IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sklep z protezami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 13 ... 23  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :



Cennik:
1. TYP I
Podstawowe, często zacinające się, trochę zardzewiałe
Dłoń - 7 kredytów
Przedramię - 10 kredytów +1 do kondycji
Ramię od barku - 20 kredytów +1 do kondycji
Stopa - 16 kredytów
Noga od kolana - 30 kredytów +1 do kondycji
Noga od biodra - 52 kredyty +1 do kondycji
Wózek inwalidzki napędzany parą – 60 kredytów

2. TYP II
Produkty średniej jakości, rzadko się zacinające, będące mieszanką między podstawowymi protezami, a tych z najwyższej półki.
Dłoń - 48 kredytów +1 do kondycji, +1 do reakcji
Przedramię - 60  kredytów +2 do kondycji, +1 do reakcji
Ramię od barku -85  kredytów +3 do kondycji, +1 do reakcji
Stopa - 48  kredytów +1 do kondycji
Noga od kolana - 75 kredytów +2 do kondycji
Noga od biodra - 96  kredytów +3 do kondycji
Wózek inwalidzki napędzany parą – 120 kredytów

3. TYP III
Protezy najwyższej jakości, często z nowymi elementami, cicho chodzącymi.
Dłoń – 145 kredytów +2 do kondycji, +2 do reakcji
Przedramię – 180 kredytów +3 do kondycji, +2 do reakcji
Ramię od barku – 240 kredytów +4 do kondycji, +2 do reakcji
Stopa – 145 kredytów +2 do kondycji
Noga od kolana – 220 kredytów +3 do kondycji
Noga od biodra – 300 kredytów +4 do kondycji
Wózek inwalidzki napędzany parą – 360 kredytów

4. Usługi
A) Konserwacja od 1 kredytu, w zależności od stopnia złożoności protezy – cena negocjacyjna
B) Naprawa od 2 kredytów, w zależności od rozległości uszkodzenia i ceny nowych elementów zamiennych – cena negocjacyjna


