IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Rodzina Hardy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
First topic message reminder :

Średnie mieszkanie Hardy
Mieszkanie ma trzy pokoje, dwa mniejsze i jeden większy. W kuchni jest wystarczająco dużo miejsca, by postawić stół i cztery krzesła. W łazience za niewielką ścianką jest mały kącik do prania, z pralką i kilkoma sznurkami podwieszonymi pod sufitem.
Sprzęty:
- duża kuchnia węglowa
- duży bojler
- żelazko
- chłodziarka z eterem
- pralka
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
Uśmiechnęła się, zdecydowanie lubiąc Fabiana. Podziękowała za babeczki i zaprosiła gościa do pokoju gościnnego, wskazując fotel przed niskim stolikiem.
- Tak, jak najbardziej. Masz ochotę na herbatę?
Postawiła babeczki na stoliku i spojrzała na chłopaka, pewna będąc, że chodzi mu o postępy Lorrie. Albo może podniósł cenę swych lekcji? Nigdy nie pomyślałaby, że kolejna osoba zainteresowała się problemami z panem Hardy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Rozsiadł się wygodnie w fotelu. 
- Bardzo chętnie,  dziękuję!  -  jego wesolutki ton nie zwiastowal poważnej rozmowy,  jaką chciał przeprowadzić. 
 Sympatia pani Hardy była rzecz jasna wzajemna.  Tak samo Bonnie,  jak żyła,  rozpieszczala Lorraine bezwstydnie,  napychając ją slodkosciami. Być może traktowała małą Hardy jak przyszywaną córeczkę,  której sama nie mogła mieć.  Po ciężkim porodzie,  dzięki któremu na świecie pojawił się nasz skrzypek,   nie mogła już mieć więcej dzieci.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
- W takim razie zaraz wracam.
Odpowiedziała, mając nadzieję, że nie chodzi o podwyżkę. Nie mogłaby płacić więcej za lekcje córki. Zniknęła z pokoju, zostawiajac Fabiana samego. Dwa kroki od niego stało biurko, blat którego zasłany był papierami i obliczeniami. Dalej stała biblioteczka z książkami, poustawianymi losowo, pod oknem mała komódka z wazonikiem i zwiędłymi kwiatami, na kanapie leżała jakiś szkolny podręcznik i porzucona chustka.
Pedanci tu nie mieszkali.
Ann wróciła po kilku minutach, niosąc tacę z herbatą. Stawiając ją na stoliku, zaczęła rozkładać filiżanki, nim w końcu nie usiadła na kanapie, trafiając tyłkiem na książkę.
- O czym chciałeś porozmawiać?
Zapytała, wyciągając podręcznik i odkładając go na bok.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Fabian sam bym królem chaosu i dobrze mu się żyło w nieuporzadkowanym pomieszczeniu,  więc w zasadzie czuł sie jak u siebie.  Jednak nie na tyle pewnie,  by zaglądać,  co ona ma na biurku! 
Jedno było pewne -  gdyby wiedział o ich problemach finansowych,  z pewnością nie brałby za lekcje Lorrie ani rilla, nawet jeżeli kwota kredyta za godzinę,  wydawała się niektórym śmiesznie mała. 
- Chciałem pogadać o Lorrie -  No to akurat nic nowego,  zwykle tylko o niej rozmawiali -  Wiem,  że to raczej nie moja sprawa i w ogóle... ale ostatnio coś jest nie tak, a nie mogę nic z niej wyciągnąć. Czy Lorrie ma ostatnio... nie wiem jakieś problemy w szkole? Albo ktoś może jej tam dokucza? — nie oskarżał z marszu Pana Hardy'ego,  póki nie był pewien jego winy -  Od kilku lekcji jest jakaś osowiała,  ciężko jej się skupić,  w zasadzie stoimy w miejscu z materiałem.  Nie przyszedłem tu skarżyć na nią,  tylko się dowiedzieć,  czy może Pani coś wie.  Wtedy być może będę umiał jej pomóc - wyjaśnił
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
Sięgnęła po swoją filiżankę, słuchając Fabiana. Jako matka, mogła poczuć żal w sercu, spowodowany zachowaniem córki, muszącej żyć pod jednym dachem z ojcem kryminalistą, popadającym w alkoholizm i nie wspomagającym ich w żadnym stopniu. Jako kobieta, nie zamierzała jednak rozmawiać o swych problemach z młodym nauczycielem gry na skrzypcach.
