IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Restauracja Miś

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry

o lokalu:
 

Cennik:
 


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Wto Maj 17, 2016 5:50 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
/ początek

Długi i upalny dzień. Czuł się zmęczony i rozczarowany postępami swoich rekrutów. Uważał, że powinni dać z siebie więcej. W głowie już opracowywał plan jak ich dociśnie. Ci którzy nie dadzą rady będą musieli odejść. Zostaną tylko najlepsi. W końcu o to w tym wszystkim chodziło. Służba w wojsku miała być nie tylko cholernym przywilejem należało dać coś z siebie.
Po mimo zmęczenia i frustracji nie miał ochoty wracać do pustego mieszkania. Pewnie nawet w lodówce nie miał nic do jedzenia. Jo się wyprowadziła i nawet nie miał do kogo na sępa wpadać. Odbił więc nieco od swojego mieszkania i wpakował się do restauracji. Ruszył w kierunku baru by zamówić coś do picia a może i do jedzenia.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 37
avatar
Gavyn Ramsey
Za barem stał akurat Gavyn, który przemywał szklankę czystą, białą ścierką. Poza tym w Misiu była nieliczna i póki co cicha gromadka. Nie powinni rozhulać się na głośno, przynajmniej dopóki butelka gorzałki nie zostanie opróżniona. Zobaczywszy nowego klienta Gav skinął na powitanie i odłożył szklankę do rzędu pozostałych idealnie czystych szklanek.
Nowa twarz, tego gościa jeszcze nie widział. A może po ostatnich problemach i ponownym otwarciu nie miał do tego głowy i już go nie kojarzy?
- Witam, coś podać - zapytał nowo przybyłego - mamy świetne drinki, w sam raz na taką temperaturę.
Wyciągnął menu i położył przed gościem, otwierając je sugestywnie na stronie z drinkami.

Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
Zerknął na menu sugestywnie rozłożone tuż przed jego nosem. Czyżby już sam jego wygląd sugerował, że powinien się napić? Najwyraźniej tak. Widać barman miał instynkt, nosa czy co tam do potrzeb klientów.
Fraser rozpiął kurtkę i rozchylił jej poły przez co barman mógł dostrzec kaburę z bronią. Dla Jamesa była ona nazwijmy to niezbędnym elementem garderoby i czymś na kształt niezbędnej kończyny.
- Whiskey.- zamknął kartę i przesunął ją w stronę barmana. Zastanawiał się nad posiłkiem ale skoro miał zamiar się upić to nie będzie sobie tego utrudniał dobrym podkładem.

Powrót do góry Go down
Liczba postów : 37
avatar
Gavyn Ramsey
Gavyn sięgnął po czystą szklankę, wsypał do niej lodu i wlał złoty płyn, który zapełnił szklankę w trzech czwartych, po czym podsunął ją na podstawce klientowi. Odstawił pół pustą butelkę na miejsce i wrócił na swoje miejsce. Zmierzył fachowym okiem klienta i nie omieszkał zwrócić uwagę na broń ukrytą pod kurtką. Dreszcz przeszył barmana, jednak nie dał on tego po sobie poznać. Zamiast tego postanowił zagadać, bo ile można siedzieć za barem i nic nie robić, do nikogo nie odezwać? W międzyczasie kelnerka weszła za ladę i zniknęła w kuchni. Była to młoda dziewczyna w okolicach dwudziestki, o czarnych jak węgiel włosach.
- Trudny dzień - zagadał uniwersalnie Gavyn.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
Fraser przesunął wzrokiem za kelnerką ale takim najzupełniej obojętnym, który tylko rejestrował zaistniały fakt i nie przywiązywał do niego specjalnej uwagi a mimo to ten pozostawał w jego pamięci. Całkiem przydatna umiejętność, której nabył w czasach wojny. Nawiasem mówiąc kilka innych również, ale nie miał okazji wykorzystywać ich w życiu codziennym.
