IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kawiarnia w rogu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :






Jest to jedno z kilku miejsc na terenie festynu gdzie można usiąść przy stoliku, napić się kawy lub herbaty i spokojnie (mniej lub bardziej) porozmawiać. Kwadratowe, drewniane stoliki poustawiane są w niewielkich ilościach od siebie zapewniając jednocześnie jednak komfort. Nad głowami klientów rozpościera się lniana płachta chroniąca przed promieniami słońca. Zapobiega to też nagrzewaniu się metalowych krzeseł.
Kawiarnia znajduje się nieco w rogu, dzięki czemu wydaje się być nieco bardziej na uboczu. Nie widać stąd sceny, jednak połykacze ognia, tancerki czy akrobaci nie pomijają tego miejsca.

CENNIK:

  • herbata zwykła - 50 ril
  • herbata owocowa - 60 ril
  • kawa czarna - 65 ril
  • kawa z mlekiem - 80 ril
  • owoce z bitą śmietaną - 1 K
  • kieliszek wina- 1,5 K
  • kruche ciastko do kawy lub herbaty - 20 ril
  • babeczka czekoladowa/z nadzieniem/zwykła - 80 ril


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Och, jednak życie elit miało swoje blaski, ale też cienie. To straszne, że Odette nie doświadczyła wieku rzeczy, których doświadcza przeciętny Smith.
- No to trzeba to nadrobić - powiedział z uśmiechem - Już ja o to zadbam !
Piwo było bardzo orzeźwiające, ale też mocno uderzało do głowy przez upał, przez co był był jeszcze bardziej rozbawiony niż zwykle.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
Parsknęła śmiechem. Pewnie jak dopije kufel do końca to będzie już lekko pijana. A teraz policzki zrobiły jej się od tego alkoholu czerwone.
- Taaak? Dobrze, trzymam cię za słowo! Zobaczymy ile ze mną wytrzymasz. - zmrużyła oczy, niby to groźnie, ale zaraz potem uśmiechnęła się od ucha do ucha, znowu pijąc piwo. Piwo też za rzadko piła, a było takie smaczne!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Pogadali więc, popili (no dobra, skusili się na jeszcze po kufelku, bo było im tak gorąco ) i Fabian rycersko postanowił odprowadzić ją do apartamentu, bo nagle zaczęła mu się chwiać.

