IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Lądowisko i pas startowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Niedaleko obrzeży, na płaskiej ziemi, na kilka miesięcy przed końcem 2866 roku, ludzie z Laboratorium Mechanicznego przygotowali teren pod lądowisko statków powietrznych. Miał się tu odbyć pierwszy w Zigguracie lot samolotu skonstruowanego przy wspólnych siłach kaanańsko-ziggurackich. Z ostatniej dzielnicy wydzielono trasę prowadzącą do hangaru i lądowiska. Obok budowli postawiono również niewielki punkt medyczny, stację mechaniczną oraz wojskową wieżę strażniczą.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Na pasie startowym wrzało. Może nie w sensie dosłownym, ale ludzie uwijali się jak mrówki. W powietrzu oprócz niesamotwietej duchoty czuć było wyraźne zdenerwowanie. Chwila była historyczna! Wylot miał być efektem ciężkiej pracy masy ludzi. Gdyby okazał się fiaskiem...
- Nie maż się tak Stevens, do góry głowa, wszystko dobrze pójdzie! - klepnął kolegę mechanik. Miał na czubku głowy śmieszną czapkę, taką jak malarze pokojowi ubierają do roboty, tyle że znacznie mniejszą. Pewnie podłapał rozmowę o tym jak się noszą piloci w tamtych stronach.
- E tam. Popatrz lepiej, o, o. Jadą już nasi piloci. - uśmiechnął się pod nosem szukając po kieszeniach papierosa. Obaj odepchnęli się od przykrytego plandeką załadunku.
Za ich plecami zbudowano prowizoryczny hangar. Ekipa z Laboratorium nadjeżdżała z naprzeciwka. Maszyna już czekała wyciągając przed siebie, na słońce, dumny kadłub.
- Cholera, na deszcz się robi... - mruknął Stevens idąc za przykładem kolegi, poczłapał za kolegą.

Dimitry był w lekkiej, jakby to ująć, niedyspozycji. Jedyną osobą, która mogłaby pokierować machiną była więc jego siostra, Birdie. Pan Kobinezon podejrzewał zresztą, że będzie się do tego rwać, zdążył ją ju trochę poznać przez te kilka miesięcy pracy nad maszyną.
- Jeszcze raz sprawdzimy wszystko i można się ładować na pokład, oy. - Z automobilu wysiadł pierwszy. Pociągnął szybkim krokiem wgłąb hangaru i zaczął dyrygować swoimi pracownikami.
- Rafael zostaje na dole, nie? - zapytał na odchodne drapiąc się po czuprynie. - Jak będziesz gotowa to wskakuj na pokład, Rob i Nat są już w środku. - dodał poważnie, idąc tyłem. Zrobił obrót o 180 stopni i zniknął gdzieś w tłumie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 233
avatar
Birdie Steer
Stresowała się, chociaż nie zamierzała o tym głośno mówić. Liczyła, że na probnym locie będzie obecny Dima, ale nie zamierzając się wycofać, musiała wziąć stery w swe ręce i to dosłownie.
Wysiadając z automobilu, spojrzała w dal, niemal na koniec pasa startowego. Podnosząc oczy w niebo, oceniła zachmurzenie i warunki, zatrzaskując drzwi za sobą.
Birdie kiwnęła głową na słowa mężczyzny i ruszyła w stronę samolotu. Pięknego, cudnego.. jej. Lot musiał się udać, wierzyła w to, chociaż cień niepokoju pozostał. Miesiące przerwy w lataniu nie były pomocne. I chociaż teorię miała wykutą na blachę, to jednak w górze wszystko mogło się zdarzyć.
Dima, trzymaj kciuki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 111
avatar
Rafael Harag
Wysiadł z samochodu nieco opieszale. Teraz, kiedy maszyna znajdowała się na powietrzu, na przygotowanym pasie startowym wszystko wyglądało inaczej. Rozpostarte skrzydła mieniły się w słońcu w oślepiający sposób. Towarzyszące im silniki jeszcze nie zostały uruchomione, ale zdawały się ruszyć od razu gdy tylko pilot naciśnie odpowiedni przycisk.
Nieobecność Dimy nieco komplikowała sprawę, jednak mógł go zastąpić jeden ze szkolonych przez ten cały czas pilotów. Rafael wsunął dłonie do kieszeni szarozielonego kombinezonu roboczego i zsunął z czoła na nos okrągłe okulary przeciwsłoneczne. Wierzył, że wszystko pójdzie zgodnie z planem.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
- Lecimy, pani pilot! - ktoś krzyknął wesoło, ale oni w środku już tego nie słyszeli.
W hangarze zabrzmiał głos maszyny. Warknęła maszyna, a za nią cały tygiel publiczności, mechaników, odgłosów świszczącego za uszami wiatru.
Podejście było łatwe. Należało wyjechać z hangaru w linii prostej paręnaście metrów, żeby następnie skręcić w prawo. Samolot został wyprowadzony przez dodatkowy personel z chorągiewkami. Szli najpierw spokojnym krokiem spacerowym w miarę rosnących odgłosów silnika, po obu stronach maszyny, przyspieszyli do truchtu. Pozostali na miejscu kiedy załoga zmieniła kierunek. Przed Birdie i dwoma innymi mechanikami rozciągał się ruszany podmuchami wiatru pas nieodpartej, twardej i piaszczystej ziemi. Część ludzi chciała się zbliżyć, ale wojsko powstrzymywało ich przed, bądź co bądź, wtargnięciem na miejsce testów.
Samolot musiał przejechać pewną odległość do ziemi. Według ustaleń pilota powinien być gotowy do uniesienia dziobu w górę przy około połowie trasy naziemnej.
Na neoziggurackim niebie zbierała się nadal siwa zawiesina.

