IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Teatr

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :



Bilety:
Miejsce na parterze - 6 K
Loże i balkony - 10 K
Premiera - 15 K

Pracownicy fabularni:
 


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Czw Paź 22, 2015 12:13 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 86
avatar
Mary Zelle
Gdy na scenie pojawiły się prawie nagie aktorki, Mary się tak zawstydziła, że musiała zakryć oczy. Cofnęła się w fotelu i zgarbiła, nie umiejąc znieść poziomu zażenowania.
Nie, żeby ją to brzydziło, ale dziewczyna była wychowywana dosyć konserwatywnie jeśli chodziło o seks. Dlatego jej przez głowę nie przesłała myśl, ze ta sztuka może mieć w sobie tyle erotyzmu!
Była naiwna.
W końcu odwróciła się do Toni, by jej coś powiedzieć, i wtedy przyuważyła Alexa.
Nadymała się i chwyciła przyjaciółkę za rękę, zła, że mężczyzna siediz z nimi w loży.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Aż jej się gorąco zrobiło i to nie tylko przez sztukę, ale głownie przez dotyk dłoni Alexandra. Zerknęła na ich splecione palce i uśmiechnęła się, podnosząc oczy na mężczyznę. Miłość i oddanie aż biło z jej spojrzenia. Miała ochotę pochylić się ku niemu i...
Drgnęła, gdy poczuła jak druga jej dłoń też jest łapana. Od razu zwróciła uwagę na przyjaciółkę, czerwoną jak buraczek. Z oburzenia i złości. Oho! Tonia musiała załagodzić sprawę. Nachyliła się ku przyjaciółce.
- Proszę..
Wypowiedziała tylko cicho, w tym jednym słowie zawierając prośbę o chociaż postaranie się nawiązania sympatii z Alexandrem. Wycofując się, oparła na fotelu i spojrzała na mężczyznę, potem na scenę zerkając.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Alexander naprawdę musiał się powstrzymać, żeby nie wybuchnąć śmiechem. Jedynie ramiona mu się zatrzęsły widząc minę Mary, która wyglądała jakby połknęła żabę. Wychylił się zza ramienia Toni, patrząc to na jedną to na drugą.
- Tylko mi nie mówcie, że żadna z was nie zainteresowała się o czym jest sztuka, ani nie przeczytała recenzji? - ton głosu miał jakby nauczyciel beształ uczennice za brak zadania domowego.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Przedstawienie trwało dalej. Nasz Rudolf ożenił się z wysoko urodzoną Klaudią. Kobietą dumną, udającą, że nie zauważa tych wszystkich kobiet kręcących się wokół Rudolfa.
Jego zainteresowała jedna, mężczyzna zauroczył się na jednym z przyjęć z okazji - tak, zgadliście - obchodzonego wiele lat Święta Ognia. Młoda dziewczyna o imieniu Maria. Rudolf zmieniał powoli nastawienie, przekonując się o tym, że być może prawdzie uczucie istnieje.