-> Ap. Odette
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
- Ależ jak najbardziej, miła pani. Nie możemy pozwolić nieszczęsnemu zwierzęciu tak długo pozostawać bez ogona, tak się nie godzi! - podjął, ruszając w stronę kawiarni.
Rozejrzał się za jakimś wolnym stolikiem i poprowadził Lucy w tamtą stronę.
- Życzy sobie madame herbaty zwykłej, czy czarnej? - zagadnął, odsuwając jej krzesło. - Och, spójrz tam! - wskazał dłonią na pstrokato odzianego akrobatę, który właśnie chodził na rękach między stołami.
- Ach, apropos sprawy Beowulfów... mogę ci opowiedzieć poniekąd szczęśliwe zakończenie chociaż jednej historii. Znalazłem kota Wiktorii. Kotkę dokładnie rzecz biorąc. Szwędała się cała brudna po ulicy, nawet pchły złapało biedactwo.
But I've got a pussy now - przemknęło mu przez myśl, ale głośno tego rzecz jasna nie powiedział.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 313
avatar
Lucy Brightlight
Zajęli miejsce przy jednym z wolnych stolików. Ach, jaki z Victora dżentelmenem, pomyślała. Ale to przecież nie powinno ją dziwić. To nieładnie dziwić się, że porządny człowiek się porządnie zachowuje!
- Zwykłą poproszę - dodałaby, że razem z połową łyżeczki cukru lecz uznała, że to już zbyt wiele informacji o sobie. A posłodzić może przecież sobie sama. Tak z resztą powinno być. - Ojej! - spojrzała na akrobatę. Że też nie tracił równowagi pomiędzy tymi wszystkimi stołami! Dlatego właśnie lubiła festyny.
- Kota? Żywego? Takiego z miękkim futerkiem, któremu bije prawdziwe serce? - już miała zadawać kolejne pytanie kiedy uświadomiła sobie, że dobrze wychowane panny zadają jedno i czekają na odpowiedź. Nie można przecież być takim narwanym, to nie przystoi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Victor skinął głową i zawołał na kelnera, by ten mógł spełnić życzenie uroczej panienki. Przynieść jej herbatę i kawę dla niego.
- Właśnie takie - przytaknął, uśmiechając się na myśl o Beverly. Może tylko sobie to wmawiał, ale w jakiś sposób czuł się poprzez tego kota bliższy Wiktorii. Nawet jeśli była już martwa.
- Jeśli chcesz mogę ci go pokazać - zaproponował.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 313
avatar
Lucy Brightlight
Lucy była pod wrażeniem. Nie herbaty, kota. I że też udało mu się zwierzaka odnaleźć całego, że to akurat do niego trafił, że nikt inny się o niego nie połasił! To musiało być przeznaczenie. Albo przypadek wynikający z zagmatwania informacji fabularnych. Tak czy inaczej, Victorowi na pewno było z puszystym puszkiem do twarzy.
- Któregoś dnia chętnie go zobaczę - pokiwała głową. Nie mogła powiedzieć, że chciałaby teraz, zaraz. Tak nie wypada.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Pokiwał głową uśmiechając się do niej. Myślał, że wywrze tym na niej większy efekt. Może Lucy nie była tak wielkim fanem futrzaków? Mnóstwo ludzi wolało mechaniczne zwierzęta. Jeśli w ogóle...
- Droga madame, zastanawia mnie pewna kwestia i z chęcią usłyszałbym jak madame postrzega sprawę. Bo patrząc na wszystkich ludzi wkoło nas, widząc jak co roku wszyscy celebrujemy święto ognia, które bądź co bądź jest świętem... wiadomej natury - wybrnął ładnie, bo w pierwszej chwili coś innego nasuwało mu się na język. - Myśli panienka, że pruderia wyjdzie kiedyś z mody?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 313
avatar
Lucy Brightlight
Wszystko przez to, że Lucy była taka grzeczna! Przez kilka chwil myślała o jego puszystym kotku zastanawiając się, czy jego futro jest rzeczywiście tak miłe w dotyku jak mówiono.
Spojrzała na Victora a kiedy tak mówił, twarz jej ledwo widoczny rumieniec wstydu przyozdobił. Co jak co, ale Lucy była bardzo pruderyjna. Ale jeszcze nigdy nie skarciła się za swoje brudne myśli o Henryku Marchancie.
- Szanowny panie... - zwiesiła na moment głos szukając odpowiedniej odpowiedzi. To był przecież taki wstydliwy temat! A mimo to lubiła fe coroczne festyny, prawda? Postanowiła wszystko uogólnić! - Wtedy, kiedy ludzie przestaną sami siebie oszukiwać. A wtedy wszystkim będzie łatwiej.
Gdzieś to kiedyś przeczytała. Nie pamiętała już gdzie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Rzeczywiście była bardzo grzeczna. Aż chciałoby się ją trochę rozruchać rozruszać. Ach te literówki!
- Ale myśli panienka, że to kiedyś się stanie? - zapytał, patrząc na nią jakby wcale nie miał na myśli ogółu, a tę tu konkretną Lucy Brightlight.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 313
avatar
Lucy Brightlight
Kelner przyniósł im napoje, i by na moment uniknąć odpowiedzi Lucy szybko przytknęła usta do krawędzi filiżanki. Wyglądał, jakby pytał o nią, przenikając spojrzeniem jej duszę na wskroś.
- Nie wiem - wydusiła w końcu z siebie. Dlaczego tak patrzył? Aż poczuła ten ciężar. Wyprostowała się odstawiając filiżankę i wygładziła materiał spódnicy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
- Hm - mruknął pod nosem. Aż mogłoby się wydawać, że nie był zadowolony z jej odpowiedzi. Może były to jednak pozory, które przecież lubiły mylić?
Przez chwilę pili w milczeniu swe gorące napoje. Wokół nich panował hałas na tyle głośny, by cisza nie stała się jednak nieprzyjemnym elementem kłującym w uszy.
- Lucy? Zatańczysz ze mną? - zagadnął, zerkając w stronę sceny.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 391
avatar
Joel Miller
/ z Kapitana Morgana

