IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Scena

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :






W dzień oglądać można odbywające się na scenie przedstawienia kuglarzy, akrobatów, połykaczy ognia i tancerek. Wieczorem, gdy nie rozgrywa się na niej główne przedstawienie,  pojawiają się muzycy a deski sceny służą za parkiet do tańca. Jeśli masz odwagę, możesz przyłączyć się do tancerek brzucha bądź trupy muzycznej.

Scena znajduje się na samym środku placu i otoczona jest rzędami straganów pełnych najróżniejszych bibelotów. Można zasiąść przy jednym ze stoliczków rozstawionego namiotu-kawiarni z zamówioną kawą lub herbatą, wziąć udział w loterii fantowej, czy też zmierzyć się z kimś w uderzeniu w specjalny worek.
Alejkami festynu przechadzają się poprzebierani za zmyślone płomienne stwory wynajęci aktorzy czy żonglerzy na szczudłach. Niekiedy skąpo odziane tancerki noszą czasem ze sobą koszyki mieszczące kolorowe konfetti, którymi obsypują przechodniów. Wszędzie panuje rozgardiasz, zewsząd dobiegają odgłosy dzwoneczków, grzechotek czy darbuki.

loteria fantowa:
 

ceny i stoiska:
 
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 183
avatar
Isleen Callahan
Nudnymi wieczorami miała co innego do roboty. Na przykład ślęczenie nad papierzyskami Blacka. Marzyło jej się dostać lepszą robotę? Być może, ale wszystko miało swój sens. I cel, w którym upatrywała sobie postać Olivera.
- W rzeczy samej. – skinęła mu rozbawiona. Ona również oddała swój los i prezent. Za chwilę miała zostać obsypana konfetti. Zdziwiona spojrzała wokół siebie, zauważyła tylko jakiegoś chłopaka, którego poznała.
- Panno Callahan. – przywitał się Schneider, chyba tylko po to, żeby obejrzeć z kim się Isleen zadawała. Rozpoznawał tego typa. Z nim tańczyła wtedy Tonia. Będzie niepocieszona.
- Panie Schneider. – odpowiedziała mu uśmiechem. – Wesołego święta ognia. Wybacz, uciekam tańczyć. – dotknęła ramienia chłopaka. Interesował się węglem i całą spółką, która prowadziła interesy z rządem. Nie trudno się dziwić, szedł w kierunku wynalazków i w uroczy sposób realizował swoją pasję.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 110
avatar
Byron Schneider
- Wesołego święta ognia. - odpowiedział jej. FAKTYCZNIE. Tak wesołe, że aż boki zrywać. Sam nie wiedział czy czuje się wyrolowany czy zły. Dwie głupie dziewuchy robiły z nim co chciały. Może był pięćdziesięciolatkiem w ciele dwudziestolatka.
- Panie Willoughby. - skinął głową spoglądając przelotnie na ministra i odszedł do innego straganu. Po paru krokach zaczął się rozglądać. Nie tylko za Tonią i Mary, ale i Isleen z Alexandrem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Tonia popatrzyła za Byronem z miną zwątpienia i pacnięta przez Mary, na nią skierowała całą uwagę. Najpierw obserwując przyjaciółkę z politowaniem, by zaraz wybuchnąć śmiechem.
- Ale ja nie szukam męża.
Odpowiedziała jej tonem, świadczącym, że odnalazła tego jedynego i znowu zerknęła za Byronem, dostrzegając kolorowe konfetti wirujące w powietrzu. Uśmiechnęła się, widząc jak zasypuje ono chłopaka i popatrzyła na zaczepiającą go kobietę a potem jej towarzysza.
- Alexander..
Szepnęła do Mary, łapiąc ją za rękę i czując okropną zazdrość. Wgapiona w uśmiechniętego mężczyznę, który wybrał się na festyn z nieznajomą, poczuła nieprzyjemny skręt żołądka i nienawiść do Isleen.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Willoughby nie zdążył się odezwać, może jedynie posłał jej uśmiech, strzepując sobie konfetti z włosów, nim pojawił się obok młody Schneider. Skinął mu głową, kiedy ten wymienił kilka słów z Isleen, jakoś nie dziwiło go to, że się znają. Podobny przedział wiekowy.
- Panie Schneider. - odpowiedział. Popatrzył się ponad jego ramieniem, dostrzegając Tonię. Zmrużył oczy, posyłając jej poważne spojrzenie. Hipokryta. Odwrócił od niej wzrok, kiedy Byron odlazł.
- To co, tańczymy, czy jeszcze po jednym? - kiwnął głową na jej kubeczek.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 86
avatar
Mary Zelle
- Nie? no co ty, ja nawet szukam - mruknęła, drapiąc się po głowie. Nagle poczuła, jak dziewczyna zaciska swoją dłoń na ramieniu Mary. Spojrzała w stronę, w którą skierowała wzrok przyjaciółka.
- Cego się spodziewałaś? - mruknęła - Toż nie jesteście oficjalnie...
Mimo wszystko było jej żal dziewczyny. Stanęła przed nią i ujęła jej twarz w dłonie, zmuszając ją, by Tonia spojrzała na nią.
- Nie przejmuj się... może to nic takiego... wiesz?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 183
avatar
Isleen Callahan
- Masz rację. Może być po jednym. – Szumiało jej już trochę w głowie, ale wiedziała, że wino nie zrobi jej niczego złego. Przynajmniej do pewnego momentu. Nie wiedziała, że może stać się elementem zabawnej gierki zazdrości, którą rozpoczął niczego sobie winny Byron. Poszli pewnie z Alexandrem po kolejny kubeczek wina. Znowu się ktoś obok nich przecisnął i wylądowała przylepiona do jego klatki piersiowej opierając obie dłonie o tors mężczyzny.
- Wybacz. – mruknęła, może nawet odrobinę skruszona, kiedy się odsuwała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Widząc obojętne spojrzenie Alexandra, zacisnęła usta, które miały ochotę wygiąć się w podkówkę. Nie jesteście oficjalnie Zapiszczało jej wręcz w uszach, gdy nie potrafiła oderwać oczu od pana Willoughby i jego towarzyszki. Zapamięta tę twarz, oj zapamięta.
Zmuszona, spojrzała na przyjaciółkę, ale tylko chwilę jej poświęciła, nie chcąc stracić z oczu Alexandra. Przesunęła głowę, nie słuchając Mary i dostrzegła jak Isleen wpada na mężczyznę. Oczy jej się zaszkliły a usta zadrżały.
- Nic takiego!?
Szepnęła, siląc się na spokój, chociaż zaraz odwróciła się i ruszyła nagle, przeciskając się między ludźmi w drugą stronę. Wybuchając płaczem i żałując, że dała się namówić na durne tańce. Jak on mógł jej to zrobić!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 34
avatar
Fionnbharr Vickson
/początek