Spojrzał na barmana i przez chwilę mu się przyglądał. Analizował. W końcu kiwnął potakująco głową.
- Trudny dzień.-trudne tydzień, trudny rok, trudne życie.- Niech pan da od razu całą butelkę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 37
avatar
Gavyn Ramsey
Oho, będzie upijał się na smutno, a to zawsze było ciekawe widowisko. Kredyt wpadnie, a on spędzi dosyć interesujący wieczór. Sięgną więc pod ladę i wyciągnął nową butelkę Estern Gold'a. Co prawda uważał, za herezję upijanie się takim trunkiem, w końcu powinno się go sączyć i smakować, ale nie jemu oceniać, co klient pije i jak.
- To łącznie 1,2K drogi panie - uprzejmie poinformował gościa, stawiając przed nim pełną butelkę - życie nigdy nie jest łatwe. Chociaż od zakończenia wielkiej wojny żyje im się znacznie lepiej, nie wiem jak panu. Zwłaszcza odkąd na nowo mogłem wrócić do pracy, zamiast przemykać się po ciemnych uliczkach unikając patroli. Uważam, że jest to dobra zmiana.
Pewnie, że dobra, ale czy jest mu znowu tak łatwiej? Kiedyś wszystko sprowadzało się do znalezienia jedzenia dla niego i siostry oraz dachu nad głową. Teraz musiał nie tylko troszczyć się o kupno jedzenia, ale i o to by było za co je kupić! W dodatku biurokracja, długi, problemy... No ale przyjmijmy, że jest lepiej bo nikt nie zastrzeli cię za zły kolor koszuli.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
Fraser sięgnął po butelkę i napełnił sobie szklankę. Nie bawił się w dodatki typu lód czy woda. Sma alkohol. Chciał by przytępił mu trochę zmysły. Czy się upije do nieprzytomności? Raczej nie. Nie robił tego od lat. W chwili obecnej potrzebował tylko trochę alkoholu w swoim krwiobiegu.
Wyciągnął dwa kredyty z kieszeni i przesunął je w stronę barmana. Nie oczekiwał wydania reszty.
Wojna i jej temat wszędzie go osaczały. Wydawało się, że po tylu latach powinno być inaczej a jednak nie było. Biorąc pod uwagę to co się działo w trzeciej strefie istniało spore prawdopodobieństwo, że będą mieć powtórkę z rozrywki.
Kiwnął głową zgadzając się z barmanem.
- Oczywiście, że to jest lepsza zmiana. Spokojniejsze życie. Nie wszyscy potrafią to jednak docenić.- chyba było czuć w jego głosie lekkie rozgoryczanie.
- Czym się pan zajmował podczas wojny.- przeniósł swoją uwagę na mężczyznę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 37
avatar
Gavyn Ramsey
Nie jego rzeczą było oceniania jak kto pije, więc tego nie robił. Bolało go serce, że ktoś tak pije whisky, ale na to się nie umiera, więc nie ma się co niepotrzebnie stresować. Z wdzięcznością przyjął napiwek i zgarnął go do kasy.
- Dziękuję, może coś na przekąskę do tego dać - wskazał szufladkę z pieniędzmi - za to się wręcz panu szanownemu należy.
A, wojna! To był wyjątkowy nośny temat, wczoraj, dziś i dawno temu. Mimo, że już dawno się skończyła, do dziś wpływała na życie mieszkańców w ten czy inny sposób. U niego na przykład same wymienienie tej nazwy wywoływało nagłe nawroty, krótki pokaz klatek z tego okresu. Nic przyjemnego, oj nie!
