IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Teatr

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11, 12  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :



Bilety:
Miejsce na parterze - 6 K
Loże i balkony - 10 K
Premiera - 15 K

Pracownicy fabularni:
 


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Czw Paź 22, 2015 12:13 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Nie spodziewała się wizyty w teatrze, bowiem niczego nie zakładała ani nie oczekiwała. Dała się poprowadzić bratu bez żadnych pytań, ani namowom na wyjaśnienia. Ufnie i bez oporów, jak w latach ich młodości, gdy jeszcze nic nie stało na przeszkodzie w rozwijaniu bliskiej relacji.
Teraz z ciekawością spojrzała na Henryczka, zastanawiając się nad ewentualnym zapomnieniem o specjalnym pokazie. Idryia taki zapowiedziałaby, więc może mogło to być zupełnie co innego?
- Weterynarzem? Nigdy nim nie chciałam być.
Zaśmiała się na stwierdzenie brata, rzuconego tak niespodziewanie, aż dziwnie! Czy teraz rola weterynarza była w ogóle tak istotna? Gdy zwierzęta zastępowano ich mechanicznymi odpowiednikami? Nie o tym jednak Lottie myślała, przekraczając próg teatru. Kobieta oglądała jego wnętrza z zainteresowaniem, dawno nie mając okazji tu zawitać.
- Oszalałeś?
Pokręciła głową z rozbawieniem, gdy minęli biletera i ruszyli dalej. Czy brat tym wstępem chciał rozpocząć jakąś sztukę o zwierzętach? Charlotte popatrzyła na niego i miała ochotę popukać się w czoło.
- Nigdy w to nie uwierzę - dodała ze śmiechem, chociaż zakładała, że mogło to być prawdą. W końcu Henry nigdy jej nie okłamał! A szkoda, dziś mógłby!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
- Naprawdę. Miał na imię Ralph. - potrząsnął głową jakby się z tym nie zgadzał. W kącikach oczu tańczyło mu rozbawienie. Nie mógł się napatrzeć jak jego siostra reaguje na tę opowiastkę.
- Siedziałaś na środku salonu, w pierwszym mieszkaniu, na tym dywanie, który mama ma nadal u siebie, ten czerwony... - nachylał się do ucha Charlotte, zrzucił z tonu, mijając jakieś osoby. Zamienił się szybko z siostrzyczką miejscami przechodząc do jej drugiego boku. - Ktoś akurat przesunął miskę Ralpha, a ty korzystając z okazji... wpaaakowałaś łapki w jego jedzenie i wzięłaś to wszystko do buzi. Matka była przerażona. - zaśmiał się. Weszli na salę. Mężczyzna poprowadził do loży, tej wykupionej na jego nazwisko. Zaczynał się spektakl. Spektakl dla dzieci. Opowiadał jakąś bajkę Zigguracką.
- A na tym chyba byliśmy z mamą. - uśmiechnął się. Jak nazywała się sztuka, moja droga siostrzyczko?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Wybuchnęła śmiechem, bawiąc się przednio tą historyjką, ewidentnie zmyśloną przez Henryczka. Nawet jeśli była prawdziwa, to nadal była tylko wymysłem umysłu mężczyzny, który najpewniej pragnął poprawić humor swej najdroższej siostrze. Wprowadzić ją w stan relaksu i zapomnienia. Dla równowagi psychicznej. A taka terapia nic go nie kosztowała. No chyba, że bilety do teatru!
Wchodząc do loży i zwracając uwagę na początek spektaklu, Szarlota prędko poznała co dziś mają zamiar zagrać. Siadając w fotelu i kładąc torebkę na kolanach, uśmiechnęła się szeroko, pochylając nieco.
- W krainie Justynki! - Odezwała się szeptem, zafascynowana i... rozpłakała się, wzruszona wspomnieniami, jakie chciał w niej braciszek obudzić.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Marchantowie mieli też mechanicznego króliczka. Krótko, bo Henry przez przypadek wyrzucił go przez okno, sam prawie przez nie nie wypadając. Dobrze, że nie robił bobków, bo mała Charlocia mogłaby sobie wziąć te bobki nie tylko do serca!
Dokładnie tak, to było W krainie Justynki! W krainie Justynki mieszkało dużo ciekawych osób. Była sobie taka jedna Anetka, która przez cały spektakl szukała sweterka. Tytułowa Justynka pomagała jej ten sweter znaleźć. Anetka była też okropnym głodomorem. W bajkowej krainie, wśród pięknych strojów, Anetka odnalazła w końcu swój sweter, który był alegorią celu. Stawiała sobie pośród tej usłanej jedzonkiem drogi, nowe zadanka, zdając sobie sprawę, że to nie sweterek dał jej prawdziwe szczęście, ale roladki z indyka, przygotowane przez pojawiającą się co jakiś czas, Paulinkę-kucharzynkę. To ona ona przygotowała dla Anetki, kulminacyjne dla całej sztuki, roladki z indyka przyozdobione liśćmi chmielu.
