IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sanktuarium

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
Admin
Liczba postów : 4127
avatar
Admin


Sanktuarium jest centrum kultu Boga-Maszyny i Pierwiastka nad Pierwiastkami w Neozigguracie. Choć wyznawcy są zazwyczaj dość przychylnie nastawieni do swoich mniej doskonałych braci i sióstr, tutaj wstęp mają jedynie Ci "pobłogosławieni", oraz Ci, którzy pragną dołączyć do zgromadzenia. Jednych i drugich zawsze chętnie przywita tutejszy przywódca religijny - Wielki Audytor Sulejman. By dołączyć do zgromadzenia należy dysponować przynajmniej jedną protezą mechaniczną.


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Sob Sty 03, 2015 10:42 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 35
avatar
James Michaels
James, jak co tydzień, przybył do swego zgromadzenia, do swojego prawdziwego domu. Niecierpliwie ściągnął rękawicę z protezy. Tu czuł się akceptowany. Tu metal był pożądany. Nie to co w "domu", gdzie Mamusia nie mogła zrozumieć jego zamiłowania do maszyn, czepiając się wszystkiego, od braku żony po brak ręki.
Rozprostował mechaniczne palce i udał się do głównej sali, powitać braci i siostry. Może uda mu się też porozmawiać z Wielkim Audytorem. Chciałby wiedzieć kiedy będzie gotowy na amputację drugiej ręki lub zamontowanie pistoletu w istniejącej już protezie. Czuł przyjemne podekscytowanie na samą myśl o tych planach, bowiem prawa, normalna dłoń napawała go od jakiegoś czasu niemalże odrazą.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 5
avatar
Wielki Audytor Sulejman
- Witaj Bracie. - Zza Jamesa dało się słyszeć dziwny, jakby nieco mechaniczny, przyprawiający o dreszcze, dźwięk głosu Wielkiego Audytora. Przywódca zgromadzenia wychylił się zza jednego z filarów, gdzie medytował w cieniu i podszedł do swojej owieczki. A właściwie do jednej z zębatek. Zębatek, które razem tworzyły skomplikowany mechanizm, jakim był Kult Boga-Maszyny.
- Czy pozwoliłeś już dzisiaj wypełnić swoje słabe ciało ciepłem Pierwiastka nad pierwiastkami? - Sulejman zastygł w bezruchu, świdrując prokuratora przenikliwym spojrzeniem. Osoba o takiej pozycji społecznej jak Michaels była dla kultu prawdziwie cennym nabytkiem. Dzięki niemu, mogli w przyszłości mieć szanse wpływania na wyroki sądów, oraz na to, kogo w mieście szuka policja, a kogo nie. Oj tak, z pewnością ta rurka będzie mogła poprowadzić jeszcze wiele pary.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 35
avatar
James Michaels
-Witaj, Audytorze. - James pochylił głowę w geście respektu dla przywódcy zgromadzenia. Potem ośmielił się spojrzeć w twarz Sulejmana i uśmiechnął się samymi kącikami ust.
-Oczywiście, rozpoczynam od tego każdy poranek. Czymże byłby dzień bez obecności Pierwiastka nad Pierwiastkami. - odparł. Jako prokurator (z powołania prawnik!) to gadane miał.
-Czym mogę przysłużyć się naszemu zgromadzeniu? - ośmielił się zapytać, wiedząc, że Audytor nie podchodzi do braci ot tak sobie, bez powodu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 5
avatar
Wielki Audytor Sulejman
- Czym możesz? Pracą, medytacją... Czyż bowiem czegoś więcej potrzebuje maszyna od ciągłego ruchu jej trybików, które wykonują swoje zadania i zajmują należne im miejsca? - Sulejman odparł nieco enigmatycznie, okrążając prokuratora i zapatrując się w surowe sklepienie Sanktuarium. Najwyraźniej coś jednak chodziło mu po głowie. Albo po tym, co za głowę uchodziło, gdyż różne rzeczy opowiadało się o stanie ciała Wielkiego Audytora, który bardziej przypominał mechanicznego Frankensteina, a nie człowieka.