- Podczas wojny - zamilkł na chwilę i spojrzał w okno, jakby szukając kogoś za nimi - najpierw pomagałem rewolucjonistą, potem już tylko starałem się przeżyć. W kawiarni moich rodziców był sztab polowy. Niestety został zbombardowany i od tego czasu musiałem sobie radzić i opiekować siostrą - wskazał głową kuchnię - tym bardziej doceniam to co dzisiaj mam, biorąc pod uwagę że jeszcze piętnaście lat temu miałem tylko to, co mogłem unieść w plecaku. Mimo wszystko patrzę na te czasy z pewną nostalgią, ponieważ nigdy przedtem społeczeństwo nie było tak zżyte, a przynajmniej jego część - przeniósł wzrok z powrotem na gościa i dodał ze smutkiem - Dziś już nie ma śladu po dawnej solidarności i to bardzo witać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
Zakręcił płynem w szklaneczce a potem wypił ze dwa łyki czując jak paląca ciesz spływa mu po gardle rozgrzewając żołądek. To było miłe uczucie.
- Nie, dziękuję.- złagodziło odmowę nikłym uśmiechem. Nie miał ochoty na jedzenie, choć pewnie odpokutuje za to jutro jak będzie usiłował pozbyć się kaca. Najwyżej da sobie wycisk na sali gimnastycznej.
Barman zamilkł i James nie wiedział czy cokolwiek powie mu o wojnie i swoim w niej udziale. Znał takich, dla których to był temat tabu i nie chcieli go poruszać zamykając tamte dni w ciemnych zakamarkach swojego umysłu i byli tacy jak on, którzy z wojskiem powiązali swoje życie. Nie potrafiłby robić nic innego.
Historia, którą usłyszał była tak podobna do wielu innych.
Kiwnął głową. Z tym się musiał zgodzić. Ekstremalne sytuacje wyzwalają w ludziach albo najlepsze albo najgorsze instynkty.
- No cóż teraz zaczyna się robić coraz niebezpieczniej.- druga strefa tego tak nie odczuwała ale pod powierzchnią trzeciej się kotłowało. Należało to zdusić w zarodku bo w przeciwnym wypadku zagrozi to stabilizacji społeczeństwa o które tak walczyli.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 37
avatar
Gavyn Ramsey
To była cenna informacja. Czyżby działo się tam aż tak źle? Gość wydawał się być w miarę obyty w sytuacji, może wypadałoby to wykorzystać? Barman nachylił się do gościa.
- Brzmisz jakbyś wiedział coś więcej niż podawane jest do opinii publicznej - wskazał kaburę - wojskowy, policjant czy jakieś "inne" służby?
Pytanie kontrolne, wścibskie dość ale nie mógł się powstrzymać. Teraz kiedy myślał o całym tym buntującym się motłochu, zaczął się zastanawiać nad czymś dosyć niepokojącym. O pewnej niechcianej wizji przyszłości
- Te strajki i tłumienie w zarodku brzmi trochę jak powtórka z początków Wielkiej Wojny - aż go wzdrygnęło - mam nadzieję, że nie dojdzie do czegoś takiego i sytuacja się ustabilizuje.

Wybacz, że musiałaś czekać ale odcięli mi internet i w akcie desperacji piszę z komórki:
 
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
Cóż na nagle przejście na ty. Fraser zmrużył oczy i przyjrzał się barmanowi, który wyglądał jakby zwietrzył doskonały trop. No cóż James i tak nie powie niczego czego ogólnie by nie było wiadomo ale zawsze może postarać się o zwrócenie uwagi pewnych osób na tę restaurację. Nigdy nic nie wiadomo.
- Wojskowy.- celowo się nie przedstawił. Jeżeli nie kojarzono jego po nazwisku to jego ojca już dużo częściej. Pierwszej części wypowiedzi nie komentując a zamiast tego upijając kolejny łyk alkoholu.
- Sytuacja na pewno się ustabilizuje. Nie ma się czym martwić.- w głosie Frasera brzmiała pewność bo w ten czy inny sposób rząd nie pozwoli sobie wejść na głowę nie po to przelewano krew by teraz kilka slamsów miało zachwiać systemem.- Proszę mi wierzyć.- uśmiechnął się do barman.

