IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bar "Claudette"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 8 ... 14  Next
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
First topic message reminder :


Cennik:
Bimber, kieliszek - 12R
Wódka Exclusive, kieliszek - 30R, butelka - 1,10K
Whiskey Old Jim, szklanka - 36R
Gin, szklanka - 48R
Piwo jasne z kija - 24R
Piwo dry stout z kija - 30R
Kawa - 18R
Herbata - 12R

Przekąski:
PYTAĆ W BARZE

Karta dań:
Zestaw śniadaniowy (jajka, bekon, fasolka, chrupiące grzanki, masło, kawa) - 1 K 80 R
Zestaw obiadowy I (zupa dnia, stek wieprzowy, warzywa sezonowe) - 2 K 40 R
Zestaw obiadowy II (zupa dnia, żeberka, smażone ziemniaki, deser) - 2 K 40 R
Zestaw obiadowy III (zupa dnia, pieróg z wołowiną, ziemniakami i cebulą, deser) - 2 K 20 R
Specjalność Szefa (zupa dnia, placek z jagnięciną, tłuczonymi ziemniakami i groszkiem) - 2 K 40 R

ZAWARTOŚĆ KARTY MOŻE ULEGAĆ ZMIANIE!
OBOWIĄZUJE SAMOOBSŁUGA!


_____________________________________
- Ktoś go zabił, do dzisiaj nie wyjaśniono jego śmierci. Znaleźli go martwego w jakiejś ulicy, takie miasto ludźmi z trzeciej strefy nikt się nie przejmuje, nooo prawie nikt - uśmiechnął się do Beth. Mało było takich ludzi oddanych sprawie jak ona czy nawet Grant.
- oooo takiej Burnett piszą niemal w każdym numerze albo tej upadłej dziennikarce a o tych co giną tuuu, znikają - pokręcił z rezygnacją głową, potem uśmiechnął się szeroko widząc entuzjazm.
- Spokojnie ale myślę że możesz planować urlop na kilka dni... właściwie to wszystko mam co potrzeba... Ciepłe ubranie na noc, dobry płaszcz, prowiant leki, takie tam, woda, paliwo i broń by się przydała - ostatnie zdanie niemal wyszeptał. Kątem oka spojrzał na Romka... Mógł wiedzieć gdzie taką można dostać.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Barman odłożył szklankę, którą czyścił i popatrzył się uważnie na Bernarda. Nie znał go, chociaż jeżeli ten przyłaził tu za robotą to znaczy, że mógł znać Al'a. A ploty odnośnie roboty były.
- Robota jest. Ale musisz poczekać na szefa. - odpowiedział - Powinien w przeciągu godziny być.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 68
avatar
Al Sullivan
To tak, jakby Bernard z barmanem wywołali diabła jego ciepłego piekiełka. Drzwi skrzypnęły cicho nie zagłuszając wrzawy, jaka zwykle panowała w Claudette. Sullivan wślizgnął się do środka niczym wąż do ptasiego gniazda. Rzecz w tym, że siedlisko tego motłochu należało do niego. Poprawiając poły styranej marynarki ruszył w stronę baru. Skinął kilku osobom głową na przywitanie, zatrzymał się dopiero przy barze. Początkowo nie poznał znajomej sylwetki, ale przecież nie przyglądał się plecom uważnie. Sięgnął sobie za bar po szklankę i najbliższą butelkę z gorzałą.
- Ruch w sam raz - stwierdził.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 43
avatar
Bernard Hardy
Bernard kończył właśnie papierosa, kiedy do lokalu wszedł właściciel. Nie był specjalnie zdziwiony, że Sullivan go nie poznał, w końcu od ostatniego spotkania minęło już parę lat.
- Witaj Al. - powiedział z uśmiechem na twarzy. - Pamiętasz mnie jeszcze?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 806
avatar
Wodzirej
Nie zdążył nic powiedzieć wiecej, jak poczuł zgrzyt swojej szczęki. Padł jak długi, lecz jak na kurdupla przystało zerwał sie z podłogi jak porażony prądem.
- All, All - zaczął drzeć ryja - przyjebała mi za nic! Kurwa All zawsze tu piję a ona mi przyjebała - mrucząła z ust pluł zkruszonymi zębami. Teraz to będzie miał proble. Nawet wyrwać nie będzie jak. Zostały same korzenie. Zakarzenie i śmierć to go czeka.
All pojawiał się i znikał, to on oceniał kto jet ważny a kto ważniejszy. Niestety, szczerbaty teraz dołownie był niemal nieważny. Zapluł się krwią z dziąseł.
- Ty, tsy tszss, a chuuj z tym... leć walić trupa - i wyiegł z knajpy. Otrzeźwiał nawet.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 360
avatar
Naomi Young
Roztarła obolałą dłoń i skrzywiła się, widząc jak gość wychodzi. Zapłaciła pewnie od razu, więc teraz tylko rozejrzała się czy ktoś jeszcze ma jakiś problem i wyszła.
Nie żyje? Hm. Pięknie. Właściwie nie wiedziała co w takim wypadku zrobić. Przejechać się na pustynię? Straci trochę Święta.. ale i tak nie może tam siedzieć całe dnie, mogli już się minąć trzy razy..
Wyszła z Claudette.

