IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Klub "Black Paradise"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair

Klub jazzowy Black Paradise mieści się w piwnicy. Wejście jest od głównej ulicy. Schodki prowadzą w dół, do korytarza, na którego końcu są drzwi z czerwonego drewna. A za nimi... Raj. Dosłowny Raj! Ogromna sala, mająca w sobie to coś. Lampy przy suficie świecą przytłumionym blaskiem. Po lewej stronie znajduję się długi bar. Ciągnie się przez całe pomieszczenie i co parę metrów jest kolejne stanowisko barmańskie.
Po przeciwnej stronie niż wejście jest scena. Dość duża, zawsze stoją tam jakieś sprzęty. Fortepian, perkusja, trąbki, saksofony... Co dusza zapragnie. I oczywiście mikrofon, a jak ktoś chce śpiewać w duecie - wystarczy poprosić o dodatkowy. Zawsze ktoś jest na tej scenie, jak nie właściciel, jak nie jego wspólnik to jeszcze jacyś inni muzycy. Albo etatowi, albo zaproszeni na dany wieczór.
Resztę sali wypełniają okrągłe stoliki, z krzesłami wyściełanymi ciemnym materiałem. Na każdym stoi zwykła, woskowa świeca na przezroczystej podstawce ze szkła, a także popielniczka.

Barman NPC - James. Facet gdzieś przed trzydziestką. Dobrze zna się na swoim fachu i na pewno zawsze jest za barem. Chcesz drinka? Whisky? Wołaj James'a!



Cennik:

- Szklanka whiskey- 1K; 4 K butelka
- Szklanka rumu - 60 Ril; 2,5 K butelka
- Wino czerwone/białe - 2,5K kieliszek; 13 K butelka
- Szklanka brandy - 70 Ril ; 4 K butelka

- Black Paradise (wódka, sok z owoców leśnych, sorbet truskawkowy) - 4 K
- Black&White (likier czekoladowy, likier kokosowy, wiórki kokosowe) - 5 K 50 R
- Imagine Dragons (wódka, sok pomarańczowy, sok żurawinowy) - 2K 50 R

- Cygaro - 2 K 40 R
- Papierosy dobrej marki - 5 K

Pracownicy fabularni:
 

Pracownicy NPC:
 