Miał zamiar wybrać się na targ w slumsach jednakże zdecydował przejść się na festyn. Nie od dziś wiadomo, że niektórzy goście od nadmiaru alkoholu potrafią pogubić portfele lub jakąś biżuterię a on liczył na taki przebieg wydarzeń. W końcu za coś trzeba było żyć bo znalezienie portfela w slumsach graniczyło z cudem.
Kawiarenka na uboczu jawiła mu się idealnym miejscem na rozpoczęcie poszukiwań. Jej głównym atrybutem było to, że stała na uboczu z dala od sceny i większych tłumów. Drugim plusem dla tego miejsca było to, że cieszyła się jakimś zainteresowaniem - przy stolikach widział kilkoro osób. Nie zastanawiał się długo i podszedł bliżej, przekraczając magiczną linię płachty zakrywającej przed słońcem rzędy poustawianych stolików i metalowych krzeseł. Usiadł sobie przy jednym z pustych stolików i rozejrzał wokół, chcąc poobserwować scenerię zanim przystąpi do konkretnych działań. Dlatego najpierw rozglądał się za kimś u kogo mógłby dla przykładu zamówić kawę.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Kelner kręcił się wokoło pracując jak mrówka.klientów było dużo, co chwila ktoś przychodził, co chwila ktoś odchodził. Zbierał kolejne napiwki. Nigdy nie Zarabiał dużo, a takie festyny były dla niego okazją do większego zarobku. NiektoeY płacili naprawdę dużo.
Widząc nieobsłużonego klienta zaraz ruszył w jego kierunku.
- Co dla pana? - zapytał przelotnie jedynie zerkajac na Joela, by spojrzeć w notatnik gotów do zapisania zamówienia.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 313
avatar
Lucy Brightlight
Wpatrywała się w miotających w tłumie akrobatow. Gdzieś w oddali buchnely płomienie co oznaczało, że musiał tam być połykacz płomieni. Lucy miała nadzieję obejrzeć cały pokaz. O ile tylko nie będzie zbyt późno.
Odwróciła głowę w stronę Victora i usmiechnela się. Odstąpiła filiżankę na spodeczek.
- Chętnie, Victorze. Przekonajmy się, czy wciąż dobry z Ciebie tancerz.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 391
avatar
Joel Miller
Joel rozejrzał się bardzo dokładnie po obecnych w kawiarni osobach. Większą uwagę zwrócił na młodego mężczyznę wyglądającego na osobę trochę bardziej majętną od reszty. Jednakże podszedł do niego kelner więc musiał oderwać swoje złe spojrzenie i przenieść je na twarz kelnera.
- Dwa razy herbata owocowa, dwa razy kawa z mlekiem i dwa razy owoce z bitą śmietaną.
Równie dobrze mógłbym zamówić gówno.
- I do tego przynieś mi jeszcze butelkę wina.
Dorzucił gdy ten miał już odchodzić. Joel miał zamiar zaobserwować dokąd pójdzie kelner i pójść za nim. Logicznym wydawało mu się, że kawiarnia posiada jakąś skrytkę na pieniądze. Zamierzał się do niej dobrać. Pomacał się ręką po plecach, sprawdzając czy nóż leży dobrze i czy dostęp do niego jest ułatwiony.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Zabawne, że żadne z nich nie zdawało sobie sprawy jak blisko nich czaił się psychopata. Dlatego w swej błogiej nieświadomości Victor uśmiechnął się zadowolony i wstał zza stołu. Właściwie nie zamierzał tańczyć. Przynajmniej jeszcze nie teraz. Lucy była zdecydowanie zbyt pruderyjna jak na Święto Ognia. Gdyby czasy były inne można by nawet pomyśleć, że była jakaś spięta. A Victor zamierzał rozluźnić odrobinę atmosferę. A że po drodze na parkiet było stoisko z alkoholem...
---> Stoisko piwne Angusa