Henry nie oglądał spektaklu w skupieniu, co jakiś czas odwracając się do siostrzyczki żeby skomentować wydarzenia. Obiecał odstawić Charlottę do domu tak żeby Patrick się nie martwił.
- Przyjdziemy na to z mamą? - zapytał spoglądając na siostrę. Położył rękę na karku i sięgnął po dzbanek z wodą na stoliczku. Nalał sobie szklankę, zaproponował też szansonistce. - Albo na jakiś inny spektakl. - Wiedział, ze nie miały dobrych relacji. Właściwie, ostatnio nie mógł być tego pewien, bo zaniedbał zarówno ją jak i siostrę, którą odwiedzał rzadko. Nie wspominając o przebywaniu z nią na osobności. Ale oboje mieli swoje sprawy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Nieczuły braciszek zignorował łzy swej siostrzyczki. Ale co się odwlecze... Charlotte opanowała swe wzruszenie, bo Joy przejęła sterowanie gdzieś w głębi jej umysłu. Uśmiech pojawił się na twarzy szansonistki, obserwującej spektakl z radością.
Odpowiadała bratu na odczep się, nie chcąc przeszkadzać sobie w oglądaniu. Zwróciła ku niemu twarz, dopiero jak padła propozycja. Kiwnęła głową, gestem ręki dziękując za wodę.
- Wybierzemy coś wspólnie.
Odpowiedziała, jako matka czując, że nie była dobrą córką. Za dużo oczekiwała od swej rodzicielki. Teraz powinna więcej dać z siebie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Może po prostu chciał, żeby Charlotte zaczęła lepiej dogadywać się z Konstancją? Matka miała dużo rozrywek, ale nie można było powiedzieć o nich jako przyzwyczajeniach zdrowych.
Byli akurat przy akcie, w którym Anetka znalazła swój ulubiony, wymarzony sweterek, ale nie mogła go kupić, bo musiała najpierw zjeść roladki, na które musiała czekać dwa miesiące.
- Co będzie dalej? - zapytał. W sumie nie wiadomo o co mu chodziło. Przeniósł wzrok ze sceny na siostrę. Tymczasem wszyscy usłyszeli odgłos burczącego brzuszka Anetki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
- Wszystko będzie dobrze.
Odpowiedziała i pewnie nie tylko o finale sztuki mówiąc. Z uśmiechem spojrzała na brata, przez chwilę mogąc wyglądać jak dawna, beztroska Szarlota. Ale dla dobra wszystkich, tamta lepiej żeby nie wracała. W końcu lubiła wywracać wszystko do góry nogami.
Burczenie brzuszka Anetki, także realne kazało Lottie spojrzeć znów na scenę. Nie można było przegapić jak trzynastoletnia dziewczynka raduje się na widok jedzonka od Paulinki. Sama słodycz!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Ściągnął ją tutaj w konkretnym celu, ale ten jakby się rozmył z każdą kolejną linijką wypowiadaną przez aktorki na scenie. Sam nie był już pewien, czy to tylko nie jakaś gra pozorów.
Oglądali dalej. Praktycznie sam koniec. Zerknął na wystający z marynarki mankiet. Odwrócił rękę i przyjrzał się liniom po wewnętrznej stronie dłoni. Wysunął przed siebie dłoń. Zastukał w bok wygodnego siedzenia.
Oklaski. Koniec.
- Zastanawiam się... jak ci się układa współpraca z Confiteorem? - zapytał kiedy wychodzili z loży. Pewnie zaczepiło ich kilka znanych twarzy uśmiechając się od ucha do ucha, że widzą rodzeństwo razem. W szatni Henry pomógł siostrze z płaszczem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Dołączyła do oklasków, obiecując sobie zabrać syna na przedstawienie.  Jak podrośnie. Bo każdy powinien znać historię trzech dziewuszek, sweterka oraz roladek. A może i córkę tez w przyszłości tu zabierze?
Uśmiechnięta, wychodząc z loży, złapała brata pod ramię.  Teraz będąc tak zrelaksowana, chętnie posyłała przyjazne uśmiechy wszystkim, którzy pojawiali się obok. Ich zainteresowanie cieszyło szansonistkę, która mogła zatęsknić za występami i spotkaniami.
- Na razie mam urlop. Z powrotem nie będzie problemu.
Była pewna, że Theresa tylko czeka na jej pojawienie się w kawiarni. Ale na to jeszcze czas nie przyszedł. Szarlota spojrzała na brata, ciekawa o co mu chodzi. Zawsze mu o coś chodziło. Konkretny aż do bólu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
- Myślę, że stać cię na coś więcej. - odpowiedział nie tłumacząc wszystkiego dosadnie. Może źle zrobił wspierając ją u Theresy? Teoretycznie mógł mieć to gdzieś, Charlotte nie nosiła jego nazwiska. Ale reprezentowała go jako ktoś z rodziny, w ten czy inny sposób, nawet jeśli nie zdawała sobie z tego tak naprawdę sprawy.
- Odwiozę cię do domu. - Pocałował siostrę w skroń i kiedy byli już gotowi, wsiedli do tej samej taksówki, która później zawiozła Henryka pod jego własny adres.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
// druga połowa maja