Niczego nieświadomy, bo autorka nawet pół posta nie przeczytała, szedł sobie pan Vickson. Święto Ognia, na loterii wylosował darmowy alkohol i co z tego, jak nie miał z kim pić. Z natury przyzwyczajony, że raczej dostaje kopniaki od losu, niż nagrody, tak szedł przez plac, aż miał nadzieję trafić na znajomą twarz. Ale trafił na zapłakaną, a raczej Tonia zła i przygnębiona wlazła prosto w Fionnbharra. Za co maszyno, za co?


Ostatnio zmieniony przez Fionnbharr Vickson dnia Sro Gru 23, 2015 8:46 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Kiwnął głową. W końcu było święto, można było więcej się napić. A nuż coś mu się z tej znajomości z Isleen wyjdzie? Zaśmiał się, kiedy wpadła na niego, kładąc kobiecie ręce na ramionach.
- Całe szczęście, że nie masz jeszcze wina w ręce.
Dostrzegł jeszcze Tonię, w dodatku wkurzoną. I w taki sposób miał na głowie rozhisteryzowaną nastolatkę, choć niezbyt się tym przejął. Doskonale wiedział, że kilka ciepłych słów wystarczy, żeby ją rozmiękczyć. Opuścił spojrzenie na Isleen.
- Jeszcze raz na mnie wpadniesz i pomyślę, że robisz to specjalnie. - roześmiana twarz nieco złagodniała, choć uśmiech pozostał. Przesunął spojrzeniem po jej oczach, po czym objął ramieniem na ułamek sekundy, obracając się i przesuwając ku stoisku, gdzie mogli dostać alkohol. Zamówił dwa wina i podał jedno kobiecie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 86
avatar
Mary Zelle
Wywróciła oczami. Nie czekając długo (no, chwyciwszy jeszcze wcześniej dodatkowy kieliszek wina) pobiegła za przyjaciółka, która taranowała Fionę. Znaczy Victorię. Znaczy Vicksona.
- Tonia!
Chwyciła dziewczynę za ramiona i przyciągnęła do siebie, tuląc od tyłu. Znad jej ramienia spojrzała na Fionę. Znaczy Victorię. Znaczy Vicksona.
- Co mi taranujesz przyjaciółkę, Fionn - rzuciła, odklejając się od zapłakanej Toni i podając jej wino.
- Pij!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Biedna, nie wiedząc, że zaraz w kogoś wpadnie, nie patrzyła przed siebie a pod nogi, widząc jak łzy znaczą jej drogę wstydu, zazdrości i rozpaczy. Zaskoczona nagłym zdarzeniem z rudzielcem, podniosła na niego zapłakane oczy i cofnęła się o pół kroku.
- Przepraszam.
Wystękała, już chcąc Vicksona wyminąć i ruszyć dalej, gdy poczuła jak ręce Mary przygarniają ją do siebie i wstrzymując ochotę na ucieczkę. Wycierając policzki i podciągając nosem, odwróciła się od rudego. Chętnie przyjęła wino, podsunięte przez przyjaciółkę i wypiła duszkiem wszystko co było w kubeczku, z alkoholem przełykając żal.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 183
avatar
Isleen Callahan
- Na czarnej koszuli mniej widać. – stanęła na palcach jakby chciała go pocałować w policzek, czego jednak nie zrobiła. Autorka podejrzewała, że Frania dała Alexowi więcej wzrostu niż miał w rzeczywistości, bo sama Isleen była całkiem wysoką kobietą. Usłyszała jakiś ryk, jakiś płacz, jak te dzieciaki na polskich festynach kiedy się zgubią i wołają za mamą! Odwróciła się, ale nie zauważyła zasmarkanej Toni.
- Podstawiasz się, na pewno. – puściła mu oczko i ruszyli po alkohol. To święto było niepoprawne pod tym względem. Przybliżyła swój kubeczek do jego, żeby zaraz zamoczyć w nim usta (w winie oczywiście).


