IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Rodzina Hardy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
First topic message reminder :

Średnie mieszkanie Hardy
Mieszkanie ma trzy pokoje, dwa mniejsze i jeden większy. W kuchni jest wystarczająco dużo miejsca, by postawić stół i cztery krzesła. W łazience za niewielką ścianką jest mały kącik do prania, z pralką i kilkoma sznurkami podwieszonymi pod sufitem.
Sprzęty:
- duża kuchnia węglowa
- duży bojler
- żelazko
- chłodziarka z eterem
- pralka
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 131
avatar
Lorraine Hardy
Lorrie poczekała aż mama się ruszy. Poszła też po futerał ze skrzypcami, bo po południu miała jeszcze lekcję z Fabianem. Chciała dać tacie buziaka, ale.. nie. Nie zasłużył sobie. Złapała mamę za rękę i wyszły.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 43
avatar
Bernard Hardy
Poczekał, aż dziewczyny wyszły, potem zabrał się za gotowanie. Odgrzał sobie krokiety i zjadł, w życiu nie miał nic lepszego w ustach. Najadł się do pełna i poszedł się przebrać. Zamierzał wyjść i rozejrzeć się za jakąś robótką, nie może przecież pozwolić na to, żeby żona go utrzymywała.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 43
avatar
Bernard Hardy


Było już dawno po zmroku, kiedy Bernard wrócił do domu.
Delikatnie uchylił drzwi i po cichu wszedł do mieszkania. Dziewczyny pewnie już spały, a on nie chciał ich obudzić, szczególnie żony, która na pewno nie będzie zadowolona, że jej mąż znika na cały dzień i szlaja się nie wiadomo z kim i gdzie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
W mieszkaniu panował półmrok i drzwi do dwóch sypialni były zamknięte. Cisza podpowiadała, że Ann i Lorrie rzeczywiście śpią, chociaż tak naprawdę tylko dziewczynka smacznie śniła. Jej matka nie mogła sobie na to pozwolić. W oczekiwaniu na męża, siedziała w otwartym salonie, już drugą tabletkę na ból głowy zapijając winem.
Słysząc jak drzwi się otwierają, Ann odetchnęła, odganiając myśli o tym, że Bernardowi coś się stało. Odstawiając kieliszek na stolik, podniosła się z kanapy i wyszła z pokoju, ukazując się mężowi w koszuli nocnej.
Jakna rasową żonę przystało, nie zadała pytania żadnego, każąc się mężowi domyślać o co jej może chodzić. Oczekując wyjaśnienia, spojrzała na niego surowo.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 43
avatar
Bernard Hardy
A jednak nie śpi... No cóż, jak pech to pech.
Bernard spojrzał na Ann, jej wzrok nie wróżył nic dobrego. Wiedział, że łatwo się jej nie wywinie, ale zawsze można próbować.
- Hej kochanie... - wymusił na twarzy lekki uśmiech. - Jak Ci minął dzień?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
Miała ochotę załamać ręce nad odpowiedzią męża. Zamiast tego jednak, skrzyżowała ramiona na piersi i pokręciła głową, zdecydowanie nie zamierzając mężowi odpuścić.
- Dzień? Może zapytaj jak mi minęły te ostatnie trzy lata..
Ściszonym głosem, zadała pytanie gniewnie i pokręciła głową. Zmęczona na twarzy, miała serdecznie dość ciągłych udręk. Nawet powrót męża ich nie odbierał, wręcz dokładając kolejnych.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 43
avatar
Bernard Hardy
Zaczyna się. Bernard wziął głęboki oddech. Wiedział, że Ann było ciężko, ale nie mógł za wiele zrobić.
- Pewnie nie najlepiej. Wiem że, spieprzyłem Ci życie, ale nic na to nie poradzę. Czasu nie można cofnąć. - powiedział lekko przyciszonym głosem, żeby nie obudzić córki i rozłożył ręce w geście bezsilności.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
Zaśmiała się gorzko i teraz ręce jej opadły. Podniosła zaraz dłonie i dotknęła nimi skroni, które znowu zapulsowały bólem, a Ann miała ochotę łyknąć jeszcze jedną tabletkę.
