IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sklep z protezami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 13 ... 23  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :



Cennik:
1. TYP I
Podstawowe, często zacinające się, trochę zardzewiałe
Dłoń - 7 kredytów
Przedramię - 10 kredytów +1 do kondycji
Ramię od barku - 20 kredytów +1 do kondycji
Stopa - 16 kredytów
Noga od kolana - 30 kredytów +1 do kondycji
Noga od biodra - 52 kredyty +1 do kondycji
Wózek inwalidzki napędzany parą – 60 kredytów

2. TYP II
Produkty średniej jakości, rzadko się zacinające, będące mieszanką między podstawowymi protezami, a tych z najwyższej półki.
Dłoń - 48 kredytów +1 do kondycji, +1 do reakcji
Przedramię - 60  kredytów +2 do kondycji, +1 do reakcji
Ramię od barku -85  kredytów +3 do kondycji, +1 do reakcji
Stopa - 48  kredytów +1 do kondycji
Noga od kolana - 75 kredytów +2 do kondycji
Noga od biodra - 96  kredytów +3 do kondycji
Wózek inwalidzki napędzany parą – 120 kredytów

3. TYP III
Protezy najwyższej jakości, często z nowymi elementami, cicho chodzącymi.
Dłoń – 145 kredytów +2 do kondycji, +2 do reakcji
Przedramię – 180 kredytów +3 do kondycji, +2 do reakcji
Ramię od barku – 240 kredytów +4 do kondycji, +2 do reakcji
Stopa – 145 kredytów +2 do kondycji
Noga od kolana – 220 kredytów +3 do kondycji
Noga od biodra – 300 kredytów +4 do kondycji
Wózek inwalidzki napędzany parą – 360 kredytów

4. Usługi
A) Konserwacja od 1 kredytu, w zależności od stopnia złożoności protezy – cena negocjacyjna
B) Naprawa od 2 kredytów, w zależności od rozległości uszkodzenia i ceny nowych elementów zamiennych – cena negocjacyjna


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Sro Kwi 02, 2014 12:52 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Beth oparła się ciężko o Laurę. Pewnie znowu by upadła rozbijając kolana, gdyby nie pomoc tej życzliwej kobiety. Tylko ona jedna w śród tłumu wyciągnęła do niej pomocna dłoń zamiast napawać oczy jej cierpieniem.
-Och Fran. Noah...- nadejście koleżanki wzbudziło nowy potok łez. Wtuliła głowę w ramię Laury, która ją podtrzymywała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
Co miała powiedzieć, słowa nie były tu teraz potrzebne. Gdy Beth wtulała się w Laurę i pojawił się te dwie kobiety, a po reakcji Beth dały jej jasno do zrozumienia że są jej znajomymi. Laura poczuła się nieswojo, może trochę niepewnie. Stała podtrzymując szlochającą Beth. Spojrzała na kobiety na chłopaka.
- Możecie z nią zostać? - zapytała szeptem. Takie paniusie gotowe były aby zrównać Laurę z błotem. W końcu to jej interes spaczał ich ojców, mężów i chłopów. Zagryzła lekko wargę czekając na reakcję kobiet. Dla Laury mogły się nie pojawiać i miała nadzieję że nie skojarzą jej znikąd. One chyba do koronki nie chadzały.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 164
avatar
Frances Payne
Rozglądając się po pozostałościach sklepu z protezami, Fran przeklinała cicho pod nosem zły los i gdzieś w głębi cieszyła się, że nie dotknęło to jej sklepu.
- Oczywiście - odparła szeptem do Laury. Oczywiście, że jej nie kojarzyła. A nawet gdyby, to i tak Fran nie miałaby nic przeciwko jej zajęciu. Praca, jak każda inna, prawda?
Fran niewiele zrozumiała z tego, co powiedziała Beth, ale jedno było jasne - cokolwiek się stało, było źle. Nie czas jednak na dyskusje i wyciąganie prawdy.
- Beth, chodź, zabieramy się stąd - powiedziała, zabierając koleżankę z ramienia pani Leviani i zwróciła się raz jeszcze od madame. - Jeszcze jedna prośba. Jeśli nikt jeszcze tego nie zrobił, proszę wezwać policję, my ją zabierzemy obok, do księgarni, żeby się trochę uspokoiła.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 260
avatar
Alice Reeves
- Nic jej nie jest? - zasypały Laurę pytaniami. Alice podniosła się i stanęła po drugiej stronie Beth, żeby pomóc jej oprzeć się na swoim ramieniu.
- Dziękuję. - powiedziała jeszcze do Leviani. Po tym jak już wszystko sobie wyjaśniły, Beth, Frances i Alice udały się do Bernarda. Laura natomiast udała się w swoją stronę.


