IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Confiteor - kawiarnia artystyczna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 9, 10, 11  Next
Liczba postów : 806
avatar
Wodzirej
First topic message reminder :



Lokal idealny dla wielbicieli literatury i sztuki. Niech się spotykają tu ludzie szukający wrażeń, chcących nawiązać przyjaźnie i kontakty, a wszystko to w oparach ironii, humoru, dyskusji. Przychodzi się tu dla przyjemności. A także dla klimatu. Ciągnie do tego lokalu atmosfera niespodzianki - nigdy nie wiadomo, kogo wieczorem można tu spotkać, z kim rozpocznie się rozmowę... Ważnym punktem jest lekko podwyższona scena, przy której stoi pianino, a na scenie owej podczas wieczoru może wydarzyć się wszystko - poeci recytują wiersze, aktorzy deklamują fragmenty sztuk, czasem ktoś zaśpiewa, czasem ktoś opowie żart lub po prostu przedstawi swoje dzieło. Ktoś kto nie ma dystansu do siebie i nie grzeszy inteligencją nie ma czego tu szukać.

Cennik:
- Czarna kawa- 60 Ril
- Kawa z mlekiem- 1,2K
- Kawa mrożona- 90 Ril
- Herbata - 24 Ril
- Herbata mrożona- 36 Ril
- Herbata jaśminowa, owocowa, pomarańczowa - 52 Ril
- Sok jabłkowy/porzeczkowy/pomarańczowy - 24 Ril
- Wino czerwone/białe- 1K 80 Ril
- Herbata z rumem- 2K

- Szklanka whiskey- 1K; 4 K butelka
- Szklanka rumu - 60 Ril; 2,5 K butelka
- Wino czerwone/białe - 2,5K kieliszek; 13 K butelka
- Szklanka brandy - 70 Ril ; 4 K butelka

- Cygaro - 2,4 K
- Papierosy dobrej marki - 5 K


_____________________________________
Barman Simon akurat rozmawiał z dostawcą, kiedy do baru podeszła urodziwa kobieta, którą znał nie tylko z plakatów, ale poniekąd osobiście - w końcu była tutaj niemal honorowym gościem Reebentoff. Odprawił mężczyznę, po czym odwrócił się do szansonistki i ukłonił uprzejmie. Zastanawiał się czy praca dla tej kobiety będzie łatwiejsza... Przyznać jednak w duchu musiał, że będzie mu brakowało humorów skandalicznej ex-dziennikarki. Aż zaśmiał się w duchu. Zupełnie nie rozumiał, jak może być lojalny wobec tej kobiety.
- Witam szanowną panią Moncreiff. - uśmiechnął się lekko, może nieco powściągliwie. - Czego się pani napije?
Zadawszy to pytanie, wychylił się nieco za bar, wsadził palce w usta i gwizdnął. Parę osób odwróciło się w jego kierunku i zaśmiało. Widać ten komunikat nie był tu pierwszyzną. Po chwili w drzwiach gabinetu pokazał się Jack McCall, manager. W ustach przygryzał papierosa. Gdy zobaczył Charlotte, uśmiechnął się szeroko, szczerząc białe zęby i po chwili był już przy barze, podstawiał kobiecie stołek, a gdy usiadła sam się przysiadł.
- Witamy, witamy. I to z największymi honorami. - szczerzył się jak rasowy lizodup.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Fabian na szczęście w dupie miał sprężynki ! Usiedli przy stoliku.
- Dave Silverton. Żebyś ty widziała, jaką on ma brodę! Ciekawe jak długo jej nie golił... - widać był pod wrażeniem takiego zarostu. - W ogóle zabawna historia, jak się poznaliśmy, w zasadzie go prawie nie znam! - parsknął śmiechem
Co dla innych było czystą zgrozą, dla Sinclaira kolejnym powodem do śmiechu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Minęła już godzina odkąd drzwi Confiteoru zostały otwarte, a na scenie zamiast szansonistki, swoje talenty prezentował zespół z męskim wokalem na czele. Wschodząca nowa gwiazda Zigguratu? Charlotte ciągle tkwiła przy barze, spędzając czas na rozmowach z gośćmi, którzy przewijali się obok, chcąc przywitać się z nową właścicielką, wyrażając swą radość z jej powrotu.
Jednak w końcu, na umówione pierwsze nuty, szansonistka zsunęła się z krzesła i powoli skierowała w stronę sceny.
Wesoła muzyka rozbrzmiała jakby głośniej, wokalista zaczął śpiewać, by po nieoczekiwanie dołączyła do niego uśmiechnięta Charlotte. Oboje doskonale bawiąc się w swoim towarzystwie, zmieniali głosy, jakby idealnie dopasowani do duetu. I chociaż kawałek nie był długi, szansonistka nie schodziła ze sceny, a muzyka nie przestawała grać.
Nuty zmieniły swe brzmienie, a Charlotte uśmiechem pożegnała swego towarzysza, który wycofał się ku orkiestrze i pozostawił gwiazdę wieczoru samą z publicznością. Kobieta, wyraźnie będąc w swym żywiole, bujała się w rytm muzyki, uśmiechając w stronę gości, ucieszona ich obecnością.
Na sam koniec piosenki, ukłoniła się w akompaniamencie oklasków a orkiestra, wiedząc co teraz nastąpi, przerwała na moment dalszy występ.
- Szanowni państwo, niezmiernie miło mi gościć was tego wieczora. Zapewne wielu z was zastanawiało się czy jeszcze kiedykolwiek powrócę na scenę, ale w tej minucie chciałabym zapewnić, że nie mam zamiaru porzucać czegoś co kocham najbardziej. Śpiewam dla was i me serce raduje się, widząc uśmiech na twarzach mych słuchaczy. Dziękuję bardzo za waszą obecność. Bawcie się dobrze. To dopiero początek wieczoru.
Ukłoniła się jeszcze raz i schodząc ze sceny, przyjęła gratulacje od mężczyzny, dźwigającego wielki bukiet róż. Dziękując, dała się ucałować w policzki i ze śmiechem wróciła na swe miejsce. Orkiestra zaczęła grać na nowo, a Charlotte przeszła obok swego stołka i z coraz mniejszym uśmiechem zniknęła w biurze.
- Gdzie on jest?!
Syknęła do biednego managera, który musiał łapać kwiaty, rzucone przez szansonistkę. Wściekłą, że jej własny mąż zignorował pierwszy jej występ. To gazety będą mieć pożywkę!


