IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Park Miejski

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 14 ... 23  Next
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
First topic message reminder :


Park jest jedynym w pełni zielonym i pełnym roślinności miejscem w mieście. Kamienne alejki otacza równo przystrzyżona trawa, kwieciste krzewy, agawy czy juki. W samym jego sercu znajduje się niewielkie jeziorko, w którym zamontowano fontannę.

Masz szansę znaleźć tutaj rosnące sobie beztrosko kwiaty.


  • lilia pustynna- percepcja + 2K6 > 20
  • fiołek pustynny - percepcja + 2K6 > 25


________________

Rozczulona panna Webb patrzyla na suczkę z uśmiechem i dawała się lizać po rękach, chociaż nie było to zbyt higieniczne.
Pokiwala tylko glową. Rebeentoff. No tak, zapomniała o tej różnicy na chwilę.
- Nie wiem, Josh. To twoj pies - wycofywanie się etap pierwszy.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
Odette otworzyła szerzej oczy, kiedy wojskowy poprosił i ją o dokumenty. Naprawdę? Jej zdjęcie było w ostatniej Kronice, a on ją o dowód pyta. Jeszcze z większym zdziwieniem popatrzyła na faceta, który ją wpierw zaczepia, a teraz... co, broni? Dawno nie była w tak absurdalnej sytuacji. Dla świętego spokoju jednak wyciągnęła dokumenty, przecież nie będzie się tutaj wykłócać!
- Proszę bardzo.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
- A czy ja panu wyglądam jakbym żartował?- zimne spojrzenie spoczęło na mężczyźnie który ujadał jak mały piesek jego matki. Takie małe kudłate coś ze śmieszną kokardką.
- Dokumenty proszę. W tej chwili.- ton wyraźnie sugerował, że drugi raz nie będzie powtarzał. Zupełnie nie zareagował na zaczepkę pt. Kim ja jestem. Sam miał swoje własne chody a jego rodzina tym bardziej.
- Dziękuję.- uśmiechnął się do kobiety, kiedy ta dokumenty podała. Grzeczna dziewczynka.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 497
avatar
Amos B. Coen
Do chuja pana! Ależ bezczelny. I bez poczucia humoru. Widać od razu, że z policji. Czy tam wojska. Czy tam straży miejskiej. Tak, zdecydowanie wyglądał na straż miejską. Obrońca, kurwa, uciśnionych. Nawet nie wie, jakich przyjemności pozbawił tę panienkę. No ale dobrze, niech już będzie, niech biurokracja weźmie górę nad zwykłymi uczciwymi seksualnymi ludzkimi aktami. Amos westchnął. A potem konspiracyjnie wyciągnął swoje papiery i objął ramieniem Kapitana Amerykę, by równie konspiracyjnie odejść parę kroków od Odette. Że niby głucha i nie ogarnie.
- Proszę pana - wcisnął mundurowemu papiery. - Jestem łowcą głów, to moja praca, by łapać przestępców. Tu się kręci jakiś zboczeniec i gwałciciel, takie ładne panie to tylko dla niego pożywka. A ja chciałbym tego skurwiela złapać. Pan mnie rozumie? My jesteśmy po tej samej stronie. Tylko, że ja pod przykrywką pracuję.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
Odette była coraz bardziej poirytowana. Człowiek spokojnie do domu nie może pójść! Skrzyżowała ręce pod biustem, obserwując mężczyzn. W dodatku którzy w towarzystwie damy szepcą coś między sobą!
Odchrząknęła głośniej, próbując zwrócić na siebie uwagę.
- Czy ja mogę sobie już iść i złapać taksówkę?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
James wziął papiery od Odette i zerknął tylko na nazwisko. O kojarzył je. Jego matka była głupia na punkcie ubrań marki Price i nawet podczas ostatniej kolacji coś mu opowiadała o jakimś pokazie ale puszczał to mimo uszu.
Fraser strząsnął rękę mężczyzny z siebie i posłał mu groźne spojrzenie.
- Łapy przy sobie.- ostrzegł go i słowo honoru jak ten go dotknie jeszcze raz to go skuje i zaprowadzi na posterunek bez gadania.
Obejrzał uważnie jego dokumenty, które w końcu dostał. Zapamiętał nazwisko.
- Zbliża się godzina policyjna. Sugeruję by pan ruszył do siebie bo pan nie zdąży. Tutaj nie ma pan czego szukać.- Wyraźnie sugerował by Amos trzymał się swojej strefy. Chyba nie musiał dodawać, że w przeciwnym wypadku skończy w więzieniu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 497
avatar
Amos B. Coen
Amos stał wypięty i dumny jakby dostał nagrodę Nobla za najlepszy wygląd na świecie. Chociaż tu by raczej mister wchodził w rachubę, ale Amos nigdy nie ujmował swojemu intelektowi.
Teraz popatrzył na mundurowego z wyrzutem, który miejmy nadzieję wymownie mówił, że Jamesowi solidarność plemników jest zupełnie obca. Najwyraźniej w spodniach miał cipuszkę.
- W porządku. - Ty złamany chuju. Rzekł spokojnie i odebrał swoje papiery. - Ale niech nie ma pan pretensji do mnie, jak tu się jakieś nieszczęście wydarzy.
Odwrocil sie na pięcie i ruszył w strone slumsów.
Co za chujowy dzień...

