IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Teatr

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 10, 11, 12  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :



Bilety:
Miejsce na parterze - 6 K
Loże i balkony - 10 K
Premiera - 15 K

Pracownicy fabularni:
 


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Czw Paź 22, 2015 12:13 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 509
avatar
Idriya Callahan
Progres to chyba za dużo powiedziane w tym momencie, ale lepszy rydz niż nic. Te fale nieogaru powinny im pomóc w dogadaniu się i zrozumieniu.
- Jasne - Ida skinęła, podniosła się. Może odrobinę za szybko, ale zaraz dłonią chwyciła za oparcie krzesła, w razie gdyby miała przewrócić się na tyłek (czego by nie chciała).
Skierowali się do wyjścia z sali, a pewnie i korytarzem do wyjścia.
- Jak tam twój brat po weselu? Już przyzwyczaił się do tego, że nie jest kawalerem? - spytała uprzejmie.

/2x zt - ulice/ dom?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 169
avatar
Gertrud Osel
/ po miesięcznym przeskoku - grudzień 2865

Czytał o źle przyjętym spektaklu. Ba, był na premierze, wszystko widział. No, prawie wszystko, bo skupiał się głównie na Idriyi. Musiał jednak przyznać, że kilku aktorów i reżyser spartolili sprawę, a wszystko mogłoby wyglądać lepiej.
Nie mając pewności, czy zastanie swoją ulubioną aktorkę udał się do teatru. Jakiś czas temu dowiedział się, że Henry postanowił zatrudnić go w Kronice. To było oczywiste, w końcu był świetny i nadawał się do tej roboty jak mało kto. Tak, Gert naprawdę tak o sobie myślał.
Wszedł do budynku, gdzie zamienił kilka słów z woźnym, czy garderobianą i udał się bocznym wejściem na widownię.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 509
avatar
Idriya Callahan
/ początek

Ida tyle się przygotowywała i choć zachwycała się tym, co nadejdzie, to jednak nie czuła się tak pewnie jakby chciała. Może i wiedziała, że będzie dobrze, przeczuwała i spodziewała się jakichś komplikacji, aczkolwiek iskra nadziei i pragnienia, żeby poszło jak najlepiej - tkwiła w niej jak w kilkuletnim dziecku!
Pewnie po całym spektaklu Ida nie czuła się za dobrze. Ba, dałabym nieswoją rękę uciąć (no nie przesadzajmy, czyjąś bym dała, ale swoją?!), że ona u Charlotte siedziała, wypłakując jej się i zachwycając ciążą przyjaciółki (o ile nie poroniła, bo nie wiem, a trochę siara by była), bo swojej nie miała! A nie, sprawdziłam - wszystko w porządku. No to Ida pewnie ryczała w ramię i zachwycała się brzuchem.
Kiedy Gertrud wszedł na widownię, to nie dojrzał Idy tak szybko, jak tylko by chciał. Dziewczyna siedziała przy zejściu ze sceny, nieco przygaszona (zwłaszcza wspomnieniem o spektaklu). O tyle to dobre miejsce było, że stąd ona wszystko widziała. Lepsze pole widzenia czy coś tego typu.