Prędzej wyżaliłaby się Bonnie.
- Nie, w szkole nie ma żadnych problemów.
Odpowiedziała od razu na pytanie, intuicyjnie wyczuwając w jakim kierunku to podąża. Jednak nie zamierzała dopuszczać do rozmowy o swym prywatnym życiu, które nijak nie powinno interesować Sinclaira. Z całą sympatią, jaką Ann odczuwała do młodzieńca.
- Więc twierdzisz, że Lorrie nie ma żadnych postępów w grze?
Na co Ann wydawała pieniądze?
- Skrzypce jej się znudziły?
Zawsze tak też mogło być! W końcu to dopiero dziecko. Może Fabian powinien urozmaicić lekcje?!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Z pewnością nie chciał być źle zrozumiały. Zwyczajnie martwił się o swoją uczennicę i chciał jej pomóc. Ostatnio jednak jego próby pomocy , rozbijały się o ścianę. Wpierw pani Bertram, teraz pani Hardy
- Nie chodzi ty już o same postępy, pani Hardy. Powtarzałem tu już wiele razy, że Lorrie jest ponadprzeciętnie uzdolniona, uczy się gry szybciej niż inni moi uczniowie i zawsze będę powtarzał, że nigdy nie miałem pod skrzydłami tak pojętnego dziecka, ale ostatnio dzieje się coś, co ją blokuje. - wyjaśniał spokojnie, bo przecież nie miał na celu, ani jej obrazić, ani węszyć wokół niej, Chciał tylko pomóc Lorraine.
- Pomyślałem, że być może ktoś ją w szkole zaczepia i trzeba go za uszy wytargać, czy coś...ale w takim razie kończą mi się pomysły.
No nie mógł zapytać wprost o pana Hardy'ego, nie wypadało!
- Zwykle była wobec mnie bardzo otwarta i często się zwierzała...ale teraz umilkła, zamknęła się w sobie. Martwię się o nią po prostu.
A może Sinclair już nie wystarczał? Albo potrzebowała surowszego nauczyciela,który ją zmusi do gry? Byłoby mu na pewno przykro, ale jeżeli to była jedyna droga...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
Zastanawiała się w jak wielu sprawach jej córka zwierzała się Sinclairowi. Opowiadała o ojcu? Na pewno. Zamknięta w sobie? Ann westchnęła nieznacznie, bo słuchanie tego nie sprawiało jej przyjemności.
- Lorrie wkrótce kończy dwanaście lat. Jej zainteresowania i charakter zmieniają się. Myślę, że powinieneś dać jej trochę czasu. Jeśli nie wykaże dalszych chęci do nauki, to zrezygnujemy z lekcji.
Odpowiedziała w zastanowieniu, by jeszcze dodać jedną sugestię.
- Jak wyglądają wasze lekcje? Może przestały być dla niej ciekawe.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Chyba by mi serce pękło!  Jego najbardziej uzdolniona uczennica,  miałaby stracić zainteresowanie grą?  Tragedia!  Jeszcze do niedawna robiła takie postępy,  tak to ją cieszyło!  Wszystko się zmieniło od powrotu Pana Hardyego.  Systematycznie,  z dnia na dzień Lorrie gasła. 
- Na początku rozgrzewka,  ja to nazywam energetykiem.  Rozgrzewanie palców,  ramion, żeby potem nie miała kurczu mięśni.  Potem jakis łatwy utwór na dobry początek,  a potem lecimy już z materiałem.  Teraz uczę ją "Tanga Avalońskiego".  bardzo jej się podobał.  
Mimo swojego wrodzonego optymizmu,  musiał wziąć pod uwagę,  że Lorrie dojrzewała i być może chciała czegoś innego.  Wcale nie musiał być tak dobrym nauczycielem jak jego matka. 
- Dobrze.  Dam jej czas Być może potrzebuje trochę odpoczynku?  Niech trochę odsapnie i się zastanowi.  Jeżeli okaże się,  że nie chce już grać,  no to trudno,  choć szkoda takiego talentu. -  uśmiechnął się.  Na sercu leżało mu przede wszystkim dobro Lorrie,  nie pieniądze.  Była dla niego jak mała siostrzyczka! 
- A jak zechce to wróci,  z nową energią.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
Pokiwała głową, w duchu zadowolona, że nie doszło do pytań na prywatne, rodzinne tematy. Uśmiechnęła się nawet do swego gościa i napiła herbaty jeszcze raz, wpadając na pewien pomysł.