zt


Ostatnio zmieniony przez Naomi Young dnia Sro Gru 16, 2015 9:21 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 68
avatar
Al Sullivan
Odkrcał butelkę, kiedy usłyszał znajomy głos. Zanim by go rozpoznał zapewne minęłaby dłuższa chwila. Po prostu więc odwrócił się w kierunku Bernada. Popatrzył na niego i po kilku sekundach uniósł brwi.
- Hardy, sukinkocie - na jego usta wpełzł powoli grymas uśmiechu. Nalał sobie alkoholu do szklanki i chlapnął spory łyk. Nawet się nie skrzywił, gardło miał już przepalone, przyzwyczajone.- A mówili, że cię w końcu wypuścili!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 43
avatar
Bernard Hardy
Wyszczerzył zęby, gdy Sullivan wreszcie go rozpoznał.
- Dobre wieści szybko się rozchodzą. - powiedział i zrobił krótką przerwę, żeby zapalić kolejnego papierosa. - Słuchaj Al. Mam do ciebie sprawę, potrzebna mi robota. Znalazł byś coś dla starego kumpla?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 68
avatar
Al Sullivan
- Złe rozprzestrzeniają się jeszcze szybciej - uniósł szklankę wznosząc toast i skinął na barmana, by nalał Bernardowi. - Co, ledwieś zza krat wylazł już cię łapska świeżbią?
Musiał przyznać, że Hardy szybko do niego przybiegł. Wiedział jednak, że napicie się raz szlamu z tego przestępczego rynsztoka wciąga na dobre. I że zaraz chce się wziąć kolejny łyk. Lubił takich ludzi. Zawsze byli gotowi na więcej.
- Być może się coś dla ciebie znajdzie. Jak twój dzieciak i żona? - zapytał bardziej z grzeczności niż zainteresowania. Chociaż, kto wie...? Takie informacje zawsze się przydają.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 43
avatar
Bernard Hardy
Bernard skinął głową, w kierunku barmana, w podziękowaniu za trunek. I opróżnił szklankę. Skrzywił się, bo trunek był piekielnie mocny, a on od dawna nie pił.
- Kasy mi potrzeb. - zwrócił się do Ala - Nie mogę pozwolić, żeby utrzymywała mnie kobieta. U rodziny? - zdziwił się, że obchodziły go takie rzeczy. - Chyba w porządku, choć jak na razie nie miałem nawet czasu, żeby z nimi pogadać. A co u ciebie? Widzę, że interes się kręci.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 68
avatar
Al Sullivan
Al dopił swoją gorzałę do końca i z cichym hukiem odstawił szklankę na blat, dnem do góry. Ależ ten gnojek rwał się do roboty!
- No tak. Pieniądze to nie piach na pustyni, że można je łopatą do wiader zbierać. A być na utrzymaniu baby to skaza na honorze.
Ha! Cóż ten Al o honorze prawił, będąc jedną z większych szumowin w tym mieście?
- Muszę otrzymać pewną przesyłkę - zaczął.- A że sam nie bardzo mogę pokazywać się w centrum i nie specjalnie mam kogo tam wysłać...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 43
avatar
Bernard Hardy
Pokiwal głową i odpalił trzeciego papierosa.
- Nie ma problemu. - odpowiedział - Podaj tyko adres.
Nie wnikał, co zawiera przesyłka. Nie chciał o tym wiedzieć, zresztą Al i tak by mu nie powiedział.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 68
avatar
Al Sullivan
Al milczał przez dłuższą chwilę przyglądając się mu. Nie wiedział, czy przez te trzy lata coś się nie zmieniło. Przyszedł tu przecież tak chętnie. To mógł być nie tylko nałóg, przesiąknięcie tym brudem, o którym myślał jeszcze przed chwilą. To mogło być też coś niedobrego. Dla niego, Ala Sullivana.
- Udasz się do Black Paradise. Odbierzesz ją dla mnie i przyniesiesz tutaj.
Droga do Centrum mogła nie być taka łatwa. Można też było zostać stamtąd oddalonym przez policję albo aresztowanym. Wyprawa mogła też zająć cały dzień, a w slumsach wciąż trwała godzina policyjna.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 43
avatar
Bernard Hardy
- W porządku. - odpowiedział, pożegnał się z Alm i wyszedł. Miał nadzieję, że nie będzie żadnych problemów, nie chciał iść znowu do paki, nie mówiąc już, co zrobiła by z nim żona, gdyby się dowiedziała.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 61
avatar
Francisco Villa
/ początek, godzina obiadowa.