Powrót do góry Go down
Liczba postów : 169
avatar
Gertrud Osel
Przysiadł z tyłu, ale nie dopatrzył się Idy pośród aktorów na scenie. Wiercił się przez chwilę w fotelu aż wreszcie wstał i przeszedł kilka rzędów bliżej. Tam też się chwilę pokręcił wyglądając to w lewo to w prawo. Zaliczył kolejną przesiadkę. Pomyślał przez chwilę o swoim niesamowitym artykule, który napisał Henrykowi. Nie mógł się już doczekać, kiedy zostanie wydany. Przebierał nogami, kiedy to wspominał.
Kiedy zrobił kolejną przesiadkę, wreszcie dostrzegł swoją ulubioną aktorkę, do której od dawna planował zacząć smalenie cholew.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 509
avatar
Idriya Callahan
Kiedy Gercik kręcił się jak głupi po widowni, to Idriya zaczęła zaciekawiona to obserwować. Z pewnym rozbawieniem na jej delikatnej twarzy, która może nie była tak wesoła i tryskająca energią jak zazwyczaj, ale nie wydawała się aż tak zrozpaczona. Do czasu, póki zapewne się nie odezwie, bo wtedy nie wiadomo, co z jej gardła się wyrwie. Czy śmiech, czy skowyt, czy płacz.
Kiedy jednak Gert spojrzał w końcu na Idę (nie doczekałaby się jeszcze), to aktorka uśmiechnęła się niepewnie i uniosła dłoń w geście przywitania. Albo, nie wiem, pozdrowienia Goebbelsa, którego widmo pojawiło się za Oselem?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 169
avatar
Gertrud Osel
Nie miał pojęcia, że już od jakiegoś czasu go widziała, i że się z niego po cichu natrząsała. Z drugiej strony pewnie nie miałby nic przeciwko gdyby się dowiedział, jaki miała humor.
Uśmiechnął się do niej, również uniósł dłoń. Przysiadł z boku, w pierwszym rzędzie i postanowił poczekać grzecznie na przerwę, lub koniec próby. Nie chciał przeszkadzać, w końcu wszyscy aktorzy byli w pracy!
Poprawił guziki marynarki, poprawił też jej rękawy. Ach jak ona ładnie wyglądała (Ida, nie marynarka. Choć i ta była niczego sobie).
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 509
avatar
Idriya Callahan
Dla Idy próba miała się zaraz skończyć. Miała tylko wypowiedzieć krótką kwestię. Nie było to nic ważnego ani szczególnego, a przynajmniej tak tym razem do tego nie podchodziła Callahan.
W końcu zebrała się z miejsca, w którym siedziała i skierowała się na moment na środek sceny, by wymienić swoją kwestię, w skupieniu patrząc na dziewczynę, która razem z nią tam stała. Reszta nie była jakaś zainteresowana i trudno sprecyzować czy to była próba, czy aktorzy byli już zmęczeni po takim czasie.
Część aktorów zniknęła ze sceny, a część (w której była Ida) usiadła przy stole. Każde z nich coś robiło. Jeden przełożył księgi z ławy na podłogę w niedbałym geście, inny męczył się z krzesłem, a Ida poprawiała wazon z kwiatami, wykładając z niego wszystko i wciskając na nowo.
Potem coś się wymienili uwagami i tak próba się skończyła. Callahan skierowała się do Gertruda, jakby miała przeczucie, że do niej przyszedł. Ot, kobieca intuicja.
- Cześć Gert - westchnęła do Osela i uśmiechnęła się, by zaraz zająć miejsce obok.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 169
avatar
Gertrud Osel
Ach, te Idowe przeczucia. Nie myliła się ani odrobinę. Czekał cierpliwie, bo i czasu miał dużo. Cierpliwi czasu nie liczą, bogaci bezrobotni też. Chociaż nie, Gert miał w końcu pracę. Którą ledwo co zaczął.
- Dzień dobry, Idriyo- uśmiechnął się do niej. Trochę pożałował, że nie ma dla niej kwiatka w butonierce ale zaraz przypomniał mu się Grant, więc zmarszczył na momet brwiochy. Zamiast tego miał soczyste, śliskie masło.
- Dobry spektakl. Byłem na premierze - stwierdził.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 509
avatar
Idriya Callahan
Jego przywitanie zabrzmiało tak, jakby Gert miał zostać prywatnym nauczycielem z aplikowania masła między krocze na długie i dość śliskie noce. Ida, na szczęście, nie miała tak spaczonego umysłu, jak jej autorka. Dzięki bogom.
Callahan spojrzała na niego bez przekonania, powstrzymując się od płaczu na dzień dobry.
- Mógłby być lepszy - przyznała cicho, marszcząc przez moment materiał sukienki. - Dużo lepszy, a próby naprawdę jakoś się prezentowały - mruknęła z niezadowoleniem w głosie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 169
avatar
Gertrud Osel
Popatrzył na nią, zupełnie wyrzucając z myśli tę niemotę, Granta. Oczy jej się zaszkliły niebezpiecznie, koniuszek nosa lekko zaróżowił. Poczuł, że może niepotrzebnie poruszał ten temat. Z drugiej strony nie lubił udawania i fałszywego bycia taktownym.
