IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bar "Claudette"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 11, 12, 13, 14  Next
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
First topic message reminder :


Cennik:
Bimber, kieliszek - 12R
Wódka Exclusive, kieliszek - 30R, butelka - 1,10K
Whiskey Old Jim, szklanka - 36R
Gin, szklanka - 48R
Piwo jasne z kija - 24R
Piwo dry stout z kija - 30R
Kawa - 18R
Herbata - 12R

Przekąski:
PYTAĆ W BARZE

Karta dań:
Zestaw śniadaniowy (jajka, bekon, fasolka, chrupiące grzanki, masło, kawa) - 1 K 80 R
Zestaw obiadowy I (zupa dnia, stek wieprzowy, warzywa sezonowe) - 2 K 40 R
Zestaw obiadowy II (zupa dnia, żeberka, smażone ziemniaki, deser) - 2 K 40 R
Zestaw obiadowy III (zupa dnia, pieróg z wołowiną, ziemniakami i cebulą, deser) - 2 K 20 R
Specjalność Szefa (zupa dnia, placek z jagnięciną, tłuczonymi ziemniakami i groszkiem) - 2 K 40 R

ZAWARTOŚĆ KARTY MOŻE ULEGAĆ ZMIANIE!
OBOWIĄZUJE SAMOOBSŁUGA!


_____________________________________
- Ktoś go zabił, do dzisiaj nie wyjaśniono jego śmierci. Znaleźli go martwego w jakiejś ulicy, takie miasto ludźmi z trzeciej strefy nikt się nie przejmuje, nooo prawie nikt - uśmiechnął się do Beth. Mało było takich ludzi oddanych sprawie jak ona czy nawet Grant.
- oooo takiej Burnett piszą niemal w każdym numerze albo tej upadłej dziennikarce a o tych co giną tuuu, znikają - pokręcił z rezygnacją głową, potem uśmiechnął się szeroko widząc entuzjazm.
- Spokojnie ale myślę że możesz planować urlop na kilka dni... właściwie to wszystko mam co potrzeba... Ciepłe ubranie na noc, dobry płaszcz, prowiant leki, takie tam, woda, paliwo i broń by się przydała - ostatnie zdanie niemal wyszeptał. Kątem oka spojrzał na Romka... Mógł wiedzieć gdzie taką można dostać.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 65
avatar
Isabelle Carter
- Po prostu się znalazłam - powiedziała ostrym tonem, zgarniając pieniądze ze stołu i wliczając do kasy.
- A czy w tym, że po prostu byłam ciekawa, jest coś złego? Czy jest to aż taką pańską tajemnicą? - prychnęła.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 15
avatar
Dan Bailey
- Nie widzę problemu w pytaniu, ale odpowiedzi. Nie wszystko jest przeznaczone dla uszu obcej osoby. Wystarczy powierzchowna rozmowa. - cały czas trzymając uprzejmy ton, mimo, iż kobieta niemalże go okrzyczała.
- Skoro po prostu się znalazłaś, to w porządku. - mruknął, zastanawiając się nad czymś, po czym  dodał:
- Ja na twoim miejscu rzuciłbym tę robotę. Sama obsługiwać pub. A gdzie szef i reszta pracowników? - zaciekawiło go, że na razie z pracowników widział tylko te dziewczę. Chwilę nawet zastanawiał się nad sterroryzowaniem dziewczyny i kradzieżą pieniędzy, ale uznał, że byłaby to głupota. Po pierwsze, ona już widziała jego twarz. Po drugie, dookoła byli klienci, a każdy mógł być uzbrojony bądź niebezpieczny. Po trzecie, nie widział w tym za bardzo sensu - babka nie zachowywała się jak ktoś, kto by dał sobie w kaszę dmuchać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 65
avatar
Isabelle Carter
Isabelle była mocna w gębie, ale jeśli przyszłoby co do czego, pewno nie poradziłaby sobie z napastnikiem. Mogła jedynie paplać i ubliżać innym - fizycznie, gdyby na dodatek ktoś miałby broń, spanikowałaby zapewne. Ale tego Dan wiedzieć nie mógł. Dla niego Is była pyskatą, pewną siebie dziewuchą.
Na jego odpowiedzi mruknęła coś niewyraźnie. Zainteresowała się dopiero pytaniem o pracowników. Zmarszczyła brwi zdziwiona pytaniem mężczyzny.
- Jakbym miała pewność, że znajdę coś lepszego, to bym rzuciła... - powiedziała wolno. - Zmieniamy się przecież, to normalne.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 15
avatar
Dan Bailey
Podrapał się po brodzie. Chwilowo żal mu było tej dziewczyny, bo taka praca pewnie mało przynosiła zysków. Ale stwierdził, że to nie jego broszka, i odszedł od tego tematu prawie całkowicie.
- W slumsach nie jest trudno o dobrą pracę. Może inaczej, nie jest trudno o pracę lepszą niż to. - mruknął, przecierając oczy. Kusiło go, żeby kupić jeszcze jedną szklankę whiskey, ale wolał nie wydawać już pieniędzy.
- Zostań gospodynią u jakiegoś gościa z drugiej strefy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 65
avatar
Isabelle Carter
Drwiący uśmieszek zatańczył na twarzy Isabelle. Ona służącą? Woli już użerać się z pijusami w Claudette, aniżeli usługiwać jakimś... drugostrefowcom! Aż tak nisko nie upadła, o nie.
- Tak, jak zacznę kraść. Lub pracować jako prostytutka - westchnęła, odpowiadając na uwagę jegomościa o pracy, po czym dodała, szczerze oburzona: - Ja służącą? Przepraszam pana bardzo, ale aż TAK nisko to ja jeszcze nie leżę. Nie będę gotowała obiadków dla jakiegoś starego kawalera.
Prawdopodobnie dlatego, że Isabelle potrafiła ledwo ugotować coś dla siebie...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 15
avatar
Dan Bailey
Podrapał się z zakłopotaniem po głowie. Faktycznie, w slumsach można było dobrze zarobić, parając się jedynie brudną robotą. Chociaż kradzież nie była akurat zła. Ale oczywiście Danny nie mógł jej tego powiedzieć.
- Fakt... Hmm, to nie wiem. Mogłabyś zostać łowcą nagród. Jeśli lubisz adrenalinę. - osobiście gardził takimi osobami - w większości były to pojeby, które bez odpowiedniego przeszkolenia myślały, że staną się postrachem wśród rzezimieszków. Ale, cóż, często na marzeniach się kończyło. Nie mógł od tak zamilknąć, bo zrobiłoby się dziwnie, a potem zaczęłyby się dziwne pytania.
- Pozostaje więc tylko nadzieja, że przyjdą lepsze dni.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 73
avatar
Benjamin Boozer
<-- Przychodnia