Tonia ubrała swą najlepszą sukienkę i upięła włosy ozdobną spinką, by jak najlepiej prezentować przed obliczem Alexandra. Podekscytowana, denerwowała się jednak, że mężczyzna nie przyjedzie do teatru. Nie miała jak do niego zadzwonić i dowiedzieć się o decyzji, a list z pytaniem dotarłby za późno.
Dlatego męczyła biedną Mary ciągłym martwieniem się i ściskała jej dłoń, gdy sama zmuszała się do milczenia. Szczególnie w momencie, gdy weszły do holu teatru i dostrzegła bileterów, pilnujących wejścia na loże.
- A jeśli nas nie wpuszczą? Mogą odmówić wpuszczenia, gdy ma się bilet?
Szeptem zaczęła znowu zalewać przyjaciółkę pytaniami i wcisnęła jej bilety do ręki, by zajęła się ich pokazywaniem. Wyglądała doroślej!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 86
avatar
Mary Zelle
// tak jak Tonia

Mary nie była w żadnej sukni, a w specjalnie uszytym na nią garniturze. Jednak postanowiła mieć na sobie damską biżuterię, a włosy spięła w koczek ozdobiony kwiatkiem. Wyglądała nieco jak randka Toni.
- Myślę, ze twój... przyjaciel wszystko załatwił - oznajmiła, będąc pewna, ze wejdą do środa. Och, Alex już o to zadbał! Na pewno!
Przykro jej jednak było, ze zapewne Tonia ja opuści, gdy ujrzy swojego kochanka, a Mary pozostanie sama sobie z milionem myśli.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Zazdrościła, że Mary tak pięknie było w garniturach. Tonia w nich wyglądała jak klaun, podczas gdy przyjaciółka wydawała się taka dorosła i poważna! Patrzyła na nią teraz w zupełnym zaufaniu, zdając się na spokojne spojrzenie przyjaciółki.
Ile razy już ono ją ratowało? Spojrzenie Mary, Mary i Mary, Tonię. Jasne?
- Pewnie tak..
Odpowiedziała i obejrzała się w poszukiwaniu mężczyzny, mimowolnie blondynkę pod ramię łapiąc. I tak się skierowały ku bileterowi, który grzecznie poprosił o bilet. Usłużny, raczej nie wyglądał na kogo kto miał sprawiać problemy. Nawet wskazał drogę do odpowiedniej loży.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 86
avatar
Mary Zelle
Ciężko westchnęła, widząc jak dziewczyna szuka wzrokiem Alexa. Ale nic nie powiedziała. Grzecznie podążyła z Tonią do loży, gdzie miały zasiąść i obejrzeć to "dorosłe" przedstawienie.
- Nie denerwuj się tak, bo wyglądasz jak dzieciuch - odparła - a chcemy przecież uchodzić za dorosłe, tak? Więc głowa do góry i krocz dumnie. Się nie przejmuj tylko baw!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Co ona by zrobiła, gdyby nie miała Mary przy sobie. Panna Zelle miała dużo racji, a Tonia miała tego świadomość. Wyprostowała się więc i uniosła podbródek, jak uczyła tego nie tylko matka, ale także opiekunki.