- To nie twoja wina. To reżyser spartolił- wzruszył ramionami. Tak właśnie twierdził. Po części. Może też i drugiej obsady, która była nieco gorsza, albo akurat miewała wtedy gorsze dni. - Gdy reżyser daje ciała, to i najlepszy aktor może nie udźwignąć. Nie ma co blokować nieprzychylnych recenzji. Fanny mówi, że to wam napędza widzów.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 509
avatar
Idriya Callahan
No, trochę zaróżowił, a oczy faktycznie zaszkliły, więc Ida pewnie zaraz przetarła, żeby nie zacząć płakać bez powodu. Znaczy - tak szybko. Możliwe, że jeszcze parę słów z obu stron i nastąpi tutaj powódź.
- Może i tak, ale ja się z tym czuję źle, Gert! - jęknęła i dłonią pacnęła w swoje zgrabne udko w geście oburzenia, cichego. - Niby wiem, czego mam się spodziewać, a widzisz jak wyszło - pokręciła głową i nadąsała się. Zaraz spojrzała na Osela.
- Dawno cię tu nie widziałam - powiedziała, mając na myśli obecność na czas prób, o. Chyba że to był pierwszy raz to pewnie Gert może uznać, że Ida tak go wielbi, że go widzi tu i ówdzie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 169
avatar
Gertrud Osel
- No jasne, że się źle czujesz. Brałaś w tym udział w końcu - przechylił się do przodu, oparł łokieć na kolanie a na dłoni podbródek. Krzesło cicho skrzypnęło pod wpływem przesunięcia ciężaru. Pozostali aktorzy pewnie się już rozeszli.
- Miałem trochę na głowie - wyjaśnił, choć było to kłamstwo. Nic nie robił, czasem podcierał się pieniędzmi, kiedy papier toaletowy leżał zbyt daleko. Budował tajne bazy z poduszek, koców i materaców urządzając sobie z Aurorą podchody. Dzieci zamknięte w ciałach dorosłych już ludzi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 509
avatar
Idriya Callahan
- Tak! - powiedziała z donośnym jękiem, że jakby ktoś siedział kilka rzędów od samego końca to usłyszałby Idriyę i nie pomyślałby, że to jest jęk rozkoszy, o nie. Jęk cierpienia i niezadowolenia, jak u dziewczynki. Niestety, ale miała taką dość infantylną osobowość i to chyba dodawało jej uroku.
- Och naprawdę? - spytała, uśmiechając się i przyglądając brwiom Gertruda. Pewnie nawet pochyliła się w jego stronę, aby mieć lepszą widoczność. - Po tym przyjęciu co nieco miałeś do ogarnięcia, prawda?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 169
avatar
Gertrud Osel
- Nie ma nikogo, kto by w swojej karierze nie zaliczył wpadki - mądrzył się dalej. Popatrzył, jak z tym jękiem jej brwi unoszą się nieco w górę. Zmartwione, w zabawny sposób zdenerwowane. Teraz oboje obserwowali swoje brwi.
- Miałem, miałem - skinął głową. Po skończeniu przyjęcia rzucali się jeszcze przez chwilę z Aurorą sałatką. Potem musiał pójść do łazienki, umyć się i przebrać, co o tak późnej godzinie było nie lada wysiłkiem. Podobnie wskoczenie do łóżka i ułożenie się pod kołdrą. Służba miała jedynie zrobić porządek.
- Nawet sobie nie wyobrażasz, droga Ido, ile to pracy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 509
avatar
Idriya Callahan
- ...no, może i masz rację - powiedziała, a sama aktorka zdawała się być zrezygnowana. - Ale! - wycelowała w niego palcem. - Nie zmienia to faktu, jak się... czuję - z ostatnim słowem przyłożyła dłonie do swojej klatki piersiowej, jakby chciała cokolwiek z niej wyrwać i pochyliła głowę.
- Przygotowywanie przyjęcia? - powtórzyła. - No, zakładam, że to nie trwa kilka dni, a nawet tygodni, żeby wszystko było takie... perfekcyjne, Gertrudzie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 169
avatar
Gertrud Osel
- Uczucia, uczucia. Dzięki nim człowiek ciągle się czegoś uczy. Jak nie o sobie, to o innych- Rozłożył lekko ręce, jakby na potwierdzenie swojej tezy. - Jesteś bogatsza o jedno doświadczenie, Ido. To chyba cenne, prawda? Pokora? Poczucie zażenowania, wstydu? To przydatne i potrzebne, kiedy większość ludzi daje się ponieść dumie.
Pomacał się po kieszeniach marynarki, sprawdził butonierkę i kieszenie kamizelki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 509
avatar
Idriya Callahan
Idriya poprawiła się na siedzeniu, zakładając nogę na nogę i - jak na kulturalną (po części) kobietę przystało - ułożyła je pod jakimś kątem.
- Brzmisz tak, jakbyś sam doświadczył tego wiele razy, Gert - westchnęła po chwili, przyglądając mu się bacznie. Nie mogła mieć pewności czy Osel mówi to z doświadczenia, czy dyktuje to, co mógł wyczytać z książek lub usłyszeć od kogoś mądrzejszego od niego
