IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sklep z protezami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 12 ... 21, 22, 23  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :



Cennik:
1. TYP I
Podstawowe, często zacinające się, trochę zardzewiałe
Dłoń - 7 kredytów
Przedramię - 10 kredytów +1 do kondycji
Ramię od barku - 20 kredytów +1 do kondycji
Stopa - 16 kredytów
Noga od kolana - 30 kredytów +1 do kondycji
Noga od biodra - 52 kredyty +1 do kondycji
Wózek inwalidzki napędzany parą – 60 kredytów

2. TYP II
Produkty średniej jakości, rzadko się zacinające, będące mieszanką między podstawowymi protezami, a tych z najwyższej półki.
Dłoń - 48 kredytów +1 do kondycji, +1 do reakcji
Przedramię - 60  kredytów +2 do kondycji, +1 do reakcji
Ramię od barku -85  kredytów +3 do kondycji, +1 do reakcji
Stopa - 48  kredytów +1 do kondycji
Noga od kolana - 75 kredytów +2 do kondycji
Noga od biodra - 96  kredytów +3 do kondycji
Wózek inwalidzki napędzany parą – 120 kredytów

3. TYP III
Protezy najwyższej jakości, często z nowymi elementami, cicho chodzącymi.
Dłoń – 145 kredytów +2 do kondycji, +2 do reakcji
Przedramię – 180 kredytów +3 do kondycji, +2 do reakcji
Ramię od barku – 240 kredytów +4 do kondycji, +2 do reakcji
Stopa – 145 kredytów +2 do kondycji
Noga od kolana – 220 kredytów +3 do kondycji
Noga od biodra – 300 kredytów +4 do kondycji
Wózek inwalidzki napędzany parą – 360 kredytów

4. Usługi
A) Konserwacja od 1 kredytu, w zależności od stopnia złożoności protezy – cena negocjacyjna
B) Naprawa od 2 kredytów, w zależności od rozległości uszkodzenia i ceny nowych elementów zamiennych – cena negocjacyjna