Ostatnio zmieniony przez Charlotte Moncreiff dnia Pon Lut 15, 2016 10:11 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
Nie kojarzyła nazwiska tego aktora. Cóż, jej to by trzeba było wytłumaczyć, że nie każdy aktor jest na pierwszych stronach gazet i u szczytu sławy. Ale takie rozterki nie leżały w jej naturze po prostu. Ona była skazana na sukces.
- Brodę? To tym bardziej musze go poznać. - uśmiechnęła się,  chociaż była zdziwiona jak facet w tych czasach nosi brodę. Z drugiej jednak strony jako projektantka akceptowała różne dziwactwa jeżeli chodzi o wygląd.
- O zębatki, to jak się poznaliście?
Poprosiła kelnera o jakiegoś drinka dla nich, ukradkiem słuchając Charlotte. Oh jak ona pięknie w tej sukience wyglądała! Pirce na pewno gdzieś tam w rozmowach napomknie, że takie sukienki można znaleźć tylko u niej w atelier.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Zaczęły się występy, więc przerwali dyskusję. Fabian z wyraźną przyjemnością słuchał wpierw męskiego wokalu, jak i występu samej szansonistki. Może kiedyś będzie mieć takie portfolio, że taka pani Moncreiff weźmie go do duetu? Kto wie, kto wie! Przecież wszystko w życiu jest możliwe, jeżeli będzie nadal ciężko ćwiczyć!
- Och to było zabawne, choć wtedy nie było mi do śmiechu! - stwierdził z łobuzerskim błyskiem w oku - Prawie wlazł pod automobil. No i jak już go szarpnąłem na chodnik... - nagle jakby się rozmarzył... - Spojrzałem mu w oczy , zrozumiałem że to przeznaczenie i zapytałem go miękko... Czy zostaniesz moim współlokatorem Brodaty Nieznajomku?
Parsknął śmiechem.
- No, prawie. Nie patrzyłem mu w oczy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
A Grant?  Sączył whisky,  wsłuchany w głos ulubionej  szansonistki,  siedząc sam jak ta sierota.  Coś czuł,  że Isa się nie zjawi, nawet jak wcześniej skończy,  chyba nie była fanką  Charotte Moncreiff.  Zabawne,  że była opcja,  że zobaczy się być może ze swoją narzeczoną... w dniu ślubu.
Został mu wiec samotny wieczór,  a jakże
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 560
avatar
Megan Mclean
/ początek