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
Odette nadal stała lekko obrażona, olaniem przez obu panów. Obojętnie jakie jeden czy drugi mieli intencję to naprawdę nie powinno się ignorować damy! Popatrzyła się za gościem, który ją zaczepił i został skutecznie odgoniony. Pałętają się tacy po pierwszej strefie, skandal!
- Dziękuję za pomoc, pułkowniku. - odezwała się, obdarowując Frasera uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
- Nie ma za co.- stwierdził zwracając jej dokumenty i zerkając za znikającym Amosem. Zapamiętał sobie tę twarz a pamięć miał dobra.
- Proszę uważać, przy święcie ognia pojawiają się tutaj rożne elementy. Nie powinna pani chodzić sama przez park.- stwierdził i pomyślał, że być może pannę Price tez porwał wir zabawy.
- Odprowadzę panią?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
Wzięła dokumenty i schowała je do torebki. W pierwszej chwili miała zamiar przyjąć pomoc mężczyzny z błogim uśmiechem. Ale... nope.
- Zapamiętam. I dziękuję za troskę, ale podjadę taksówką.
Pirce? Co z Tobą? Poważnie? Dajesz kosza takiemu przystojniakowi? Ehh....
- Miłego wieczoru.
I uciekła do najbliższego postoju taksówek.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
/ po 7 maja, koło południa

Tonia została wyciągnięta z domu przez młodszą siostrę, która koniecznie chciała pojeździć na wrotkach ale nie mogła robić tego sama. Po ostatnim wypadku, gdzie zbierana była przez obcych, teraz musiała być nadzorowana przez Antonię.
Nie mając wyboru, nastolatka zgarnęła także swą parę wrotek i pojawiła się w parku. Roześmiała Natalie, radziła sobie o wiele lepiej niż jej starsza siostra, której przydałaby się jakaś pomocna ręka. Nie przeszkodziło to jednak w Toni w podążaniu za siostrzyczką, chociaż w pewnym momencie pozostała daleko za nią.
- Zwolnij trochę!
Zawołała za Natalie, chociaż ta nie była skora do posłuszeństwa Toni. Musiała więc przyspieszyć, odpowiedzialna za młodszą siostrę. Zakręcająca alejka nie pomagała jednak w manewrach i Tonia zamiast skręcić, pojechała prosto na trawnik, przewracając się i lądując na zielonym dywanie.
Co za wstyd! Niech nikt tego nie widzi! Pomyślała, podnosząc się powoli.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 110
avatar
Byron Schneider
/Dom?