Benjamin wpadł do baru w samą porę. Nie widział nigdzie szefa, a to dobrze. Pewnie siedział na górze i nie zwrócił uwagi na drobne spóźnienie Boozera. Wszedł na zaplecze, odwiesił kapelusz na kołek, umył twarz i ręce, po czym usiadł na swym krzesełku za ladą.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 65
avatar
Isabelle Carter
- Może przyjdą, może nie - powiedziała Is, w tym momencie zaczynając wątpić, czy aby szklanka jest do połowy pełna. No a potem przyszedł Ben. Zerknęła na niego, po czym wróciła do lady. Gdy wrócił z zaplecza, z ciekawości spytała:
- Jak noga? Do szpitala widzę, ze też poszedłeś?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 73
avatar
Benjamin Boozer
Benjie westchnął głośno i przeciągle. Zapalił by jointa, ale jeszcse nie ta godzina i w barze za dużo osób. Troszkę się zmachał tą drogą ze szpitala w pierwszej strefie, do swojej meliny. Do słodkiej, małej Claudette, matki rozpusty i przemocy. Hmm, może nie akurat w takiej kolejności. Dystans przeszedł ultra szybkim krokiem, starając się co jakiś czas biec, ale noga dawała się we znaki. Spocony Ben miał ochotę nieco odpocząć. Zerknął na Isabelle z dołu i mruknął mimochodem.
- Jakoś... - po chwili jednak postanowił się zreflektować i rzekł
- Kulas dobrze, ale przez ten szpital musiałem się cholernie spieszyć i znów trochę boli. - zaczął masować lekko udo, nie podnosząc na nią wzroku. Dopiero po chwili zerknął na nią, nie poruszając nawet głową.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 65
avatar
Isabelle Carter
- Czyli jednak mnie posłuchałeś - powiedziała Isabelle ze zwycięską nutą w głosie. Przynajmniej zrobił jedną dobrą rzecz. - No i co, pogryźli cię tam? - bardzo nie swoim zwyczajem postanowiła zażartować, choć wredne, paskudne ogniki wciąż tańczyły w jej oczach. Ale cóż, jakimś cudem poratowanie Bena sprawiło, że zmieniła swój stosunek do niego z negatywnego na neutralny... dziwy jakieś chyba się stały.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 360
avatar
Naomi Young
/początek