Megan pojawiła się w kawiarni. Miała na sobie nową sukienkę której zakup poprawił jej humor i na którą Hayden nie wydał ani grosza. Włosy miała upięte w misterny koczek z którego tu i ówdzie wysuwał się zalotny kosmyk. Do sukienki miała przypiętą broszkę. Żałowała, że Haydenowi coś wypadło. Liczyła, że wejdzie tu w jego towarzystwie i będzie się czuła pewniej. Zamiast tego sama znalazła się na środku sali. Zaledwie metr od stolika Josha i rozejrzała niepewnie po wnętrzu.
Dojrzała Granta i zrobiła krok w jego stronę ale się zawahała. Miał być z narzeczoną. Nie chciała im przeszkadzać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Albo i nie sam. Mógł spędzić go w towarzystwie kaan-ańskiej przyjaciółki, która stała niedaleko jego stolika. Była tu od początku i jej nie zauważył, zasłuchany w muzykę, czy dopiero teraz przyszła?
Nieistotne, w każdym razie wstał, zapraszając ją tym samym do towarzystwa. Uśmiechnął się nieznacznie.
- Zaraz poproszę, by dostawiono jeszcze jedno krzesło dla pana Macleana. - w końcu zaczął mu Hayden, na powrót "doktorować" ostatnio, to on też nie chciał się narzucać ze swobodą.
Skinął na kelnera.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
/ początek

Ostatnio nie mieli z Faustem zbyt wiele czasu na spotkanie się. Oboje zajęci swoimi sprawami, oboje zapracowani. Jednak koncert Charlotte Moncreiff wydawał się doskonałą okazją do tego, by pobyć razem, dostarczyć sobie jakiejś rozrywki. Czy jednak potrzebowali ludzi i tego całego zamieszania? Nie. Z pewnością przyszli tu dla muzyki. Może i Hazel była niepoprawną chłodną racjonalistką, ale sztuka miała dla niej znaczenie.
Obejmując Fausta za ramię, weszła do kawiarni. Uśmiechnęła się zachowawczo do tłumu, a potem już szczery uśmiech posłała Thorstenowi. Jej oczy mówiły: "prowadź, bądź panem sytuacji".
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 560
avatar
Megan Mclean
Widząc gest Josha uśmiechnęła się i jednak trochę niepewnie ruszyła do jego stolika. Nie myśląc co robi, jak zawsze przywitała go cmoknięciem w policzek. To był zupełnie naturalny odruch i jakoś nie przyszłą narzeczona może mieć w tym temacie inne zdanie.
- Och Hayden się spóźni nieco. Coś go zatrzymało a nie chciałabym przeszkadzać tobie i narzeczonej. - nie chciała być tak zwanym piątym kołem u wozu i do tego dochodziły inne uczucia, których nie chciała w chwili obecnej analizować.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 324
avatar
Hayden Maclean
/ początek

Do kawiarni wpadł niemal zdyszany. Wypadło mu coś na uczelni, przez co się spóźnił, co nie było mu za bardzo na rękę, bo nie chciał nawalać przy spotkaniach z Megan. A tu taki pech! Oddychając ciężko, poprawił włosy, marynarkę i koszulę, jednocześnie szukając wzrokiem swej przyjaciółki. Zastanawiał się, jaką będzie mieć sukienkę... Aż się rozmarzył trochę na tę myśl, gdy nagle... Cóż. Wzrok Haydena padł na Megan i Joshuę. Przy wspólnym stoliku. Aż zgrzytnął zębami. Nie wierzył w zbiegi okoliczności. Zwłaszcza, że Megan - JEGO MEGAN - właśnie cmokała się z Joshem po policzkach. Co do chuja...?!
Jeszcze raz obciągnął marynarkę - tym razem ze złością, a potem pewnym krokiem ruszył do tej dwójki. Nigdy nie myślał, że będzie Joshuę traktować jak konkurenta. Wolał mieć w nim przyjaciela, ale... Nie mógł zignorować, jak patrzy na niego Megan.
- Nie przeszkadzam? - zagadał z uśmiechem, dochodząc do Megan i Joshui.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Drgnął nieznacznie, gdy się z nim przywitała, ale też nie spierdolił przez dwa stoliki i fortepian do kuchni. W końcu byli przyjaciółmi. Odpowiedział z delikatnym uśmiechem.
- Och, wątpię, że Isa się zjawi, chyba nie przepada za taką muzyką. A jak jednak zechce do mnie dołączyć, nie będzie miał nic przeciwko towarzystwu... - tu urwał, boo...
...zjawił się pan Maclean, we własnej osobie ! Kelner właśnie doniósł mu krzesło, jak na komendę.
- Oczywiście, że nie - uścisnęli sobie dłonie na przywitanie.
Odsunął Meg krzesło, jak dobre wychowanie nakazywało i sam usiadł, biorąc szklankę whisky do ręki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 281
avatar
Thorsten Faust
Początek...

