IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Teatr

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 10, 11, 12  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :



Bilety:
Miejsce na parterze - 6 K
Loże i balkony - 10 K
Premiera - 15 K

Pracownicy fabularni:
 


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Czw Paź 22, 2015 12:13 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Fabian Bohater ! Kij tam, że przez tydzień będzie się krzywił siadając, jedna duszyczka Zigguratu, uratowana! Mógł to sobie odznaczyć na liście życiowych osiągnięć.
Fabian uśmiechnął się szeroko i skorzystał z pomocy. Uścisk dłoni był zdecydowanie silny.
- Tak, to ja! Ale musisz mi wybaczyć, bo nie mam pojęcia skąd się znamy, przepraszam! - zaśmiał się wesoło.
Jak zwykle szczery do bólu, z wyczuciem tępego topora.
- Ze szkoły? Black Paradise? Piliśmy razem? - zgadywał, ale jakoś tej gęby nie kojarzył - A! Nieważne, miło poznać! - potrząsnął jego ręką energicznie - Jak się nazywasz?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Silverton również się uśmiechnął, choć trochę z mniejszym entuzjazmem. Ludzie którzy byli bliżej na pewno słyszeli nazwisko Fabsa, więc zapewne niebawem będzie można przeczytać o tej odważnej interwencji w Podszewce czy innym pisemku. Przyda się pozytywny PR muzykowi.
- Z Black Paradise. Zresztą właśnie stamtąd wracam z drinka, to chyba dlatego postąpiłem tak głupio wchodząc na jezdnię bez rozglądnięcia. Przepraszam za kłopot!
Byłby się walnął w czoło, gdzie jego kultura?
- Mi również miło poznać, choć okoliczności chyba do najmilszych nie należą. Dave Silverton. Jak mogę Ci się odwdzięczyć?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Dave zaraz zostanie zalany falą entuzjazmu Sinclaira, ale jeszcze o tym nie wiedział ! Uoooo drink w środku dnia? Nie źle sobie Dejvi folgował !
- Dave! Miło cię poznać - potrząsnął znów jego łapką energicznie i schylił się po nieco ukurzony futerał. - Cooooś ty, żaden kłopot - machnął ręką w stylu "oh, stop it, you!"
A potem spojrzał na niego zdziwiony.
- Odwdzięczyć? Za co ? Przecież to naturalna reakcja jest, każdy by tak zrobił!
No dobra...mało kto, ale Fabian wolał myśleć, że ludzie z natury są dobrzy.
- No, ale jak się upierasz, możesz zostać moim współlokatorem - wybuchnął śmiechem - Nie, poważnie, szukam współlokatora, to jakbyś coś wiedział, albo kogoś znał, to możesz mi dać znać, o !
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Popatrzył na Sinclaira ze zdziwieniem. Chłopak przed chwilą mu życie uratował i twierdzi że to nic wielkiego?
- Nie wiem czy każdy by tak zrobił. To dosyć unikalne zjawisko. Prędzej spodziewałbym się tłumu gapiów nad swoimi zwłokami i mdlejących na widok krwi kobiet niż tego, że ktoś wykaże się taką odwagą. To godne podziwu i należy taką postawę jak Twoja nagradzać.
Na wzmiankę o poszukiwaniach lokatora Dave nadstawił uszu. Przeleciało mu przez głowę aby do kogoś się wprowadzić albo żeby kogoś do siebie przyjąć - koszta utrzymania się spadają o połowę a to akurat było potrzebne aktorowi zarabiającemu najniższą możliwą stawkę. Jakby nie patrzeć, więcej kasy można przeznaczyć na alkohol. Sama zresztą propozycja wprawiła Silvertona w jeszcze większe zdziwienie.
- Yyy, rozważam taką opcję dla siebie w przyszłości więc jakby co to na pewno dam Ci znać czy znam kogoś takiego, czy sam się zdecyduję na taki krok.
Wolałby się wprowadzić do Nicka ale nie wiedział jak ten mógłby na taką propozycję zareagować. Zresztą mieszkanie w centrum to dla niego za wysoki koszt więc to Nick musiałby się do niego wprowadzać. Dave szczerze wątpił aby chciał, mimo wszystko mieszkanie w centrum ma więcej zalet, zwłaszcza widokowych.
- Na chwilę obecną mogę Ci się odwdzięczyć tylko szepcząc słówko dyrektorowi teatru na Twój temat. Może akurat znajdzie się jakaś sztuka pod którą mógłbyś grać muzykę?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Oj tam, ojtaaaaaaam! Nie ma co już go tak gloryfikować, wykazał się po prostu obywatelską postawą!