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Sro Kwi 02, 2014 12:52 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
Wstał, mierząc ją wzrokiem.
- Dla mnie wyglądasz na babę - rzucił z uśmiechem po czym sięgnął po torbę.
- Jak nie będzie to się dopasuje, ważne aby było, tam się utnie tam doklei mam coś od siebie dam radę - spojrzał na nią gdy wspomniała o cenie. Nigdy nie brał pieniędzy od swoich chyba ze ktoś go wkurzał.
- Na razie prototyp, ale zobaczysz... tak byłem, świetna sprawa, nie moja pierwsza wizyta ale motocyklem... Zrobię ci dodatkowe wzmocnienia na amortyzatorach, podniosę trochę błotniki, kosztować? Daj spokój - machnął ręką - nie będzie wino mi dobre załatwisz. Dla mnie to frajda yyy znaczy ten no mechanika frajda nie wino, znaczy wino też - podrapał się po łysej głowie. Trochę się zakręcił. W swoim stylu.
- To pilna robota?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Pokręciła tylko roześmiała głową i nie komentowała tego dalej. Oczywiście, że była i zostanie babą. Ale chciała wrócić do dawnej formy, gdzie faceci nie uważali jej za słabej laski, a kogoś równego sobie. Nawet w BP patrzyli się na nią jakby potrzebowała specjalnej troski.
- Nie wątpię, że dasz radę. - odpowiedziała, zerkając na ten jego motocykl. Widać, że bydle dopiero co po pustyni jeździło. W Valmount prócz oczywistej ochoty ucieczki od wszystkiego była dziecięca ciekawość i podekscytowanie. Chyba dawno na nic się tak nie cieszyła po ludzku.
- Wino? Red, winem nie zapłacisz za rachunki. - westchnęła, ale zaraz się uśmiechnęła. Było jej to na rękę, ale nie była przecież takim żydowskim nasieniem jak Crowling. - Niech ci będzie! Dostaniesz najlepszą flaszkę z Black Paradise, pod warunkiem, że otworzysz ją przy romantycznej kolacji z tą twoją Beth. Długo już jesteście razem, co?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
- Wiesz mam stałą robotę to i jakaś tam kredyty wpadają, a wielkiego ciśnienia na nie nie mam, od po prostu – wspomnienie Beth wywołało uśmiech na jego twarzy. Tak zdecydowanie sama myśl o kobiecie dawała radość.
- Po za tym dłubanie w takich rzeczach to sama przyjemność ooo, wiesz co tak z tydzień może dwa bym na wszystko potrzebował, jak nic nie wyjdzie w trakcie, a na długo się wybierasz, no i mam nadzieję ze nie sama? – spojrzał na nią pytająco. Wiedział ze Volument była twardą babką no i czasy jej świetności jeszcze nie minęły. Słyszał też plotki o jej związku z gliniarzem. Co zrobić sama Sylvia nie była anonimowa w mieście jak zwykły mechanik Red. Których było na pęczki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Dlatego go lubiła, był uczciwym facetem. Mało takich było. Każdy kręcił, próbował ugrać coś dla siebie. Ten świat chyba miał już tak po prostu wyglądać.
- Mogą być nawet i dwa tygodnie. Na spokojnie, jeszcze nie wybrałam terminu. I jadę sama, chcę dojechać do wioski myśliwych. A nuż będą potrzebowali baby. Wiesz, Red... Mam po prostu dość tego miasta. - odpowiedziała całkiem szczerze. Mógł sobie dopowiedzieć, że jej się raczej ostatnio nie układało. Pustynia ucieczką od problemów, tak to wyglądało.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
- Dość miasta? - Zapytał trochę zdziwiony. Znał Sylvie jako kobietę która trzęsła połową slumsów. Miała dość. Skąd on to znał.
- Wiesz co myślę że pustynia jest dobrym miejscem na odnalezienie siebie... - rzucił trochę zamyślony, ale wiedział o czym mówi. Sam szukał tam wszystkiego.
- Wiele mi dała i jeśli potrzebuje człowiek samotności, to jest najlepsze miejsce. Jej dzikość, nieokiełznana natura, to dam widzimy jak człowiek jest maleńki ale i tam dostrzegamy jego wielkość po przez  ten jej cały ogrom. Nabieramy pokory do samego siebie i do innych... - urwał nagle. Zdał sobie sprawę że właśnie się zagalopował. Podszedł do Sylvi i klepną ją w ramię jak druha do wódki.
- Przepraszam rozgadałem się... za dwa tygodnie będziesz miała piękne cacuszko do jazdy w terenie - uśmiechnął się i ponownie kucnął przy motocyklu.
- W wiosce jest sporo fajnych chłopaków yyy znaczy no ten fajni ludzie tam, to yy znaczy no takie chłopaki do tańca i różańca..
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Kobieta, która trzęsła połową slumsów. Tak, w latach świetności tak było. A te już dawno za nią. Powinna odnaleźć siebie, może na pustyni jej się to uda. A wtedy do miasta wróci z podwojonymi siłami.
- Nie przepraszaj. To fajnie ze tak opowiadasz o pustyni. W sumie żyjemy pośrodku niej a wiele ludzi nigdy na niej nie było.
Te opowieści o pustyni coraz bardziej przypominały Sylvi o Carswellu. Jednym i drugim...
- Mówisz? - zaśmiała się - Warto coś o nich wiedzieć? - zainteresowała się. Może wolała wiedzieć z kim będzie dane jej się zmierzyć.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
- A tam - mruknął, a po chwili wyjmował jedną z części motocykla Sylvi. Tak zabrał się właśnie za jego rozbieranie.
- Bo ja wiem Jim fajny chłopak - wyszczerzył zęby w szczerym uśmiechu - ale nie mów mi że tam męża idziesz szukać? - jasne że nie szła, chyba, yyy nie wiem.
- Słuchaj muszę teraz gonić do Laboratorium, jak się wyrobię wcześniej dam ci znać jeśli nie to za dwa tygodnie maszyna gotowa.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Postukała się palcem w głowę.
- Męża? Oszalałeś? - juz dawno zostało udowodnione, że Valmount nie nadaje się do stałych związków. A przed małżeństwem spierdala aż się za nią kurzy.
- No ja też muszę lecieć dalej. Powodzenia, daj znać jak będzie gotowy. Dzięki, Red. - uśmiechnęła się do niego. No ręki nie podała, bo był cały umorusany, lecz ka podniosła w geście pożegnania i wyszła ma główna ulice, a potem... a gdzie ją już te nogi poniosły!

Zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
Dziwna ta Sylvia.
- Dobra - będziemy w kontakcie. Zdążył tylko machnąć ręką, a jej już nie było.
- Kurwa... laboratorium - rzucił klucz do skrzynki pozbierał pozostałe. Po czym wciągnął motocykl kobiety do garażu w którym już mało co się mieściło i zamkną drzwi i zawiesił kłódkę.
Beth go zabije. Upchał gratami cały warsztat. Musiał pomyśleć nad czymś nowym. Tu robiło się ciasno.
Ogarną siebie w miarę możliwości a po chwili pędził na swoim motocyklu ulicami wprost do laboratorium.