Naomi ruszyła do Claudette, jak jej wspomniał Aaron. Co jej szkodzi spróbować? W końcu znali ją tam, często przychodziła. Może zapytać o ten węgiel. Ciekawe o ile jest tańszy?
Pojawiła się w końcu w barze i podeszła do Ala.
- Dobry. Kawę poproszę.. tylko taką mocną - źle spała? Oj tak.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 73
avatar
Benjamin Boozer
- No - odpowiedział krótko, masując udo. Sięgnął ręką po pierwszą lepszą szklankę spod lady i spojrzał na swoje odbicie. Nosek nawet jakoś wyglądał. Był troszku napuchnięty, ale z grubsza prosty.
- Pogryźć może nie pogryźli... - Chyba musi się trochę odstresować. Sięgnął w stronę, w którą zwykle sięgał w takiej chwili, ale nie odnalazł... Gramofonu... Kurwa... To się odstresował. Jeszcze gorzej! Ehh... Teraz przypomniał sobie o liście od Faith. Kiedy ona dokładnie miała zamiar przyjść? Ehh, nie ważne. Jej wizyta chyba mu dobrze zrobi... Oby przyniosła wódke...
- Is - spojrzał na nią w końcu.
- Dziękowałem ci już? Za to w uliczce. - Rozejrzał się lekko. Dostrzegł jedną twarz, która weszła do lokalu, ale skierowała się do szefa.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 68
avatar
Al Sullivan
Sullivan kilka minut temu wyszedł z zaplecza i stanął za barem. Rozlał kilka kufli piwa, opchnął trochę węgla i przeliczył środki zgromadzone w kasie. Nic specjalnego, raczej rutynowy dzień. Spojrzał na podchodzącą Naomi i zaraz zabrał się do robienia kawy, niespiesznie ale jednak.
- Dobry. - Odparł i po chwili krzątania kawa była już postawiona przed kobietą. - Osiemnaście rili.
Stanął w miejscu oczekując na zapłatę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 360
avatar
Naomi Young
- I.. słyszałam, że można dostać tu węgiel - przysunęła do siebie kawę, patrząc chwilowo w filiżankę czy też szklankę, by nie rozlać. Sięgnęła po cukier.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 68
avatar
Al Sullivan
Sullivan zmierzył kobietę hardym spojrzeniem. Gdyby jej tutaj nie widywał kazałby jej spieprzać do kopalni i tam kupić cały skład ale bywała tutaj, znał ją z widzenia a jemu ten węgiel ciągle zalegał. Złapał cukierniczkę i przytrzymał ją.
- Za cukier płaci się 4 kredyty od kostki. Ile kostek sobie życzysz?
Czyżby drgnęła mu powieka, ledwo widoczna spod tych jego gogli? Twarz pozostała nieruchoma, jakby wyzuta z życia. Podniósł fajkę do ust i pyknął raz, kłębię dymu posyłając w sufit.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 360
avatar
Naomi Young
Uśmiechnęła isę lekko. No tak, niby nie wiadomo kto słucha. Choć sama od paranoi szpiegowskiej była daleko.
- Dwadzieścia pięć.. trzydzieści kostek? - zastanowiła się. Nie wiedziała co z transportem. Coś się wymyśli. Podjedzie którymś samochodem z pracy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 68
avatar
Al Sullivan
- Płatność z góry lub część teraz i przy odbiorze, transport z cukierniczki wprost do filiżanki wliczony w cenę kawy.
Al odwrócił się na moment i opuścił pomieszczenie na rzecz zaplecza. Po kilku minutach wrócił z powrotem i z uśmiechem na ustach skierował się ku Naomi.
- Zorganizowane. Skąd wyszły te wieści?
Dobrze byłoby wiedzieć kto i gdzie rozpuszcza plotki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 360
avatar
Naomi Young
- Teraz i przy odbiorze.. - sięgnęła do wewnętrznej kieszeni lekkiej kurtki, ktorą miała na sobie. Wyciągnęła niewielką ilość banknotów, odliczyła 60K. Nie robiła tego ostentacyjnie. Zwinięte w rulonik banknoty w zamkniętej dłoni wyciągnęła do Ala.
Kto?
Przecież nie powie, że Aaron.
- Na kiedy? - zapytała zamiast tego.
- Znajomy znajomego. Wiedzieli, ze mam problem i ktoś mi wspomniał o takiej możliwości.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 68
avatar
Al Sullivan
Zmierzył ją spojrzeniem ale nie pytał więcej o źródło informacji. W trzeciej strefie każdy miał swoje a on miał ich najwięcej, zdecydowanie niezaprzeczalny atut w tych niepewnych czasach więc jeśli miała zamiar zachować te informacje dla siebie to nie miał zamiaru węszyć, miał mnóstwo spraw na głowie. Sięgnął po kredyty i sprawnie je odebrał. Nie musiał przeliczać, resztę przyniosą mu pracownicy od czarnej roboty.
- Jutro, tuż po zmierzchu.
Dyskretnie podsunął jej ołówek i kawałek kartki, udając że podsuwa jej cukierniczkę ze słodką zawartością. Czekał na adres.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 360
avatar
Naomi Young
- Dobrze, idealnie - uśmiechneła się, wpisała swój adres na karteczkę i wrzuciła cukru w kawę.
Miała nadzieję, że transakcję uda się sfinalizować i nie będzie z tym żadnych problemów. Wtedy miałaby węgiel o trzy kredyty taniej, a to drogą nei chodzi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 68
avatar
Al Sullivan
Uśmiechnął się ostatecznie i odebrał karteczkę z adresem.
- Zatem ustalone.
I wrócił Al do swoich obowiązków na zapleczu, gdzie skrupulatnie przeliczył całą kwotę przekazaną mu przez Naomi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 360
avatar
Naomi Young
Skinęła głową, wzieła w ręce kawę i odeszłą do jednego ze stolików, przy którym ją dopiła. Odniosła nawet filiżankę czy też kubek i w końcu wyszła. Stresowała się, troche. Co ciekawe, miałą wrażenie że mniej ją stresowało wprowadzenie Aarona do miasta niz to..
zt
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 391
avatar
Joel Miller
/ po miesięcznym przeskoku - wrzesień 2866