Oj gdyby Fabian wiedział, w jak rypniętą, właściwie chorą sytuacje by się wpakował ! Spałby pod jednym dachem z gościem, który kochał się i i całował się z typem, którego kochała Emily, którą kochał Sinclair ! Może być bardziej skomplikowanie?
- Byłoby wesoło - stwierdził rozbawiony - Metoda poszukiwania lokatora "na ratunek" - parsknął
W sumie mogliby się dobrać. Sinclair robił ledwie na pół etatu, więc on też chciał błyskawicznie obniżyć koszty.
On muzyk, ten aktor, nie musieliby się, przed sobą tłumaczyć, z ćwiczeń w mieszkaniu!
- Ty, ale to jakbyś chciał, to tak w miarę sprawnie się zastanawiaj, jestem prawdę mówiąc trochę pod ścianą - nie tłumaczył się dlaczego, bo nie lubił jak inni się nad nim użalali. To było takie krepujące !
Na propozycję wspomnienia o nim dyrektorowi, aż uśmiechnął się szerzej. Czy ten uśmiech mógł być większy w tej chwili ?
- Mógłbyś, naprawdę?! Byłoby kosmicznie! Zawsze chciałem zagrać w teatrze, lub operze, ale wciąż pracuję nad portfolio!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Nie mogłoby być bardziej skomplikowane na obecną chwilę. Wyobraźmy sobie że Nick wpada na drinka do Dave'a na przykład, albo że Fabs wchodzi w nieodpowiednim momencie do pokoju współlokatora. Byłoby wesoło, na pewno!
Sam też mimo wszystko parsknął.
- Metoda dobra jak każda, może nawet bardziej skuteczna niż zwykłe ogłoszenie na jakiejś uczelni. Ile mam czasu na odpowiedź?
Nie pytał o szczegóły dlaczego muzyk miał problemy finansowe, mógł się jedynie domyślać skąd wynikły. Jakby nie patrzeć obaj w tej samej branży pracowali i Silverton wiedział, że sztuką w sztuce jest zarabiać i się z tego przez cały miesiąc utrzymać po najniższej linii oporu.
- Jasne że mógłbym, nawet to zrobię tylko do teatru dotrę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Sinclair zawsze wolał nietuzinkowe, nieszablonowe rozwiązania. Będzie miałco ludziom opowiadać, w razie czego
Hej ziom, poznaj mojego współlokatora...a wyciągnąłem go sprzed pędzącego automobilu, funny story!
- Ile czasu? - kolejne zaskakujące pytanie. W końcu szczęśliwi czasu nie liczą, nie? - Aa...nie wiem - stwierdził rozbrajająco - Jakoś tak...eeeeee - tak, widać było, że rzadko kiedy musiał podejmować pewne decyzje - ....no nie wiem do końca tygodnia?
Tak, była to jakaś opcja! Sięgnął do futerału bo wciśnięty za skrzypce notes.
- Czekaj...tu masz...mój adres - zanotował mu numer ulicy i mieszkania. Znacznie bliżej centrum niż Dave mieszkał. - A jak nie, to znajdziesz mnie w Black Paradise. I dasz mi znać, ok?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Szczęśliwi prawdopodobnie czasu nie liczą, Silverton się nie znał. Dave spoglądał na Fabiana jak na kogoś roztrzepanego w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
- No dobra, to do końca tygodnia dam Ci znać czy sam skorzystam czy znajdę kogoś kto będzie chciał.
Miał mu podziękować raz jeszcze za wyciągnięcie go spod automobilu i pójść dalej do pracy gdy ten jeszcze wyciągnął notes i zapisał mu swój adres. To nie było potrzebne ale Dave kartkę przyjął i odczytał. Faktycznie znacznie bliżej było stamtąd do centrum.
- Obiecuję że dam znać. Wyślę Ci też list z informacją jakby dyrektor miał coś dla Ciebie.
Uśmiechnął się, trochę żywiej niż poprzednio.
- Dziękuję jeszcze raz za pomoc.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
No i załatwione ! Chwilowo jeden problem miał Fabian z głowy. Przynajmniej na ten tydzień.
- Ok, w porządku ! - stwierdził - No to jesteśmy w kontakcie - tu w końcu, łaskawie otrzepał spodnie i tyłek, bo jak rypnął na chodnik, tak do tej pory się nie ogarnął. Ok, będzie tego !
- No to do zobaczenia. I orientuj się, bo miazgi pod kołami na współlokatora nie chce - wyszczerzył się wesoło i dziarsko ruszył do Black Paradise

