IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Komisariat policji III strefy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :

Tutaj pojawi się zdjęcie. 


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Pon Lis 21, 2016 11:51 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 129
avatar
Edgar Lagrange
-> Mieszkanie Matta przez mieszkanie Edgara.

Spokojny spacerek wzdłuż placu budowy. Może przycupnięcie na jakieś ławeczce i niezobowiązująca gadka ze swoim najlepszym kumplem. Nic totalnie rzucającego się w oczy. W końcu nawet Slumsiak ma potrzebę wyjścia na dwór i zaczerpnięcia świeżego powietrza, przeczytania gazetki na ławce, czy to obserwowania budowy nowego komisariatu, który to miał niedługo wysadzić.

- Jak myślisz... Dobrze, że go budują? - skierował swe słowa do Matta, tak gdyby ktoś zwrócił na nich niepotrzebnie uwagę. - Ciekaw też jestem jaka uwagę mu poświęcają... - to znaczyło mniej więcej tyle, że Edgara aktualnie interesowało ile osób kręcić się po budowie... Oraz czy trwa ona w nocy. Był późny wieczór, pora idealna by zaobserwować, czy robotnicy wychodzą z budowy, czy za dnia kręcą się policjanci, oraz czy robią to później. Ciszą nocną na razie się nie przejmował - było do niej jeszcze sporo czasu. Miał poza tym ze sobą maskę i odznakę, lecz wolał ich teraz nie używać. Zdecydowanie wolał się przyczaić.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 213
avatar
Matthew Feather
Spokojny spacerek, nawet nie spoglądał spode łba na tą przewspaniałą budowlę, będącą już na wykończeniu. Zupełnie jakby nie była kolejnym symbolu ucisku, zupełnie jakby jej powstanie nie wiązało się z rychłym pogorszeniem sytuacji w Slumsach. Nie widział opcji, by ta komenda rzeczywiście miała im jakoś pomóc.
Jednak teraz spoglądał na nią jedynie z niewinną ciekawością, którą może wykazać mieszkaniec, patrząc na nowinkę w okolicy.

- Tak, tak, na pewno. - odrzekł do Edgara, wpychając jednocześnie ręce do kieszeni ciemnego płaszcza, gdzie wymacał swoją maskę. Musiał przyznać, że piekielnie mu się podobała. Ciekawe co powiedzą gliniarze, gdy ją zobaczą? - Wierzę, że odpowiednią. Ostatnio zrobiło się tu trochę niebezpiecznie. - mruknął, idąc wzdłuż ogrodzenia i zerkając co jakiś czas w stronę budowy, próbując dostrzec ewentualnych strażników.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Budynek komisariatu był na zupełnym wykończeniu, a otwarcie i oddanie go go do użytku przewidywano a lada dzień. Wnoszono do pomieszczeń ostatnie meble, malowano wnętrza. O tej porze kręciło się tu niewielu pracowników budowy. Straż jednak trzymało kilku żołnierzy, którzy bacznie obserwowali teren. Nastroje mieszkańców Trzeciej strefy były dobrze znane, toteż i zadbano o zabezpieczenia. Kilka dni temu pojawił się tu nawet sam Willoughby, aby zobaczyć jak idą ostatnie, porządkowe już jedynie prace.
Okolicę oświetlało nikłe światło kilku postawionych tu niedawno latarni. Jeden z żołnierzy, wysoki i krótko ostrzyżony zaczął przyglądać się spacerującej przy płocie dwójce maruderów.
- Thompson, która godzina? - zapytał  kompana, który stał kilka metrów od niego. Thompson wyciągnął z kieszeni zegarek by spojrzeć na wskazówki.
- Za trzydzieści minut dziewiąta- odparł podążając spojrzeniem za kolegą.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 129
avatar
Edgar Lagrange
- Nie jest fatalnie - mruknął Edgar, starając się nie spoglądać na żołnierzy. Spacerując o tej godzinie, zaczęli przyciągać uwagę, a to nie wróżyło nic dobrego.