- Choć faktycznie jest pewna rzecz, do której możesz się okazać przydatny. Że tak się wyrażę, mieści się w polu Twojej aktywności zawodowej... - Sulejman ostatecznie zwrócił się w stronę rozmówcy i ponownie przeszył go spojrzeniem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 35
avatar
James Michaels
James zacisnął usta, słuchając wymijającej odpowiedzi Audytora. Przywykł do frazesów zgromadzenia tak bardzo, że…czasami już nie przemawiały do jego serca. Choć wiedział, że powinny.
Ale może miał jakiś kryzys wiary czy coś? Ojoj, trzeba jakoś temu zaradzić.
Gdy wreszcie Sulejman przeszedł do konkretów, twarz prokuratora pojaśniała.
-Jak mogę pomóc?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 5
avatar
Wielki Audytor Sulejman
Sulejman nie uśmiechnął się w odpowiedzi na malujące się na twarzy prokuratora zadowolenie. Rysy jego twarzy pozostały całkowicie nieruchome, zupełnie jakby Wielki Audytor nosił maskę.
- Herezja kołata do bram miasta... Ci, którzy za nic mają Boski Pierwiastek pojawili się w mieście, a członek Naszego zgromadzenia, mający zbadać ich intencje, przepadł całkowicie. Od kilku dni nie ma od niego żadnych wieści. - Mistrz mówił całkowicie beznamiętnie. Zupełnie jakby waga wypowiadanych słów zupełnie nie robiła na nim wrażenia. Kto wie, może tak właśnie było?
- Chcę, byś zbadał tą sprawę. Czy podejmujesz się wyzwania?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 35
avatar
James Michaels
Audytor jak zwykle mówił ogólnikowo, tak, że James musiał jedynie domyślać się iż pewnie miał na myśli herezję elektryczności. Dopiero wieść o zaginięciu wiernego uczyniła na prokuratorze pewne wrażenie. Uniósł brwi. Czyżby niewykryte morderstwo?
-Oczywiście. - odparł bez zastanowienia. Po chwili dodał jednak, z wahaniem.
-Czy policja powinna o tym wiedzieć? - kto wie, czy można im ufać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 5
avatar
Wielki Audytor Sulejman
- Nie obchodzi mnie czy coś wiedzą, czy nie. Możesz się nawet nimi wysłużyć, jeśli masz taką możliwość. Najważniejsze jest byś dowiedział się co się stało z Johanssonem. I jak Ci się poszczęści, byś zlokalizował tych, który nie powinni mieć prawa chodzić po uświęconej węglem ziemi. Sami się nimi zajmiemy, gdy nadejdzie czas. - Sulejman zarysował sytuację, nie podając jednak zbyt wiele szczegółów. Jamesa może czekać dość twardy orzech do zgryzienia.
- Jedyne co udało się ustalić, to to, że widziano go ostatnio na targu w trzeciej dzielnicy. Tylko tyle i aż tyle... Jeśli Ci się powiedzie doprowadzić tą sprawę do końca, wiedz, że nie minie Cie stosowna nagroda. - Nareszcie jakiś konkret ze strony mechanicznego nudziarza.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 35
avatar
James Michaels
Misja wyglądała na nieco trudną i mglistą, ale to nie zniechęcało Jamesa. Przed oczyma zabłysły mu już nowe protezy, które pewnie otrzymałby w nagrodę. Mógłby przycisnąć Audytora o jakieś konkrety w sprawie wynagrodzenia (amputacja innych kończyn?), ale wolał nie wychylać się zanim nie będzie miał jakiś sukcesów na koncie. Przynajmniej wiedział, gdzie zacząć.