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
- Tym razem na pewno będę uważał przechodząc przez ulicę. - Potwierdził gdyż mimo wszystko wcale jeszcze nie chciał umierać. - Do usłyszenia!
Podał mu rękę na pożegnanie i ruszył w stronę teatru, tym razem patrząc czy coś nie nadjeżdża.

Niecałe dziesięć minut później zjawił się w teatrze. Pokręcił się kilka chwil po szatni, wymieniając uprzejmości z innymi aktorami i przeszedł na zaplecze, gdzie zajął się dekorowaniem sceny na nadchodzący po południu spektakl. Dzisiaj nie wyznaczono mu żadnej roli. Rozpytał o obecność dyrektora, jednakże nikt nie udzielił mu jednoznacznej odpowiedzi. Dave postanowił nie ryzykować i nie pchać się bezpośrednio do gabinetu władcy tego miejsca. List wydał mu się najlepszym rozwiązaniem.
W pracy spędził sześć godzin.

zt ---> ?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
/początek

Wciągnął głośno powietrze nosem. Dobra! Raz kozie śmierć!
Wiedział, że szansa jest marna, ale nikt jeszcze nic nie osiągnął siedząc z założonymi rękami. A on nie był też osobą, która by czekała bezczynnie, czekając na cud. Uśmiechnął się do siebie i wszedł do budynku teatru.
- Stare czasy, co ? - mruknął do siebie z uśmiechem
Za młodu bywał tu bardzo często, głównie kitrał się za kulisami, gdy ojciec grał. Rodzice też zabierali go na różne spektakle, dbając o jego kulturalną edukację. Teraz został sam, a też i nawał obowiązków nie pozwalał mu na częste wizyty tutaj.
Udał się do gabinetu dyrektora, gdzie oczywiście natknął się na jakąś asystentkę. Zostawił jej więc swój list motywacyjny, prosząc o ewentualny kontakt i udał się do domu

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
/pierwszy dzień pracy!

Ostatni raz zagrał w Black Paradise. Pożegnanie nie było łzawe, no bo przecież nie byli babami, poza tym pewnie zdarzy się im zagrać na jakichś imprezach, ale cały zespół czuł, że bez Sinclaira ,to już nie będzie tak samo. Bez jego wyszczerzu, optymizmu, niespożytej energii, którą zarażał wszystkich naokoło.
Jednak wszystko kiedyś się kończy i tak się stało teraz. Sinclair zamknął rozdział wieczornych koncertów w Black Paradise, by dołączyć do jakże elitarnego grona najlepszych muzyków Zigguratu. Został przedstawiony wszystkim, zaś kilka osób ucięło sobie z nim miłą pogawędką, jako, że pamiętali go jeszcze z czasów, gdy Gerard jeszcze żył.
Potem dostał nuty i ćwiczył razem z całą orkiestrą.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 509
avatar
Idriya Callahan
/ początek
10-17 lipca, środek tygodnia