- Zmywamy się, czy staramy się o wiwisekcję naszego betonowego pacjenta? Tak, by się rozejrzeć i wrócić jeszcze tego samego dnia? - szepnął lekko, tak jakby zachwalał zapadający zmierzch. - I przede wszystkim trzeba się ruszyć. Niedługo tort zostanie pokrojony, baloniki puszczone, a my będziemy w czarnej dupie. Rozumiesz, prawda?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 213
avatar
Matthew Feather
- Mhm... - mruknął tylko, starając się nie patrzeć zbyt otwarcie na żołnierzy, stróżujących przy budowie. Wcale nie było ich zbyt wielu... a to zaprawdę dobry znak. Powoli się ściemniało, nadchodziła odpowiednia pora na wykonanie ruchu.
Wepchnął dłonie do kieszeni, starając się wyglądać jak typowy mieszkaniec Slumsów. Toteż zgarbił się nieco, pod "ciężarem codziennych trosk".

- Myślę, że pora już wracać do domu... W końcu niemądrze jest teraz kręcić się po zmroku, prawda? Coraz mniej bezpiecznie czuję się w naszej dzielnicy... - wydął lekko usta. - Rozumiem, rozumiem. Nie możemy się spóźnić! Jeszcze ominie nas cała zabawa! No to, hyc, po świeczki i do domu! - dodał, po czym z lekkim uśmiechem zawrócił na pięcie. - W końcu zaraz pozamykają sklepy... - nie ma czasu na zwłokę. Może zrobić to już dziś? Warunki wydają się sprzyjające...
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Wartownicy obserwowali ich jeszcze przez dłuższą chwilę, sugestywnie poprawiając karabiny zawieszone na plecach. Nie przypuszczali, że szwendający się po okolicy mogą mieć większe plany.
- Daj ognia, nie wiem, gdzie schowałem swój - rzucił Thompson wyciągając z kieszeni zmiętą paczkę papierosów. Wsadził sobie jednego do ust, po czym zapalił.
Niebawem miała być zmiana warty. Musiał przyznać, że lubił swoją pracę. Płacono mu naprawdę dobrze, dofinansowywano zachcianki, jeszcze ani razu nie miał kłopotów za to, że pobił jakiegoś brudasa. Ba, ostatnio dostał za to premię. Żyć, nie umierać! Wypuścił nosem kłąb dymu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 213
avatar
Matthew Feather
Przeszli się zapewne jeszcze kawałek wzdłuż ogrodzenia odcinającego plac budowy od 'reszty świata', po czym udali się w stronę jakiejś zaciemnionej alejki, gdzie Matthew zatrzymał się gwałtownie i obejrzał dookoła. No, chyba byli sami.
- Nie ma sensu czekać dłużej, już czas. Mam przy sobie broń i maskę, jak mniemam ty też. Skocz do siebie po dynamit i... zaczniemy zabawę. Ja w tym czasie rozejrzę się dookoła, a za jakieś pół godziny spotkamy się w tym miejscu i zrobimy małą niespodziankę naszym kochanym ludkom z Elity. - uśmiechnał się półgębkiem, a w jego oku pojawił się błysk podniecenia. - Jakieś obiekcje?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 129
avatar
Edgar Lagrange
- Żadnych - mruknął uśmiechając się szeroko, po czym zniknął w cieniu.

***

Wrócił niedługo potem. Miał przy sobie dynamit - 5 lasek, schowany w wewnętrznych kieszeniach płaszcza. Nie zapomniał też o zapałkach, choć pewnie jego palący przyjaciel je posiadał. Pistolet w kaburze i maska w kolejnej kieszeni przyjemne ciążyły. Będzie się działo.
Widząc swojego kompana uśmiechnął się ponownie. Było około 22:00, więc niedługo zapadnie cisza nocna. Nie można dać się złapać. Trzeba walczyć. Nie ma już odwrotu.
- I co? Wiesz jak już dobrać się do naszej panienki? - mruknął. Tyle czekał na ten moment. W końcu!