Track 2 - klik
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 86
avatar
Mary Zelle
- Przeczytałam - syknęła Mary, oczywiście, kłamiąc jak z nut - tylko co innego na papierze a co innego na żywo!..
Spojrzała groźnie na Tonię i zmrużyła oczy. Mimo mroku, dziewczyna mogła zobaczyć niezadowoloną minę Zellerówny.
- Zrobisz co chcesz. Ale radziłabym, żebyś teraz była ostrożna - szepnęła, pochylając się ku przyjaciółce.
Potem, niechętnie, wróciła wzrokiem na scenę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Tonia przełknęła ślinę, zestresowana ganiącym tonem Alexandra i gniewem przyjaciółki. Już nie cieszyła się z miejsca pośrodku, czując jakby była pomiędzy młotem a kowadłem. Popatrzyła to na jedno, to na drugie, aż nie wlepiła oczu w Mary.
Niech jej nie strofuje przy panu Willoughby!
Udając, że nic się nie dzieje, spojrzała na scenę, jeszcze bardziej czerwona.
A sztuka... sztuka tyle nadziei w nią wlała. Dziewczyna zerknęła na Alexandra, mając nadzieję, że z nimi będzie tak samo.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Pokręcił głową, jakby z niedowierzaniem. Nagości tu nie było, seksu na scenie tez. Dziewczęta nigdy nie widziały, jak damy nieco wulgarnie adorowaly mężczyznę? A Tonia nie powinna się tak czerwienić, zwłaszcza po tych nagich spacerach po jego apartamencie. Oparł się z powrotem, milcząc. Pogłaskał tylko Tonię po wierzchu dłoni.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 86
avatar
Mary Zelle
Mary znowu zatopiła się w fotelu, czując jak policzki nachodzą czerwienią, a głowa aż pali jak w gorączce. Sama nie wiedziała, czy bardziej ze złości czy wstydu. Może i Tonie nie powinna się tak wstydzić, by nie wyszła na hipokrytkę; ale Mary miała do tego całkowite prawo, jako nietknięta jeszcze dziewica, córka wojskowego!
Dlatego w duchu sama się karciła, że jej myśli uciekają w kierunku chłopców...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Aha! Ludzie tacy bezwstydni się robią, jak tylko swój pierwszy raz przeżyją? Tonia miała prawa być zawstydzona, na wszystkie zębatki! Co innego paradować nago przed kochankiem, a co innego oglądać jak przed nimi paradują inni.
Zrobiło jej się gorąco i najchętniej napiłaby się czegoś zimnego, a tymczasem tylko odetchnęła cicho. Jak najciszej się dało!
Czując pieszczotę na dłoni, uśmiechnęła się pod nosem i zerknęła na Alexandra, ale tylko na chwilę.
Musiała się dowiedzieć czy Maria i Rudolf będą żyli długo i szczęśliwie!
Prosimy finał sztuki!
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Finał jeszcze trochę! W tej chwili Rudolf wyznawał Marii jak bardzo ją kocha i jak wiele może poświęcić.
A dam Alexander był nieco znudzony. Chociaż przyznał w duchu, że aktorka grająca Marię była ładniejsza niż w zeszłym roku. Ścisnął mocniej rękę Toni, muskając tez palcem jej kolano. Uśmiechnął się sam do siebie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 86
avatar
Mary Zelle
Świadomośc, że siedzą w jednej loży z Alexandrem wcale nie sprawiała, że Mary czuła się mniej zawstydzona. Ba, dziewczyna zdawała się być zażenowana jeszcze bardziej, a w dodatku nie umiała patrzeć ani na scenę, ani odwracać od niej wzroku, gdyż bała się spojrzeć na Tonię.
Świadomość, że mężczyzna mógł teraz dotykać jej przyjaciółkę napawała ją swego rodzaju obrzydzeniem i zazdrością. Chciała tu być z Tonią, sama, cieszyć się wieczorem i razem wstydzić się tego co oglądają... a teraz, jak zwykle, Mary została sama.
Chciała wracać do domu, ale coś obiecała Antoni.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Fabuła kręciła się swoim rytmem. Nie było już półnagich kobiet, choć ukradkowe spotkania Rudolfa i Marii owocowały namiętnymi pocałunkami. Dziewczyna szczerze zakochała się w przystojnym księciu.

Track 3 -kilk

Ich schadzki odkrywa premier, który stojąc na straży dobra miasta ma zamiar to zakończyć wbrew młodym. Ich romans miał spore znaczenie polityczne, które mogło zachwiać całym ustrojem.

Track 4 - klik

Krótko po tym, dowiaduje się o zdradzie męża księżna Klaudia, powiadomiona przez premiera. Również nie ma zamiaru doprowadzić do rozpadu małżeństwa, zwłaszcza, że dzięki niemu uzyskała spore wpływy.

klik (słowa dopasować do panujących realiów)

Czająca się w jej słowach groźba dopełniła się. Ciemną nocą, kiedy w jednej z komnat Rudolf z Marią obiecywali sobie dozgonną miłość, pojawia się Klaudia. Upokorzona zastrzeliła oboje kochanków. Sztukę wieńczy rola matki Rudolfa, Vertesy.