Nie skomentowała też tego, że ciągle gdzieś grzebał. Byle nie w dupie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 169
avatar
Gertrud Osel
- Kto wie, kto wie? - pokiwał palcem. Wreszcie znalazł to, czego tak zawzięcie szukał - pudełeczka z landrynkami. Podniósł wieczko i skierował opakowanie ku aktorce. Jak prawdziwy dżentelmen. - Doświadczenia należy zbierać, kolekcjonować. Jak znaczki. Kto wie, do czego się później przydadzą w życiu? To jedna z tych rzeczy, których się nie traci.
Ależ był mądry. Jakąż wiedzę posiadał w tak młodym wieku! Wbrew pozorom Osel nie był aż tak głupi na jakiego się kreował. To, że lubił pajacować nie miało tu nic do rzeczy. Wyciągnął nogi przed siebie, założył jedną na drugą. Od niechcenia rozejrzał się po scenie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 509
avatar
Idriya Callahan
Idriya spojrzała na Gertruda i zmrużyła oczy, nieco niepewnie i podejrzliwie. Nie wiedziała, jak powinna zareagować w tym momencie na jego słowa. Po prostu przyglądała mu się w milczeniu i oczekiwaniu na mądrzejsze słowa.
Poczęstowała się jednak landrynkami, tak skromnie i cicho podziękowała, siadając wygodniej.
- To jakie było twoje... doświadczenie, które zacząłeś wykorzystywać? W sensie jakie i do czego ci się przydało, Gert? Hm? - może jak da jej dobry przykład, to skorzysta z rady Osela? Może się zakocha?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Naturalny gwar miasta, szum samochodów, dźwięki rozmów i muzyki płynącej z lokali przerywa nagły, głośny alarm płynący z megafonów ustawionych w różnych miejscach na ulicy. Każdy mieszkaniec powinien wiedzieć, że to oznacza jedno - burza piaskowa. Puszczany zawsze około pół godziny przed uderzeniem żywiołu w miasto.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 169
avatar
Gertrud Osel
Wyciągnął się wygodniej w fotelu, wykładając kopyta przed siebie. Ciamkał landrynkę ciesząc się jej cytrusowym smakiem.
- Moje doświadczenie? - spojrzał na Idę pytająco. Zaczął się nastanawiać, próbując przypomnieć sobie - Aurora kiedyś wszystkie moje czekoladki. Nie zostawiłą mi ani jednej, zupełnie. Nauczyłem się nie zostawiać nigdy takich rzeczy na widoku. No i tego, że jest bardzo łapczywa!
Mówił poważnie, czy żartował? Wyraz twarzy miał naprawdę poważny. W tej samej chwili rozległ się alarm. Gert aż usiadł w fotelu jak człowiek nasłuchując przez chwilę by się upewnić, że to nic innego jak właśnie alarm.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 509
avatar
Idriya Callahan
Ida czekała na odpowiedź Gertruda, przyglądając mu się bacznie. Obserwowała też, jak Gert się rozsiadł wygodnie, ale nie spodziewała się takiej odpowiedzi. Może miał poważny ton, ale Idriya wyglądała na wielce niezadowoloną i obrażoną taką odpowiedzią.
- A może... coś innego? - zapytała, choć pewnie sztyletowała tę głupią odpowiedź tak, po cichu.
Gdy rozprzestrzenił się alarm, Ida wyprostowała się i rozejrzała niezbyt pewnie.
- Co się dzieje? - rzuciła i zaraz się podniosła, jakby z zamiarem sprawdzenia, co się dzieje.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 169
avatar
Gertrud Osel
Otwierał gębę, już rozdziawiał usta, nad którymi widniał gimnazjalny wąs, który miał naśladować wąs kuzyna, kiedy rozległ się alarm.
- Coś wyje - stwierdził, wstając z fotela. W teatrze dźwięk wydawał się nieco wygłuszony. Gert nie był do końca pewien, czy rozpoznaje syreny. Na sali nie było też żadnych okien. Pewnie będą musieli wyjść do holu, by cokolwiek zobaczyć.
Jakby nie było, teatr w przypadku burzy piaskowej był całkiem dobrym schronieniem. Konstrukcja była mocna, żeby utrzymać ewentualną scenografię. Liczne pomieszczenia i korytarze stanowiły masę bezpiecznych miejsc.
- Czy to... - zmarszczył brwi i nasłuchiwał. - Burza piaskowa.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 509
avatar
Idriya Callahan
Ida niepewnie spojrzała na Gertruda.
- Chyba... chyba tak - powiedziała, bardziej zmartwiona tym, co może być z siostrami i czy aby na pewno wszyscy przyjaciele znajdują się w o tyle bezpiecznym miejscu, by nie musiała ich później odwiedzać po kolei w szpitalu.
Im akurat w tym momencie się trafiło, nie można temu zaprzeczyć. Idriya wsparła się dłonią o oparcie krzesła najbliżej znajdującego się przy korytarzu. Ot, nie wiedziała, co zrobić.
- Idziesz ze mną zobaczyć, co się dzieje na korytarzu? - spytała cicho, przyglądając się Gertrudowi i zaraz pomknęła w stronę wyjścia, jakby była pewna, że i na holu będzie tak samo spokojnie, jak tutaj.