Wyciągnął 3 laski dynamitu i podał je Mattowi.
- A to prezencik. Tak jeśli trzeba będzie się rozdzielić - dodał. Zostawiając sobie tylko 2 laski.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
O tej godzinie ulice były niemal puste. Do domów wracali ostatni maruderzy oraz ci, którzy kończyli późno pracę. Poza nimi natknąć się można było na policyjne i wojskowe patrole.
-... i mają zrobić kilka punktów granicznych - mówił jeden z przechadzających się chodnikiem żołnierzy. - Wszystkim będą sprawdzać przepustki i tak dalej...
- Ale to chyba nie wszystko na raz, co? Raczej fragmentami będziemy zamykać - odparł jego towarzysz, wysoki, tyczkowaty brunet.
- Tia, inaczej się nie da...
Na posterunku zaraz nastąpić miała zmiana warty.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Prace w komisariacie zakończyły się parę dni temu. Rząd zadbał o to, żeby budowa była właściwie zabezpieczona.

OTWARCIE KOMISARIATU POLICJI III STREFY


Uroczyste otwarcie odbywa się o godzinie 17. Zaproszeni byli nie tylko wysoko urodzone osoby, lecz każdy mieszkaniec NeoZigguratu , by społeczeństwo mogło podziwiać rozwijający się prężnie system bezpieczeństwa wewnętrznego. 
Naprzeciw wejścia ustawiono pięć rzędów krzeseł, które oddzielono od reszty placu słupkami z przewieszonym między nimi czerwonym sznurem. Od tłumu osoby z elity chronił również rozstawieni dookoła uzbrojeni żołnierze. 
Przed samym wejściem rozpościerała się czerwona wstęga, a tuż obok niej niewielki stoliczek z położonym na poduszce zdobnymi nożycami . Wzdłuż ściany budynku stali ubrani w głowę mundury zarówno młodzi kadeci, jak i zasłużeni policjanci, niekoniecznie przejmujący tutaj etat. 
Po lewej stronie na podwyższeniu stała orkiestra ze szkoły policyjnej.


Czekam na zebranie się gości i zaraz zaczynamy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 726
avatar
Clementina Pike
Wmieszała się w tłum gapiów, wcale nie zamierzając świętować żadnego otwarcia. Była żądna linczu na gogusiach, którzy przyłożyli paluchy do tego swego obsranego dzieła.
Nienawistnie obserwując policjantów, urzędników i reszte tatałajstwa, trzymała dłoń na torbie przewieszonej przez ramię. Stare jaja, pomidory i kapusta, leżały grzecznie w płóciennej torbie, czekając na okazję do zabawy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 503
avatar
Emma Cassell
Pojawiła się wraz z innymi dziennikarzami. Przedstawiciele najróżniejszych gazet, obok dziennikarzy radiowych, tali w jednym tłumie, wymieniając między sobą uwagi, obgadując obecnych i... czekając.
Na wielkie otwarcie! Przygotowani, trzymając w dłoniach aparaty, notesy, połączeni z radiem, by nadawać na żywo. Każdy chciał powiadomić swych czytelników i słuchaczy, jako pierwszy.
A Emma, obserwowała nie miejsce vipów a tłum gapiów, który pojawił się tu z ciekawości.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 226
avatar
kpt. John Silver
Był i Silver, pośród zaproszonych gości specjalnych. Odstawiony jak szczur na otwarcia kanału. Cały posterunek jego, wszędzie żołnierska dyscyplina, cele czekające na zapełnienie i ta suczka Rowley na pstryknięcie palcami.
Nie mógł się doczekać, kiedy zacznie jeszcze intensywniej zamykać i przesłuchiwać brudasów z Trzeciej Strefy. Spojrzał gdzieś w dal, gdzie gnieździł się ten motłoch.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
---> z zaświatów

