IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sklep z protezami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 12 ... 23  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :



Cennik:
1. TYP I
Podstawowe, często zacinające się, trochę zardzewiałe
Dłoń - 7 kredytów
Przedramię - 10 kredytów +1 do kondycji
Ramię od barku - 20 kredytów +1 do kondycji
Stopa - 16 kredytów
Noga od kolana - 30 kredytów +1 do kondycji
Noga od biodra - 52 kredyty +1 do kondycji
Wózek inwalidzki napędzany parą – 60 kredytów

2. TYP II
Produkty średniej jakości, rzadko się zacinające, będące mieszanką między podstawowymi protezami, a tych z najwyższej półki.
Dłoń - 48 kredytów +1 do kondycji, +1 do reakcji
Przedramię - 60  kredytów +2 do kondycji, +1 do reakcji
Ramię od barku -85  kredytów +3 do kondycji, +1 do reakcji
Stopa - 48  kredytów +1 do kondycji
Noga od kolana - 75 kredytów +2 do kondycji
Noga od biodra - 96  kredytów +3 do kondycji
Wózek inwalidzki napędzany parą – 120 kredytów

3. TYP III
Protezy najwyższej jakości, często z nowymi elementami, cicho chodzącymi.
Dłoń – 145 kredytów +2 do kondycji, +2 do reakcji
Przedramię – 180 kredytów +3 do kondycji, +2 do reakcji
Ramię od barku – 240 kredytów +4 do kondycji, +2 do reakcji
Stopa – 145 kredytów +2 do kondycji
Noga od kolana – 220 kredytów +3 do kondycji
Noga od biodra – 300 kredytów +4 do kondycji
Wózek inwalidzki napędzany parą – 360 kredytów

4. Usługi
A) Konserwacja od 1 kredytu, w zależności od stopnia złożoności protezy – cena negocjacyjna
B) Naprawa od 2 kredytów, w zależności od rozległości uszkodzenia i ceny nowych elementów zamiennych – cena negocjacyjna


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Sro Kwi 02, 2014 12:52 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 1293
avatar
Aaron Fechner
---> skądś

Podążyłem za wybuchem nie było daleko, właściwie paręset metrów. Kilka osób biegło w stronę wybuchu pobiegłem i ja.
- Ale pierdolnięcie - mruknąłem, gdy dobiegłem na miejsce, jakże mi znane, zasłoniłem twarz dłonią ze zdziwienia. Ile jest mocy w zwykłym kamieniu.
Stałem przez chwilę nieruchomo gdy w kłębach kurzu i pyłu usłyszałem głos, kobiecy głos.
- Tam ktoś jest! - krzyknąłem heroicznie. Och jaki to jestem wspaniałomyślny. Jednak nikt się nie kwapił.
- Kurwa - jęknąłem od niechcenia po czym ruszyłem w kierunku gruzowiska znikając w kłębach kurza.
- halo, halo gdzie jesteś! - zacząłem nawoływać idąc niemal po omacku.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Beth siedział na tym co kiedyś było sklepem jej i ukochanego męża. Nie umiała go nigdzie odnaleźć. Brudna buzia, podarta sukienka. Obraz nędzy i rozpaczy. Po twarzy łzy jej płynęły strumieniami.
Usłyszał czyjś głos i rzuciła się w kierunku mężczyzny.
-Niech mu pan pomoże. Błagam niech mu pan pomoże.- szlochała z błaganiem i desperacją w głosie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 135
avatar
Alphonse Carrot
zt --> z antykwariatu