Fabian jednocześnie grał i tańczył, bawiąc się jak zwykle przednie, co udzielało się ludziom naokoło (no...może prócz zazdrosnej Tosi).Parkiet zaczynał się zapełniać. A przecież to dopiero był początek!
Ostrym smagnięciem skrzypka, zakończył melodię, machnął zespołowi, by grali chwilę bez niego i dopadł Tosi, śmiejąc się złowieszczo.
-TO-SIO-SŁA-WA! - zaskandował obracając ją wokół własnej osi,  trzymając ją w górze w musklatych ramionach - Wieki cię nie widziałem ! Już prawie się obraziłem ! - wyszczerzył się wesoło
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
Vivien uśmiechnął się rozbawiona. Bingo. Zostawi sobie to jednak na późniejsze ewentualności.
- Dobrze, Leksiku, nie będę- odparła pieszczotliwie i wybuchnęła perlistym śmiechem, co jej się zdarzyło przy nim po raz pierwszy - Nie bądź już taki zasadniczy, mam w głębokim poważaniu co robisz i z kim. Teraz przestań sztyletować te dwa słodkie gołąbeczki wzrokiem i  skup się na mnie, a ja będę tak łaskawa i będę w miarę możliwości miła. - wypiła spory łyk drinka, kreśląc ramionami ósemki, w rytm muzyki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Z fochem obróciła głowę od tego spojrzenia Alexandra, zaciskając usta w waską kreseczkę i żałując, że nie zamówiła czegoś mocniejszego. Napiła się swego słabego drinka i odstawiła szklankę, akurat chwilę przed przybyciem Fabiana. Porwanie w ramiona przez Sinclaira musiało poprawić jej humor.
Najpierw pisnęła ze zdziwieniem, ale zaraz wybuchnęła śmiechem, łapiąc skrzypka za szyję.
- Na mnie się nie obrazisz nigdy!
Stwierdziła pewna swego i lekko pacnęła go w ramię, aby odstawił ją na ziemię. Zerkając kątem oka na Alexandra, ciekawa reakcji.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Jakże romantycznie! Problemem było to, że Sinclair nigdy nie zauważał, że młoda Bertramówna wzdychała na jego widok. Potem jej przeszło, co pozwoliło im zostać dobrymi przyjaciółmi. Fabian traktował Tonie jak słodziutką, młodszą siostrzyczkę. Postawił ją na ziemię.
- No wieeeeeem - zaśmiał się, bo przecież nie było szans, by mogło być inaczej - Zatańczymy? - podał jej dłoń pociągnął ją na parkiet hehehe
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Popatrzył się na nią w pierwszym momencie z niedowierzaniem, a potem wybuchnął krótkim śmiechem.
- Jak ty mnie nazwałaś? - prychnął pod nosem i pokręcił głową. Nawet nie musiał patrzeć w stronę Fabiana i Toni, bo rozbawiony pisk tej nastolatki rozpozna wszędzie. Wystarczyło krótkie spojrzenie, żeby poczuł, że robi mu się gorąco.
- Będziesz miła? Nie wierzę. - mruknął, nieco mniej rozbawiony, dopił drinka, po czym wstał z krzesła i wyciągnął rękę w jej kierunku.
- No chodź, chciałaś potańczyć podobno. - nie ma to jak romantyczne zaproszenie do tańca. Nawet jeżeli Vivien się domyśliła to powinna wiedzieć, że niektóre rzeczy powinny pozostać tajemnicą. Już raz zaszkodził jej rodzinie, drugi raz również się nie zawaha.