Różne rzeczy się działy, nie które już wydarzyły a inne miały wydarzyć. Lamb ostatnie noce nie sypiał zbyt dobrze i wcale nie dlatego, że część łóżka zajęte było przez Sylvię. Nie to nie ona mu przeszkadzała wręcz przeciwnie pomagała mu zasnąć, dawała spokój jemu i jego niespokojnej duszy.
Często wychodził w nocy. Ubierał skórzaną kurtkę zakładał plecak z mechanicznymi skrzydłami i jak nietoperz wylatywał w mrok nocy. Krążył bez celu nad budynkami miasta. Lądował na jednym z nich i wpatrywał się w malutkie światełka przemykające ulicami miasta.
Tego ranka wyszedł wcześniej. Przecież było święto, tak otwarcie komisariatu. Nie mógł się nie stawić. Przecież to takie ważne wydarzenie. Komisariat.
Dla kogo, czemu miał służyć jakie były cele? Nie nie takie jak wszyscy oczekiwali. Barman miał rację.
Szedł wolno, mijając kolejne budynki, nie korzystał tego dnia z taksówki, spacer dobrze mu zrobi. Pozwoli uspokoić duszę. Wraz z kolejnymi metrami budynki stawały się jakby brudniejsze, bardziej odrapane, gdzieś w oknie wybita szyba. Jego śnieżnobiała koszula i wyprasowana marynarka spod której wystawała broń przestawała pasować do otoczenia.
Gdy z zaułku wyłonił się posterunek Lamb zatrzymał się wyjął papierosa i włożył go do ust, odpalił. Dopiero gdy spod ronda kapelusza wydobył się siwy dym. Policjant ruszył dalej. W kierunku tłumu. Zgromadzonych ludzi, policji, wojska. Szedł powoli by móc skończyć rozpoczętego papierosa. Obszedł tłum w którym dostrzegł wiele znajomych twarzy. W końcu rzucił go na chodnik. Stanął gdzieś kilka metrów od znajomego kolegi z przesłuchań. Chwilę mu się przyglądał. Bezmyślnie, przeniósł wzrok na ministra.
Lamb nie myślał o niczym. Podkrążone oczy jedynie zdradzały jego nieprzespaną noc.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 45
avatar
William Bell
/początek

Will również się pojawił. Zawsze to była okazja do pokazania się, złapania znajomości. przyszedł w towarzystwie Królowej Kaan-anu - Matyldy, bo w sumie czemu nie. Od akcji w Morganie, zdawali się zaprzyjaźnić. Przywitał się z kolegami z pracy i czekał na oficjalne pierdolety
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 265
avatar
Matylda Hornybottom
/początek

Również Matylda pojawiła się w towarzystwie kolegi z komisariatu. Póki co ciąża nie była jeszcze widoczna. Wnikliwszy obserwator zauważyłby pełniejszy biust, zdrowo wyglądające, błyszczące włosy i dziwne ciepełko w oczach, ale raczej to nikogo nie interesowało, nawet ojca dziecka.
Matylda zauważyła Nathana, ale nie podeszła do niego. Odkąd mu wyjawiła, że będzie tatą, coś się nie odzywał. A ona obiecała się nie narzucać.
Westchnęła cichutko. Duchota jak cholera !
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
/ początek