Gdy minęły biletera, popatrzyła na przyjaciółkę i uśmiechnęła się.
- Dziękuję.
Dźgnęła ją lekko w boczek, bo najlepszym sposobem na stres były dziecinne psoty. Odnalazłszy lożę, Tonia weszła do środka i zrobiła nieme WOW.
- Nigdy nie byłam w loży..
Szepnęła, krzycząc. Zaraz też zajęła miejsce przez balustradą i wychyliła lekko, by spojrzeniem ogarnąć fotele na parterze.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 86
avatar
Mary Zelle
- Ja tez nigdy nie byłam... i patrz, obie jesteśmy tutaj we dwie, razem! Chyba dobrze, prawda? Takie rzeczy powinno się przezywać z przyjaciółmi.
Spojrzała na koleżankę i posłała jej ciepły uśmiech.
- Ale i tak wisisz mi tańce. Nie samym teatrem człowiek żyje!
Zasiadła w wyznaczonym miejscu i sięgnęła po lornetkę, by przyjrzeć się scenie.
- Myślisz, ze jakiś dżentelmen kiedyś mnie zaprosi do takiej loży?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Zerknęła na Mary i pokiwała ochoczo głową. Oczywiście! Niemal wszystko przeżywały wspólnie! Pierwszy raz albo setny. I to było w tym najpiękniejsze. Antonia wiedziała, że może liczyć na przyjaciółkę. Zaśmiała się na wspomnienie o tańcach.
- Pójdziemy, oczywiście!
Rozejrzała się po innych lożach, przyglądając ludziom, którzy już siedzieli na miejscach, albo dopiero je zajmowali. Rozmawiając, uśmiechając się i witając. Mogłaby na nich patrzeć jeszcze długo.
- Jestem tego pewna! Przystojny, szarmancki, oczytany i majętny. Taki, który na ciebie zasługuje.
Odpowiedziała i to nie tylko dlatego, że Mary pytała. Tonia wierzyła, że przyjaciółka będzie szczęśliwa. Może szczęśliwsza.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 86
avatar
Mary Zelle
- Doskonale. Bo jestem damą. Mimo wszystko - odparła, wciąż oglądając scenę przez lornetkę. Na chwilę się jednak oderwała, by przenieść wzrok na przyjaciółkę obok.
- Masz, lepiej go wypatrzysz- odparła cicho i może nieco smutno, lecz z uśmiechem. Podała Toni parę szkieł.
- Nie przejmuj się mną, po przedstawieniu możesz pofrunąć gdzie chcesz. A ja... doskonale wiesz, że twoje tajemnice są ze mną bezpieczne.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Pracownik teatru cicho zamknął drzwi od loży, a świata powoli przygasały, aż nie zapadła na widowni ciemność. Dziewczęta mogły wyczytać wcześniej w broszurce, że opowieść przekazywana przez aktorów jest ponoć na faktach. Kto wie ile jest w tym prawdy, a ile reklamy!

Scena została zaadaptowana na wnętrza pałacowe za czasów króla Francisa I. Po komnacie przechadzał się jego syn Rudolf. Wydarzenia dzieją się tuż przed przełomem politycznym, gdy to Rudolf przekonuje sam siebie, że wprowadzi swoje marzenia w czyn.


