IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Rodzina Hardy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
First topic message reminder :

Średnie mieszkanie Hardy
Mieszkanie ma trzy pokoje, dwa mniejsze i jeden większy. W kuchni jest wystarczająco dużo miejsca, by postawić stół i cztery krzesła. W łazience za niewielką ścianką jest mały kącik do prania, z pralką i kilkoma sznurkami podwieszonymi pod sufitem.
Sprzęty:
- duża kuchnia węglowa
- duży bojler
- żelazko
- chłodziarka z eterem
- pralka
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
Wpadła do kuchni dwa kroki później niż Lorrie, śmiejąc się i teatralnie ocierając pot z czoła. Taki męczący wyścig! Dziecko może czuć dumę z wygranej!
Mamusia zajrzała do lodówki i wyciągnęła jajka oraz pomidorki, by zrobić pyszny omlecik.
- No myślę, że zwycięzca może sobie wybrać smak! Przegrany będzie musiał go kupić!
Rozłożyła ramiona w geście poddania i sięgnęła po miskę. Powoli zabierając się za przygotowanie śniadania, też pomyślała o ojcu Lorrie, ciekawa jak on spędzi święto. Czy tęskniła za nim? Chyba tylko przez wzgląd na córkę.
- W co się dziś ubieramy?
Mała pomocnica mogła wystroić nie tylko siebie, ale i mamusię, hoho!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Lorraine Hardy
Lorrie zaklaskała w rączki. Znaczy pójdą na lody na miasto! To super, weźmie sobie sorbet malinowy! W wafelku i z bitą śmietaną. W końcu mama przegrała tak?
- No do szkołyyy... muszę ubrać się w mundurek. A na święto ogniaa.... A mogę tą pomarańczową spódniczkę i czerwoną bluzkę? Tę co w butiku kupiłaś?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
- Oczywiście - Uśmiechnęła się - A dla mamusi? - Popatrzyła na córkę, jakby rzeczywiście nie wiedziała co na siebie ubrać. Kiwnęła głową w stronę pokoju - Może zajrzysz do mej szafy, co? A ja zrobię śniadanko.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Lorraine Hardy
Lorrie zrobiła minę jakby miała się za chwilę zapowietrzyć.  Aż rękoma zamachała w powietrzu. Ale czad, może mamie w szafie pogrzebać!
Nic nie mówiąc, bo taka zachwycona była, poleciała prosto do pokoju mamuni i otworzyła szafę. Zaczęła przewalać ciuchy na półkach, robiąc bałagan.
-A lubisz tą sukienkę czerwonąąąą? - krzyknęła, przykładając kieckę do siebie i przeglądając się w lustrze.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
Ann musiała się powstrzymać, by nie wybuchnąć śmiechem na widok uciechy swej pociechy. Dopiero gdy ta wystrzeliła jak z procy, kobieta zaśmiała się pod nosem i kręcąc głową zajęła przygotowaniem śniadania.
Chwila ciszy była... dosłownie chwilą, bo krzyk Lorrie prędko na nowo rozbrzmiał po domu. Ann odłożyła łyżkę i podeszła do progu kuchni, wychylając się z niej.
- Może być, ale poszukaj ładniejszej!
Uśmiechnęła się, może specjalnie Lorrie podsuwając zajęcie. Przynajmniej śniadanie zrobi i nic się nie spali ani wykipi. Ann wróciła do miejsca przy blacie i zaczęła kroić pomidorki, zerkając przez okno na ulicę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Lorraine Hardy
A czy ona chciała, żeby mama ją zakładała? Lorrie bardziej pomyślała o sobie! Tam się skróci, tu się zwęzi i pasowałaby ta kiecka na nią jak ulał! Te krawcowe z domu mody robią cuda! Tylko był jeden problem. Lorraine nie zaczęły jeszcze rosnąć piersi. Co było jej ogromnym zmartwieniem, bo przecież te wszystkie piękne panie w Mary Daily miały takie ładne i sukienki się dzięki temu tak ładnie układały!