Tak Każdy miał swoje sprawy, może Faust nie był przyzwyczajony do stałego związku. Może to było równie nowe dla niego co dla samej Hazel. Inaczej jedynie okazywał lub nie okazywał tego iż jest to dla niego nowe. Może i dlatego tak rzadko się wspólnie pokazywali. Sam Gregg mu podpowiadał że korzystnym będzie pokazywanie się z Hazel w miejscach publicznych. Razem.
Zresztą w końcu to była siostra Henryka, nie wypadało nie być. Gdy włożyła mu dłoń w przedramię spojrzał na nią. Nie było to zdziwienie, może gdzieś tam wewnętrzny uśmiech nie ukazany na twarzy.
Ze swojej wizyty nie zamierzał robić wielkiego wejścia. Dlatego dy weszli kelner zapewne poprowadził ich do jednego z zarezerwowanych stolików. Miał nadzieje że gdzieś w pierwszym rzędzie.
- Wino... poproszę - rzucił do kelnera po tym gdy zajął jedno miejsce.
Oczywiście nie omieszkał przywitać się ze znajomymi twarzami kiwnięciem głową.
- Cieszę się że znaleźliśmy w końcu czas na wspólne wyjście - szepnął tuż przy uhu Hazel.
- Tak mało tego - dodał prostując się na krześle.
Zapewne jeszcze będzie czas na wspólne przedstawianie się i rozmowy ze znajomymi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 646
avatar
Patrick Moncreiff
/ początek

Patrick wszedł do kawiarni jakby nigdy nic. Jakby się nie spoźnił. Jakby miał do tego prawo. W ostatecznym rozrachunku czasem wyskakuje człowiekowi coś naprawdę ważnego. (Na przykład pacjent z okna... He he). A takim właśnie przypadkiem był płaczący Steven Seagal, którego niszczyła krytyka pism branżowych i ludzi kinematografii. Gdyby zostawił go samego sobie mówiąc, że spieszy się na występ to z pewnością ten wyskoczyłby mu przez okno. Patrick był zbyt wielkim profesjonalistą, by na to pozwolić. Poza tym pewnie potem gazety by go obsmarowały tak, jak martwy Seagal obsmarowałby chodnik własnymi wnętrznościami po upadku.
Ale wracając do kawiarni artystycznej. Patrick wszedł, poprawił marynarkę i rozejrzał się. Westchnął, najwyraźniej przegapił otwarcie. Jego żona była jednak wyrozumiałą kobietą, dlaczego miałaby mu nie wybaczyć?
Odnalazł Charlotte wzrokiem, podszedł do niej od tyłu, nachylił się, sięgnął po jej dłoń, by przybliżyć ją do ust i pocałować z czułością.
- Wybacz mi spóźnienie, kochanie. - wyszeptał jej do ucha.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 560
avatar
Megan Mclean
- Och. Rozumiem. To bardzo miłe z twojej strony, że jej nie zmuszasz.- uśmiechnęła się do Josha. Trochę figlarnie bo znała go na tyle by wiedzieć, że pozostawiał swej narzeczonej sporą swobodę.- W sumie mógłbyś ją przykuć jej własnymi kajdankami do krzesła.- zażartowała i w tej samej chwili rozległ się obok nich głos Haydena.
- Zdążyłeś.- posłała mu uśmiech i skoro Josh już jej odsuwał krzesło to nei ceregielował się z przesiadaniem tylko umościła cztery litery we wskazanym miejscu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
---> Ulica dwudziesta.