edit:
Najwidoczniej okazało się, że Idriya i Gert za dobrze ze sobą rozmawiali i tylko na tym się skończyło. Nie usłyszeli bowiem od razu alarmu, a pewnie uprzytomnili sobie, że coś dzwoniło, gdy właściwie było koniec burzy. Cudem więc zachowali się cali i zdrowi w przeciwieństwie do wielu osób.
Callahan szybko pożegnała się z Gertem, dziękując mu pewnie za rozmowę i spędzony czas, a potem skierowała się prędko do domu, aby sprawdzić, co z siostrami.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
/Kilka dni po burzy

Martwy z urojenia. W godzinach popołudniowych, kiedy ruch na głównych węzłach komunikacyjnych Zigguratu powinien być największy, miasto dopiero budziło się, jakby o poranku, z chwilowego zastoju. Ulice pierwszej strefy zostały uprzątnięte jako priorytet, cyrkulacja wielkiego, zatrutego płuca powracała do normy.
Tytuł spektaklu był przypadkowy. Jeden z nich, może nawet oboje, na pewno widzieli tę sztukę już wcześniej. Mimo to, teatr ponownie wypełnił się zainteresowanymi ludźmi. Jakaś elegancka dama wychylała swoją bladą szyję, ze zdobioną lornetką wycelowaną w lożę Marchanta i jak speszona, odwróciła wzrok, kiedy Henry popatrzył w jej kierunku.
- Słyszałem, że na fabrykę rur znalazł się nowy kupiec? – odezwał się zaraz po donośnym krzyku jednego ze sfrustrowanych swoją dolą aktorów. Zmieniały się światła na scenie, mieszały się twarze. Thorsten i Henry siedzieli w wykupionej na nazwisko tego drugiego loży. Wystarczyło usiąść kawałek dalej i nie tylko nikt nic na zewnątrz nie miał prawa słyszeć, ale również ledwo było człowieka widać.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Teatr
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-