Silverton pojawił się tutaj z czystej ciekawości i myślał o otwarciu dwojako - to dobrze że otwierają i jednocześnie źle, bo trzecia strefa jeszcze mocniej będzie dostawać po dupie niż dotychczas. Kilkoma słowy był wewnętrznie rozdarty. Stanął sobie gdzieś w tłumie i spoglądał na to co się dzieje z przodu. Widział ministra sprawiedliwości i dziwił się jego obecności, to chyba rzadki przypadek by jakikolwiek minister czy poseł stąpał po ziemi trzeciej strefy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 728
avatar
Isabela Grant
Zjawiła się i Isabela. Nie stanęła wprawdzie w szeregach policyjnych - ze swoim brzuchem nie mieściła się już w uniform. Ale na pewno spoglądając w kierunku innych funkcjonariuszy i Isabelę łatwo było odszukać wzrokiem. Popatrzyła po ludziach, wyłapując pojedyncze znajome twarze w tłumie. I oczywiście sporo znajomych w szeregach policyjnych. Silvera w takim wydaniu to jeszcze nigdy nie widziała. Rzucił jej się też w oczy Bell. Pomyślała, że chętnie by z nim porozmawiała. W końcu przejął jej sprawę.
Wróciła wzrokiem do budynku nowego komisiariatu i uśmiechnęła się do siebie. Mając oddział tutaj funktionariuszom nietrudno będzie opanować tą hołotę ze slumsów.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Valmount stała z tyłu, patrząc się na gestniejący tłum ze sporej odległości. Stała oparta o murek przy starej kamienicy i paliła papierosa. Dla niej nie było to święto, raczej początek końca. Ludzie zaczną ginąć.
Nie widziała w tłumie Nathana, nie próbowała go też wypatrywać, choć wiedziała, że tam jest. Luźna marynarka zasłaniała broń wciśniętą za pasek z tyłu spodni.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Obchody czas zacząć! Na dany znak orkiestra zaczęła grać, a zza budynku zaczęła wyłaniać się kompania salwy honorowej składająca się z 20 żołnierzy. Stanęli po prawej stronie placu, twarzami do orkiestry, a na przód wyszedł dowódca. 
- Kompania - baczność! Na ramię broń! Do nogi broń! - Kompania synchronicznie wykonywała rozkazy - Do salwy honorowej! Ładuj! Salwą, pal! 
Wystrzały rozniósł się trzykrotnie po mieście odbijając się od budynków.


To nie byl jedyny pokaz siły jaki przygotowały służby bezpieczeństwa. Chwilę po salwie rozległo się podwójne wycie, dosłownie parę metrów od placu. Najbliżej stojący ludzie przestraszeni rozglądali się wkoło. Po chwili zza bramy budynku wyszło trzech funkcjonariuszy. Przed każdym z nich szedł średniej wielkości athwal, prowadzony na grubej smyczy. Zwierzęta miały kagańce, choć w tej chwili były one ściągnięte i wisiały na skórzanych paskach pod ich pyskami. Ślepia rozglądały się po ludziach, najmniejszy z athwali, oparł się na chwilę na tylnych łapach i zawył. Smycz naprężyła się, a trzymający go funkcjonariusz jednym szarpnieciem doprowadził go do porządku. Każdy z funkcjonariuszy miał przy swoim pasie coś w rodzaju szpicruty. Wszystkie trzy świsnęły w powietrzu, a athwale usiadły posłusznie jak psy na tylnych łapach.
- Szanowni Państwo! Mam przyjemność powitać państwa ma tym wzniosłymi wydarzeniu, jakie ma miejsce dzisiejszego dnia. - rozległ sie z mównicy głos Willoughby'ego - Jest to wyjątkowe święto, które zapoczątkuje nową erę bezpieczeństwa w naszym mieście! Będzie to czas spokoju i niezakłóconej harmonii, a wszystko dzięki dzielnym funkcjonariuszom, którzy zasilą progi nowego komisariatu, a także Drużyny Specjalnej. - tu wskazał dłonią na trzech funkcjonariuszy stojących na baczność przy nieruchomych athwalach, którym poruszały się tylko pyski w rytm oddechów. 
- Nigdy więcej dobry człowiek nie zginie w tym mieście. Z tego miejsca obiecuję, że dopadniemy każdego oprawcę. Tego wszystkiego będzie pilnował komendant nadkomisarz John Silver. 