klik

Spektakl swoją nazwę nie zawdzięcza jedynie bezwstydnym scenom, czy gorącym sercom kochanków, lecz również ma być chwilą na refleksję. Każda decyzja ma swoje konsekwencje i można nawet nie zauważyć, kiedy zgaśnie się niczym płomień świecy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Zwróciła uwagę na dotyk na kolanie, przesłoniętym materiałem sukienki. Zerknęła na Alexandra i uśmiechnęła się sama do siebie, na nowo oczy ku scenie zwracając. Sztuka pochłaniała z każdym kolejnym aktem.
Odkrycie miłości głównych bohaterów, ścisnęło Tonie za serce. Przejmując się faktem, że wielkie uczucie nawet w sztukach jest wystawiane na próbę, oglądała kolejne sceny z wypiekami na twarzy.
Gdy sztuka dotarła do tragicznego finału, Tonia pobladła i westchnęła ciężko, pozwalając smutkowi wymalować się na jej twarzy. Nie ruszyła się gdy widownia zaczęła nagradzać aktorów oklaskami i zapalone światła.
Przejęta całą historią, nie takiej oczekiwała.
Ta zaś zasiała w jej głowie negatywne odczucia i myśl.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Nieco znudzony siedział głęboko w fotelu, słuchając kolejnych taktów. Bardziej był skupiony na ukradkowym zerkaniu na Tonię. Jednym z wielu jego upodobań było obserwowanie ludzi. Jak zmienia się mimika, wyraz twarzy, gaśnie spojrzenie.
Zerknął na scenę podczas partii finałowej. Hmm, już czas. Pochylił się do Toni.
- Muszę iść, spotkamy się niedługo. I zmieniłem zdanie, nie musisz przynosić prezentu. - szepnął.
Och, łaskawca. A może po prostu chciał zobaczyć tę jej bezcenną minę? Pocałował ją krótko w skroń, przesuwając dłonią po włosach.
- Do zobaczenia, kociaku.
Wstał, wyślizgując się z loży tuż przed zapaleniem się światem. Przecież nie mógł ryzykować, że ktoś go zobaczy z jakimiś pannicami.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Spojrzała na Alexandra, czerwieniąc się na nowo, gdy w myślach pojawiło się wspomnienie prezentu i.. no cóż, zabawy nim. Raz. O czym nikomu nie zamierzała mówić, wstydząc się tego nawet przed Mary.
- Do widzenia.
Odpowiedziała z tęsknotą i żalem, że spotkanie tak szybko się skończyło. Zdecydowanie zbyt szybko. Tonia popatrzyła za mężczyzną i odwróciła się do przyjaciółki.
Mary i Alexander nawet nie mieli szans się poznać. Tonia była rozczarowana.
- Idziemy?
Spytała, wstając powoli i kierując się do wyjścia. Wiedziała, że czeka ją opinia Mary. O sztuce, panu Willoughby, całym spotkaniu. Gotowa była wysłuchać wszystkiego.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 86
avatar
Mary Zelle
Do sameo końca zmuszała sie, by patrzeć na scenę i nie zerkać w stronę Alexandra oraz Tonii. Chciał skupić swoje myśli na sztuce, lecz ciężkie to było zadanie. Z ulga odetchnęła, gdy wszystko się skończyło, a mężczyzna opuścił lożę. 
Mary miała za złe przyjaciółce, że ta ją zmusiła do wzięcia udziału w tym przedstawieniu. I nie chodziło jej tu o sztukę.
- Zachowujesz się niepoważnie - rzuciła do Antonii, nim zdążyła przemyśleć sens swoich słów. 
- Jeśli to ma tak wyglądać, to... Tonia! Zastanów się! - syknęła, nachylając sie do dziewczyny.
- To nie wygląda dobrze... ach, póki kryłam cie, nie widząc tego...! Ale dziś? Czułam się... źle! Jakbym robiła coś naprawde złego! To tka nie powinno być, nie powinnam być przyzwoitką na spotkaniach, które nie powinny się odbywać. Tonia, wóz, albo przewóz. On musi sie zdecydować. Albo cię bierze taką jaka jesteś, całą, oficjalnie, bez ukrywania, albo... to nie ma sensu. Jesteś zbyt młoda, masz za dużo do stracenia. Cała reputacja, twoja rodzina. Myślałaś o tym? I nie zrozum mnie źle...