Lamb nie wstydził się wyglądu, zawsze wyglądał dobrze. Był poniekąd pedantem. Dobrze ubrany i schludny. No i Matylda dzisiaj wyglądała jak milion dolarów. Więc bardziej pasował do elity miasta niż do slumsów. Nie było problemu z przedostaniem sie do centrum. Miało się układy w komunikacji miejskiej.
- To co wchodzimy - rzucił przed wejściem jednak nie czekał na jej odpowiedz. Po prostu wszedł. Nawet jakby go nie wpuścili miał taką złotą przepustkę. Klucz do każdego zamka, a jak by i to nie pomogło miał też czarną pałę - tonfa tak? Tak to się nazywało.
Podeszli do baru. Chyba miejsca stojące tłok niemiłosierny. Lamb omiótł spojrzeniem lokal. Wnikliwie. Kupe kapciuchów z szemranymi portfelami jak zwykle ale niech będzie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
HAZEL
Usiadła, popatrzyła krytycznie na stolik. Poprzestawiała sztućce i serwetki, by zachowywały możliwie jak najwięcej kątów prostych. Przy tych ruchach nie wahała się nawet sięgnąć do strony Thorstena. Cały stolik musiał zachowywać równowagę i symetrię.
Posłała Thorstenowi nikły uśmiech.
- Ja również się cieszę. Oboje zbyt dużo ostatnio pracujemy. Nowe wrażenia odciągną nas od zagadnień związanych z naszym życiem zawodowym. Być może wpłynie to korzystnie na sposób patrzenia na nierozwiązane problemy. - przesunęła serwetkę o milimetr. - Rozmawiałam z Olivierem Blackiem. - zaczęła bez ogródek. - Postawił mi ultimatum. - podniosła wzrok na Fausta. - Mam odstawić od współpracy Nicolasa Fitzroya. - pokręciła głową. - Dlaczego ludzie są tacy małostkowi, Thorstenie? Emocje dominują nad ogólnymi korzyściami.

