IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Park Miejski

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 12 ... 21, 22, 23  Next
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
First topic message reminder :


Park jest jedynym w pełni zielonym i pełnym roślinności miejscem w mieście. Kamienne alejki otacza równo przystrzyżona trawa, kwieciste krzewy, agawy czy juki. W samym jego sercu znajduje się niewielkie jeziorko, w którym zamontowano fontannę.

Masz szansę znaleźć tutaj rosnące sobie beztrosko kwiaty.


  • lilia pustynna- percepcja + 2K6 > 20
  • fiołek pustynny - percepcja + 2K6 > 25


________________

Rozczulona panna Webb patrzyla na suczkę z uśmiechem i dawała się lizać po rękach, chociaż nie było to zbyt higieniczne.
Pokiwala tylko glową. Rebeentoff. No tak, zapomniała o tej różnicy na chwilę.
- Nie wiem, Josh. To twoj pies - wycofywanie się etap pierwszy.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
1,6- Zaczyna Ci wypływać krew z nosa. Pękło słabe naczynko? Może przy dłubaniu coś zadrapałeś? A może...? Kilka kropel spadło na ziemię zanim zdążyłeś zorientować się co się wyrabia. Po chwili posoka ciekła Ci po ustach, podbródku i wsiąkała w koszulkę. Niedługo potem przyszły zawroty głowy i fale gorąca. Serce łomocze jak szalone. Zemdlony opadasz na ziemię.
2,3- Nagle chwyta Cię skurcz w lewej nodze a Ty upadasz na ziemię. Łydka ciągnie boleśnie, kiedy ruszasz nogą. Nagle dostajesz silnych drgawek.
4,5- Z sekundy na sekundę coraz trudniej Ci złapać oddech. Czujesz dławienie w gardle, jakby niewidzialne ręce z pełną werwą chciały Cię udusić.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
6 :c

To było zdecydowanie niefortunnie. Nim zanotował, że coś się dzieje, nagle poczuł smak krwi w ustach. Zwolnił i w końcu zatrzymał się. Co do?... Otarł krew z podbródka, oddychając płytko.
To zdecydowanie nie było normalne.
Uznał, że czas na ewakuację do domu w trybie natychmiastowym
Nagle zrobiło mu się gorąco i zaczęło kołować we łbie. Nim zdążył pomyśleć " o kurde blaszka", zachwiał się i upadł na ziemię.
Kuźwa, chyba się spóźni do roboty.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Fabian spóźnił się nie tylko do pracy, ale i na kolację w domu. Widząc padającego na ziemię nieprzytomnego młodzieńca siedząca na jednej z ławek staruszka zaczęła wołać o pomoc. Wystarczyła chwila, by zeprało się przy nim kilka osób, które dywagowały jak mu pomóc, żeby bardziej nie zaszkodzić. Ktoś przytknął mu na chwilę chusteczkę do nosa, żeby wytrzeć krew. Karetka zjawiła się szybko, a Sinclair rychło w niej wylądował. Resztę dnia spędził w szpitalu, gdzie podejrzewano u niego silną anemię.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 65
avatar
Isabelle Carter
-> mieszkanie w slumsach

Był wczesny wieczór. Isabelle bez większych problemów dostała się do I Strefy. Nie była jednym z tych naiwniaków, którzy próbowali tutaj przeniknąć, nie mając za grosz pojęcia o zachowywaniu się w tym miejscu. Ona zaś, urodzona i wychowana tutaj, doskonale potrafiła zgrać się z tłumem, uprzednio ubrawszy się stosownie do strefy, po której się przechadzała. Poruszanie ciałem, mimika twarzy, wypowiadane słowa i emanująca pewność siebie, często pogarda czy poczucie wyższości - tylko ktoś, kto się tutaj wychowywał, mógł z powrotem stać się częścią tego oddzielnego świata.

Is nie wyzbyła się starych nawyków. Jedynym problemem stanowiła jej twarz, którą ktoś mógł przecież rozpoznać. Na szczęście w drodze do parku nikt nie zaczepił jej, ani specjalnie się przyglądał. Głowę jednakże musiała trochę spuszczać.