W tłumie gapiów znalazł się także Alphonse. Dopiero co zwiał z antykwariatu i uniknął szponów wampira, cieszył się więc że żyje i nie musi się tłumaczyć ze swoich prawdziwych zamiarów.
- Co tam się stało? - Spytał jakąś kobietę stojącą nieopodal niego.
- A wybuchło! Chyba ubiło tego sprzedawcę protez! O patrzy Pan, jakiś bohater rusza na ratunek!
Faktycznie widział wbiegającego Aarona do środka budynku. Sam nie miał zamiaru tam wchodzić. Bał się, że kamienica za moment zwali się mu na łeb jak tylko tam wejdzie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1293
avatar
Aaron Fechner
Znalazłem ją kurwa, ja pierdole, uf żyła, na szczęście.
- Kogo? - rzuciłem szybko rozglądając się po gruzowisku.
- Kota, psa? - dodałem w pośpiechu jakże inteligentnie. Czy ona wyglądała jakby właśnie zginą jej pies?
- Tutaj? - zacząłem ostrożnie krążyć wokół kobiety - to zaraz runie musimy wychodzić! - złapałem ja za rękę ciągnąc do wyjścia.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
-Noah.Błagam ratuj mojego męża! On gdzieś tutaj musi być.Wybuchło. On tu był. Zeszłam, ale go nie widzę.Wyciągnij go błagam.- uwiesiła się na mężczyźnie błagając go z szaleństwem tkwiącym w brązowych oczach.
Pociągnęła mężczyznę za rękaw by zmusić go do działania. A potem jeszcze raz mocniej. Dlaczego ona nic nie robi? Dlaczego nie ratuje Noaha tylko stoi jak słup soli.
-Pomóż mu błagam.- łamiący się jęk ponownie dobył się z ust kobiety.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1293
avatar
Aaron Fechner
- Mąż, kurwa! Nie ma go tu wychodzimy! - krzyknąłem, po czym pociągnąłem ją mocniej do wyjścia, kurwa przecież to nie był wybuchowy kamień.
- Chodź do kurwy, wrócę po niego! - warknąłem na roztrzęsioną babę, nie zamierzałem tu zdechnąć, nie przez głupi kamień. Miała marne szanse aby wyrwać się z mojej dłoni która jak imadło zacisnęła się na jej nadgarstku. W końcu znalazłem drogę do wyjścia.
Tak kurwa powinienem pobierać opłaty za taki spektakl, oglądać to jest komu, a reżyserów brak.
- Ej Ty! - rzuciłem do młodego chłopaka który stał przed tłumem, trochę wątły ale chuj z tym - trzymaj ją i nie puszczaj, wepchnąłem dziewczynę w ramiona okularnika Corrota. Zawiesiłem wzrok na ułamek sekundy, poz rozmazanym kurzem wymieszanym z łzami na twarzy kryła się całkiem ładna buźka. Nie teraz Aaron, potem się z nią umówisz, jeśli faktycznie był tam jej mąż na pewno będzie potrzebowała pocieszenia.
- Wracam tam! - rzuciłem i gdy Corrot zapewne trzymał Beth ja wbiegłem do środka ponownie.
- Ja pierdole, ja pierdole - przeglądałem kawałki gruzów nic nie widać. Czy to jest kasa? Sklepowa kasa z pieniędzmi? Nie masz serca Aaron, nie masz za grosz serca.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Beth szlochała i usiłowała się wyrwać mężczyźnie, ale ten mocno ja trzymał at przygnieciona ciosem,który na nią spadł nie miała siły się wyrywać.
-Błagam pana.-szepnęła jeszcze raz do Aarona.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1293
avatar
Aaron Fechner
Przecież szukał, znalazł.
- O kurwa! - zasłoniłem twarz dłonią znalazłem rozmiażdżone ciało chyba mężczyzny.