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Sro Kwi 02, 2014 12:52 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
-Nie, nie przypominam sobie takiej sytuacji. Nikt nie chciał od nas pieniędzy. Co do protez to wiadomo, że klienci usiłują czasami wynegocjować niższą cenę ale nikt nie groził nam z tego powodu. To były raczej takie normalne sytuacje. Widzi pan my żyliśmy naprawdę spokojnie i No... Noah.- zacięła się lekko przy imieniu męża.- On nikomu nie wadził.
Spojrzała na policjanta z lekką zadumą we wzroku. Usiłowała sobie przypomnieć jakikolwiek incydent ale nic takiego nie miało miejsca.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Pokiwał ze zrozumieniem głową.
- Rozumiem, rozumiem... - ponownie się zamyślił - a czy po tym całym zdarzeniu ktoś był u pani? - zapytał.
- Słyszała pani na pewno, ze nie tylko pani padła ofiarą.... tak tylko że pani... - przerwał spuszczając głowę, jakby chciał obdarzyć szacunkiem i chwilą ciszy śmierć jej męża.
- Postaramy się wyjaśnić okoliczności, mam przeczucie że to wszystko to ie przypadek.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
- Chodzi panu zaraz po wybuchu? Czy potem jak się to uspokoiło? - nie bardzo zrozumiała kiedy ktoś miałby u niej być. Bo wyciągnął mnie ten mężczyzna, na ulicy była Laura a potem Fran mnie do Bernarada zabrała. Ostatnio kręciło się tutaj sporo robotników no i Naina mi pomagała w uprzątnięciu tego bałaganu.- spojrzała na policjanta. Liczyła, ze ten znajdzie winnego śmierci jej męża.
- Tak wiem, że tej nocy dokonano innych aktów wandalizmu na naszej ulicy. Tylko czy to była przykrywka czy przypadek?- zapytała Nathana.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
W głowie Nathana urodziło się kilka myśli. Jednak nie dzielił się z kobietą tym co mu przyszło do głowy, nie chciał robić jej też nadziei słuchał uważnie co mówi.
- Chodzi mi po tym jak się uspokoiło, teraz... - potem jednak ponownie wpadł w tok myślowy.
- A po wybuchu kto pani pomógł... no nic... proszę mi powiedzieć, czy mogła by pani przyjść na komisariat i powiedzieć kto był z panią zaraz po wybuchu... wiem że dla pani to ciężkie doświadczenie i przeżycie, ale chcielibyśmy ustalić sprawcę lub sprawców...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
- Nie teraz nikogo nie było. Tyle, że kręcili się tutaj robotnicy remontujący sklep więc ktoś obcy mógłby się łatwo tutaj dostać. Zapytam Nainę, może ja coś zaniepokoiło jak mi tutaj pomagała ale pewnie by się tym ze mną podzieliła więc wątpię.
W duchu doszła do wniosku, że mężczyzna jest uprzejmy i taktowny. Zważał na to by nie zranić jej uczuć. Była mu za to wdzięczna, bo rozdrapywanie tej rany stale i na nowo wcale nie przynosiło jej ulgi.
- Oczywiście jeżeli jest taka potrzeba to mogę się pojawić na komisariacie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
- Chyba, że woli pani aby ktoś przyszedł tutaj do pani, spisać to wszystko - rzucił z lekkim uśmiechem - tutaj może było by pani lepiej niż tak służbowo. Co pani na to?
Zawiesił wzrok z wyczekiwaniem, nie wiedział kto by mógł się tym zająć, może właśnie jakaś kobieta. Wtedy było by zupełnie łatwo jej przejść przez to wszystko.
Mimo że Nathan był szorstkim gliną, był czuły na krzywdę ludzką. Czasami mówiło się o nim że jest aż za natto gorliwy na niesienie pomocy innym. Gryzło się to nie raz z jego wizerunkiem twardziela, ale tak został wychowany.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
- A pan nie może tego od razu spisać?- zapytała bo nie widziała powodu dlaczego by tak nie można było zrobić. Złożyłaby zeznania od razu i nie musiał kilkanaście razy odpowiadać na te same pytania. Przy innym oficerze będzie musiała wszystko na nowo rozdrapywać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
- No dobrze- sięgną po notes i ołówek który nosił w kieszeni. Oparł się o ladę stawiając na niej pudełko
- Właściwie to wiem wszystko, ale chciał bym poprosić o dane personalne osób które z panią były zaraz po zdarzeniu - dodał, podnosząc wzrok na kobietę.
- Wiem ze to trudne i rozumiem panią, wałkowanie tego samego w kółko i wracanie postaramy się nie nachodzić pani zbyt często.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
- Ze sklepu wyciągnął mnie jakiś mężczyzna nie znam go....On potem wrócił po  Noaha ale ....- Pokręciła bezradnie głową i w oczach pojawiły się jej łzy.- Na ulicy był tłum, dużo ludzi i była tam Laura ona mnie podtrzymywała z jakimś innym mężczyzną, którego nie znam.- zamilkła na moment no a potem przyszła Frances Payne i Alice Reeves i oni zabrali mnie do księgarni do Bernarda. Nie pamiętam zbyt wiele to wszystko jest gdzieś za mgłą.- pokręciła lekko głową i potarła rękami ramiona, krzyżując je na piersi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Zapisywał skrzętnie wszystko na karce.
- Zarówno w sklepie AGD i w księgarni też były powybijane szyby... czyli mówi pani że nie zna tych dwóch mężczyzn... - podkreśliłem zdanie, zależało mu wyraźnie na ustaleniu tych dwóch osób.
- Laura? - zapytałem nie skojarzył że chodzi o burdelmamę, o Laure Leviani. Nathan był bystry ale nie był jasnowidzem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
-Tak o tych szybach dowiedziałam się później. Nie znam tych mężczyzn. Nawet nie potrafię ich zbyt dokładnie opisać. Jeden chyba nosił okulary, ten który mnie trzymał na ulicy ale naprawdę nie mam pewności.
Policjanta chyba nie dziwiło to, że bardziej pamięta inne rzeczy niż twarze ludzi. W końcu to był dzień, kiedy jej szczęście legło w gruzach.
- Nazwiska Laury nie znam. - jakkolwiek dziwnie by to mogło zabrzmieć taka była prawda.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Tak zdawał sobie sprawę że kobieta niewiele pamięta, szok, emocje, wybuch, wszystko to razem zdawało się wystarczająco wpływać na pamięć. Chłopak w okularach... dopisał Lamb do listy.
- Dobrze, rozumiem - czyli wiedział nie wiele, dwóch facetów którzy byli tuż po zdarzeniu, mogli coś widzieć, potem Laura.
- Myślę że to wszystko, jeśli coś ustalimy na pewno się pani o tym dowie - dodał ruszając do wyjścia - będziemy robili wszystko aby znaleźć sprawce.
Dodał po czym opuścił sklep.

