IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Szpital i przychodnia lekarska

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 20 ... 36, 37, 38
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
First topic message reminder :

Składający się z wielu budynków kompleks szpitalny zajmuje niema cały kwartał ulic. Od południa jest podjazd dla karetek, wejście do przychodni znajduje się od wschodniej strony. Od północy, oddzielony od pozostałych, jest oddział psychiatryczny.
Szpital to jedyne miejsce w Centrum, w którym mogą przebywać po zmroku obywatele Trzeciej Strefy bez obaw o aresztowanie czy niewybredne docinki.


____________________

"Ale się nie udało", miała ochotę powiedziec.
- Ale zyję - wybrała mniej inwazyjną wersję.
- Chodź tu - wyciągnęła do niej rękę, chcąc Kendrę przytulić. Powinna czuć się źle po takiej reakcji? Pewnie tak. Poczucie winy, coś takiego. Zamiast tego.. nie czuła nic. Miała wrażenie, że zna schematy postępowania i je wykonuje, ale nic wiecej.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
- Co z was za lekarze? - popatrzyła z oburzeniem na Doriana. W głowie się to nie mieściło, że pozwalano tak człowiekowi obłożnie choremu leżeć i nic z tym nie robiono. Jak nie wiedzą, to się douczyć trzeba!
- Teoria? Jeszcze tego nie próbowaliście? - podeszła do okna i poprawiła zasłony. Taki się blady Fabian zrobił, na pewno brakowało mu słońca i świeżego powietrza. - Jak to, żona go nie odwiedza?
Co za flądrę sobie wybrał? A tyle ładnych dziewcząt w mieście było! Na pewno bardziej troskliwych. I nie patrzących na jej męża jak na kawał mięsa!
- Oczywiście, że z nią porozmawiam. Kto to widział... - zamruczała do siebie. Pochyliła się nad kuzynem i poprawiła mu kołderkę. A co, jeśli odleżyn dostanie? Nocnik opróżniony? Po zapachu można stwierdzić, że chyba tak.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 806
avatar
Wodzirej
Dorian obruszył się jeszcze bardziej. Też mi coś.
- Nie jest to potwierdzone. ALe na pewno nie zaszkodzi. I jak już mówiłem mamy tu dużo pracy, nie możemy poświęcać całej uwagi jednemu pacjentowi.
Nie dość, że Burnettowa zamordowana, Beowulf się okazał psychopatą i zbiegł , to jeszcze Quinna pokroiła jego własna, dziwna machina. Jeszcze Grant wyglądał, jakby miał zaraz dostać drugiego zawału.
- Pani Sinclair...cóż, nie może się denerwować, z uwagi na swój...stan. - stwierdził Dorian, choć nie uważał tego,za dobry argument, by zostawić męża na pastwę personelu medycznego. - Ale ufam, że kobieta z kobietą się jakąś dogadają.
I poszedł szukać pewnego protetyka, wobec którego miał niecne zamiary.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
- I właśnie przez takie rzeczy medycyna jest daleko w polu, a mogłaby być dużo dalej! - stwierdziła dobitnie, jak na człowieka kompletnie nie mającego pojęcia na temat przystało. Nachyliła się nad Fabianem by sprawdzić, czy aby na pewno o niego dokładnie dbają. Nie śmierdział, więc był umyty. Zamruczała pod nosem jakąś uwagę skierowaną do Odette, jednak Dorian nie był w stanie jej zrozumieć.
- Może być pan pewien, że z nią porozmawiam. To się nie godzi, żeby zostawiać męża samemu sobie, w dodatku w takim stanie - pokręciła głową. Nie wyobrażała sobie żeby nie odwiedzała Henryka, gdyby - nie dajcie maszyny, coś mu się przytrafiło podobnego.
Posiedziała przy kuzynie pół godziny mówiąc do niego. Może słyszał, kto wie? Opowiedziała mu o swoim stanie, o awanturze u Grantów i dziwacznych klientach, którzy ostatnio odwiedzili Chimerę. Na koniec jeszcze raz, przed wyjściem, poprawiła mu kołdrę i poduszkę.