- i ja mam jej to zanieść, w życiu, przecież to się nawet kupy nie trzyma - mruknąłem sam do siebie, podrapałem się po głowie wracając do kasy, wyjąłem kilka kredytów. No szkoda że nie będzie dochodu z tego punktu... Zanim to wszystko odbudują, a za coś jeść trzeba. Kurz skutecznie zasłaniał widok w sklepie. Nic nie zobaczą poza tym brawie noc. Nie masz serca Aaron.
W końcu wybiegłem z budynku, podszedłem do kobiety kręcąc przecząco głową. Zaraz gdy tylko opuściłem sklep runęło coś znowu.
- Przepraszam - szepnąłem z rezygnacją. Byłem zrezygnowany i trochę szkoda mi się jej zrobiło. Płakała, ja nie mogłem za wiele zrobić.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Dostrzegła Aarona wychodzącego ze sklepu ale ten nie niósł ze sobą nieprzytomnego Noaha. Wracał z pustymi rękami tak samo jak i tam wchodził.
-Nieeee.!- z ust kobiety dobył się prawie, że nieludzki skowyt, kiedy uświadomiła obie, że już nigdy nie zobaczy swojego ukochanego męża. Ogarnęła ją błoga ciemność i kobieta padła zemdlona u stóp mężczyzn.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 135
avatar
Alphonse Carrot
- Ale że ja?! - Zapytał Aarona ale nie dostał odpowiedzi, gdyż ten wrócił do sklepu. Trzymał Beth za ramiona, nie pozwalając jej pójść za nim. Nic nie mówił, nie znajdował słów pocieszenia. Było mu płytko przykro, nie znał tych ludzi. Gdy Aaron powrócił i przekazał wiadomość, kobieta wydała ze swoich ust nieludzki skowyt i straciła przytomność. Przypilnował by nic sobie nie zrobiła upadając.
- Niech ktoś wezwie doktora! Szybko!
Zawołał do tłumu, pochylając się nad Beth i lekko klepiąc ją po twarzy by ta odzyskała przytomność.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Ile czasu spędziła Beth w ciemności poza czasem i przestrzenią. Nie miała pojęcia. Najchętniej by tam została i nie ruszała się z tego ciemnego kokonu. Mężczyzna był jednak bezlitosny i uderzeniami w twarz w końcu zmusił ją by otwarła oczy.
Nie miała siły się podnieś. Została więc na ziemi a z oczu płynęły jej nieprzerwanie strumienie łez. To było niesprawiedliwe. Traciła w swoim życiu wszystkich, których kochała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1293
avatar
Aaron Fechner
Przyglądałem się krzykowi, a potem obserwowałem jak upadała. Patrzyłem bez emocji na kobietę i młodego chłopaka który padł do niej. Stojąc nad nimi nie myślałem za wiele tylko patrzyłem na rozpacz, łzy, przerażenie. Chłopak podniósł wzrok i zaczął coś krzyczeć, "doktora doktora". Spojrzałem po ludziach, po gapiach którzy stali w okół z ignorancją. Więc czym się różnili ode mnie, byli tacy sami, bez wyrazu, żądni sensacji i obojętni jak ja na krzywdę innych.
- Zemdlała tylko - rzuciłem beznamiętnie do chłopaka - wody potrzebuje... i pewnie psychiatry - dodałem wykazując się nie lada inteligencją. Kucnąłem przy nich, sięgając dłonią jej twarzy. Wytarłem z jej policzka łzę, rozmazując kurz po jej twarzy, czy chciałem zapamiętać jej twarz? Tak.
- Ja muszę już iść - rzuciłem do chłopka - zajmij się nią...
Potem wstałem dając krok do tyłu. "Do zobaczenia właścicielko sklepu z protezami".
Stałem jeszcze chwilę patrząc na dwójkę, po czym zniknąłem w tłumie. Ktoś mnie klepną po plecach ale w dupie miałem jego podziękowania.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
---> z zakupów