Joel nie był społecznym stworzeniem. Odkąd wyniósł się ze slumsów na obrzeża czuł się jak ryba w wodzie. Nikt go nie nachodził, policjantowi prowadzącego jego sprawę póki co umykał... więc co tu w zasadzie robił? W Claudette, w tłumie ludzi bogatszych od niego o mieszkanie? Ano słuchał, obserwował. Wytężał umiejętności percepcji do granic. Z zasłyszanych rozmów wiedział już że patrole policyjne i wojskowe zalewają slumsy od jakiegoś czasu, usłyszał już o budowie komisariatu i podsłuchał szepty wypowiadane z nadzieją iż rewolucjoniści wezmą w końcu sprawy w swoje ręce. Nie wiedział kim są Ci rewolucjoniści ale jeśli dojdzie do zabijania, to mogliby liczyć na pomoc Millera. Słuchał. Obserwował. Szukał sposobności na dostanie do się do centrum a Claudette oraz targ były jedynymi miejscami w tym parszywym mieście, gdzie takich informacji można zasięgnąć. Widział Sullivana ale typ go w pewien sposób odrażał, dlatego do niego nawet nie podszedł. Zastukał palcami w stół.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 806
avatar
Wodzirej
-...tak, podobno będzie jutro u Smithów - Joel mógł usłyszeć strzępek rozmowy.
- Ten lekarz z elity? Grant?
Rozległy się ciche syknięcia i próby uciszenia tego głośniejszego.
- Ciszej durniu! Ściany mają uszy.
Nastała chwila ciszy.
- Tak. Podobno leczy po cichu i nie bierze ani rilla. Strikerowi ostatnio kulasa uratował. W protezę wdawała się rdza i zakażenie, skończyłoby się pewno gangreną labo innym gównem.
Gruby, ten najgłośniejszy, podrapał się po tłustym podbródku.
- Ale...czemu ? Przeca nic z tego nie ma, ani rozgłosu, ani mamony. Głupi jaki czy co ?
Odpowiedziała mu cisza. Jednak każdy z nich pomyślał sobie, że jaki powód by nie był, dobrze było wiedzieć, że są tacy, co nie mają ich kompletnie w dupie.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 391
avatar
Joel Miller
Cudownie. Widział że prędzej czy później do tego dojdzie. Usłyszał co miał zamiar usłyszeć i wstał z krzesła na którym siedział, następnie podszedł do grubasa oraz jego kompanów i zatrzymał przy nich na chwilę. Nazwisko Granta. Strzał w dziesiątkę.
- Zaiste jesteś durniem. Słyszało Cię pół Claudette ale dziękuję za informacje. Bardzo. Dziękuję. Na przyszłość - lepiej bądź cichszy. Nigdy nie wiadomo kto to usłyszy.
Uśmiechnął się słodko do grubasa i wyszedł z baru. Nazwisko Smith było mu znane. W końcu kiedyś byli przez chwilę sąsiadami. Miał nadzieję że to właśnie o tych Smithów chodziło.

zt --> poszukiwanie Josha
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Bar "Claudette"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 11, 12, 13, 14  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Slumsy-