* Nie ma problemu, nigdzie nie uciekam Wink
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 37
avatar
Gavyn Ramsey
Wojskowy, ha! W sumie to nie było aż tak trudno to odgadnąć, przedewszystkim dlatego, że gość chodził z bronią na widoku. Wydawał się też być całkiem pewny tego co mówi. Gavyn odetchnął z ulgą słysząc jego odpowiedź. Można było przyjąć, że był dość wiarygodnym źródłem informacji.
- No to całe szczęście, nie chciałbym powrotu do tamtych czasów - wziął do ręki kolejną szklankę by przetrzeć ją na połysk - w ogóle nie widziałem tu pana wcześniej. Przeprowadził się pan, czy wpadł zupełnie przypadkiem? Dodam, że dla stałych bywalców mogę otworzyć rachunek - wskazał księgę na prawo od niego.
Ać, nigdy nie mógł się powstrzymać. Lubił poznawać swoich klientów, z wieloma był już na ty. No i nie okłamujmy się, wszyscy lubią sobie pogadać z barmanem. Być może to świadomość tego, że gość spotyka dziennie dziesiątki takich ludzi, rozwiązywała języki? Niesamowite co ludzie czasami potrafili wypaplać przy barze!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
James dolał sobie trunku z otwartej butelki. Zdecydowanie powinien zwolnić tempo i zrobi to od następnej szklaneczki. Nie wypadało by musieli mu wzywać taksówkę by go przemieściła te kilka przecznic do mieszkania.
- Myślę, że każdy rozsądny obywatel nie chciałby powrotu do tamtych czasów.- wojna domowa była najgorszym co mogłoby spotkać społeczeństwo. Jeszcze się tak na dobrą sprawę z jednej nie podźwignęli. Skutki były widoczne do tej pory. Kolejna chyba by wykończyłaby społeczeństwo.
- Przypadkiem. Ktoś mi gdzieś napomknął.- odpowiedział a przyszedł akurat tutaj celowo choć zazwyczaj imprezował w Black Paradise. Być może liczył, że kogoś tutaj spotka ale szansa była jak jeden do miliona więc towarzyski barman był jak znalazł dla Frasera.
- Nie trzeba. Wolę płacić na bieżąco, ale dobrze jest posiadać taką informację. Kto wie może zostanę stałym bywalcem.- póki co atmosfera miejsca podobała mu się.
- Macie tutaj duży ruch?- zapytał zaciekawiony.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 37
avatar
Gavyn Ramsey
Przypadkiem, ktoś coś napomknął. Gavyn skinął głową ze zrozumieniem, bo co miał zrobić? Dosyć znany motyw, był pewien, że pewnie połowa stałych bywalców tak zaczynała. I wyglądało na to, że póki co Miś przypadł do gustu pułkownikowi.
- Bardzo mnie to cieszy, mieliśmy całą gromadkę, która nas odwiedzała, ale musiałem na jakiś czas zamknąć Misia i dopiero niedawno otworzyłem ponownie. Od tamtego czasu stałych bywalców ubyło i stopniowo przybywa klientów - wskazał głową na zaledwie dwa zajęto stoliki - póki co jest tu pustawo, ale nieco później, późniejszym wieczorkiem, zlatuje się tu więcej osób na parę kielichów i inne takie.
Obrócił się i zawołał coś w stronę zaplecza. Po chwili wyszła z niego wcześniej wspomniana kelnerka i podała mu butelkę w której zamknięta była dziwna ciecz. Jej struktura była malachitowa i wyglądała dosyć gęsto. Dziewczyna zrobiła szybkich gestów dłońmi do Gavyna.
- Pewnie, odpocznij sobie. Ja tu wszystko mam na oku - barman postawił przed pułkownikiem butelkę - a to kolejny powód dlaczego do nas ludzie przychodzą. Tego trunku nie dostanie się nigdzie indziej.