Idriya jak pojawiła się w teatrze to już zaczęła szaleć. Powtarzała pod nosem kwestie, doganiała pracowników, którzy niekoniecznie byli aktorami, żeby przy nich westchnąć ciężko, teatralnie, spotykając się z niezrozumieniem lub rozbawieniem. Jedno z dwojga.
Młoda aktorka krążyła więc tak długo, póki nie znalazła się za kulisami, gdzie magia teatru i wystawianych w nim sztuk - wydawać się mogło - znikała. Nie dla niej. W każdym zakamarku była w stanie dostrzec coś, co ją zachwycało.
Powtarzała kwestie ze scenariusza, który trzymała w ręce. Siedziała z inną aktorką, dyskutując z nią w międzyczasie i starając się przekrzyczeć, poćwiczyć swój głos. Potem postanowiła sprawdzić swoją koordynację ruchową, biegnąc w tę i w tamtą stronę, przechylając się niebezpiecznie do jednego boku i nagle prostując, okręcając wokół własnej osi.
Ba, w tej zabawie nawet nie była sama, mogąc sobie pozwolić na towarzystwo dziecka jednego z aktorów. Dziecko niewinne, pewnie prawie tak jak Idriya, zapłakało parę razy, bo nie wiedziało, o co chodzi, a samej Callahance było smutno, bo pewnie włączyło się jakieś pragnienie macicy.
Nie zmieniało to jednak tego, że gdy Idriya znalazła się na scenie, by już w grupie mogli pozwolić na jedną z setek prób (a to dopiero początek), to już humor miała lepszy.
I z tym dobrym humorem, mogła wrócić do domu.
By tam płakać.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
/początek

Awwwww, yeaaaaaaah, jak wspaniale było wrócić do tego wszystkiego co kochał! Do muzyki, do przyjaciół, do tworzenia ! I wspaniale było znów usiąść ze wszystkimi tymi wspaniałymi artystami i grać razem wielkie utwory, odgrywane przez wieki.
A gdy skończyli, mógł nadrabiać dalej

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
---> z mieszkania Nicka

Do pracy stawił się punktualnie, co ostatnimi czasy zdarzało mu się rzadko. Droga upłynęła szybko, rozmyślanie o tym co się z nim i między nim a Nickiem dzieje zajęła większą część czasu. Próby zaczęły się dwadzieścia minut po jego wpisaniu się na karcie obecności. Powtarzali kwestie, ćwiczył mimikę twarzy i poszczególne sceny. Elementy taneczne stanowiły jedną z najbardziej wymagających prób dzisiejszego dnia. Wymieniał z zastępowanym aktorem uwagi odnośnie jego gry aktorskiej, tonu głosu jaki powinien intonować w poszczególnych sytuacjach. Zaczynał doceniać powoli wkład jakiego mu udzielał - to było bezcenne, rady starszego od siebie aktora wyjadacza, mistrza w grze aktorskiej. Po całym dniu zmagań mógł wreszcie opuścić teatr.

zt --> ?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
--> z mieszkania Fabsa

W pracy stawił się jak zwykle spóźniony w ostatnich dniach. Zmęczony, z worami pod oczami nie potrafił się skupić na robocie i ciągle myliły mu się kwestie. Był dzisiaj do kitu, choć nie można tego dnia całkowicie spisać na stratę. Chory aktor którego zastępował próbował dociekać co się dzieje, bo koledzy i koleżanki po fachu już dostrzegali jakiś problem Silvertona, choć tylko ten jeden starszy aktor wykonał krok w jego stronę i zaoferował swoją pomoc. Oczywiście zbył go. W miarę dobrze wyszły próby taneczne i był to jedyny plus dzisiejszego dnia pracy.

---> zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 509
avatar
Idriya Callahan
/ po wizycie w Aptece