Ostatnio zmieniony przez Alexander Willoughby dnia Pon Sty 25, 2016 2:07 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
I za to uwielbiała Fabiana. Nawet jeśli miała zły dzień, jedna minuta z Sinclairem zmieniła humor diametralnie. Chociaż dziś miała być trudniej, skoro obok miał przewijać się Alexander z blondynką.
- Oczywiście!
Odpowiedziała na zaproszenie i złapała dłoń przyjaciela, dając się pociągnąć na parkiet. Aż przypomniała sobie słowa kochanka o tym, że powinna pokazywać się z młodymi chłopakami. No więc dziś będzie!
A Alexander niech zazdrości!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Sinclair nikomu nie pozwalał się smucić. Co to da? Łzy, złość, rozdrażnienie nic nie dadzą, nie pomogą rozwiązać problemu. A jeżeli mógł swoim uśmiechem innym pomóc, to jeszcze lepiej!
Wmieszali się w mały tłumek tańczących, a że Fabiollo miał poczucie rytmu, to Bertram nie mogła narzekać na partnera do tańca. A, że byli dobrymi przyjaciółmi, a Sinclair zawsze miał gdzieś co inni o nim myślą, chwycił przyjaciółko śmiało i wywijał z nią na parkiecie.
- To co cię powstrzymało, przed wpadaniem na występy ulubionego strasznego kolegi ? - wyszczerzył się.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
- Dobrze, Kleksiku- jak myślał, że Leksik to najgorsze jak może go nazwać, to w głowie ułożyła sobie już cały zestaw upokarzających "pieszczotek"
Weszli na parkiet, gdzieś mignął jej wywijający zwinnie z Bertramówną skrzypek, ale po tej sekundzie przestała na nich zwracać uwagę
- Pod warunkiem, że sprawisz, że poczuje się, jakbym była wyjątkowa - stwierdziła rozbawiona, kołysząc lekko biodrami, w rytm skocznej muzyki
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Na parkiecie można wywijać! Po to on był! Tonia nie krępowała się śmiało złapać przyjaciela, a autorkę zasmucił fakt, że jej kolejna panna na wydaniu, w przystojnym, utalentowanym mężczyźnie widzi tylko przyjaciela!
- Miałam sporo zajęć w szkole - Odpowiedziała między jednym a drugim obrotem - Miałam nadzieję, że złapię cię gdzieś na jarmarku. Byłam z Mary i potem zostałyśmy zaproszone przez Byrona do niego. Nie wiem po co, skoro mnie nie lubi.
Może wzruszyłaby ramionami, ale nie miała szans w tańcu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
W sumie miał za swoje, bo rok temu był tak ślepo zaopatrzony w panią Black, że nie zauważał subtelnych wypieków na twarzy Bertram, gdy ją przytulał na pożegnanie.
- Oj Tosiu, Tosiu, nauka nie zając - pouczył przyjaciółkę - A mi serce pękało jak cię nie było, jak grałem! - No dobra, może przesadził, w życiu nie przejmował się takimi glupotami, ale lekkie wyolbrzymienie wwpływa zbawiennie na dziewczęce serduszka!
- Nie rób m mi tak nigdy więcej , Tosiosławo - westchnął teatralnie, a potem wybuchnął swoim zarazliwym Sinclairowatym śmiechem - Mary i Byron! Wieki ich nie widziałem! Po sesji egzaminacyjnej musimy sobie urządzić imprezkę! Chyba za dużo pracuje ostatnio!
Właściwie nie był pewien czy to ten Byron, o którym myślał, ale OJTAMOJTAM
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
- Miałem równie zły dzień jak ty, może nawet bardziej. Jak będziesz mnie zdenerwujesz to możesz tego pożałowałac. - westchnął, mówiąc spokojnie. Powstrzymał się,  by nie wywrócić oczami. Morano nawet jezeli się starała to go to nie bawiło.
Obrócił ją, idealnie wchodząc w rytm.
- Po jaką cholerę ja mam sprawiać byś poczuła się wyjątkowo. Doskonale wiemy, że koniec końców i tak mnie wykpisz. - powiedział,  po złapaniu jej w talii. W ty momencie wyglądał na nieco znudzonego,  kiedy tak patrzył się na blondyneczkę z góry.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