- Porozmawiam z nią. Jeśli będzie chciała kontynuować to chciałabym być przy następnej lekcji.
Zdecydowała, jako matka Lorrie chcąc zobaczyć jak mała podchodzi teraz do lekcji, z drugiej zaś strony pragnąc ocenić Fabiana jako nauczyciela. Będąc na kilku lekcjach na samym początku, dała im wolną rękę. Teraz jednak była pewna, że sama musi ocenić wartość nauki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Nie śmiał pytac o takie rzeczy wprost. Odpowiedział uśmiechem. 
- Jasne,  czemu nie!  To może ja przyjdę tutaj?  - zaproponował 
Kiedyś Ann mogła sobie uciąć pogaduchy z Panią Sinclair.  Kiedy Bonnie odeszła,  jej miejsce zajął brodaty współlokator,  z którym Annabelle mogła nie znaleźć wspólnego języka. 
Nie bał się tej  "wizytacji".  Wkladal całe serce w naukę Lorrie.  Ostatecznie jeżeli się okaże,  że się nie sprawdził... Coś,  nie bedzie to tragedia.  Nie zwykł użalać się nad swoim losem aa bywały w życiu większe dramaty.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
- W takim razie jesteśmy umówieni. Myślę, że zadzwonię wieczorem i wybierzemy dzień.
Z jednej strony chciała, żeby Lorrie zrezygnowała z lekcji skrzypiec, co da jej dodatkowe fundusze na bardziej potrzebne rzeczy, z drugiej jednak, córka powinna mieć zajęcie, które sprawia jej przyjemność.
Ach może wszystko byłoby prostsze, gdyby Lorrie miała rodzeństwo?
- I dziękuję za troskę. To bardzo miłe - uśmiechnęła się.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Pokiwał głową. No to byli umówieni !
Gdyby wiedział, że dla nich każdy kredyt tak się liczy...(z drugiej strony, pani Hardy miała 300 K na koncie ! Może to jakaś krewna Jaspera?)
- Och, to naprawdę nic takiego. Podskórnie traktuję Lorrie, od początku, jak taką przyszywaną małą siostrzyczkę. Zmartwiło mnie to, jak nagle przestała się śmiać i w ogóle cieszyć z czegokolwiek.
Dopił herbatę i podziękował za rozmowę.
- Gdyby mnie nie było w domu, a odebrałby Dave, to niech Pani mu przekaże dzień i godzinę. To mój współlokator, a ja prawdopodobnie będę wtedy w pracy.
No i poszedł.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Lorraine Hardy
Sinclair house --->

Lorrie pędziła do domu, bo Fabian jej uświadomił, że przecież mama nie wie, że była u niego po lekcjach. Wpadła do domu zziajana, od razu ściągając butki, a futerał ze skrzypcami odkładając na komodę w przedpokoju.
- Mamoo?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
A Ann wystrzelila z pokoju jak strzała. Z ogromnym uczuciem ulgi,złapała córkę w ramiona,przerażona myślami o porwaniu Lorrie przez ojca.
- Gdzie ty byłaś!? Obdzwonilam wszystkie twoje koleżanki. Lepiej się wytłumacz, młoda damo.
Ostatnie słowa wypowiedziane surowo. Ann odsunela się i z góry na córkę spojrzała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Lorraine Hardy
Ło maszyny! Matka prawie od progu złamała ją w ramiona. Aż dziwne, bo ją jednocześnie przytulała i opieprzała.
- Mamo, bo nie powiedziałaś mi, że nie mam iść po lekcjach do Fabiana! - odpowiedziała, nieco skruszona, ale jednak... no wina mamy, nie? - Robiliśmy ciastka i piliśmy kakao! Przepraszam! - objęła ją.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
- Co?
Wpadła w konsternację. Jaki to był dzień? Czy Lorrie nie miała iść do niego jutro? Ann pomieszały się dni, co wprawiło ją w zakłopotanie. Tym bardziej, gdy córcia postanowiła ją przeprosić i utulić.
- Och..
Westchnęła tylko i przygarnęła dziewczynkę do siebie. Nie jej winą było, że matka wariuje.
- Zapomniałam, że dziś masz lekcje, kochanie. No nie gniewam się. Też przepraszam, że krzyczałam.