-Rozpytam o niego i zamelduję się, gdy dowiem się czegoś nowego. - obiecał, kłaniając się lekko.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 5
avatar
Wielki Audytor Sulejman
- Idź więc i czyń swoją powinność. Nie powinniśmy tracić więcej czasu, niż do tej pory już zostało zmarnowane przez Johanssona. - Sulejman odwrócił się i bez słowa pożegnania ruszył w stronę nieoświetlonego korytarza, prowadzącego gdzieś do bocznej nawy sanktuarium. Już prawie pochłaniał go mrok, gdy zatrzymał się jeszcze na moment, a jego głowa pod nieco nienaturalnym kątem obróciła się w stronę prokuratora.
- I nie wracaj z pustymi rękami. Nie znosimy porażek. - Ruszył dalej i już całkowicie zniknął Jamesowi z oczu. Michaelsowi nie powinno chyba zabraknąć motywacji do wykonania tego zadania.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 35
avatar
James Michaels
Michaels zacisnął zdrową pięść, ponieważ zabrzmiało to nieco jak groźba. Spoglądając jednak na drugą rękę, na protezę, przypomniał sobie, że gra jest warta świeczki.
Westchnął i zamieniwszy jeszcze kilka słów z najbliższymi braćmi, wyszedł z sanktuarium myśląc o swojej nowej misji.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1293
avatar
Aaron Fechner
---> Z ruin

Pod ścianą siedział człowiek, z podkulonymi kolanami, w brudnym płaszczu, z naciągniętym kapturem na głowie, spod, niego wypadały kosmyki polamczonych włosów. Przed człowiekiem stała metalowa puszka z kilkoma monetami, równie brudna co sam mężczyzna. Tak to był mężczyzna, sylwetka skulona ale dawała do zrozumienia że był to mężczyzna. Siedział i kiwał się wolno do przodu i do tyłu jak wahadło w starym zegarze. Może był chory, a może biedny. Spod kaptura wydobywał się niewyraźny bełkot.
- mmmm, mmmmmm, mmmmmmm - siedział tak i mruczał dobrych kilka godzin - mmmm eeee mmmmm.
Gdy w puszce zabrzęczała moneta, mężczyzna przyspiesza kiwanie jakby dziękował, a potem wraca do swojego tępa i ponownie mruczy.
- mmmm, mmmmm.
Może zwariowałem, siedziałem tak kilka godzin, a może próbowałem coś zrozumieć. Może samego siebie i własne potrzeby, jakie były moje potrzeby? Pieniądze? Węgiel? A może spokój? Spokój duszy? Czy miałem duszę? A może chciałem od siebie odgonić wołanie i krzyki małych dzieci. Płacz małych dzieci. Tych które ginęły na wojnie, od kul, z głodu z samotności. Czy ja byłem temu winny, czy ja pchałem się na świat. Nawet gdy się rodziłem zapewne moja matka darła ryja na pół miasta. Krzywy i pokręcony człowiek, już w pierwszych minutach zadawał ból. Taki byłem. Gdy rozbłysły pierwsze latarnie. Wstałem i zniknąłem w ciemnej ulicy. Szedłem wolno, potem coraz szybciej, a potem zacząłem biec w stronę slumsów, chociaż nie wiedziałem czy to jest właściwy kierunek.  Dlaczego się urodziłem, dlaczego się urodziłem, tłukło się gdzieś w głowie, biegłem coraz szybciej ale tłuczenie się nie oddalało, jakby siedziało mi na karku, jakby szeptało wprost do ucha. Dlaczego się urodziłeś Fechner.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
/z domu

Naina przyszła na umówione miejsce spotkania za sanktuarium. Nie wyglądała najlepiej, choć starała się zamaskować ślady płaczu, zmęczenia i stresu jakimś makijażem. Trochę pomogło.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 764
avatar
Kendra Kenway
/z Koronki

Biegła ile sił w nogach. Starała się unikać środków komunikacji zbiorowej, więc sporo jej zajęło nim dotarła w tą część miasta.