Nie sposób było nie usłyszeć wybuchu, wszak to parę ulic dalej od Różowej Koronki.
- Przepuść mnie pan - Laura przeciskała się przez tłum gapiów rozpychając się łokciami. No co w życiu tak trzeba nie... Chciała zobaczyć wszystko dokładnie, z bliska, no pewnie tak samo jak i inni. Gdy w końcu dotarła na przód zbiorowiska zrobiła wielkie oczy.
- Gdzie się pchasz babo - ktoś rzucił z tłumu, Laura zmierzyła go chłodnym wzrokiem.
- O John a nie powinieneś być u żony... albo u mnie - rzuciła mu z uśmiechem. Facet poczerwieniał i wbił wzrok w gruzowisko.
- O KURWA! - rzuciła Laura widząc rozdupczony sklep. Po chwili zasłoniła dłonią usta, ups wymsknęło się. Dopiero po jakimś czasie zauważyła, że dziewczyna która leży na ziemi to Beth. Podbiegła.
- Beth szepnęła kucając tuż koło chłopaka i dziewczyny - Beth - powtórzyła z rozpaczą w głosie, po czym przeniosła wzrok na chłopaka jakby spojrzeniem chciała zapytać co się stało.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Znała ten głos, który wypowiadał jej imię. Podniosła zapłakane spojrzenie. Jedyna znajoma twarz wśród morza obcych, ciekawskich, szepczących o jej nieszczęściu. Robiących z tego niezdrową sensację, Jakże ich wszystkich w tej chwili nienawidziła. Jak bardzo nienawidziła za to, że oni tu stali a jej mąż....
- Laura- przytuliła się do kolan kobiety.- On nie żyje, nie żyje ....- łkała rozpaczliwie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
Biedna Beth, naprawdę zrobiło się Laurze smutno i przykro mimo, że nie wiedziała o kim kobieta mówi. Położyła swoja dłoń na głowie młodej kobiety gładząc jej rozczochrane włosy.
- Ciii, już dobrze, już dobrze, ciiii - nie chciała jej zadawać zbędnych pytań, na pewno jeszcze się dowie. Spojrzała, na ruiny, na pewno zginą ktoś jej bliski. Spojrzała na chłopka który miał równie przerażona minę co płacząca Beth. Mogła by dać mu wizytówkę Różowej Koronki co by wpadł chłopak trochę się odstresować. Zawsze to nowy potencjalny klient.
- Będzie dobrze... masz gdzie się zatrzymać? - szepnęła do Laury, chociaż nie wiedziała czy kobieta przez ten szloch ją słyszy.

