IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Park Miejski

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 12 ... 23  Next
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb

Park jest jedynym w pełni zielonym i pełnym roślinności miejscem w mieście. Kamienne alejki otacza równo przystrzyżona trawa, kwieciste krzewy, agawy czy juki. W samym jego sercu znajduje się niewielkie jeziorko, w którym zamontowano fontannę.

Masz szansę znaleźć tutaj rosnące sobie beztrosko kwiaty.


  • lilia pustynna- percepcja + 2K6 > 20
  • fiołek pustynny - percepcja + 2K6 > 25


________________

Rozczulona panna Webb patrzyla na suczkę z uśmiechem i dawała się lizać po rękach, chociaż nie było to zbyt higieniczne.
Pokiwala tylko glową. Rebeentoff. No tak, zapomniała o tej różnicy na chwilę.
- Nie wiem, Josh. To twoj pies - wycofywanie się etap pierwszy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
- No wiesz ? - zaśmiał się cicho, patrząc na ten brutalny zamach psa na ręke Nainy. - Nie mam do tego kompletnie głowy. Jest całkiem słodka, a ja nigdy do słodkich imion głowy nie miałem. Musisz mi pomóc. - patrzył jak kulka macha małym ogonkiem.
Może Elżbieta?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
- Może chce się załatwić? - zastanowiła się - Gustaw jak był mały to cały czas siusiał.. - postawiła kulkę na chodniku i obserwowała ją.
- A jakie masz propozycje? - podniosła na chwilę wzrok na Josha.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Grant najchętniej by nadał jej jakieś ironicznie, by nie było w tym za wiele poważanego. Np..Hermenegilda. Tylko jakby ją wtedy wołał? Herma?
Obserwował jak pies krąży i krąży, jakby czegoś szukał. Czyżby Naina miała rację?
- Nie wiem...Pepper? - w końcu była taka ostra jak pieprz buehehehe. Samo zło, kwintesencja agresji i mroczności.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
- Pepper? - zastanowiła się, idąc kawalek za kulką, żeby ją pilnować.
- Brzmi dobrze - postanowiła w końcu, kiwając głową do siebie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Kto by pomyślał, że tak szybko mu pójdzie! Już myślał, że będzie musiał przetrząsać imienniki w poszukiwaniu stosownego imienia. A tak sucza została okrzyknięta Pepper. Czy jej się to spodobało ciężko powiedzieć, bo właśnie siusiała.
- Czyli ustalone. Pepper Grant. Brzmi dumnie - kąciki ust mu zadygotały. Przynajmniej model jego rodziny nie brzmi już 1. Teraz jest 1+ pies.
Naina Grant. Też brzmi dumnie. Tyle, że nie zdawała sobie sprawy, w jak wielkim byłaby niebezpieczeństwie, gdyby do tego doszło. Którakolwiek by to była, czy Naina, czy Isa...Zacisnął palce mocniej na kolanach a cień przemknął przez jej twarz. Gdyby naprawdę istniał ten Bóg Słońca, mógłby teraz go zapytać, czym sobie na to wszystko zasłużył.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Pogłaskała małą Pepper która po wysiusaniu podbiegła do niej i zaczęła się łasić. Naina kucnęła przy niej i bawiła się z małą z uśmiechem. No, Grant, patrz bo nie zobaczysz długo takiego uśmiechu pewnie!
- Pasuje do niej. Ma taki czarny nosek jak ziarenko pieprzu - stwierdziłą.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Zdał sobie sprawę, że dawno nie widział jej uśmiechu, takiego naprawdę szczerego. Bez ukrytego smutku, bez wymuszenia. Aż na moment dech mu zaparło. Naprawdę lubił jej uśmiech. A najgorsze jest to, że wiedział przez kogo przestała się uśmiechać. I jeszcze gorsze, że wiedział, że wciąż trzymając ją przy sobie tylko pogarsza sprawę. Był w takim razie cholernym egoistą. Oszukiwał i siebie i ją.
- Oczka też ma jak pieprz - rzekł w zamyśleniu, nie spuszczając z Webb spojrzenia. Uśmiechnął się delikatnie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
- Kiedy ją kupiłeś? - podniosła wzrok na Josha, wciąż bawiąc się z małą.
- I jaka duża będzie? - zainteresowała się. Gustaw był w końcu całkiem malutki, nawet teraz, jako dorosły lisek.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
- W zasadzie zamówiłem ją kilka dni temu, ale z pół godziny temu ją odebrałem. Nie wiedziałem jakiego psa mi dostarczą, powiedziałem, że zdaje się na ich gust. Poprosiłem jedynie by była to rasa łatwa do tresury, nigdy nie miałem żadnego żywego zwierzęcia. - obserwował ją wciąż, podparłszy zarośnięty podbródek na dłoni.
- Będzie gdzieś taka - pokazał dłonią od ziemi, na oko 25 cm. - Nie za duża, ale w sumie dobrze. Duży pies wymaga większej ilości spacerów, a ja nie mogę sobie na to pozwolić ani teraz, ani później.
Teraz nie mógł ze względu na zdrowie, później pewnie rzuci się w wir pracy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Wrócila do zabawy z Peeper, wiec mówiąc nie parzyla na Josha.
- Jest urocza - stwierdziła, podnosząc ją i przytulając do swojej marnej piersi.
- Tylko nie myj jej caly czas, to niezdrowe - powiedziała wtulajac nos w jej sierść.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Ke? Gdyby był psem, to właśnie oklapłyby mu uszy, ogonek przestał merdać na prawo i lewo, a on zapiszczałby żałośnie.
- Jak mycie może nie być zdrowe? To co ile się kąpie psa ? - zamrugał nerwowo. Codziennie polerował Pana Kota, jak tylko dał się złapać!
ooooo, ktoś tu odebrał Grantowi część zabawy!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
- Bo.. one mają na siersci takie coś.. i to je chroni.. i jak najrzadziej się je myje - wyjaśniła co wiedziała, bo dowiadywała się jak trafił do nich Gustaw. Chociaż jego i tak wyprala na początku.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
W wyobraźni aktorki Wielki Anioł Czystości zstąpił z nieba i przyrżnął mu patelnią w łeb. POWAŻNIE ?! Jak to JAK NAJRZADZIEJ?! CZEMU THERESA MU O TYM NIE WSPOMNIAŁA?!
Aż żyłka nad okiem zaczeła mu pulsować nerwowo.
- Ale...nic? nawet wodą czystą? NICNIC? - na jego twarz wpełzało przerażenie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
- No nie lepiej.. chyba, że sobie łapki pobrudzi, to same łapki. Bo może zacząc chorować - uświadamiała go dalej. Tyle się dowiedziala od hodowców jak wypytywała o takie rzeczy po przybyciu Gustawa!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Wyglądał jak dziecko, któremu zabrano sprzed nosa wielką watę cukrową i kazano w zamian zjeść kalafiora. To takie niesprawiedliwe...
- Czyli okazując jej troskę, zrobiłbym jej krzywdę... - zaliczył facepalm otwartą dłonią. Pepper liznęła Nainę w dłoń.
Przeklęta Theresa, jak mogła go nie uświadomić !

Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
- Noo.. chyba tak - potwierdziła kiwając głową - Ale teraz już wiesz - dodala zaraz i usmiechnęła się do Pepper gdy ta polizała ją po szyi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Uśmiechnął się rozczulony, gdy Naina tak tuliła do siebie szczeniaka. Rzadko mógł ją widzieć taką...radosną.
- Rozumiem...
A potem wypalił jak Filip z Konopii, nie bardzo się nad tym zastanawiając...
- Zapraszam Cię na lunch. Byłaś już w Chimerze?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Pewnie zaraz jej przejdzie. I fakt, po jego pytaniu spojrzała na niego nierozumiejącym spojrzeniem.
- Nie, ale.. nie powinniśmy - pokręciła głową, wciaz z nosem wtulonym w Pepper.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Uśmiechnął się do siebie.
- Za bardzo się przejmujesz. I tak mnie obsmarują w Podszewce, za tą sprawę z oderżniętą głową, więc jeden lunch nie powinien im się rzucić specjalnie w oczy - wzruszył ramionami. Wstał, podszedł do Nainy i odebrał od niej Pepper.
- Pomijając tą nieszczęsną kolację w Filomenie, nigdy nie wyszliśmy razem coś zjeść. Czas najwyższy - postawił ją w zasadzie przed faktem dokonanym. Nie chciało mu się dziś gotować i nie chciał by Naina to robiła.
- Złapę taksówkę. Kardiolog by mi łeb urwał, jakbym szedł tak daleko piechotą.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
- A..ha.. - postawiona przed faktem dokonanym chyba nie miała wyboru, jak to ona. Oddała mu Pepper i otrzepała sukienkę. Pomyślała, że chyba powinna się przebrać.
- Nie powinieneś tyle chodzić.. A co z psem?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
- Poprosimy obsługę, by na czas naszego posiłku pozostała na ich zapleczu. - wyjaśnił, gdy ruszyli w kierunku wyjścia z parku- Nie mogę zostawić jej bez opieki w apartamencie, nie wiem jak zareaguje na nią kot. Niby mogę go zaprogramować, by nie reagował na nią agresywnie, ale to wymaga czasu.
Zamachał na taksówkę i ta się zatrzymała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
- Och.. no dobrze - stwierdziła. Nie znała się wcale, nie brała Gustawa ze soba gdzie indziej oprocz Cukierni i na spacery.
Wsiadla do taksówki, chyba jej Grant otwarł drzwi.
zt-chimera
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 497
avatar
Amos B. Coen
/ początek, koniec, piekło i raj