Z/T (Laura, Alice, Frances, Beth)
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 135
avatar
Alphonse Carrot
Odsunął się i pozwolił by kobiety odprowadziły szlochającą Beth do księgarni. Sam zresztą też się tam udał.

zt --> księgarnia
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Noah odszedł ale życie toczyło się dalej. Beth było łatwiej nie myśleć o tym wszystkim kiedy miała zajęte dłonie. Ich mieszkanie zostało wypucowane na błysk. Nikt nie zlazłby tam ani jednego pyłku kurzu czy plamki na czymkolwiek. I pomimo tego, że wieczorem padała na łóżko zmęczona to nie mogła spać. Wdychała tylko z pościeli zapach męża i cicho płakała.
Dzisiaj przyszła po raz pierwszy do sklepu. Trwał w nim remont. Zatrzymała się w progu i coś ją ścisnęło w środku. Zamrugała gwałtownie by się nie rozpłakać. Najgorsza część bałaganu została uprzątnięta,ale mnóstwo jeszcze było do zrobienia. Ostrożnie by nie przeszkadzać pracownikom przeszła do cześć, w której mąż miał swoja pracownię. Przez chwilę stała  a potem zacisnęła usta z determinacją, chwyciła za najbliższą miotłę i zabrała się za sprzątanie. Była pewna, że Noah chciałby by wszystko zostało doprowadzone do porządku i by sklep nadal istniał. Dla Beth też było to ważne by kontynuować dzieło męża. Nic innego jej po nim poza wspomnieniami i sklepem nie pozostało.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 35
avatar
James Michaels
James był stałym klientem tego sklepu. No, może nie klientem zostawiającym pieniądze-rok temu kupił tu protezę ramienia, a teraz czekał aż dostąpi zaszczytu obcięcia innej kończyny-ale wpadał raz na tydzień, dwa… Zwykle chodził po sklepie i po prostu oglądał protezy i marzył i kalkulował koszta.
Takie bycie stałym gościem tego miejsca wiązało się oczywiście z zaznajomieniem się z właścicielami. James był introwertykiem i lubił być ze swoimi protezami sam na sam, dlatego irytowało go badawcze spojrzenie Noah Sandersa. Koleś zawsze przyglądał mu się zza lady jakby myślał, że Michaels ukradnie protezę nogi czy ręki. Pff. Sam pomysł był nonsensowny.
Jak niby miał przemycić wielką protezę do domu?
Gdyby nie kłopoty prawno-logistyczne to pewnie by się skusił.
Beth Sanders chyba nie miała takich podejrzeń, bo zwykle witała "klienta" miłym uśmiechem, a potem wracała do swoich spraw. Dzięki temu zasłużyła na cień sympatii pana prokuratora.
Ostatnio brakowało mu wypraw do sklepu i widoku protez. Budynek nadal był w remoncie, ale przechodząc obok (już tradycyjnie wracał z pracy do domu tak, aby mijać swój ukochany sklep) James zauważył, że drzwi są lekko uchylone.
Wszedł bezceremonialnie.
-O, pani Sanders. - powitał ją skinieniem głowy i rozejrzał się.
-Czy sklep niedługo zostanie ponownie otwarty?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
-Pan Michaels.- Beth przywitała się z mężczyzną i tym razem nie posłała mu uprzejmego uśmiechu jak zawsze. Odstawiła miotłę na bok i ruszyła w kierunku mężczyzny. Szczerze mówiąc była nieco zirytowana postawą mężczyzny. Wpadł tutaj pomimo tego, że widział iż sklep jest zamknięty. Nawet słowem nie wspomniał o Noahu tylko bezceremonialnie dopytywał się o otwarcie. Tak jak gdyby śmierć jej męża była tylko drobnostką, mało istotnym incydentem, który tylko przeszkadzał mu w odwiedzaniu ulubionego przybytku.
Na usta cisnęło się jej kilka gorzkich słów ale w końcu rozsądek zwyciężył i ugryzła się w język. Teraz nie było Noaha, który by się o nią zatroszczył. Ponownie w życiu musiała sobie radzić zupełnie sama. Nie mogła sobie pozwolić na utratę klientów choćby i potencjalnych.
- Będzie otwarty za kilka dni.- udzieliła informacji uprzejmym tonem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 35
avatar
James Michaels
James najpierw zarejestrował odpowiedź (kilka dni? Co tu zostało do zrobienia?), a dopiero potem przemknęło mu przez myśl, że nastawienie kobiety do niego troszkę się zmieniło.