Powrót do góry Go down
Liczba postów : 135
avatar
Alphonse Carrot
Zupełnie nie rozumiał zachowania Aarona. Uciekł z miejsca tragedii jakby to on sam ją spowodował, co samo w sobie było niedorzeczne. Przynajmniej w jego mniemaniu. "Zajmij się nią", gdyby tylko wiedział jak.
Pojawienie się Laury wprawiło chłopaka w zakłopotanie. Od kobiety biła jakaś taka... siła, że Alphonse poczuł jak się czerwieni. Zorientował się, że niezdrowo wpatruje się w jej dekolt.
Co się stało, co się stało? A sklep rozjebało i męża kobiecie zabiło. - Fuknął w myślach jakby to było oczywiste. Zresztą nie musiał tłumaczyć, Beth sama powiedziała to co on zamierzał przekazać Laurze.
Wyglądał na przerażonego ale i musiał działać, widowisko było aż nad wyraz niezdrowe. Wstał i odwrócił się do tłumu, minę miał niepewną.
- Proszę się rozejść! - Krzyknął żałośnie cienkim głosikiem. Wątpliwe aby ktoś posłuchał. - Widowisko się skończyło, proszę się rozejść!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Beth chlipała Laurze na kolanach i ani nie miała siły ani zamiaru by się podnieść tym bardziej nie chciała się stąd ruszać. Nigdzie, nigdzie się z tego miejsca nie ruszy. Tam był Noah przecież nie mogła go zostawić samego.
-Nic nie będzie dobrze.- wysmarkała Laurze w rękaw i gdyby mogła w tej chwili racjonalnie myśleć to pewnie by był głęboko wdzięczna Alphonsowi za to, że starał się rozgonić ten tłum.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
Och ten chłopak naprawdę potrzebuje wizyty w Koronce. Evelin wiedział by jak zrobić z niego mężczyznę no i głos by mu się poprawił. Ale faktycznie, chłopak zachowywał się rozsądnie.
- Cichutko, ciii maleńka - och niech smarka w co chce Laura chciała teraz pomóc, dziewczynie, ale co mogła zrobić, wiedziała ze nie mogła zostać teraz sama.
- Hej chłopcze - rzuciła w kierunku dzielnego męż.. chłopca.
- Pomożesz mi ja zaprowadzić do mnie? Nie możemy jej tu tak zostawić - spojrzała po Beth jakby szukając obrażeń, ale oprócz psychicznych chyba innych nie miała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 135
avatar
Alphonse Carrot
Tłum niespecjalnie zareagował na polecenie Alphonse. Parę osób usłuchało i odeszło kawałek, ostatecznie zostając jednak na miejscu. Odwrócił się ku Laurze i Beth.
- Yyy, no tak, tak.
Podszedł bliżej, próbując podnieść Beth z poziomu ulicy. Wyraźnie nie miała zamiaru się stąd ruszać.
- Daleko trzeba iść?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
- Nie, nieee.- Beth zaprotestował przeciw jakimkolwiek próbom zabrania jej z tego miejsca z tej ulicy.- Ja chcę do siebie.- zaszlochała ponownie, bo nie marzyła o niczym innym jak tylko zatopić się w ciemność i zapomnienie w swoim własnym łóżku, które pachniało jeszcze Noahem. Chciała wtulić nos w jego koszule i udawać, że dzisiejszy wieczór nie miał miejsca, że nic się w jej życiu nie zmieniło.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
- No i co ja mam zrobić? Ale twój dom... - spojrzała na ruiny - nie możesz tu zostać, wrócimy rano - Laura spróbowała przekonać dziewczynę że spanie na środku ulicy jest złym pomysłem, a jeszcze gorszym wchodzenie do kamienicy która może runąć w każdej chwili.
- Nie możesz spać dzisiaj u siebie, później Beth... proszę chodź! - wyciągnęła do niej rękę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
- JA chcę do siebie.- zawyła ponownie Beth. Pewnie będą ją musieli siłą stąd wyciągnąć.- Ona sama z własnej woli nie miała zamiaru się stąd ruszyć.- Nie chcę nigdzie iść. Noah tam został nie mogę go opuścić.- Laurze nie pozostanie nic innego jak tylko zdzielić Beth przez łeb jak chce ją gdzieś zabrać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
- Dobrze chodźmy - szepnęła Laura sięgając po jej dłoń.
- Pomożesz? - rzuciła do Correta, który nie omieszkał pomóc Beth wstać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 164
avatar
Frances Payne
Mieszkanie Ravena ---->

Idąc ulicami Drugiej Strefy wstąpiły na chwilę do sklepu po zapasowe dwie (no dobrze, cztery) butelki wina i papierosy, tak na wszelki wypadek. I jak się wkrótce miało okazać, całkiem słusznie.
Zbliżając się do sklepu z protezami, ujrzały Beth w opłakanym stanie.
- A co tu się stało?! - zawołała Fran, widząc kobietę i to, co zostało jej sklepu. - O kurwa - wymsknęło jej się gdy podeszły bliżej.
- Beth, co się stało? - spytała z troską w głosie, podchodząc się do koleżanki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 260
avatar
Alice Reeves
Faktycznie, nie wyglądało to wszystko najlepiej. Rozgardiasz i płacz. Zbierali się ludzie, ciekawi tego co się stało przy sklepie z protezami. Pierwszą rzeczą, którą zobaczyła Alice była leżąca na ziemi Beth i jakaś inna kobieta. Podeszła do nich bliżej próbując przykucnąć przy pani Sanders.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Sklep z protezami
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 23Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 12 ... 23  Next
 Similar topics
-
» Sklep z protezami
» Sklep z drobiazgami
» Sklep Gaya
» Sklep spożywczy.
» Sklep Ollivandera

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-