Ostatnio zmieniony przez Isleen Callahan dnia Sro Gru 23, 2015 8:59 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 34
avatar
Fionnbharr Vickson
O i Mary się napatoczyła. Po co on się szlajał po tym placu, żeby spotkać kogoś znajomego? To go los pokarał, a jakże. Już chciał odpowiedzieć, że kto kogo taranował. Tylko, że Tonia była taka no żałosna, bardziej od niego, to już coś znaczyło.
- E tam, ja przepraszam, że wpadłem na ciebie - zwrócił się do Bertramówny.
- Co się jej stało? - zapytał się Mary.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
- Oczywiście. Podstawiam się. - rzucił rozbawiony. W Paradise też zaatakował ją specjalnie swoją klatą. Oczywiście, że miał więcej wzrostu niż w rzeczywistości, Frania utraciłaby całą dozę swojej alexowatej męskości, jeżeli byłby kurduplem.
- To twoje wpadanie na mnie ma swoje dobre strony. Nie siedzę przynajmniej w domu przy papierach. - powiedział, szukając papierosów po kieszeniach spodni, znajdując w tylnej. Podał jej jednego, pewnie wspólnie zapalili.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 86
avatar
Mary Zelle
Spoglądała na Tonię, jak ta wypija duszkiem jej wino. Gdy ta była już przy końcu, delikatnie odebrała jej kubeczek.
- No... na razie wystarczy młoda panno - uznała. Chwyciła ją za rękę i odciągnęła nico, zbliżając się do Vicksona.
- Co się stało, co się stało... serce ma złamane - machnęła ręką. Potem znowu skupiła się na Toni - ale mówię ci dziewczyno, nic nie jest wart teraz! Nie myśl o nim, bo jesteś za dobra dla niego!
Chwyciła ją pod jedno ramię, drugim zaś oplatając rękę Vicksona.
- Widzisz, Fionnbharr, sam widzisz, jak działacie na nasze młode, nieopierzone serduszka. Mówicie jedno i robicie drugie. Lepiej teraz się pokajaj za cały gatunek męski w całym Zigguracie!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 110
avatar
Byron Schneider
Nic ciekawego się nie działo. Wytrzepywał sobie to cholerne konfetti z włosów. Musieli? Obok niego akurat? Dostrzegł rudą głowę. Podszedł do kumpla i tyknął go w bok.
- Czemu Bertram wygląda jak ślimak? - zapytał z troską w głosie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Tonia podciągnęła nosem i wytarła oczy wierzchem dłoni, nie mając już śmiałości spoglądać w stronę Alexandra. Ten już i tak zniknął za tłumem świętujących, zagłuszających swym śmiechem jej żal.
I już chciała upomnieć Mary i Fiona, by nie rozmawiali o niej, jakby jej nie było obok, gdy własna przyjaciółka ją zdradziła. Tonia otworzyła usta, wpatrując się w blondynkę z niedowierzaniem.
- A ty musisz o wszystkim mówić?! Co go obchodzi co mi się stało!
Warknęła, zaczynając odczuwać, że wszyscy są przeciwko niej. Wyrwała się od Mary i odwróciła się plecami do obojga, twarz kierując w stronę ściany jakiegoś budynku, niczym dziecko, które zawstydzone, nie potrafi spojrzeć nikomu w twarz. Znowu łzy jej ciurkiem poleciały a głowa zaczęła boleć od hałasu i muzyki.
Słysząc zaś głos Byrona, ruszyła przed siebie, nie zamierzając wystawiać się na pośmiewisko.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 34
avatar
Fionnbharr Vickson
Już wiedział, to były typowe dziewczyńskie problemy, których on, mimo młodszych sióstr, inteligencji i podejścia analitycznego, nie zrozumie.