zt.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
/początek

Cóż, lekarze postawili ją w ciemnym świetle, ale taka była prawda. Przyszła tu kiedy Fabian wylądował, ale potem... faktycznie, nie było jej. Wymioty, hormony, załamanie nerwowe. Można powiedzieć, że wpadła w niewielką depresję. Dopiero teraz przyszła, trochę niepodobna do siebie, bo wcale nie wystrojona i nieumalowana, włosy zaczesane na gładko. Usiadła i trzymała Fabiana za rękę.
- Obudź się, proszę. Nie zostawiaj mnie... - szepnęła. Siedziała tu i siedziała. Trochę do niego mówiła, że kupiła parę rzeczy dla dziecka, że chce żeby wrócił do domu...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Dłoń była zimna, co było miłą...czy może niemiłą odmianą, po tym jak narzekała, że ten ją grzeje w nocy jak piec kaflowy. Tak samo jego spokój był nienaturalny, wręcz przykry. Mięśnie, zazwyczaj codziennie poddawane wysiłkowi fizycznemu, teraz nieco zwiotczały od braku aktywności, więc on sam wydawał się bardziej lichy niż zwykle.
Odette opowiadała więc w ciszy, przerywanej jedynie pracą EKG, o swojej tęsknocie, zakupach dla ich przyszłego dziecka, ale nie otrzymywała odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
To było okropne. Każdego dnia jak chciała pójść do szpitala to nachodziły ją okropne myśli, że jak przyjdzie to on już będzie martwy, albo że nigdy się nie obudzi. Albo że dziecku coś się z tego stresu stanie.
Pogłaskała męża po policzku.
- Nie chcę, żebyś umarł... - powiedziała cichutko, prawie zaczynając płakać. A on nawet się nie poruszył.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Zwykle policzek ciepły, rumiany, teraz wręcz porażał bladością i chłodem. I nagle...jakby go poczuła mocniej. Głowa odchyliła się trochę na bok, jakby Sinclair chciał się wtulić policzkiem w dłoń żony...jednak ciężko było określić, czy po prostu głowa mu zjechała z poduszki, czy on się faktycznie poruszył. Albo czy ona już sobie coś wyobrażała.
I nagle jęknął, zacisnął zęby i skrzywił się, jakby coś go bolało. Bo bolało i to okrutecznie! Bolały go mięśnie od wielodniowego leżenia w bezruchu, kark, kręgosłup, głowa, wszystko!
Ożesz...kurde....blaszka!!! Jak go wszystko naku...źwiało!!!
Usta rozchyliły się, jakby coś chciał powiedzieć, miał je spieczone, jakby chlał przez trzy tygodnie. W gardle też posucha. Więc w rezultacie się rozkaszlał.

Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
Najpierw faktycznie stwierdziła, że coś jej się wydaje. Nawet chciała wstać by poprawić poduszkę, ale potem chłopak się rozkaszlał. Odette wstała na równe nogi i wpierw nie wiedziała co ma zrobić, ale w końcu sięgnęła po wodę, nalała do szklanki, trochę rozlewanąc i usiadła na łóżku. Przytrzymała głowę Fabiana nad karkiem.
- Fabian, napij się, przestaniesz kaszleć. Słyszysz mnie?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Ał. Ałałałał. Każdy oddech był nawet bolesny, jakby za długo przebywał pod wodą i w ostatniej chwili się wynurzył. Trochę potrwa nim dojdzie do siebie.
Pierwszy łyk wody, był niczym zbawienie. Po kilku kolejnych się zakrztusił, bo chciał pić zbyt łapczywie, tak bardzo był spragniony. Zawsze to jakiś progress.
Wziął kilka głębszych wdechów, wciąż mając minę, jakby dostał skrętu kiszek, ale w końcu kiwnął głową, że słyszy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
Dała mu wody i odstawiła szklankę. Odgarnęła grzywkę z czoła chłopaka, przyglądając mu się z niepokojem.
- Zawołam lekarza. - powiedziała i tak też zrobiła. Przecież osoba, która wybudziła się ze śpiączki musi być od razu zbadana przez lekarza. Logiczne.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Piszczało mu w uszach, łeb bolał, jakby ktoś go próbował rozłupać dłutem, gardło piekło a każdy mięsień rwał. Nie miał pojęcia co wyprawiał ostatnio, ale to musiała być gruba impreza.
Zrobiło się zamieszanie, pojawili się lekarze, pielęgniarka zajmująca się Sinclairem, chlipała, że to cud, a biedny Dorian musiał dać Sheppardowi 20 kredytów, bo się założył, że szczeniak tym razem się nie obudzi.
Zbadali mu tętno, podstawowe funkcje, poświecili latarką w oko, zadawali pytania, ale on nie bardzo miał siłę odpowiadać i w sumie to bardzo chętnie by się zdrzemnął.
- Nie do końca jeszcze kontaktuje, ale jesteśmy dobrej myśli - oznajmił w końcu Dorian - Potrzeba trochę czasu, trochę się chłopina należał. Jutro zaczniemy rehabilitację.
I zostali sami. Sinclair wziął głęboki oddech i spojrzał w końcu na swoją żonę.
- Od...ette... - i tu kiwnął palcem, by się nachyliła, bo najwyraźniej tylko tak mogła go usłyszeć.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
Odette stała pod ścianą, dając lekarzom pracować i się nie wtrącała. Czyli co, wszystko będzie dobrze? Kiedy zostali sami podeszła do łóżka i usiadła na jego brzegu.
- No jestem... - pochyliła sie nieco. Maszyny, co ona by zrobiła gdyby go straciła? W dodatku w ostatnich tygodniach zachowywała się tak okropnie!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Gdy się pochyliła, on delikatnie podniósł głowę, jakby chciał jej coś powiedzieć na ucho. Przybliżył się i... musnął spierzchniętymi ustami jej policzek.
- Dzień dobry... - i uśmiechnął się co prawda z wysiłkiem, ale jednak!
Jakby nie spał tylu dni, jakby to była jedna noc, po której witał się z nią jak zwykle.
- Chyba się... spóźniłem na kolację...- Oj i to nie na jedną. - Co się stało?...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
Uśmiechnęła się lekko.
- Dzień dobry. - odpowiedziała mu jakby faktycznie dopiero co wstali. Złapała go za rękę i juz nie puszczała, głaszcząc kciukiem wierzch męskiej dłoni.
- Zasłabłeś w parku i zapadłeś w śpiączkę na parę dni.
W sumie to z jednej strony chciała go opierdolić. Co on sobie myśli, przegina, bierze na siebie za dużo i potem tak wychodzi! Ale poczekajmy jak gołąbki wrócą do domu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Czekaj, czekaj... Coś pamiętał. Wyszedł pobiegać przed robotą, poszła mu krew z nosa, chciał się wrócić... I tyle. Dalej czarna dziura. Być może potem przypomni sobie coś więcej?
To kara za to, że nie dał jej rano buziaka, MÓWIĘ WAM!
— Coś mi świta... - wymamrotał - Dni? Wszystko mnie rwie, jakbym...- przerwa na oddech -... miesiąc przeleżał.
Co z jego pracą? Co z korkami, z próbami do kabaretu? Miał wiele pytań, ale teraz nie miał sił ich zadawać. Po prostu cieszyć się obecnością żony, która ostatnimi czasy go wybitnie unikała.
- A co z Tobą? I dzieckiem? - musiał wiedzieć jak tam jego rodzinka!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
Fabian nie miał się co martwić, Odette zadzwoniła i do kabaretu i do tych osób, które uczył prywatnie. Rozmowa z Emily była sucha jak pustynia wokół miasta, ale to było do przewidzenia.
- Z dzieckiem dobrze, lekarz nie miał na ostatniej wizycie żadnych zastrzeżeń. A ja.. zależy od dnia. Czasami w porządku, czasami nie wychodzę z toalety. - wzruszyła ramionami. Takie życie ciężarnej!
- Bałam się...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Poczuł niewysłowioną ulgę, wiedząc, że z nimi wszystko w porządku. Wiadomo, że mogła się ze względu na ciąże czuć czasami gorzej...ale chyba było wszystko w porządku, nie?
- Przepraszam...- wymamrotał cicho i podniósł dłoń, by dotknąć jej policzka - ...byłaś ostatnio taka nerwowa i smutna...nie chciałem ci dokładać zmartwień.
Bo fakt, przez ostatnie tygodnie zwyczajnie się od siebie oddalili. Odette irytowała najmniejsza głupota, sama obecność męża, wybuchała płaczem bez powodu, on przez pogarszające się samopoczucie, nawet nie miał za bardzo sił, by o nich walczyć i od tego uciekał. I naprawdę mało brakowało, by ostatnim wspomnieniem Odette o mężu, była ta kolacja podczas której praktycznie milczeli i znów spali osobno.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
Ona by pewnie nie powiedziała, że jest smutna tylko wredna i wkurwiająca. No cóż... szkoda, że to dostrzega po fakcie.
- To ja przepraszam. Lekarze nie wiedzieli kiedy i czy się obudzisz, a ja przez ostatnie dni myślałam tylko o tym, że ostatnie co ode mnie usłyszałeś to marudzenie... - westchnęła.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Uśmiechnął się jedynie słabo w odpowiedzi. Wyglądało na to, że nie ma sił na zbyt długie pogaduchy. Przełknął ślinę bo w ustach nadal miał sucho i przymknął na moment powieki.
- Poproś lekarzy o wypisanie mnie na żądanie. Nie chcę tu być. Proszę.
Mógł przecież dochodzić do siebie w domu, pod opieką pielęgniarki. A tu... tu się czuł po prostu źle.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
Pokiwała głową, dała mu buziaka w czoło i wyszła z sali. Poszła do lekarza. Trochę jej zeszło nim nie uprosiła o leczenie w domu, ale parę kredytów tez bywa przekonujące.
Jeszcze parę godzin Fabian został w szpitalu, zrobiono mu serię badań, po czym wypisano do domu.