---> posterunek policji.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 277
avatar
Metis Curbeam
<--- skądśtam

Metis długo się zastanawiała nad tym, co chce zrobić. Było jej bardzo przykro, gdy przeczytała w gazecie, że sklep państwa Sandersów spłonął, a pan Sandersów stracił życie. Takie tragedie zawsze niemal wyciskały jej łzy z oczu, bo sama była sierotą i dobrze wiedziała, jak to jest kogoś stracić. Kiedy jednak szukała pracy - bo tak, szukała, nie chciała skończyć w fabryce, a Red przecież jej mówił, że może być kim chce! - pomyślała, że może to jest moment, w którym pani Beth będzie potrzebować pomocy, może będzie kogoś szukać... Raz kozie śmierć. Po prostu.

Metis weszła do sklepu, trochę cicho, trochę zlękniona faktem, że sama chce zapytać o pracę. Szukała wzrokiem właścicielki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Dzwoneczki nad drzwiami zadzwonił. Dla Beth był to sygnał, że w lokalu pojawił się klient. Powinna więc zejść z tej drabiny i odłożyć porządkowanie nowego asortymentu na później.
W chwilę później stanęła przed dziewczyną w ciemnej sukience, usiłując przygładzić niesforne kosmyki wymykające się z koka. Nadal miała cienie pod oczami i mocno zeszczuplała bo apetyt ostatnio jej nie dopisywał.
ej duże brązowe oczy spoglądały na nowo przybyłą z ciekawością, ale nie było to nachalne spojrzenie tylko ciepłe i życzliwe.
-Dzień dobry w czym mogę pomóc.- przywitała się a dyskretna lustracja młodziutkiej dziewczyny uświadomił jej, że ta raczek nie potrzebuje protezy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 277
avatar
Metis Curbeam
Gdy tylko pani Sanders się odezwała, Metis jakby nagle się spłoszyła i zaczęła nerwowo skubać jeden z rękawów swojej skromnej sukienki. Nie była już taka pewna tego, co robi. Nie była nawet zdeterminowana. Tak naprawdę to chciała powiedzieć, że pomyliła sklepy i uciec, bo głupio jej strasznie było pytać o pracę. Ale skoro już tutaj była... Westchnęła, chociaż chciała przecież odetchnąć, by dodać sobie otuchy! Podeszła do lady i spojrzała nieśmiało na właścicielkę.

- J-ja... - westchnęła raz jeszcze i zaczęła od początku. - Chciałam zapytać czy nie potrzebuje pani może kogoś do pomocy w sklepie. - wykrztusiła w końcu z siebie i spuściła wzrok.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Beth czekała z życzliwym uśmiechem na ustach aż dziewczyna powie po co przyszła. Wyglądała na nieco niezdecydowaną. Sandersowa nie miała pojęci co może taka młodziutką dziewczynę sprowadzać w jej progi. Chyba nie była żadną znajomą Noaha, która chciałaby złożyć kondolencje. Zresztą skąd jej mąż miałby takie młode znajome.
- Ja ...-zawahała się słysząc pytanie i rzuciła spojrzenie na część sklepu, gdzie wcześniej przesiadywał jej mąż.- Właściwie tak ale potrzebowałaby bardziej kogoś do napraw i może nieco starszego.- dokończyła z namysłem a potem westchnęła, bo przypomniało się jej, że kiedyś sama była w wieku tej dziewczyny i szukała pracy i swojego miejsca na ziemi.
- Znasz się chociaż trochę na mechanice?- zapytała, chociaż chyba już decyzję podjęła.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 277
avatar
Metis Curbeam
Myślała, że pani Beth od razu odmówi, więcej! że ją wyrzuci ze sklepu (chociaż nie wyglądała na tego typu kobietę) i aż się Metis oczy zaświeciły na zadane pytania, to oznaczało, że miała jakieś szanse.