Drgnął, gdy Byron go dźgnął pod żebro. Zrobił ogólny gest obejmujący Tonię i Mary.
- To. To wszystko. Złamane serca i takie tam.
Chciał wzruszyć ramionami i machnąć na to wszystko ręka i pójść się napić z kumplem. Ale, no nie mógł.
Poszedł za Tonią, wyprzedził ją i zagrodził drogę. Podał jej chusteczkę.
- Ma panienka rację. Nie powinno mnie obchodzić, jeśli tak uważasz. Przepraszam, ale nie bądź zła na Mary. Jest nieznośna, ale chciała dobrze. I zapomniałem już o czym mówiła.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 169
avatar
Gertrud Osel
/ start

Hałas, hałas, jarmarczna atmosfera udzielała się chyba wszystkim. Gertrud Osel, syn Osela był tym zgiełkiem zachwycony. Przedzierał się przez alejki ciągnąć za sobą swojego lokaja, Alfreda. Co jakiś czas wymachiwał elegancką laską, którą miał ze sobą wskazując kolejne rzeczy, które mężczyzna miał dołączyć do zakupów.
- To - machnięcie przed nosem żonglera. Ten odruchowo odsunął się upuszczając piłki. - I tamto też! - machał nim jak sprzątaczka mopem. Tylko nie tam, gdzie powinien. W którymś momencie, tak się zamachnął, że przechodząc obok naszej wesołej gromadki trzepnął któreż w czoło.

K6 losowa:
1,6- zasmarkana Tonia
2- przemądrzały Byron
3,5- Trzpiotka Mary
4- Rudy Vickson
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 86
avatar
Mary Zelle
- no co? Mam kłamać? Przecież się nie wdaję w szczegóły... zresztą... ej, Tonia!
Spojrzłą na przyjaciółka a potem Fionnem, który za nią poleciał. Chwilę potem zwróciła się do Byrona.
- No co tak stoisz? - pokazała mu język - Ty też jesteś temu winny!
A potem podleciała do Toni i Vicka, który właśnie dostał laską w czoło (4).
- Ej! Weź uważaj, co? - krzyknęła za źle wychowanym Gertrudem - ej, boli? - przyłożyła Fionnowi dłoń do czoła - masz guza? Gorączkę? Musisz do szpitala?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 110
avatar
Byron Schneider
Napił się soczku i podszedł o dwa kroki do przodu. Podążył za całą grupą, bo co innego miał robić? Pojawiła się przecież jedyna osoba, z którą mógłby się dogadać. Wixon.
- Mijałem przed chwilą Willoughbyego z dziewczyną. - rzucił pogodnie, żeby rozładować napięcie. No przecież nie chciał, żeby Tonia płakała. Wyglądała naprawdę brzydko. Przysiągłby, że leje jej się coś z nosa. Na pięcie to powinien się szybko obrócić i uciekać w podskokach!
- To uprzejme, że bierze udział w inicjatywach miasta. - dodał popijając soczek.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Zatrzymała się, zdziwiona kolejnym nagłym zjawieniem się Vicksona przed nią. Używał zaklęcia teleportacji? Przełykając łzy, płynące jej z oczu do ust, popatrzyła na chłopaka z dylematem, chwilę zwlekając, ale ostatecznie wyciągając ręke po chusteczkę. Uniosła ją i wydmuchała nos cicho, by nie kompromitować się bardziej.
- Dziękuję.
Odpowiedziała, zaskoczona zupełnie odmiennym zachowaniem niż Byron. Fionn wydawał się o wiele sympatyczniejszy od złośliwego Schneidera! I co go za to spotyka? Laska w czoło!
Tonia aż się cofnęła, otwierając usta na widok krzywdy rudzielca. Przysłoniła je zaraz dłonią i wlepiła oczy w chłopaka, mając nadzieję, że nie padnie tu pod jej stopy. Wolała, by mężczyźni robili to z własnej woli a nie pod przymusem!
A Byrona zignorowała specjalnie, czerwieniąc się tylko po czubki uszu.