- I jak masz zamiar nam to wynagrodzić? Gdzieś ty się podziewał dzisiaj? Szukałeś roboty? Zarabiałeś?!
Podniosła głos, więc szybko przyłożyła dłoń do ust i cofnęła się do salonu, by oddalić od pokoju córki. Nie chciała jej budzić i zmuszać do słuchania kłótni rodziców, z których jednego dopiero odzyskała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 43
avatar
Bernard Hardy
Wszedł za żoną do salonu.
- Tak się składa, że pracowałem. - powiedział i położył kredyty na stoliku. Może chociaż tym uda mu się ją zaskoczyć.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
Odwróciła się, słysząc magiczne słowa męża. Zamrugała szybko, zaskoczona jego odpowiedzią i powiodła spojrzeniem na stolik, do którego podeszła, nie dowierzając.
Sięgnęła po pieniądze i podniosła...
- Pięć kredytów? Naprawdę? - Zaśmiała się, chociaż nie kryła się tym ni krzta rozbawienia - Tym chcesz mi wynagrodzić trzy letnie cierpienia? - Zrobiła kilka kroków w stronę komódki i wyszarpnęła jej szufladkę. Ze środka wyciągnęła plik listów, z którymi odwróciła się do męża.
- A co powiesz na spłatę zadłużenia, wynoszącego dwieście kredytów? A te trzysta piętnaście? Sto czterdzieści siedem? Rachunek na kolejne sto sześćdziesiąt?
Cisnęła w męża najpierw jedną kopertą, potem drugą i następną, a gdy zabrakło ich już w jej dłoniach, zasłoniła twarz i się rozpłakała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 43
avatar
Bernard Hardy
Bernard był mocno wkurzony. Wiedział, że zarobione przez niego pieniądze to kropla wody w morzu potrzeb, ale Ann mogła okazać choć trochę wyrozumiałości.
- Kobieto, czego ty oczekujesz. Dziś rano wypuścili mnie z paki, a ty chciałabyś, żebym od razu zarabiał miliony. Wiesz jak trudno znaleźć robotę komuś z moim CV?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
Opuściła ręce i otworzyła usta, nie mogąc wydusić z siebie słowa. Pokręciła głową i odwróciła się od męża, by sięgnąć po napoczętą butelkę i kieliszek.
- Tobie jest trudno! Tobie! Może porozmawiamy o tym co ja znosiłam przez te lata! I to z Twojej winy!
Sił jej brakowało na słowa, które odbijały się jak groch od ściany. Napełniła szkło winem i napiła się, powoli zajmując miejsce na kanapie.
Jeśli Bernard oczekiwał zrozumienia swych uczynków, to pukał nie pod ten adres. Annabelle nie była jak jego znajomi z pod ciemnej gwiazdy. Jeśli nie pasowała mu rozmowa z żoną, mógł się wynieść właśnie do nich.
Ann udała się do sypialni, do której nie zamierzała go wpuścić.

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Lorraine Hardy
/początek

Mama z tatą się kłócili, a Lorraine miała wszystkiego serdecznie dość. Już lepiej było jak mieszkały same we dwie! Przynajmniej mama się nie denerwowała!
Dzisiaj sobota, czyli dzień wolny od szkoły! Lorrie pospała trochę dłużej, ale i tak obudziła się przed mamą. Nie można stracić żadnej minuty dnia! Czas na zabawę!
Wstała z łóżka i popędziła do pokoju mamy, wskakując jej na łóżko.
- Mamooo, nie śpij. Słoneczko już dawno wstało! - uwaliła się obok mamy na łóżku.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
Annabelle miała za sobą ciężką noc. Wieczorem udając przed córką, że wszystko je w porządku, długo czekała na męża, który pojawił się gdzieś w środku nocy. Lewo strona łóżka zimna tak samo od wielu lat, dziś również nie miała być zajęta. I chociaż Ann kategorycznie zabroniła Bernardowi wstępu do sypialni, to każdego wieczoru czekała aż mężczyzna złamie ten zakaz.