(fabuła Płomieni na podstawie "Afery Mayerling" - pierwszy track - klik)
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Sięgnęła po lornetkę, obserwując Mary uważnie. Jedną dłonią złapała przedmiot, drugą zaś uścisnęła dłoń przyjaciółki.
Zdążyła tylko podziękować, gdy światła zaczęły przygasać a jej nie dane już było nikogo wypatrywać. Spojrzała na scenę, dłonie kładąc na nogach. Aż się uśmiechnęła na widok scenografii. Bajecznej!
Zapatrzona, wsłuchała się w pierwsze wyśpiewane słowa, które pochłoniły jej myśli bez reszty.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
ratusz --->

Oczywiście, że był spóźniony. Być może spotkał kogoś znajomego w holu teatru. A jednak powoli, nie spiesząc się, wszedł na schody. Widział "Płomienie" wiele razy. Może nawet i co roku? Odszukał odpowiedni numer loży i wślizgnął się po cichu do środka. Skubaniec pewnie ją specjalnie wykupił. Usiał bez słowa obok Toni, obrzucając obie dziewczyny szybkim spojrzeniem, na tyle, na ile pozwalało mu światło bijące jedynie ze sceny. Jeżeli Tonia chciała cokolwiek do niego powiedzieć to podniósł rękę i przyłożył palec do ust, po czym puścił jej oczko.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 86
avatar
Mary Zelle
Sztuka tak pochłonęła Mery, ze ta nie zwracała uwagi na to, kto wchodzi do loży. Nachyliła się nad balustradą i obserwowała aktorów, zaczarowana wszystkim wokoło. Więc zarówno Alex jak i Tonia mogli być spokojni. Dziewczyna im w niczym nie przerwie.
Dawno nie była w teatrze! Na moment zapomniała o problemach i wgapiała się w spektakl, nie przejmując się tym, co jej jeszcze chwilę temu zaprzątało głowę.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Po monologu Rudolfa na scenę wbiegły pół nagie aktorki w przejrzystych haleczkach. Jedynie ściślej ułożone diamenciki na piersiach i łonie sprawiały, że nie były do końca roznegliżowane. Dlatego, że zabierało się dzieci na takie rzeczy do teatru!
Rudolf był również przy okazji erotomanem, zmieniającym kobiety jak rękawiczki, urządzającym w swoich komnatach gorące orgie. Aktualnie aktor grający księcia musiał być zachwycony, gdy to młode dziewczęta zaczęły go obmacywać.
Kilka następnych scen do dwie schadzki Rudolfa z bliżej nieprzedstawionymi młodymi damami, aż w końcu kolacja zaręczynowa z kobieta, wywodzącą się z długiego i starego rodu należącego do najwyższych elit miasta.
Przygotowania do ślubu, chłodne poznawanie się świeżo zaręczonych, wewnętrzne rosterki co do słuszności czynów.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram

Tonia od razu zwróciła uwagę na pojawiającego się Alexandra. Rozpromienione spojrzenie na nim zawiesiła i uśmiechnęła się radośnie, rzeczywiście mając ochote coś powiedzieć.
Zauważając jednak jego gest, kiwnęła głową i dumnie się prostując, zerknęła na Mary. Domyślała się, że przedstawienie zawróci jej w głowie. Toni również, chociaż Willoughby działał bardziej na nastoletnią pannicę. Dziewczyna spojrzała na scenę, chociaż nie mogła się powstrzymać by nie zerknąć na Alexandra.
Siedząc między nim a Mary, miała strategiczne miejsce!
Jednak gdy na scenę zaczęły wbiegać półnagie tancerki, Tonia wlepiła oczy w sztukę, nie śmiąc nawet odetchnąć. Kolejne sceny tylko coraz większe zawstydzenie wywoływały, gdy Rudolf okazał się erotomanem a na scenie co rusz to nowe obmacywanie miało miejsce.
Tonia zacisnęła usta i zerknęła na Mary, mając nadzieję, że się nie oburzy. Oblana rumieńcem, cieszyła się z ciemności jakie panowały w loży.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Znał tę sztukę prawie na pamięć, jedynie aktorzy się zmieniali. To mu pozwalało zerkać z ukosa na Tonię, siedząc wygodnie w fotelu.
Powstrzymał śmiech, widząc to zaciśnięcie ust i wstrzymanie oddechu przez dziewczynę. Nigdy nie ciekawiła o czym są "Płomienie"?
Dotknął jej ręki, splatając palce razem, a kiedy skierowała ku niemu maślany wzrok uśmiechnął się lekko.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Teatr
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-