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
- Już się robi, proszę pana - kelner się do niego uśmiechnął, zapisując wszystko. Przyglądał mu się przez kilka sekund. Miał wrażenie, że już gdzieś widział tę twarz. Przekrzywił głowę, podrapał się ołówkiem po nosie i poszedł w stronę baru, a następnie zniknął za znajdującym się za nim przejściem do polowej, prowizorycznej kuchni.
Kolejni ludzie przewijali się w festynowym tłumie. Joel najpierw otrzymał butelkę z winem, obok kelner ustawił dwa kieliszki.
- Za chwilę przyniosę panu herbaty - poinformował. Wracając do bary szepnął coś na ucho drugiemu kelnerowi, a ten zerknął na Joela.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 391
avatar
Joel Miller
- Bardzo, bardzo dziękuję.
Jego uprzejmość była tak wybitnie wylewna, że aż z niego nią kipiało. W międzyczasie zanotował, że kilkoro potencjalnych celów opuszcza kawiarnię.
Szkoda - pomyślał - żadna strata jeśli zostawili tu swoje pieniądze. W końcu i tak trafią do mojej kieszeni.
Jego uśmiech był bardzo serdeczny gdy odebrał butelkę wina i kieliszki. Na wino cieszył się wewnętrznie tak bardzo, że postanowił je zabrać ze sobą gdy prawdopodobnie w pośpiechu będzie opuszczał to miejsce. Ogrzeje się nim w nocy, tudzież użyje go żeby rozchrzanić je na czyimś głupim łbie. Obserwował co się działo, zauważył jakieś poruszenie pomiędzy kelnerami przy barze. Czyżby pierwsze komplikacje?
Postanowił nie czekać, wiedział już gdzie jest wejście do kuchni. Wstał od stolika i nietkniętego jeszcze wina i podszedł do baru.
- Przepraszam Pana bardzo, że przeszkadzam. Chciałbym za to wszystko uiścić opłatę. - Zwrócił się do kelnera z którym nie rozmawiał. - Mam za chwilę dostać herbatę ale czekam na wyjątkową dla mego serca osobę i nie chciałbym przy niej płacić by nie poczuła się niekomfortowo. Dodatkowo chciałbym zamówić dla niej u szefa kuchni coś wyjątkowego i osobiście za to zapłacić. Mam pieniądze.
Na dowód wyciągnął z kieszeni około pięćdziesięciu kredytów. Szybko pokazał je kelnerowi i schował, rozejrzał się wokół siebie niemal teatralnie czy nikt nieproszony tego nie widział, niby to z obawy przed byciem okradzionym. Wziął je ze sobą na tę wyjątkową okazję, musiał mieć jakiś argument w ręce. Wyglądał i śmierdział jak slums ale gadał niemal tak wykwintnie jak elita.
- Kompletnie zgłupiałem na jej punkcie, naprawdę mówię Panu. Stary dziad taki jak ja a zakochał się jak szczeniak. Ma na imię Lily i jest piękna. Ile płacę za aktualne zamówienie?
Posłał mu serdeczny uśmiech. Miał zamiar za nie zapłacić tylko po to, aby dowiedzieć się gdzie trzymane są pieniądze.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Kelner za kilka chwil miał przynieść mu pucharki z lodami. Przyjął zamówienie od innej grupki, która przysiadła przy stoliku nieopodal wejścia. Liczył na duże napiwki? No pewnie, to było ważne!
Kelner stojący przy barze popatrzył na Joela.
- Och, nie ma najmniejszego problemu, proszę pana - popatrzył na pieniądze, które Miller trzymał w ręku. Pięćdziesiąt kredytów to było naprawdę dużo pieniędzy. Zmarszczył brwi na moment, mężczyzna nie pachniał najlepiej. Ale grubych ryb nie należy od tak wypuszczać do wody, prawda? Gdyby tylko wiedział, że wspomniana Lily się w grobie przewraca. A raczej jej skremowane prochy po piachu. Ale marszczył się nie tylko dlatego.