John Silver został poproszony do przodu, by burmistrz miasta mógł mu oficjalne przyznać nowy stopień i przypiąć do klapy galowego mundury nowe odznaczenie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Joshua chcąc nie chcąc, nie mógł się wymigać od tej nudnej uroczystości. Isabela nalegała, a on mając w pamięci ostatni kryzys między nimi, wolał nie naginać struny.
Objął żonę z delikatnym uśmiechem. Myślami był gdzie indziej, pewnie w wyjątkowo podniecającym momencie jakiegoś raportu medycznego.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 226
avatar
kpt. John Silver
Wytresowane athwale zrobił wrażenie. Ciekawe, jak długo nad tym pracowano? Do tej pory krążył tylko plotki, jednak teraz domniemania stały się prawdą. Rząd naprawdę eksperymentował z dziki bestiami, które nie raz zabijały myśliwych, którzy zawędrowali zbyt daleko na pustynię.
Silver uśmiechnął się do siebie w pełni zadowolony. Liczył na awans, choć bardziej zależało mu na stopniu wojskowym. Wcale nie zamierzał zmieniać ścieżki kariery. Przyjął jednak wyróżnienie wypinając dumnie pierś. Zaproszono go również do wygłoszenia krótkiej przemowy. Najchętniej od razu kazałby aresztować brudasów, którzy zgromadzili się na otwarciu, jednak miał przygotowany tekst.
- Trzecia Strefa stanie się w końcu bezpieczna. Pozbędziemy się z ulic brudu, przestępców i podejrzanych zachowań. Wszyscy pamiętamy wojnę sprzed szesnastu lat. I nie dopuścimy do kolejnej, chociaż tego chcą zbuntowani przeciwnicy Rządu. Oszuści, kłamcy i terroryści, chcący zaszkodzić spokojowi każdego z nas. Jednostki, które nie zasługują na przebywanie w murach tego miasta. Pozbędziemy się ich.
Przemówił.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 726
avatar
Clementina Pike
Pike z nienawiścią spojrzała na salwę honorową i pojawiających się policjantów z dzikimi bestiami. Ich widok przyprawiał o gęsią skórkę. Myśl o tym, że te zwierzęta mogłyby rozszarpać jej przyjaciół..
Clem łypnęła w stronę pojawiajacego się Silvera i sięgnęła dłonią do środka torby. Zaciskając palce na miękkim pomidorze, zamachnęła się w stronę Silvera. Pomidor pofrunął w powieeeeeetrzu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Dave rozglądał się wokół wyszukując w tłumie Jamesa, wojsko i policja zapewniały bezpieczeństwo w trakcie uroczystości więc spodziewał się go tutaj spotkać. Aczkolwiek póki co bez skutku. Ryk Athwali sprawił że przeszły mu ciary po plecach i instynktownie cofnął się o dwa kroki. Stał w niedalekiej odległości od Clem ale nie widział jak ta rzuca pomidorem, ktoś zza jego pleców krzyknął "hańba" w tym samym czasie. Silverton postanowił się odsunąć nim zostanie przez pomyłkę zgarnięty do świeżo wybudowanej celi.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Clem, jeżeli chcesz trafić pana komendanta to musisz rzucić kostkami. 1k6 na celność. 

Jeżeli przekroczysz 21 punktów, Silver dostaje centralnie w prawą pierś, tuż nad odznaczeniami. Jeżeli nie przekroczysz, pomidor nie dolatuje nawet do pierwszego rzędu, rozpłaszcza się na chodniku. 
W jednym i drugim przypadku zwraca na ciebie uwagę dwóch funkcjonariuszy pilnujacych porządku i zaczynają iść w twoja stronę.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Komisariat policji III strefy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» posterunek policji

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Slumsy-