Ztx2
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 16
avatar
Shoshana Alatriste-Smith
/ start

Już jakiś czas temu powinna była stawić się w szpitalu w celu przeprowadzenia rutynowych badań. Przy okazji zamierzała zapytać lekarza, czy da się jakoś pomóc jej bratu. Od pożaru, w którym zginęła jego żona i dzieci był jakiś nieobecny. Wszystkie sprawy związane z interesem, z lombardem spadły na jej głowę, która jak sprytna by nie była lub chciała być, nie była głową Joachima.
Właśnie szła korytarzem postukując obcasami i szukając w torebce puderniczki. Wyglądała jak czarna wdowa która przyszła do męża leżącego na łożu śmierci. Zgadzałoby się to gdyby nie fakt, że mąż Zuzanny już od pewnego czasu był martwy i sproszkowany. Urnę z jego prochami postanowiła sobie zachować jako element dekoracyjny w mieszkaniu. Jako znak sukcesu, jaki osiągnęła.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
/start

Victor, młody lekarz - znany i lubiany właśnie przyjmował pacjentów w przychodni. W tym szpitalu było zdecydowanie za mało lekarzy. Przy czym ci, którzy zajmowali się głównie przychodnią zdecydowanie zbyt często brali chorobowe. Westchnął wsłuchując się w paplaninę pszysadzistej kobiety w średnim wieku. Pokiwał głową przybierając swoją zainteresowaną minę. Uwielbiał, kiedy pacjenci sami się diagnozowali.
- Napiszę skierowanie do ortopedy - odezwał się w końcu.
Jak chciała to niech miała.
- A co do tego to wątpię, że to rak skóry. Po prostu rozdrapała pani pieprzyk - uświadomił kobietę, który zwinąwszy swoje skierowanie wypadła z gabinetu jak burza.
- Kochanie jestem zdrowa! - otworzyła zamaszyście drzwi wołając prawdopodobnie do męża w poczekalni.
Ale właśnie - wracając do tych drzwi. Otworzyła je tak niespodziewanie i z taką mocą, że Shoha mogła spokojnie rozbić na nich czoło.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 16
avatar
Shoshana Alatriste-Smith
Zaraz miała być jej kolejka. Nie wpychała się na "ja tylko po receptę", cierpliwie czekała. W końcu cierpliwość to złota zaleta, prawda? Alatriste rodzinnie chyba lubili wszystko, co związane z tym kruszcem. Do takich Marchantów czy Blacków było im jednak daleko.
Wstała z krzesła i podeszła do drzwi, ciągnąć za sobą ten materiał czarnej, zwiewnej spódnicy i zapach pudru z opium. Już łapała za klamkę, kiedy ktoś nacisnął na nią z drugiej strony. Majestatyczna kobieta majestatycznie pchnęła drzwi przed siebie z takim impetem, że Zuzanna dostała dostała drzwiowy prosty w czoło. Nie miała najmniejszych szans na obronę, to był skuteczny nokaut. Zdążyła jedynie wywrócić oczami i upaść nieprzytomna w ramiona Vincenta na podłogę.
Teraz, zdaje się, naprawdę potrzebowała lekarza.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Szpital i przychodnia lekarska
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 38 z 38Idź do strony : Previous  1 ... 20 ... 36, 37, 38
 Similar topics
-
» Szpital i przychodnia lekarska
» Opuszczony szpital psychiatryczny
» Podziemny szpital

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-