściach archiwum odnalazł teczkę Allistaira Jonesa. Wszystko się zgadzało. Wysoki rangą oficer wojskowy, postrzał w nogę, zwolnienie ze służby. Pierwsza strefa. Żona i dwójka dzieci, już dorosłych. Poza tym...cierpi na hemoroidy i miał tendencję do chorób gardła. Grant uśmiechnął się pod nosem i usiadł przy biurku. Nie mógł tego wynieść, bo jeszcze ktoś by zauważył i by miał problem. Skopiował jednak jej treść, zabrał kopię a oryginał włożył na miejsce.
Nie był dumny z tego co robił...jednak dla odzyskania Audrey...nawet się skurwi.
Ciasto Mirandy było przepyszne.

/znacznie później, po spotkaniu z Willem

Nie miał dyżuru, ale też nie został w domu, uciekając przed oskarżycielskim spojrzeniem Isabeli, której nie chciał wyjawić powodu swojego dziwnego, ostatnimi czasy zachowania. Wiedział, że tu jest jedyne miejsce, w którym może zaznać spokoju.
Siedział przygarbiony, z twarzą schowaną w dłoniach i przymkniętymi powiekami. Na biurku leżało kilka dużych kopert. W jednej były informacje o Jonesie, w drugiej o śledztwie na temat Millera, w trzeciej - najgrubszej - umówione 800 kredytów. Nawet w takiej sytuacji, nie umiał zwalczyć choroby, która kazała mu to zrobić porządnie. Jego perfekcjonizm i pedantyczność była czymś, co w tej chwili szczerze nienawidził.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 560
avatar
Megan Mclean
/ początek

