IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Komisariat policji III strefy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
Tutaj pojawi się zdjęcie. 


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Pon Lis 21, 2016 11:51 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 135
avatar
Alphonse Carrot
/ początek po przeskoku 1-5 czerwca

Cisza nocna w trzeciej strefie oraz młody i niedoświadczony okularnik fajtłapa pracujący w redakcji "Kroniki" to nic więcej niż proszenie się o tragikomedię. Strachliwy Alphonse Carrot, chodzące nieszczęście. Co robił w okolicy budowy komisariatu tak późno w nocy?
Ano obserwował. Jak na dziennikarza przystało, prawda? Tropił aferę, wietrzył spisek. Z taką jedynie różnicą że nie obserwował samej budowy budynku a pobliską ladacznicę, obsługującą namiętnie ustami za garść rili jakiegoś jegomościa. Na kryjówkę świetnie wpasowaną w klimaty tropienia i obserwacji z ukrycia wybrał sobie... środek oświetlonej ulicy. Stał równo pośrodku z otwartymi ustami i wyszczerzonym spojrzeniem, wbitym w odsłonięte piersi owej damy.
Dobrze że miał okulary, w razie gdyby oczy zechciały fizycznie uciec w dekolt usługodawczyni to napotkają barierę nie do przebicia. Przełknął ślinę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
---> Mieszkanie Lamba