Jeśli miało mu się przytrafić coś nieprzyjemnego, musiało to być spektakularnego. Jakie było zatem jego uradowanie, kiedy zobaczył to co nie dało się przeoczyć? Pierwsza przemknęła, należy dodać, że we wspaniałym stylu, Natalie Bertram – tę córkę Bertrama akurat jako tako trawił. Może to przez wiek dziecięcy jeszcze, ewentualną możliwość zmiany na lepsze. To co zobaczył w następnej kolejności, sprawiło, że wybuchnął niepohamowanym śmiechem. Antonia Bertram mogła usłyszeć jak basowy głos, rechocze kilka metrów dalej, z książką, która wypadła mu z ręki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Słysząc wybuch śmiechu, Tonia zrobiła się cała czerwona, ale niekoniecznie z zawstydzenia a na pewno ze złości! Już ona doskonale ten głos rozpoznawała! Podniosła się, spoglądając w stronę z ktorej docierał i posłała Byronowi mordercze spojrzenie. Zero klasy i dobrego smaku! Młody Schneider przynosił wstyd całej klasie wyższej!
- I z czego się śmiejesz?!
Wrzasnęła na niego, robiąc w przypływie gniewu kilka kroków ku ławce. Zatrzymała się jednak, gdy dotarło do niej co robi a materiał sukienki dalej jest podwinięty. Pochyliła się, by go poprawić i zgarnęła włosy z czoła, podnosząc spojrzenie na chłopaka. O nie! Jego reakcja nie mogła pozostać bez komentarza Antoni.
- Arogancki i niewychowany. Przynosisz wstyd swej rodzinie!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 110
avatar
Byron Schneider
Sukienka jej się tak podwinęła, ze miała to białe, puchate coś czego Byron określić nie potrafił, nazywane potocznie halką, na głowie. Miotała się po trawie w złości, z nogami rozstawionymi szeroko na boki, tak przynajmniej wyglądało to z perspektywy Schneidera, który bawił się przednio! Nie przestając się śmiać, złapał się za brzuch. Złość Toni tylko potęgowała jego rozbawienie.
- Z… - zachłysnął się. - Ciebie… - I hahał dalej! Przechylając się na bok, był już nieco uspokojony. Mógł sięgnąć po książkę, otwartą na niewłaściwej stronie. Przez Bertramównę nie wiedział gdzie skończył czytać. Szczerzył się od ucha do ucha i podpierał o szczebelek ławki, nie podnosząc z niej tyłka.
- Dobrze, że ojciec nie wie. – wzruszył ramionami. – Masz trawę w zębach. – dał jej cenną uwagę. Z twarzą pełną powagi! Ale nie wytrzymał - zaczął się znowu śmiać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Tymczasem Tonia stała twardo na nogach, żadnych halek nie mając na głowie, co doskonale poczuła, zrzucając z włosów jakiś zagubiony listek. Mierzyła Byrona nienawistnym spojrzeniem, nie wierząc, że można być tak bezczelnym i chamskim! Wiedziała, że po chłopaku nie można się niczego dobrego spodziewać, ale tym razem miarka się przebrała.
Zażenowana i wściekła Tonia, myślała teraz równie mało, co przy spotkaniach z Alexandrem. Pokonała więc ostatnie może trzy kroki, widząc jak Byrona sięga po książkę.
- Ale się dowie!
Zagroziła i złapała za ksiązkę, od razu też robiąc krok w tył. Ignorując jego cenną radę, odwróciła się i z ksiązką ruszyła w stronę jeziorka, co nie było zbyt wygodne w wrotkach, służących do wywrotek.
Wyrzucając sobie głupie zainteresowanie Byronem dwa lata temu, miała zamiar też wyrzucić jego literaturę. Chyba, że..
- Przeproś!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 110
avatar
Byron Schneider
- I co mu powiesz? - zaczepił ją. Nie zdążył przełożyć książki, a nawet mu się nie spieszyło, kiedy ją po prostu zabrała. - Że jego syn śmiał się z twojej gracji?! - podniósł głos, bo odjechała. Poderwał się w górę i pobiegł za Tonią. Nie byłoby dziwne gdyby się okazało, że pokonał ten odcinek szybciej niż sama Bertramówna na wrotkach.
- A, to weź sobie tę książkę. - machnął ręką. Może się czegoś nauczy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Tonia musiała uważać, by znowu nie wywinąć orła, więc dała się przegonić, zatrzymując nawet, jakby w obawie, że Byron zaraz stanie przed nią. Stali teraz jakoś bokiem do siebie, chociaż dziewczyna nieco w tyle, łapiąc równowagę i oddychając szybko. Chciała ściągnąć te wrotki i wrzucić je do wody, zamiast książki.
Gdyby tylko Natalie się nie uparła, Tonia siedziałaby w swym pokoju i malowała Alexandra, do któremu Byronowi było bardzo daleko!
- Że jest bezczelny i prostacki... A sam sobie ją weź!
Wycedziła przez zaciśniętę zęby i posłała książkę prosto w Schneidera.
- Odczep się ode mnie!