---> ZT Laboratorium
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
/ początek

Po trzech dniach od zamknięcia sklepu niewiele się w nim zmieniło. Beth starannie wszystko posprzątała i poukładała. Na wewnętrznej stronie witryny przykleiła ogłoszenie, że szuka pomocnika do sklepu. Teraz, kiedy miała się zajmować Tommym musiała mieć więcej czasu.
Po chwili w sklepie pojawił się klient a potem następny, i dzień potoczył się swoim zwykłym rytmem. Dopasowanie protez. Kilka napraw, które mogła wykonać sama na miejscu i jedna, która musiała poczekać na części. W końcu przewiesiła zawieszkę na zamknięte i zająć się tym o czym myślała przez cały dzień

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
13-19 czerwca 2866 roku

Tego ranka siedział od rana przy motocyklu Sylvi. Do ukończenia prac nad jej nowym motocyklem zostało niewiele. To co przyniosła mu Sylvia wykorzystał w maksymalnym stopniu, dokupił parę nowych rzeczy ze złomowiska. Należało założyć mocniejsze amortyzatory, by te nowe na pierwszym dołku nie popękały. Zazwyczaj pojazdy były przeznaczone po poruszaniu się po mieście, te na pustynie wyglądały trochę inaczej. Miały mocniejsze zawieszenie, więcej osłon, od kamieni, pyłu i innych szkodliwych dla motocykla pustynnych przeszkód. Podniesione wysoko błotniki miały sprawiać niezapełnianie się kół piachem. Osłona na lampie, zabezpieczała żarówkę przed stłuczeniem, a światło wydostające się ze szczeliny było znacznie ograniczone. Pustynia do jazdy nocą raczej się nie nadawała.
No i osłony filtrów. Które właśnie Red przykręcał, dwa wloty powietrza przypominające rury wydechowe, jednak były w kształcie litery Z. Z dziurą na spodzie. Łapały powietrze, piach i kurz, ale tylko ten pierwszy dostawał się silnika, maszyny. Piach i kurz był wyrzucany na zewnątrz za sprawą powietrza które dostawało się do filtra ów dziurą na spodzie. Motocykl wydawał się jeszcze większy niż był, Sylvia musiała sobie z tym poradzić. Do tego dochodziły osłony na kolana w kształcie rynien oraz na dłonie. Większy pojemnik na węgiel na dłuższe dystanse i nowa opona tylna, z grubszym bieżnikiem.
Wstał patrząc na swoje dzieło… Nawet mu się podobał. Mógł śmiało powiedzieć, że wyszło mu lepiej niż z jego własnym.
Sylvia mogła go odbierać.
Spojrzał w kierunku zakładu. Sam Red nieco zamknął się w sobie po spotkaniu z Naomi, w dodatku Tommy który teraz mieszkał u Beth. Praca w laboratorium, nowy projekt, motocykle, może to właśnie było ucieczką od problemów. Może chciał to sobie w głowie ułożyć. W jakąś logiczną całość. W dodatku dochodziła sprawa Josha. Wciąż nie wiedział co było przyczyną, że go nie zaprosił na ślub. Nie chciał drążyć tego tematu. Najwidoczniej klasy społeczne i pochodzenie mimo ich współpracy wciąż były barierą. Tak o tym myślał.
Zebrał narzędzia wprowadził motocykl Sylvi do warsztatu wsiadł na swój i pojechał do Laboratorium.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
/ początek

Beth radosna niczym skowronek krzątała się po sklepie. Widać było, że kobieta odżyła a małżeństwo jej służyło. Uśmiechała się do klientów i wesoło z nimi gawędziła.
Doradzała, sprzedawał. Interes dzisiaj kręcił się całkiem nieźle. Widać dobre przyciągało dobre.
Ruszyła do witryny by przywiesić kartkę, że szuka pomocnika. Teraz, kiedy miała swoich mężczyzn koniecznie potrzebowała kogoś do pomocy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
/początek

W końcu udało im się umówić na konkretną godzinę. Jak on nie miał dyżuru, tak Beth coś wypadło i tak się mijali.
Skoro już mówimy o skowronkach i takich tam, to on też miał się całkiem dobrze! Co było aż dziwne.
- Witaj, Beth - zjawił się niczym ten duch -Miło cię widzieć.
Czy powinien już kupić łóżeczko ? Czy to było za wcześnie? Pokój już co prawda pomalował i w ogóle...ale nie zniósłby tego, jakby musiał to łóżeczko rozbierać. Może jednak poczeka?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
/ poczatek