Nic nie mówił a Johonson się nie odzywał. Johnson w mundurze on w kurtce cywilnej z wywieszoną odznaką na szyi. Późna godzina, dawno cisza nocna.
- Po co brałeś zmianę - rzucił Johnson po dłuższej chwili milczenia, nie był ślepy widział chujowy humor Lamba. I wcale nie obawiał się że coś mu się przez to stanie policjantowi. Bał się o kogokolwiek kogo dzisiaj spotkają.
papieros za papierosem, bach za bachem. Nerwowe ruchy Lamba zdradzały go w każdym calu.
- Patrz - kiwnął głową Lamb w kierunku mężczyzny.
Jedyne co tu oświetlało to plac budowy komisariatu. Ulice w slumsach niestety nie posiadały latarni. Podeszli bliżej.
- Ej ty! - krzyknął Johonson - na co on się gapi? - dodał już ciszej w kierunku Lamba.
- Cisza nocna, dokumenty - mruknął Johonson podchodząc z Lambem całkiem blisko.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 135
avatar
Alphonse Carrot
Faktycznie. Jedyne co rozświetlało mroki nocy w slumsach w tej chwili to wyimaginowane cycki prostytutki. Alfie odpłynął w marzenia o tych po tym, jak podglądał ostatnio jedną w trakcie pracy. Z iluzji wyrwał go głos, nakazujący mu okazać swoje dokumenty. Ocknął się jakby go rażono prądem i cofnął o krok. Panika zaczęła zalewać umysł przerażonego dzieciaka, gdyż on dokumentów ze sobą nie posiadał a doskonale wiedział, że nie powinien znajdować się na środku ulicy o tej porze.
- P-p-pan wł-ładza?
Jeden z nich wyglądał na takiego, który zaraz mu naspuszcza sęków za każde jedno słowo więcej które wypowie swoim głosem pełnym potknięć.
- Jja-ja, jaja...? Ja wr-wracam do domu, z pra-aa-cy.
Zestresował się biedny i znowu cofnął o krok. Jak kochał maszyny - jeśli którychś z nich się do niego zbliży to zacznie uciekać. Słyszał o tym, że niektórzy bandyci podszywają się pod policję i okradają a potem zabijają swoje ofiary, myślał że spotkał takich teraz.
- Nnie podchodź! Mam bbr-oń!
Ups, chyba nie powinien był tak ściemniać, prawda?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Tak Johonson był tym dobrym gliną i to on przeją inicjatywę, mimo że Lamb był starszy stopniem. Z resztą nigdy się tym nie chwalił, zawsze każdy był dla niego równy. Gdy ją katy chłopak wspomniał, że nie ma papierów Lamb rzucił papierosa tuż przed jego stopy.
Zły dzień, złe miejsce, zły Lamb.
- To mamy problem - mruknął Johonson sięgając po kajdanki.
- Pójdzie pan z nami i wyj... - Johonson nie zdążył dokończyć. Gdy chłopak wspomniał o broni. Miał zajęte ręce kajdankami.
Najgłupsza rzecz jaką mógł powiedzieć mężczyzna.
"Broń" zakołatało w głowie Lamba niczym srebrna strzała rozbiła myśli Lamba. Broń. Szarpnął za kolbę i automatycznie wyciągnął swoją automatyczną broń. Celując do chłopaka.
- Na ziemie kurwa! - krzyknął, zaraz po wycelowaniu. Za krzykiem rozległ się metaliczny dźwięk upuszczonych kajdanek na płytę chodnikową.
- Nie ruszaj się! - Krzyknął Johonson celując w chłopaka.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 135
avatar
Alphonse Carrot
Nie mówił na głos, że nie ma ze sobą dokumentów ale nie miało to też już większego znaczenia. Kajdanki upadły na ziemię i wówczas Alphonse odkrył, że jednak nie miał do czynienia z bandytami a realną policją. Kwiknął przeraźliwie, zadając sobie w myślach pytanie co takiego najlepszego zrobił.
- Mm-mm. Nnn, nn-ie mam! Mm-Marchant mmm-mie zabije.
I jak debil z prawdziwego zdarzenia pozwolił panice totalnie przejąć kontrolę nad tym co robił. Odwrócił się i rzucił pędem w kierunku budowy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Pomyłka narratora, ale tak, to nie miało znaczenia.
Jedyne co z tego dukania zrozumieli to nazwisko Marchantta. Pech nie pech. Lamb z Johnsonem marszczyli tylko brwi. Coraz mocniej, zerkali kątem oka to na siebie to na mężczyznę.
Że co...?
Johonson spojrzał na Lamba pytająco. Czy on właśnie im spierdala?
- Stój do cholery! - rzucił Johnson i wraz z Lambem ruszyli biegiem za nim. Przecież nie chodziło aby zastrzelić każdego niewylegitymowanego slumsa. Można by było. Ale...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 135
avatar
Alphonse Carrot
Szkoda że było ciemno i nie widział ich twarzy, gdy zaczął im spieprzać z maksymalną prędkością na jaką pozwalały mu jego młode nogi. Chociaż nawet gdyby je widział, to wcale a wcale nie byłoby mu do śmiechu. Biegł dalej, wcale nie reagując ani na ostrzeżenia ani na rozkaz zatrzymania się. Nogi niosły go same a on sam zaczął drzeć się wniebogłosy jak mały śmiertelnie przerażony chłopiec. Widział przed sobą ogrodzenie do przeskoczenia, miał zamiar wdrapać się na nie z prędkością burzy piaskowej i skryć pomiędzy budowanymi ścianami, które od samego ogrodzenia znajdowały się jeszcze kilkanaście metrów.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Lamb był czarny więc widział go zapewne mniej. Póki widzieli jego uciekającą sylwetkę biegli za nim.
- Stój do kurwy! - Johonson nie zamierzał również przestać się drzeć. I może dlatego Lamb go wyprzedził. W końcu gdzieś tam w jego genach płynęła jego murzyńska, afrykańska krew. A Lamb nie był tym słabym murzynem, który dał się złapać i wywieźć jako niewolnik na inny kontynent czy też inny słup Avalonu. Został na pustyni i bronił swojego plemienia przed najeźdźcą.
Carrot miał okulary to też zapewne nie dostrzegł że płot był nie tak wysoki jak podpowiadała mu jego wyobraźnia. Bo wysoki płot i kondycja młodego adepta dziennikarstwa nie szła w parze.