Było cicho. Chyba z 10 minut! To było aż podejrzane! Czemu? A bo Lorrie po wybraniu dla mamy eleganckiej, czarnej spódnicy rozkloszowanej i jasnoczerwonej koszuli, które położyła na łóżku, dorwała się do stanika mamy. Właście wsadziła go sobie pod koszulę nocną i paradowała tak przed lustrem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
A Annabelle zamyśliła się nad widokiem za oknem, który nie przedstawiał tak naprawdę niczego interesującego, ale jakoś przykuł jej uwagę i nie pozwolił oderwać spojrzenia przez kilka minut. Mechanicznie obróciła omlet i zaraz odstawiła na talerz, w końcu łapiąc się na tej ciszy, jaka dziwnie zapadła. Chciała zawołać Lorrie, ale opanowując ochotę, zgasiła ogień pod patelnia i ruszyła do pokoju.
- Kochanie, śniadanie gotowe.. Lorrie.
Parsknęła śmiechem, nie raz i nie dwa przyłapując małą do przymierzaniu jej rzeczy, chociaż nigdy nie był to stanik. Podeszła do córci i kręcąc głową, zabrała się za pomoc w jej rozebraniu.
- Spóźnimy się... wybrałaś mi sukienkę?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Lorraine Hardy
Lorrie aż się wystraszyła kiedy mama ją tak złodziejsko podeszła! Normalnie momentalnie próbowała wyciągnąć stanik spod koszulki, co skończyło tym, że się zaklinowała w tych wszystkich ciuchach.
- Bo... eee... No, spódnice i koszule. - kiwnęła głową na łóżko, nadal mocując się ze stanikiem.
- Mamo, a kiedy piersi zaczynają rosnąć?
Hoho, takie lekkie pytanie z rana!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
Wyplątała córkę ze stanika, musząc opanować pragnienie śmiechu. Nie była zła, ale nie chciała, żeby Lorrie pomyślała jak to mama się z niej śmieje. Odrzucając stanik na łóżku, pogłaskała córeczkę po głowie i nachyliła się ku niej.
- Ja miałam piętnaście lat, jak mi urosły. Masz więc jeszcze trochę czasu.
Kiwnęła głową na zachętę do cierpliwego oczekiwania. Lorrie nie wiedziała, ale jej mamusia była brzydkim kaczątkiem, które rozkwitło dopiero po piętnastym roku życia.
Mała Hardy jednak nie wdała się w rodzicielkę, chyba idąc w ślady jednej z babć. Ale może to i dobrze!
- Chodź, zjemy. Chyba nie chcesz się spóźnić, co?
Całus w czoło miał za zadanie wyrzucić z głowy wszystkie smutki. Tak jak w pierwszych tygodniach po aresztowaniu pana Hardy, gdy dziewczynka tęskniła za ojcem, płacząc po nocach, podczas gdy jej matka wyklinała swego męża za takie nagłe pozostawienie jej samej.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Lorraine Hardy
Lorrie była poirytowana tym, że nie może się wyplątać, więc nie zwróciła uwagi na rozbawienie mamy.
-Aaaa...
O maszyno, cztery lata to strasznie dużo! Chociaż jeżeli Lorrie wda się w matkę ojca to jak zaczną rosnąć jej cycki to nie skończą do 20 roku życia. Ann nie zadąży zarabiać na staniki córki.
Dziewczynka uśmiechnęła się, przytulając bokiem do mamy, kiedy ta ją cmoknęła w czoło. Lubiła to. Oczywiście tylko w domu, a nie kiedy widziały to dzieci ze szkoły!
- Nie. Idziemy jeść.
I wpierw umyła rączki, a potem zabrała się do pałaszowania śniadania.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
Dziś Ann zamierzała pozwolić córkę na więcej szaleństw niż powszedniego dnia. W końcu Święto Ognia łączyły pokolenia i było idealną okazję do chwili wytchnienia i zabawy. Sama pani Hardy wiedziała, że komu jak komu, ale jej i Lorrie takie dni się w pełni należą.