K6 Losowe:
parzyste- kelner rozpoznaje poszukiwanego listem gończym za brutalne morderstwo Joela Millera!
nieparzyste- kelner przygląda się Joelowi, ale w końcu drapie się po nosie i przyjmuje zapłatę. Kasetka na pieniądze znajduje się po drugiej stronie lady baru.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 391
avatar
Joel Miller
6

- To wspaniale!
Uśmiechnął się słodko. Coś jednak było nie tak. To poruszenie przy barze wcześniej... a teraz ten brak odmowy i całkowita zgoda na takie durne propozycje trącące fałszem na kilometr?
Nie. Musiał zostać rozpoznany.
Kurwa.
Jego oblicze spochmurniało. Wewnątrz zagotowało i gdzieś po kręgosłupie przeszła iskra nakazująca działać. Natychmiast.
Rozejrzał się na boki chcąc rozeznać się w swojej sytuacji. Szczególną uwagę zwrócił więc w pierwszej kolejności na położenie najbliższego kelnera i innych ludzi, głównie na mężczyzn mogących chcieć interweniować w tym co wydarzy się za chwilę. Rzucił jeszcze spojrzeniem w stronę sceny, chcąc sprawdzić czy w pobliżu znajduje się uzbrojony policjant bądź żołnierz. Co zobaczył?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Kelnerzy wymienili spojrzenia, jeden z nich udał się na zaplecze. Obsługujący Joela mężczyzna uśmiechnął się nerwowo. Już wiedział, skąd go kojarzył. Twarz Joela Millera pokazywana była w gazetach. Był jednym z poszukiwanych, groźnych przestępców. Jak to się stało, że przyszedł na festyn? Jak to mówią, najciemniej pod latarnią. Pośród tylu twarzy miał szanse zostać niedostrzeżonym. Nie miał jednak szczęścia. Gagatek przed nim czytał dziś rano Kronikę.
- To potrwa kilka minut, proszę pana o cierpliwość... - Chciał grać odważnego, ale tak naprawdę prawie lał w portki. Stał w końcu przed nim człowiek, który zamordował tamtą dziennikarkę z zimną krwią. Do teraz krążyły plotki na temat tego, co jej zrobił.
Inny kelner, obsługujący stolik kilka metrów dalej o niczym nie wiedział. Zamieniał beztrosko kilka słów z klientami.

K6 losowe:
1,5- przy scenie stało dwóch mundurowych. Byli zapatrzeni w świecące ciałem tancerki.
3,6- Joel ma szczęście, w okolicy nie ma żadnego policjanta ani żołnierza. A przynajmniej żadnego w mundurze.
2,4- Gdzieś między ludźmi MIller jest w stanie dostrzec kolory wojskowego munduru.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 391
avatar
Joel Miller
6! Joel ma szczęście, w okolicy nie ma żadnego policjanta ani żołnierza. A przynajmniej żadnego w mundurze.