Kostki dla Birdie:
Żeby opanować nowy sprzęt rzucasz Pilotaż + 2K6 > 19
Jeśli wyrzucisz wynik wyższy, udaje Ci się wystartować bez problemu. Wynik równy z progiem oznacza chwilowe problemy, które prędko udaje się opanować (wychodzicie ponad pas w 3/5 długości). Poniżej, coś się dzieje w kokpicie. Przyciski nie odpowiadają.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 233
avatar
Birdie Steer
17

Birdie czuła podekscytowanie, siadając za sterami samolotu. Ponownie. Szczęśliwa, patrząc na kokpit i pas przed samolotem, odrzuciła stres a poczuła wiarę w powodzenie startu. Z taką myślą odpaliła silniki i wydała dyspozycje dla pomocników. Samolot ruszył najpierw ociężale, rozpędzając się powoli. Oddalając od hangaru, nabierał prędkości i mocy.
Jednak nim Birdie nawet pomyślała o starcie, przyciski przestały odpowiadać.
Przeklinając pod nosem, pani pilot zaczęła sprawdzać co jest grane.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
- Co jest grane? - zapytał jeden z mechaników przechodząc na przód samolotu. Usiadł na siedzeniu drugiego pilota i zaczął się przyglądać poczynaniom Birdie. Samolot nabierał rozpędu, pilotce udało się go uruchomić i wprawić w ruch, jednak odpowiedzialne za sterowanie całym mechanizmem przyciski nie chciały ustąpić pod naporem jej palców.
- Malvin sprawdzi co się dzieje, ja zerknę w panelu bocznym. Dawaj mi znać jakie są odpowiedzi. Kontrolki powinny się zaświecić. - wskazał na kilka bezbarwnych kropelek na tarczy pilota.

Ślepy!
1,6:
 
2:
 
3:
 
4:
 
5:
 