Idriya, która pojawiła się w Teatrze - była zamyślona. Zastanawiała się nad wszystkim i niczym. Wyliczała sobie, kogo powinna odwiedzić, kogo powinna do siebie zaprosić w gościnę. Zastanawiała się też, co ma zrobić, kiedy i w jaki sposób.
Westchnęła ciężko i cicho.
W budynku, gdy tylko się pojawiła, od razu cieszyła się myślą, że wszystkie troski może odsunąć na bok. Zająć się czymś o wiele przyjemniejszym, bardziej zwracającym jej uwagę. Wolała się skupić na kwestiach, rzucanych do grupy, na ruchach, dzięki którym miała zachwycić widownię - powtarzać kwestie aż same będą cisnąć się na usta i przyzwyczaić do tego, że za jakiś czas sala nie będzie pusta - będzie pękać w szwach.
Szkoda tylko, że gdy już drugą godzinę siedziała na biurku, machając nogami i zeskoczyła, chcąc włączyć się do sceny kolejnego aktu - to jej nie wyszło. Callahanka stanęła, zakręciła się i próbowała wysłowić, co szło jej bardzo ciężko.
A potem ciemno przed oczami i jak nie przygrzmociła w podłogę... Zapewniła sobie nadprogramowy ból głowy, który jej nie pocieszy. Nieświadoma tego, co się wydarzyło - została zawieziona do szpitala.

/zt
/szpital >
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
/bilokacja, za zgodą MG praca

Czy ktokolwiek miał wątpliwości, że Sinclair uwielbiał tą pracę? Otoczony utalentowanymi muzykami, miał motywację by wciąż i wciąż pracować nad sobą, nie szczędząc sił i gardząc snem.
Tak samo było i dziś, gdzie jako jeden z trybików tej wielkiej, muzycznej machiny, odgrywali całe symfonie. i mógł mieć tylko nadzieję, że ktoś doceni jego starania i go zauważy.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
/16.09

Fabian ostatnio duuużo czasu spędzał poza domem. Głównie dlatego, że Odette w czasie ciąży stała się....cóż, delikatnie mówiąc drażliwa. Każda kobieta w ciąży ma coś, co ją drażni, a dla Odette elementem drażniącym był jej własny mąż. I co by nie robił, było źle. Nawet już się przyzwyczaił do spania w pokoju gościnnym, bo w zasadzie w nocy też go nie tolerowała. Czasami Nate, dobry ziomek, użyczył mu kanapy.
A o żonkę trzeba dbać, więc Sinclair nie narzucał się swoim towarzystwem.
Było to dość dobijające, ale nie mógł tracić pogody ducha. Pracował więc nad swoją grą w teatrze, głosem podczas prób w kabarecie, rzeźbą na siłowni, umiejętnościami nauczycielskimi u Jo i Lorrie i tak leciały dni.

Pewnego dnia, Jo zafascynowana jego opowieściami o grze w orkiestrze, zapragnęła zobaczyć to na własne oczy. Wierciła mamie dziurę w brzuchu, więc Emily zezwoliła, by skrzypek zabrał jej córkę do teatru, rzecz jasna pod nadzorem niańki. Tak też się stało. Pewnie dyrektor by normalnemu dziecku nie zezwolił na wejście za kulisy, no ale skoro to mały Black...im wszystko wolno !
Jo więc miała swój wymarzony wypad. Wpierw siedziała z nianią na widowni, obserwując próby, a potem, gdy te się skończyły, Fabian ją zabrał za kulisy. Mogła sobie podotykać instrumentów, z uciechą powalić w bębny i bezskutecznie próbować użyć instrumentów dętych. Po tym pełnym emocji dniu, poszedł odprowadzić małą do domu

/zt

Powrót do góry Go down
Liczba postów : 234
avatar
Ellie Hammerslay
/ początek

Ellie obserwowała Victora, gdy ten kupował bilety. Samo przeczytanie listu wywołało w niej przyjemny dreszcz, który chciała ukryć nawet przed samą sobą. Lubiła Victora. Lubiła chyba aż za bardzo. Po nocach jej się śniło jak przyciskał ją do ściany. Jak lunatykowała mu po mieszkaniu... O i masz. Fantazje znowu poszły za daleko. A przecież byli w takim kulturalnym miejscu!
Uśmiechnęła się lekko, gdy wrócił do niej spojrzeniem. Im bardziej sobie uświadamiała co czuje, tym bardziej robiła się nieśmiała.
- Cieszę się, że napisałeś. - zagadnęła. Chciała, żeby wiedział. Choć pewnie i tak nic nigdy nie zachwialoby jego pewności siebie. - Jakieś ciekawe historie z praktyki lekarskiej?
Chyba wolała mówić o nim, niż o sobie. Myśli o tatusiu ostatnio znowu przybrały na sile.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
/start