Chwyciła ją za ręce.
- Chce, żebyś była szczęśliwa. Jeśli go kochasz, to bądź z nim, ale ukrywanie się wcale nie jest dobre.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Aż na takie besztanie nie była jednak gotowa. Poczuła się jakby własna przyjaciółka wylała na nią kubeł lodowatej wody, nie martwiąc się, że Tonia się zaziębi.
Zmarszczyła brwi, czując tak okropny żal i zawstydzenie, aż miała ochotę się odwrócić i nie rozmawiać na ten temat. Pochwycona za ręce, odsuneła je od Mary i pokręciła głową.
- Już o tym rozmawiałyśmy i miałaś mnie więcej nie dręczyć. Moi rodzice nie zgodzą się na związek z mężczyzną w ich wieku. Chcesz żebym zaryzykowała swe szczęście. Bo Ty źle się czujesz? Już więcej nie będziesz... nie musisz mnie kryć ani poznawać Alexandra. Sama sobie poradzę.
Serce jej pękało, ale jeśli Mary nie chciała jej wspierać, Tonia nie miała prawa ją o nic więcej prosić.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 86
avatar
Mary Zelle
Naburmuszyła się. Zupełnie nie o to jej chodziło.
- Czyli chcesz się cały czas ukrywać? I żyć w niepewności? A co, jeśli Alexander, zmuszony okolicznościami, znajdzie sobie... żonę? Pomyślałaś o tym? I to nie będziesz ty, bo nie postawisz mu warunków. Sama wiesz, jak reagujesz, gdy obok niego pojawia się inna kobieta!
Znowu zbliżyła się do dziewczyny, ściszając głos.
- Kocham cię, Toniu. Chcę, żebyś była szczęśliwa. Ale zapytaj siebie, czy tak naprawdę jesteś...? Nie czuję się dobrze, bo widzę jak cierpisz, gdy jego nie ma, gdy musisz się kryć i okłamywać innych wokoło. Dlatego ja też cierpię! Musisz coś postanowić. Coś wymyślić. Dobrze wiesz, że ci pomogę. Chcę, żebyś chociaż ty znalazła sobie... dobrego mężczyznę. Już nie ważne, czy Alex, czy kto inny.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
- Jakimi okolicznościami?
Wtrąciła się w słowa Mary, ale ta kontynuowała swą wypowiedź, która wcale a wcale nie podobała się młodej Antoni. Pewnie dlatego, że... wytykała prawdę. A tej nastolatka nie chciała przyjąć.
- Co mam wymyślić...? Nawet nie wiesz jaki on jest wspaniały, gdy się spotykamy - I gdy mnie nie straszy Tonia westchnęła, przenigdy nie chcąc się przyznać do tego, że Alexander wydaje się czasem taki mroczny i niebezpieczny - Nasze spotkania wszystko wynagradzają. Nawet jak muszę udawać na co dzień - Dodała z przejęciem, niemal w gorączkę wpadając - Nie zaryzykuję tego. Bo mu mnie odbiorą...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 86
avatar
Mary Zelle
Pokręciła głową.
- Dobrze, ile to chcesz ciągnąc? Kilka miesięcy, czy lat? Ja prędzej wyjdę za rudzielca niż ty... Toniu.
Wzięła głęboki oddech, czując jak palą ją policzki. Była zła na siebie i Alexandrea jednocześnie.
- Chcesz być kochanką do końca życia? Co będzie za kilka lat? Myślałaś o tym? Albo... jak... zajdziesz w ciąże?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
- Nie wiem.. muszę się zastanowić.
Przyznała cicho, czując jak ulatuje z niej cała siła i wola walki o związek z Alexandrem. Teraz wiedziała, że lepiej było jak trzymała Mary z dala od pana Willoughby. Przyjaciółka nie suszyła jej tak bardzo głowy.
- Zjadłabym lody.
Zawsze lody dobre na pocieszenie. Tonia spojrzała na Mary błagalnie i przykleiła się do jej ramienia. To był gest, którym zawsze chciała zakończyć wszelkie niesnaski i wielkie spory.
Nie inaczej było teraz.
Poszły na lody, prawda?