W parku było pięknie jak zawsze. W ogóle w całej strefie. Slumsy w ogóle nie umywały się do tego - brudne, śmierdzące, były jedną wielką meliną. Wciągając głęboko powietrze, uśmiechnęła się do siebie. Była w domu. Wkrótce znalazła ławkę niedaleko jeziorka i usiadła na niej, ciesząc się chwilą. W sercu niestety miała niepokój - w każdej chwili coś mogło się stać. Jak bardzo by nie należała duszą do tego miejsca, tak prawnie niestety jest jedną z tamtych ludzi. Nie podobało jej się to, aczkolwiek musiała się z tym chwilowo pogodzić. Na razie jednak zmartwienia schowała głęboko wewnątrz siebie, zagłuszając je radością spowodowaną znajomym otoczeniem. Siedziała więc na ławeczce, rozkoszując się tym i spoglądając na fontannę wyrzucającą w górę wodę, która zaraz wracała na swoje miejsce.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
- To nasza córka... - szepnęła mu, walcząc z łamiącym się głosem osoby, która kiedyś miała uczucia, teraz na nowo być może rozedrgane.
Szli razem, bok w bok. On milcząc starał się odeprzeć nieprzebraną ochotę, aby odsunąć jej ramię od swojego, zawrócić i odejść. Istnieje istota gorsza od człowieka, który bez grymasu na twarzy wyrzeka się własnego dziecka? Z takimż samym zapałem godzi się, by żyło na skraju przetrwania, staczając się jeszcze niżej?
- Sama sobie na to zapracowała. - odezwał się wreszcie, kiedy zauważył Isabelle kilka metrów dalej. Choć umysł brał nogi za pas, one same parły do przodu. Ni wolno, ni prędko, w miarowym tempie unoszącej się spokojnie klatki piersiowej.
- Isabelle. - wrócił ten skrzypiący mieszanką obojętności i emocji głos matki. Ojciec po prostu wlepił w nią swoje zimne, kalkulujące oczy. Zastanawiał się czy jest trzeźwa.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 65
avatar
Isabelle Carter
Park był miejscem uspokajającym Isabelle – możliwe, że niezliczona ilość zieleni dominująca w tym miejscu wywierała na niej taki wpływ. Tak też od czasu do czasu, zmęczona nowym życiem szła tutaj odpocząć i poukładać myśli. Niestety te zostały zaraz zmącone przez osoby spokojnym krokiem przechadzające się po alejce całkiem niedaleko kelnerki. Z pozoru wyglądające jak dziesiątki innych tutejszych arystokratów i biznesmenów będących na spacerze wraz ze swymi małżonkami, i rzeczywiście, dla większości ta dwójka nie wyróżniałaby się niczym wśród tłumu. Nie dla Isabelle. Te twarze młoda kobieta widziała przez większość swojego życia – raz uśmiechnięte radośnie, raz wykrzywione w gniewnym wyrazie, często natomiast malowało się na nich rozczarowanie. Is nie była córką idealną. Oni nie byli idealnymi rodzicami. To nie znaczyło, że ich nie kochała, o nie. Może i wmawiała sobie, że to po prostu życie w slumsach zmusza ją do płaszczenia się przed innymi, że potrzebuje wsparcia Carterów, lecz tak naprawdę tęskniła za nimi. Tęskniła tak bardzo, że gdy rozpoznała ich twarze, gardło ścisnęło się ze wzruszenia, a oczy mimowolnie się zaszkliły. W tym momencie Isa miała ochotę rzucić im się w ramiona i przeprosić za wszystko, co im zrobiła. Ostatkiem wolnej woli powstrzymała się przed tym, dłonie zaciskając kurczowo na materiale sukienki i załzawionym wzrokiem wpatrując się intensywnie w rodzicieli. Ci zdaje się też w końcu ją zauważyli, bo też się jej przyglądali.

Okazja była niepowtarzalna i bardzo źle byłoby ją zmarnować, toteż Isabelle po krótkim namyśle wstała z ławki i z pozoru spokojnym krokiem wyszła naprzeciw obydwojgu. Spod kapelusza mogła ujrzeć, że wcale się nie zmienili – matka wciąż była drobną blondynką o niebieskich oczach i całkiem miłym wyrazie twarzy, jak przystało na panią lekarz. Ojciec był postawny i wręcz biła od niego surowość, a także pogarda dla świata. To po nim Carterówna odziedziczyła brązowe włosy, rysy twarzy oraz ciemne oczy. A choć panienka także z charakteru dostała po nim upartość oraz arogancję, to po matuli miała wrażliwość. To pani Carter najbardziej oponowała, gdy usłyszała o szlabanie córki, ale odkąd Is została zmuszona do opuszczenia domu rodzinnego, nie miała ani z nią, ani tym bardziej z ojcem kontaktu. Do teraz.

