IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie Esme Grant

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Liczba postów : 678
avatar
Esme Grant
Małe mieszkanie Esmeraldy Grant
Mieszkanie ma dwa pokoje, kuchnię i łazienkę. Jedno z pomieszczeń służy za sypialnię, drugie natomiast za salon, pokój dzienny. Najłatwiej jest tak ogarnąć. Mieszkanie nie należy do dużych, jednakże ustawienie i dość jasne barwy, jakie w nim panują, optycznie przynajmniej je powiększają. W pokoju dziennym znajduje się wersalka, podłużny stolik, fotel czy sekretarzyk z krzesłem przy nim. Fotel z etażerką znajdują się przy jednym z okien, na etażerce stoi lampa. Oczywiście jest też komoda czy szafa z witryną, zaś okna ozdobione skromnymi zasłonami.
Podobnie sypialnia - dwuosobowe łóżko, większa i pojemniejsza szafa, szafki nocne po obu stronach i ława u nóg łóżka, naprzeciw którego jest niewielka komoda. Drobne bibeloty znajdują się na niej, a narzuta przykrywa pościel.
Kuchnia jak kuchnia - meble, sprzęt kuchenny, stół z krzesłami, drobne dodatki. Podobnie łazienka - pralka, zorganizowana przestrzeń.
Schludnie, skromnie i jasno.

Sprzęty:
- mała kuchnia węglowa
- duży bojler
- żelazko
- chłodziarka z eterem
+ dodatkowo (przeniesiono ze starego mieszkania lub kupiono):
- kawiarka
- gramofon
- pralka
- kombiwar
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 678
avatar
Esme Grant
/ początek

To... było dziwne uczucie, naprawdę. Esmeralda nadal nie potrafiła przyzwyczaić się do miejsca zamieszkania, choć z każdym dniem czuła się odrobinę swobodniej. Nie miała większego czy mniejszego zaufania do tego miejsca i nadal odnosiła wrażenie, że jest wyobcowana, faktycznie ta gorsza. Na tyle, że z sąsiadami nie miała jakoś ciepłych stosunków i kontaktów, by nawiązywać nowe przyjaźnie na całe życie i inne pierdolenie.
Dwa tygodnie mieszkania tutaj, tydzień przenoszenia dóbr osobistych, w jakich była posiadaniu do nowych mebli, które zakupiła przy okazji. Wszystkiego i tak nie zdążyła wziąć!
Była zadowolona ze zmiany miejsca zamieszkania, ale zarazem przeczuwała, że prędzej czy później czegoś zacznie jej brakować.
Grant więc siedziała w salonie, bawiąc się w rozkręcanie lampy, która zaczęła w pewnym momencie migać i to jej się nie podobało. Wszystko doskonale rozłożyła na stole, rozłożyła lampę na części, kładąc je według kolejności wyciągnięcia, by mieć mniej zachodu w momencie skręcania.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
James wczorajszego wieczoru nieco zabalował. Co prawda jego ulubiony klub był zamknięty, ale przecież w mieście były inne miejsca gdzie mógł liczyć na trochę rozrywki. Swoim zwyczajem nie upił się w miejscu publicznym, ale jak przyszedł do mieszkania to w samotności opróżnił jedną z butelek. Dlatego następnego dnia wstał popołudniem i z uczuciem, że zeżarł kapcia. Na ten stan był tylko jeden sposób. Wpełzł pod prysznic i odkręcił maksymalnie gorąca wodę. Siedział w tym ukropie z pół godziny dochodząc do siebie. Wytarł się o tyle o ile i włożył spodnie na tyłek pozostawiając górny guzik odpięty.
Ruszył swoje cztery litery do kuchni i nastawił wodę na kawę, która po chwili zalał i musiał zakląć pod nosem, bo cukier mu się skończył. Nie miał zamiaru pić niesłodzonej kawy. Nie potrafił. Musiał iść zapiekać do drzwi jakiegoś sąsiada.
W sumie ktoś się tam ponoć niedawno wprowadził. Jak stał tak poszedł i załomotał do drzwi Esme.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 678
avatar
Esme Grant
Grant była w trakcie czyszczenia większych części lampy - całej obudowy, którą pieczołowicie polerowała czy podstawy do utrzymania klosza, jakie trzeba było najpierw rozkręcić. I każdą z tych śrubek ustawić odpowiednio, bo jednak miały pewną różnicę po tylu latach zużycia. Sam klosz starała się przeczyścić, żeby nie wyglądał jakby ciągle przy nim paliła. Dużo to jednak nie dało.