Książka leci:
1,2 - w ramię
3,4 - w twarz
5,6 - nad ramieniem, prosto do wody
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 86
avatar
Mary Zelle
/ początek

Umówiła się z Tonią w parku, na wrotki. Właściwie, to Mary nie miała na nie ochoty, ale dała się namówić. Zresztą i tak Mary była LEPSZA w te wrotki niż Tonia, więc ni można było mówić o konkurencji.
Wjechała na jedną ze ścieżek i już jej uszu doszedł podniesiony głos przyjaciółki. No cóż, tego mogła się spodziewać, skoro ta napotkała Byrona.
- Panno Bertram! - krzyknęła, udając ton głosu ich nauczycielki arytmetyki - co to za zachowanie?! Siema Byron.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 110
avatar
Byron Schneider
5

Zrobił unik. A chciał ją złapać!
- Zwariowałaś! – krzyknął oburzony. – To jest… niszczenie cudzego mienia! – Taki z niego ynteligent, że wiedział co powiedzieć. W końcu lubił tę książkę i blefował, że wcale mu nie zależy. Co prawda, mógł sobie kupić takich sto, ale czuł wobec tego egzemplarza jakąś więź.
- Cześć. – sapnął w kierunku Mary, a potem spojrzał znowu na Bertram. Co posiłki wezwała? Nie bacząc na nic, przeszedł przez jakąś barierkę, która mu drogę zagradzała i zszedł do brzegu jeziorka. Szukał czegoś co mu pomoże przybliżyć albo wyłowić książkę.
- Powinnaś teraz mi to przynieść i wysuszyć.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Odwróciła się do Mary, słysząc jej głos i przewróciła oczami na powitanie skierowane do Byrona. Co to za zdradziecki akt?! Opierając dłonie na biodrach, znowu na chłopaka spojrzała, ukazując czystą satysfakcję z tonącej książki. Kiwnęła na przyjaciółkę i poczłapała na trawie do barierki, o którą się oparła.
- A Ty powinieneś mnie przeprosić!
Zawoła za młodym Schneiderem i odwróciła się do Mary, która też niejednokrotnie śmiała się z jej upadków, ale w odróżnieniu do Byrona, mogła.
- Tak jak ci mówiłam, moja droga, zwykły dzieciuch z niego!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 86
avatar
Mary Zelle
Uniosła brwi i przyglądała się Byronowi, który usiłował wyłowić książkę z wody.
- No to się dobraliście, moja droga - podjechała bliżej i popukała przyjaciółkę w czoło - książek się nie niszczy! Co by na to powiedziała panna Jefferson ze szkolnej biblioteki, co? powiedz mi jeszcze, ze to był "Karpian"! Olaboa! A może naskarżę na ciebie?
Zaśmiała się głośno.
- Byron, czemu dokuczasz mojej najlepszej przyjaciółce? Na kwiaty cie chyba stać, po co ciągniesz za warkocze?