Próbując zachować choć resztki godności i nie rozkleić się przy nich, Isabelle stała tak dobre kilka sekund, nim zdecydowała się coś powiedzieć. Z otworzonych ust nie wypadł jednak żaden dźwięk i dopiero po kilku bezskutecznych próbach odezwania się, dziewczynie w końcu się to udało.

- Matko, ojcze... - powiedziała lekko łamiącym się głosem, kiwając obydwojgu głową na przywitanie. - Dawno się nie... widzieliśmy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
/początek

Dzisiejszy dzień, jak na wrzesień, był okropnie gorący. Fabian Sinclair odchylił głowę do tyłu i przymknął powieki.
Park, to było miejsce gdzie mógł o własnych siłach doczłapać sam. Nie chciał prosić o pomoc ani Nate'a, ani Odette, bo ich smutne spojrzenia, bardzo go drażniły. Informacje o jego ataku i chorobie błyskawicznie się rozeszły po mieście, co jeszcze bardziej go drażniło. Ok, może wyrok zapadł, ale cholera zostawcie mu trochę godności!
Często wymykał się z domu, gdy Odette była w pracy. Nie mógł znieść przykucia do apartamentu, tego, że musiał zrezygnować z pracy u Jolene i Lorraine (w operze był na urlopie zdrowotnym) i tego, że siedział praktycznie bezczynnie, bo nie mógł ani pracować, ani chodzić na siłownię, ani udzielać lekcji. Ledwie mu starczyło sił, by ćwiczyć grę samemu.
Wziął głęboki oddech. Nie myślał, że to pójdzie tak szybko. Zdecydowanie za szybko.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
/sesja grzecznościowa, początek

Emily wiedziała już, ze jest w ciąży. Nie wiedziała tylko czy się cieszy. Cóż.
Chciała odwiedzić Fabiana, ale jakoś nie potrafiła, wiedząc że będzie tam Odette. Może to zwykła wymówka. Pojawiła się za to na spacerze w parku, bez dzieci i bez męża, chcąc odpocząć. Dojrzała jednak muzyka i podeszła do niego. Darowała sobie współczucie, nigdy tego nie lubił. Usiadła bez słowa obok niego na ławce i oparła się wygodnie, opierając dłonie na niewidocznym jeszcze brzuszku, jakby chciała uchronić maluszki przed tym, co na zewnątrz.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Wyglądał...źle. Po prostu. Schudł, mięśnie od braku rzeźbienia też zmalały, oczy miał podkrążone a twarz pobladłą.
Aaa faktycznie, w końcu spłodzili bliźniaki na kupie kredytów ! Można uznać, że się do tego przyczynił, w końcu robił tam w kategorii "Rozrywka" i kasa leciała, nie ?
Przez pierwszy moment nie reagował, oddychając spokojnie, starając wyprzeć ze świadomości oczywiste fakty. Potem jednak wyczuł, że chyba ktoś obok niego siadł. Podniósł głowę do pionu i ujrzawszy swą ukochaną (byłą, czy nie byłą, to tylko on wiedział i zostanie to tajemnicą) uśmiechnął się delikatnie.
- Kopę lat.
Nie widzieli się długo. Na ostatnich korepetycjach, które odbyły się tygodnie temu. Nie zastanawiał się, dlaczego ta go nie odwiedzała. Nie miała wobec niego takiego obowiązku. To on do niej wzdychał, nie na odwrót.
Cieszył się, że Emily rozumiała, że nie oczekiwał współczucia. Wystarczyła mu zwykła, niezobowiązująca rozmowa.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
Po chwili wyciągnęła do niego rękę, wnętrzem do góry. Sama była ciekawa czy ją dotknie czy nie. Nie nalegała. Obserwowała mechaniczne ptaki.
Obrociła na niego wzrok dopiero, gdy on to zrobił i mimowolnie przesunęła spojrzeniem po twarzy Fabiana. Wyglądał źle.
- Jolene chcialaby się spotkać, ćwiczy nadal - uśmiechnęła się do niego.
Nie zamierzała się tłumaczyć ze swojej neiobecności, choc nikt jeszcze nie wiedział, że jest w drugiej ciąży. Oprócz niej i może Olka(?).
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Hayden albo nie chciał podjąć się leczenia, albo nie potrafił mu pomóc. Nie dowiemy się tego. Suma sumarum ostatnia nadzieja zgasła, pozostało mu czekać na bolesny finał.
Uśmiechnął się blado i chwycił jej dłoń, palce splotły się mocno. Dłoń Emily była cudownie ciepła i delikatna, jak przystało na panią z elity.
- Cieszę się. Szkoda byłoby, gdyby przestała- naprawdę się cieszył, bo Blackówna miała naprawdę talent do gry. - Profesor McDougall jest świetnym nauczycielem, powinniście go zatrudnić. Ma dużo kursantów, ale coś czuję, że wam nie odmówi.
No on już raczej nie wróci. Choćby bardzo chciał. Choć oddałby wszystko za więcej czasu.
Zamilkli na moment, wpatrując się w mechaniczne ptaki, zieleń naokoło, napawając się tym, co było dookoła.
- Spójrz Emily. Świat jest naprawdę piękny, nie uważasz?

Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
Zacisnęła palce na jego dłoni, która wydawała jej się o wiele delikatniejsza niż wcześniej. Zawsze miał silne dłonie, mimo pracy z tak delikatnym instrumentem jakim były skrzypce.
- Jeśli sam go polecasz to skontaktuję się z nim jak najszybciej - postanowiła. Wiedziała, ze Fabian uważa, ze Jolene ma talent, a ta, mimo chwil zwątpienia, bardzo lubiłą ćwiczyć. Oliver może nie był zachwycony, ale powoli zaczynał chyba doceniać jej zaangażowanie i talent.
- Nadal nie uważam. Ale znasz mnie. Mam wrażenie, że jestem o wiele starsza niż.. niż jestem. Ale masz przecież to samo - na chwilę zacisneła palce mocniej.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Fabian zachichotał pod nosem
- Jest stary jak świat. Uczył mojego tatę i jest moim wykładowcą. Uwaliłem u niego muzykę klasyczną, musiałem mieć poprawkę. - ciężko uwierzyć, że Sinclair mógł dostać pałę z klasyki, ale jednak. Był to okres kryzysu zdrowotnego, co się przyczyniło do tak miernego wyniku. Na szczęście poprawka mu poszła wzorowo.
-Ale jest bardzo dobrym nauczycielem. Wymagającym, surowym, ale naprawdę dobrym.
Słysząc jej kolejne słowa, zaśmiał się znowu. Ciepło jej dłoni jakby mu dodawało sił.
- Emilyyy...masz cudowne dzieciaki, męża któremu na Tobie zależy, pracę którą lubisz i serwują u Ciebie najlepszą kawę w mieście. Powinnaś patrzeć na swoje życie w nieco jaśniejszych barwach. Liczy się tu i teraz.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
- Z tym mężem sie nie rozpędzaj - uśmiechnęła się pod nosem. Wyplątała się z uścisku ich dloni i objęła go za ramię, przyciągając do siebie. Jeśli się wyraźnie nie zaparł to nie miał nic do gadania.
Chciała zapytac jak przechodzi przez to Odette, ale darowała sobie.
- Na pewno Jolene będzie zła, ze zmieniamy jej nauczyciela. Ale powiem, ze to za twoim poleceniem. Mam nadzieję, ze jeszcze kiedyś ją usłyszysz, jak gra.. - nie czarowała się, nie mówiła ze wszystko będzie dobrze i na pewno z tego wyjdzie. Czytała akta jego ojca.
- Chciałam CI jeszcze raz podziekować za pomoc na balu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
No co, nie wiedział jak miedzy nią a Oliverem. Na balu wyglądali na zadowolonych ze swojego towarzystwa. Gdy przyciągnęła go do siebie, nie zapierał się. Nawet gdyby nie chciał, to nie miał sił się szarpać. Dostał zadyszki na schodach, co było dość żałosne.
Zaśmiał się cicho i położył dłoń na jej, trzymającej jego ramię.
- Jesteś okrutną kobietą, wiesz o tym? - na pewno wiedziała, zresztą mówił jej o tym na balu, gdy się kitrali na piętrze, ratując jego koszulę.
Och była mądrą kobietą ,wiedziała przecież o co chodzi.
- Nie musisz mi dziękować. To była świetna zabawa. No i wystąpiłem z Evelyn Crimson, to dopiero czad... - do następnego ich debiutu nie doszło, bo niedługo potem go zbierali z tego oto parku, dławiącego się krwią. Not cool.
- Chciałbym ją usłyszeć...ale póki co to najdalej, gdzie mogę się udać - wskazał - I... - zawahał się -...nie wiem czy to się w najbliższym czasie zmieni.
Zamilkł na moment.
- Sheppard mówił, że to mi przede wszystkim siedzi w głowie. Pierdzielił coś o szoku pourazowym...czy coś w ten deseń.
Nie no, czemu on miał się stresować? To było rutynowe omdlenie, krwotok, zatrzymanie akcji serca i śpiączka! Czym on miał się stresować? Luzik!


Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
- Cicho. Nie marudź - parsknęła i cmoknęła o w trochę mniej lśniącą niż zwykle czuprynę. Zacisnęła lekko palce na jego ramieniu.
- Cieszę się, ze ci się podobało. Nie sądzę, że udałoby się tak dobrze bez ciebie. Niedługo otwieram jadalnię, większość rzeczy jest już zaplanowana. Znalazłam sponsorów - mówiła dość cicho, ciepło i melodyjnie. Głównie dlatego, by mógł się na czyms skupić - czymś, co nie było jego problemami.
- Jak poczujesz się lepiej, nie mówię, że masz isć ze mną teraz - uśmiechnęła się. Przytuliła go tak, by oparł się na jej ramieniu.
- Denerwuje mnie bezsilność i to, że nie mogę ci pomóc.. Próbowałąm rozmawiać z doktorem McLean, ale nic z tego nie wyniknęło. Nie chciał się podjąć, niezależnie od.. - zamilkła. Wygadała sie. Wetchnęła więc i już nie dokańczała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Nie no gdzie on by śmiał marudzić! Rok temu, to on by tu umierał ze szczęścia. Wiedział jednak, że to wszystko odbywa się teraz w bezpiecznych granicach friendzone.
- Mówiłem, że ci się uda - uśmiechnął się - Zawsze w to wierzyłem i tłukłem ci do głowy z uporem maniaka. - parsknął i przytulony, uparł głowę na jej ramieniu. Było to równie miłe co wygodne. Tylko co na to prasa?
Może mu się to śni ? Brzmiało trochę jak sen. W takim razie powinna jeszcze mu sprezentować soczystego całusa!
- McLean ? Ten Kaan-ańczyk ? - zdziwił się.
Nie, nie był zły. Emily nie byłaby sobą, gdyby nie działała. A w sumie nie dokończyła, więc nie końca wiedział o co jej chodziło.
- Naprawdę jesteś niesamowita, wiesz? Nie powinnaś sobie tym zawracać głowy. - wykonał kciukiem koliste ruchy, masując wierzch jej dłoni. Przymknął powieki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
On wiedział, ze to frendzone, a ona w pewien sposob jednak litowala się nad nim i nie potrafiła go nie przytulić. Wolną dłoń oparła na swoim podbrzuszu.
- Miałeś rację, zgadzam się - skinęla lekko głową, z uśmiechem słyszalnym w głosie. Wierzyłeś w to bardziej niz ja.
- Tak, ich medycyna jest.. inna, miałam nadzieję, ze może jemu uda się coś zdziałać. Ale neistety - mruknęła.
- Dlaczego? To dla mnie ważne. Chciałabym, zebyś czuł się lepiej.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Może właśnie tego potrzebował ? Odette i Nate wiedzieli, że ten nie cierpi gdy się nad nim lituje, ale taki kontakt fizyczny i zwyczajne ludzkie ciepło, sprawiały, że czuł się o wiele lepiej.
I miał rację, że wierzył w Emily. Wiedział, że jest silną kobietą i że sobie da radę, nawet bez jego gadania.
- To bardzo miłe z twojej strony - zaśmiał się, spoczywając z głową na jej ramieniu. - Dziękuję.
Też chciał się czuć lepiej. Najchętniej to chciałby magicznie wyzdrowieć.
- jak myślisz, duża jest genetycznie szansa na bliźniaki ? - wypalił nagle, ni z gruchy, ni z pietruchy.
Jak to on zwykle.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
Zastanowiło ją to pytanie.
- Nie wiem. Masz nadzieję na bliźniaki? Odpowiem ci jak urodzę.. - wspomniała o swojej ciąży mimochodem - Wtedy bedziemy wiedzieć. Ale, czysto statystycznie, nie jest to częsty przypadek. Musisz poczekać, może za jakiś czas będzie czuć ich serca przy badaniu - wyjaśniałą cierpliwie. Odruchowo gładziła go po ramieniu.
Co na to gazety? Miała to gdzieś. Fabian, najwyraźniej, potrzebował jej obecności. Więc zamierzała dotrzymać mu towarzystwa.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