Kupując bilety Victor powołał się na rezerwację, którą zrobił telefonicznie. Wątpił żeby zabrakło miejsc, ale te najlepsze zawsze znikały najwcześniej. Podziękował kobiecie przy kasie, obdarowując ją tym swoim wdzięcznym uśmiechem i zerknął na Ellie.
- Tak szczerze mówiąc małem nadzieję, że ty odezwiesz się pierwsza. Dlatego trochę zwlekałem - przyznał, biorąc ją jednocześnie pod rękę.
- Nie wybrałem miejsc w loży, bo te na dole są po prostu lepsze - powiedział jej, kierując się, nie w kierunku schodów a od razu na salę. - Cały szoł na scenie układany jest pod parter. Tak przynajmniej twierdzi moja siostra - uśmiechnął się. Zanim jednak weszli na salę Victor odbił w lewo w kierunku baru. Mieli jeszcze pół godziny do rozpoczęcia spektaklu.
- Praktyki... Cóż, tak. Doktor Grant zamierza włączyć mnie do swojego projektu. Pewnie o nim słyszałaś... Ten protetyk, który dokonał rewolucji w swojej dziedzinie... Czego się napijesz?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 234
avatar
Ellie Hammerslay
- Nie chciałam się narzucać. - odwzajemnila uśmiech.
Wzięta pod rękę nie protestowała, mało tego, było to dla niej już naturalne. Dotyk Victora nie wywoływał juz odruchu cofnięcia się, bo to przecież niestosowne. Teraz wywoływał przyjemne ciarki.
Sluchala jego opinii o miejscach. Pokiwala głową. Miała takie samo zdanie.
- Chciałabym kiedyś poznać twoja siostre. - zagnela. W sumie naprawdę chciala.
- Ten projekt z proteza? - popatrzyła na mężczyznę z uznaniem. - Duża sprawa. Gratuluję. Poproszę o lampkę wina.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
- Ellie, nnie nigdy się nie narzucasz. Możesz nawet dzwonić codziennie. Ja chętnie posłucham twojego głosu - odparł, obdarzając, ją ciepłym spojrzeniem.
- Myślę, że dałoby się to zaaranżować - powiedział popierając podbródek. - Tym bardziej, że ona też wyraziła chęć poznania ciebie.
A to znaczyło, że musiał jej opowiedzieć o Ellie na tyle, by zainteresowała się jej osobą bardziej, niż przelotnymj romansami Victora.
- Dziękuję. Chociaż na razie wątpię, żeby prace ruszyły - dodał, nie tłumacząc na razie sprawy. Zamówił im dwie lampki wina czerwonego. Przypomniało mu to swoją drogą jak w wieku dziecięcym poznali się z Emmą. Autorka nie pamieta niestety, czy oblał ją wtedy sokiem jagodowym, czy wtrącił komuś wino, więc nie wnikajmy.
- Jak mówiłem - podiał, gdy staleli przy oknie ja uboczu - Josh ehm jakby to ująć. Sprawił sobie córkę, o. To chyba dobre wyrażenie - potarł się znowu po podbródku. - W każdym razie ma teraz urwanie głowy, bo i żona od niego uciekła. Biednyna. Nie ma lepszego faceta, który bardziej nadawałby się na męża, a wszystkie kobiety od niego uciekają. Może to przez ten jego wegetarianizm? No, ale nie ma się co użalać. W każdym razie prace nieprędko ruszą, a to znaczy, że będę miał więcej czasu dla ciebie. Ehm znaczy siebie - poprawił, uśmiechając się zawadiacko, więc Ellie w sumie nie mogła wiedzieć, czy przejęzyczył się celowo, czy naprawdę wymskneło mu się nieco uczucia.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 234
avatar
Ellie Hammerslay
Nic nie mogła poradzić na to, że zaczęła patrzeć na Victora jak na mężczyznę, a nie jak na młodego lekarza, z którym po prostu dobrze się dogadywała. Choć to drugie też oczywiście było prawdą. Jednak odkąd ją pocałował, trochę nie mogła przestać o tym myśleć. Głównie dlatego, że była rozdarta. Chciała dzielić z Victorem wiele. Ale czy będzie w stanie powiedzieć mu o ojcu? Trudne sprawy.