HAYDEN
Powieka drgnęła Haydenowi, gdy Joshua tak ochoczo odsuwał krzesło Megan. No dobrze. Niech będzie. Odchrząknął, by usiąść obok dziewczyny.
- Starałem się jak mogłem. - odwzajemnił jej uśmiech. - Mam nadzieję, że wiele mnie nie ominęło.
I nie, nie miał na myśli występu Charlotte. Chyba tego wieczoru bardziej będą go interesować relacje między Megan a Joshuą.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 281
avatar
Thorsten Faust
Gdy wymieniał nazwisko Blacka Faust podniósł na nie chłodne spojrzenie. Był świadomy człowieka, ostrożny. W końcu był to rekin biznesu.
- To ten naukowiec... - rzucił gdy wspomniała o Fitzroyu. Szanował go. Szkoda że gazety rozpisywały się o jego romansach zamiast o osiągnięciach w dziedzinie nauki. Z resztą zarówno Black jak i ten pierwszy mieli ze sobą wiele wspólnego. Moze po prostu dwa koguty na jednym podwórku to zbyt dużo. A Black piał głośniej no i miał większy i bardziej kolorowy ogon.
- Ultimatum, zależało ci na pracy z tym naukowcem... może ma inną alternatywę na to...? - spojrzał pytająco na kobietę. Zamilkł gdy kelner przyniósł wino. Oczywiście takie jak lubiła Hazel. Nie przeszkadzało mu też ze robi swoje porządki na stole. Przywykł do tego, właściwie stało się to dla niego naturalne.
- Myślę że jeden człowiek lub jego brak nie wpłynie znacząco na twoje plany?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 265
avatar
Matylda Hornybottom
Matylda błysneła białymi kiełkami i weszła ochoczo do środka. Podobało jej się tu! I tylu tu było ludzi !
- Dawno nie byłam na takim koncercie, wiesz ? - zagadnęła do swego czarnego rozdziewiczacza.
Wtedy też przeszła obok stolika, przy którym siedział jakże uroczy trójkącik.
- Meg ! - ucieszyła się wyraźnie i pochyliła, by cmoknąć ją w policzek. Podpatrzyła, że kobiety się tak witały na komisariacie. Włosy rozsypały jej się po kształtnych ramionach. - Poznaj Nathana Lamba, pracujemy razem. Byłam dziś na patrolu, wiesz ? To Megan Larsen, przyleciałyśmy razem z Kaan-anu...
I nagle...HUFFF, PUFFFFF! Wdarła się lodowata mgła, pokryła całą kawiarnię, zmroziła serca tyych siedzących najbliżej ( i ich napoje zapewne), bo oto spojrzała na Haydena i uśmiechnęła się. A w jej oczach był lód i żądza mordu.
- Och...i dr Maclean, dzień dobry - uśmiechnęła się - Opowiadałam Ci o nim - spojrzała na Nathana.
- A Pan zapewne, to dr Grant, narzeczony Isabeli. Miło poznać - wyciągnęła dłoń do protetyka, który oczywiście dłoń ucałował na powitanie, z obawy o swoje życie - Matylda Hornybottom.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Grant spojrzawszy na nieznajomą Kaan-ankę, miał wrażenie, że przybyło mu w whisky lodu. Oj ta dziewczyna chyba nie darzyła sympatią naszego chemika, khekhe.
- Miło mi poznać - ucałował wyciągniętą dłoń, zastanawiając się, czy jakby tego nie zrobił, kobieta wbiłaby mu w szyję łyżeczkę z cukierniczki ? Miała dość...morderczą aurę.
- To... - odchrząknął  i pokiwał na kelnera, proszą o kolejne dwa krzesła. Spojrzał na Megan, po czym wstał od stołu.
- Pójdę zapalić, trochę tu duszno. - wyjaśnił
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 560
avatar
Megan Mclean
- Nie, zupełnie nic cię nie ominęło. Ciesze się, że zdążyłeś.- miała do tego coś jeszcze dodać ale w tej samej chwili została zagarnięta przez Matyldę, która się z nią wylewnie przywitała. To niesamowite jaką metamorfozę przeszłą ta dziewczyna.
Hayden jak widać nie cieszył się już taką atencją jak dawniej. Pewnie gdyby wzrok mógł mordować to przyjaciel leżałby już trupem.
- Miło mi pana poznać.- uśmiechnęła się do Lamba w słowotoku Mati apotem spojrzała na wstającego Josha.
- Wiesz, że nie powinieneś.- posłała mu wiele mówiące spojrzenie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Oczywiście że podszedł z Matyldą do stolika. Grzecznie się przywitał. Jeszcze mogła Matylda powiedzieć "podaj łapę" i przedstawić go jako mój piesek.
Uśmiechnął się lekko tylko gdy wspomniała o Macleanie. Przecież znał historię.
No cóż Lamb mógł być tylko dumny z Matyldy że wyrzeźbił taką panią. Właściwie on tylko wypchnął formę od środka. Ona już taka była tylko n ie znała swojego prawdziwego ja.
- Miło poznać, wiele o państwu słyszałem - skinął jeszcze raz głową a wzrok kontrolnie przeniósł na Macleana, niech ma świadomość że Lamb może wiedzieć o tym jaka to z niego świnia... Lamb był nie mniejszą, ale przynajmniej nie obiecywał niczego, stawiał sprawy jasno. Chyba!?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Zdziwił się, że Meg zwróciła mu głośno uwagę. Bez przesady, to tylko jeden papieros. Wtedy zresztą nie wiedziano, jak katastrofalny dla zdrowia był dym tytoniowy. Uśmiechnął się jednak kącikiem ust.
- Jeden jeszcze nikogo nie zabił. - zapewnił ją. Czy ona kiedykolwiek paliła? Na pewno nie przy nim - Chcesz spróbować? - wyciągnął ku niej papierośnicę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
Odette parsknęła głośnym śmiechem, tak że parę osób zerknęło w jej stronę. Ups? Uśmiechnęła się przepraszająco i klepnęła lekko Sinclaira w ramię.
- Jesteś niemożliwy. Powinieneś poznać kogoś zanim zaczniesz z nim mieszkać. - pokręciła głową. - A nie brać na ładne oczy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 560
avatar
Megan Mclean
Zwróciła mu głośno uwagę bo to właśnie była Meg. Zawsze się takim akcjami wpędzała w kłopoty. W swoim wieku już dawno powinna się nauczyć trzymać język za zębami. Obawiam się jednak, że ta przypadłość pozostanie jej do końca życia.
- W sumek czemu nie?- wzruszyła lekko ramionami.- Państwo wybaczą.- zwróciła się do towarzystwa i wstała by wyjść z Joshem. Trochę dziwnie bo go ganiła a potem sama szła. Trudno kobieta zmienną jest.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Zaskoczona przez męża, w pierwszym momencie chciała się odwrócić, ale specjalnie zrobiła to później niż powinna. Wybaczyć mu spóźnienie? Mogła to uczynić przy czekaniu na niego z kawą w domu, ale nie w tak istotny dla niej dzień! Odwróciła się z surowym wyrazem twarzy.
- Przegapiłeś mój pierwszy występ.
Podkreśliła odpowiednie słowo, bo od dwóch tygodni nieprzerwanie mówiła o wydarzeniu, którego nie mogła się doczekać. Tymczasem mąż wolał ratować jakiegoś Seagala!
Oj nie wynagrodzi jej tego jednym całusem.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Confiteor - kawiarnia artystyczna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Jeszcze Bardziej Artystyczna Pracownia Ururururu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-