Po skończonym śniadaniu, pozostawiając naczynia do umycia później (!), Ann i córka zniknęły w swych pokojach, by się wystroić, a chwilę później do drzwi zapukała pracownica Domu Mody, przynosząc sukienkę dla Lorrie, na przedstawienie.
- Kochanie, będziesz najśliczniejszą dziewczynką na scenie!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Lorraine Hardy
Lorrie po śniadanku podziękowała i poleciała szybciutko się ubrać. Włosy spięła w kucyk, zakładając też przepaskę ze wstążeczką. Pobiegła do przedpokoju, kiedy ktoś zadzwonił do drzwi. Oczy jej rozbłysły na widok sukienki!
- Mamo! Ona jest wspaniała!
Dopadła do mamy, obejmując ją oburącz i przytulając do jej brzucha.
-Dziękuje, dziękuję, dziękuję!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
Jaki to był kochany brzdąc! Ann rozczulała się za każdym razem gdy mała okazywała swą miłość. Były teraz tylko we dwie i chyba już przyzwyczaiły się do takiego wspólnego życia, nie tęskniąc za Bernardem i jego obecnością.
Gdyby tylko Ann wiedziała, że jej mąż wróci tak niespodziewanie!
- Zasłużyłaś, złotko - Lorrie dostała kolejnego całusa, rozpieszczana przez matkę, która była albo tego nieświadoma, albo nie widziała w tym nic złego. Ann odsunęła się i złapała za klucze.
- No to chodźmy oczarować publiczność!
Zaśmiała się i otworzyła drzwi, trzymając sukienkę, którą musiały dostarczyć do szkoły.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Lorraine Hardy
Lorrie podniosła głowę, patrząc się zachwycona na mamę. Miała najlepszą mamunię na świecie!
- Moment. Muszę siusiu.
I popędziła do łazienki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 43
avatar
Bernard Hardy
Bernard opuścił więzienie zaledwie kilka godzin wcześniej. Trudno jest wrócić do społeczeństwa po trzech latach w zamknięciu. Wszystko wydaje się być nowe i dziwne. Może właśnie dlatego tak długo zajęło mu odnalezienie swojego domu. Domu w którym nigdy nie był. Staną przed drzwiami mieszkania i zapukał. Okolica nie wydawała się być wcale taką najgorsza, ale i tak jego zdaniem nie jego rodzinna nie powinna mieszkać w drugiej strefie. Jej miejsce jest na szczycie wśród elity. Kiepsko się czuł, wiedząc, że to przez niego tu wylądowali. Już wcześniej, w więzieniu obiecał sobie, że odbije sobie to co stracił, a jego żona i córka znów będą szczęśliwie. Stał już dłuższą chwilę. Kiedy ktoś w końcu otworzy?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
Ann musiała zamknąć drzwi na moment przed pojawieniem się Bernarda przed kamienicą. W oczekiwaniu na córkę, zajrzała jeszcze do pokoju, przypominając sobie o listach, które miała wysłać. Prośby o odroczenie terminu spłaty jednego z długów i prośby o rozłożenie na raty kolejnego. Nigdy nie kończąca się batalia o kolejny dzień, miesiąc.
Pani Hardy robiła wszystko co mogła, by nie stracić także tego mieszkania i móc córce oferować to co podczas życia w centrum. Słysząc pukanie, zawiesił sukienkę na fotel i odłożyła torebkę na stolik, ruszając do drzwi. Pewna, że to listonosz, trzymała w dłoni koperty, przekręcając zamek i otwierając drzwi przed mężem.
W pierwszym odruchu Ann wyglądała jakby Bernarda nie poznała, ale kilka sekund później listy wypadły jej z dłoni prosto na ziemię, a kobieta wstrzymała oddech, nie mogąc się ruszyć.