Ostatnio zmieniony przez Mary Zelle dnia Sro Gru 23, 2015 3:55 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 110
avatar
Byron Schneider
Zamoczył buty w wodzie. Okropna była ta Tonia. Zupełnie inna niż pozostała jej rodzina. Przecież pan Ferdinand był człowiekiem wysokiego autorytetu. A Antonia? Śmiech na sali. Ba! W całej okolicy!
- Niedoczekanie. – mruknął pod nosem. Rozpiął rękawy koszuli i podciągnął je w górę, do łokci. W samą porę złowił tonącą już powoli książkę. W innym wypadku musiałby tam chyba wejść do połowy jeziora.
- Twoja przyjaciółka… - machnął mokrą książką w stronę tej, o której była mowa. Miał coś odpowiadać, buńczucznie broniąc swojej racji, ale zrezygnował w ramach czegoś zgoła innego. – Wjechała twarzą prosto w trawnik. – mówił nie wychodząc z wody.
Na maszyny! Kartki się posklejają!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Odchyliła się, uciekając przed palcem przyjaciółki. Krzywiąc się, wzruszyła ramionami, zaciskając usta. Zmrużyła oczy, nie wierząc jednak w groźbę skargi na nią. Kto jak kto, ale Mary nie byłaby zdolna do pełnej zdrady!
- Mary...!
Wykrzyknęła, niezadowolona jednak z długiego języka przyjaciółki i jej insynuacji! Pokręciła więc głową i gwałtownie obróciła głowę w stronę Byrona. Była zła, że nie może czerpać satysfakcji z jego nurkowania. Była zbyt wściekła!
- Zamilcz... - zawołała do niego i łapiąc Mary za łokieć, postanowiła się poskarżyć - Śmiał się ze mnie! Jaki dżentelmen śmieje się z cudzego wypadku? Żaden!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 86
avatar
Mary Zelle
Oczywiście, że nie byłaby zdolna do zdrady. Ale to nie znaczyło, że nie mogła się podroczyć, prawda?
Zaśmiała się ponownie. Spojrzała przez ramię na Byrona, który wciąż brodził w wodzie.
- Ależ obie wiemy, że z niego taki dżentelmen, jak ze mnie baletnica. Co jak co, ale doskonale wiem, ze nawet jeśli osioł ubierze najlepsze siodło to ogierem nie będzie.
Postukała palcem o swój podbródek.
- Byron, czemu z ciebie taki osioł?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 110
avatar
Byron Schneider
- Przez upór… może? – powiedział głośniej, tym razem do Mary. Postanowił przyjąć strategię ignorowania tej okropnej Bertramówny. Jak on jej nienawidził. A starał się! Próbował w jakiś sposób przypisać dziewczynie pozytywne cechy. Że też kiedyś uważał ją za inteligentną, dobrą dziewczynę. A ta Mary…
Wyszedł z wody, otrzepał buty. Stopy mu się ślizgały. Zamoczył sobie także nogawki. W tym parku, w tym mieście nie było chyba nikogo kto mógłby pomóc mu w tej opresji. Wyszedł na trawę, przerzucając kartki doszedł do obu pań i zniszczył w sobie ochotę przewrócenia Toni na trawnik.
- Przepraszam.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Uśmiechnęła się, słysząc jak przyjaciółka staje po jej stronie, mimo pierwszych uszczypliwych uwag. Mary była najlepsza! Nie wahała się mówić co jej ślina na język przyniosła!
Tonia spojrzała na Byrona, gdy padło do niego pytanie. Obserwując jego niezgrabne ruchy, miała ochotę zawrócić na pięcie i wrócić w końcu do domu. Tylko gdzie ta Natalie?!
Gdy chłopak w końcu dotarł do dziewczyn i przeprosił, Betramównę na moment zatkało. Popatrzyła na książkę, dopiero teraz odczuwając wstyd za swój postępek, podyktowany gniewem. Prostując się, odgarnęła grzywkę, w pierwszej chwili nie zamierzając pójść w ślady chłopaka. Ale ponieważ Tonia była dobra, przełknęła dumę.
- Przykro mi z powodu książki.
Odpowiedziała i złapała Mary za rękę, by pociągnąć raz i wymownym spojrzeniem dać znać, że powinny się pożegnać.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Park Miejski
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 23Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 14 ... 23  Next
 Similar topics
-
» Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-