Mając za towarzystwo jedynie alkohol i tabletki na ból głowy, łyknęła kilka, popijając winem i tak zasypiając przy włączonym świetle. Obudziła się nad ranem, gdy wydawało jej się, że ktoś chodzi po domu. Bernard? Nie wiedziała. Zgasił światło, wrzuciła tabletki do szuflady i spała dalej, póki Lorrie nie postanowiła tego przerwać.
- Złotko, mamę głowa boli... nie krzycz tak.
Jęknęła, nie otwierając oczu i nie ruszając zupełnie. Miała ochotę podnieść się, łyknąć tabletkę i zasnąć ponownie. Przed Lorrie jednak skrywała każdą swą niedoskonałość, chcąc uchronić ją przed własnymi problemami.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Lorraine Hardy
Zrobiła minkę w podkuwkę. Jak to mamę głowa bolała? I co? Jest sobota! Nie pójdą do parku, na lody, do kina, na ciacho.... Nic?!
- Przynieść ci coś? - podparła główkę na rączkach, leżąc na brzuchu. Ale ta mama dzisiaj chora. Może coś wczoraj zjadla?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
- Nie, kochanie. Muszę jeszcze tylko pospać.
Spadek motywacji kobiety zaczął się wraz z powrotem męża do domu. Jakby swą obojętnością chciała go zmusić do opieki nad córką, zapominając o tym, że tylko od niej zależy los dziewczynki.
Przybita, nie zauważyła nawet kiedy zaczęła mieć porządny problem. A ten mógł się skończyć jeszcze gorzej. Ann odwróciła się do córki plecami i naciągnęła kołdrę na głowę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Lorraine Hardy
- To może zadzwonię po lekarza? Mamoo, to nie jest normalne. - zawyrokowała małoletnia pani pielęgniarka, marszcząc brewki. No przecież mama nigdy tak nie leżała do niewiadomo której godziny. Zwłaszcza, że pewnie się raczej nie upijała i Lorraine nie miała okazji widzieć jej na kacu.
- Zrobić ci herbatki?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
Ann podjęła jeszcze jeden wysiłek i znowu odwróciła się do córki. Unosząc rękę, wskazała na torebkę, leżącą na fotelu pod oknem.
- Chcesz rogaliki na śniadanie? Wyciągnij z portfela pięć kredytów i zejdź do cukierni, dobrze? Ja zaraz wstanę.
I rzeczywiście chciała się podnieść i doprowadzić do porządku. Tak pomału, bo na razie miała siły tylko by podeprzeć się na łokciu i wysilić na uśmiech.
- Już mi przechodzi, nie trzeba doktora.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Lorraine Hardy
Lorraine popatrzyła się na torebkę, po czym zlazła z łóżka i poczłapała do parapetu. Wyciągnęła portfel, a z niego pieniądze.
- Dobra, to kupię trzy.
W końcu pięć kredytów to kupa kasy!
- A potem zrobię ci herbatkę!
Mówiąc to dziewczynka poleciała do swojego pokoju, żeby przebrać piżamkę na jakąś sukienkę i poleciała na dół do piekarni.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
Gdy Lorrie wyszła z pokoju, Ann odwróciła się na drugi bok i zamknęła oczy, dając sobie jeszcze pięć minut wytchnienia. Słyszała jak drzwi wyjściowe się zamykają i córka zbiega po schodach. I dobrze. Ann nie chciała się jej tak pokazywać.
W końcu dźwignęła się na materacu i wysunęła szufladkę, gdzie trzymała proszki uspokajające i na ból głowy. Łyknęła jednego i drugiego, popiła winem i w końcu zsunęła stopy na podłogę.