Esme miała wziąć się za złącza i styki tej lampy, bo przeczuwała, że w niej był problem, skoro światło przy innej lampie działało bez zarzutów. Musiała się więc zastanowić czy nie był to problem innej wagi, jednakże nie dano jej pomyśleć dłużej, bo zaraz ktoś stukał i łomotał.
Grant odsunęła się od stołu, spojrzała na korytarzyk, gdzie były drzwi wyjściowe i od razu ze śrubokrętem w ręce tam się skierowała. Nie, żeby czuła się niebezpiecznie. Po prostu zapomniała odłożyć.
Podniecając się tym, że drzwi tak łatwo się otwierały, Grantówna zaraz je odchyliła i spojrzała na...
- James - przyjrzała mu uważnie. Po cywilu ubrany, takim biednym cywilu, skoro tylko niedopięte spodnie miał. Westchnęła. - Czy to jakaś nowa forma nawiedzania mieszkańców i przeszukiwania ich lokum? - spytała sceptycznie, marszcząc brwi. - I gdzie masz buty? - zerk na jego stopy i z powrotem na jego twarz.
- Okradli cię?
- I skąd wiesz, że tu mieszkam?
Tyle pytań, tyle nieporozumień, ale Esme miała odpowiedzi na wszystko, już się domyślała, już-już. Toć głupią dziewoją to ona nie była.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
Fraser tylko podniósł brwi w górę widząc, kto mu otworzył. Panna Grant. Kto by pomyślał, że kobieta naprawdę zastosuje się do jego rady. Mało tego wyląduje tuż za jego progiem. Otwarte drzwi do mieszkania Jamesa wyraźnie sugerowały skąd wypełzł zupełnie niezrażony swoim strojem i niegoloną twarzą.
- Esme.- Na jego twarzy pojawiło się coś na kształt uśmiechu. Zaplótł dłonie na pierwsi i oparł się o framugę drzwi pozwalając potokowi jej słów z ust płynąć swobodnie. Na tyle już ją znał, że wiedział, iż nie ma problemu z wysławianiem się i artykułowaniem tego co ma w danej chwili do powiedzenia.
- Ty mi lepiej powiedz ile czasu ci zajęło wyśledzenie gdzie mieszkam i ile musiałaś zapłacić by ci to mieszkanie odstąpiono. Powinni ci policzyć podwójną cenę.- oparł się bosą stopą by mu było wygodniej.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 678
avatar
Esme Grant
Aż pysk rozwarła po jego pytaniu, zerkając na bezczelną (jakże przyjemną) postawę mężczyzny.
- Nie pochlebiaj sobie - prychnęła na początku, przyglądając mu się nadal uważnie. Przy tych słowach to nawet wycelowała w niego śrubokrętem, zdając sobie sprawę, że w ogóle go trzyma w ręce. Taka ogarnięta była!
- Się gra, się ma. Powinieneś wiedzieć - rzuciła bardziej randomowo, niepewna tego czy miałaby rację, gdyby mówiła o kolejnym skorumpowanym wojskowym, bo takich było na pęczki, jak i policjantów.
- Poza tym nie jesteś na służbie, a jeśli tak... - spojrzała - To naprawdę kiepsko u was musi być, skoro tylko masz spodnie.
Pominęła to, że niedopięte.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
Celowanie w wojskowego śrubokrętem, nawet kiedy ten była w cywilu i do tego pół nagi, nadal mogło stanowić niebezpieczną prowokacją a nuż James by odebrał to jako prowokację na swoją osobę i musiałby aresztować pannę Grant.
- A ty powinnaś wiedzieć, kiedy trzymać buzię na kłódkę.- zripostował szybko, bo jeżeli chciała go sprowokować do jakiegokolwiek wyznania w tym temacie to oczywiście się jej to nie udało.By się przekonać czy James jest przekupny będzie musiała sprawdzić sama.
- Tak się składa, że nie jestem.- w tak niechlujnym stroju nigdy by się nie pojawił w jednostce a i jego rodzicielka zeszłaby na zawał widząc go w chwili obecnej.- Jak jestem u siebie to nie potrzebuję nic więcej.- wskazał głową na otwarte drzwi do swojego mieszkania. I jeżeli Esme liczyła na jakieś ciasto na powitanie to niestety peszek, nie ten sąsiad.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 678
avatar
Esme Grant
Och, może odrobinę ta riposta zdziwiła Esme. Kobiecie drgnęła brew.