- Jesteś w ciąży? - zdziwił się. No to nie było chyba tak źle między nią a mężem! Czyli jednak się pogodzili. Już wolał męża, niż tego ciecia Fitzroya ! - Gratulacje, nie wiedziałem- uśmiechnął się szerzej
Będą mogły chodzić razem z Odette na spacery. Może ich dzieci kiedyś się spikną? To byłaby niezła historia.
- No...moglibyśmy wtedy podzielić role. Odette chce by dziecko było związane z domem mody, ja chciałbym muzyka, w końcu to u mnie rodzinne. A tak to jedno by projektowało fatałaszki, a drugie kontynuowało rodową tradycje. - stwierdził z rozbawieniem
Potem zamilkł na chwilę.
- Chcę tego dożyć, Emily. Chcę doświadczyć narodzin swojego dziecka, trzymać je na rękach... chcę przy tym być. Tylko nie wiem czy starczy mi sił.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
- Tak, niedawno się dowiedziałam - przyznała. To nie był sekret, po prostu nie zamierzała mówić o tym wszystkim naokoło.
- Dopiero pierwszy miesiąc więc.. Jeszcze nikt nie wie - uśmiechnęła się kącikiem ust.
- Może lepiej jak sprawdzicie co dziecko woli? Gdyby Jolene nie lubiła gry na skrzypcach, a Chris szermierki na pewno starałabym się znaleźć coś innego, co może ich zainteresować - wiedziała, ze nie zamierza im wciskać tego co by chciał, ale jednak.. Mogli się państwo Sinclair zagubić w swoich pragnieniach.
- Nie powiem ci walcz, bo to banał. Mam jednak nadzieję, że tego doczekasz.. I nie tylko tego. W końcu dzieci jeszcze dorastają, prawda? Dopiero wtedy zaczyna się robić ciekawie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
- Och, ale to nie jest kwestia preferencji - zaśmiał się, poprawiając delikatnie głowę, by się jej nie wbijać podbródkiem. - Sinclairowie mają muzykę we krwi, oni rodzą się z miłością do niej. - urocza teoria, w każdym razie dla niego brzmiała bardzo zacnie!
- Tylko kwestia wyboru instrumentu. Bo nie wiem czy pamiętasz, ale miałem być pianista i nastąpił bunt czterolatka.
Serce mu pękało na myśl, że były dni, że nie był w stanie utrzymać skrzypiec ojca w dłoni.
- Walczyłem od szczeniaka i nadal walczę . - uśmiechnął się - Tylko ostatnio moja wiara podupadła. Nie do końca byłem sobą, to wszystko nie zaczęło przygniatać. - tu uśmiechnął się szerzej, czego w tej pozycji nie mogła widzieć, ale z pewnością usłyszeć - M Wiesz co? Możesz na liście swoich wielu zalet, dopisać "podnoszenie na duchu samą obecnością"
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
- A skąd wiesz czy to bedzie bardziej Sinclair czy bardziej Pirce? - zaśmiała się.
- Jesteś nieodmiennie uroczy - podniosła wolną rękę by przejechać mu po włosach, a potem po raz kolejny cmoknęła w głowę. Jakoś tak.. matczynie? Mimo, że Fabian wolałby inaczej.
- Poradzisz sobie - zapewniła go - Jesteś w tym całkiem dobry. W sumie obydwoje mamy wprawę. Przecież nie możesz mnie z tym zostawić, co? - usmiechnęła się.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
- No wiesz? To moje pierworodne, musi być Sinclairem z krwi i kości! - niby to się obruszył
Już dawno się pogodził z tym, że były to uczucia czysto matczyne. Nie zmieniało to faktu, że było to bardzo miłe. Było o tyle łatwiej, że nie brał tego zbyt poważnie, w domu czekała jego ciężarna żona.
- Zostawić z tym? Jesteś w ciąży ze mną? Czy ja czegoś na balu nie pamiętam? - zaczął się śmiać.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Park Miejski
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 22 z 23Idź do strony : Previous  1 ... 12 ... 21, 22, 23  Next
 Similar topics
-
» Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-