A może nie? W kwestiach międzyludzkich nie był najlepszy, tu intuicja często go zawodziła.
W końcu niebywała inteligencja ee..ogólna, musi być okupiona inteligencją emocjonalną.
Właściwie załatwił już tu wszystko, czego chciał, ale w pamięci wygrzebał jeszcze maniery, których uczyła go Mamusia.
-Bardzo mi przykro z powodu śmierci pana Sandersa. - dodał formalnie. Za późno James, już zdążyłeś urazić kobietę! No ale był starym kawalerem, nie miał w kwestii fochów tyle wyczucia co chociażby zmarły Noah.
-Jest pani pewna, że to był wypadek? - dodał z powodu prokuratorskiego zboczenia zawodowego, z miną "przypadek? nie sądzę!"
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Beth tylko skinęła głową słysząc kondolencje. Odniosła wrażenie, że wcale nie były szczere. Nie dała jednak nic poznać po sobie. Była pewna, że były to tylko i wyłącznie konwenanse a mężczyzna uważa śmierć jej męża tylko i wyłącznie za incydent, który nie pozwalał mu dopełniać ulubionego rytuału. O tak Beth domyślała się dlaczego pan prokurator tak często tutaj przychodzi.
Miała ochotę westchnąć ciężko. Bez Noaha wszystko wydawało się dziesięć raz bardziej skomplikowane i jak ona sama miała sobie dać z tym wszystkim radę. Czuła, że ogarnia ją panika. Na szczęście następne słowa mężczyzny postawiły ją w stan czujności.
- Ale jak to?- zdezorientowane spojrzenie czekoladowych oczu spoczęło na panu Michaelsie.- Jak to nie wypadek? Policja tutaj wszystko oglądała ale nikt mi nic nie powiedział. Myśli pan, że to mogło być celowe?- dłonie kobiety zacisnęły się w pięści aż paznokcie wbiły się jej w skórę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 35
avatar
James Michaels
O tak, Beth na pewno słyszała o na wpół oficjalnej religii wyznawców węgla, religii szczególnie popularnej wśród wyższych klas… wśród ludzi, którzy, tak jak James, mogli sobie pozwalać na protezy. Na pewno widziała jego mechaniczną rękę.
Ale nigdy o tym z nikim nie rozmawiał.
Poza współwyznawcami.
Napotkał spojrzenie oczu Beth i wysłuchał jej spanikowanych słów. Zgodnie z jego przewidywaniami, nieco się ożywiła.
Ma oczy jak dwie czekoladki przemknęło mu przez głowę i zdziwiła go ta myśl. Milczał chwilę, rozglądając się i usiłując zebrać myśli, rozproszone czekoladowymi porównaniami.
-Co jest oficjalną przyczyną wypadku? Pani mąż chyba znał się na piecach? - zapytał profesjonalnie. Jeśli Beth chciała sie komuś wypłakiwać na ramieniu to trafiła na złą osobę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
- Wybuch pieca, ale co go spowodowało to nie mam pojęcia. Myśli pan, że policja będzie to bada? Powinni prawda?- Spojrzenie Beth było uważne, czujne i skupione na panu Michaels. Wiedziała dobrze, że jako prokurator miał spore możliwości.
Czy byłoby się jej łatwiej pogodzić ze śmiercią Noaha, gdyby okazało się, że to jednak nie był nieszczęśliwy wypadek? Nie na pewnie nie, ale wtedy miałaby w swoim życiu cel. Dopaść winnego i posadzić go na zawsze za kratki.
Pan James chyba nie byłby takim potworem  by rzucać takie aluzje bez konkretnych podejrzeń. W końcu to był jego zawód a jeżeli chodzi o Beth to jego słowa trafiły po prostu na podatny grunt.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 35
avatar
James Michaels
-Powinni. -wzruszył ramionami, tonem sugerującym, że policja często zaniedbuje takie sprawy. W końcu w tym przypadku tak wygodnie zrzucić wszystko na wypadek!
-Może to po prostu zwykły wypadek, piece czasami się zatykają… - mruknął, znów odbierając Beth nadzieję, czy też nowo odnaleziony sens życia/zemsty.
-A może ktoś znalazł idealny sposób by coś ukraść lub zemścić się na pani mężu. W końcu ten wybuch tak uszkodził sklep, że wszelkie ślady kradzieży czy włamania są skutecznie niezauważalne. - dodał, znów zasiewając w niej ziarno podejrzeń. Jak widać, rozmowa z nim to prawdziwa huśtawka emocjonalna dla biednej młodej wdowy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Oczy Beth zrobiły się jeszcze większe ze zdziwienia i a w głowie zakręciło się jej od informacji i insynuacji, które wysuwał pan James. Jakim cudem jemu to wszystko pojawiło się w głowie a jej nawet przez myśl nie przemknęło. Czy wynikało to z tego, że kochała Noaha i w głowie się jej nie mieściło, że ktoś inny mógłby chcieć go skrzywdzić.