Amos przechadzał się po parku. Podziwiał przyrodę, cieszył się zielenią i istnieniem mechanicznych kaczek i łabędzi. A tak naprawdę miał ślad jakiegoś slumsa, za którego dostałby parę groszy. Ślad, który prowadził do Centrum. Amos miał zamiar zostac bohaterem,w biały dzień pozbywając się rzezimieszka zagrażającemu dobrym elitarnym kurw... kobietom. Damom. Czy coś. Ślad jednak się urwał, ślepy intelektualni- detektywistyczny zaułek i nasz dzielny łowca wracał z niczym przez Park Miejski. Aż kopnął ze złością żwir na ścieżce. Na szczęście przechodziła obok niego jakaś cizia w obcisłej spódnicy. Niby za kolana, ale dupa ładnie się opinała, co złagodziło amosowe nastroje. Aż pomyślał, że powinien odwiedzić Leę, przepchać jej dziureczkę, żeby każdy kolejny raz był dla niej bardziej przyjemniejszy. Taką miał naturę romantyka.
Szedł sobie ta uliczką, aż tu nagle - nie wiadomo czy przez damskie tyłki i skojarzenia, czy przez nieświeża żywność - coś mu sie zakręciło w okolicach odbytu. Coś intensywnego, coś czego zatrzymać nie można, coś co było nieuniknione jak niegdyś wojna, jak bitwy rewolucjonistów, jak wybuchy dynamitu, jak... Co tu dużo mówić - Amosowi sie srać zachciało. Nie byłby jednak sobą, gdyby jego bystry umysł nie odnalazł w tym miejscu dobrego rozwiązania. Bo przeciez - heloł! - był w parku. Drzew i krzaków tu pod dostatkiem, można było sie ukryć przed niechcianym wzrokiem. Niejedną pannę tu wyobracał na trawie, to i wypróżnić się wypróżni. Zwieracze powoli przestały zaciskać się tak, jak powinny, więc istniało prawdopodobieństwo rychłego i niekontrolowanego desantu czekoladowych żołnierzy. Na to Amks nigdy by nie pozwolił! Dlatego z pewnością siebie odnalazł ustronne miejsce w krzakach. Z taką pewnością siebie, jakby miał zaraz srać w złotym kiblu jakiegoś eliciarza - Marchanta, Thorstena albo innego O'Shea. Czytał czasem o nich w gazetach. Skurwiele na pewno mieli złote klopy. Mógłby się założyć. Mógłby sie założyć tak bardzo, że postawiłby na to dziewictwo Lei. Ale że ta już takowego nie posiadała...
Przykucnął na trawie, portki trzymał wprawnie, jakby nie jednego kloca na świeżym powietrzu postawił. Zwieracze puściły jak na komendę. Tyle tego było, że Amos aż poczuł na pośladkach powiew ciepły, niczym pustynny samum. Intensywny zapach dotarł do nozdrzy łowcy, aż popatrzył na przyslaniające go liście krzaków, czy te przypadkiem się nie wypalają od fetoru. Biedna trawa. W tym miejscu pewnie długo nic nie urośnie... Dobrą stroną tego fekalnego incydentu było to, że Amos miał troche czasu na skupienie. Skupił się tak mocno, że aż napisał wiersz. Poezja o przemijaniu, cyklu życia i chęci przetrwania sama ułożyła się w magiczne wersy. Dwóch brakowało - wersów znaczy się - do pełnego obrazu sytuacji lirycznej. Ale Amos musiał juz przerwać proces myślowy, bo zaczął sie podcierać trawa i liśćmi. Potem naciągnął portki na dupę i pogwizdując wyszedł z krzaków. Oczyszczony, po przejściu swoistego katharsis, myslal teraz o rzeczach ważnych i ważniejszych, myslal o zyciu i o tym jak nalezy je kształtować.
Postanowił zatem udać sie do matki Lei. Po drodze skoczył po kwiaty i czekoladki.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
/Początek

Nowy domownik oznaczał nowe obowiązki. Jednym z nich było wyprowadzanie Pepper na spacery. Dzień był jak zwykle gorący, więc protetyk schronił się w cieniu.
Przetarł zmęczoną twarz dłońmi, pozwalając pieskowi brykać swobodnie. Wiele by dał, by przespać choć jedną noc spokojnie.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Park Miejski
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 23Idź do strony : 1, 2, 3 ... 12 ... 23  Next
 Similar topics
-
» Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-