- Nawet w środku nocy? - zazartowala, wpatrując się w mężczyznę z wyraźną sympatią.
Głupia. Przestań się tak na niego gapić, idiotko! Bo pewnie wyglądasz jakbyś chciała się mu oddać tu i teraz nawet na barowym stołku. - strofowała się w myślach, ale nie umiała powstrzymać łagodnego uśmiechu, ktory Victor wywoływał.
- Och. - uniósła lekko brwi. - Mówiłeś o mnie swojej siostrze? - poczuła się jakby to jedna była jakaś forma komplementu. Chciał ją przedstawić swojej rodzinie. No. Siostrze. To nie to samo co rodzice. Ale ile innych kobiet przedstawiał swojej siostrze? Miała nadzieję, że niewiele...
Pokonała głową na słowa Victora. No tak. Dr Grant był częstym tematem Podszewki. Szybko piął się w górę. Był trochę jak Wokulski. Tez nie miał szcześcia do kobiet. Albo raczej do kobiety. Chociaż w tym wypadku ta, która pdobno kochal została zamordowana. Ok. W sumie nie był jak Wokulski. Ale też romantyk i ma dużo hajsu.
- Jeśli wierzyć gazetom, to pan Grant zazwyczaj ma dużo na głowie. - przypomniała sobie ich jedyne spotkanie w szpitalu. Pamiętała, że chyba była dla niego niemiła.
Ludzie przechodzili przez bar. Powoli chyba zbierali się na seans. Albo po prostu ich kultura ograniczała się do kultury picia. Ellie nigdzie się nie spieszylo. Ujęła lampkę wina, by upić łyk. Akurat wtedy gdy Victor się przejezyczyl. Świadomie czy nie, Ellie skryla uśmiech za szkłem. Tylko oczy zdradzaly, która wersja jej się bardziej podoba.
- Cóż. Będę musiała to jakoś znieść. - odparla żartobliwie. Zaraz jednak wróciła do tematu. - Jakby nie było mam nadzieje, ze będziesz miał szansę się rozwijać. Jak nie przy tym projekcie, to w innym. Będziesz kiedyś wspaniałym lekarzem. - zaśmiała się. - I nie, nie sugeruje ze teraz nie jesteś!
Mój tatuś to morderca, dasz wiarę? - wyobrazila sobie, że informuje o tym Victora. Aż ja ciarki przeszły.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Gdyby Ellie jednak zdecydowala sie opowiedziec mu historie swojej rodziny, Victor pewnie mimo wszystko by sie od niej nie odwrocil. Chocby ze wzgledu na fakt, ze skrzywdzic corke psychopaty byloby taktycznie zlym ruchem. Pewnie nocami, lezac samotnie w lozku, lub obok nagiej Ellie - zalezy jakby sie to rozwinelo - zastanawialby sie, czy wlasnie stoi na drodze do stania sie nowym Joshua Grantem. Chlipiac w poduszke myslalby sobie "dlaczego ja?".
- Zwlaszcza w srodku nocy - odparl, spogladajac na nia w sposb, ktory mowil, ze w sordku nocy moglby nawet wiecej niz tylko sluchac jej glosu.
- Trudno o tobie nie mowic - odparl i choc nie bylo to bezposrednia odpowiedzia na jej pytanie, usmiech ktory jej poslal wydawal sie potwierdzac jej domysly.
- Oby. Z drugiej strony dobrzy lekarze nie maja wiele czasu. A ja ostatnio polubilem... spedzac wolne godziny na rzeczach przyjemniejszych jak robienie nadgodzin - spojrzal na nia porozumiewawczo. - Na przyklad na nocowaniu przpadkowych lunatyczek - dodal, sczerzac sie. Spodziewal sie ze zaraz oberwie, wiec odstawil kieliszek na bok.
- Wszystko w porzadku? - nie umknelo jego uwadze, ze przez jej twarz przekradl sie cien.

Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Teatr
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-