- Ale tutaj nie ma co kraść. Nie jesteśmy zbyt bogaci.- właściwie Beth powinna powiedzieć, że nie jest zbyt bogata.- I naprawdę nie wiem kto chciałby go skrzywdzić. Noah był powszechnie lubiany. To był bardzo spokojny człowiek nikomu nie wadził.- zamrugała gwałtownie powiekami by odgonić napływające do oczu łzy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 35
avatar
James Michaels
-Jak pani uważa. To pani jest żoną i do pani należy decyzja o ponagleniu śledztwa bądź zostawienia tego w spokoju. - uznał James.
-Być może moja intuicja się nie myli, a być może to zboczenie zawodowe. - dodał przepraszająco. Sięgnął do kieszeni i podał znajdującej się na granicy płaczu kobiecie śnieżnobiałą chusteczkę.
Lewą ręką protezą, bo tak higieniczniej. Jako przykładny wyznawca Michaels wolał metal od ciała. A przynajmniej tak mu się wydawało.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Beth przyjęła chusteczkę i zawstydzona tym, że nie potrafiła się nie rozpłakać otarła swe oczęta. Po czym zaczęła nieco nerwowo miąć ją w dłoniach. Penie szukała dla nich zajęcia.
- Już naprawdę nie wiem co nam robić.- spojrzała na mężczyznę.- Chyba zaufam pańskiej intuicji. Pójdę jutro na policję i poproszę by dokładnie zbadali śmierć Noaha. Mam nadzieję, że trafię na kogoś kto mnie zrozumie.- spojrzała w oczy pana Jamesa jak gdyby szukała w jego spojrzeniu zapewnienia, że na pewno ktoś ją poważnie potraktuje.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 35
avatar
James Michaels
Uśmiechnął się uprzejmie, ale jego oczhy pozostały dziwne i zdystansowane. Jako prokurator wiedział z doświadczenia, że policja na peeeewno potraktuje poważnie rozhisteryzowaną, młodziutką wdówkę. Przecież to logiczne, że każda kobieta szukałaby na jej miejscu teorii spiskowych. Aż dziw, że ona jeszcze tego nie robiła i dopiero on podsunął jej ten pomysł.
-Chciałaby pani abyśmy poszli razem? Moja obecność może pomóc. - zauważył nieskromnie praktycznie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Beth przez chwilę się wahała, bo nie wiedziała co ma zrobić. W końcu jednak zdrowy rozsądek zwyciężył. Jak by nie patrzeć autorytet prokuratora powinie swoje zrobić. Jego osoba powinna przyspieszyć śledztwo i sprawić, że winny śmierci Noaha szybciej zostanie ukarany.
- Jeżeli to nie będzie dal pana zbyt duży problem to chętnie skorzystam z tej propozycji.- trochę nerwowym ruchem wygładziła sukienkę nim spojrzała na pana Jamesa.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 35
avatar
James Michaels
No ba, czemu miałaby odmówić? Chyba nie przerażała jej jego proteza, ani zimne spojrzenie?
Skinął głową z satysfakcją. To w końcu jego praca.
-W takim razie spotkajmy się tu jutro w południe. - zaproponował.
Chyba omówili już wszystko, a on powinien wracać do domu na obiadek. Mamusia pewnie już się niecierpliwi.
-Powodzenia z remontem i do widzenia. - ukłonił się lekko pani Sanders i wyszedł ze sklepu sprężystym krokiem, zostawiając ją samą z bałaganem i smutnymi myślami.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Beth kończyła układać ostanie protezy na półkach. Remont sklepu się skończył. Nie pozostał żaden ślad tragedii, która tutaj się rozegrała. Ona tkwiła tylko w jej głowie i raz po raz, kiedy tylko straciła czujność przesuwała się jej przed oczami.
Zrobiła trzy kroki do tyłu. Wyglądało to przyzwoicie.
Automatycznie zerknęła w stronę pracowni nim uświadomiła sobie, że jej mąż tam nie siedzi. Zamrugała powiekami by odgonić cisnące się do oczu łzy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
---> Mieszkanie Burnettów