Jeśli chcesz bez problemu przeskoczyć płot i biec dalej próg 12 (2K6) widać cię coraz mniej. Jeśli trafisz równo rozrywasz sobie porty ale biegniesz dalej. Jeśli mniej upadasz, na twoje szczęście za płotem, zbierasz się i biegniesz dalej. Ale Lamb i Johonson znacznie się przybliżyli.  
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 135
avatar
Alphonse Carrot
7+5=12

Wyobraźnia Carrota pokazywała mu ogrodzenie jako wieżę Eiffla do wspięcia się na nią i pokonania jej, choć przecież rzeczywistość wcale taka nie była. Nie odwrócił się nawet na moment. Uciekał w końcu przed sforą psów, choć w normalnych okolicznościach nazwałby panów Johnsona i Lamba panami policjantami. Dopadł do ogrodzenia i wdrapał się na nie, na swoje nieszczęście zahaczając nogawką o jeden z drutów gdy przekładał nogę na drugą stronę. Kwiknął ponownie, po sekundzie szamotaniny w ciszy rozrywając materiał spodni i odzyskując wolność. Mimo tego że biegł jak szalony to oficerowie policji znacznie się do niego przybliżyli. Zeskoczył z ogrodzenia i pognał dalej w kierunku budowy. Przezornie przestał drzeć mordę, choć sapał i dyszał jak parowóz. szukał potencjalnej kryjówki wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Sfora psów to określenie nad wyraz ale co racja to racja psy go goniły. Im z płotem poszło znacznie lepiej.
To był teren zamknięty, więc Carrot popełnił kolejne wykroczenie, im dłużej biegł tym wykroczeń więcej. Lam zasugerował Johonsonowi aby zatoczył koło i pobiegł z drugiej strony. Jednak tak by cały czas siebie widzieli.
Na moment stracili chłopaka z oczu.
Lamb zwolnił uważnie obserwując młodego. Miał szanse się skryć w końcu to teren budowy kto się tak bawił to wie że najlepsze kryjówki właśnie w takich miejscach.


Tym razem nie kondycja a percepcja próg 17 (2K6) Jeśli przekroczysz znajdujesz kryjówkę na tyle dobrą że ani Lamb ani Johonson cię nie widzą. Możesz przeczekać i spróbować po kilku minutach uciec. Jeśli nie przekroczysz to znajdują cię.
I co dalej?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 135
avatar
Alphonse Carrot
Alfie w panice zupełnie nie był świadom tego że wkracza na teren budowy posterunku policji, dla niego była to po prostu budowa sama w sobie choć nie wydał mu się ten fakt ani trochę dziwny, bo kogo stać w slumsach na budowę czegokolwiek co nie pochodziło z odzysku?

6+14=20

Wpadł pomiędzy ściany i zatrzymał się, swe zajęcze serce czując już w przełyku. Sapał i ział jak kyarr który gonił za zdobyczą przez pół pustyni. Rozejrzał się na boki z wytrzeszczonymi oczami jak surykatka, dostrzegając wąską przestrzeń pomiędzy dwiema paletami z cegłami oraz pustą butelkę. Zgarnął ją i wcisnął się za paletę i cegły, czując że jest mu ciasno jak w dupie. Znieruchomiał, nadsłuchując wszelakich dźwięków. Zatkał sobie usta wolną dłonią, żeby nie krzyknąć gdy usłyszał kroki. Butelkę trzymał mocno za szyjkę a w głowie kołatała mu się tylko jedna myśl:
Jeśli mnie złapią to Marchant mnie zabije. Albo co gorsza wsadzi swojej matce do mieszkania i będę musiał grać z nią w szachy w rozbieraka.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Johonson z jednej Lamd z drugiej skradały się uważnie obserwując otoczenie. Każdy przedmiot który nie był spójny z budową, każdy który mógł być Carrotem. Ciemność nie ułatwiała niczego.
- Wyłaź - krzyknął Johson, Lamb za to wciąż milczał.
Zatrzymał się i przykucnął.
- Jeśli teraz wyjdziesz masz szanse nie dostać łomotu - tym wrzaskiem Johonson ewidentnie zdradzał swoją pozycję. Co z Lambem, może zasnął? A może miał to w nosie? Siedział cicho jakby czekał aż uciekinier drgnął jakkolwiek. Pisnął jakkolwiek. Czekał.