- Tak, trochę się znam. - przyznała z lekkim uśmiechem. - Pracuję teraz w fabryce, składam tłoki... - zaczerwieniła się. - No w każdym razie mam zwinne dłonie i szybko się uczę. Na pewno bym sobie poradziła.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Beth nadal się wahała. Praca w fabryce rur to nie to samo co precyzyjna praca przy protezach. Z drugiej strony każdy musiał gdzieś zaczynać a dziewczyna wzbudzała zaufanie. Przez chwilę zastanawiała się co zrobiłby Noah na jej miejscu. Czy dałby dziewczynie szansę czy też odprawił ją z kwitkiem? Tergo jednak nigdy się nie dowie musiała podjąć decyzję sama.
Problem Beth stanowiło to, że zamiast usłuchać swojego rozumu zazwyczaj kierowała się sercem. Tak też postąpiła w tym wypadku i oby tego nie żałowała.
- Słuchaj...- tu uświadomiła sobie, że nie zna imienia dziewczyny. - Dam ci szansę. Zobaczymy jak sobie poradzisz.
Ciężko będzie patrzeć na miejsce pracy Noaha zajęte przez kogoś innego ale nie miała innego wyboru jak nie ta dziewczyna to ktoś inny.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 277
avatar
Metis Curbeam
Metis była onieśmielony i zestresowana swoją własną śmiałością. Chociaż była zdeterminowana, to jednak ciągle się bała, że zostanie odprawiona z kwitkiem. Właściwie to czekała właśnie na tę sytuację, więc kiedy usłyszała zgodę podniosła na Panią Sandersów wzrok i zamrugała zaskoczona.

- Naprawdę? - po chwili jednak niemal podskoczyła z radości i wyciągnęła w stronę kobiety dłoń. - Jestem Metis Curbeam. Na pewno będzie pani ze mnie zadowolona! Dziękuję!

Miała ochotę rzucić się kobiecie na szyję i ucałować z wdzięcznością. No ale wiadomo, nie mogła. Nie wypadało.

- Mogę zacząć kiedy tylko pani chce!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
-Beth. -uścisnęła wyciągniętą dłoń.- Miło mi cię poznać.- uśmiechnęła się do niej ciepło. Tak jak tylko ona potrafiła. Ostatnio nie często na jej buzi pojawiał się ten uśmiech ale entuzjazm dziewczyny był tak widoczny, że nie mogla się powstrzymać. Miała nadzieję, że współpraca dobrze się im ułoży.
- Umówmy się na poniedziałek, na dziewiątą rano. Wtedy otwieram.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 277
avatar
Metis Curbeam
- Pani Beth, przyjdę na pewno! - uśmiechnęła się jeszcze szerzej. - Nie zawiodę pani!

Red miał rację - jeśli tylko w siebie trochę uwierzy, to moze być kim chce. Metis uwierzyła w końcu, że może się wyrwać ze slumsów, zrobić coś ze swoim życiem, a nie tylko czekać aż życie zrobi coś z nią. Nadal była trochę onieśmielony, ale teraz przynajmniej całkowicie i szczerze radosna.

- W takim razie... Hmm, do poniedziałku, Pani Beth!

Uścisnęła kobiecie rękę na pożegnanie, potrząsając nią zdecydowanie za bardzo entuzjastycznie, ale tak sie cieszyła z tej nowej pracy! Co prawda to na razie okres próbny, ale Metis wiedziała, że da radę.

Pomachała jeszcze przed wyjściem i już jej nie było.