Wlazł do baru, w którym czuć było już zupę dnia - niestety, Pancho nie był w stanie zdefiniować jaka to, ze względu na zbyt ubogą paletę w swym nosie (albo to po prostu paleta zapachów w lokalu była zbyt bogata).
Ściągnął kapelusz, postukał obcasem buta o próg i rozejrzał się wokoło, szukając miejsc,a gdzie może posadzić swoje szanowne, chude dupsko. Jednak skończyło się na tym, że stanął przed barem, prosząc o najtańszy alkohol.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 68
avatar
Al Sullivan
/ po wizycie Bernarda, Al jest już po obiedzie.



Zupa dnia. Tylko najodważniejsi z odważnych mieli odwagę aby ją zamówić. Nikt nie wiedział, chyba w tym i sam Al, z czego kucharz ją przyrządza. Wiadome jednak było, że jakiś czas temu Trzecią Strefę nawiedziła plaga szczurów. A mięso było drogie.

Barman właśnie czyścił szklanki. Spluwał do każdej i wycierał je szmatą. Był porządny, nie zostawiał żadnych smug. Widząc Villę odrzucił szmatkę na bok by się zająć klientem.
- Dwanaście ril, smarkaczu - powiedział barman nalewając mu do kieliszka bimbru trzeciego sortu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 61
avatar
Francisco Villa
- 12?! - aż podskoczył na stołku. Spojrzał na podejrzany płyn w szklance i z ciężkim sercem wyłożył kasę na stół.
- Złodziejstwo - mruknął - to już nawet alkoholikiem się nie opłaca być - fuknął po czym wychylił kieliszek. Wzdrygnął się i skrzywił, nie będąc przygotowanym na ten dziwny, palący smak. Bo szczerze - chłopak mógł tylko zgrywać twardziela.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 68
avatar
Al Sullivan
- Jak ci się nie podoba, to wypierdalaj - stwierdził barman zbierając z lady monety. Claudette słynęło z najlepszej obsługi w slumsach. Mężczyzna wzruszył ramionami i powrócił do pucowania szkła. Butelkę z gorzałą miał jednak pod ręką, jakby Villa zechciał wydać kolejne rile.
- Nalej mi ginu, Steve - dobiegł ich zachrypnięty głos. Od strony schodów, bowiem lokal miał niewielkie piętro. Al Sullivan od czasu do czasu doglądał swojego biznesu. Zszedł na dół zapalając skręcanego własnoręcznie papierosa. Ostry zapach mógłby się rozejść drażniąco, gdyby tylko w Claudette już nie waliło. Usiadł obok Pancho.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 61
avatar
Francisco Villa
Co racja to racja - dym z jednego papierosa szybko ginął w chmurach przypalonego tłuszczu, zapachu zupy dnia i reszty tytoniu. W sumie, niezłe inhalacje, jak na taki mały lokalik w tej części miasta.
Spojrzał na pusta szklankę i poprosił o dolewkę.
Kątem oka spojrzał na Al'a i pociągnął nosem - nie z powodu smrodu oczywiście, po prostu chłopak miał katar, bo go w przeciągu przewiało.
- Eee... dobry - przywitał się z mężczyzną, poznając w nim właściciela.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 68
avatar
Al Sullivan
Barman znów przerwał pracę by dolać młodzieńcowi alkoholu. Zgarnął szybko kolejne dwanaście ril. Najpierw jednak obsłużył swojego szefa. Kto by pomyślał, że mają tu gin?
Al spojrzał na siedzącego obok młokosa i zaciągnął się dymem. Jego płuca pewnie był już czarne jak piekło. Wypuścił go (dym, nie Pancho) i złapał za szklankę.
- Dzień dobry - odparł przyglądając się Villi. Kojarzył go, dzieciak czasem tu przyłaził. Obiło mu się nawet o uszy, że był poszukiwanym kryminalista pierwszego sortu. Nędznie wyglądał. - Nie chcesz zarobić, młody? Albo wypić dziś za darmo?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 61
avatar
Francisco Villa
Wyprostował się szybko i spojrzał na mężczyznę mrużąc oczy.
- Proszę pana. Oczywiście, ze tak.
Chwycił kieliszek i wychylił ponownie, by zanieść się kaszlem. Otarł usta i wychrypiał:
- Ale poproszę pieniądze.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 68
avatar
Al Sullivan
Mierzyli się tak przez chwilę spojrzeniami. Al oceniał możliwości chuderlaka. W tym czasie zdążył mu dmuchnąć dymem w twarz.
- W takim razie chodź za mną - wstał ze stołka i ruszył w stronę wejścia dla personelu. Poczekał aż Pancho go dogoni. W niewielkiej sieni prowadzącej do kuchni znajdowały się kolejne drzwi, które Al otworzył. Ukazały im się schody na dół, do ciemni. Mężczyzna sięgnął po lampę naftową, która stała na półce i zapalił ją. Ciemność rozproszyła się i Francisco mógł zobaczyć, że jest prowadzony do piwnicy.
- Uprzątniesz mi tu, miejsce zrobisz. Po środku. Tam jest papier, kartony. Wyłożysz nimi podłogę - mówił zatrzymując się przy jednym z drewnianych filarów.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 61
avatar
Francisco Villa
Dogonił Al'a i posłusznie zszedł za nim do piwnicy. Niby prosta robota i Pancho nic nie widział w niej podejrzanego. Lecz gdy mężczyzna powiedział o wykładaniu podłogi papierem...
- Ale... ma pan szczeniaka, którego pan tu będzie trenował, czy jak? - zapytał zmieszany, rozglądając się wokoło - nie, żebym się wtrącał...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 68
avatar
Al Sullivan
Postawił lampę na jednym z pudeł, tym mniej przekrzywionym. Gdzieś tu powinna być druga, zawieszana. Rozejrzał się by odnaleźć ją na słupie. Wyciągnął spałki i zapalił knot uprzednio odsuwając pokrywę. Dopiero teraz wszystko można było obejrzeć dokładniej.
- Za zadawanie pytań ci nie zapłacę. Właśnie załątwiłeś sobie wynagrodzenie mniejsze o kredyt - zmarszczył brwi. Nie lubił wścibskich ludzi. - Tam - wskazał palcem sklecone z desek drzwi do kolejnego pomieszczenia - nie wchodzisz. Jasne? Sprzątasz tu. Jeśli nie starczy ci miejsca, możesz ustawić coś pod schodami.
Łypnął okiem na Pancho chcąc upewnić się, że szczyl go zrozumiał i odwrócił się by pójść na górę. Po chwili drzwi do piwnicy się zamknęły. Nie szczęknął żaden zamek, więc chłopak nie został żadnym niewolnikiem piwnicznym.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 61
avatar
Francisco Villa
- Co?
Lec zanim się obejrzał, mężczyzna wrócił do baru, a Pancho został sam w piwnicy. Z ulga przyjął to, że nikt go na klucz nie przymknął, ale nigdy nie można być za czujnym, prawda?
Zabrał się szybko do roboty. Chwycił jakieś pudło i przestawił je w inne miejsce - coś jak układanka z klocków. Tyle z bidula jeszcze pamiętał. No, ale nie robił tego bezmyślnie - zboczenie złodzieja kazało mu zaglądać w każdy możliwy kąt. A nuż coś się nawinie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 68
avatar
Al Sullivan
- Gówno! - odpowiedziałby Al, gdyby zdążył. Ale nie zdążył! Zasiadł z powrotem przy barze, żeby dokończyć swój gin i dopytać barmana o Hardy'ego. Oby nie zgubił jego towaru.

Większość pudeł w piwnicy kryła w środku szklanki, które zapewne wymieniano na te potłuczone. Część z nich była pusta, więc Villa mógł wykorzystać niepotrzebny karton. Pod ścianą naprzeciwko schodów stały skrzynki z alkoholem. Bimber, najpewniej zakupiony z nielegalnego źródła, jakaś gorzała, tanie whisky.

K6 losowa:
1,4- w kącie znajdujesz zdjęcie z broszurek erotycznych. Musiało wypaść któremuś z barmanów.
2,6- Pięć bryłek węgla. Szósta była pokruszona, jakby ktoś na nią nadepnął. Smuga prowadzi do drewnianych drzwi.
3,5- wdeptujesz w zaschniętą, ciemną plamę.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Bar "Claudette"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 14Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 8 ... 14  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Slumsy-