Och, pech. Chyba nie myślał, że Morano będzie go pocieszać i hołubić? Wykonała raz próbę, poprawienia mu humoru, ten się wściekał za to o jakąś durną małolatę, tracąc szansę na poprawienie stosunków z Vivien.
- Przynajmniej się na Tobie nie wyżywam, choć mogłabym i powinnam - warknęła, sztywniejąc w jego ramionach niebezpiecznie- Ale zapomniałam, że wieeeelki Pan Willoughby, zawsze dostaje czego chce i do kurwicy go doprowadza, kiedy jest inaczej.
O tak. Morano się uniosła honorem. Nie była jednak typem panny, która by robiła sceny.
- Dziękuję za taniec, panie ministrze. - dodała na koniec chłodno, acz nikt nie mógł jej zarzucić, że była nieuprzejma i wysunęła się z jego ramion, wracając do swojego stolika.
No co za gnój. Jeszcze bardziej ją wkurwił. Jak ona go nienawidziła !
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Zmarszczył brwi. Vivien była dla niego równie niedojrzałą małolatą jak Tonia, z tym wyjątkiem, że może odrobinę podziwiał jej zmysł przedsiębiorczości. Ale nie miał prawa pozwolić, żeby byle kosmetyczka grała mu na nerwach i obrażała.
Może zrobiła ze dwa kroki, kiedy złapał ją za nadgarstek, dość mocno, przesuwając jednak palcami do dłoni, by obrócić ją zgrabnie do siebie. Nie dość, że miał ochotę rozszarpać Fabiana, który dotyka jego Antoni, to jeszcze ta podnosiła mu ciśnienie.
- Znowu wypiłaś o drinka za dużo, czy oceniłem twoją inteligencję na wyrost? Nie jesteś nikim więcej niż przemądrzałą gówniarą, która nie ma poczuciu szacunku dla tych, którzy mogą jej zaszkodzić. Kompletny brak instynktu samozachowawczego. - ścisnął jej rękę, co by wiedziała, że nie warto było się wyrywać. Miał silny uścisk. Gdyby nie byli w miejscu publicznym to pewnie inaczej dałby upust swojej agresji, która pojawiła się w zielonych oczach. Pochylił się nieco, żeby powiedzieć jej do ucha. - Jeżeli ktokolwiek dowie się o moim małym sekrecie, nieprzyjemne typy odwiedzą twoich rodziców w środku nocy. Jeżeli uznam, że nie jesteś dla mnie miła i mi odmawiasz, twój ojciec nie tylko straci pracę, ale też wolność. Rozumiesz mnie, złotowłosa różo pustyni?
Odchylił się, rozluźniając uchwyt palców, jeżeli miała ochotę odejść.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
- Nigdy więcej, mój drogi! Obiecuję poprawę
Odpowiedziała z teatralną powagą, potrząsając głową. Zachichotała chwilę później i dała się pochłonąć tańcowi z Fabianem, starając nie patrzeć w stronę Alexandra i jego towarzyszki.
Nie umknęło jej jednak, chociaż nie była pewna, czy sobie czegoś nie uroiła, odejście i powrót blondynki. Nie mogła się powstrzymać by na moment ku nim spojrzeć.
- Tak, Mary również ciągle mówi o jakimś wyjściu.
Dodała, szybko wracając spojrzeniem na towarzysza.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
Co?! ONA GÓWNIARĄ?!
Vivien miała wrażenie, że ktoś wsypał jej do żołądka wiadro lodu. Groźby Alexandra wcale nie były zabawne. Ani trochę. I doskonale wiedziała, że jest do tego zdolny. Bez mrugnięcia okiem zniszczył reputacje jej ojca lata temu, więc to co mówił potraktowało bardziej niż poważnie.
- Jak śmiesz! -wysyczała mu w twarzy , była jednak tak sparaliżowana, że nie była w stanie strzelić mu w pysk i odejść
- To ci nie ujdzie płazem... - dostała wyraźnego szczękościsku i zacisnęła usta w wąską linię, nie odchodząc jednak. Nie mogła pozwolić, by coś się stało jej rodzicom. W końcu ich bardzo kochała! -...kiedyś wszystkie twoje świństwa, odbiją ci się czkawką
Mógł ją objąć i wrócić do tańca, skoro groźby poskutkowały. Tyle, że Morano, z całego serca życzyła mu wyruchania przez ochroniarza Koronki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