Carrot może spróbować uciec wykorzystać moment i czmychnąć z placu budowy. Ale musi zrobić to bardzo cicho i szybko. Nerwy mu tego nie ułatwią.
Reakcja próg eh 9 (2K6) przekroczysz i cię nie ma. Masz równo lub mniej znowu musisz biec.
Ale Carrot to nie głupi chłopak może poczekać, zdrzemnąć się lub cokolwiek.  Inteligencja Próg 31 (2K6) przekroczy Lamb się znudził i opuszczają budowę a ty wracasz do domu.
Wybierasz jedną z opcji.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 135
avatar
Alphonse Carrot
Zajęcze serce Carrota podskakiwało w rytm krzyków Johnsona. Za każdym razem podskakiwał w miejscu, szeleszcząc butami na zapiaszczonym podłożu. Ale nie był głupi - policjantów było dwóch z czego słyszał tylko jednego. Postanowił poczekać na rozwój wydarzeń.

Inteligencja --> próg 31
12+21=33
Perfect!

Dobrze zrobił że postanowił poczekać. Kilka razy słyszał kroki obok siebie ale ani się nie poruszył, ani nie pisnął, ani nie kaszlnął i ani nie pierdnął ze strachu. Serce czuł w gardle przez cały czas. Po pewnym czasie poszukiwań policjanci chyba dali za wygraną i opuścili teren budowy. Z ukrycia wyszedł dopiero nad ranem, zanim na budowę komisariatu zaczęli ściągać strażnicy. Spierniczał aż się za nim kurz sypał i dziękował maszynom nierdzewnym, że nikt nie oddał w jego kierunku strzału.

zt x2
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
/centrum - początek

Pod plac budowy podjechały trzy samochody, w tym jeden radiowóz. Z pierwszego wysiadł mężczyzna w garniturze, sam pan minister, a za nim kapitan Silver. Alexander wyciągnął papierosy, odpalając jednego i kątem oka spoglądając na wytaczającego się z drugiego auta grubaska z firmy budowlanej.
- Panowie pozwolą... wylaliśmy fundamenty, montujemy umocnienia, murujemy piwnicę... - zaczął wyliczać, przeglądając papiery, trzymane w rękach.
- Nowe centrum śmierdzących slumsów. - odezwał się Willoughby - Przeniesiemy tu tylu funkcjonariuszy ilu będzie trzeba. - rozejrzał się. Nie lubił trzeciej strefy. Nie tylko z powodu smrodu, zapijaczonych mord i nielegalnej broni. Zwyczajnie nie lubił patrzeć na te zasmarkane sieroty siedzące na krawężnikach, na wychudzone kobiety, na biedę. Nikt nie lubił oglądać takich widoków.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 226
avatar
kpt. John Silver
< start