Wstała powoli, nie mając sił. Przeszła do łazienki i tam zamknęła się, odkręcając wodę i wchodząc pod prysznic.
W tym samym czasie do mieszkania zawitał pan Hardy, który spity, walnął się na kanapie w salonie i zasnął.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Lorraine Hardy
Lorrie postała chwilkę w kolejce, po czym już trzymała w łapkach papierową torebkę z rogalikami. Kilka minut później znów znalazła się w domu. Zajrzała do salonu i uniosła brwi do góry. Tata? Śpi? Jak on się tu znalazł? Podeszła bliżej, mrużąc oczy. Kiedy jednak doszedł do niej zapach alkoholu to aż się wzdrygnęła i polazła do kuchni.
Położyła rogaliki na stoliku, po czym wyciągnęła też dżem i krem czekoladowy. Dzisiaj będzie śniadanie na słodko! Zaraz coś ją jednak tknęło, wróciła do ojca, wyciągnęła z szafki koc, żeby go przykryć. Dopiero wtedy wróciła do kuchni i nalała mleko do szklanek.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
Ann w tym czasie wyszła z łazienki i zniknęła znowu w sypialni, nawet nie zauważając obecności męża. Albo ignorując go. Przebrała się w sukienkę i na szybko spięła włosy, w końcu pojawiając się w kuchni.
Zmęczenie malowało się na jej twarzy, ale uśmiech posłany do córki, przeczył wszelkim podejrzeniom o chorobę albo przemęczenie.
- Dziękuję, kochanie.
Odezwała się na widok przygotowanego śniadanka i ucałowała córkę w czubek głowy, przytulając na moment.
- Jedz.
Dodała i sama zabrała za przygotowanie kawy. Coś musiało ją postawić na nogi. Trzasnęła metalowym czajnikiem, gdy ręka jej zadrżała i co najwyrażniej zbudziło pana Hardy, bo polała się litania przekleństw i mężczyzna stanął w progu kuchni, wkurzony.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Lorraine Hardy
Widząc, że mama nieco się ogarnęła, Lorrie uśmiechnęła się do niej promiennie.
- Proszę mamusiu!
Zaczęła gryźć rogalika z czekoladą i akurat mieliła go w buzi, kiedy wszedł ojciec. Wkurzony. Zmarszczyła brwi i nieco skulila na krześle. Awanturaaaa? To może ona skoczy po sąsiadkę?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Annabelle Hardy
Annabelle spojrzała na męża i zerknęła na córkę, do której podeszła z kubkiem, stawiając go na stole. Miała zamiar zignorować spojrzenie Bernarda, chociaż ten nie chciał wyrwania go ze snu.
- Byście mi spać dały! Kasę chcesz, kurwa! Ale jak wracam to nawet nie mam spokoju!
Wrzasnął, przez co podniosło się ciśnienie Ann.
- To idź spać! Nie robisz nic więcej przez cały dzień. Kredytów też nie przynosić, więc nie waż się o nich wspominać i daj córce w spokoju zjeść śniadanie.
Kierując się w stronę męża, wypchnęła go z kuchni, co w jego stanie skończyło się utratą równowagi i wylądowaniem na podłodze. Pech chciał, że w ostatniej chwili pan Hardy złapał swą małżonkę za rękę i pociągnął ją za sobą.
Sąsiadom nieźle musiało nad głowami huknąć.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Lorraine Hardy
Lorrie napiła się trochę mleczka, bacznie obserwując ojca. No co za kretyn. I niby siedziała spokojnie, ale kiedy matka z tatkiem na podłogę polecieli... Niby dorośli, a nie wiedzą, że się drugiego nie bije! A poważnie to dziewczynka nieźle się wystraszyła. Zeskoczyła z krzesełka, w biegu zrzucając na podłogę szklankę z mlekiem. Dobiegła do mamy i pociągnęła ją za łokieć.
- Mamo.... - zaczęła płaczliwym tonem.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Rodzina Hardy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa :: Dzielnica 1-