A Fabian sobie tańcował, nie przejmując się podzielną uwagą przyjaciółki. W końcu nie był ani zazdrosny, ani specjalnie dociekliwy.
- No ja myślę ! - wyszczerzył się wesoło. - Byłaś na pokazie mody domu Pirce? Grałem tam z chłopami z Paradise. - zagadnął - Chociaż w sumie to cię nie widziałem, a raczej bym cię zauważył, wszędzie cię w tłumie odszukam! - paplał wesoło, jak to on - Błyszczałabyś jak te kreacje Odette, co nosiły modelki. Jak zwykle, Tosiu - uśmiechnął się szeroko.
Ach ten Fabian!
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Uśmiechnął się do niej w ten swój obrzydliwy sposób.
- Naprawdę tak sądzisz? - spytał, takim tonem jakby chciał dodać "nie znasz jeszcze życia". Ujął ją lekko w talii, po to żeby lekko pchnąć ją w biodro i obrócić kilka razy. Poczucia rytmu nie można mu było odmówić.
- Wiesz, że te dwoje nadmuchane groźby robią na mnie zerowe wrażenie? - uniósł nieco brew do góry.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
Naprawdę go nienawidziła. Kiedy myślała choć przez moment, że być może coś się zmieniło w jego myśleniu i mogłaby spróbować mu wybaczyć, to szybko pokazał swoją prawdziwą twarz.
Nie patrzyła na niego, wbijając wzrok  w jakiś punkt nad jego ramieniem. Usta wciąż miała zaciśnięte, jakby się bała, że jak je rozluźni, to na Alexa wyleje się z nich fala wyzwisk i obelg.
- Brzydzę się Tobą. - wysyczała lodowato, kładąc mu dłonie na ramionach, jak do tańca.
Bo przecież tańczyli, nie widać? Wcale nie fantazjowała o najdzikszych torturach, jakim by go poddała.
Liczyła na to, że po odbębnionym tańcu da jej spokój i poleci ruchać swoją małolatę, skomląc i wzdychając w klubowym kiblu. Tak, to było całkiem prawdopodobne. Nie miała się czego bać.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Uśmiechnął się jeszcze szerzej. Swoimi czułymi słówkami sprawiała, że czuł jeszcze większą satysfakcję. Gdyby nie to, że była córką swojego ojca, to ze względu na charaktery pewnie mogliby się polubić. Niestety może w innym uniwersum.
- Uwierz, Viv, jeszcze zaczniesz się mną brzydzić. Na razie mnie nienawidzisz. Bądź grzeczna. - piosenka się skończyła,
- Obiecałem ci drinki. - wskazał gestem dłoni na bar. W końcu chciała się poczuć wyjątkowa. A że poczuje się wyjątkowo okropnie... Alexandrowi to tylko poprawi humor. Zerknął w stronę Toni i Sinclaira. Nawet znęcanie się nad Vivien nie sprawiło, że przestał czuć zazdrość, i to taką przeszywającą na wskroś. Dopadła go aż myśl, że jeżeli by z nim stąd wyszła to czułby się strasznie, aż go mdliło na tą wizję.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
Ooooo...on jeszcze tego kiedyś pożałuje. Wymyśli coś takiego, że chłop się nigdy nie pozbiera. Póki co jednak, wciąż go nienawidząc, ruszyła za nim do baru, zastanawiając się, czy ktoś zauważy, jak ta wbije mu widelec w głowę?
Viv za to mdliło na samą wizję, co on chciał jej zrobić. Gdyby wierzył w Boga Słońca jak Kaan-anie, właśnie by się modliła, by po drinku, odechciało mu się ją dręczyć i mogłaby uciec do domu.
- Udław się tym drinkiem - odparła ze słodkim uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Vivien dostała kolejnego drinka, a Alexander kolejne whisky. Zastanawiał się co z nią zrobić. Z jednej strony miał ochotę rozerwać się dzisiejszej nocy, ale z drugiej... Złapał się na tym, że nie chciał kolejnej kłótni z Tonią o jego kobiety. Dlatego usiadł w dystansie do Morano, w milczeniu pijąc alkohol.
- Ty chyba nie masz zmysłu przetrwania. - odezwał się w końcu. Każda inna zaczęłaby wymiękać, Vivien potrzebowała jeszcze trochę czasu, ale był pewien, że zacznie chodzić jak w zegarku. Gdyby w Paradise nie było Toni...
- Lepiej idź do domu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