Już się nie mógł doczekać końca budowy komisariatu. Dużym plusem budynku było pomieszczenie, w którym będą znajdować się cele. To było jasne, że na pewno szybko zostaną zapełnione. Nikt nie lubił biedy, dlatego postanowiono ją wyplenić jak zarazę.
- Za bardzo się ociągają przy tej budowie. Powinni już kończyć - stwierdził swoim fachowym okiem. W końcu znał się na wszystkim.
Zagryzł w zębach cygaro, które sobie kopcił i zmarszczył brwi.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Zaśmiał się gardłowo. John czekał na ten komisariat jak dziwki na Święto Ognia, bo mają potrójny utarg. Albo ślinił się jak dziecko przed witryną sklepu ze słodyczami.
- Jeszcze trochę i usiądziesz przed wypucowanym biureczkiem. Myślę, że powinniśmy w tym tygodniu porozmawiać z tą twoją sikoreczką.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 226
avatar
kpt. John Silver
Albo po prostu nie mógł się doczekać, kiedy jeszcze bardziej bezkarnie będzie mógł się panoszyć. W końcu znęcanie się nad słabszymi, nadużywanie władzy i wykorzystywanie pozycji to była jego specjalność. Cóż mogłoby dać mu tyle radości, jeśli nie ten posterunek (no, na przykład stołek burmistrza, albo najwyższa wojskowa ranga. Może Willoughby powinien spróbować jakoś zaproponować władzom by mianować Silvera wyżej, za zasługi?)?
-A o czym ty chcesz z tą szmaciurą rozmawiać? - uniósł brwi.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Wypuścił dym bokiem i oparł tyłek o auto. Trzech gliniarzy rozeszło się nieco po ulicy, co by nic tu w pana Silvera, ani pana ministra nie pierdolnęło.
- Bo chcę, żeby podpisała papiery o przeniesienie. Zresztą... sam gadałeś, że chcesz mieć ją przy sobie. Także panna Rowley dostanie zalecenie bycia prawą ręką pana majora Silvera.
A prawa ręka służy do wielu rzeczy!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 226
avatar
kpt. John Silver
- Nie musi podpisywać, polecenie odgórne - wzruszył ramionami. Będą się jeszcze cackać z tą kurewką? No wiecie ludzie? No, cóż. musiał się jednak z jednym zgodzić - prawa ręka Mad przyda jej sę gdy będzie miała zbyt pełno w ustach. Pomoe sobie trochę.
- Można też ją zdegradować, na chuj jej taki stopień? - zaciągnął się ze smakiem i wypuścił dym z ust. Podszedł bliżej uwijających się robotników, żeby z bliska widzieć ich postępy! A niech coś będzie spartolone, bekną za to wszyscy. Już on o to zadba.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Silver był typem, który się nie pierdolił tylko od razu dawał z prawego sierpowego, a Alex wolał trochę naobiecywać, trochę pogłaskać... i dopiero wtedy dopaść z zaskoczenia. Athwal i kyarr, roar!
- Ale lepiej będzie wyglądać w papierach. - też wzruszył nieco ramionami. - A zdegradować jej nie mogę. Jako jej przełożony wymyślisz coś i będziesz mógł wystosować wniosek o zrzucenie panny na niższe stanowisko.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 226
avatar
kpt. John Silver
- A kto tam, kurwa, będzie w papiery takie zaglądać?- spojrzał na Willoughby'ego.- A, rób sobie jak chcesz, kurwa.
Już on coś wymyśli, żeby Mad spadła se swojego i tak niskiego stołka. O to był spokojny.
Popatrzył pod nogi, na brudną ziemię, rozejrzał się wokoło na obskurne budynki, które sąsiadowały z powstającym posterunkiem. Trzeba będzie coś zrobić z tym całym ścierwem.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Nikt nie musi zaglądać w papiery, raczej nie sprawdza się Ministra Sprawiedliwości, lecz gdyby kiedykolwiek ktoś by się o coś miał doczepić.... to lepiej żeby było wszystko okej. Trzeba dmuchać na zimne.
- Trochę, kurwa, kultury do urzędnika, John. - uśmiechnął się kącikiem ust i peta gdzieś w bok. - Chcesz jakieś konkretne udogodnienia, póki możemy jeszcze coś tu zmienić?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 226
avatar
kpt. John Silver
- W wojsku nie ma miejsca na kulturę - "pierdolcu niedojebany" dodał w myślach i strzepnął popiół cygara na ziemię. - Wszystko ma po prostu działać.
Na posterunku ciągle ktoś będzie. Zarówno ktoś z policji jak i z wojska. Trzecia Strefa znajdowała się pod szczególnym nadzorem. Swoją drogą, może czas syna niebawem do woja odprawić, żeby poznał prawdziwe życie, nauczył się dyscypliny, posiadł na przyszłość wielkie możliwości?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
- Będzie.
Faith miała trochę racji z tym spuszczaniem Silvera ze smyczy. Był nieokrzesany. Ale z jednej strony to dobre, naprawdę zrobi ze slumsami porządek. Chociaż jeżeli zacznie się tutaj regularna wojna domowa i przelewy krwi niewinnych... Sam Willoughby przyznał przed sobą, że nie jest ani dzieciobójcą, ani nie podcina kobietom gardeł. Tyle że pilnowanie Silvera to jak pilnowanie oswojonego athwala. Niby słucha, ale nikt nie wie kiedy mu odpierdoli.
- Podwieźć cię na jednostkę? - spytał, kierując się do samochodu i uważając spotkanie za zakończone. Zapewne rozmawiali jeszcze w samochodzie o sprawach, które niekoniecznie powinny zostać wyjaśniane. A pojawienie się w slumsach miało być pokazaniem, że w zasadzie niczego już się nie boją.
Mężczyźni porozmawiali jeszcze chwilę i ulotnili się z budowy.

zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Komisariat policji III strefy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» posterunek policji

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Slumsy-