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
/początek

Idąc z domu do swojego miejsca pracy - Black Paradise, mijał zawsze teatr. Zawsze też ponosiła go wtedy wyobraźnia, wyobrażał siebie w jakimś musicalu, ze skrzypcami, na deskach teatru. Może w "Skrzypku na dachu"? I tłum skandujący jego nazwisko! I piszczące panny! I Emily patrząca na niego z podziwem....
O tak, to była przaśna wizja. I wcale nie taka nierealna. Bo czemu miałby sobie nie dać rady ? Uśmiechnął się szeroko do swojej wizji, poprawił przewieszone przez ramię skrzypce i wycelował palcami sobie w oczy, a potem w teatr.
I'M WATCHING YOU, BABE.
Ruszył dalej
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
--> z BP po spotkaniu z Fraserem

Delikatnie podchmielony Dave zbliżał się właśnie w okolice teatru, do pokonania nie pozostało więcej niż dwieście metrów i dwie w miarę ruchliwe ulice. Odrabianie nadgodzinami ostatniej nieobecności w pracy było do dupy ale dobrze że tylko na tym kończyły się konsekwencje jego niezapowiedzianego urlopu. Poza tym praca była mu teraz potrzebna by nie mieć czasu na myślenie. Spacerując po chodniku odpłynął myślami w stronę Nicka. Co robił, gdzie teraz był? Czy spotykał się teraz potajemnie z Blackową?
Mimowolnie skrzywił się do swoich myśli. Wolałby żeby to nim był zainteresowany Nick niż nią. Wyobrażał sobie że ją teraz całuje i czule obejmuje i szlag go wewnętrznie trafiał.
Nie rozejrzał się na boki wchodząc na ruchliwą jezdnię, niechybnie wlezie pod nadjeżdżający automobil!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Fabian pogwizdując sobie wesoło, zmierzał w kierunku Black Paradise, gdy minął go brodaty facet, który bez wątpienia nie wiedział, że trzeba się rozglądać nim wlezie się na to przejście dla pieszych. Kierowcy Zigguratu nie byli wzorem postępowania i często pędzili tu jak szaleni.
Tknięty złym poczuciem, bądź podszeptem osobistego Ducha Opiekuńczego Silvertona, odwrócił się gwałtownie i rzucił futerał na wysuszony trawnik. Dosłownie w ostatniej chwili, wyskoczył do przodu, chwycił aktora za ramię i pociągnął do tyłu. Automobil minął go o milimetry!  Dave znalazł się z powrotem na chodniku a Sinclair nie mogąc walczyć dłużej z grawitacją, wyrżnął do tyłu. Ajajajaj! Kilka osób stanęło i obejrzało się zaciekawionych. Fabian usiadł na ziemii, czując lekki zawrót głowy
- Oooo bracie, patrz jak przechodzisz przez ulicę! - pomasował sobie tył głowy - Miazga by z Ciebie została !
I CAN BE YOUR HERO, BABE
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Silvertonowi brakowało tylko słuchawek na uszach i bajeranckich okularów przeciwsłonecznych by wyglądać na takiego, który uwielbia łamać wszelkie zasady - także te dotyczące bezpiecznego poruszania się po ulicach Zigguratu. Kątem oka zauważył nadjeżdżający z rykiem automobil i wiedział już w tej chwili, że jest już zbyt późno na to aby się cofnąć czy choćby uskoczyć. Dobrze że miał za plecami czujną osobę, która chwyciła go za ramię i ściągnęła z jezdni w dosłownie ostatnim momencie. Nie zdążyłby nawet pisnąć i umarłby myśląc o Nicku bzykającym gorąco Emily. Kiepska perspektywa na ostatnią myśl w życiu Dave'a.
Gdy znalazł się z powrotem na chodniku musiał obejrzeć się za siebie by spojrzeć na swojego jak się okazało młodego wybawcę. Zdezorientowany i z chaosem w głowie ruszył się dopiero po kilku sekundach by pomóc wstać Fabianowi. Wyciągnął do niego rękę.
- Na wielkie spięcie! Gdyby nie Ty byłbym teraz martwy. Dziękuję, naprawdę dziękuję!
Cieszył się że żyje ale i w pewnym sensie był zawiedziony, gdyby umarł przed chwilą nie musiałby się sam ze sobą dłużej męczyć. Dlatego jego usta mówiły dziękuję ale oczy pozostawały dalej takie jakby puste i bez wyrazu. Stres spowodował że się cały zapocił.
- Fabian Sinclair?
Dopiero teraz jakby przejrzał na oczy. Rozpoznał w mężczyźnie człowieka, który występował w Black Paradise i o którym od czasu do czasu słyszał za kulisami teatru. Pociągnął mężczyznę do góry pomagając mu wstać.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Teatr
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-