Red siedzi w warsztacie!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Beth odwróciła się słysząc głoś Josha. No tak byli umówieni jakoś jej to zupełnie z głowy wyleciało w natłoku ważniejszych spraw. Zastanawiała się o co mogła chodzić.
Zerknęła w stronę gdzie bawił się Tommy. Nadal był dosyć poważny jak na małego chłopca ale Beth wierzyła, że w końcu się oswoi i nawet będzie narzekała na jego psoty.
- Witaj Josh.- uśmiechnęła się uśmiechem przeznaczonym dla klientów.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Coś tam słyszał na mieście, że Sanders/Randall/Ryder adoptowała chłopca, ale uznał, że być może to zwykła plotka. Zerknął na chłopca kątem oka i pomyślał, że chyba go gdzieś kiedyś widział. Chyba. Nieistotne w sumie.
- Wiem, że jesteś ostatnio bardzo zajęta, dlatego nie zajmę Ci dużo czasu. A właściwie to wam, bo dobrze by było, gdyby był też przy tym Red. Mam dla was obojga propozycję. - nie wiedział czy Beth wiedziała o jego szemranej działalności charytatywnej. W sumie to chyba nie miało przy tej rozmowie jakiegoś znaczenia.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
Red wszedł! Bo lubi wchodzić. Zwłaszcza do sklepu Beth. W dłoniach trzymał dość spory karton. Chwilę się przyglądał dwójce.
- Cześć Josh - rzucił odstawiając karton na ladzie. Dobrze że nie było tu Hanki bo było by straszne niebezpieczeństwo.
Podszedł do Josha by podać mu dłoń. Gdy to zrobił cofną się dwa kroki by stanąć przy Beth, tuż obok, nawet otarł się o jej ramie. Pytająco spojrzał na Josha a potem przeniósł wzrok na żonę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Ciekawe skąd on wiedział, że jest taka zajęta. Beth uznała że to raczej kurtuazyjny zwrot i tyle. Nie sądziła by Josha tak naprawdę interesowało co ona robi. Z drugiej strony była ciekaw o co mu chodzi.
- Zaraz go...- nie dokończyła bo jej mąż właśnie się pojawił w sklepie. Ciekawe co miał w tym kartonie. Uśmiechnęła się do niego ciepło a potem spojrzała pytająco na Josha.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Uścisnęli sobie z Redem dłonie, uśmiechnął się lekko. Załóżmy, że gdzieś usiedli, bo nie będą tak nad sobą stać, a Grant z założenia był dość wysoki, to głupio tak nad panią Ryder stać.
- Mam dla was propozycję współpracy. - zaczął i wyciągnął teczkę, z napisem "Ultima 1.0" - Przejdę od razu do rzeczy. Stworzyłem nowy typ protezy beznapędowej, zupełnie nowy model i typ podłączania, wmontowałem ją już sobie i pierwszej pacjentce. Wyniki przeszły wszelkie moje oczekiwania. - podał jej teczkę, by sobie obadała projekt, z którego raczej mało co rozumiała. - Jednakże jak to jest z nowymi technologami, jest to cholernie drogie i nie ma opcji by weszła do masowej produkcji.
Odchrząknął.
- Udało mi się znaleźć sponsora, co nie rozwiązało jednak sprawy dystrybucji. Nie owijając w bawełnę chciałem zaproponować wam współpracę. Jeżeli chodzi o mój wkład...czy raczej mojego sponsora, byłyby to fundusze na sklep i modernizację i rozbudowę warsztatu z prawdziwego zdarzenia oraz moje protezy na wyłączność. Mógłbym też zająć się sprzedawanymi przez was modelami, ulepszaniem ich. W zamian miałbym rynek zbytu, możliwość dalszego rozwoju projektów, no i udziały w zyskach. Innymi słowy można to nazwać połączeniem sił.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
- Yyyyyyyyyy - tyle powiedział Red. Potem przyglądał się reakcji Beth, w zasadzie nie mógł za nią decydować o sklepie na jeden dzień po ślubie, słuchał z uwagą. Przeanalizował pewne fakty. Sklep był dziełem Beth i jej poprzedniego męża nie czuł mocy podejmowania decyzji o jego dalszych losach.
Podrapał się po brodzie. U Reda w głowie siedział całkowicie inny projekt, oddalony w zupełności od prac nad jakimikolwiek protezami. Miał pomagać, ale to by wiązało się z nowym etapem sklepu jego i Beth. Czy tego chciał, czy Beth tego chciała? Czy da rade połączyć dwa projekty. Trochę miał wątpliwości, mieszane uczucia, nie spodziewał się. To nie on będzie musiał podjąć decyzję.