- Oferowali niższą niż wyższą cenę - rzuciła z naturalnym wzruszeniem ramion, bo to w końcu nie było nic nielegalnego, nic szczególnego, a trochę utemperować jego pewność siebie - minimalnie mogła, prawda?
Mimowolnie spojrzała w stronę jego mieszkania, a potem na mężczyznę. Ha, to nie musiała się martwić, a przynajmniej nie powinna, tak?
- Nic więcej, a co potrzebujesz? - uśmiechnęła się zaraz, przechylając w jego stronę. - Bo jednak nie jesteś u siebie, a na części wspólnej... sąsiedzie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
James był pewien, że kiedy drgnęła jej ta brew, to skończy się jakimś małym wybuchem ale jak widać panna Grant wolała posługiwać się innymi argumentami za co należało ją pochwalić, choć jej cięty języczek bawił Frasera.
- Dobry wybór.- odezwał się całkiem poważnie. - Wyjdzie ci tylko na dobre przeniesienie się do drugiej strefy.- nie miał zamiaru mówić jej, że za chwilę trzeciej strefie jeszcze bardziej dokręcą śrubę. Szkoda by się tam marnowała.
- Tak właściwie to potrzebuję cukru.- Fraser uśmiechnął się do kobiety.- Bez cukru nie jestem w stanie jej wypić. W ramach rekompensaty mogę się odwdzięczyć kubkiem tego napoju.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 678
avatar
Esme Grant
Bawił czy może intrygował? Albo jedno i drugie? Ważne jest to, że Esme nie irytowała aż tak bardzo swoimi tekstami Frasera. Jeśli jednak tak - to chwała za to, że wojskowy potrafi się z tym kryć i nie wyrzucać tego kobiecie, choć najprawdopodobniej Grant wolałaby, aby mężczyzna jej o tym powiedział. Wbrew pozorom, Esmeralda nie była aż tak złośliwą osobą i prędzej czy później da sobie spokój.
Na ten moment zapowiadało się, że raczej później, gdyż, iż, azaliż dobrze się przy tym bawiła. Ba, wyśmienicie, więc dlaczego miałaby to sobie odpuścić w tej chwili? No właśnie.
— Nie jesteś ostatnią osobą, która mi to mówi — westchnęła i kiwnęła krótko, bezwiednie, bardziej dla samego ruchu niż faktycznego gestu potwierdzenia swoich słów. Niedługie zamyślenie, jakie miało wpływ na jej mowę ciała. — Ale czy faktycznie? — dopytała po chwili, spoglądając na Frasera.
Natomiast po słowach dotyczących tego, dlaczego James ją odwiedził, uśmiechnęła się szerzej, wyraźnie rozbawiona. Już chciała dopytywać, co taki nieodpowiedzialny...
— Chwila — ale wypaliła co innego. Nie zamykała drzwi, skoro w tych stał pułkownik. — Chętnie się napiję. Zobaczymy czy tak odpowiedzialny wojskowy będzie potrafił zrobić równie dobrą kawę — uśmiechnęła się, wracając ze słoikiem napełnionym cukrem gdzieś do połowy.
No i już nie miała śrubokrętu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
No cóż Esme jednego mogła być pewna, jeżeli Fraser będzie zirytowany jej docinkami to na pewno będzie wiedziała, kiedy ten moment nastąpi. Teraz jednak, po cywili miał w sobie więcej luzu i nie zachowywał się jakby sobie kij w dupę wsadził.
- Proszę, proszę, czyżby więcej osób poparło taką decyzję. Nic tylko pochwalić rozsądku. Sama się przekonasz.- dodał jakby odpowiadając na druga część jej pytania.- Łatwo się przyzwyczaisz.- dodał jeszcze bo był tego pewien. Maniery jakie takie miała, obycie też. Pracowała w szpitalu więc musiała jakoś funkcjonować.
Po chwili wróciła ze słoiczkiem pełnym cukru, na co Fraser zareagował uśmiechem aprobaty. Tak, lepiej niech zabierze więcej niż mniej bo on pewnie znowu nie będzie miał kiedy iść na zakupy więc znowu wpadnie na sępa.
- Moja kawa jest legendą. - Skwitował tylko z pewną siebie miną i skierował się w stronę swojego mieszkania upewniając się wcześniej, że Esme pozamykała swoje.

----> Fraser
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Esme Grant
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Mieszkanie Travisa
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Mieszkanie Adavieny, gdzie wtarabanił się Kaukaz
» Wciśnięte w kąt mieszkanie na poddaszu L. Davis
» Apartament nr 78 [Kira i Ryouma]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa :: Dzielnica 1-