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 233
avatar
Birdie Steer
4

- Skąd mam wiedzieć?
Birdie podniosła głos, w myślach całą winę zwalając na mechaników. Jakim cudem przygotowali samolot? Kląc na Haraga, który także ewidentnie się nie popisał, blondynka robiła co w jej mocy, by maszyna zadziałała. Ale zamiast tego, usłyszała tylko dziwny odgłos, który od razu nasunął na myśl kłopoty.
- No i co...
Chciała może opieprzyć mechanikow ale zanim zdążyła... pękła jedna z turbin. Samolot obrócił się wkoło wstrząsając pasażerami, żeby zatrzymać się po parunastu metrach.
- %^&*
Birdie nie wytrzymała i posłała wiązanke przekleństw.
Nic tylko płakać. Albo bić.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 111
avatar
Rafael Harag
A może to po prostu Birdie źle ruszyła z pasa? Był na zewnątrz, żeby móc kontrolować lot z zewnątrz. Będąc na pokładzie i tak by silnika nie naprawił.
Wszystkich ruszyło, kiedy jedna z turbin pękła, a samolot tracić prędkość. Zaklął pod nosem rzucając niedokończony papieros na ziemię. Razem z pozostałymi mechanikami, którzy zostali z boku wsiadł do samochodu, żeby szybciej dotrzeć na miejsce zatrzymania się samolotu. Całe szczęście, że nic nie wybuchło, choć nic nie było pewne. Trzeba było jak najszybciej zabrać pasażerów i dokonać oględzin. Muszą dojść do tego, co stało za przyczyną usterki i wykonać poprawki. W myślach wyliczał kolejne możliwości. Piach trzeszczał cicho pod podeszwami butów zagłuszany dodatkowo przez krzyki kolejnych osób.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Z pędzącego jeszcze przed chwilą samolotu została czarna chmura dymu. Ciągnąc się puchatym jęzorem zasłoniła wszystkim, a przede wszystkim mechanikom i wojskowym, pojazd i to co naokoło niego. Kilka osób rzuciło się pędem tam skąd wydobywał się smród. Dwaj mechanicy wskoczyli do małego automobilu, robotem z gadającym coś swoim mechanicznym głosem, usytuowanym w miejscu gdzie każde inne auto powinno mieć bagażnik.
Ludzie byli przerażeni chwytając się za ręce i rozdziawiając usta w niedowierzaniu.
Tymczasem Birdie musiała przedłożyć zdrowy rozsądek i adrenalinę nad strach. W samolocie zaczęło się coś palić. Kiedy w końcu bezwładna maszyna stanęła w piachu, ryjąc kołami dwie wyraźne szyny, mogli zobaczyć jak wygląda sytuacja. Na szczęście nic nie wskazywało na to, że samolot ma wybuchnąć, mimo incydentu rodem z filmów akcji.
- Turbina nam odpadła, szlag! - wrzasnął jeden z mechaników drapiąc się kluczem po nosie. Otworzył zgrabnie drzwi i wysiadł na zewnątrz zerkając za samolot. Automobil z robotem na bagażniku zaczął sypać uszczerbane ramię maszyny czymś co przypominało raczej pianę z kąpieli.
- Cali?! Cali? Jesteście cali? - krzyczeli na przemian członkowie ekipy.
- Tak, cholera, patrzcie tam tylko... - stęknął mechanik. - Tam leży, trzeba to ugasić, zabrać.
- Co za debil nie przykręcił, nie sprawdził... - wychylił głowę z drzwi "pasażerskich" drugi.
- Sprawdzaliśmy tyle razy, jebał by to pies.
Nie trzeba było czekać długo na kolejnych uczestników tej fatalnej zabawy. Zbiegł się główny inżynier, łapiąc za głowę najpierw własną, a potem Birdie, kiedy wyszła już na ziemię.
- Powtórzymy to... nic się nie stało. Cholera, no można było się spodziewać, ale no... - nie wiedział co powiedzieć. W gruncie rzeczy zależało mu na tym próbnym locie. Miał nadzieję, jak wszyscy. A przede wszystkim Kaan-anejczycy.
Ludzie nie rozchodzili się do domów jeszcze długo. Obserwowali jak zaangażowane w próbny lot służby sprzątają pole startowe, żeby przygotować je do kolejnych idiotyzmów. Tak, wiele ludzi miało tego typu przedsięwzięcia za wariactwo, a dowodem niezbitym stał się pierwszy próbny start samolotu z Birdie za sterami.
- Nie martw się mała. - pocieszał kobietę Malvin. - Następnym razem polecimy wysoko. - mrugnął jej wesoło.

PODSUMOWANIE:
Próbny lot zakończył się niepowodzeniem. W przyszłości będziemy prawdopodobnie ruszać z kolejnym. Możecie pisać w laboratorium. Im wyższe umiejętności postaci, tym większe prawdopodobieństwo powodzenia.

Zarówno Rafael jak i Birdie dostają po 1 punkcie do umiejętności technika oraz 10PF za udział w sesji. Dodatkowo, Birdie otrzymuje 1 punkt pilotażu oraz 1 punkt percepcji, Rafael natomiast, 1 punkt mechaniki.
Punkty zostały przyznane.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Lądowisko i pas startowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Pustynia :: Południe :: Step-