- A kto jest sponsorem? - zapytał trochę niepewnie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Beth spojrzała na Josha zaskoczona. Nie spodziewała się takiej propozycji. Na chwilę więc zaniemówiła a w głowie sporo myśli się jej kłębiło. to fakt przez ostatni rok prowadziła sklep bo musiała, bo nie miała wyboru najmniejszego a le teraz wszystko wchodziło ma nową drogę. Prawdę mówiąc chciała przekazać zarządzanie Redowi a samej tylko pomagać jak wcześniej. Liczyła na powiększenie rodziny.
- Red?- spojrzała pytająco na męża. Wiedziała, że ten ma swoje plany a decyzję i tak zamierzała pozostawić w jego rękach. To on był głową rodziny.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
- Oliver Black. - spojrzał na Reda i czekał
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
- Ale, yy, no ten co, yy nie wiem... - odpowiedział. Patrząc pytająco na Beth, że niby co on ma podejmować decyzję? Z jakiej racji.
- Czy rozmawiałeś z nim o mnie? - zadał kolejne pytanie, to by wyjaśniało dlaczego Black chciał się z nim spotkać. Co prawda Hazel wspominała zupełnie o czymś innym. Hm może to go zmyliło.
- No dobrze... - nie było zgody ale otrzeźwienie umysłu.
- Czyli tak, chcesz sprzedawać protezę u Beth w sklepie, dzielić się zyskami, rozbudować sklep i warsztat, znam się na mechanice ale nie na ludzkich tkankach, nie zajmowałem się takimi rzeczami. Kto miał by to niby robić, trzeba by było kogoś zatrudnić, rozszerzenie asortymentu przeznaczonego dla nielicznych? Czemu nie, wyłączność sprzedaży czemu nie, ale przecież mógłbyś to robić w każdym innym miejscu. Dlaczego tutaj? Dlaczego ten sklep? Skąd taka decyzja? Dlaczego chcesz sie dzielić zyskami?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Beth kiwnęła lekko głową. No on miał podejmować decyzje. On w tym domu nosił spodnie i to jego zdanie miało decydujący głos. Pani Ryder na takich rzeczach się nie znała. Zresztą ufała Redowi. Wierzyła, że decyzja, którą podejmie będzie najlepsza dla ich rodziny.
Słuchała całego szeregu pytań, które padły z ust męża a potem przeniosła wzrok w oczekiwaniu na odpowiedź Granta. Kto wie czy nie chciał ich wykorzystać, oszukać by jeszcze bardziej wybić się w elitarnym gronie, przecież z Redem nawet nie zasługiwali na zaproszenie na jego ślub.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Josh nadal zachowywał uprzejmy spokój, nawet po tym jak zalało go tsunami pytań Reda.
- Nie, nie rozmawiałem z nim o Tobie. Dał mi jednak pewną swobodę w tym, z kim bym miał współpracować. - uśmiechnął się delikatnie. - Proteza to w większości, mimo wszystko maszyna, tak naprawdę sama baza protezy wymaga interwencji kogoś, kto zgłębił neurologię mechaniczną. Wszystkiego zresztą można się wyuczyć. No i oczywiście trzeba by kogoś zatrudnić. Gdybym miał siedzieć nad każdą pojedynczą protezą, nie miałbym czasu na moich pacjentów, a to mój priorytet. Jestem przede wszystkim lekarzem. - patrzył na niego spokojnie. -Mógłbym założyć własny biznes, ale po co ? Tak jak mówiłem, chcę się skupić na leczeniu, nie na biznesie. Nie chcę tracić tego co najcenniejsze w mojej pracy. Sklep Beth jest najrozsądniejszym wyborem, zresztą sam często tu zamawiam części. Wprowadzenie Ultimy, nie tylko rozszerzy wasz asortyment. To też rozszerzy grupę odbiorców. Co suma sumarum zwiększy zyski.
Oczywistym było od pewnego czasu, że pacjenci z elity, zwracali się do niego bezpośrednio by to on zaprojektował i zbudował protezę osobiście, chociażby taka Emily.
- Jeżeli...połączylibyśmy nasze siły i stworzyli wspólny biznes, to każda ze stron musi mieć z tego zyski, prawda ?
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Sklep z protezami
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 22 z 23Idź do strony : Previous  1 ... 12 ... 21, 22, 23  Next
 Similar topics
-
» Sklep z protezami
» Sklep z drobiazgami
» Sklep spożywczy.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-