IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dom Handlowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
Mieszczący się przy 3 Alei Pierwszej strefy budynek zalicza się do jednego z najczęściej odwiedzanych miejsc z mieście. Cztery pierwsze piętra zajmują sklepy z najróżniejszymi towarami o różnym przekroju cen. Od niewielkich butików duże sklepy oferujące szeroki wybór mebli i akcesoriów domowych. po Wyższe piętra oferują powierzchnie biurowe oraz pracownie. Nad nimi Siedziba Partii Konserwatystów.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
/początek, 17 czerwca.

Vivien była wniebowzięta. Miesiąc był udany, więc mogła sobie pozwolić na większe zakupy ! Nic nie sprawiało jej ostatnio takiej frajdy !
Jak burza, przemknęła przez większość stoisk, zatrzymując się dopiero na tych, gdzie ceny były średnie i średniowysokie. A potem zaczęła szaleć.
Przymierzała coraz to nowsze, barwniejsze, odważniejsze kreacje. W końcu stanęła przed lustrem w stroju, którego nie powstydziłaby się sama Evelyn Crimson. Sukienka czarna jak du....sza Lamba, głębokie wcięcie, fason podkreślający kobiece kształty, seksowne rozcięcie w okolicach uda. Do tego założyła rękawiczki za łokieć, szal z piórek (szał tego sezonu!) i wyciągnęła cygaretkę z torebki.
Uśmiechnęła się zadowolona do swojego odbicia i puściła mu oczko.
- Och, panno Morano, wygląda Pani skandalicznie seksownie, wrrr... - rzuciła do swojego odbicia seksownym pomrukiem- Muszę z Panią zatańczyć... - zakręciła tyłeczkiem.
Tak, to jest zdecydowanie to. Zwłaszcza, że sprzedawczyni też jej przytakiwała.
- Tak, chyba to wezmę - spojrzała znów na swoje odbicie, przygryzając figlarnie wargę.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
/początek

Na jednym z wyższych poziomów domu handlowego swoje biuro miała firma budowlana. Alexander wracając z rozmowy wszedł do jednej z droższych cukierni w mieście i kupił kilka sztuk trufli. Od kilku dni skupiał się jedynie na pracy, nie chcąc dopuścić do tego, by myśli wypełniły wspomnienia sprzed tygodnia. Przechodzil obok butiku i zerknął do środka. Wpierw pewnie by przeszedł dalej, ale chyba brakowało mu rozrywki, bo kiedy zobaczył mizdrzącą się przed lustrem Morano, uśmiechnął się w ten sposób, który nie wróży nic dobrego. Usiadł ma jednej z ławek przed butikiem, założył nogę na nogę i spokojnie delektował się smakiem trufli.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
Za to zachwycona kreacją Vivie, zapłaciła za nią i poszła się przebrać. Gdy wychodziła ze sklepu, już nie wyglądała aż tak seksownie. Miała na sobie znacznie skromniejszą sukienkę, w kolorze granatu, z delikatniejszym dekoltem.
Zadowolona z siebie, z miną ucieszonej pięciolatki, zajrzała znów do torby, by obadać swój bezsensowny zakup. Ale wesoło, hihi !
Wtedy też jej spojrzenie skrzyżowało się z Alexandrowym. Oh, Leksik Kleksik. Wyprostowała się, uśmiechnęła się dość pobłażliwie i ruszyła do wyjścia. Chloe zrobi jej dziś manicure, pedicure i maseczkę. idealnie ukoronowanie dnia !
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Kiedy Vivien spojrzała w jego stronę, Willoughby akurat zmiął papierową torebkę w dłoniach i wstał, by wrzucić ją do śmietnika. Oczywiście, że nie pozwolił jej odejść. Powiódł za nią wzrokiem, pozwalając przejść pewnie ze trzy metry od sklepu, po czym znalazł się obok.
- Unikasz mnie? Przecież wiesz, że nie wyjdzie ci to na dobre. - powiedział, patrząc przed siebie, by przy końcu zdaniu zerknąć w dól na kobietę. Czasami miał wrażenie, że była typowym przykładem z kawałów o blondynkach.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
I Leksik ją jednak dogonił ! Jaki pech. Znów będzie jej działał na nerwy.