Megan miała być dzisiaj na badaniach ale najpierw postanowiła odwiedzić Josha. Zadzwonił do niej wczoraj i poinformował, że po mimo spotkania, na którym się stawił nie odzyskał córki. Ton jego głosu mocno ją zaniepokoił. Dawno już go u Josha nie słyszała i prawdę mówiąc miała nadzieję, że już nigdy nie usłyszy. Pomyślała też o jego sercu i dlatego też właśnie wchodziła do jego gabinetu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Tymczasem on święcie przekonany, że to zaś Esme go męczy o to, co on właściwie napisał w kartotece pani Willbounty (tak, był lekarzem i tak, bazgrolił) , nawet nie drgnął.
- Esme, mówiłem...nie teraz. - rzekł z naciskiem dwa ostatnie słowa. - Jutro się tym zajmę.
Zacisnął mocniej powieki, choć i tak przez jego dłonie na twarzy, Meg nie była w stanie tego zobaczyć. Był to jeden z tych momentów, w których chciał po prostu zniknąć.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 560
avatar
Megan Mclean
- Esme chyba wyszła na przerwę.- odezwała się i to też tłumaczyło dlaczego wparowała nieproszona do jego gabinetu.
Ruszyła powoli w jego kierunku i zatrzymała się przy biurku. Pochyliła się i cmoknęła go w policzek na dzień dobry jak zawsze, kiedy się witali. Przy okazji zlustrowała uważnie jego twarz do tej pory musiał ją już odsłonić. Wyglądał na zmęczonego i zmartwionego. Martwił ją tym.
Przesunęła papiery na biurku, pewnie doprowadzają tym wewnętrzne ja Josha do szału i na wpół usiadła a na wpół oparła się o nie.
- No chyba, że mam wyjść?- lekko przechyliła głowę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Słysząc głos Megan, oderwał dłonie od twarzy i zaciśniętych powiek, odchrząknął i przybrał swój kamienny wyraz twarzy, mówiący "nic się przecież nie stało" Kij tam, że nie spał od dwóch dni, a nawet dwóch i pół a jego dzieckiem handlują jak mięchem na targu.
- Ach, Meg. Nie, oczywiście, zostań - wyprostował się Co tam? Byłaś na badaniach ? Wszystko okej ?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 560
avatar
Megan Mclean
Zrobiła wymowną minę wydymając usta. Technika stara jak świat. Zagadaj oponenta a samemu uniknij tłumaczenia. Być może pani Grant się na to nabierała ale nie z Megan te numery proszę pana. Zresztą przed nią chyba nie będzie udawała a jak ma zamiar to niech się na drastyczne metody przygotuje.
- Jeszcze nie byłam. Weszłam najpierw do ciebie. i Prawdę mówiąc jestem zaniepokojona. Wyglądasz jakbyś wpadł pod wóz parowy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
- Nie, nie...wszystko w porządku. Naprawdę. Jestem niewyspany, jestem... - tu urwał, przymknął powieki i pokręciwszy głową, znów zasłonił twarz dłońmi.
Kogo on próbował oszukać? Meg ? Kobietę, która go znała na wskroś, wiedziała o nim wszystko, więcej niż jego własna żona? Wziął spazmatyczny oddech.
- Nie, nic nie jest w porządku!- odjął dłonie od twarzy, a te opadły mu na blat biurka, może zbyt gwałtownie. - Kiedy już myślałem, że w tym parszywym, beznadziejnym życiu, coś mi się udało osiągnąć, że w końcu po latach bylejakości, po wielu miesiącach ciągłych upokorzeń i porażek, myślałem, że w końcu uda mi się zaznać choć trochę szczęścia! - wyglądało na to, że czara goryczy się przelała i Meg miała tą wątpliwą przyjemność, że na nią trafiło. Wstał gwałtownie i zaczął krążyć po gabinecie.
- Ale ledwo wylizałem rany po jednym psychopacie, tak teraz drugi szantażuje mnie, kładąc na szali życie mojej córki i żony! A jak nie zrobię tego czego ode mnie zażądał, nigdy nie odzyskam własnego dziecka, które zostanie przehandlowane jak kawał mięcha na targu, a mojej żonie może stać się krzywda, bo zajmowała się wcześniej sprawą zabójstwa, którego dokonał ! Widziałem ciało tej kobiety, którą zadźgał, wyglądała jak ser, a ciało rozpadało się na kawałki, bo tak było zmasakrowane ! A ja... - odwrócił się do Meg plecami - A ja, żeby móc w końcu odzyskać dziecko, wyciągam informacje o człowieku, którego najpewniej tym samym skażę na śmierć. Przehandluję życie córki, za życie innego człowieka. Kim ja do cholery się stałem, skoro jestem zdolny zrobić to bez mrugnięcia okiem, byleby tylko ją uratować?!
Ramiona zaczęły mu drżeć.
- Co ja do cholery takiego zrobiłem? - teraz mówił już tak cicho, że Meg ledwie go słyszała. Między innymi dlatego, że nadal stał odwrócony do niej plecami.  - Czym do cholery, sobie na to wszystko zasłużyłem?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 560
avatar
Megan Mclean
Nie zdążyła nawet zrobić miny pod tytułem"Bujać to my a nie nas", kiedy Joshua sobie odpuścił i w końcu zrzucił z wątroby to co mu na niej siedziało. I całe szczęście nie chciała by z kolejnym zawałem wylądował w szpitalu.
Zsunęła się z biurka i odwróciła w jego stronę obserwując jak chodzi po gabinecie. Słowa płynęły szerokim potokiem jakby raz przerwana tama wyzwoliła wszystko co nazbierało się w nim przez długi czas.
Podeszła do niego i przytuliła się do jego pleców obejmując go drobnymi rękami w pasie.
- Robisz to co musisz, każdy na twoim miejscu zrobiłby dokładnie to samo. Nie bądź dla siebie surowym katem. Każdy rodzic gotów jest na wszystko dla swojego dziecka i wiesz, że Isabela nie jest pierwszą lepszą kobietą. Jest policjantką. Odpowiednio przeszkoloną. Wie jak sobie radzić z niebezpieczeństwem.
Na ostatnie pytanie nie potrafiła mu dać satysfakcjonującej odpowiedzi ale jako wierząca osoba..
- Ra ma wobec nas każdego swój własny plan. Pytanie dlaczego może cię tylko zaprowadzić na skraj szaleństwa. - pierwszy raz od jakiegoś czasu pomyślała o Gregorym.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Szpital i przychodnia lekarska
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 36 z 38Idź do strony : Previous  1 ... 19 ... 35, 36, 37, 38  Next
 Similar topics
-
» Szpital i przychodnia lekarska
» Opuszczony szpital psychiatryczny
» Podziemny szpital

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-