Na jego słowa odwróciła się, czując jak krew burzy jej się w żyłach. Wiele samokontroli ją kosztowało, by nie wylała mu jego własnego drinka na głowę.
- Nie... - tu pochyliła się nad jego uchem - ....to ty nie wiesz, do czego ja jestem zdolna. - zmrużyła niebezpiecznie oczy
Nie da się zdeptać tak łatwo. Tak łatwo jak zdeptała mu stopę, wbijając w nią obcas.
- Nie jesteś nikim, kto ma nade mną władzę. I nigdy nie będziesz - wyprostowała się dumnie, uwolniła biedną Alexową stopę i wmieszała się w tłum. Tam zaś spotkała znajomego, z którym ruszyli na parkiet .
Nie będzie jej mówił, co może robić a co nie, głupi stary grzyb.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
- Głupie bo samotna wyprawa na pustynię to pewna śmierć dla takiego mieszczucha jak ja. Nie mówiąc już o totalnym braku doświadczenia w przetrwaniu na pustyni z ograniczonymi zasobami.
Ot, brutalna prawda. Zajęłoby Silvertonowi miesiące jak nie lata ażeby się najpierw przygotować fizycznie i psychicznie do tego co mogłoby go spotkać w drodze ku górom i w samych górach.
- Owszem, mają swój urok. - Odpowiedział spojrzeniem na spojrzenie ale krótkim. - Zresztą gdyby człowiek nie posiadał żadnych marzeń, to czym by był, do czego zmierzał?
Zastanowił się nad własnym pytaniem i nagle go olśniło. Wiedział już o czym musi koniecznie porozmawiać wieczorem z Nickiem.
- W porządku James, Ty do mnie też się po imieniu zwracaj. Taka kobieta w wojsku to chyba trochę tak jak męska pielęgniarka w szpitalu.
Chciał być przecież swego czasu pielęgniarzem. Teraz w pewnym sensie cieszył się że akurat te marzenia nigdy się nie spełniły.
- Czyli piąte koło u wozu. W pewnym jednak sensie podziwiam te nieliczne jednostki za upór w płynięciu pod prąd.
Sięgnął po swój drink i wypił go niemal do dna. Jeszcze jedno machnięcie rękoma i osuszy naczynie do cna.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
- A byłam! I jak to się stało, że mnie nie wypatrzyłeś?
Zaśmiała się, zastanawiając czy to może dlatego, że nie mieli jeszcze wtedy przyjaźni wymyślonej jakim cudem nie mogli odnaleźć się w tłumie. Zdecydowanie zbyt wiele było osób. Ona pochłonięta Alexandrem, Fabian Odette.
- Tata licytował dla mnie sukienkę, ale nie udało mu się wygrać.
Zrobiła usta w podkówkę na krótką chwilę, bo Fabian znowu nią zakręcił, więc zaśmiała się, odchylając głowę. Wspaniale było tak wirować i.. zauważyć blondynę z innym partnerem? Aż w stronę baru Tonia zerknęła.
- Napijemy się?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
- Niemożliwe ! -oznajmił Fabian uroczyście, choć faktycznie Odette dość skutecznie odwracała jego uwagę, od rzeczy przyziemnych. No, ale oj tam!
- Nie mogę pić w pracy, kwiatuszku złocisty. - odpowiedział z niejakim żalem, choć jemu akurat alkohol potrzebny nie był do zabawy. - Ale z chęcią ci coś postawię ! - powiedział wesoło
Wtedy też sobie o czymś przypomniał.
- Ej, ale wpierw! Muszę ci coś pokazać. Mam to na zapleczu, a nie wyjdę z tym za bar! Powiesz mi czy ładne ! No chodźchodźchodźchodź ! - pociągnął ją...i przemknęli przez bar, na zaplecze.
Przez chwilę pochylał się nad plecakiem, więc Tonia miała idealny widok na jego zgrabny tyłek, po czym wyprostował się i pokazał...pudełeczko od jubilera. A w środku TO
- Co o tym myślisz? Ty masz oko do ładnych rzeczy. Kupiłem mamie na urodziny, ma za miesiąc. Spodoba jej się? - podał je jej, by się przyjrzała
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Klub "Black Paradise"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 7Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Klub "Asylum"
» night club
» oscar black - thomas davenport
» Klub „Fire”

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-