Ucałowała córkę w czubek głowy i tylko o Fabianie źle pomyślała. Rozmawiali! Dlaczego łaskawie nie zadzwonił, że Lorrie jest u niego? Ann aż się zdenerwowała na muzyka. Dzisiejszy dzień zdecydowanie jej nie wychodził. Najpierw musiała zapłacić rachunki, w pracy same kłopoty, po powrocie brak Lorrie... Miała ochotę napić się wina. I wziąć tabletkę na ból głowy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Lorraine Hardy
Dała mamie buziaka w policzek. Przecież na nią nie mogła się gniewać! Chociaż i tak musiała coś sobie z nią wyjaśnić!
- Czemu nie chcesz żeby Fabian mnie uczył? - spytała wprost, nieświadomie sprawiając, że Sinclair będzie miał jeszcze bardziej przerąbane. Cóż, dziecku trzeba wybaczyć!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
- Słucham?
Odpowiedziała zaskoczona pytaniem. Aż nie wiedziała co powiedzieć, chociaż niechęć do Fabiana rosła z sekundy na sekundę. Ten chłopak chyba nie potrafił trzymać języka za zębami.
- Nie powiedziałam, że nie chcę. Rozmawiałam z nim o tym, że nie potrafisz się skupić na lekcji, kochanie. I zdecydowałam, że potrzeba ci mała przerwa.
Odpowiedziała łagodnie i nie zamierzając tkwić w przedpokoju, wskazała ręką na futerał.
- Gdzie on powinien stać?
Upomniała córkę i przeszła do kuchni, gdzie gotował się obiad a na stoliku stał kieliszek z winem, którego Ann napiła się, przy okazji mieszania gulaszu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Lorraine Hardy
- Tak, on mi też tak powiedział. Że chcesz sobie też sprawdzić jak ja sobie radzę. - powiedziała z wyrzutem, biorąc futerał w ręce. Nie odłożyła go jednak do pokoju, tylko lazła za matką. - Ale wiem, że to tylko takie wasze dorosłe gadanie. Nie chcę żadnej przerwy, nie mogę robić sobie przerwy jak chcę się dostać do liceum na profil muzyczny, a potem na studia! A Fabian jest najlepszym nauczycielem! - zaczęła przekonywać rodzicielkę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
Napiła się wina i odwróciła do córki. Chwilę zastanawiała się co zrobić i jak odpowiedzieć. Mała miała ambicję by startować na studia muzyczne? Ann miała ochotę złapać się za głowę. Skąd ona pieniądze wytrzaśnie?!
- Chcesz zostać gwiazdą, tak?
Patrzyła na córkę, kiwając głową. No dobrze.
- W takim razie jest ci potrzebny profesjonalny nauczyciel.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Lorraine Hardy
Panienka Hardy westchnęła w taki sposób, jakby samym westchnięciem chciała matkę opierdzielnić. I przy okazji wywróciła oczami. Dobrze, siłą i marudzeniem nic nie wskóra. Trzeba jej to wytłumaczyć.
- Mamo... Możesz na chwilę wyłączyć obiad? Chcę ci coś pokazać. - wyciągnęła rękę w jej stronę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
Lorrie chciała matce tu oczami wywracać? Ann spojrzała na nią z ostatnim ostrzeżeniem. I co usłyszała? No dziś jej córka wychodziła na wyżyny bezczelności.
- Nie, nie mogę wyłączyć obiadu. Czy ja nie mówiłam, że masz odłożyć futerał na miejsce?
Oparła jedną dłoń na biodrze i pokręciła głową nad dzieckiem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Lorraine Hardy
Patrzyła się na mamę z dołu z błagalną miną kotka wyrzuconego w najgorszą burzę na balkon bez daszka. W dodatku zrobiła usta w podkuwkę i wyglądała jakby miała się rozpłakać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
Ponieważ Lorrie zrobiła podkuwkę, zamiast podkówkę, matka nie dała się nabrać. Wyciągnęła rękę i wskazała palcem w stronę pokoju.
- I umyj ręce. Zaraz obiad.
Odwróciła się do garnka w którym zaczynało bulgotać. Jeszcze spali obiad przez te fochy córki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Lorraine Hardy
Lorrie odwróciła się na pięcie i poszła do swojego pokoju. Łaskawie umyła też rączki. Wyciągnęła skrzypce, stanęła w progu kuchni i zaczęła grać. Zamknęła oczy, zacisnęła usta i grała, aż po policzkach nie potoczyły się łzy. Smutku i złości na mamę, bo nie rozumiała, że byle nauczyciel nie nauczy jej miłości do muzyki.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Rodzina Hardy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa :: Dzielnica 1-