Odkorkował i nalał kieliszek pułkownikowi i sobie, następnie podsunął mu go.
- Śmiało, na spróbowanie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
James rozejrzał się po pomieszczeniu. Sprawiało miłe wrażenie. W tle leciał muzyka miła dla ucha. Miejsce po reotwarciu mogło się okazać ciekawą alternatywą wobec Chimer, która jednak nieco snobistyczna była. Tutaj człowiek mógł się poczuć jak u siebie. Idealne miejsce do niezobowiązujących spotkań.
- Z czasem pewnie wrócą a jak pan sam wspomniał to i nowi się pojawiają.- tutaj się uśmiechnął bo przecież on był takim nowym. Co prawda nie wszystkim pasowało by wojskowy przesiadywał w ich lokalu bo i różne reperkusje mogło to przynieść ale nie widać było by Ramseyowi w jakikolwiek sposób to przeszkadzało.
- Jak to mówią szemrana reklama jest najlepsza.- zerknął na stoliki a później z zaplecza wyszła kelnerka. Pewnie nie zwróciłby na nią większej uwagi, gdyby nie ich sposób porozumiewania. Domyślił się, że nie mówiła.
- Cóż to jest?- Fraser przyglądał się jak napój wypełnia jego kieliszek. Miał ochotę go powąchać, ale przecież cyrków robił nie będzie. Przyjrzał się jednak barwie pod światło. Interesujące. Przechylił kieliszek i go opróżnił. Chyba właściciel baru nie ryzykowałby otruciem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 37
avatar
Gavyn Ramsey

- Malachitówka, specjalność zakładu
- odstawił butelkę na półkę za sobą - receptura to ścisła tajemnica, ale baza jest owocowa.
Faktycznie, trunek który nieśpiesznie spływał do gardła pułkownika miał słodko kwaśny smak, jednak mieszanka aromatów nie pomagała w odróżnieniu owoców. Może kiwi i coś jeszcze? W dodatku trunek był zagęszczony, konsystencją przypominał ajerkoniak. Gavyn bez wahania wychylił też swój kieliszek i mlasnął zadowolony, widocznie lubił to pić. Nie było czuć aż tak mocno alkoholem, maksymalnie sześćdziesiąt procent.
- I co pan sądzi - zapytał zaciekawiony opinią wojskowego
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
Fraser powędrował wzrokiem za butelką odstawianą na półkę. Nadal czuł na języku smak gęstego alkoholu. Choć chciał to nie potrafił zlokalizować co stanowiło bazę smaku poza tym, że trunek na pewno buł owocowy. Co zaskakujące można by się spodziewać, że będzie on miał bardzo słodki smak. Tymczasem tak nie było.
- Wcale się nie dziwię, że receptura jest ścisłą tajemnicą.- Jamie uśmiechnął się znacząco do barmana.- Ma ją pan pewnie zamkniętą w jakimś sejfie.- stwierdził spoglądając znacząco na barmana. Ciekawe co ten jeszcze miał w zanadrzu. Przez chwilę przemknęło mu, że mógłby kogoś tu zaprosić ale sam siebie zganił w duchu, że to wcale nie byłby rozsądny pomysł.
- Myślę, że mnie pan zaskoczył. Ta malachitówka jest całkiem niezła. Właściwie sądzę, ze stali bywalcy szybko tu wrócą jeżeli pan ich raczył swoim wyrobem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 37
avatar
Gavyn Ramsey
- Ba, w najlepszym - przyznał rację żołnierzowi.
Alkohol najwyraźniej posmakował pułkownikowi i to był duży plus. W ogóle, chyba największy - ten trunek przyciągał tu bywalców jak magnes, a każdy klient to zarobek.
- Pewnie ma pan rację, wieści muszą się jeszcze rozejść, ale liczę że tak właśnie będzie.