Gdy zobaczyła szczupłą sylwetkę Nainy, uśmiechnęła się szeroko i dysząc jak parowóz, dopadła kobiety, wtulając się w jej brzuch
- Tęskniłam! - wydyszała, ledwie stojąc ze zmęczenia na nogach.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Gdy tylko usłyszała tupot stóp odwróciła się w tamtą stronę i uśmiechnęła szeroko. Przytuliła Kendrę do siebie mocno, stęskniona, starając się nie popłakać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 764
avatar
Kendra Kenway
Stały tak przytulone, w końcu naprawdę długo się nie widziały.
Kendra odczekała, aż uspokoi jej się oddech i odsunęła się, zrzucając kaptur z głowy.
- Płakałaś ! - rzuciła do niej oskarżycielsko - Mówiłam, że masz nie płakać !
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Pochyliła się nad dziewczynką i cmoknęła ją w czoło. Nie mogła się powstrzymać.
- Nie płakałam - zaprzeczyła, chyba bardziej odruchowo. Wzięła jej twarz w dłonie i przyjrzała się.
- Kto ci to zrobił? - zapytała, mając na mysli sińce.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 764
avatar
Kendra Kenway
- Chłopak z sierocińca. Nie chciałam mu oddać swojej porcji maślanki - wzruszyła ramionami. Dobrze, że stamtąd uciekła.
- W porządku ? Nie nękała cię policja? - przytuliła się znowu, najwyraźniej spragniona czułości.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
A to rodziło kolejne pytania..
- Nic innego ci nie zrobili? Jesteś cała? Gdzie uciekłaś? Gdzie się zatrzymałas? - zignorowała zupełnie jej pytania i pryztuliła Kendrę ponownie, może trochę za mocno. Ale stęskniła się!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 764
avatar
Kendra Kenway
- Nie...nic - wydusiła, bo choć Naina była wątła, tak ścisk miała mocny. - Naina, dusisz...
Gdy ta trochę poluźniła zacisk, wzięła głęboki oddech
- Nie mogę ci powiedzieć - zasępiła się - Mogłabym ściągnąć na tą osobę kłopoty. Wiem, że nikomu nie powiesz, ale obiecałam... - wtuliła twarz w jej cycki, bo w sumie już byla za wysoka, by sięgać do brzucha.
- Nawiasem mówiąc, musiałam znów zmienić tożsamość. Jakby co jestem Maya.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
- Przepraszam - poluźniła uścisk od razu, trochę skrępowana.
- Kendra, musze wiedzieć gdzie teraz jesteś.. W razie czego, gdyby.. coś się stało - poprosiła ją.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 764
avatar
Kendra Kenway
Pokiwala przecząco głową. Obiecała. Nie chciała narażać Nainy.
- Nie mogę, Naina. Jestem...niedaleko. W drugiej strefie. Nie ma tu nocnych patroli. - to powinno ją nieco uspokoić. - Od razu dostałam tam pracę. Nie zarabiam za dużo, ale na tyle by się utrzymać. Powiesz ciocii Beth? Pewnie też się martwi...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
- No dobrze, a.. co robisz? - zapytała zamiast tego. Chciała wiedziec cokolwiek!
- Będe ci jakoś przekazywać pieniądze, dobrze? Możemy się tutaj spotykać co jakiś czas.. Możesz do mnie pisać, do cukierni.. - tuliła ją nadal, nie chcąc puszczać, jakby dziewczynka miała zaraz uciec.
- Nie.. nie rozmawiam z Beth.. Ale, dobrze.. - westchnęła lekko.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 764
avatar
Kendra Kenway
- Sprzątam. Nie jest to ciężka praca - tu kłamała, bo prawie padla po dzisiejszym dniu, ale nie chciała martwić Nainy
Pokiwała głową, po czym trochę spąsowiała.
- Spo..spotkamy się jutro?- zapytała nieco speszona - Bo wiesz...jutro mam urodziny. Trzynaste. A pracuję co drugi dzień...więc miałabym czas - zaszurała nerwowo stopą.
Naina mogła tego faktu nie widzieć, wszak Kendra nie miała nawet dokumentów.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Sanktuarium
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-