-Ależ skąd, Kleksiku - stwierdziła rozbawionym tonem - Unikanie Cię, byłoby pewnym zaangażowaniem twojej osoby, w moje beztroskie życie ! Ja cię zwyczajnie ignoruję. - szła tym samym tempem, delikatnie kręcąc biodrami, co miała w zwyczaju.  - Ach, zapomniałam, nie lubisz Kleksika....No więc PANIE MINISTRZE....W odróżnieniu od niektórych, nie mam nieograniczonej ilości wolnego czasu, w czym mogę Panu pomóc ? Jak chodzi o pazurki, to  jestem za godzinę w pracy.
A wszystko to wypowiedziane z nieodpartym wdziękiem i swobodą, mimo, że miała ochotę go udusić
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Zmarszczył brwi. Miał szczerą ochotę strzelić jej w pysk przy ludziach. Nienawidził, gdy się tak do niego zwracała.
- Uwierz, że mam mniej wolnego czasu niż ty, ale na tak urocze ślicznotki jak ty potrafię go nieco wygospodarować. - odpowiedział swobodnie, jakby własnie prowadził podryw, a nie próbował ją wkurwić.
- Jeżeli chciałabyś mi pomóc to potrzebny mi masaż, ale obawiam się, że raczej nie będziesz w stanie zrobić mi go w tym swoim saloniku kosmetycznym.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
Vivien powstrzymała odruch wymiotny. Co za obleśny typ. Aż dostała gęsiej skórki z obrzydzenia.
- Na Maszyny, ale musi być Pan Minister wyposzczony! - uśmiechnęła się słodko - Masaże wykonuje WYŁĄCZNIE w moim salonie, 7 kredytów za całe ciało, za twarz 3 kredyty. - dodała tonem do bólu formalnym
W życiu by nie poszła do jego apartamentu. Za żadne skarby świata!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 806
avatar
Wodzirej
- Alexandrze?... - usłyszeli rozdegrany głos za swoimi plecami.
Dość niziutka, ale zgrabna i bardzo piękna kobieta, patrzyła to na Ministra, to na Morano. Co ta ściera robi z jego ukochanym ?!
Alex mógł nawet jej nie pamiętać. Wypili w Paradise kilka drinków, Minister zabrał ją na noc do swojego apartamentu, gdzie doszło do szybkiego, pijanego numerka, i tak oto Leslie oddała mu swoje serce.
- Co... - zaczęła niepewnie, po czym wybuchnęła autentycznym gniewem - CO TA SZMATA TU ROBI ?! - krzyknęła piskliwie, zwracając na siebie uwagę kilku osób.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Za to Alexander powstrzymał wybuch śmiechu. Nawet nie miał już ochoty zaciągnąć jej do łóżka, chyba że w ostateczności, kiedy faktycznie miałby tak podły humor, że musiałby się na kimś wyżyć. Takim kołem "ratunkowym" mogłaby być Morano. Ale na razie była bezpieczna!
- Zapamiętam cennik... - odpowiedział rozbawiony i nim zdążył cokolwiek dodać to usłyszał swoje imię. Odwrócił się. Ładna kobieta, może nawet coś mu gdzieś świtało. Przez chwilę brakowało mu języka w gębie, po czym odchrzaknął.
- Eee.... Lily?
No mówię, coś mu grało, ale jeszcze nie wiedział gdzie!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
Morano prychnęła i pewnie by mu się odszczeknęła, gdy nagle pojawiła się za nimi jakaś kobieta. Najpewniej kolejna kochanka Ministra. Uśmiechnęła się pobłażliwie.
- Słoneczko, kijem przez szmatę, bym Ministra nie tknęła, bez obaw. - parsknęła śmiechem - Nie jestem aż tak zdesperowana
Istotnie Alex był dla niej po prostu aseksualny. W ogóle większość mężczyzn była. A w dodatku Leksika zwyczajnie nienawidziła.
- Miłej zabawy, Panie Ministrze- mrugnęła i ruszyła dalej
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 806
avatar
Wodzirej
Leslie słysząc "imię" zalała się łzami. Wyglądała teraz, jakby pilnie potrzebowała przytulenia.
- Nie jestem Lily ! - załkała - To ja, Leslie ! Ukochany!...
Kilka osób przystanęło zaciekawionych.
- Mów...mówiłeś, że m...mnie kochasz - skomlała cichutko- Ż...że n...nigdy nie s...spotkałeś kogoś t...tak...wyjątkowegooo...