Uśmiechnął się krzywo. Nie widział dodatkowych zagrożeń w tłumie ubranych w jakikolwiek mundur.
Zajebiście!
Skierował swoje spojrzenie na twarz obsługującego go kelnera. Uśmiechnął się szeroko i złowieszczo, jednocześnie zaczynając stukać palcami o blat. Drugą rękę miał schowaną za barem i nic w niej nie trzymał, poza monetą którą za chwilę sprawnie miał zamiar wykorzystać.
- Cierpliwość? Kilka minut? - Zapytał niby uprzejmym i miłym głosem, który zaraz zamienił się w cichy syk. - To o kilka minut za długo. - Poruszył się niespokojnie, stał się teraz drapieżnikiem i jego twarz przybrała nieobliczalny wyraz. Widział w kelnerze owieczkę, którą bez przeszkód i konsekwencji można zadźgać jeśli nie dostosuje się do jasnych i prostych poleceń. - Nie pieprz głupot i nie graj na zwłokę bo Ci to w niczym nie pomoże. Rozpoznałeś mnie i wiesz kim jestem więc jeśli nie chcesz skończyć tak jak inni przed Tobą to zrobisz dokładnie to co Ci powiem. - Zastukał dwukrotnie monetą delikatnie w bar po swojej stronie, poza zasięgiem wzroku kelnera do którego mówił. - Bo jeśli tego nie zrobisz, to na początek odstrzelę Ci jaja. Po jednej kulce na każdy dzwonek, najpierw pozwolę Ci się trochę pomęczyć a potem gdy już przeskoczę przez ten bar to poderżnę Ci gardło tak jakbyś był pierwszą lepszą świnią. Rozumiesz? - Nie czekał na odpowiedź i przestał stukać palcami o blat. Wpił w niego swoje złe spojrzenie. - Otwórz wszystkie kasy i opróżnij je co do jednego rila. Wymyśl coś w co zapakujesz cały utarg jaki posiada kawiarnia. Swoje napiwki też tam włożysz. Zrobisz to wszystko zanim wróci kumpel którego wysłałeś na zaplecze. Jeśli nie zdążysz...
Zacmokał aby wyobraźnia podpowiedziała mu resztę i znowu stuknął monetą w bar. Rozejrzał się wokół siebie raz jeszcze, musiał być czujny.
- No na co kurwa czekasz? Do roboty, nie mamy całego dnia na migdalenie się Skarbie. Mam Ci pójść i pomóc?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
- Tak, kilka... - zaczął kelner z niepewnym uśmiechem. To był ten moment, kiedy obaj wiedzieli, ale nie podjęli jeszcze żadnych działań. Zbladł. Liczył na to, że uda się uśpić czujność starucha, że wszystko stanie się jakby nigdy nic. Że zaraz uda mu się wykonać telefon na policję, albo wysłać kogoś, kto rozejrzy się za funkcjonariuszem na ulicy. Chłopaczek przełknął głośno ślinę czując, że się poważnie spocił pod pachą. Oby jego kolega zdążył.
Nie widział, nie miał pojęcia co Miller trzyma po swojej stronie blatu. Dlaczego miałby nie uwierzyć w to, że jest to wycelowana w jego śliczne dzwoneczki broń? To był poszukiwany morderca, na pewno miał broń. Kiwnął głową. Ręce i nogi zaczęły mu drżeć nie tylko z oczywistego strachu, ale i nerwów.
- T... ta... t...- zaczął się jąkać. Zachciało mu się płakać. To miał być dobry dzień, a on miał sobie dorobić do pensji. Nic więcej. Aż podskoczył, kiedy Miller na niego warknął. - Ta aa..aa kk.
Nie wiedział w co ma zapakować pieniądze. Otworzył kasę, gdzieś obok leżała papierowa torebka na eklery. Zaczął powoli wkładać do niej kredyty. Po kilka banknotów. Dłonie mu się trzęsły.
Ludzie jeszcze nie zauważyli. Był środek dnia, wiele osób było już po pracy. Tłok jak w centrum handlowym dwa dni przed wigilią. Ale w każdej chwili ktoś równie dobrze mógłby wywołać panikę. Wtedy Joel Miller znalazłby się w pułapce.

Kostki na to, ile Joelowi udało się ukraść dostaniesz później. O ile uda mu się ukraść coś więcej niż godność kenlera.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 391
avatar
Joel Miller
Guzdranie chłopaka przyprawiało go wręcz o wewnętrzną furię. Tłumy ludzi nie napawały optymizmem, dobrze że nikt inny jeszcze go nie rozpoznał.
- Nie guzdraj się tak. Garściami brać nie umiesz?
Warknął po raz kolejny i po raz kolejny stuknął monetą w drewno.
- Dawaj to, już teraz.
Miał zamiar sięgnąć po nóż ale uznał to za ostateczność. Niech no tylko chłopak stawi jakiś opór to posmakuje ostrza albo w przypadku kłopotów zostanie wzięty za zakładnika i będzie nim sobie torował drogę powrotną do slumsów.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Kawiarnia w rogu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: * EVENTY * :: Święto Ognia 2-