Teraz jak tak rozmawiał z gościem, to zaczął się nad czymś zastanawiać. Może on wiedział co porobili wtedy z bronią i znał odpowiedź na parę innych pytań? Warto było spróbować, jako barman miał prawo być ciekawski!
- W ogóle tak się zastanawiam - zaczął niepewnie - co zrobiliście po wojnie z całą tą bronią?
Ot, niewinny pytanie ale nurtowało go już od jakiegoś czasu. Jeśli gość okaże się rozmowny to możne poza zarobkiem za trunki będzie miał z tego jeszcze jakiś zysk? Może alkohol już nieco rozsupłał mu język, kto wie?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
Fraser roześmiał sie na te słowa. Lekko i swobodnie. Niezbyt często mu się to zdarzało. Zazwyczaj na jego obliczu mógł się błąkać półusmiech, lub lekkie podniesienie kącików ust zdradzało jego rozbawienie. Teraz jednak było słychać jego śmiech choć jakby lekko zardzewiały.
- Na pewno się rozejdą. Ewentualnie dyskretna reklama w Kronice chyba by nie zaszkodziła.- Podszewki nie proponował, bo raczej nie ten typ klienta chciałby ściągnąć barman, żądnych plotek i rozróby. Miejsce wskazywało na to, że ma być raczej klimatyczne niż wrzaskliwe.
Zaraz jednak ochota do śmiechu mu przeszła. Oczy zrobiły się chłodne i zlustrowały uważnie właściciela. Ciekawość nie była zbyt bezpieczna a już zwłaszcza zadawanie takich pytań. Biorąc pod uwagę to, czym Fraser zajmował się podczas wojny nie było łatwo go podejść. Znał swój limit alkoholu a jeszcze nie wypił go na tyle by nie wiedzieć, co mówi. Uświadomiło mu to jednak, że upijanie się poza domem to niezbyt dobry pomysł. Nie potraktował tego pytania, jako niewianego. W głowie zapaliła mu się czerwona lampka. Chyba warto byłoby poobserwować tę knajpę. w końcu trzecia strefa bez pomocy nic nie zrobi a kto wie, co można wywęszyć.
- O to już się pan nie musi kłopotać. Rząd odpowiednio się nią zajął.- ton głosu ewidentnie sugerował, że Fraser uważa temat za zamknięty.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 37
avatar
Gavyn Ramsey
Gość widocznie spochmurniał i nie był w nastroju do dzielenia się takimi informacjami. Szkoda. Te informacje mogłyby być dosyć przydatne. Nic to, pozostaje dalej delektować się spokojnym wieczorem. Gavyn z rozczarowaniem cmoknął i pokręcił głową.
- Ach, liczyłem że czegoś się dowiem - westchnął - szkoda. Nawet pan nie wie jakie "miejskie legendy" krążą dookoła tego tematu. Jedni mówią, że niby zniszczone, inni że trzymacie je w jakiś bunkrach, podobno nie wszyscy powstańcy oddali broń i do dziś można znaleźć kryjówki! To jest na prawdę ciekawy temat. Może gdybym miał czas to napisałbym książkę o tych wszystkich niewyjaśnionych sprawach wojny - zaśmiał się - na szczęście nie mam czasu ani talentu, więc może kiedyś ktoś bardziej kompetentny to zrobi.
Do baru weszli kolejni klienci i Gavyn zajął się ich zamówieniami, zostawiając na chwilę pułkownika samego z jego przemyśleniami. Najwyraźniej znał się z nowo przybyłymi bo uścisnął im dłonie, wymienił kilka uwag i podał butelkę maliachitówki, którą wcześniej napoczął z Fraserem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
Rozczarowanie było widoczne na twarzy barmana ale Fraser się nim nie przejął. Pewne rzeczy nie docierały do uszu postronnych i tak powinno zostać.