Trudno było stwierdzić czy pani Hardy jest wzruszona widokiem męża!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Lorraine Hardy
Lorrie zrobiła co musiała i w podskokach wróciła do holu, gdzie ją zamurowało. Wyglądała jakby zamarła w ruchu. Otworzyła buzię ze zdziwienia, patrząc się na pana przed drzwiami. Zamrugała dwa razy oczami, po czym wygięła usta w podkówkę. Przez moment chciała podejść do taty i na niego nakrzyczeć, że był niedobry i zostawił ją i mamusię same! Jednak w końcu, kiedy oprzytomniała po kilku sekundach, podbiegła do niego, obejmując za brzuch i przytulając się. Była o wiele wyższa niż 3 lata temu, teraz córka Bernarda była już pannicą.
- Nigdy więcej nas nie zostawiaj... - wymamrotała w jego brzuch. Tęskniła za tatą. Ta bardzo tęskniła! Chociaż był głupi!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 43
avatar
Bernard Hardy
An nic się nie zmieniła od czasu kiedy ją widział ostatnim razem. Chciał podejść do niej i się przytulić ale przeszkodziła mu w tym córka, która pobiegła u objęła go w pasie. Urosła i to nawet sporo, ale co się dziwić trzy lata to w końcu kupa czasu. Ukucnął i przytulił ją. Łzy napłynęły mu do oczu, był szczęśliwy, że znowu może ją zobaczyć, a jednocześnie było mu strasznie głupio, że stracił tyle czasu, który mógłby spędzić z nią.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
Ann walczyła sama z sobą. Tęsknota mieszała się z żalem i złością. Kobieta miała za złe Bernardowi uwikłanie się w ciemne interesy, pozostawienie jej na łaskę i niełaskę urzędów, prasy, policji. Z drugiej zaś strony, samotna przez tyle lat, odczuwała tęsknotę za mężem.
Nie wiedziała sama co chce powiedzieć, otwierając usta. Żadne słowo jednak z nich nie padło, przez Lorrie, która była na razie jedyną osobą, zdolną wypowiedzieć swe myśli.
Ann odsunęła się i zacisnęła usta, obserwując tę wyjątkową scenę. Jej dłoń automatycznie powędrowała ku twarzy, przysłaniając drżące usta i tylko szklanych oczu nie potrafiła zakryć.
Wzruszona, jednak nie koniecznie miała tak łatwo wybaczyć ojcu swego dziecka.
- Kochanie, pozwól wejść tacie..
Odezwała się, pozwalając im na chwilę pojednania. Dotknęła ramion Lorrie, dotykiem zachęcając ją do odsunięcia się. Sama też cofnęła się do środka mieszkania nie mogąc oswoić się z sytuacją.
Po trzech latach ponownie miała męża...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Lorraine Hardy
Dziewczynka trzymała kurczowo tatę, później uścisk przenosząc na jego szyję, kiedy ukucnął. Ona też była na niego zła. Nie była maleńkim, nierozumnym dzieckiem. Sporo rozumiała, sporo też nasłuchała się w szkole, kiedy dzieciaki jej dokuczały, bo tata poszedł do więzienia. O to była zła. I o to, że mama musiała się o wszystko martwić. Czasami słyszała przez ścianę jak ta płakała. I nie rozumiała, czemu tata mógł na to pozwolić.
Otworzyła oczka, kiedy poczuła dłonie Ann na sobie. Puściła tatę i odwróciła się do mamy. Popatrzyła się na nią tak, jakby szukała pomocy. Bo co niby miała teraz zrobić? Dziewczynka pochyliła się i pozbierała wszystkie listy, które upadły na podłogę, kładąc je później na szafce w przedpokoju.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 43
avatar
Bernard Hardy
Gdy córka go puściła, wstał i wszedł do mieszkania. W progu pocałował jeszcze żonę w policzek. Położył torbę z ubraniami na szafce i od razu przeszedł do kuchni. Wyglądała bardzo skromnie, ale czuć było w niej ciepłą, domową atmosferę, za którą tak bardzo tęsknił. Marzył, żeby coś zjeść, w końcu od trzech lat nie miał w ustach niczego, co można by było nazwać jedzeniem. Kuchnia wyglądała bardzo skromnie, ale czuć było w niej ciepłą, domową atmosferę, za którą tak bardzo tęsknił.