A zanim Alex zdążył zareagować, w małą Leslie wstąpił antwal.
- To wszystko przez nią....PRZEZ TĄ ZDZIRĘ! - nagle wyskoczyła, śmignęła obok Ministra i złapała Morano za piękne, blond włosy! Kosmetyczka krzyknęła, próbując się uwolnić od wariatki.
- TY SZMATO, NIE WYBACZĘ CI TEGO, ZABIJĘ CIĘ ! - wrzeszczała pozbawiając sie owego dziewczęcego uroku.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Alexander stał lekko wryty. Jaka Leslie? Na wszystkie zębatki, każdej mówił, że jest wyjątkowa. A zwłaszcza takim, które łykały wszystko, zarówno kłamstwa jak i spermę.
- Kobieto, ja jej nawet nie lubię. - mruknął niezadowolony i wywrócił oczami. Gdy nagle Leslie przeleciała obok i zaczęła ciągnąć Morano za włosy... Willoughby zrobił tylko krok w tył. Popatrzył się chwilę, po czym odwrócił na pięcie, przeszedł obok gapiów i swoje kroki skierował zapewne w stronę wyjścia z domu handlowego.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
Vivien krzyknęła przerażona.  JEJ PIĘKNE WŁOSY!  DOPIERO CO WCZORAJ NAŁOŻYŁA NA NIE ODŻYWKĘ! 
- PUSZCZAJ KRETYNKO,  NIE MAM Z NIM NIC WSPÓLNEGO!  -  wrzasnęła - Patrz debilko,  twój książę na mechanicznym koniu ci ucieka,  goń go!  - odkopnęła ją i czerwona ze złości,  ruszyła do wyjścia
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 806
avatar
Wodzirej
- NIEEEEEE!  -  zawyła Leslie -  NIE ODBIERZESZ MI GO!  -  kopnięta puściła kosmetyczke.  Podzialalo. 
Chwyciła torebkę i pognala za Ministrem tak szybko,  na ile pozwalały jej krótkie nóżki. 
-  ALEXANDRZEEEEE!  ZACZEKAAAAJ,  NIE ZOSTAWIAJ MNIEEEEE!  -  biegła za nim
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Dobrze, że miał zapas czasu, kiedy to ta cała Leslie skupiła się na Morano. Dzięki temu szybkim krokiem przeszedł kilka metrów, skręcając w kolejną uliczkę i zaraz potem wszedł do jakiegoś sklepu. Kolejny butik z babskimi dodatkami. Zrobił ze dwa kroki, wchodząc za półki. Oby go nie widziała! A jeżeli już tu jest to może kupi prezent dla Odette.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
Leslie pobiegła w drugą stronę.  Morano była wściekła.  Cały dzień zmarnowany!  Poprawiła włosy i dumnie wyprostowana wyszła z domu handlowego.  
Szlag by tego Wilolilo!  Ciągle ma przez niego problemy,  był jak jakaś zaraza!! Jeszcze jej reputacja przy tym cierpi!  Przecież ona jego nigdy by nie... ARGHHHH!
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Kupił coś drobnego i wyszedł ze sklepu. Rozejrzał się w jedną i drugą stronę. W jednym ze straganów tuż przy wyjściu kupił różę, ponieważ widział jak podkurwiona Morano idzie już ulicą. Uwielbiał ją irytować, ale... no właśnie! To była jego broszka, a nie jakiejś Leslie, którą przeleciał pewnie kilka tygodni temu.
Dogonił dziewczynę i podsunął jej kwiat pod rękę, stając bezczelnie przed nią. Pewnie prawie nie wyhamowała, pojawił się tak nagle.
- Widzisz, nawet obce baby sądzą, że do siebie pasujemy. - cmoknął ją w policzek.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
Morano była wściekła jak osa. nawet różyczka zdawała się nie zmiękczyć jej serca. Z drugiej strony mogła z powodzeniem chlasnąć stroną od kolców w twarz Ministra, a tego nie zrobiła. I mogła mu dać w twarz, za tego buziaka, a PÓKI CO, nie dała.
- Panie Ministrze - ton jej głosu był lodowaty - Nie życzę sobie kolejny raz wplątywania mnie w konsekwencje Pana licznych romansików, od których pewnie kiedyś Pan skończy z kiłą albo rzeżączką. O ile już nie ma- uniosła głowę dumnie - Psuję Pan moją reputację i reputację mojej rodziny, którą tak długo odbudowywaliśmy po tym, co Pan zrobił. Nie chcę żeby mnie łączono z Pana osobą w taki sposób. W jakikolwiek sposób.