- Dam panu dobrą radę, niech pan nie drąży tych legend.- ot taka przyjacielska rada dla miłego barmana. Nie mógł mieć pewności na kogo trafi i jak ktoś wykorzysta te informacje. W tak dużym mieście bez problemu można było sprawić by człowiek zginął i nie pozostał po nim ślad.
Na wspomnienie książki, tylko lekko uniósł kącik ust w górę. Był pewien, że nikt nie dopuściłby do opublikowania czegoś takiego a już na pewno nie teraz, kiedy nastroje były tak wzburzone a rozpalona wyobraźnia mogłaby doprowadzić do kolejnej katastrofy.
Zerknął na nowo przybyłych. Widocznie jacyś znajomi. Przynajmniej na to wyglądało.
Fraser zerknął na zegarek a potem wrócił do swojej whiskey powoli ją sącząc. Nie chciało mu się jeszcze wracać do pustych ścian mieszkania.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 37
avatar
Gavyn Ramsey
Po krótkiej chwili Gavyn wrócił do gościa i zostawił nowo przybyłych z kelnerką. Usiadł z powrotem na swoim miejscu i westchnął ciężko.
- W ogóle może się przedstawię - zaczął z nowym entuzjazmem barman - Gavyn Ramsey, jak już tak sobie gawędzimy, to nie zaszkodzi chyba poznać imion, chyba że to Panu wadzi, bo wiem że i tak bywa.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
-Coż to ciężkie westchnienie?- Fraser zapytał w sumie ciekaw, bo barman nie wyglądał na jakiegoś szczególnie zmęczonego a i ludzi nie było tyle by musiał cały czas podawać jakieś trunki czy biegać z kieliszkami, chociaż sytuacja mogła się diametralnie zmienić z minuty na minutę.
- James Fraser.- przedstawił się, bo jednak gawędził dłuższą chwilę z barmanem a i co mu szkodziło podać swoje personalia. Czy go ktoś kojarzy czy nie to już inna sprawa, choć to raczej pierwsza strefa w drugiej cenił sobie właśnie swoją anonimowość.
- Niech mi pan powie, dziewczyna nie mówi?- wskazał lekko głową na kelnerkę. Intrygowało go to.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 37
avatar
Gavyn Ramsey
- Ahh - odpowiedział barman - szybka refleksja na temat niepewnej przyszłości, to wszystko. Nawet nie wie pan ile to problemów prowadzić interes! Papiery, papierki, opłaty wszelkiej maści, dostawy, zatrudnienia i tak dalej. Czasami nachodzi mnie taki moment, kiedy myślę sobie czy nie lepiej było po prostu pracować gdzieś w barze i jakoś tam sobie radzić.
Widać lub nie, był bardzo rad z tego, że udało mu się wyciągnąć imię i nazwisko z gościa. Nie... nie miał zamiaru kazać go śledzić! Po prostu od razu łatwiej jakoś się rozmawia, czy coś. A przynajmniej jemu tak się wydaje. James wskazał kelnerkę i barman uśmiechnął się blado i zapatrzył w kobietę.
- I właśnie wtedy przypominam sobie, jak byłoby jej trudno - obrócił się znów twarzą do pułkownika - to właśnie moja siostra, Alette. Podczas ataku na sztab w naszej restauracji odłamek rozszarpał jej struny głosowe. Teraz tego nie widać przez kołnierz, ale pozostała jej spora blizna. Kto by zatrudnił w jakiejś porządnej pracy kobietę bez głosu? A tak to jakoś sobie radzimy, mamy gdzie mieszkać i pomagamy sobie nawzajem, chociaż martwi mnie, że jest tak mało otwarta poza barem. Nie chciałbym by spędziła tu resztę życia.
Dziewczyna obróciła się, zapewne słysząc swoje imię i pytającym wzrokiem zerknęła na Gavyna, który tylko coś jej mignął i powróciła do swojego zajęcia, którym było rozdawanie odpowiednich napitków.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Restauracja Miś
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Restauracja i Jadalnia Hotelowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-