- Macie coś do jedzenia? - pytanie może nie było na miejscu, ale w tym momencie pożywienie było dla niego priorytetem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
Albo była w zbyt wielkim szoku, by pozwolić na pocałunek, albo wyraziłą na niego zgodę tylko ze względu na Lorrie. Tak czy siak, przepuściła męża i zamknęła drzwi, przekręcając zamek na górze. Nie chciała niespodziewanej wizyty siostry albo sąsiadki.
Pogładziła córkę po włosach, posyłając jej uspokajający uśmiech i ruchem ręki zachęcając ją do ruszenia za tatą. Do kuchni weszła ostatnia, spogądając na męża jak na ducha.
Czy pamiętała jeszcze co lubił jeść?
- Tak, przygotuje coś.
Odpowiedziała, jakby mówiła do gościa, który wcale nie był jej tak bliski. Kiedyś. Nieco nerwowo zaczęła wyciągać jajka, krokiety, jakąś kiełbasę, chleb, warzywa.
- Na co masz ochotę?
Zapytała w końcu, gdy spoglądanie na poszczególne rzeczy nie podpowiadało jej co Bernard zechce zjeść. Nastawiła więc na herbatę, mając ochotę na tabletki od bólu głowy, które chowała przed Lorrie w jednej z górnych szafek.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Lorraine Hardy
Lorrie patrzyła się trochę niezrozumiałym wzrokiem to na mamę krzątającą się po kuchni, to na tatę który stał jak ten kołek.
- Eeee... Mamo...? - odezwała się w końcu. No kurczę, gdyby miała normalne lekcje to by pewnie mama pozwoliła jej zostaw w domu. Ale dzisiaj miała przedstawienie!
- Ja muszę iść do szkoły.
Musiała jej przypomnieć, bo wyglądała jakby zapomniała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 43
avatar
Bernard Hardy
Bernard rozsiadł się przy stole. Zupełnie zapomniał, że jego córeczka chodzi do szkoły.
- Słuchaj. - zwrócił się do żony, gdy ta zaczęła grzebać w lodówce. - Wam się na pewno bardzo śpieszy. Musisz iść do pracy, a Lori musi iść do szkoły. Dam sobie radę sam. Zostaw mi tylko klucze i możecie iść.
Nie był pewien, czy żona zgodzi się zostawić go tu samego, ale warto spróbować.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
Spojrzała na córkę, trzymając pomidora w dłoni. Wydawało się, że nie zrozumiała co Lorrie do niej mówi, przenosząc spojrzenie na męża i na niego też patrząc w zaskoczeniu.
W końcu odetchnęła, marszcząc czoło i starając się skupić. Odłożyła owoc na brat i pokręciła głową. Jak miała przejść do porządku dziennego nad powrotem Bernarda? Dlaczego nie dostała żadnego pisma o niedługim zwolnieniu meza? Czy on musiał robić jej ciągle niespodzianki? Przestała je lubić!
- Dobrze, dobrze..
Zgodziła się w końcu, chociaż nie do końca pokładała zaufanie we własnym mężu. Na moment zniknęła z kuchni i wróciła z pękiem kluczy, które położyła na stole, patrząc na męża.
- Krokiety można tylko podgrzać.
Poinstruowała go, wyraźnie trzymając się na dystans. Blada i jakaś sztywna, marzyła tylko o odstawieniu Lorrie do szkoły i o wizycie w aptece. Dorzucając jeszcze, że wrócą popołudniu, złapała za sukienkę i opuściła mieszkanie.

zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Rodzina Hardy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa :: Dzielnica 1-