Nie podobało jej się to, że nadal czuła usta Alexandra na swoim policzku. Wcale a wcale.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Może i miała jakąś tam swoją rację, ale Willoughby był zbyt egoistyczny by zauważyć jak bardzo nie pasuje Morano jej znajomość. Miał podejście - Zniszczyłem karierę jej ojcu - i co z tego?
- Vivien, ja już ci chyba mówiłem, że zachowujesz się nierozsądnie, traktując tak człowieka, który zniszczył reputacji twojej rodziny. I może zrobić to znowu. Może po prostu przestaniesz być tak niesamowicie uparta i pozwolisz podwieźć się do pracy w ramach przeprosin? - wskazał ręką na samochód obok którego stali. Tak, to cudo było jego.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
Wyglądało na to, że Alex wziął sobie za punkt honoru, by ją doprowadzić do szału. Wychodziło mu bajecznie. Nie dość, że zniszczył reputację rodziny Morano, groził, że zrobi to znowu i jak gdyby nigdy nic proponuje podwózkę!
Cudo, nie cudo, należało do Ministra. I pewnie przeleciał w nim już niejedną babę.
Wzięła głęboki oddech. Nie da się sprowokować. Nie takiemu małemu człowieczkowi.
- Czy jak Pan mnie odwiezie, to się łaskawie odczepi ? - zapytała z ustami zaciśniętymi w wąską linię.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
A tu się panna Morano myliła! Ta tapicerka nigdy nie została skalana gołym tyłkiem! Pan Minister otworzył drzwi i przytrzymał co by panna wsiadła.
- Możliwe. - odpowiedział, opierając się o auto. - I z tego co pamiętam to zaczynała mi panienka mówić po imieniu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
No oczywiście. Tyle w tym prawdy, jak stwierdzenie, że żadne kobiece usta nie skalały nigdy przyrodzenia Ministra.
- To było zanim kolejny raz zagroził mi Minister, że będę cierpieć katusze - wycedziła przez zaciśnięte zęby.
I wsiadła krzyżując dłonie na piersiach, wyraźnie spięta, zirytowana i wiele dodatkowych emocji nią targało.
Zabij go. Idealna okazja! Albo nie! Wpierw urżnij mu jajca! Albo przeleć. Co?! NIE ! Zabij! Przeleć, urwij mu jajca i zabij. Zabij, urwij jajca i przeleć. Ewww...nie. Wpierw przeleć. Potem jajca. Potem zabij.
Zacisnęła powieki, chcąc sobie właśnie urwać przewody w mózgu
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Zatrzasnął drzwi i obszedł automobil. Czarny, połyskujący. Maksymalnie trzyosobowy, z kanapą, a nie siedzeniami. Jak to w tamtych czasach było modne.
- Naprawdę, zbyt wielką wadę przywiązujesz do słów. - powiedział, wsiadając do środka. Uruchomił silnik. - Czemu miałbym cokolwiek zrobić tylko dlatego, że mnie nienawidzisz. Nie jestem bezmyślnym zwierzęciem, nawet jeżeli tak myślisz. Rozluźnij się, przecież cię nie ugryzę. - uśmiechnął się kącikiem ust i wyjechał na ulicę.
- To co. Salon czy znajdziesz chwilę czasu i jednak napijesz się ze mną kawy?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 223
avatar
Vivien Morano
- Widać mieli Minister ozorem, nim pomyśli, co mówi - stwierdziła cierpko, zakładając nogę na nogę, jakby tym chciała sobie pomóc, w opanowaniu grzesznych myśli.
- A kim Minister jest ? - sarknęła - Czułym i odpowiedzialnym mężczyzną, który potrzebuje przytulenia? 5 razy dziennie? Przez 5 różnych kobiet?
Miała o nim wyrobione zdanie, nawet jak nie mogła odgonić od siebie fantazji z nimi w roli głównej na tejże kanapie.
- Po tej scenie w domu handlowym? Chyba bym się pod ziemię zapadła. - już widziała co gazety o niej napiszą. Taki wstyd! Taki wstyd !! Co mamusia i tatuś o niej pomyślą?!
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Dom Handlowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-