Skoro już był w drugiej strefie tak blisko, chciał jeszcze załatwić jedna sprawę, a co dwie pieczenie na jednym ogniu. Trochę go zastanawiała sytuacja z panią Burnett i to co powiedział stróż...
Ale teraz inna sprawa, z pudełkiem pod pachą wszedł do sklepu, rozglądając się po pomieszczeniu.
- Dzień dobry - przywitał się półszeptem widząc kobietę stojąca tyłem do wejścia - pani Sanders?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Beth odwróciła się gwałtownie, bo nie spodziewała się nikogo w niedzielę wieczorem tutaj zastać. Pewnie zapomniała zamknąć drzwi wejściowych.
Zlustrowała mężczyznę wzrokiem. Nie znała go a i on nie wyglądał na takiego co by potrzebował usług jej sklepu. Wszystkie kończyny miał na miejscu.
-Dzień dobry. Tak to ja.- przyznała z niejakim wahaniem w głosie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
- Dzień dobry, przepraszam że nachodzę Nathan Lamb - przedstawił się wyciągając do kobiety rękę - jestem z miejscowej policji - dodałem by wyjaśnić od razu swoją obecność tutaj.
- Chciałem, zadać pani kilka pytań odnośnie tego co się stało jakiś czas temu.
Przeszedł do rzeczy by nie zabierać jej zbyt wiele czasu.
- Czy mogła by mi pani odpowiedzieć na kilka z nich?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Ujęła niewyciągniętą dłoń i się przywitała. Z wdzięcznością pomyślała o panu Michaelsie, który najwidoczniej zainterweniował pospieszył policję. Kto by pomyślał. Na zewnątrz taki oschły człowiek a jednak spieszy pomóc bliźniemu.
- Oczywiście, że mogę. Czy policja ma jakieś podejrzenia?- nie mogła nie zadać tego pytania.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
- To znaczy nie wiem, trudno powiedzieć, ale chciałem zapytać, czy przed tą całą sytuacją ktoś przychodził do sklepu, ale niekoniecznie by kupić protezę - zamyślił się na chwilę.
- Na przykład czy ktoś coś od państwa chciał przed wybuchem, pieniędzy, protezę, może komuś państwo nie chcieli sprzedać. Kojarzy pani kogoś takiego?
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Sklep z protezami
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 23Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 13 ... 23  Next
 Similar topics
-
» Sklep z protezami
» Sklep z drobiazgami
» Sklep Gaya
» Sklep spożywczy.
» Sklep Ollivandera

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-