----> slumsy
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
>> mieszkanie Karen Greenfield

W drodze do sklepu Karen naszło na przemyślenia.
"Beth. Droga Beth. Po śmierci jej męża nie było mnie przy niej... choć ona starała się mi pomóc, gdy umarła mama. Nie zachowywałam się zbyt przyjazne. Stroniłam od ludzi - również od tych najbliższych... A jednak coś mi mówi, że Beth mnie zrozumie" - rozważała. - Tak, Beth mnie na pewno zrozumie - dodała pod nosem i przyspieszyła kroku, jakby bała się, że za chwilę może się rozmyślić i zawrócić na pięcie do domu.
Jednocześnie coś jej cały czas szeptało: "Trening, trening, trening". Wszak była to pora ćwiczeń, a Karen rzadko zdarzało się zmieniać swój własny grafik związany ze szlifowaniem techniki tanecznej. Czuła jednak, że to dla niej ważny moment i jeśli teraz nie otworzy się na świat - choćby to miał być świat ograniczony do postaci Beth - to długo jeszcze nie wyrwie się z marazmu, w który ostatnio popadła.
Karen stała u drzwi sklepu. Serce zabiło jej mocniej, zamarła w bezruchu, wyciągnąwszy rękę w stronę drzwi... Czuła się, jakby miała rozmawiać z Beth pierwszy raz w życiu; jakby pierwszy raz w życiu miała przejść przez te drzwi; jakby coś niesłychanego miało się wydarzyć już w momencie przekroczenia progu.
I miało - w głowie Karen przede wszystkim.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Beth krzątała się po sklepie. Po remoncie nie pozostał nawet ślad po wybuchu i nikt by nie powiedział, że jeszcze niedawno rozegrała się tutaj jakakolwiek tragedia. Wystarczyło jednak by kobieta przymknęła oczy a przed oczami stawał jej obraz zniszczonego, dymiącego i pokrytego gruzami pomieszczenia. Nie chciała przywoływać tego wspomnienia, bo na pewno by się ponownie rozkleiła. O ile w ciągu dnia udawało się jej trzymać formę to w nocy często łkała w poduszkę. Pewnie dlatego nie mogła się pozbyć ciemnych obwódek dookoła oczu, które podkreślała ciemna sukienka.
Ostatnio spędzała więcej czasu w sklepie niż we własnym mieszkaniu. Tutaj wśród klientów i wiecznego zabiegania było jej łatwiej niż w wielkim, pustym mieszkaniu. Teraz też zajmowała się ułożeniem ekspozycji tak by bardziej przyciągała uwagę klientów.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
Karen przez sklepową szybę dostrzegła krzątającą się wewnątrz Beth - i w tym momencie wszelkie wątpliwości ją opuściły. Zrozumiała, że brakowało jej kontaktu z Beth przez te wszystkie miesiące. Karen niemalże zapomniała, że Beth również przeżywa swoją tragedię - nic w wyglądzie sklepu o tym nie przypominało. Widząc ją teraz za tą szybą miała wrażenie, że nie widziały się góra tydzień-dwa. Zapragnęła czym prędzej przywitać się z przyjaciółką. Otwierając drzwi sklepu, Karen poczuła się, jakby ostatnie miesiące jej się tylko śniły, a dźwięk znajomych dzwoneczków jakby wybudził ją z trwającego zbyt długo letargu.
- Beth! Dzień dobry, Beth! - Karen radośnie przywitała się z przyjaciółką, idąc ku niej pewnym radosnym krokiem i wyciągając przed siebie w łagodnym geście dłoń.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Usłyszała otwierające się drzwi i odwróciła się w ich stronę. Była pewna, że to jakiś klient pojawił się w jej skromnych progach szukając odpowiedniej dla siebie protezy. Jednak jej przeczucia okazały się zupełnie chybione bo w jej stronę zamiast klienta szła  Karen. Beth z lekkim uśmiechem na ustach ruszyła w jej stronę i ujęła wyciągnięte dłonie przyjaciółki.
- Kochana jak dawno cię nie widziałam.- była pewna, że znajoma słyszała o nieszczęściu, które ją spotkało.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Sklep z protezami
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 23Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 13 ... 23  Next
 Similar topics
-
» Sklep z protezami
» Sklep z drobiazgami
» Sklep spożywczy.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-