Ostatnio zmieniony przez Tonia Bertram dnia Sro Gru 23, 2015 9:47 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 183
avatar
Isleen Callahan
- Może to przypadek? – I spotkają się tylko raz? Nie wiedziała kompletnie jak mógłby się wobec niej zachowywać w dłuższym okresie. O ile ich drogi zejdą się ponownie, kiedy już dojdzie do jakiegoś pożegnania. – Jak te kulki. – zaśmiała się.
- Nie robię niczego wymagającego, a mam czasem dość starań. – uśmiechnęła się popijając swoje wino. – Ale ludzie czasem wydają się szczęśliwi, przynajmniej teraz.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 34
avatar
Fionnbharr Vickson
Cóż, Vickson, jak praktycznie każdy z rodziny, był rudy, szczapowaty i wysoki, co oznaczało, że miał długie nogi i mało masy do wprawienia w ruch, to szybko dogonił Tonię. Albo to teleportacja.
Już się miał cieszyć, że dziewczyna nie histeryzowała bardziej. Po czym dostał strzał z laski prosto w środek czoła. Na co chłopakowi przed sześćdziesiątką laska?
Fionnbharra zamroczyło. Zanim złapał się za czoło, już Mary przykładała mu dłoń, więc jego wylądowała na jej.
- Nie, nie, chcę się napić, potem umrzeć. Albo na odwrót - jęknął.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 169
avatar
Gertrud Osel
W pierwszej chwili nawet nie zauważył, że kogoś uderzył, bo i czym tu się przejmować? Krzyk jednak zwrócił jego uwagę. Wielkie mu mecyje, zdarza się najlepszym. Nie jego wina, że tyle tu ludzi! Najpierw pomyślał, że to ją trzepnął. Jednak widząc jak zajmuje się swoim towarzyszem odetchnął. Był rudy, więc poczucie winy zmniejszyło się.
- Och! - machnął znowu, ale tym razem ręką dostrzegając młodszego kolegę. - Byron!
Wykonał te dwa kroki ku niemu by się przywitać, lecz przerwało mu smarknięcie Bertramówny. Popatrzył na nią i zbliżył nieco pochylając nad dziewczątkiem.
- Nie płacz tak, robisz się czerwona i cała pomarszczona - złapał ją za nos i pociągnął zań lekko. - Trochę jak ususzony pomidorek. Ten taki mały, wiesz, o które mi chodzi? Chyba nie chcesz być suszonym pomidorkiem?- wyprostował się zadowolony ze swojego pocieszenia i dopiero wtedy uścisnął dłoń Byrona, zostawiając na niech chyba jakiegoś glutka Toni. - Przyszedłeś z przyjaciółmi! - popatrzył na blondynę i rudego (biedak, to tak jakby urodził się w piątek trzynastego pod drabiną, zaraz po przejściu tamtędy czarnego kota). Omiótł ich wzrokiem. A Alfred stał posłusznie z boku. Korzystając z chwili wytarł chusteczką zmęczone czoło.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Scena
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» scena, na której gra naćpany zespół

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: * EVENTY * :: Święto Ognia 2-